Wystawa

Przedstawiam Wam zdjęcia z wystawy Agaty Dębickiej w galerii Loko, na którą udałyśmy się w miniony piątek. Wystawa z pewnością zainteresowałaby każdego amatora sztuki współczesnej. Dla mnie i dla Zosi dodatkową atrakcją było podziwianie innych sprzętów znajdujących się w galerii. Dla wszystkich zainteresowanych – wystawa trwa do czwartku!

Z wrażenia zaschło mi w ustach:)

Spośród przeróżnych przedmiotów udało mi się znaleźć coś idealnie pasującego do mojej sukienki…

Nietypowa szarlotka z jabłek i moreli.

Skład:

ciasto:

150 g mąki

30 g cukru

125 g pokrojonego w kostkę masła

1 łyżka wody

1 ugotowane na twardo żółtko

szczypta soli

farsz:

5-6 jabłek

8-10 morelek

cukier puder do posypania

A oto jak to zrobić:

1.Do szerokiej miski (albo na stolnicę) przesiewamy mąkę, sól, dodajemy pokrojone na kawałki masło, cukier, pokruszone żółtko i skrapiamy łyżką wody. Zdecydowanym ruchem zagniatamy ciasto i odkładamy na 30 minut do zamrażalnika. Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni C. 

2.Ciasto wyjmujemy z zamrażalnika. 1/3 ciasta zostawiamy na kruszonkę a pozostałym ciastem wykładamy formę. Jałbka i morele ścieramy na dużym oczku i rozkładamy na surowym cieście. Pieczemy ok. 30 minut, a następnie ostrożnie wyjmujemy szarlotkę z piekarnika i ścieramy na tarce przeznaczone ciasto na kruszonkę. Pieczemy kolejne 15 minut albo do chwili, aż się zarumieni farsz i kruszonka. Przed podaniem posypujemy cukrem i pudrem. Najlepiej podawać z gałką lodów waniliowych!

Przesiewamy mąkę i sól, dodajemy pokrojone na kawałki masło, cukier, pokruszone żółtko i skrapiamy łyżką wody.

Zdecydowanym ruchem zagniatamy ciasto i odkładamy na 30 minut do zamrażalnika.

Obieramy jabłka ze skórki.

Ścieramy na tarce morele

… i obrane jabłka.

Posypujemy szarlotkę cukrem pudrem i wstawiamy do piekarnika.

Pieczemy ok. 30 minut, a następnie ostrożnie wyjmujemy szarlotkę z piekarnika i ścieramy na tarce, przeznaczone ciasto na kruszonkę. Pieczemy kolejne 15 minut albo do chwili, aż się zarumieni farsz i kruszonka

Przed podaniem posypujemy cukrem i pudrem.

Najlepiej podawać z gałką lodów waniliowych!

Strój dnia!

Gdybym miała wybrać z szafy moją ukochaną sukienkę, zdecydowałabym się właśnie na tą, którą dziś prezentuję. Wiele z Was pytało o nią, a propos mojego stroju z 2010 roku. Kupiłam ją jeszcze wcześniej w River Island – pamiętam, że moja przyjaciółka powiedziała wtedy, że ten kolor jest trochę zbyt odważny, ale ja nie mogłam się powstrzymać. Z roku na rok podoba mi się coraz bardziej. Zdjęcia były zrobione na wystawie, w której miałam przyjemność brać udział (więcej zdjęć pokażę Wam gdy już wszystkie zgram:)). Myślę, że na taką okazję ta kreacja była po prostu idealna. Ponieważ nie chciałabym non stop chodzić w szpilkach w kolorze cielistym, znów pożyczyłam buty od mamy. Fiolet pięknie współgrał z pomarańczem sukienki.

Jeszcze raz:)

     Czasami zdarzają się sytuacje, na które (nawet gdybyśmy bardzo, bardzo chcieli) nie mamy wpływu. Trzeba się wtedy z tym pogodzić i ruszyć dalej:). Część z Was zauważyła, że od dwóch dni strona makelifeeasier.pl na facebooku nie działa. Z przyczyn niezależnych ode mnie została zawieszona. Mam nieodpartą ochotę spotkać się z panem Zuckerbergiem i powiedzieć mu, co myślę o tej całej sprawie, a także zmusić go do odblokowania mojej strony. W najbliższym czasie nie planuję jednak wyjazdu do Ameryki, nic mi też nie wiadomo o tym, aby pan Zuckenberg miał pojawić się w Trójmieście, podejrzewam więc, że do spotkania nie dojdzie;). W związku z tym  (biorąc pod uwagę wcześniej popełnione błędy) założyłam stronę na FB po raz kolejny. Możecie nas jeszcze raz polubić, tak jak wcześniej, poniżej, po lewej stronie. 

     Ci, którzy już "nas lubili", wiedzą jakie są tego zalety:). Jeśli dziś "polubisz to" po raz pierwszy, to przede wszystkim będziesz mogła szybciej dowiadywać się o nowych aktualizacjach na stronie. Do tego, pod każdą aktualizacją będziesz widziała, czy dana stylizacja przypadła do gustu także Twoim znajomym.  

     Domyślacie się pewnie, że informacja o niedziałającej stronie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba:). Zwłaszcza, że jeszcze tydzień temu świętowałam to, że jest z nami już 20 000 osób. Od tego czasu, pierwszą rzeczą, o której mówię każdej napotkanej osobie jest to, że straciłam swoją stronę na FB, a wraz z nią 20 000 fanów (szloch). Dziękuję więc przyjaciółce, która podesłała krzepiące słowa:

 LUBIĘ TO:)