Must have – cobalt

dress / sukienka – H&M

nacklace and shoes / naszyjnik i buty – asos

sunglasses / okulary – Zara

tights / rajstopy – Calzedonia

Follow my blog with bloglovin!

Kobalt to kolor, który zawsze uwielbiałam. W zimie pięknie dodaje koloru smutnym stylizacjom, a w lecie podkreśla opaleniznę. Pasuje zarówno blondynkom jak i brunetkom i nadaje się do każdej części garderoby. Spodnie, sukienki, swetry czy nawet buty – nieważne co wybierzecie, z pewnością będziecie zadowolone.

 

Good choice!

My conscience is clear: encouraging you all to buy red trousers was a good move! A year ago when I was wavering about whether or not to get myself some lurid jeans, I didn't expect that in the future I'd abolutely adore them. Today's look is the quintessence of my style: skinny jeans, heels and a jacket. You may welll be thinking it's a banl combination… But how universal!

trousers and jacket / spodnie i żakiet – Cubus

shoes / szpilki – Zara

bag / torebka – Modalu

top / koszulka na ramiączkach – Oysho

ring / pierścionek – Wallis (HA! Znalazłam go wśród przecenionej biżuterii za 8 zł!)

sunglasses / okulary – Reserved

watch / zegarek – MK

Follow my blog with bloglovin!

Mam czyste sumienie. Zachęcanie Was do zakupu czerwonych spodni było dobrym posunięciem:). Gdy rok temu wahałam się przy  zakupie jeansów w tak mocnym kolorze, nie spodziewałam się, że w przyszłości będą je po prostu ubóstwiać. Pokazałam już mnóstwo stylizacji z nimi w roli głównej (zarówno na zimę, jesień, jak i wiosnę i lato), ale w rzeczywistości nie jest to nawet 10 procent strojów, które stworzyłam przy użyciu tego modelu spodni. Dzisiejsza stylizacja to kwintesencja mojego stylu: rurki, szpilki i marynarka. Pewnie uważacie, że to banalne połączenie… Ale za to jakie uniwersalne!:)

Perfume

Odkąd pamiętam, w komentarzach pojawiało się mnóstwo pytań a propos zapachów, które lubię. Od czasu gdy skończyłam 16 lat (bo z tego co pamiętam, to w tym wieku stałam się posiadaczką pierwszego, własnego flakonu perfum) mój gust w tej kwestii odrobinę się zmienił, ale istnieją zapachy, których nigdy nie lubiłam i takie, które lubić będę zawsze:).

Mam to ogromne szczęście, że wszystkie moje sympatie płci przeciwnej rozumiały, że prezent powienien być praktyczny i potrzebny – aby więc uniknąć nieporozumień, przekazywałam niezbędne instrukcje;). Nie zdarzyło mi się więc, abym w całym swoim życiu,  perfumy kupiła sobie sama – zawsze znajdowała sie okazja, dzięki której pojawiały się na mojej półce.

Pierwszy flakon był firmy Ralph Lauren, w okrągłej butelce z turkusowym napisem (dokładnej nazwy nie pamiętam, ale sam zapach jestem w stanie rozpoznać na kilometr:)). Kolejny, który mocno zapadł mi w pamięć to Dolce&Gabbana Light blue, o mocno cytrusowym zapachu. Bardzo podobny (ale jednak trochę tańszy) to Moschino Love Love, który był kupowany wielokrotnie.

Na tym produkcie skończył się etap zapachów owocowych. Wraz z zakupem Armani Code, rozpoczęła się era zapachów pudrowych, która trwa do dziś (z przerwami na zapachy kwiatowe). 

Perfumy, które znajdują się teraz na mojej półce to:

Mój najnowszy łup – Body od Victoria's Secret, o mocno kwiatowej nucie (użyty wraz z balsamem daje naprawdę intensywny zapach).

Niezwykle trwały i naprawdę piękny pudrowy Flowerbomb od Victor&Rolf (bardzo, bardzo dziękuję za ten prezent:)).

Oraz kwiatowo pudrowy Midnight Rose od Lancome.

Na co zwracam uwagę przy wyborze perfum? Poza zapachem i jego trwałością, ważna jest dla mnie także butelka – wspaniale, gdy komponuje się z wystrojem mojego pokoju:).

Jestem bardzo ciekawa, czy polecacie jakieś perfumowe nowości? Czy zdarzyło Wam się używać tych samych perfum co ja?:)