Bardzo czekoladowy pudding!

Skład:

(przepis na 4 porcje ok. 180 ml)

100 g dobrej gorzkiej czekolady

100 g masła

2 jajka

120 g cukru pudru

2 łyżki mąki

1 płaska łyżeczka cukru wanilinowego

2 łyżeczki likieru pomarańczowego (opcjonalnie)

bita śmietana (do podania)

A oto jak to zrobić:

1. Masło z czekoladą roztapiamy w kąpieli wodnej. Dokładnie mieszamy i odstawiamy do schłodzenia. W dużej misce ubijamy jajka z cukrem (pudrem i wanilinowym) na gładką masę, następnie dodajemy mąkę i mieszamy całość.

2. Ostudzoną czekoladę z masłem ostrożnie łączymy z ubitą mieszaniną jajeczną i przelewamy do uprzednio przygotowanych kokilek. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 200 stopni C przez ok. 18 minut. 

 

 

 

 

 

 

DIY with Makehomeeasier.pl :)

Lubię gdy część wystroju w moim mieszkaniu, to rzeczy wykonane przeze mnie. Często przemalowuję meble, zmieniam zasłony i w kółko przestawiam bibeloty. Wszystko co wisi na moich ścianach ma wartość sentymentalną – a to kolaż ze zdjęciami moimi i Zosi, albo własnoręcznie namalowany obraz, czy stare zdjęcia z dzieciństwa powtykane w nowe ramki. Postanowiłam więc zrobić kolejną ozdobę, która będzie mi chociaż trochę przypominała o wyprawie do Szanghaju. Przeglądając kupionego tam Vogue'a znalazłam idealnie nadającą się stronę – czarną z przezroczystym konturem butelki. Kilka minut z nożyczkami  w ręku i dzieki staremu różowemu materiałowi, który posłużył mi jako tło, zyskałam nową ozdobę do sypialni:).

Jakiś czas temu zapytałam Was, czy chciałybyście, aby na stronie pojawiało się więcej postów dotyczących wnętrz – od dziś znajdziecie je na kolejnej podstronie (możecie korzystać z górnego menu) Makehomeeasier.pl – bez obaw, na Makelifeeasier.pl nic się nie zmieni, ale te z Was, które interesują się designem i urządzaniem wnętrz z pewnością znajdą tam coś ciekawego:).

Follow my blog with bloglovin!

One day

jacket / kurtka – Mango

shirt / koszula – Abercrombie

trousers / spodnie – Bershka

top / koszulka – New Look

sunglasses and shoes / okulary i buty – H&M

Follow my blog with bloglovin!

Healthy food

Przez pewien okres mojego życia jadłam przede wszystkim na mieście (część z Was pewnie załamie ręce, ale studenckie życie ma to do siebie, że łatwo znaleźć wymówkę, która spowoduje, że zamiast robienia zakupów na kolację w warzywniaku, zjadam właśnie 10 w tym tygodniu jagodową babeczkę w kawiarni). Niechętnie też robiłam sobie rano zdrowe kanapki – każda minuta po przebudzeniu była wtedy naprawdę cenna i wolałam ją wykorzystać na dużo istotniejsze czynnośći (na przykład makijaż!:)). Wracając z zajęć do domu, kusiły mnie hamburgery i zapiekanki z dworcowych budek, czy frytki z McDonalda, i ja tej pokusie (niestety) ulegałam. Na szczęście (co ja piszę?!) przyszedł taki dzień, w którym weszłam na wagę i mnie zatkało – trzy kilo więcej w ciągu tygodnia. Nie chcąc, aby taka sytuacja kiedykolwiek w przyszłości się powtórzyła, postanowiłam zmienić odrobinę swoje nawyki żywieniowe (tylko nie myślcie, że zaczęłam gotowac!:)). Zrobiłam mały rekonesans "miejskiej oferty jedzeniowej" i okazało się, że są produkty, miejsca i sposoby, które pozwalają jeść na mieście zdrowe i nietuczące posiłki. 

Stworzyłam kilka swoich zasad jedzenia na mieście i twardo się ich trzymam – mam nadzieję, że dla Was też okażą się chociaż trochę pomocne:).

Nie wychodzę z domu bez jabłka, marchewki, albo małej porcji orzechów. Traktuję je jako obowiązkową przekąskę. Tym samym wyrzucam z torebki wszelkie chrupki, lizaki, batoniki, cukiereczki i tym podobne. W piekarni kupuję chleb żytni razowy. Zamiast ciastek, drożdżówek i innych słodkich wypieków biorę gotową kanapkę. Pamiętam o nie jedzeniu białego pieczywa. Precz z chlebem pszennym i takowymi bułeczkami!

Jedzmy sushi. Teraz jest dostępne nawet na stacjach benzynowych (kupujmy tylko takie, którego data ważności to jeden dzień!), sklepikach osiedlowych czy w supermarketach. Małe porcje tego produktu zapewniają szybkie nasycenie, a rosnąca konkurencja powoduje, że ten japoński przysmak jest coraz tańszy.

W kawiarniach pijmy świeże soki, a nie słodkie napoje gazowane.  Jeżeli są one dla nas za drogie zdecydujmy się na wodę. Niegazowaną! Nauczmy się czytać  skład wody – wysoko zmineralizowana jest bardziej korzystna w diecie niż woda źródlana.

Zamawiajmy zawsze  główne danie bez frytek, wybierajmy pozycje z dużą ilością warzyw (ale nie ziemniaków!). Im bardziej kolorowo, tym lepiej! Jedzenie mięsa tylko z warzywami jest korzystne dla organizmu, natomiast w połączeniu z pustymi węglowodanami (makaron, ryż) bardzo źle wpływa na nasz metabolizm.

Zamieniajmy sałatki z sosem majonezowym na te które, są  podawane z sosem vinegret lub pomidorowym, a najlepiej z czystą oliwą extra virgine.

Mięso wieprzowe zamieńmy na kurczaka lub indyka. Starajmy się unikać jedzenia panierowanego. Doskonała jest też dziczyzna, jagnięcina i wołowina.

Jeśli w domu rzadko spożywacie ryby, wykorzystajcie w tym celu wizytę w restauracji.

Wyłączmy myślenie typu „szkoda, by się zmarnowało”. Zamiast głównych dań zamawiajmy w restauracjach przystawki. W domu nie dojadajmy po dzieciach!