11.03.2013 – Złota Nitka

Z wielką przyjemnośćią mogę Was już poinformować, że zostałam zaproszona jako członek jury w tegorocznej XXI edycji prestiżowego konkursu Złota Nitka:). W konkursie, wyłaniającym co roku najzdolniejszych młodych projektantów, swoje pierwsze kroki stawiały takie sławy jak Maciej Zień, Monika Onoszko, Łukasz Jemioł i duet Paprocki&Brzozowski (który miałam ogromną przyjemność poznać w trakcie obrad jury).

17 maja w Łodzi odbędzie się Gala Finałowa, na której zostanie wyłoniony zwycięzca konkursu, przyznane zostaną też dwa wyróżnienia. A już dziś chciałabymm Wam przedstawić małą fotorelację z poniedziałkowej podróży do Łodzi, która w związku z wyjątkowo utrudnionymi warunkami na drodze mocno się przedłużyła :).

Po kilku godzinach udało mi się dotrzeć do Łodzi. 

Po czterogodzinnych obradach i dokładnym przejrzeniu wszystkich nadesłanych projektów udało nam się wytypować finałową osiemnastkę – kolekcje finalistów zostaną przedstawione na Gali Finałowej w Maju.

Oto finaliści:

Maciej Sieradzky

Hubert Kolański

Monika Gromadzińska 

Agata Warmuż 

Paulina Ptasznik 

Damian Konieczny 

Joanna  Grzeszkowiak 

Michał Mrzygłód 

Dominika Zuzanna Latalska 

Inga Buczyńska 

Michał Wójciak 

Maciej Trzmiel 

Ola Bajer 

Magdalena Floryszczyk 

Monika Kubatek 

Katarzyna Kryst 

Iga Szuchiewcz 

Katarzyna Jaworska

Moja mina nie oddaje atmosfery obrad – było naprawdę bardzo miło! :)

Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć część jury – bezczelnie, ale i nieświadomie, zasłoniłam pana Michała, za co bardzo przepraszam!:)).

W wyjeździe towarzyszył mi mój niezastąpiony kompan, czyli Zosia :). Do domu wróciłyśmy całe i bezpieczne, a do Łodzi wracamy w maju na finał! :)

Jeśli interesujecie się modą i wzornictwem i chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o konkursie to zapraszam Was tutaj:

http://www.facebook.com/zlotanitka

So… who is with me?:)

 

Nadszedł chyba czas, aby popularność bloga można było spożytkować w szczytnym celu i to na dużą skalę. Być może niektórzy z Was słyszeli już o akcji "Godzina dla Ziemi" organizowanej przez WWF, która ma na celu zrzeszanie wszystkich, którym nie jest obojętny los naszej Ziemi.

CO ROKU MILIONY LUDZI NA CAŁYM ŚWIECIE GASZĄ ŚWIATŁO W SYMBOLICZNYM GEŚCIE DLA ZIEMI.

 

 

W SOBOTĘ 23 MARCA O 20:30 ZGAŚ ŚWIATŁO I WŁĄCZ SIĘ DO ZMIAN.

Zapraszam więc Was do akcji  (także tych, którzy nie do końca darzą mnie sympatią i liczą, że nie przygotuję "stylizacji na pandę"  jeśli uda się uzbierać 50 000 osób:)). Aby dołączyć do akcji i zmusić mnie do podjęcia wyzwania wyznaczonego mi przez WWF, wejdźcie na tę stronę:

 

www.godzinadlaziemi.pl

 

 

 

La Parisienne

          Co takiego mają w sobie paryżanki, że wiele z nas próbuje je naśladować i uszczknąć coś z ich wdzięku? Czy ich styl faktycznie pasuje każdej z nas? Dlaczego paryski szyk jest uznawany za niedościgniony wzór klasy? Być może dlatego, że jest jednocześnie elegancki i nieprzesadzony, podkreślający kobiecość, ale nie wyzywający, schludny, ale z nutką nonszalancji, wyrafinowany, ale jednocześnie codzienny i wbrew wszelkim narzucającym się pozorom, bardzo łatwy do osiągnięcia. 

         Szukanie własnej wersji niewymuszonej elegancji powinnyśmy rozpocząć od wyciągnięcia klasycznych modeli ubrań z naszej szafy: czarnych spodni, pasiastego sweterka, płaszcza w kolorze camelowym lub jasnobeżowym, torebki chanelki i reszty rzeczy, które są widoczne na zamieszczonych fotografiach.

       Kolejny krok to upewnienie się, że wszystkie wyciągnięte przez nas rzeczy są w dobrej kondycji :). Przetarcia na kolanach spodni, powyciągane nitki, swetry, które zbiegły się po praniu czy przebarwienia na bluzkach są niedopuszczalne, jeśli chcemy uzyskać charakterystyczny dla paryżanek sznyt.

      Co w takim razie powinnyśmy kupować, jeśli w naszej garderobie brakuje klasycznych modeli ubrań lub te, które mamy, nie spełniają naszych oczekiwań? Paryżanka prawdopodobnie wybrałaby się do jednego z ekskluzywnych butików za rogiem i zakupiła w nim szary kardigan z angory lub czarny żakiet Chanel. A co możemy zrobić my, Polki?:) Na jeden dzień w miesiącu zapomnieć o tanich sieciówkach (mam na myśli te naprawdę tanie, których cały asortyment wykonany jest z poliestru) i zabawić się w łowcę. Całe przedsięwzięcie będzie długotrwałe, ale jeśli się do niego odpowiednio przygotujemy, to nie będzie aż tak kosztowne:).

Załóżmy, że po małym remanencie stwierdzamy, że brakuje nam w szafie:

– bluzki lub swetra w klasyczne marynarskie paski (z okrągłym dekoltem)

– szarego kardiganu pasującego do wszystkiego

– czarnych klasycznych szpilek

– torebki chanelki

      Od czego zacząć? Każdego miesiąca budżet przeznaczony na ubrania zostawmy sobie na jedną rzecz z listy – wiem, to będzie trudne, ale naprawdę nie będziecie żałować (tym bardziej, że możecie trafić na prawdziwą okazję i nie wydać całej sumy:)). Chodząc po sklepach lub buszując po internecie nie możecie iść na kompromis. Co mam na myśli? Jeśli znalazłyście tani sweterek w paski ze stuprocentowej bawełny, ale na piersi ma nadrukowaną trupią czaszkę lub cokolwiek innego, to go nie kupujcie! To samo tyczy się czarnych szpilek (kokardki, kolorowe platformy i wysokość obcasu uniemożliwiająca chodzenie odpadają) czy torebki chanelki, która powinna być cała czarna bez dodatkowych świecidełek (zastanówcie się, jaką biżuterię częściej nosicie: złoto czy srebro – zapięcie i łańcuszek torebki powinny pasować do Waszego zegarka i ulubionej bransoletki).

    Wiem, że ciężko jest wydać pieniądze na rzeczy "nijakie", ale to jest właśnie przyczyna naszych niepowodzeń w tworzeniu zestawów z ubrań, które już mamy. Nie posiadając neutralnej i dobrej gatunkowo bazy nie mamy szansy wyeksponować bardziej ekstrawaganckich rzeczy, które z nieoderwaną metkę leżą na dnie szuflady. Myślicie, że Wasz styl stanie sie nudny, gdy nie będziecie eksperymentować z krojem i kolorami? Paryżanka nia miałaby takich wątpliwości, bo jej stylizacjom wyrazu dodają torebki, biżuteria, szale itd.

   Jeśli nasza garderoba jest już uzupełniona, to nadszedł czas, aby zweryfikować utarte poglądy dotyczące urody – paryżanki są fankami umiaru także w tym przypadku.

      Na próżno szukać w Paryżu kobiet o zaniedbanych paznokciach lub pomalowanych na jaskrowe kolory (wyjątkiem jest klasyczna czerwień). Neutralne, mleczne lakiery wyglądają bardzo elegancko, pod warunkiem, że nasze dłonie są wypielęgnowane (Francja to nie jedyny kraj, w którym kolorowe paznokcie są uznawane za brak gustu – na próżno szukać neonów na dłoniach księżnej Catherine i innych przedstawicielek brytyjskiej rodziny królewskiej ;)) . Podobna, niepisana zasada tyczy się włosów – nie decydujmy się na radykalne zmiany koloru i regularnie chodźmy do fryzjera na podcinanie końcówek (akurat tę radę też muszę sobie wziąć do serca:)). 

       Paryżanki często korzystają z zabiegów kosmetycznych i wydają miliardy rocznie na kremy przeciwzmarszczkowe. Dla matek dbanie o cerę, włosy i strój to tak samo ważna (a może i ważniejsza) umiejętność jak gotowanie i dbanie o dom, dlatego od wczesnych lat uczą swoje córki własnych sposobów na gładką skórę i chętnie pożyczają im ubrania, buty czy torebki od najlepszych projektantów. Młoda paryżanka od dzieciństwa obcuje z estetyką, która wyrabia w niej poczucie smaku i nie pozwala na popełnianie urodowych i modowych gaf.

      Szczerze powiedziawszy, wszystkie powyżej opisane instrukcje możnaby zawrzeć w jednym zdaniu, które wypowiedziała kiedyś pewna bardzo znana Francuzka: Mniej znaczy więcej. (Coco Chanel)

 

Follow my blog with bloglovin!