If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

In progress…

Ponieważ pojawiło sie mnóstwo pytań o to, czy na blogu pojawią się jeszcze zdjęcia z Paryża, to pragnę wszystkich uspokoić – oczywiście, że tak :). Aby jednak nie zanudzić czytelników niezainteresowanych moimi podróżami będą się one przeplatać z tymi tradycyjnymi wpisami:). A już dziś zapraszam wszystkich na post Gosi, w którym przedstawi swój plan na idealny brzuch:).

Follow my blog with bloglovin!

… and I will never leave you … my sneakers!

sneakers / trampki – Kazar, polecam zajrzeć na stronę i obejrzeć też bardziej eleganckie propozycję na ten sezon:)

trousers / spodnie – Abercrombie & Fitch

coat / płaszcz – Zara

nacklace and t-shirt / naszyjnik podkoszulek – H&M

Po powrocie z Paryża mam trochę dosyć szpilek i napompowanych zestawów (francuski minimalizm naprawdę dał mi się we znaki:)) i od kilku dni stawiam przede wszystkim na wygodę (ale nadal w moim stylu!). Dzisiejsza stylizacja, to kolejny zestaw z cyklu "tak wyglądam na co dzień i dobrze mi z tym":). Powoli przestawiam się na trampki licząc na to, że pogoda już nie długo nie pozwoli mi na noszenie moich ukochanych Emu:). Luźniejszy styl trampek i ścieranych jeansów, przełamałam czerwonym płaszczem – uwielbiam takie połączenia nonszalancji z elegancją. 

Soupe à l’oignon

Na skrzyżowaniu dwóch ruchliwych ulic Paryża, Rue de Rivoli i Saint Honoré zatrzymuję się na tradycyjną francuską zupę cebulową. Jest pora obiadowa. Niemiłosiernie burczy mi w brzuchu. Zafascynowana widokami paryskich ulic, zupełnie zapomniałam o jedzeniu. Kelner naprędce podaje gorące naczynie zupy. Pierwsze wrażenie mało estetyczne. Kolor żółtawy, z potwornie dużą warstwą podpieczonego sera. Dobrze, że podali ciepłe pieczywo – myślę sobie! Nie minęła jednak chwila, gdy całe moje nastawienie przeobraziło się w tęsknotę, za odtworzeniem czegoś równie dobrego. Przepis poruszył moją wyobraźnię i zmysł smaku. Kelner nie nie był łaskaw zdradzić przepisu, ale tym samym zachęcił mnie do przyrządzenia własnej wresji w domu.

Skład:

3 duże czerwone cebule

3 duże białe cebule

4 dymki, pokrojone w plastry

3 pory pokrojone w plastry

2-3 łyżki brązowego cukru

1-2 łyżki octu winnego

3-4 liście laurowe/ 2-3 ziarnka ziela angielskiego

1 litr bulionu np. drobiowego

3-4 łyżki masła

oliwa z oliwek

sól i świeżo zmielony pieprz

grzanki

bułka paryska

oliwa z oliwek

starty ser żółty

A oto jak to zrobić:

1. Maslo rozpuszczamy na dużej patelni o grubym dnie. Dodajemy pokrojoną w plastry czerwoną i białą cebulę, szalotkę oraz pokrojony por. Smażymy na małym ogniu, aż wszystkie warzywa delikatnie zmiękną (możemy dolać oliwy z oliwek). Dorzucamy liście laurowe, ziarna ziela angielskiego oraz brązowy cukier. Smażymy kolejne 5-8 minut. Całość przerzucamy do dużego garnka, dodajemy ocet winny i zalewamy bulionem. Przykrywamy pokrywką i gotujemy następne 10 minut. Doprawiamy solą i pieprzem.

2. Połowę zupy cebulowej przelewamy do dużego naczynia, miksujemy za pomocą blendera i przelewamy z powrotem do rondla. Bułkę paryską kroimy, skrapiamy oliwą z oliwek, solą i posypujemy startym serem. Grzanki umieszczamy w rozgrzanym piekraniku do 200 stopni C na 6-8 minut. 

3. Do żaroodporych kokilek/półmisków przelewamy zupę, umieszaczamy gotową grzankę, całość posypujemy serem i umieszczamy na kilka sekund w piekarniku. Podajemy na gorąco.

 

 

 

 

 

„Paris is not a city, it’s a world” – King Francois the I

A jutro zapraszam Was na naprawdę genialny przepis Zosi na zupę cebulową – oczywiście prosto z Francji:)

Follow my blog with bloglovin!