If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

It’s nice to see you again Paris

dress / sukienka – Zara

shoes / szpilki – Topshop

bag / torebka – Małgorzata Bartkowiak 

watch / zegarek – MK

Od momentu, w którym wyjechałam z Paryża w marcu zeszłego roku, nie mogłam doczekać się kolejnej podróży do tego pięknego miasta. Paryski tydzień mody był więc rewelacyjną wymówką, aby zacząć się pakować :). Spacer po ukochanych ogrodach był tym, na co czekałam od dawna – wystarczyło obrócić się w stronę zachodzącego słońca, aby na horyzoncie zobaczyć słynną wieżę Eiffla. 

Bananowo-kokosowe placuszki bez mąki i cukru

Skład:

2 banany

2 jajka

50 g wiórków kokosowych

1 łyżeczka cynamonu

garść borówek amerykańskich

do smażenia: olej kokosowy (ekologiczny) 

do podania: borówki amerykańskie, plastry bananów, garść wiórków kokosowych

A oto jak to zrobić:

1. Banany ugniatamy widelcem na gładką masę, dodajemy jajka, wiórki kokosowe, cynamon i mieszamy do uzyskania gęstej konsystencji. Na końcu dodajemy borówki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i za pomocą łyżki formujemy na patelni placuszki. Smażymy z każdej strony (do złotego koloru). Podajemy z miodem i owocami.

Perfect Spring Make Up

Od kilku dni w Sopocie świeci piękne słońce. Z początku, te niespodziewane promienie wytykały wszystkie niedociągnięcia mojego stroju i makijażu, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Mój czarny płaszcz wydawał się zakurzony, włosy układały się nie tak jak powinny, a zimowe buty z całą pewnością nie pasowały do panujących warunków pogodowych. Przytaczając coroczne sformułowanie kochanej Zosi, poczułam się jak szczur wyciągnięty z kanału :D. 

Nadszedł więc czas na małe odświeżenie swojego wyglądu. Nie jestem specjalistką w technice makijażu i moim codziennym eksperymentom daleko jest do profesjonalizmu, ale to nie znaczy, że nie korzystam z dobrodziejstw kolorowych kosmetyków. Odkąd do Polski przyszła przedwczesna wiosna, stawiam na świeży i naturalny make up w innej palecie kolorystycznej niż zwykle. Zimą używałam brązów, a w dzisiejszym makijażu znajdziecie róże, fiolety i brzoskwinię. 

Aby rozświetlić twarz i usunąć z niej ślady zmęczenia używam korektora o ton jaśniejszego od mojej cery. Rozprowadzam go pomiędzy nosem, a przestrzenią pod oczami tworząc coś na kształt trójkąta.

Korektor którego używam to Benefit Erase Paste numer 1.

Następnie na całą twarz i szyję wklepuję odrobinę podkładu. Podkład którego używam to HR Color Clone numer 13.

Używając gąbęczki z odrobiną MAC FIX (kolor NC 25), delikatnie matuję skórę twarzy. 

Aby cień, który będę nakładać na powiekę nie osypał się na policzki używam transparantnego pudru. Nakładam pędzlem sporą ilość produktu na przestrzeń pod oczami. Ten patent przydaje się przede wszystkim w przypadku bardzo ciemnych i mocnych makijaży, kiedy cień może mocno ubrudzić naszą twarz. Puder, którego używam pochodzi z SENSAI.

Do makijażu oka użyłam dwóch cieni z palety Estee Lauder Pure Color Enchanted Berries – w kolorze pudrowego różu i śliwki. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam jaśniejszy cień. Następnie w załamaniu dodałam ciemniejszy odcień.

Po nałożeniu cieni, narysowałam kreskę eye-linerem (Astor). Ponieważ makijaż miał być lekki to linia jest cienka i delikatnie pociągnięta do góry. 

Tak wyglądał gotowy makijaż oka.

Na policzki nakładam zwykle różowe kolory, ale ponieważ w przypadku tego makijażu zarówno oczy, jak i usta wpadają w różowe barwy, to postanowiłam użyć brzoskwiniowego różu CHANEL Le Blush Creme 62 Presage. Ma on konsystencję sprasowanego kremu, więc nakładam go palcem (rozcierając najpierw produkt na nadgarstku).

Najlepsze odkrycie jak zwykle zostawiłam na koniec. Wiele z Was pytało o pomadkę, którą miałam na ustach w ostatnim poście z NYFW, która pochodziła z firmy Golden Rose (około 10,90 złotych). Jestem prawdziwą fanką tych pomadek (możecie je znaleźć tutaj Golden Rose Velvet Matte Lipstick) , ponieważ jakością prześcigają nawet te z najwyższych półek. Mają matowe wykończenie, ale nie wysuszają ust, a kolor trzyma się wyjątkowo długo. Poza odcieniem 07, którego użyłam w dzisiejszym makijażu, to polecam Wam też wszystkie czerwienie z tej serii. Jestem przekonana, że będziecie z nich zadowolone. 

Ostatnie poprawki i gotowe! :)

Teraz pozostaje mi już tylko czekanie wiosnę! :)

LOOK OF THE DAY – MY SECOND SKIN

trousers / spodnie – CUBUS

sweater / sweter – Zara

T-shirt / koszulka – OYSHO

bag / torebka – Kazar

shoes / szpilki – Topshop

sunglasses / okulary – Mango

watch / zegarek – MK

     Zdarza się, że przez przypadek i zupełnie od niechcenia, udaje mi się stworzyć prosty zestaw, w którym czuje się jak w drugiej skórze. Po krótkim pobycie w domu, musiałam udać się do Warszawy. Stojąc przed szafą i pakując swoją walizkę, odruchowo chwyciłam za niezawodny biały t-shirt, granatowe jeansy, cieliste szpilki i ukochaną czarną torebkę. 

    Poranek w Warszawie był piękny, tuż przed wyjściem zdecydowałam się więc zamienić kurtkę na obszerny sweter.            Zaraz, zaraz – pomyślałam sobie – To wygląda całkiem nieźle! Idealny LOOK OF THE DAY na niedzielę! :).