Fashion Life in NYC

Tydzień mody w Nowym Jorku to przede wszystkim pokazy odbywające się na Lincoln Center i w jego okolicy. Prezentacje nowych kolekcji najznakomitszych projektantów ściągają na Manhattan ludzi z całego świata. Równie dużym zainteresowaniem co pokazy (a może nawet i większym) cieszy się plac, na którym zbierają się miłośnicy mody. Pomiędzy przebranymi do granic możliwości "fashion victims", można dostrzec redaktorów czołowych modowych magazynów, gwiazdy, blogerki i mnóstwo innych osób z genialnym wyczuciem stylu. 

W poście przemycam też kilka zdjęć jednej ze swoich stylizacji z pokazów, tak abyście nie musieli już dłużej na nią czekać :).

sunglasses / okulary – Mango

skirt / spódnica – Red Valentino

sweater / sweter – Equipment

bag / torebka – Max Mara

shoes / botki – Tod's

jacket / żakiet – Royal Collection

 

ONE DAY IN NYC

Nowy Jork nie jest taki, jak się spodziewałam. Jest lepszy. Jeden dzień to zdecydowanie za mało, aby go poznać. Każdy róg, aleja i zaułek kryją w sobie coś interesującego i wartego zobaczenia. Starałam się wykorzystać czas jak najlepiej i zapomnieć o tym, że doba ma tylko 24 godziny. Nie zapominałam też o regularnym robieniu zdjęć, aby móc Wam zdać szczegółową relację:). 

 

Słońce wschodzące nad Manhattanem to widok zapierający dech w piersiach. Ponieważ w Nowym Jorku czas przestawimy o sześć godzin do tyłu, to nie miałam najmniejszych problemów ze wstawaniem przed świtem (za to o godzinie osiemnastej zasypiałam na stojąco;)). Nad ranem wyciągałam laptopa, obrabiałam zdjęcia, odpisywałam na maile lub pisałam post, a gdy zaczynało robić się jasno zaczynałam zbierać się do wyjścia.

Od dawna obiecywałam sobie, że jeśli odwiedzę kiedyś Nowy Jork, to pierwszym miejscem, do którego się udam, będzie Tiffany na piątej alei. Pogoda uniemożliwiła mi pójście tam w czarnej długiej sukni i pantoflach, ale za to kawa z croissantem była jak najbardziej na miejscu. I tak oto zjadłam swoje pierwsze "śniadanie u Tiffaniego"…

Po porannym spacerze musiałam się wyszykować i iść na pokaz, który odbywał się w głównym pawilonie na Lincoln Center. 

Po pokazie postanowiłam wybrać się do dzielnicy Chelsea w zachodniej części Manhattanu. To tu znajduje się cała masa showroomów i modnych lokali, które warto odwiedzić.

Kawiarnia Blue Bottle Coffe to kultowe miejsce. Naprawdę! Wychodząc z niej dosłownie wpadłam na Scotta Schumana, spacerującego sobie ulicami Manhattanu.

Ograniczona objętość walizki nie pozwoliła wziąć mi w podróż więcej niż jedną książkę. Zdecydowałam się na "Małe cuda" Cheryl Strayed. Jest to zbiór listów od przypadkowych osób, które z różnych powodów czują się zagubione i potrzebują pomocy. Autorka odpowiada na każdy z nich, ucząc jednocześnie jak powinniśmy żyć i radzić sobie z problemami. Dla każdego, kto potrzebuje odrobiny otuchy :).

(Kochani! Wiele z Was pytało, kiedy pojawi się kolejny kod zniżkowy na książki. Mam coś dla Was:). Wszystkie niezbędne informacje znajdziecie tutaj.)

jacket / kurtka – limitowana edycja Woolrich for Abercrombie ze sztucznym futrem

trousers & cap / spodnie i czapka – Topshop

shoes / buty – Emu

scarf / szalik – Cubus

gloves / ręlawiczki – NEW LOOK

Powrót do centrum Manhattanu.

Odważna wiewiórka na Union Square.

Słynny napis LOVE.

Za marketem Dean & Deluca na Broadway Street będę tęsknić najbardziej. Znajdziecie w nim wszystko czego tylko dusza zapragnie. 

Nadszedł moment, w którym trzeba było pomyśleć o jedzeniu. Bubba Gump to kultowa amerykańska restauracja, podająca dania z krewetkami. Każdy kto widział film "Forrest Gump" musi się do niej wybrać, w trakcie wizyty w Nowym Jorku. 

Wieczorem czekała mnie jeszcze prezentacja kolekcji Erin Fetherston. Trzeba więc było porzucić ciepłą kurtkę i wybrać coś bardziej szykownego:).

Po prezentacji marzyłam już tylko o łożku. Leżąc pod ciepłą kołdrą miałam przed sobą przepiękny widok. Rozmyślając o minionym dniu, mogłam spokojnie odpłynąć w sen, w przciwieństwie do Nowego Jorku – to miasto nigdy nie śpi. 

SHOWS

W Nowym Jorku jestem zaledwie od trzech dni, ale już żałuję, że będę musiała stąd wyjeżdżać. Dziś chciałam Wam pokazać pierwszą część zdjęć z pokazów, które miałam okazję zobaczyć :). 

BCBG MAX AZRIA

Marka BCBG Max Azria została założona w 1989 roku przez Francuza Maxa Azria i w którkim czasie stała się bardzo popularna. Jej ubrania noszą między innymi Angelina Jolie, Reese Witherspoon, Miley Cyrus, Latoya Jackson, Fergie, Olivia Palermo, Laurem Conrad, Heidi Klum, Michelle Obama, czy Selena Gomez. W kolekcji na sezon Fall 2014 znajdziemy piękne dodatki i ubrania wykonane z największą dbałością. Co będzie modne według tej amerykańskiej marki? Miękkie wełny, futrzane kołnierze i luźne kroje. Ponadczasową czerń będziemy łączyć z beżami i szarościami. 

Desigual

Ta hiszpańska marka słynie z wzorzystych i kolorowych projektów. Kolekcja Fall 2014 idealnie wpisuje się w jej główne założenia – jest różnorodnie i pozytywnie. Na wybiegu mogłam zobaczyć samą Candice Swanepoel (równie piękną w rzeczywistości, co na zdjęciach), a cały pokaz przebiegał w imprezowej atmosferze. Ubrania tej marki nie do końca wpisują się w mój styl, ale może którejś z Was coś się spodoba:).

Erin Fetherston

Ze wszystkich pokazów najbardziej podobała mi się prezentacja kolekcji Erin Fetherston na sezon jesień/zima 2014. Ta projektantka z San Fransisco stawia na romantyzm i delikatność, obecnie wpsółpracuje również z marką Juicy Couture. Po dotarciu do hotelu "W" na Union Square wszyscy goście zostali zaprowadzeni do pięknej sali balowej, na środku której została postawiona mała scena. Modelki zostały na niej poustawiane, jak porcelanowe lalki. Cała oprawa prezentacji świetnie pasowała do projektów tej młodej projektantki (jej sukienki nosi na przykład Olivia Palermo). Dziewczęce sukienki w kwiatowe wzory, miękkie sweterki i wyszywane materiały, to coś co spodoba się każdej kobiecie.