The easiest outfit of the decade

red jeans / czerwone spodnie – Mango by Answear.com

 shirt / bluzka z bawełny – COS

 coat / trencz – Zara (kolekcja wiosna/lato 2013)

 sneakers / trampki – Converse by Answear.com

 sunglasses / okulary – J.Crew

The title of todays post refers not only to versatility of my look in relation to changing trends, but also to the possibility for women of all ages to wear it.I’m 26 years old, and I think that sneakers, slim trousers, a striped sweater and a classic trench coat, are items that I can wear both in my twenties and in my thirties.

Tytuł wpisu dotyczy nie tylko uniewersalności dzisiejszego stroju pomimo zmieniających się trendów, ale również jego zastosowania dla kobiet w różnym wieku. Mam 26 lat, ale trampki, spodnie rurki, pasiasty sweter i klasyczny trencz, mogłabym nosić zarówno jako dwudziestolatka, jak i trzydziestolatka. Proste połączenia kolorystyczne pasują kobiecie w każdym wieku, a klasyczne kroje są łaskawe dla naszych sylwetek. Trzymajmy się jednak kilku zasad; trencz nie może być za długi, bo doda nam kilogramów, poziome paski powinny być cienkie, aby nie poszerzać ramion, a spodnie idealnie dopasowane. Jeśli któraś z Was nie posiada jeszcze idealnych trampek, to najwyższy czas to zmienić. Polecam kupić model w neutralnym kolorze za kostkę, bo sznurowadła i górę trampek będziemy mogły schować pod nogawkę spodni, dzięki czemu nasze nogi będą wydawały sie zgrabniejsze (po raz kolejny mam dla Was zniżkowy kod na 20% do Answear.com, w którym znajdziecie między innymi Conversy, kod jest ważny do 31 marca, wystarczy wpisać MLE11 przy dokonywaniu zakupu – więcej szczegółów znajdziecie tutaj). Która z Was zdecydowałaby się na taki zestaw?

Forever young

While reading popular fashion magazines I often notice pictures of women in their forties who still look amazing, for example: Victoria Beckham, Heidi Klum, Elle MacPherson, Monica Bellucci or Grażyna Torbicka (they’re in their fifties?). I'm amazed by the fact they look so beautiful in the prime of their life. Yes, the miracles of medicine have a share in it, however there can be no denying that a healthy lifestyle, diet and cosmetics are also crucial in remaining beautiful. After reading many articles I have one conclusion: the basis of beautiful appearance, at any age, is a proper diet. (I ate a box of chocolates writting this post, but they were delicious so it doesn't count). Victoria Becham eats only the best quality products, she avoids carbohydrates replacing them with fruits and vegetables. Heidi Klum drinks at least 3 liters of water a day, and one of our Polish stars after 40, Kinga Rusin says that you won't find any processed food, any sodas or sweets in her fridge. Can we look like this? I say: yes we can! If starting from today we balance our menu, and add to it some "miracles" the nature gave us, in the future we’ll have a reward in beautiful skin, shiny hair, and strong nails. Below you will find a couple of ideas on how to eat well.

Oglądając popularne magazyny o modzie, często trafiam na zdjęcia niesamowicie wyglądających kobiet po czterdziestce. Do ich grona należą między innymi Victoria Beckham, Heidi Klum, Elle MacPherson, Monica Bellucci czy Grażyna Torbicka. Nie mogę wyjść z podziwu, jak pięknie można wyglądać w kwiecie wieku. Cuda medycyny na pewno mają tutaj swoją zasługę, ale wpływ na naszą nieprzemijającą urodę z pewnością ma też tryb życia, kosmetyki i sposób żywienia. Po przeczytaniu wielu artykułów, dochodzę do jednego wniosku: podstawą pięknego wyglądu, w każdym wieku, jest prawidłowa dieta (piszące ten post zjadłam pudełko czekoladek, ale były pyszne, więc się nie liczy). Victoria Beckham wielokrotnie podkreśla, że jej dieta jest w dużym stopniu oparta na dokładnym doborze dobrej jakości produktów. Unika węglowodanów i zastępuje je warzywami i owocami. Heidi Klum wypija minimum trzy litry wody dziennie. Natomiast jedna z naszych polskich gwiazd, po czterdziesce, Kinga Rusin w wywiadach mówi, że u niej w lodówce nie znajdzimy przetworzonej żywności, słodyczy i napojów gazowanych. Czy każda z nas może tak wyglądać? Według mnie tak! Jeśli już dziś zbilansujemy nasz jadłospis i wprowadzimy do niego „cuda”, które podarowała nam natura, to w przyszłości otrzymamy nagrodę w postaci pięknej skóry, lśniących włosów i zdrowych paznokci. Przygotowałam więc dla Was małą ściągę żywieniową.

Śniadanie:

Doskonale już wiecie, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia (męczę Was tym gadaniem prawie od dwóch lat, więc wypadałoby już zapamiętać:)). Co jeść na śniadanie, żeby poczuć z rana energetycznego kopa i rozpromienić naszą cerę?

PŁATKI OWSIANE – zawierają witaminy B1, B6 i E, cynk, żelazo i wapń, które przywracają skórze świeży wygląd i pomagają zwalczyć trądzik.

JOGURT NATURALNY – można dodać go do owsianki, poprawia elastyczność skóry. Możecie go zrobić sami (tutaj link).

TRUSKAWKI – likwidują przebarwienia na skórze, dodane do owsianki znacznie poprawią jej smak.

PESTKI DYNI – w ich skład wchodzi dużo cynku, który świetnie nadaję się do walki z trądzikiem. Dodawajcie je do wszystkiego, lub przygotujcie z nich pyszne pesto (zmiksujcie pitruszkę, pestki uprażone na patelni, oliwę z oliwek i odrobinę przypraw).

MIÓD – rozjaśnia, regeneruję i wygładza cerę (w czasach starożytnych miód był stosowany do leczenia ran, oparzeń, czy skaleczeń). Całkowicie zastąpiłam cukier tym przepysznym pszczelim produktem. Doszło do tego, że w torebce trzymam zawsze mały słoiczek miodu, gdyby w którejś z kawiarni go nie było (stałam się przez to obiektem kpin Kasi, ale wiem, że tak naprawdę mi zazdrości :D).

CHRUPKIE PIECZYWO ŻYTNIE – pełnoziarniste pieczywo pomaga usunąć szary, zmęczony wygląd cery. To fakt, że jest trochę bez smaku, ale z wędzonym łososiem i rukolą jest zjadliwe.

JAJKA – obfitują w witaminy A, D, E, również posiadają wiele witamin z grupy B. Naukowcy twierdzą, że możemy jeść ich nawet dziesięć tygodniowo.

GREJPFRUT – żeby przedstawić wszystkie zalety tego magicznego owocu musiałabym Was zamęczać trzy razy dłużyszym tekstem. W skrócie: pomaga organizmowi w obronie przed żylakami i ma szczególne znaczenie w pielęgnacji cery naczynkowej i w walce z trądzikiem różowatym, poprawia bowiem gojenie się ran oraz rozjaśnia przebarwienia. Uważam, że dzień bez zjedzenia grejpfruta jest dniem straconym :).

WODA – prawidłowe nawodnienie organizmu od wewnątrz przekłada się na prawidłowe nawilżenie i sprężystość skóry właściwej. Im więcej wypijecie jej w ciągu dnia tym lepiej, nasze minimum to 1,5 litra dziennie!

Drugie śniadanie:

Drugie śniadanie nie musi być już tak obfite jak pierwsze. Jednak jeżeli chcemy mieć cerę niczym przysłowiowa brzoskwinka, musimy pamiętać, aby nie dać się przekonać złemu chochlikowi, występującemu pod postacią drożdżówki, chipsów czy słodyczy.

GORZKA CZEKOLADA –  możemy w niej znaleźć mnóstwo potasu, magnezu oraz polifenolu. ponieważ nie posiada cukru jest świetną sycącą przekąską (powinna zawierać minimum 70% masy kakaowej). Nie jest prawdą, że po jej zjedzeniu pojawia się trądzik. Gdyby tak było, to uwierzcie mi – moja twarz byłaby jak jedna wielka krosta.

 OWOCOWY KOKTAJL – ten nie zawierający konserwantów i cukru świetnie spełni się w roli małej przekąski. Małą butelkę najlepiej zawsze trzymać w torebce i sięgać po nią, gdy najdzie nas ochota na coś pysznego. Możecie spróbować na przykład nowości od Tymbarku, FRUKTAJL dostępnego aż w czterech smakach (mój ulubiony to brzoskwinia z mango).

MANGO – od wieków ten owoc był stosowany jako lek służący do usuwania toksyn z organizmu, leczenia niedokrwistości i uzdrawiania systemu nerwowego. Zawiera witaminy A, C, D oraz beta karoten. Jeszcze kilka lat temu był bardzo ciężko dostępny, ale teraz możemy znaleźć go praktycznie w każdym większym sklepie.

Lunch:

Tak naprawdę, jedzenie dużej ilości warzyw w ciągu dnia jest najważniejszym elementem zdrowej diety. Zwłaszcza gdy zależy nam na pięknym wyglądzie naszej skóry. Zazwyczaj swój lunch przygotowywuję rano i pakuję go do małego plastikowego pojemnika. Jest to bardzo dobry sposób, aby zaoszczędzić pieniądze i na dodatek mam 100% pewność, że wiem co jem :).

AVOCADO – zapewnia skórze gładkość i walczy z wszelkimi słonecznymi alergiami. Moją ulubioną potrawą z avocado jest guacamole, straram się je przyrządzać raz w tygodniu (tutaj macie kilka rad Zosi, na to co można jeszcze zrobić z avocado).

SIEMIĘ LNIANE – gdybym miała wybrać jeden produkt, najlepszy z całej listy, bez byłoby to siemię lniane. Jego cudowne właściwości są imponujące, ale chyba najważniejszą zaletą jest bardzo duża zawartość kwasów omega 3. Same nasionka są neutralne w smaku, więc możecie je dodawać do wszystkiego, na przykład sałatki, koktajlu czy sosu do mięsa (po prostu przemycajcie je wszędzie gdzie się da :))

RUCOLA – zielone warzywa zawierają dużo witamin A i C, kóre zapobiegają starzeniu się skóry. Rucola ma bardzo intensywny smak, świetnie nadaje się jako dodatek do sałatki, można z niej też przygotować pyszne pesto.

ROSZPONKA – potocznie nazywana polną kapustą. Znajduje się w niej wapń, fosfor oraz żelazo. Używam jej zamiast popularnej sałaty, ponieważ jest dużo smaczniejsza.

CZERWONA PAPRYKA – zawarta w niej duża ilość witaminy C wspomaga produkcję kolagenu

ŻURAWINA – może jej spożywanie nie do końca wpływa na naszą urodę, ale jest bardzo ważna w procesie zwalczania bakterii w naszym organizmie.

GRILLOWANY KURCZAK – białko, czyli podstawowy budulec większości tkanek ciała jest niezbędny, aby skóra wyglądała ładnie i młodo. Najlepiej pozyskać je jedząc chude mięso. Starajcie się kupować kurczaki z wiejskich hodowli (możecie je rozpoznać na przykład po wielkości – im mniejszy tym lepszy).

ORZECHY WŁOSKIE – jedzenie garści orzechów dziennie może nam przynieść wiele korzyści, między innymi zapewni nam gładszą skórę, zdrowszy wygląd włosów, ładne paznokcie i błyszczące oczy (jeśli chcecie przeczytać więcej informacji na ten temat, zajrzyjcie tutaj).

POMIDORY – obecna w nich witamina C, zwiększa stopień dotlenienia skóry, wzmacnia drobne naczynia krwionośne, odżywia ją i dodaje energii, a witamina E, zwana eliksirem zdrowia i młodości chroni przed powstawaniem zmarszczek i przedwczesnym starzeniem się.

OLIWA Z OLIWEK – obecna w oliwie witamina E, nadaje skórze zdrowy i promienny wygląd. Możemy ją delikatnie podgrzać i wymoczyć w niej ręce – efekt nowej skóry jest natychmiastowy.

Obiadokolacja:

Powyższe zdjęcie przedstawia purée ze słodkich ziemniaków, które poleciła mi Kasia. Do jego przygotowania potrzebujemy: 0,5 kg zwykłych ziemniaków, 0,5kg batatów, mleko, masło i sól. Na początku gotujemy ziemniaki. Potem, używając widelca lub specjalnego przyrządu do ugniatania ziemniaków, robimy miazgę. Do dużego garnka wkładamy masło, wlewamy mleko (ilość – od sreca :)) i wrzucamy naszą "papkę ziemniaczaną". Całość trzymamy, na małym ogniu, przez około 5 minut.

BATATY – są bogatym źródłem potasu, magnezu, fosforu, sodu i wapnia. Uwielbiam frytki z batatów (nie jest to najzdrowsza przekąska, ze względu na obróbkę termiczną, ale z pewnoscią jest pyszna).

MLEKO – bogate w witaminy młodości A i E sprawią, że pijąc ję, bedziemy mogli dłużej cieszyć się promienną i młodą skórą.

SÓL – z solą nie należy przesadzać, ale nie wolno jej wykluczać, w końcu jest to naturalny minerał.

Drugą opcją obiadokolacji jest łosoś przygotowany na parze. Po przepis odsyłam do postu Zosi (tutaj).

ŁOSOŚ  – witamina B6 zawarta w tej rybie reguluje pracę gruczołów łojowych i zapobiega wypadaniu włosów 

SZPINAK – to zielone warzywo jest wciąż niedoceniane i przez niektórych całkowicie eliminowane z diety. Tymczasem jest to bogate źródło substancji odżywczych oraz antyoksydantów (witaminy C, E, luteiny, beta-karotenu). Szpinak zawiera witaminy z grupy B, kwas foliowy oraz potas, żelaza, magnez i kwasy tłuszczowe omega-3. Szpinak poddany obróbce nie traci swoich właściwości!

CYTRYNA – ma właściwości antybakteryjne, oczyszcza cerę i ściąga rozszerzone pory, dlatego doskonale pielęgnuje tłustą cerę!

BROKUŁY – są idealnym spowalniaczem starzenia się skóry

CZOSNEK – czyli naturalny antybiotyk. Pamiętajcie, żeby po jego zjedzeniu (najlepij na noc) wypić szklankę mleka – dzięki temu unikniemy nieprzyjemnego porannego wyziewu.

Na koniec, oczywista oczywistość: stres, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, nadmierne opalanie się, zbyt mała ilość spożywanej wody, nieodpowiednia dieta sprawiają, że nasza uroda szybciej przemija (wiem, bardzo odkrywcze, zasłużyłam na nagrodę :)).

Jeśli ktoś dotarł do końca wpisu to gratuluję cierpliwości! :) Mam nadzieję, że ta pokaźna liczba informacji, została przez Was zapamiętana chociaż w małym procencie. Jak zwykle czekam na Wasze własne sugestie w komentarzach, ucieszę się też jeśli napiszecie, jak Wy przemycacie zdrowe produkty w codziennej diecie.

 

LOOK OF THE DAY

skirt / spódnica – Mosquito.pl (119 złotych)

t-shirt / koszulka – New Look (49 złotych)

shoes & coat / szpilki i płaszcz – Zara (199 złotych i 399 złotych)

bag / torebka – pożyczona od mamy (nie sprzeda jej za żadne pieniądze więc jej wartość jest bezcenna, ale kupiła ją w Zarze :))

Imprezy organizowane w domu mają tę zaletę, że wybierając strój nie trzeba kierować się panującymi warunkami pogodowymi. Sprawa wygląda odrobinę inaczej, gdy jest się blogerką i przed rozpoczęciem zabawy, koniecznie chce się sfotografować stworzony zestaw… No dobrze, nie było wcale aż tak źle i po zakończonych zdjęciach z przyjemnością przeszłam się jeszcze po gdyńskim bulwarze, wystawiając twarz do słońca (miniony czwartek był chyba najcieplejszym dniem w tym roku). Ciekawa jestem, jak spodoba się Wam połączenie sportowej góry z elegancką spódnicą?

Witamy wiosnę! Placuszki z kaszy gryczanej, z fetą, ziołami i wędzonym łososiem.

Oto i ona. Wiosna. W tym roku zdecydowanie szybciej nas odwiedziła. Poznaje ją po pąkach mojej magnolii, po intensywnym zapachu hiacyntów, ciepłych promieniach słońca i częstszych uśmiechach ludzi na ulicach. Do mojej kuchni również zawitała i zostanie do lata :)

Placuszki z kaszy gryczanej z wędzonym łososiem

Skład:

2 opakowania ugotowanej kaszy gryczanej (po 100 g)

1 opakowanie sera feta

2 duże ząbki czosnku

1 pęczek świeżej pietruszki

1 szczypiorek z cebulką

2 jajka

1 szklanka bułki tartej

sól i pieprz

do podania: plastry wędzonego łososia, ćwiartki cytryny, garść świeżych kiełków, np. lucerny, jajko sadzone

A oto jak to zrobić:

1. Ugotowaną kaszę łączymy z fetą, posiekaną pietruszką, rozgnieconym czosnkiem, szczypiorkiem (+ cebulka) oraz jajkami. Całość mieszamy i doprawiamy pieprzem i solą. Z przygotowanej masy formujemy kotleciki i obtaczamy w bułce tartej. Smażymy na rozgrzanej patelni z oliwą z oliwek. 

2. Usmażone placuszki podajemy z plastrami wędzonego łososia, świeżymi kiełkami i ćwiartkami cytryny. Najlepiej pasuje do tego kefir lub maślanka.

Komentarz: Przy formowaniu masa jest dość lepka, a zatem możemy podwoić ilość bułki tartej. W przepisie dodałam dwa jajka, ale myślę że jedno w zupełności powinno wystarczyć.