MUST HAVE – WHITE

Kolejny sezon puka już do naszych drzwi, a my wciąż mamy wątpliwości co wybrać z szafy, aby wyglądać świeżo i modnie. Poszukując uniwersalnej rady dla wszystkich z nas, doszłam do jednego wniosku – biały kolor to najprostszy sposób na ożywienie stroju i nadanie mu wiosennego charakteru. Pasuje do wszystkiego (musiałabyśmy się naprawdę postarać, aby stworzyć zestaw, ktróry gryzłby się z białymi dodatkami) i dodaje blasku naszej cerze (sama Jackie Onassis mówiła, że biały kolor przy twarzy działa jak delikatny makijaż). Dodając do naszego ubioru chociaż jeden biały element (na przykład buty w postaci trampek, sweter, marynarkę, szalik czy spodnie) będziemy wyglądać schludniej i na długo zapomnimy o smutnej czerni.

Dla tych z nas, kóre nie lubią ryzykować, a biel kojarzy się przede wszystkim z tym, że "pogrubia" proponuję rozpocząć swoją przygodę z jasną górą. Zdecydujmy się na sweter lub marynarkę (bo mam nadzieję, że białe t-shirty już macie:)) i łączmy je ze wszystkim, na co tylko mamy ochotę.

Białe spodnie możemy nosić na dwa sposoby; elegancko, wykorzystując spodnie o luźnym smokingowym kroju lub na sportowo, zakładając tradycyjne jeansy. 

Opcja "white total look" to propozycja dla odważnych :). Gdy decydujemy się założyć biel od stóp do głów, warto pobawić się fakturami materiałów (tak jak na zdjęciu w prawym górnym rogu – gładkie spodnie świetnie kontrastują z plecionym swetrem). Poniżej przygotowałam dla Was kilka produktów, wpisujących się w dzisiejszy MUST HAVE.

trousers / spodnie – Mango 139 zł; watch / zegarek – Olivia Burton 95 funtów; t-shirt – Topshop 28 funtów; bag / torebka – New Look 13 funtów; book / książka – Net-a-Porter 100 euro; sunglasses / okulary – ACNE 284 euro

sweater / sweter – COS; watch / zegarek – MK; necklace / naszyjnik – Zara; skirt / spódnica – COS

The body achieves what the mind believes

Do półmaratonu zostały mi zaledwie trzy tygodnie, a cały maraton biegnę już we wrześniu. Niewiarygodne, jak ten czas szybko leci – jeszcze niedawno pisałam Wam, że mam przed sobą trzy miesiące, a lada moment stanę na starcie. Boje się, a zarazem wiem, że wrzesień nadciąga szybkim krokiem i wkrótce będę mogła spełnić swoje największe marzenie – ukończyć maraton. Myśl o przebiegnięciu tak dużego dystansu towarzyszy mi każdego dnia i wywołuje u mnie coraz większe zdenerwowanie (we wrześniu prawdopodobnie moje włosy będą koloru siwego :)). Moje treningi osiągnęły intensywny pułap i w związku z tym pojawiają się u mnie chwile lekkiego podłamania (podobno myśli samobójcze niedługo miną – tak zapewnia mnie mój trener :)). Wiem, przecież nikt nie mówił, że będzie lekko, ale skąd czerpać w ciężkich chwilach motywację? Dziś, po ciężkim treningu powiedziałabym, że nie wiem, ale jutro czeka mnie kolejny dzień zmagań ze swoim ciałem i muszę jakoś zmusić je do pracy. U mnie zawsze najlepiej sprawdza się kilka technik, które w tej chwili wykorzystuję non stop :). 

Muzyka 

W moim odczuciu bieganie bez muzyki jest jak jedzenie pizzy bez sera. Gdy wybrałam się na jogging po Central Parku, zamarzł mój telefon, a tym samym nie mogłam słuchać swoich ulubionych kawałków. Jedynie fakt, że znajdowałam się w najpiękniejszym miejscu na ziemi, powstrzymał mnie przed spłakałaniem się jak bóbr i pozwolił mi dobiec do hotelu. Dzięki muzyce jestem w stanie zrelaksować się i odpłynąć w marzenia. Czego słucham? Nie mam ulubionego gatunku ani wykonawcy, po prostu musi wpaść mi w ucho. Poniżej znajdziecie moją listę z ipoda :).

1. Labrinth feat. Emeli Sandé – Beneath Your Beautiful

2. Daft Punk – Get Lucky ft.Pharrell Williams

3. Klingande – Jubel

4. Michael Bublé – To Love Somebody

5. James Arthur – Impossible

6. Prince – Kiss

7. James Morrison – Broken Strings ft. Nelly Furtado

8. Justin Timberlake – Let Me Talk To You ft. Timbaland

9. Beyoncé – Run the World

10. Beyoncé – Single Ladies

11. Beyoncé – Why Don't You Love Me

12. Beyoncé – Deja Vu ft. Jay-Z

13. Lorde – Royals

14. Passenger – Let Her Go

15. Avicii – Wake Me Up

16. Kanye West – Gold Digger ft. Jamie Foxx

17. Coldplay – Princess Of China ft. Rihanna

18. Rihanna – Stay ft. Mikky Ekko

19. Evanescence – My Immortal

20. Ed Sheeran – Give Me Love

21. Calvin Harris – Sweet Nothing ft. Florence Welch

22. Birdy – People Help The People

23. Bruno Mars – Just The Way You Are

24. Adele – Rolling in the Deep

25. Bruno Mars – Grenade

26. Gotye – Somebody That I Used To Know ft. Kimbra

27. Robin Thicke – Blurred Lines ft. T.I., Pharrell

28. Adele – Someone Like You

29. Bruno Mars – It Will Rain

30. Lady Antebellum – Need You Now

31. Miley Cyrus – Wrecking Ball

32. OneRepublic – Counting Stars

33. Rudimental – Waiting All Night feat. Ella Eyre

34.  John Newman – Love Me Again

Odświeżenie sportowej szafy (kosztowna technika ale skuteczna)

Moim faworytem wśród odzieży sportowej jest marka Nike. W Nowym Jorku udało mi się kupić kilka rzeczy w wielkim czteropiętrowym sklepie. Ucieszył mnie fakt, że w Stanach ceny są nawet o 30% niższe (zapaliły mi się iskierki w oczach, jak tylko zobaczyłam metki). Po zakupie nowych butów, bluzy, kurtki, koszulki, dwóch par krótkich spodenek i stanika sportowego w bardzo żarówiastym kolorze, każde wyjście na trening stało się o niebo łatwiejsze – w końcu nie muszę codziennie prać przemoczonych ciuchów :).

Dyspensa jedzeniowa

Czasami, jak już naprawdę nie chce mi się nic robić (a już na pewno nie ćwiczyć), pogoda za oknem jest okropna, a kanapa ma nieziemskie przyciąganie, zmuszam się do biegania, dzięki myśli o wspaniałej przekąsce, na jaką zasłużę po tych kilku ciężkich kilometrach. Pod wieczór przyrządzam sobie moją ulubioną meksykańską potrawę – Chilli Concarne i jem ją do oporu, bez wyrzutów sumienia.

Przeglądam instagram i profile facebookowe

Niezależnie od tego, jak dziwnie to brzmi, oglądanie osób, wytrenowanych do granic możliwości i przyglądanie się ich osiągnięciom sportowym, zawsze zwiększa moją ochotę na trening. Nie sądzę, aby miało to wiele wspólnego z rywalizacją, to raczej budujące uczucie, które nazwałabym po prostu "jeśli Tobie się to udaje, to może mi też?". Codziennie odwiedzam strony moich ulubionych blogerek. Poniżej podaję linki do różnych stron internetowych (gdybyście znali inne ciekawe profile, to koniecznie podajecie je w komentarzach – będę bardzo wdzięczna!). 

1. http://instagram.com/teresalopez

2. http://fotballfrue.no/

3. http://startlivingyourbestlife.fitfashion.fi/

4. https://www.facebook.com/1001motywacji

5. https://www.facebook.com/kobiecamotywacja?fref=tck

6. http://instagram.com/andiclausen#

7. http://instagram.com/fit_trio#

8. http://instagram.com/linnlowes#

9. http://instagram.com/saraheevans_livingfitnclean#

10. https://www.facebook.com/bycidealna

Na zakończenie chciałabym o coś Was poprosić. Trzymajcie za mnie kciuki 30 marca.  Wasze wsparcie przyda mi się zarówno na starcie, jak i na mecie. Warszawski półmaratonie – nadchodzę! :)

 

 

LOOK OF THE DAY

trousers / spodnie – Mango

sweater / sweter – COS

shoes / szpilki – Topshop

bag / torebka – Małgorzata Bartkowiak

Today I want to show you an outfit which Vanity Fair featured on its website. I wore this during the last Paris Fashion Week, and never would  imagine that somebody will notice it among all of the many original dressed people. As always I stayed true to my style and decided to dress with moderation. You can probably see that I used these pieces in previous posts. Orange sweater from COS and impeccably tailored pants from Mango (also have black pair, finally I found link to them :)) didn’t need any heavy accessories. To stay warm I took with me a self-designed vest, made from artificial fur, and marched to the famous Jardin du Luxembourg.

Dziś chciałam Wam pokazać stylizację, którą Vanity Fair umieściło na swojej stronie. Ten prosty strój miałam na sobie w trakcie minionego Paryskiego Tygodnia Mody, ale nie spodziewałam się, że wśród tylu oryginalnych stylizacji, moja zwróci czyjąkolwiek uwagę :). Jak zwykle postawiłam na umiar i wierność swojemu stylowi. Rzeczy, które wykorzystałam kojarzycie już pewnie z poprzednich wpisów. Pomarańczowy sweter z COS-a i idealnie skrojone spodnie z Mango (mam te same w czarnym kolorze i w końcu udało mi się znaleźć do nich linka:)) nie potrzebowały już mocnych dodatków. Aby nie zmarznąć wzięłam ze sobą kamizelkę własnego projektu ze sztucznego futra i pomaszerowałam w stronę słynnego Le Jardin du Luxembourg.