GOODBYE SUMMER. SEE YOU NEXT YEAR.

dress / sukienka – Jarlo on Asos.com

When the last day of summer holiday comes, It’s impossible not to feel a strong sense of nostalgia. Every stronger blow of the wind is announcing upcoming changes and the earlier sunsets leaves us no doubts– the fall is coming. Fortunately the sea still remains beautiful, and the view of it brings comfort for everyone walking along seashore. Regardless of the changing seasons.

Ostatniego dnia wakacji nad morzem nie da się uniknąć poczucia nostalgii. Każdy silniejszy podmuch wiatru zapowiada nadciągające zmiany, a słońce, coraz szybciej chylące się ku zachodowi, nie pozostawia żadnych złudzeń – idzie jesień. Na szczęście morze pozostaje piękne, a jego widok przynosi ukojenie dla każdego, kto przechadza się brzegiem plaży. Bez względu na zmieniające się pory roku.

NA DRUGIE ŚNIADANIE: PLACKI Z KASZY JAGLANEJ

Chyba już za nami upalne poranki w których wystarczył tylko wyciskany sok, ewentualnie domowy koktajl. Powoli zabieram się za jesienne przepisy. Spiżarka prawie pęka w szwach. Są konfitury z malin, wysoki aż po sufit regał słoików ze smażonymi papierówkami mojej Mamy, parę skrzętnie ukrytych słoiczków z marynowanymi prawdziwkami i pigwa do herbaty. Dzisiaj sięgam jednak po zapas kaszy jaglanej, który pozostał z poprzedniej wiosny. Dorzucę trochę kurkumy dla koloru i podam z tym co pozostało w lodówce. Tym razem nie na słodko. Na drugie śniadanie w sam raz. Pod pachę dobra książka, a później lecę szukać Babiego lata!

Skład:

(przepis na ok. 6-8 placuszków)

5 łyżek kaszy jaglanej

1 jajko

2 łyżki mąki kukurydzianej

1 łyżka kurkumy

1-2 łyżeczki soli morskiej

1 liść laurowy

do podania: kawałki awokado

pomidorki koktajlowe

plastry podsmażonego boczku

liście sałaty / rukoli / bazyli

A oto jak to zrobić:

1. Kaszę prażymy na suchej patelni 2-3 minuty (uwaga żeby się nie przypaliła). Zalewamy szklanką wody, odcedzamy i umieszczamy w średnim garnku. Dodajemy ok. 3-4 szklanki wody, liść laurowy i szczyptę soli. Gotujemy 20 minut. Odcedzamy i łączymy z jajkiem, kurkumą, mąką kukurydzianą, pieprzem i solą. Całość miksujemy za pomocą blendera. Ciasto w swojej konsystencji przypomina trochę naleśnikowe.

2. Placki smażymy na sklarowanym maśle – najlepiej pod przykryciem. Podajemy z podsmażonym boczkiem, pomidorami, awokado i sałatą.

How to burn more than 700 calories a week without workout?

Do you also find it hard sometimes to make time for some physical activity? Don’t worry anymore! You are not alone! Work, trips, that unbelievable gravitation of your couch, house cleaning, never ending care of children, can ruin any desire for jogging or fitness classes. That’s why I have few advices for you! During our daily activities throughout the week, we are able to burn even seven hundred calories more than usual. Believe me it’s not hard at all. If we stick to it we can lose those few extra pounds forever. Sounds tempting? So, there is no time to waste! Quickly read this post and get to work!

 Zdarza się, że jest Wam ciężko znaleźć czas na aktywność fizyczną? Nie martwcie się! Nie jesteście same! Praca, wyjazdy, gotowanie, nieziemskie przyciąganie kanapy, sprzątanie i wieczna gonitwa za dziećmi, mogą sprawić, że nie mamy już ochoty na bieganie, czy wyjście na fitness. Dlatego mam dla Was kilka rad! Wykonując codzienne czynności, w ciągu tygodnia możemy spalić nawet siedemset kalorii więcej niż zwykle. I nie jest takie trudne. Jeżeli będziemy się do nich solidnie przykładać jesteśmy w stanie bezpowrotnie pozbyć się kilku zbędnych kilogramów. Brzmi zachęcająco? Więc nie ma na co czekać! Szybko czytajcie post i zabierajcie się do roboty!

– Porządki w szafie róbmy częściej niż raz w roku. Układanie i segregowanie ubrań powinno być naszą stałą domową pracą, która pomoże nam nie tylko w tworzeniu bardziej przemyślanych strojów. Dzięki dziesięciominutowym wymachom tracimy dwadzieścia kalorii, a szafa świeci przykładałem niczym ta u perfekcyjnej pani domu.

– Robiąc śniadanie przechadzajmy się po kuchni. Czekając na ugotowanie się jajek lub podpieczenie się tostów, skaczmy, róbmy wymachy, rozciągajmy ręce i nogi – nie ma co marnować czasu na bezczynne stanie! Taki zaledwie piętnastominutowy rytuał pozwala spalić jedną trzecią śniadania (czyli, około osiemdziesiąt kalorii). 

– O metodzie wciągania brzucha już Wam kiedyś pisałam, ale nie zaszkodzi jeśli się powtórzę. Niezależnie od pory, miejsca i dnia, mocno wciągajcie i napinajcie mięśnie brzucha. W ten sposób, przez cały dzień ćwiczycie i wzmacniacie bardzo ważne partie naszego ciała. Dzięki temu z łatwością spalimy dodatkowe czterdzieści kalorii dziennie! 

– Jeżeli do pracy dojeżdżamy samochodem, to parkujmy go jak najdalej od firmy (co najmniej trzy przecznice). Do biura nie wjeżdżajmy windą tylko korzystajmy ze schodów. Takie cardio to minimum pięćdziesiąt kalorii mniej.

– Nie spędzajmy przerwy obiadowej w biurze! Jeżeli sami przygotowujecie do pracy lunch, to najlepiej zjedzmy go w pobliskim parku, w najdalej oddalonym punkcie (dojście do celu musi nam zająć chociaż dziesięć minut). Natomiast jeżeli jadamy w restauracji, nie wybierajmy tej położonej najbliżej nas. Udajmy się do tej, która położona jest o co najmniej dwie ulice dalej. Taki spacerek pozwoli nam od razu spalić naszą lunchową sałatkę.  

– Oglądając telewizję najlepiej wybierajmy filmy, podczas których będziemy się dużo śmiać. Dwadzieścia pięć minut intensywnego śmiechu, to prawdziwy aerobik dla naszego ciała. W przerwach reklamowych zróbmy kilka brzuszków lub przechadzajmy się (tylko nie do kuchni!). Kolejne siedemdziesiąt kalorii odpłynęło w siną dal.   

– Sprzątanie mieszkania to mój ulubiony sposób na pozbycie się uczucia przejedzenia (każdemu zdarza się małe obżarstwo). Najczęściej zabieram się za mycie podłóg (zawsze przy akompaniamencie głośnej muzyki), zmywanie naczyń, zmienianie pościel i prasowanie. Staram się robić te wszystkie czynności jedną po drugiej (samo odkurzanie nie podniesie nam tętna na zbyt długo, a nasz organizm nie przestawi się na spalanie energii). Porządne wysprzątanie mieszkania to minimum sto kalorii mniej. 

– Podczas zakupów też możemy pozbywać się kalorii. Idąc do przymierzalni zabierajmy ze sobą jak najwięcej rzeczy. Takie wymachy i przeciągania to idealna gimnastyka.

Nie trzeba wylewać z siebie siódmych potów na zatłoczonych siłowniach, aby pozbywać się dodatkowych kalorii. Każda z nas może w codziennym otoczeniu zaleźć sposoby na dodatkową aktywność. Jestem bardzo ciekawa, które z tych powyższych przykładów już praktykowałyście i od jak dawana je stosujecie. Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach, a jak znacie inne sposoby, to chętnie bym o nich poczytała.

Przy okazji życzę wszystkim aktywnego weekendu!