If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Kokosowo – truskawkowy koktajl z kruchymi ciasteczkami

* * *

Coraz częściej mówi się o zbawiennych wartościach wody kokosowej. Dotychczas myliłam mleko kokosowe z wodą kokosową, a tymczasem między jednym a drugim napojem istnieją znaczące różnice. Otóż woda kokosowa to odżywczy, prawie całkowicie pozbawiony tłuszczu płyn, który po potrząśnięciu chlupocze w zielonym kokosie. Po rozbiciu orzecha widzimy przezroczystą ciecz. Im młodszy kokos, tym więcej naturalnego płynu znajduje się w jego wnętrzu. Wbrew pozorom jest niesłychanie bogaty w potas i magnez. Wspaniale nawadnia organizm. Zamiast sięgać po dodatkowe witaminy w postaci tabletek, proponuję zmieszać wodę kokosową z owocami, jogurtem lub mlekiem. W efekcie mamy doskonały koktajl a ze zbożowymi ciasteczkami nasze śniadanie staje się jeszcze bardziej zbilansowane.

Skład:

(przepis dla 2 osób)

1 młody kokos – miąższ + woda kokosowa (dostępny np. w Almie)

ok. 250 ml jogurtu naturalnego (najlepiej zmrożony)

6-8 dużych truskawek6 ciasteczek czekoladowo-orzechowych

A oto jak to zrobić:

1. Wierzch młodego kokosa obieramy ze skórki i nacinamy (najlepiej rozbić nożem). Po otwarciu przelewamy wodę kokosową do szklanki, a łyżką wyjmujemy biały miąższ. Zmrożony jogurt, truskawki, wodę kokosową i miąższ kokosowy umieszczamy w blenderze i miksujemy na gładką masę. Całość przelewamy do szklanki, a na wierzchu kładziemy kruche ciasteczka. Pijemy tuż po przygotowaniu.

Po takim śniadaniu nie pozostaje nam nic innego jak zacząć planować wakacje! Przed nami weekend majowy, macie już plany?

The Parisian Muses

  This week I wanted to introduce you to three women, which I value for the unforced elegance. Every one of them, in their own distinctive way, brings something to the French ideal. Actress Marion Cotillard has a unique charm and her style is modernized women’s classic. Emanuelle Alt, the head chief of the French Vogue is a walking “ less is more” statement and her love for the minimalistic sets infected the fashion environment. Then again, we have Mimi Thorisson a female blogger, which shows subtle, casual outfits while creating astonishing posts about her charming life in the Médoc – French province.

  Below you will find spring sets which I created, being inspired by these beautiful women. If you could, from which wardrobe you would borrow clothes? ;)

***

   W tym tygodniu chciałam przedstawić Wam trzy kobiety, które cenię za niewymuszoną elegancję. Każda z nich, na swój charakterystyczny sposób, wnosi coś do francuskiego ideału. Aktorka Marion Cotillard ma w sobie wyjątkowy wdzięk, a jej styl to uwspółcześniona kobieca klasyka. Naczelna francuskiego Vogue'a, Emanuelle Alt jest chodzącym uosobieniem zasady „mniej znaczy więcej”, a jej miłość do minimalistycznych zestawów zaraziła środowisko mody. Z kolei Mimi Thorisson to blogerka, której subtelne, codzienne stylizacje pojawiają się przy okazji fenomenalnych lifestylowych wpisów, na temat pełnego uroku życia w Médoc – francuskiej prowincji.

   Poniżej znajdziecie wiosenne zestawy, które stworzyłam inspirując się tymi pięknymi kobietami. Gdybyście mogły, z której szafy najchętniej pożyczyłybyście ubrania? ;)

1. Płaszcz – Zalando 1009zł 2. Bluza – Zalando 119zł 3. Pomadka – podobna tutaj 4. Lakier do paznokci – Essie 35zł 5. Podkład – Estee Lauder 179zł 6. Szpilki – Kari 119zł 7. Spodnie – TopShop 219zł 8. Torebka – TopShop 169zł

1. Marynarka (podobna tutaj i tutaj) 2. Zegarek- podobny tutaj 3. Pomadka – podobna tutaj 4. Szpilki – River Island 342zł 5. Pasek – podobny tutaj 6. Pędzle – podobne tutaj 7. Torebka – podobna tutaj 8. Jeansy – Mango 159zł

1. Sukienka – New Look 100zł 2. Opaska – J. Crew 112zł 3. Fartuszek 80zł 4. Kalosze – Hunter 600zł 5. Garnek – Le Creuset 6. Wałek do ciasta – Ikea 11zł 7. Miska dla psa – Baksterboo 15zł

Stylish Voguettes

shoes & bag / buty i torebka – Kazar (dostępne tutaj i tutaj)

trousers / spodnie – Topshop

jacket / żakiet – Zara

shirt / koszula – Mango

sunglasses / okulary – RayBan

  If you are in search for inspiration among the fashion world and you like the subtle minimalism, it’s about time to get to know famous Voguettes – editors of the French Vogue. They not only share fantastic jobs in one of the best fashion magazines in the world, but as well the characteristic style which is their signature. If during the fashion week, you will encounter a girl on the street with confident walk, in black trousers, white shirt and classic high heels, it is very possible that it’s the Vogue’s editor in chief Emmanuelle Alt or one of her editorial colleagues. In their daily attire Voguettes are putting the pressure on restrained form and color. These subtle, monochrome sets come along with great quality and sometimes highly renowned brands. Look they up on the internet for yourself. Parisian enthusiast will certainly love them. Have a great day!

***

   Jeśli szukacie inspiracji w świecie mody i lubicie subtelny minimializm, to najwyższy czas poznać słynne Voguettes – redaktorki francuskiego wydania Vogue. Poza łączącą ich fantastyczną pracą w jednym z najlepszych magazynów modowych na świecie, wszystkie mają charakterystyczny klasyczny styl. Jeżeli w trakcie paryskiego tygodnia mody, napotkacie na ulicy dziewczynę idącą dziarskim krokiem w czarnych spodniach, białej koszuli i klasycznych szpilkach, to bardzo możliwe, że będzie to redaktor naczelna Emmanuelle Alt lub któraś z jej redakcyjnych koleżanek. Voguettes w swoich codziennych stylizacjach stawiają na oszczędność zarówno w formie jak i kolorze. W tych subtelnych, monochromatycznych zestawach zawsze kryje się świetna jakość, a czasami również najznakomitsze marki. Zainteresowanych zachęcam do poszukania zdjęć w Internecie. Entuzjastkom paryskiego szyku z pewnością przypadną do gustu. Miłego dnia! 

New in

  I hope that you had a wonderful weekend! For the past few weeks it has been very hard for me to find time for anything ( perhaps you have some good tricks on how to organize your day?) I also totally forgot about New In series, that hasn’t appeared on a blog for a while now. So, I decided to make up for this today. Enjoy! :)

***

  Mam nadzieję, że macie za sobą udany weekend! Od ostatnich kilku tygodni ciężko jest mi znaleźć czas na cokolwiek (może macie jakieś sprawdzone sposoby na dobrą organizację dnia? :)). Wypadło mi też z głowy, że od dawna nie pojawił się wpis z cyklu new in. Dziś postanowiłam nadrobić te małe zaległości. Zapraszam! :)

  Nie wspominałam o tym jeszcze na blogu ale tydzień temu spędziłam trzy dni w Brukseli. Z wycieczki, poza tysiącem zdjęć przywiozłam jeszcze dwa drobiazgi ze sklepu & Other Stories – okulary i pierścionek. 

  Marka Art Deco może się wydawać niepozorna, ale już wielokrotnie była mi polecana, dlatego zdecydowałam się wypróbować pomadkę, błyszczyk i podkład (który niestety zostawiłam przez przypadek w hotelu, ale był naprawdę świetny). Piszę o niej dlatego bo wiele z Was pytało o kolor pomadki użytej przeze mnie w tym wpisie. Jej numer to 70 z serii Long-wear i świetnie nadaje się do codziennego makijażu. 

  Ta mała grafika, to pamiątka przywieziona z mojej ulubionej księgarni Galignani w Paryżu. W tym tygodniu planuję ją w końcu oprawić. Myślałam o dużym, białym passe-partout i cienkiej czarnej ramie. Myślicie, że będzie pasować?

  Gotowanie i testowanie nowych przepisów to mój ulubiony sposób na odstresowanie się. Przygotowywanie ciast, tart i tortów jest dla mnie niczym powrót do szkolnych prac ręcznych. W weekend moi rodzice wrócili z Brukseli, więc postanowiłam zrobić deser na sobotni rodzinny obiad. Zdecydowałam się na tartę z malinowym kremem.

Skład:

Ciasto:

– 200 gramów mąki pszennej

– 135 gramów masła

– 35 gramów cukru pudru

Krem:

350 gramów serka Mascarpone

3 garście malin (mogą być mrożone jeśli przed dodaniem do kremu odrobinę je odsączymy)

200 gramów śmiatanki 30 procentowej

jedna tabliczka białej czekolady

łyżka stołowa cukru pudru

  Ugniatamy ciasto, zawijamy je w folię i wkładamy do lodówki. Po trzydziestu minutach (w tym czasie możemy zrobić krem) wyciągamy ciasto i wykładamy nim formę do tarty (polecam najpierw wyłożyć formę papierem do pieczenia). Wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i czekamy aż się delikatnie zarumieni. W dużej misce ubijamy śmietanę, dodajemy serek Mascarpone i cukier. Do małego garnuszka wlemay dwie łyżki stołowe śmiatanki i połamaną białą czekoladę (dzięki śmietance mamy większe szanse, że czekolada się nie przypali). Garnuszek stawiamy na bardzo małym płomieniu i mieszamy jego zawartość do momentu aż się rozpuści. Następnie dodajemy ją do reszty składników wraz z malinami. Delikatnie mieszamy. Czekamy aż upieczony spód wystygnie, a następnie wykładamy na niego krem. Całość odstawiamy do lodówki. Jeśli dla niektórych z Was krem będzie za ciężki, to możecie dodać same maliny na wierzch ciasta.

  Trochę przytłoczona nadmiarem spraw, potrzebowałam lekkiej a jednocześnie cudownie pozytywnej lektury. Przygotowując się do cyklu "w poszukiwaniu paryskiego szyku" zaopatrzyłam się w wiele książek, które miały przybliżyć mi styl życia mieszkanek Francji. Jedna z nich to „Szczęście na dzień dobry” Jamie Cat Callan. Przywołując wspomnienia swojej francuskiej babki oraz przeprowadzając wiele rozmów z przyjaciółmi z Francji, autorka powoli odkrywa przed nami kwintesencję joie de vivre. Zachęca nas na przykład aby nie czekać z ulubionymi rzeczami na specjalny dzień, w odległym „kiedyś”. Nośmy piękną bieliznę na co dzień. Używajmy ulubionej zastawy, gdy przyjaciele wpadają na kawę. Nie każmy swojej pięknej biżuterii leżeć miesiącami w pudełku. O ile piękniejsza jest myśl, że szczęście jest obok nas, na wyciągnięcie ręki, w najprostszych, codziennych chwilach. Musimy je tylko dostrzec i celebrować. Niezależnie od miejsca, w którym żyjemy. Miłego wieczoru!