Domowa lemoniada z rozmarynem // Homemade rosemary lemonade

* * *

Nie ma lata bez lemoniady. Uwielbiam ją przygotowywać. Napełnianie wielkich dzbanków sezonowymi owocami, świeżymi ziołami i kostkami lodu, sprawia mi ogromną przyjemność. W dzisiejszym przepisie do jej przyrządzenia potrzebny jest świeży rozmaryn, który karmelizuję z cytryną i rozcieńczam z wodą. Zapach jest wspaniały! 

Skład:

4-5 gałązek świeżego rozmarynu

ok. 4-5 l wody niegazowanej

5 łyżek brązowego cukru

2 cytryny

1 grejpfrut

A oto jak to zrobić:

1. Na rozgrzanej patelni roztapiamy brązowy cukier, aż powstanie brązowy płyn. Dodajemy pokrojone plastry cytryny i 2 gałązki rozmarynu. Podsmażamy przez 2-3 minuty. Ostrożnie nalewamy ok. 1.5 litra wody i pozostawiamy na ogniu, aż powstałe grudki cukru roztopią się. Powstały syrop przelewamy do dużego słoja / dzbanka i dopełniamy wodą. Dodajemy gałązki rozmarynu plastry cytryny i grejpfruta. Lemoniadę podajemy z kostkami lodu.

 

* * *

There’s no summer without lemonade. I love preparing it. Filling large jugs with seasonal fruits, fresh herbs and ice cubes, gives me great pleasure. In today's recipe you will need fresh rosemary, which you will caramelize with lemon and dilute with water. The smell is wonderful!

 

Ingredients:

4-5 sprigs fresh rosemary

approx. 4-5 liters of still water

5 tablespoons brown sugar

2 lemons

1 grapefruit

Here's how to do it:

1. Melt the brown sugar on a hot pan, until it’s a brown liquid. Add the slices of lemon and 2 rosemary sprigs. Fry for 2-3 minutes. Carefully pour approx. 1.5 liters of water and leave on the stove until all the sugar lumps melt. Pour the prepared syrup into a large jar / jug and fill it up with water. Add the rosemary sprigs, lemon and grapefruit slices. Serve the lemonade with ice cubes.

Look of the day

parka – Zara (to ta sama, w której chodziłam w zimie ale bez podpinki i obszycia ze sztucznego futra)

hoodie / bluza z kapturem – New Look (obecna kolekcja)

bag / torebka – Massimo Dutti

flats / baletki – Luisa Via Roma

t-shirt – COS

jeans / dżinsy – Zara

  Living on the run changed my way of thinking about my appearance (how could I ever complain about the lack of time??). Nowadays I focus on adapting my outfit to my daily schedule while making sure I still look feminine and don't lose my own style.

  "It wasn't a good week for the scientist" that’s the way how my friend Anna would probably describe what happened to me, as she always finds the right expression from the favorite childhood cartoons to describe given situations. On Tuesday my car broke down, stopped in the middle of the road just after a thick smoke started coming from the inside. When I was prepared to accept the fact that I will have to use the bicycle for a few upcoming days, the weather added next worries for me. It prevented me from making photos, as whenever I went out It started to rain – along with photographs, only a little time has been left for me to handle all chapters in and I could not afford such a long break in work. Besides, I aslo needed to make a blog post, obviously. Fortunately, Friday turned out to be perfect – in the morning the sun was shining, so I got on my bike and forgot about a broken car.

***

   Życie w pędzie trochę pozmieniało mój sposób myślenia o własnym wyglądzie (jak ja mogłam kiedyś narzekać na brak czasu??). Dziś największą sztuką jest dla mnie dostosowanie swojego stroju do planu danego dnia w taki sposób aby nadal wyglądać kobieco i nie zatracić swojego stylu. 

  "To nie był dobry tydzień dla naukowca" tak opisałaby to pewnie moja koleżanka Ania, która zawsze znajdzie odpowiednie sformułowanie dla konkretnej sytuacji zasłyszane w ulubionych kreskówkach z dzieciństwa. We wtorek zepsuł mi się samochód, a dokładniej stanął na środku drogi zaraz po tym, gdy spod maski zaczął unosić się gęsty dym. Gdy pogodziłam się już z faktem, że przez najbliższe kilka dni będę musiała korzystać przede wszystkim z roweru to pogoda dołożyła mi kolejnych zmartwień. Kompletnie udaremniła mi robienie zdjęć, bo co wyszłam z domu to akurat zaczynało padać – do oddania wszystkich rozdziałów, wraz ze zdjęciami zostało mi już naprawdę niewiele czasu i nie mogłam sobie pozwolić na tak długi przestój w pracy. Poza tym, wypadałoby przygotować jeszcze jakiś wpis na bloga. Na szczęście piątek okazał się dniem idealnym – rano świeciło słońce, więc wsiadłam na swój rower z prawdziwą przyjemnością i nie myślałam o zepsutym samochodzie.

   PS: Co sprawia, że czujecie się piękne? Nowa sukienka wisząca w szafie, w której Wasza figura wygląda rewelacyjnie? Mały sukces w postaci znalezienia dziesięciu minut na pomalowanie paznokci wieczorem? A może, gdy uda Wam się spędzić cały dzień z uśmiechem na ustach, pomóc komuś w potrzebie, czy nie popadać w niepotrzebną złość czy spory? Myślę, że w dużej mierze to właśnie małe piękne gesty, zarówno dla siebie jak i innych, czynią nas pięknymi. Dbanie jedynie o wygląd zewnętrzny nigdy nie będzie środkiem do celu. Często zapominamy aby zadbać też o nasze wnętrze, o to aby unikać negatywnych myśli w stosunku do ludzi wokół ale też nas samych. Przestańmy skupiać się na naszych niedoskonałościach, porównywać się z innymi, bo to najgorsza droga do ciągłego niezadowolenia. Piszę o tym dlatego, że Internet i telewizja huczą na temat ostatnio zrealizowanego badania. Tylko 6% kobiet w Polsce odpowiedział „tak” na pytanie „Czy czujesz się piękna?”. W związku z tymi przygnębiającymi danymi, Dove postanowiło przeprowadzić kampanię „Narodove Piekno – wszystkie Polki są piękne”. Już od kilku lat hasło marki to „Prawdziwe Piękno” wskazujące kobietom drogę do samoakceptacji. Ambasadorką tegorocznej akcji została Dorota Wellman. Każda z Was może poprzeć akcję i przygotować manifest na koszulkę, dokańczając zdanie: „Jestem piękna bo…”, pamiętając o tym, że na piękno składa się również charakter, sposób bycia, dbanie o siebie, inteligencja, pogoda ducha. Więcej informacji znajdziecie tutaj: www.narodovepiekno.pl  . A jak Wy dokończyłybyście takie zdanie? Miłej niedzieli! :)

Dlaczego kobiety uprawiające sport są atrakcyjne?

 

Amongst my friends doing  sports became as popular as brushing your teeth daily. Last Saturday, while being with my friends, a subject of our sports achievements was brought up as usual. At some point, my friend’s husband, with this amazing love in his eyes, began to praise the last street run she joined. There I thought that women undertaking sports challenges are rapidly so much more attractive for another person. The research shows that the girls doing sports for pleasure appeal over seventy eight percent more eye-catching than the ones which aren't doing it. Regular trainings are teaching us breaking our own barriers. We are discovering the new layers of sport ambition in ourselves and we are gaining more and more will for taking up next challenges. Our silhouette, even if still having some extra kilograms, looks better than that of a person who is avoiding physical activity. The skin is well-toned, and even some men can envy our condition. About these and a few other reasons why women who regularly do sport are more attractive, you can read below.

***

Uprawianie sportu wśród moich znajomych stało się tak popularne, jak codzienne mycie zębów. W minioną sobotę, w trakcie spotkania ze znajomymi, jak zawsze poruszony został temat naszych sportowych wyczynów. W którymś momencie, mąż mojej koleżanki, z miłością w oczach, zaczął wychwalać jej ostatni udział w biegu ulicznym. Od razu pomyślałam, że kobiety podejmujące się sportowych wyzwań stają atrakcyjniejsze w oczach innych osób. Z przeprowadzonych badań winka, że dziewczyny amatorsko uprawiające sport podobają się mężczyznom aż o siedemdziesiąt osiem i pół procenta bardziej od tych, które nie lubią tego robić. Regularne treningi uczą nas przełamywania własnych barier. Odkrywamy w sobie nowe pokłady sportowej ambicji i nabieramy coraz to większej chęci na podejmowanie kolejnych wyzwań. Nasza sylwetka, nawet przy nadprogramowych kilogramach, wygląda lepiej niż u osoby nie uprawiającej żadnej aktywności fizycznej. Skóra jest jędrna, a kondycji może nam pozazdrościć nie jeden mężczyzna. O tych i o kilku innych powodach, dzięki którym kobiety uprawiające regularnie sport są atrakcyjniejsze przeczytacie poniżej.

Wysportowana i zgrabna sylwetka to atut każdej kobiety lubiącej wylewać z siebie siódme poty 

Może się to wydawać okrutne ale z badań jasno wynika, że waga jest głównym wyznacznikiem atrakcyjności. Najłatwiej jest oceniać ludzi po wyglądzie i dlatego najczęściej tak robimy. Kobiety regularnie uprawiające sport wiedzą, że ich sylwetki są zadbane i zgrabne, a to pomaga im w wyzbyciu się kompleksów. Nie zadręczają się wyrzutami sumienia, bo ciężko pracują nad swoim ciałem. Wystarczy ćwiczyć dwa, trzy razy w tygodniu, a szybko zobaczymy w lustrze szczuplejszą sylwetkę. Myślę, że każda z nas na własnej skórze doświadczyła tego uczucia, kiedy koleżanka chwali, że wyszczuplałyśmy, a my dzięki takiej informacji, czujemy się jeszcze piękniej niż zwykle.

Monia: Nike Zoom Fit Agility // Ja: Nike  Air Zoom Pegasus 31 // Ela: Nike LunarGlide 6

Monia: Koszulka // Spodnie, Ja: Koszula // Spodnie, Ela: Bluza // Spodnie

Duże grono znajomych to domena każdej wysportowanej kobiety

Osoby uprawiające sport zawsze mają dużo znajomych bo okazji do nawiązania nowych kontaktów jest więcej. O wiele łatwiej jest kogoś poznać zapisując się na zawody, biegi uliczne, zajęcia ze spinningu, zumby czy fitnesu. Ja sama się o tym przekonałam. Przez przypadek dowiedziałam się, że daleka znajoma, która mieszka obok mnie, też regularnie biega. Kiedyś o mały włos nie wpadłyśmy na siebie w jednym z gdyńskich lasów i stwierdziłyśmy, że na następny dzień pójdziemy biegać razem. Było to przeszło dwa lata temu i od tego czasu zaprzyjaźniłyśmy się, co weekend biegamy razem, zapraszamy siebie nawzajem na imprezy, a dzięki tej przyjaźni wciąż poznajemy nowe osoby. Zapisałyśmy się też na pilates a obecnie wspólnie planujemy start w maratonie. Dzięki Moni zawsze mam do kogo zadzwonić, z kim pogadać, a to wszystko dzięki wspólnej pasji do biegania. Wracając jednak do tematu dzisiejszego wpisu – badania pokazują, że mając duże grono znajomych jesteśmy lepiej odbierani przez innych, a sport to świetna okazja aby poznać nowe towarzystwo.  

 

Chcecie mieć jędrną i gładką skórę, to lepiej biegnijcie po karnet na siłownie ;)

Żaden krem nie daje obiecanego efektu z ulotki, jeżeli poza jego stosowaniem nie będziemy regularnie ćwiczyć. W ciąży z moją córeczką przytyłam kilkanaście kilogramów. Po porodzie skóra wokół brzucha straciła swoją jędrność. Długo walczyłam z przykrymi skutkami ciąży. Dzisiaj, mogę Wam śmiało powiedzieć, że to dzięki regularnym treningom znowu czuję się atrakcyjnie. W tym sezonie już na dobre zaczynam naukę pływania na kitesurfingu i po raz pierwszy od narodzin dziecka będę naprawdę dobrze czuć się w bikini. Nie jest to związane u mnie z żadną obsesją. Każda kobieta czuje się lepiej i atrakcyjniej mając zadbaną, gładką oraz jędrną skórą. Aby to osiągnąć potrzebujemy czasu i cierpliwości do treningu. Uprawianie sportu jest jak eliksir młodości dla naszej skóry. Dzięki zajęciom z pilatesu oraz aqua aerobiku możemy nawet pozbyć się cellulitu.

Nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż pewność siebie bijąca z oczu kobiety

 Dzięki regularnym treningom i ciężkiej pracy nad naszym ciałem stajemy się coraz silniejsze i uczymy się wytrwałości. Zwiększamy naszą wiarę we własne możliwości i nabieramy pewności siebie. Pokonujemy własne słabości dążąc do wyznaczonych celów. Dzięki rosnącej ambicji biegamy coraz szybciej i nie straszne są nam nawet najcięższe sportowe wyzwania. Pewność siebie pozwala nam na pokonywanie kolejnych wyzwań i to nie tylko sportowych. Jesteśmy pełne akceptacji dla własnego ciała. Dobrze wiem czego chcemy. Rzadko kiedy marudzimy, bo nie mamy na to ani czas, ani siły. Zawsze, jak widzę biegnące ulicami Trójmiasta dziewczyny, myślę sobie o nich jak o pewnych siebie, pełnych determinacji i wytrwałości kobietach.

Chciałabym bardzo podziękować Moni i Eli za udział w sesji zdjęciowej. Dziewczyny, widać po Was na pierwszy rzut oka, że nie boicie się sportowych wyzwań, a pozytywną energią zaraziłybyście nawet największego ponuraka.   

Tym czasem życzę wszystkim naszym Czytelnikom miłego i oczywiście aktywnego weekendu ;)

#slowlife

W końcu zbliża się weekend. Od dłuższego czasu staram się aby ten krótki czas spędzać spokojnie, nie śpiesząc się nigdzie. W tygodniu nasze życie kręci się jak szalone i nie daje chwili wytchnienia. Dlatego sobotę i niedzielę staram się spędzać powoli. Co tak naprawdę znaczy "slowlife"? Czy aby zatrzymać pęd, w który wpadliśmy, powinniśmy wyrzucić telewizor z domu? Albo pozbyć się telefonu komórkowego? A może zapomnieć o codziennych obowiązkach? Czasami miałabym na to ochotę. Teraz wystarczy mi jednak jeśli wybiorę się nad moje ukochane morze i przez chwilę posiedzę na plaży. A Wy jakie macie plany na kolejne dwa dni? 

1. Sweter – Zalando 219zł 2. Kubek – Loftbar 45zł 3. Lampion – Duka 70zł 4. Czapka z daszkiem – Zalando 153zł 5. Torebka – Batycki 399zł (przeceniona z 999zł) 6. Buty – Hunter 400zł 7. Spodnie – TopShop 220zł 8. Koc – H&M Home 279zł

1. Sukienka – Choies 120zł 2. Magazyn – Kinfolk 3. Koszyk (podobny tutaj ) 4. Cienie do powiek – Dior 249zł 5. Okulary – Blue&Cream 6. Buty – obuwie-lizuraj.pl  49zł

1. Torebka cylindryczna – M.A.R Handbags 2. Espadryle – Tory Burch 500zł ( podobne tutaj) 3. Aparat – Fuji 1000zł 4. Szorty (podobne tutaj i tutaj) 5. T-Shirt – Zalando 35zł 6. Zegarek – Daniel Wellington 759zł 7. Kubek termiczny