Trzy trendy, które musisz wypróbować jeszcze w te wakacje!

   Lately, the exceptional heat make us easily forget that the end of holidays is approaching. I still hope that this marvelous weather will  continue to spoil us in September. It will be hard to part with summer dresses, weekends on the beach and beautiful sunsets. That’s why I would like to remind you about three summer trends which are still worth putting to the test. The hottest trend is the off shoulder, whether in a form of a top or a dress (I have already mentioned this trend, you can check the entire entry here). When it comes to footwear, the espadrilles are in – the best comfy shoes there are. The colors of this summer are baby blue and navy that you will definnately use after the summer as well. Enjoy the summer, together with  summer wardrobe In these last, wonderful August days.

***

  Tych kilka wyjątkowo upalnych dni pozwoliło nam zapomnieć o tym, że nieuchronnie zbliża się koniec lata. Mam jednak cichą nadzieję, że ta fantastyczna pogoda utrzyma się jeszcze we wrześniu. Trudno będzie pożegnać się z letnimi sukienkami, weekendami na plaży i pięknymi zachodami słońca. Dlatego chciałabym Wam przypomnieć o trzech letnich trendach, które warto wypróbować jeszcze w te wakacje. Zdecydowanym strzałem w dziesiątkę będą odkryte ramiona (o tym trendzie pisałam już wcześniej, dla przypomnienia tutaj możecie zobaczyć cały wpis). Jeśli chodzi o letnie obuwie, w tym sezonie królują espadryle – najwygodniejsze letnie buty wszech czasów. Odcienie błękitu i granatu są ponadczasowe, więc nawet gdy lato się skończy z pewnością będą przydatne również w przyszłości. Cieszmy się latem i letnią garderobą w te ostatnie, cudownie rozpieszczające nas dni sierpnia.

1. Sukienka – Mosquito 139,99zł 2. Zegarek – (podobny tutaj) 3. Błyszczyk – Clarins 49zł 4. Sandały – 5. Kubek 6. Torebka – Old Navy 100zł (podobna tutaj i tutaj) 7. Bluzka – Lipsy 107,40zł

1. Okulary – Ray-Ban / Okazje.Info.pl 629zł 2. Sweter – Esprit 199zł 3. Spodnie – Top shop 223zł  4. Marynarka – ONLY  79,50 zł 5. Perfumy – Daisy by Marc Jacobs 360zł ( a nową wersję zapachu Daisy znajdziecie tutaj) 6. Kalosze – Hunter / Answear.com (z kodem MLE28 rabat -20%, szczegóły tutaj)

1. Kapelusz – J.Crew 217zł (podobny tutaj) 2. Pomadka – MAC 3. Podkład – Estee Lauder 142zł 4. Perfumy – Marc Jacobs 94zł 5. Okulary – (podobne tutaj) 6. Kostium – (podobne tutaj i tutaj) 7. Espadryle – Anna Field 47,40 (podobne tutaj) 8. Szorty – LTB 169zł 9. T-Shirt – Esprit 64zł (podobne tutaj)

 

 

LOVE TO BE A PHOTOGRAPHER: LESSON #1

   I know that you had to wait a long time for the post about the photography. It is all because, for the first time I wanted to share very specific tips with you, and every time I tried to get down to writing, this subject seemed so extensive that I didn't know from where to start. Perhaps some of you will be glad that I decided to create series of posts in which I will be sharing my experience with you. Today I would  above all I would like to convince you, that it isn't necessary to have professional camera to make excellent photos.

***

Wiem, że musieliście długo czekać na wpis o fotografii. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy chciałam podzielić się z Wami konkretnymi radami, a za każdym razem, gdy próbowałam zabrać się za jego napisanie, temat ten wydawał mi się tak rozległy, że nie wiedziałam nawet, od czego zacząć. Być może część z Was ucieszy się, że postanowiłam stworzyć osobny cykl, w którym będę dzielić się z Wami moim doświadczeniem. Dziś chciałabym Was przede wszystkim przekonać do tego, że nie trzeba mieć profesjonalnego aparatu, aby robić świetne zdjęcia. 

Nie będę Was zamęczać informacjami o głębi ostrości, szybkości migawki czy ISO, bo, po pierwsze, można o nich przeczytać w instrukcji obsługi aparatu, a po drugie, nie każdy posiada lustrzankę, która wymaga znajomości tego rodzaju funkcji. Poza tym na początku nie ma potrzeby, abyście pracowali w trybie manualnym, którego używam do robienia zdjęć na bloga. Przejdę więc od razu do rzeczy, czyli do kilku uniwersalnych zasad, dzięki którym Wasze zdjęcia będą po prostu ładniejsze.

Selekcja

Świat nie jest idealny i nie wszystkie rzeczy są piękne, dlatego robiąc zdjęcie, spróbujmy eliminować z kadru elementy, które ewidentnie psują nam widok. Czasem jest to brzydki śmietnik na ulicy, albo pan w jaskrawo czerwonej kurtce w tle czy plastikowa butelka na stole, przy którym siedzi nasza rodzina. To zabrzmi śmiesznie, ale wiem, że wszyscy blogerzy, którzy sami wykonują zdjęcia do swoich wpisów, spędzają naprawdę mnóstwo czasu na sprzątaniu mieszkania, nim zabiorą się za fotografowanie – to znacznie ułatwia pracę (niestety mało kto może sobie pozwolić na zakup profesjonalneego studia czy wynajmowanie wnętrz do sesji). 

Kompozycja

  Niezależnie od tego, co próbujemy uchwycić (jedzenie, osobę, widok), bardzo istotne jest rozmieszczenie poszczególnych elementów w kadrze. Czasem nie mamy wpływu na to, gdzie znajduje się dany przedmiot (nawet  gdybyśmy bardzo chcieli, nie przesadzimy drzewa, które akurat rośnie nie w tym miejscu), ale to bardzo ważne, aby zastanowić się, czy wykonanie chociażby jednego kroku w którąś ze stron nie spowoduje, że cały obraz wyda się ładniejszy i bardziej przejrzysty. 

  Znacznie łatwiej jest, gdy mamy wpływ na położenie fotografowanych obiektów. Cała fotografia kulinarna opiera się de facto na odpowiednim zainscenizowaniu kadru. Ale łatwiej nie znaczy łatwo. Fotografowanie potraw nauczyło mnie naprawdę wiele cierpliwości i przede wszystkim pokazało, jak wielkie znaczenie mają z pozoru mało istotne detale. 

  To oczywiste, że istotnych dla zdjęcia elementów nie można ucinać (tylko w bardzo szczególnych przypadkach uzyskacie dzięki takiemu zabiegowi ciekawy efekt), ale równie ważne jest to, aby każda rzecz znajdująca się w kadrze miała "swoje" miejsce. Gdy spojrzycie na zdjęcie powyżej, z łatwością zauważycie, że zarówno butelka, jak i talerzyk z borówkmi oraz kubek nie nachodzą na siebie w żaden sposób, a ich odłegłości od krawędzi zdjęcia są do siebie zbliżone. To powoduje, że całość wydaje się być przejrzysta, a z fotografii emanuje harmonia. 

  Zasada trójpodziału, którą warto kierować się w przypadku wszystkich zdjęć, jest naprawdę bardzo pomocna. Zwróćcie uwagę, jak wiele scen w (dobrych) filmach kręconych jest właśnie w taki sposób, jakby obraz podzielony był dwoma poziomymi i dwiema pionowymi liniami (w prostokątach pomiędzy liniami usytuowane są kluczowe dla danej chwili elementy). Zdjęcie na pewno  będzie  ciekawsze, jeśli postaramy się wydobyć pierwszy, drugi (często najważniejszy, na który z reguły nastawiamy ostrość) oraz trzeci plan. Jeśli chcemy sfotografować na przykład dom, to spróbujmy ująć również rosnące przed nim drzewa i białe chmury na niebie. 

  Jedną z najistotniejszych rzeczy, która powoduje, że obraz, wystrój mieszkania, nasz strój czy zdjęcie są estetyczne, jest odpowiedni dobór kolorów. Przede wszystkim nie może być ich zbyt wiele. Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z fotografią, to dla wprawy radziłabym Wam szukać przede wszystkim białego lub innego neutralnego tła i powoli dodawać elementy w mocniejszych kolorach. 

 

Łapcie moment 

Tak naprawdę nie można za bardzo przejmować się wszystkimi skomplikowanymi zasadami. Zresztą, kiedy już nabierzecie wprawy, nie będziecie musieli o nich myśleć, bo wszystko będzie Wam wychodzić naturalnie. To ważne, aby w trakcie nauki nie zapomnieć o tym, co najważniejsze – zdjęcie pozwala nam zatrzymać moment, dlatego przez zbyt długie zastanawianie się nad odpowiednim kadrem można bezpowrotnie stracić okazję na świetne ujęcie. To dlatego zawsze trzymam aparat przy sobie, zawieszony na szyi.   

Światło

Robiąc zdjęcia bardzo szybko zauważycie, że czasem od razu wychodzą pięknie, a kiedy indziej trudzicie się nad jednym kadrem dwie godziny, a efekty i tak są marne.  Z dużym pawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że przyczyną jest światło – klucz do wszystkiego. Jeśli Wam sprzyja, najważniejszy problem macie z głowy. 

To właśnie odpowiednie światło zmusza mnie do tego, aby od kwietnia do końca września wstawać o czwartej rano, bo w Polsce najlepsze momenty do robienia zdjęć, to godzina po świcie i półtorej godziny przed zachodem słońca. Co ciekawe, bezchmurne niebo wcale nie jest wymarzoną sytuacją (chociaż jest znacznie lepsze niż ulewne deszcze czy listopadowe zachmurzenie); idealne warunki to słońce chowające się za rzadkimi chmurami – dzięki temu jego promienie są rozproszone i delikatne. 

W różnych częściach świata światło jest zupełnie inne. We Włoszech na przykład jest ciepłe, a niebo na zdjęciach jest zawsze mocno niebieskie. W Nowym Jorku promienie słońca odbijają się od okien drapaczy chmur, tworząc piękny efekt. W Skandynawii słońce jest nisko, dlatego zdjęcia można robić przez cały dzień. 

Niestety, nie zawsze mamy wpływ na światło, a z reguły nie możemy czekać, aż pogoda się poprawi, trzeba więc próbować nad nim zapanować. Ten dziwny przedmiot, który trzymam na zdjęciu poniżej, to blenda. Dzięki niej mogę doświetlać przedmioty we wnętrzu (im więcej bieli wokół, tym zdjęcie jest jaśniejsze) lub przysłonić nią zbyt mocne promienie słońca. W każdym domu znajdziecie jej odpowiednik – wystarczy białe prześcieradło albo obrus.

 

A teraz pytanie do Was: o czym chcielibyście przeczytać w kolejnym wpisie z tej serii? O tym jak dobrze wyglądać na zdjęciach (od razu uprzedzam, że nie będzie w nim mowy o selfie, czy o piętnastowarstwowej tapecie na twarzy) czy o fotografii kulinarnej? Czekam na Wasze komentarze! :)

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane aparatem Olympus OMD EM1

Kochasz lato i słońce? Uważaj na te cztery rzeczy!

  I haven’t met a person who wouldn't love summer.  Frying oneself in the sun is supposedly one of the most pleasant things in the world. Thanks to that we are providing our body with the vitamin D, and the skin is gaining that wonderful brown shade (although in my case, after the sun my complexion is becoming rather pink than brown). Unfortunately, everything comes with a price. Exaggerated or incautious  sun exposure often brings unpleasant consequences. We better remember that , before spreading the towel on the beach and frying all day.

***

  Nie spotkałam jeszcze osoby, która nie kochałaby lata. Wylegiwanie się na słońcu to podobno jedna z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Dzięki temu dostarczamy do naszego ciała witaminę D, a skóra nabiera ładnego koloru (chociaż gdybym miała mówić za siebie, to nie byłabym tego taka pewna, moja karnacja po kontakcie ze słońcem staje się raczej różowa niż brązowa).
   Niestety w życiu nie ma nic za darmo. Nadmierne czy nierozważne przebywanie na słońcu niesie za sobą często przykre konsekwencje. Pamiętajmy o nich, nim rozłożymy ręcznik na plaży i rozpoczniemy całodniowe smażenie ciałka.

Oczy szeroko otwarte

   Czy wiecie, że skóra wokół oczu starzeje się najszybciej? To za sprawą małej ilości gruczołów łojowych oraz bardzo delikatnego i wrażliwego naskórka. Odkąd pamiętam, mama zawsze powtarzała mi, żebym kupowała okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV, w przeciwnym wypadku będę szybko wyglądać jak babcia Wandzia. Kiedy wychodząc na zewnątrz, oślepia nas słońce automatycznie zaczynamy mrużyć oczy, a to powoduje  zmarszczki mimiczne. A gdy pojawią się już one na naszej twarzy, całkowite pozbycie się ich będzie niemożliwe. Możemy je spłycić tylko dzięki kosmetycznym zabiegom, ale będzie nas to słono kosztować. Zapobieganie jest zdecydowanie lepszym wyjściem. Wychodząc z domu, zawsze zakładajmy na nos okulary przeciwsłoneczne. Osobom zmotoryzowanym polecam odkładanie ich w widoczne miejsce – moje zawsze leżą przy dźwigni zmiany biegów. W tym roku naprawdę bardzo się starałam, żeby zawsze chować je w poręcznym etui, unikając ich zarysowania czy złamania.

Włosy pod ochroną

   Ostatnio zapytałam się przyjaciółki o czym chciałaby przeczytać w następnym wpisie. Asia bez wahania odpowiedziała, że ma coraz większe problemy z wysuszonymi włosami i chętnie dowiedziałaby się, jak je pielęgnować. Jest to częsty problem u osób, które dużo przebywają na słońcu. Jeśli i Wy zauważyłyście, że Wasze włosy straciły blask, stały się łamliwe, a kolor wypłowiał, to najwyższa pora odpowiednio o nie zadbać. Pierwszą najważniejszą zasadą jest to, abyśmy nawilżyły włosy od razu, jak wrócimy z plaży, parku czy całodniowej wędrówce po górach. Ja od kilu miesięcy używam olejku L'Orient Recette Royale Soin Chardon Merir (w jego skład wchodzi olej z ostropestu, jojoba, nigella – tak zwana czarnuszka, arganowy i rycynowy). Przed wyjściem jednak pamiętajmy o spryskaniu włosów specjalnym sprejem z filtrem UV (można taki kupić w każdej drogerii). Zdaję sobie sprawę, że nie każda z nas ma taki kosmetyk pod ręką. W takim wypadku wcieramy we włosy odrobinę kremu z filtrem. Nigdy nie suszmy mokrych włosów na słońcu – to dla nich istna tortura. Lepiej skryć się gdzieś w cieniu i tam zaczekać aż wyschną. Na koniec dodam zdanie, które już pewnie wielokrotnie słyszałyście od rodziców i dziadków – nie zapominajcie o noszeniu czapki czy kapelusza. To dobre dla Waszych włosów, a dodatkowo chroni przed udarem. 

Złocisty odcień skóry 

   Pamiętam, jak na początku liceum spotykałam się z koleżankami na plaży i całe dnie leżałyśmy na słońcu (wagary nad morzem – coś cudnego), a wracając do domu zahaczałam jeszcze o solarium (przerażające czego się nie robi w pogoni za złotą opalenizną!). Na następny dzień budziłam się z piegami na całym ciele. Teraz wiem, że nie było to najmądrzejsze. To, że nasza skóra staje się ciemniejsza jest tak naprawdę reakcją obronną naszego organizmu. Ciemny barwnik to melanina, która odbija promienie ultrafioletowe, a im więcej jest jej w naszym ciele, tym ciemniejsza staje się skóra. Niestety, ale tego typu reakcje tylko osłabiają jej zdolność do regeneracji i pozbywają ją kolagenu, a to przyśpiesza proces starzenia. O tym, że przesadne opalanie może doprowadzić do raka skóry na pewno już wiecie. Mogę już tylko dodać, abyśmy naprawdę  pamiętały o stosowaniu kremów z filtrem podczas opalania. Należy przyjąć zasadę, że nie stosujemy filtrów poniżej SPF 15 i pamiętać, że nie wystarczy się nim posmarować raz i leżeć przez cały dzień na plaży. Tę czynność powinno się powtarzać co godzinę, maksymalnie dwie i koniecznie po każdej kąpieli w morzu.  

Woda siły nam doda

   Nie jesteśmy wielbłądami i nie nosimy zapasów wody na plecach. Musimy ją uzupełniać codziennie. Pamiętajmy, aby podczas upałów pić nawet o półtora litra wody więcej niż normalnie. Jeśli po długim wylegiwaniu na słońcu zauważymy u siebie brak koncentracji, osłabienie lub lekki ból głowy szybko sięgnijmy po szklankę chłodnej wody. Dostarczając odpowiednie ilości napojów do organizmu unikniemy odwodnienia, i przegrzania. Picie wody pobudza krążenie krwi, co przyśpiesza regenerację skóry – jest to najlepszy naturalny balsam do ciała, jaki znam. Wychodząc na trening również nie możemy zapomnieć o piciu. Zimą czy jesienią nigdy nie zabierałam na trening biegowy butelki z napojem, teraz nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Czasami decyduję się również pić izotonik. Wtedy sięgam po Ale Race (które mogą pić nawet dzieci) albo przygotowuję swój własny – wodę z miodem i szczyptą soli.

  Korzystajmy z pięknej pogody, ale nie pozwólmy, aby pogoń za piękną opalenizną obróciła się przeciw nam. Szkoda byłoby tracić czas na chowanie się w cieniu, smarowanie leczniczymi balsamami czy siedzenie w pokoju hotelowym z zimnymi okładami na czole. Cieszmy się słońcem i ostatnimi tygodniami wakacji. Macie w planach jeszcze jakieś wyjazdy?