If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – those ugly christmas sweaters…

sweater / sweter – Masquito.pl (znajdziecie tam duży wybór świąteczny swetrów)

coat & boots / płaszcz i botki – Zara (stara kolekcja)

gloves / rękawiczki – Abercrombie & Fitch

skirt / spódnica – H&M (stara kolekcja)

scarf / szalik – COS

Today is the last Advent Sunday. In my city it is easy to observe frantic preparations for Christmas. Sopot is in filled by cars with Christmas trees attached to roofs, and cheerful  pedestrians are in a hurry more than usually. The holiday mood is with me all the time. And even though only a month ago I claimed, that this year (this time for sure) I won't be wearing "embarrassing" festive sweaters, today they seem perfect. I know that there is “something wrong” with them and some are embarrassing enough for everyone around, but the fluffy reindeer, or pompoms pretending to be Christmas baubles won’t harm nobody. Have a nice Sunday!:)

***

   Dziś ostatnia niedziela Adwentu. W moim mieście nietrudno zaobserwować gorączkowe przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Sopot zakorkowany jest samochodami z choinkami przywiązanymi do dachów, a weseli przechodnie śpieszą się jeszcze bardziej niż zwykle. Świąteczny nastrój nie opuszcza mnie nawet przez chwilę. I chociaż jeszcze miesiąc temu twierdziłam, że w tym roku (już na pewno!) nie będę nosić "żenujących" świątecznych swetrów, to dziś wydają mi się idealne. Wiem, że jest z nimi "coś nie tak," a niektóre są na tyle żenujące, że wprawiają w zakłopotanie wszystkich w około, ale puchaty renifer, czy pompony udające bombki choinki jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Miłej niedzieli! :)

Wpis z cyklu DIY – ozdoby świąteczne domowej roboty

sukienka – Mosquito.pl / dzbanek – Duka / świeczka – H&M Home

  W tym roku postanowiłam wszystkie ozdoby świąteczne przygotować sama. Mam dosyć kiczowatych, sztucznych czapek Świętego Mikołaja, łańcuchów udających choinkę, które po zetknięciu z ogniem od razu wybuchają, ozdób tak słabej jakości, że po pół roku się rozklejają. Nie chcę też kupować plastikowych wstążek i papierów, które rozkładają się przez czterysta lat. Przecież opakowania od prezentów lądują w koszu pół godziny po Wigilii. Nie szkoda pieniędzy i środowiska? Własnoręcznie wykonane ozdoby są bardziej klimatyczne, tańsze i w większości przypadków przyjaźniejsze naszej planecie. Dziś chciałabym pokazać Wam trzy proste sposoby na stworzenie świątecznej atmosfery w domu.

Papierowa bombka

  W świątecznej edycji magazynu Kukbuk, w jednym z artykułów, pokazane są ozdoby wykonane własnoręcznie. Jedną z nich jest papierowa bombka. W gazecie ozdoba wyglądała ładnie i wydawało się, że jest prosta do przygotowania. Postanowiłam to sprawdzić. Okazało się, że do jej zrobienia potrzebne jest zaledwie kilka rzeczy: trzy grube kartki A4 (wyjdzie z nich mniej więcej dziesięć bombek), nożyk, podkładkę (która się nie poniszczy od cięcia nożykiem), linijkę, igłę, nitkę i koraliki do dekoracji. Poniżej znajdziecie szybką instrukcję jak je wykonać.

  Na dłuższych bokach kartki stawiamy kropkę co jeden centymetr. Potem nożykiem wycinamy równe paski. Osiem paseczków układamy w kształt słońca. Na igłę nawlekamy nitkę i zawiązujemy duży supeł. Igłę przekładamy przez koralik i wbijamy w środek ozdoby. Całość odwracamy na drugą stronę i zaczynamy naprzemiennie nabijać każdą końcówkę kartki na igłę. Gdy już powstanie bombka zawiązujemy nitkę na porządny supeł i nadkładamy kolejny koralik. Gotowe! Teraz możemy ją zawieszać na choince. :)

Świąteczny łańcuch z szyszkami

  Łańcuch z szyszkami to według mnie najładniejsza ozdoba w moim mieszkaniu. Do jej przygotowania będziecie potrzebować tylko nożyczek, kilku gałązek sosny, około piętnastu szyszek, naturalnych szarych i czerwonych sznurków. Przygotowania zaczynamy od ułożenia gałązek w kształcie łańcucha. Potem musimy dokładnie wszystko obwiązać szarym sznurkiem – przekładając go na okrętkę w małych odstępach. Teraz zostanie nam jedynie obwiązanie szyszek czerwonym sznurkiem i przymocowanie ich do łańcucha. Taka ozdoba prezentuje się na ścianie się bardzo ładnie.

 


 

Karteczki do prezentów

  Skoro wkładamy wysiłek w staranne opakowanie prezentów, szkoda je podpisywać tłustym markerem i popsuć cały efekt. Do wykonania własnych karteczek wystarczy nam sztywna kartka papieru, dziurkacz, nożyczki, sznurek, rysik lub cienkopis i ozdoby. Najlepiej sprawdzą się drobne kwiaty, igły sosny, świerku czy małe listki. Moje karteczki wycięłam w kształt prostokąta. Od strony dziurki na sznurek ścięłam rogi. Całość przyozdobiłam delikatnymi białymi kwiatami, które można dostać w każdej kwiaciarni.

   Mój dom jest już udekorowany. Teraz pozostało mi tylko ulepienie setki pierogów (pikuś!) i dwóch tysięcy ciasteczek. Przy okazji chciałabym życzyć Wam pełnych miłości i wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Jedzcie dużo, a wszystko spalicie na wiosnę ;)

Co w puszczy piszczy #SOSKarpaty

  Even though the recently I had a very intense schedule, I accepted the WWF’s invitation with joy and I went to the south of Poland in order to see the Carpathian Forest with my own eyes. For two days, along with my favorite duet – with Anna and Michał from Mammamija – we worked on the film promoting the action # SOSKarpaty and we had an unique opportunity to get to know this beautiful, day by day disappearing place.

***

   Chociaż ostatni czas był dla mnie bardzo intensywny, to z prawdziwą radością przyjęłam zaproszenie WWF i ruszyłam na południe Polski, aby na własne oczy zobaczyć Puszczę Karpacką. Przez dwa dni, wraz z moim ulubionym duetem – Anią i Michałem z Mammamija – pracowaliśmy nad filmem promującym akcję #SOSKarpaty i mieliśmy niepowtarzalną okazję poznać to piękne, z dnia na dzień ginące miejsce. 

   Przy okazji robiliśmy oczywiście zdjęcia – przed tym nie można było się po prostu powstrzymać, bo Puszcza Karpacka to naprawdę przepiękne miejsce. Jej teren porastają lasy o cechach "zbliżonych do pierwotnych". Pewnie niewiele Ci to mówi (tak jak mi, jeszcze kilka dni temu), ale przekładając to na nasz język, możnaby powiedzieć, że taki las ma dla Europy podobne znaczenie, co puszcze tropikalne dla świata. Na fotografii powyżej stoję koło olbrzymiej ponad trzystuletniej jodły, wysokiej jak wieżowiec, a to tylko jedno z setek przepięknych drzew, które rośnie na tym obszarze. Puszcza Karpacka dorównuje bogactwem świata przyrody Puszczy Białowieskiej, która szczęśliwie doczekała się miana Parku Narodowego.  

Dlaczego SOS?

   Dziś drzewa i zwierzęta żyjące w puszczy nie potrzebują niczego więcej niż szansy na długie i spokojne życie. Niestety, codziennie z Puszczy Karpackiej wyjeżdża średnio sześć wyładowanych wyciętymi drzewami 40-tonowych ciężarówek. Wszystko robione jest niezdarnie i w ogromnym pośpiechu, aby zdążyć wyciąć jak najwięcej drzew, zanim zostanie to zakazane. Ponad stuletnie drzewa, których nie zasadził człowiek, giną w ciszy właśnie z jego rąk, uzbrojonych w piły. WWF bije na alarm, aby zapewnić ciągłość procesów naturalnych i ochronę starych drzew, zapobiec niszczeniu lasu przez ciężki sprzęt i jednocześnie ocalić dom zwierząt zagrożonych wyginięciem. Wycinka drzew, to jednak tylko jeden z wielu problemów, które człowiek zafundował Puszczy Karpackiej. Widziałam miejsca gdzie myśliwi zaganiają zwierzęta, aby strzelać do nich tylko dla własnej przyjemności. Dziesiątki ambon, rozstawionych co kilka metrów w przerażających szeregach. 

   Możesz już dziś dołączyć do jednej z akcji WWF „Adoptuj jodłę”. Uratuj choć jedno z 1760 drzew, które mogą zginąć w każdej chwili. Jak to zrobić? Sprawdź na stronie http://karpaty.wwf.pl/ i zaadoptuj najpiękniejszą z możliwych choinek. W końcu idą Święta :).

 

 

Co podać na obiad w pierwszy Dzień Świąt? Pieczony indyk z jabłkami, pomarańczami i świeżą żurawiną

IMG_0927-1

* * *

   Zbliża się powoli czas przygotowań do Świąt. W tym gorącym okresie warto sobie wcześniej zaplanować świąteczne menu, tak by uniknąć gorączkowej atmosfery. Dzisiejszy przepis to modyfikacja przepisu mojej Mamy. Panująca w naszym domu tradycja pozwalała na spóbowanie pieczonego indyka dopiero po pasterce, choć kusił nas swoim zapachem dużo wcześniej. Jedząc go już późną porą mieliśmy wrażenie że Święta nieprzerwanie trwają!

IMG_0914-2

Skład:

1 indyk w całości (ok. 5kg)

marynata:

ok. 1,5 l litra ciepłej wody

2 pomarańcze (skórka + sok)

1 cm kawałek świeżego imbiru

2-3 goździki

2-3 łyżki octu winnego z czerwonego wina

4 liście laurowe

4 ziarenka ziela angielskiego + sól morska 

4 łyżki miodu

farsz:

1/2 czerstwej chałki lub 2 bułki maślane

2 jajka

garść świeżej żurawiny

1 szklanka mleka

3 jabłka

3 łyżki brązowego cukru

1 gałązka świeżego rozmarynu

100 g masła + 2 łyżki oliwy z oliwek

1 łyżeczka suszonego majeranku

garść wątróbki drobiowej

1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu

IMG_0849

A oto jak to zrobić:

1. Dzień wcześniej marynujemy indyka: w dużym garnku łączymy ciepłą wodą, otartą skórkę z pomarańczy oraz sok, goździki, liście laurowe, imbir (obrany ze skórki), ocet winny, miód, ziele angielskie i 1 łyżkę soli. Dokładnie mieszamy i umieszczamy w niej oczyszczonego indyka. Przechowujemy pod przykryciem przez całą noc w chłodnym pomieszczeniu – najlepiej za oknem.

2. Następnego dnia rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni C. Jabłka obieramy i kroimy na kawałki. Pokrojone kawałki chałki moczymy w mleku. Pokrojoną w kostkę cebulkę szklimy na patelni z oliwą, następnie dodajemy pokrojoną wątróbkę. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy. Na rozgrzanej patelni z masłem dodajemy brązowy cukier – czekamy aż się rozpuści – dodajemy gałązkę rozmarynu, kawałki jabłek i świeżą żurawinę. Podsmażamy 6-8 minut. W średnim garnku łączymy odsączone kawałki chałki, roztrzepane jajka, podsmażoną cebulę z wątróbką oraz jabłka z żurawiną. Dokładnie mieszamy. Doprawiamy majerankiem.

3. Indyka wyjmujemy z marynaty, osuszamy doprawiamy pieprzem z zewnątrz i od wewnątrz. Za pomocą noża odcinamy węzły chłonne przy kuprze i nadziewamy farszem. Za pomocą dużej igły i grubej nici zaszywamy dokładnie indyka, łącząc nicią skórę wokół otworu na farsz (kuper zaginamy do środka i także zszywamy). Tak przygotowanego indyka umieszczamy na blaszce lub w dużej brytfannie. Dolewamy 2 chochle pozostałej marynaty – możemy też położyć obok ćwiartki jabłek. Indyka pieczemy przez 4 godziny i 30 minut (4 godziny w temperaturze 150°C, ostatnie 30 minut w temperaturze 180°C). Indyka co jakiś czas polewamy sosem, który spływa w trakcie pieczenia. Warto sprawdzić, czy indyk jest dobrze upieczony. Przed podaniem warto udekorować jarmużem i żurawiną.

Komentarz: Jeżeli ktoś chce, to warto przed pieczeniem pozbyć się ścięgien. Słyszałam również o zwyczaju wstrzykiwania masła klarowanego w mięso tuż przed pieczenie. Z przyjemnością poznam Wasze domowe sposoby :-)

IMG_0858

IMG_0864

IMG_0865

IMG_0878

IMG_0889

IMG_0895

IMG_1032

IMG_1057