Sposoby blogerek na piękne nogi

_E1A5658

   I have repeatedly confessed that I am an ignorant when it comes to cosmetics and beauty. I don't often take up the topic of the broadly understood body care – partially due to the fact that I don't like to write about banalities and partially because I've been always taught to keep myself from being overly effusive when it comes to certain matters (if you know what I mean). However, I've got nothing against the meticulous peeping at the girls who have made a real profession out of caring about their appearance. Bloggers have their own ways – see for yourselves what really works and what improves the appearance of our legs.

***

   Wielokrotnie przyznawałam się Wam do tego, że jestem kosmetyczno-urodową ignorantką. Temat szeroko rozumianej pielęgnacji nie jest przeze mnie zbyt często poruszany, trochę przez to, że nie lubię pisać o banałach, a trochę dlatego, że zawsze uczono mnie, aby w niektórych kwestiach nie być nadto wylewną (jeśli wiecie, o co mi chodzi). Nie mam jednak nic przeciwko skrupulatnemu podpatrywaniu tych dziewczyn, które z dbania o własny wygląd uczyniły prawdziwą profesję. Blogerki mają swoje sposoby – sprawdźcie, co naprawdę działa i poprawia wygląd naszych nóg.

_E1A5581

– In case of crisis situations, bloggers apply makeup not only on their faces, but also on their whole bodies. It sounds like desperation but it works. I can't imagine wasting half a bottle of my favourite foundation on my legs, but I've found a product which works equally well (here). You can also mix the foundation with a little bit of body lotion. Bloggers spray their legs with hairspray (I’ve seen it myself) so that the self-tanner won't stain the clothes.

– Self-tanner is probably the favourite cosmetic for some of the bloggers. When used with moderation, it makes us feel comfortable enough to show our legs, shoulders, or our back. However, if we don't want to end up with self-tanner streaks in the areas of our hands and feet as an addition to a beautiful tan, we need to closely follow a number of rules (of course, in case of photos it can be retouched, but we'd also like to look excellent in reality).

– I've got two well-tried self-tanning products: Xen-Tan, which is extremely easy in application, and self-tanning tissues, which are great in emergency situations. However, first, in case of both of these products, we need to remember about…

– W przypadku kryzysowych sytuacji, blogerki robią makijaż nie tylko twarzy, ale także całego ciała. Brzmi to jak desperacja ale działa. Nie wyobrażam sobie zmarnować pół butelki ulubionego podkładu na nogi, ale znalazłam produkt, który sprawdza się równie dobrze (tutaj). Można też zmieszać podkład z odrobiną balsamu. Aby wysmarowane ciało nie brudziło ubrania, blogerki spryskują nogi lakierem do włosów (widziałam na własne oczy).

– Samoopalacz, to chyba ulubiony kosmetyk niektórych blogerek. Używany z umiarem sprawia, że bez skrępowania pokażemy nogi, ramiona, czy plecy. Jego stosowanie wymaga jednak dokładnego przestrzegania reguł, jeśli wraz z piękną opalenizną nie chcemy zrobić sobie zacieków przy rękach i stopach (oczywiście  w przypadku zdjęć można to wyretuszować, ale nam chodzi o to, aby także w rzeczywistości wyglądać idealnie).  

– Mam dwa sprawdzone produkty samoopalające: bardzo prosty w aplikacji Xen-Tan i chusteczki, które świetnie zdają egzamin w awaryjnych sytuacjach. W przypadku obydwu tych produktów trzeba jednak wpierw…

_E1A5594

– …doing a complete exfoliation. Here, other bloggers became helpful as well. I didn't really grasp the wave of enthusiasm for the coffee scrub by BodyBoom until I tested it myself. It is a Polish product which is completely made of natural ingredients and it certainly deserves praise. However, what I mostly liked was the effect right after the application – the skin is very soft and smooth. I was able to get a – 20% discount code for shopping at BodyBoom. It is enough to insert the code "bikinibodyboom" during the purchase. The code is valid until 30 April so if any of you would like to test it, now is the right moment to do it.

– I mostly try to choose natural cosmetics in order not to burden the skin with artificial substances too much. Coconut oil is my number one and it is possible to find it in each supermarket (somewhere in the near vicinity of olive oils). It can be used as a body balm and a lip balm, as a product which will be useful when preparing our skin for the application of a self-tanner, as a makeup remover, or. . . as grease which will come in handy when frying delicious pancakes :D. Now, more seriously – try it and see for yourselves how good the skin looks after its application.

– …wykonać dokładny peeling. I tu również inne blogerki przyszły mi z pomocą. Nie bardzo rozumiałam falę zachwytu nad kawowym peelingiem BodyBoom dopóki sama go nie przetestowałam. To polski produkt, stworzony wyłącznie z naturalnych składników, co oczywiście zasługuje na pochwałę. Najbardziej spodobał mi się jednak efekt po jego zastosowaniu – skóra jest bardzo miękka i gładka w dotyku. Udało mi się zdobyć dla Was kod rabatowy na -20% do wykorzystania w sklepie BodyBoom. Wystarczy, że podczas zakupów użyjecie kodu "bikinibodyboom", który będzie aktywny do 30 kwietnia. Jeśli więc któraś z Was chciałaby go przetestować, to teraz jest na to idealny moment.

– Aby nie obciążać za bardzo mojej skóry sztucznymi substancjami, staram się wybierać przede wszystkim kosmetyki naturalne. Moim numerem jeden jest olej kokosowy, który znajdziemy w każdym supermarkecie (na dziale z oliwami). Można go stosować jako balsam do ciała i ust, produkt, którym zabezpieczymy ręce i stopy przed aplikacją samoopalacza, płyn do demakijażu, czy… tłuszcz, na którym usmażymy pyszne placki :D. A tak na serio – wypróbujcie i same przekonajcie się, jak pięknie wygląda skóra po jego zastosowaniu.

_E1A5596

– Numerous well-known bloggers establish different forms of cooperation with beauty salons – they don't have to pay for the treatments; therefore, they can try out everything and, only afterwards, decide what really works. However, sometimes the price is high, as you need to accept that you will be seen with a towel wrapped around your hair, during facial cleansing, or with a wax strip on your leg. The situation is similar as in the case of restaurants – if the list of the available treatments is too long, it should raise our suspicion. What is more, it's worth checking out all of the names of the devices which are enlisted in a specific beauty salon's offer on-line in order to check the year in which a certain device was launched into the market (it may turn out that a state-of-the-art depilation laser was in fact produced in the 90s). Unfortunately, the only well-tried beauty salon, which is worth recommending, is the one that I found in my home city, Sopot. At Balola everything is excellent, from beginning to end. If you know such places in your cities, be sure to share them in your comments – maybe we'll be able to create a list of good beauty salons in Poland :).

– Wiele znanych mi blogerek podejmuje liczne współprace z gabinetami kosmetycznymi – nie muszą płacić za zabiegi, więc mogą przetestować wszystko i dopiero później zastanowić się, co naprawdę działa. Czasem cena jest jednak wysoka, bo trzeba pokazać się w ręczniku na głowie, w trakcie oczyszczania twarzy lub z plastrem wosku na nodze. Z gabinetami kosmetycznymi sprawa wygląda podobnie, jak w przypadku restauracji – jeśli oferta proponowanych zabiegów jest bardzo długa, to powinna wzbudzić nasze wątpliwości. Warto też wpisać nazwy konkretnych maszyn, wymienionych w ofertach gabinetów do sieci i sprawdzić rok wypuszczenia na rynek danego urządzenia (może się okazać, że "najnowocześniejszy laser do depilacji" pochodzi z lat dziewięćdziesiątych). Niestety, jedyny sprawdzony przeze mnie i naprawdę godny polecenia salon znalazłam w moim rodzinnym Sopocie. W Baloli wszystko, od początku do końca, jest perfekcyjne. Jeśli znacie takie miejsca w swoim mieście, to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach – może uda nam się stworzyć listę dobrych salonów w całej Polsce :). 

_E1A5708

dress / sukienka – Zalando stara kolekcja (podobna tutaj i tutaj), espadrilles / espadryle – Castaner , hat / kapelusz – J.Crew (podobny tutaj).

Bloggers are not the only ones who have their own well-tried and secret ways for body care – if you know any tricks, owing to which we instantly look better, please remember to include them in your comments. 

Nie tylko blogerki mają swoje sprawdzone, sekretne sposoby na pielęgnację – jeśli Wy znacie triki, dzięki którym od razu wyglądamy lepiej, to koniecznie napiszcie o nich w komentarzach. 

 

AT THE MOMENT

_E1A5323

   A new week has started. This time, I won't be going into much detail, as today's post was supposed to have a form of a kind of interlude and, since we’ve known each other for a while now, I'll get straight to the point ;).

   This Sunday at the Białystok Book Fair, I'll be signing my book for you :). I'd like to cordially invite you to the meeting which starts at 11.00 and I can't wait! :) 

**​*

    Kolejny tydzień rozpoczęty. Nie będę się dziś zanadto rozpisywać, bo dzisiejszy wpis miał mieć raczej formę przerywnika, a że znamy się nie od dziś, to od razu przejdę do rzeczy :).

   W najbliższą niedzielę, na Targach Książki w Białymstoku będę podpisywać dla Was moją książkę :). Wszystkich gorąco zapraszam na godzinę 11.00 i już nie mogę się doczekać! :)

_E1A5249

   Out of longing for the summer fruit, I took up the challenge of preparing a crostata with plums, frozen blackberries, and fresh rosemary. As usual, I chose the proportions of ingredients for the pastry at a guess (you'll be able to find the recipe with all the proportions here, I added one egg fewer), remember that it has to be as thin as possible. What was left from the Sunday dinner makes my Monday work in front of a computer more pleasant.

   Z tęsknoty za letnimi owocami porwałam się na przygotowanie crostaty ze śliwkami, mrożonymi jeżynami i świeżym rozmarynem. Ciasto jak zwykle przygotowałam "na oko" (tutaj znajdziecie przepis z wypisanymi proporcjami, ja dodałam o jedno jajko mniej), pamiętając że po rozwałkowaniu musi być jak najcieńsze. To, co zostało z niedzielnego obiadu, umila mi teraz poniedziałkową pracę przed komputerem.

_E1A5335

   It finally got warmer and I can wear delicate shirts under my woollen blazer without the need of putting on any sweater. It is easier to be elegant in spring :). I bought my shirt in Brussels – it comes from & Other Stories shop. You can find a similar one here (and the trousers here :))

   Wreszcie zrobiło się cieplej i pod moją wełnianą marynarkę mogę już nosić delikatne koszule bez swetra – wiosną łatwiej jest być elegancką. Moją koszulę kupiłam w Brukseli, w sklepie & Other stories. Podobną znajdziecie tutaj (a spodnie tutaj :)).

_E1A5262

   Over the last few months a significantly greater number of things disappeared from my home than appeared in it – it's an outcome of cleaning up and putting a number of New Year's resolutions into practice. Of course, books are an exception. "Miłość w czasach zagłady" ("Love in times of Holocaust") by Hanni Münzer tells the story of the representatives of several generations against the events of the Second World War. An intriguing series of events and the gradual discovery of old secrets keep me captivated – that is why I can't wait until the evening to read the subsequent chapters. 

   W ciągu ostatnich kilku miesięcy o wiele więcej rzeczy zniknęło z mojego domu, niż się w nim pojawiło – to rezultat porządków i wcielania w życie noworocznych "minimalistycznych" postanowień. Wyjątkiem są oczywiście książki. "Miłość w czasach zagłady" Hanni Münzer opowiada historię przedstawicieli kilku pokoleń, na tle wydarzeń II wojny światowej. Intrygujący splot wydarzeń i odkrywane krok po kroku tajemnice sprzed lat, nie pozwalają oderwać się od książki, dlatego już nie mogę doczekać się dzisiejszego wieczoru i kolejnych rozdziałów.

_E1A5257

 

Look of The Day x Temperley London „little black dress”

_E1A9530

dress / sukienka – Temperley London

shoes / buty – Moliera2 (stara kolekcja)

bag / torebka – ZARA

   Our week with Coco Chanel is coming to an end. Of course, the week wouldn't be complete without the famous Mademoiselle's symbol – the "little black dress." Just like the first pair of jeans, the first lipstick, or the first kiss, it imperceptibly marks the beginning of a new stage of womanhood. The garment usually appears in our wardrobes in crisis situations. However, when we finally see for ourselves that the dress has numerous advantages, it becomes our trusty companion. At work, in a club, during a dinner with friends, or while admiring a short moment of sunrise in Paris – the dress will be ideal for all types of situations.

***

    Tydzień z Coco Chanel dobiega końca. Oczywiście, nie mogło w nim zabraknąć symbolu stylu słynnej Mademoiselle – "mała czarna", tak jak pierwsze dżinsy, pierwsza szminka, czy pierwszy pocałunek, niepostrzeżenie przenosi nas w nowy etap kobiecości. Pojawia się w naszych szafach zwykle w sytuacjach kryzysowych, ale gdy już przekonamy się o jej zaletach staje się naszą niezawodną towarzyszką. W pracy, klubie, na kolacji z przyjaciółmi, czy w krótkiej chwili wschodzącego nad Paryżem słońca – wszędzie sprawdzi się idealnie. 

_E1A9707_E1A9688_E1A9665_E1A9648_E1A9680_E1A9490_E1A9469_E1A9588_E1A9784_E1A9915

Nieśmiertelny styl Coco Chanel

   When we look at the outfits of elegant ladies from the first half of the 20th century, we are often delighted with them – as they are beautiful, meticulously crafted, and slightly old-fashioned – as if they were taken from a novel whose part we would like to be. However, their glory days are gone and today none of us would wear something similar. Of course, with a small exception… Gabrielle Chanel's designs have lost nothing of their universality for decades. The navy stripe pattern, which she introduced into women's clothing, the straw hat without intricate adornments and a heavy brim, the small bag on a golden chain worth a fortune, or the simple black dress saving a woman from any type of fashion disaster – all of these elements of Coco Chanel's timeless style reign in our wardrobes and there is no indication that it will ever change.

***

   Gdy przyglądamy się strojom eleganckich dam z pierwszej połowy XX wieku często wpadamy w zachwyt – są przecież piękne, wykonane z ogromną dbałością i takie niedzisiejsze – jak z romantycznej powieści, w której chciałybyśmy wziąć udział. Czasy świetności tych strojów jednak minęły i dziś żadna z nas nie włożyłaby czegoś podobnego. Oczywiście, z małym wyjątkiem… Projekty Gabrielle Chanel przez dziesiątki lat nie straciły nic ze swojej uniwersalności. Wzór w marynarskie paski, który przeniosła do kobiecej garderoby, słomkowy kapelusz bez misternych zdobień i ciężkiego ronda, mała torebka na złotym łańcuszku warta fortunę, czy prosta czarna sukienka, ratująca kobietę z każdej modowej opresji – wszystkie te elementy nieśmiertelnego stylu Coco Chanel, królują w naszych szafach i nic nie wskazuje na to, aby miało się to kiedyś zmienić.

collage555555

1. Marynarka – Acne Studios (podobna tutaj)  2. Spodnie – Levi's 399zł 3. Bluzka – H&M 79,90zł 4. Książka – Coco Chanel 5. Torebka – Buffalo 209zł 6. Podkład – Chanel 169zł 7. Świeczka – H&M Home 39,90zł 8. Buty – Pier One 169zł

collageh

1. Bluzka – Samsoe&Samsoe 249zł 2. Spodnie – H&M 99,90zł 3. Żakiet – Kiomi 249zł 4. Torebka – Chanel 5. Buty – Anna Field 54zł 6. Zalotka – Douglas 14,90zł 7. Perfumy – Jo Malone London 8. Kolczyki – SNO of Sweden 99zł 9. Pędzle – Douglas 123zł 10. Podkład – MAC 132zł 11. Tusz do rzęs – Chanel 126zł

collageppp

1. Torebka – Anna Field 129zł 2. Perfumy – Chanel 380zł  3. Kapelusz – Asos 100zł 4. Sukienka – Guess 569zł 5. Aparat 6. Espadryle – Tory Burch 195 euro