If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Look of The Day

bag / torebka – Tory Burch \ Moliera2

leather jacket / zamszowa kurtka – Zara (obecne przeceny)

cotton sweater / bawełniany sweter – H&M (obecne przeceny)

coated jeans / woskowane spodnie – Topshop

leather gloves / skórzane rękawiczki – COS

shoes / buty – Ugg

    For a few years, I haven't bothered to lose my head over the beginning of sales. However, this time I decided to take a step back from the rules that I established long time ago and find something that would refresh my classic wardrobe in the maze of discounted clothes. Suede jacket from Zara has lived up to this challenge in my opinion. The rest of my haul is a melange sweater from H&M (I wanted it to be larger so I chose size L) and a black leather bag that I wanted for a long time.

***

   Od kilku lat nie tracę już głowy, gdy widzę, że sklepy ropoczęły wyprzedaże. Tym razem postanowiłam jednak trochę odejść od przyjętych dawno temu reguł i  wśród przecenionego gąszczu znaleźć coś, co trochę odświeży moją klasczyną szafę. Zamszowa kurtka z Zary spełniła według mnie to zadanie. Pozostałe łupy to melanżowy sweter z H&M (chciałam aby był większy więc wybrałam rozmiar "L") i skórzana czarna torebka, na ktorą czaiłam się od dawna. 

Val Di Fiemme – moje ulubione miejsca

    If I were to choose one place in the world that I'm most happy to revisit, I would choose Val di Fiemme Valley without a second thought. Even though I've visited this place already several times, I wouldn't even think about searching for a new place that would suit a ski trip. This scenic land is situated in the Italian Dolomites and you can find here everything that every fan of winter craze needs. You've asked thousands of questions on why I chose that place on my Instagram account. That's why I decided to shortly describe my thoughts about it and to recommend well-tried attractions in this post.

1. Mountain cuisine  

   Cuisine in that region has a lot to offer for a very simple reason – the area is a blend of Italian, Austrian, and German influences. Such a combination is a guarantee of delicious coffee, wine, and very satiating meals. Most of the mountain chalets will provide us with something unique. When you are finished with skiing for the day, you should try the famous "bombardino" – hot liqueur with whipped cream. Interestingly, when I chose Austria for a ski trip once in my life, literally 200 km away, there wasn't even a single person who knew anything about this drink. As you see, that's indeed a regional delicacy that you won't be able to find anywhere else. The best pizza is served in a mountain lodge on the summit of Alpe Cermis (tested by my whole family). In another mountain lodge in the foothills of Pale di San Martino, which can only be reached by foot, you will have a unique opportunity to try regional cuisine – from meat round potato dumplings with plenty of butter to pappardelle with game. I couldn't forget about the famous Strauben (something between angel wings and doughnuts) that you can eat on the northern slope of Alpe Lusia. If you try it once, you will always come back to Val di Fiemme.  

   On the other hand, if you would like to have a dinner with friends, I recommend an affordable and a really great restaurant near Majestic Hotel in Predazzo – just don't forget to book a table beforehand!

2. Slopes  

   I won't deceive you – I'm far from being a professional skier, both when it comes to my skills and my engagement in the trainings. I like when there are multiple skiing paths to choose from, few people, and when the area is close to the mountain lodge – these are my priorities. However, I can spot the difference between slopes that have been well prepared and those that haven't – you will find plenty of the former in Val di Fiemme. Those of you who would like to ski from eight to five o'clock will surely fall in love with Sellaronda – Europe's largest ski carousel (most ski lifts will require you to have the Dolomiti Superski skipass). Those who want to start their skiing right in front of the hotel will be disappointed – such areas in this region are scarce.   

   Via del Bosco on Alpe Cermis is a curiosity here – a long ski trail running through the woods. You will find a number of designated stops along the way. Each of them features riddles about trees, natural-sized sculptures of animals living in the nearby forests, or specially designated viewpoints. Another ski trail which became a source of numerous anecdotes (both funny and scary) is the famous Piavac on Alpe Lusia. You will find here a signpost saying "only for skilled skiers" at the very beginning of the trail. It is like a red rag to a bull for novices – I haven't met a single person who would try their hand at skiing down the trail after seeing the signpost. I can advise you to think twice because you may become an object of ridicule when you reach the wall, take off your skis, and meekly try to return to the place where you made the wrong decision.

3. Apres ski   

   Val di Fiemme Valley isn't a destination chosen by snobs and celebrities. It isn't as fashionable and popular as Sankt Moritz or Cortina d'Ampezzo, located two and a half hours away, but I treat it as an advantage of this land. Besides, admiring the charms of Cavalese, Predazzo, and my beloved Moena would surely keep you occupied for all the evenings of your trip. If you don't like wandering around mountain towns, you can always pay a visit at a night toboggan chute in Obereggen – I'm sure that you will be delighted. For those who are able to muster a little bit of energy after a long day full of skiing, I recommend "health paths".

 If you have any questions concerning this region, you should definitely write them down in the comments. Have a nice evening!

***

Gdybym miała wybrać jedno miejsce na świecie, do którego wracam najchętniej, to bez namysłu powiedziałabym: dolina Val di Fiemme. Chociaż byłam tam już kilkanaście razy, to nawet przez myśl nie przechodzi mi szukanie nowego miejsca na narciarską wyprawę. Ta malownicza kraina położona jest we włoskich Dolomitach i można w niej znaleźć wszystko, czego potrzebuje miłośnik zimowych szaleństw. Na Instagramie zadawałyście mi mnóstwo pytań o to, dlaczego właśnie to miejsce wybieram, postanowiłam więc w kilku zdaniach opisać Wam moje spostrzeżenia i polecić przy okazji sprawdzone atrakcje. 

1. Kuchnia na szczytach

   Kuchnia w tym rejonie ma nam wiele do zaoferowania z prostej przyczyny – wymieszały się tam wpływy włoskie, austriackie i niemieckie. Taka kombinacja to gwarancja dobrej kawy, wina i bardzo sycących posiłków. Właściwie każde schronisko uraczy nas czymś wyjątkowym. Po skończeniu zjazdów musicie spróbować słynnego "bombardino", czyli gorącego likieru z bitą śmietaną. Co ciekawe, gdy raz w życiu wybrałam się na narty do Austrii, dosłownie dwieście kilometrów dalej, nikt nie słyszał tam o tym drinku, jest to więc naprawdę regionalny przysmak, którego nie uraczycie nigdzie indziej. Najlepszą pizzę zjecie w schronisku na szczycie Alpe Cermis (przetestowane przez całą moją rodzinę). Za to w schronisku u podnóży Pale di San Martino, do którego dojść można tylko pieszo, spróbujecie prawdziwej regionalnej kuchni – od pyzopodobnych knedli z mięsem i dużą ilością masła, po pappardelle z dziczyzną. Nie mogę nie wspomnieć o słynnym Strauben (coś pomiędzy faworkami, a pączkiem), które zjecie w schronisku od północnej strony Alpe Lusia. Kto raz go spróbował, ten już zawsze będzie wracał do Val di Fiemme.

   Jeśli z kolei macie ochotę na kolację ze znajomymi, to polecam Wam niedrogą i naprawdę świetną restaurację przy hotelu Majestic w miasteczku Predazzo – tylko nie zapomnijcie wcześniej zarezerwować stolika!

2. Stoki

   Nie będę Was oszukiwać – daleko mi do zawodowego narciarza, zarówno pod względem umiejętności, jak i zaangażowania w treningi. Lubię, gdy tras jest dużo, ludzi mało, a do schroniska blisko – to moje priorytety. Potrafię jednak dostrzec różnicę pomiędzy dobrze, a źle przygotowanym stokiem – tych pierwszych w Val di Fiemme jest naprawdę pod dostatkiem. Ten, kto chce pojeździć na nartach od ósmej do siedemnastej z pewnością zakocha się w Sellaronda – największej karuzeli narciarskiej w Europie (na większość wyciągów potrzebny jest skipas Dolomiti Superski). Zawiedzeni będą jednak ci, którzy chcą zaczynać zjazdy prosto z hotelu – takich miejsc w tym regionie jest bardzo niewiele. 

   Do ciekawostek zaliczyć można Via del Bosco na Alpe Cermis – długą trasę biegnącą przez las. Wyznaczonych jest na niej kilka przystanków, a na każdym z nich znajdziemy zagadki o drzewach, naturalnych rozmiarów figury zwierząt mieszkających w pobliskich lasach czy specjalnie wyznaczone punkty widokowe. Kolejną trasą, która stała się źródłem wielu anegdot (śmiesznych i strasznych) jest słynny Piavac na Alpe Lusia. Tuż przed jej początkiem ustawiony jest specjalny znak z ostrzeżeniem "tylko dla bardzo dobrych narciarzy". Działa on na nowicjuszy, jak płachta na byka – jeszcze nie spotkałam osoby, która widząc ten napis nie powiedziałaby "ja nie zjadę?! ja nie zjadę?!". Wam radzę się jednak zastanowić, bo możecie stać się obiektem kpin, gdy po dotarciu do ścianki, ściągniecie narty i potulnie spróbujecie wrócić do miejsca, w którym podjęliście złą decyzję.

3. Apres ski 

   Dolina Val di Fiemme nie jest celem podróży snobów czy celebrytów, nie jest też tak modna jak Sankt Moritz, czy oddalona o dwie godziny drogi Cortina d'Ampezzo, ale ja traktuję to jako zaletę tej krainy. Zresztą podziwianie uroków Cavalese, Predazzo i mojej ukochanej Moeny z pewnością wypełniłoby Wam wszystkie wieczory wyjazdu. Jeśli nie lubicie się szwendać po górskich miasteczkach, to zawsze możecie się wybrać na nocny tor saneczkowy w Obereggen – jestem pewna, że będziecie zachwyceni. Tym, którzy znajdą jeszcze odrobinę energii po całym dniu szusowania, polecam ścieżki zdrowia.

   Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego regionu, to koniecznie napiszcie o nich w komentarzach. Miłego wieczoru!

 

kask – POC / gogle – POC / kurtka – Napapijri / spodnie – Moncler (podobne tutaj) / plecak – Even Odd

Via del Bosco, Alpe Cermis. Sellaronda, a właściwie nagrodę po walce o przetrwanie, czyli słynne bombardino.  Schronisko na szczycie Alpe Cermis.sweter – J. Crew (podobny tutaj i tutaj)  / okulary – Ray-Ban / spodnie – Moncler (podobne tutaj) Jedna z wielu ścieżek zdrowia i polski pies. 

Dobranoc!

***

 

Look of The Day – mountain walk

leather bag / torebka – Longchamp

camel coat / beżowy płaszcz – MLE Collection

shoes / buty – Inuikki (zeszłoroczny model)

rollneck sweater / golf – Outfit Format

wool scarf / wełniany szalik – Acne

sunglasses / okulary – Ray-Ban

   This year's trip to the mountains was exceptional for one reason – it was the first time we had decided to take our dog with us. Already last year, we came to a conclusion that it is a dream place for Portos and that we are becoming increasingly keener on walking and exploring the area than skiing along black trails so we'd be pleased to find more time for trips together.   

   In the beginning, we thought that the most difficult part will be the long journey in the car, but owing to an appropriate preparation the dog didn't cause any problems. We'd equipped ourselves with a harness that can be adhered to car seatbelts (safety first), a special safety mat for the back seat, and mobile bowls. We also made an effort to make our walks (which were done while refuelling) very intense.   

   If your dog isn't that good at adjusting to new places, it's best to take the dog's bedding with you. Fortunately, that's not the case with Portos. When it comes to leaving your dog alone at home – it's an individual issue and I wouldn't like to impose anything upon anyone. Portos is a very friendly dog and I don't have the heart to leave him for longer than three hours. If we wanted to go to the slope, we made some arrangements with other household members that one person leaves and comes back earlier while others depart later – owing to that, the time when Portos had to be alone was shorter.   

   Italy is a very friendly country when it comes to pets. Not once were we banned from entering a restaurant or a shop. Even in mountain chalets, Portos could count on hospitality. However, it's best to always ask (especially when it comes to the booking of a hotel or an apartment) whether no one will protest against us bringing a pet along.

***

   Tegoroczny wyjazd w góry był wyjątkowy z jednego powodu – pierwszy raz postanowiliśmy wyruszyć w podróż razem z psem. Już w zeszłym roku doszliśmy do wniosku, że to wymarzone miejsce dla Portosa, a my z kolei, coraz bardziej lubimy spacerować i zwiedzać okolicę niż zdobywać czarne trasy, więc z przyjemnością znajdziemy więcej czasu na wspólne wycieczki. 

   Z początku wydawało się nam, że najtrudniejsza będzie długa podróż samochodem, ale dzięki dobremu przygotowaniu, pies nie był przyczyną żadnych niedogodności. Zaopatrzyliśmy się w szelki, które można wpiąć do samochodowych pasów (bezpieczeństwo przede wszystkim), specjalną matę ochronną na tylne siedzenie i przenośne miski. Postaraliśmy się też, aby spacery (przy okazji tankowania) były bardzo intensywne. 

   Jeśli Wasz pies niełatwo przyzwyczaja się do nowych miejsc dobrze wziąć ze sobą jego posłanie. Z Portosem na szczęście nie ma tego problemu. Jeśli chodzi o zostawienie psa samego w domu – to kwestia bardzo indywidualna i nie chciałabym nikomu nic narzucać. Portos jest bardzo towarzyskim psem i nie mam serca zostawiać go na dłużej niż trzy godziny. Jeśli wybieraliśmy się na stok, to ustalaliśmy z innymi domownikami, aby ktoś wyszedł i wrócił wcześniej, a reszta z kolei wyruszyła później – dzięki temu czas, kiedy Portos zostawał sam był krótszy. 

   Włochy to bardzo przyjazny kraj dla czworonogów. Ani razu nie zdarzyło się nam, aby nie wpuszczono nas do restauracji czy sklepu. Nawet w górskich schroniskach Portos mógł liczyć na gościnność. Najlepiej jednak zawsze spytać (zwłaszcza, gdy chodzi o rezerwację hotelu lub apartamentu) czy nikt nie będzie miał nic przeciwko, jeśli pojawimy się wraz z naszym najlepszym przyjacielem. 

Wegetariańskie chili i sposób na najlepsze domowe tortille (bezglutenowe)

The truth is that all of us store numerous types of spices and ingredients in our cupboards which we use only once and then totally forget about them. This is the case with spices for me – I love stocking up on them, and then I realise that I don't use half of them. Chilli is in fact a great meal where spices can mix together and where you can use all the ingredients that you want and freely exchange them.I would also like to draw your attention to the fact that today's recipe is an idea for home-made tortillas which can be quickly prepared without any artificial components – like the ones that are available in the stores.

***

Prawda jest taka, że wszyscy w swoich szafkach mamy mnóstwo przypraw i składników, które wykorzystujemy raz i później już o nich zapominamy. Ja mam tak najczęściej z przyprawami – uwielbiam je gromadzić, a później łapię się na tym, że korzystam z połowy z nich. Chili to właśnie doskonała potrawa, gdzie mieszanki przypraw mogą się przenikać a składniki niemal wszystkie można zastąpić innymi.

To na co również chciałabym zwrócić Waszą uwagę przy dzisiejszym przepisie to pomysł na domowe tortille, które przygotowuje się błyskawicznie i nie zawierają tylu chemicznych dodatków, co kupne.

Ingredients:

Tortilla recipe:

200 g of rice flour

100 g of cornflour

300 ml of boiling water

1 teaspoon of salt / 1 teaspoon of cumin

Chilli recipe:

150 g of cooked pea (optional)

200 g of red lentils

2 cans of tomatoes (they can be diced)

1 red bell pepper (diced)

a few stalks of celery (sliced)

2-3 carrots (sliced)

1 can of red beans

4-5 dried tomatoes (optional)

a piece of fresh ginger (approx. 3 cm)

1 red onion (diced)

5 cloves of garlic

200 ml of water

1 tablespoon of ground cumin / 1 teaspoon of ground cinnamon / 1 teaspoon of black pepper / 1 tablespoon of oregano

sea salt / olive oil

served with:

sour cream / fresh coriander / lime or lemon

***

Skład:

Przepis na tortille:

200 g mąki ryżowej

100 g mąki kukurydzianej

300 ml wrzątku

1 łyżeczka soli / 1 łyżeczka kminu rzymskiego

Przepis na chili:

150 g ugotowanego grochu (opcjonalnie)

200 g czerwonej soczewicy

2 puszki pomidorów (mogą być krojone)

1 czerwona papryka (pokrojona w kostkę)

kilka łodyg selera naciowego (pokrojony w plastry)

2-3 marchewki (pokrojona w plastry)

1 puszka czerwonej fasoli

4-5 suszonych pomidorów (opcjonalnie)

kawałek świeżego imbiru (ok. 3 cm)

1 czerwona cebula (pokrojona w kostkę)

5 ząbków czosnku

200 ml wody

1 łyżka mielonego kuminu / 1 łyżeczka mielonego cynamonu / 1 łyżeczka czarnego pieprzu / 1 łyżka oregano

sól morska / oliwa z oliwek

do podania: kwaśna śmietana / świeża kolendra / limonka vs cytryna

Directions:

1. To prepare chilli: In a large pot (it's best to use one with a cast-iron bottom), fry diced onion, pressed garlic, ginger slices, and cumin. Add diced bell pepper, celery pieces, and carrot pieces. Stir everything. Add canned tomatoes, lentils, and beans. Pour water over the ingredients. Lower the heat and cook covered for approx. 8-10 minutes (or until lentils become soft). At the end, add cooked pea. Season everything with salt, pepper, and oregano. Serve with sour cream, fresh coriander, and baked tortilla.

2. To prepare tortillas: combine all the ingredients and knead the dough. Form a ball and place it in the fridge for 15 minutes. Form a small ball from the dough and then form it into a small dough patty (you can do it by hand without the use of a rolling pin). Place the patty in a hot dry pan. After approx. 30 seconds of frying, when the tortilla is filled with air bubbles and becomes covered with brown speckles, flip it to the other side and fry it for the next 30 seconds. At the end, you can add a cheese slice.

***

A oto jak to zrobić:

1. Aby przygotować chili: w dużym rozgrzanym garnku (najlepiej o żeliwnym dnie) podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę, wyciśnięty czosnek, plastry imbiru i kumin. Dodajemy pokrojoną paprykę, kawałki selera naciowego, plastry marchewki. Mieszamy. Dodajemy puszki pomidorów, soczewicę, fasolę i całość zalewamy wodą. Zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem ok. 8-10 minut (lub do momentu, aż soczewica zmięknie). Na końcu dodajemy ugotowany groch. Doprawiamy solą, pierzem i oregano. Podajemy z kwaśną śmietaną, świeżą kolendrą i upieczoną tortillą.

2. Aby przygotować tortille: wszystkie składniki łączymy i zagniatamy ciasto. Formujemy kulę i odstawiamy na 15 minut do lodówki. Z ciasta formujemy małą kulkę i rozgniatamy w formie placka (możemy ręcznie, bez konieczności użycia wałka). Placek rozkładamy na rozgrzanej, suchej patelni. Po około 30 sekundach smażenia, gdy tortilla wypełni się pęcherzami powietrza i pokryje się brązowymi plamkami, przewracamy na drugą stronę i smażymy przez kolejne 30 sekund. Na końcu polecam położyć plaster sera.

Podstawą chili są warzywa jak również aromatyczne zioła – nie wahajmy się użyć nieco więcej niż zwykle cynamonu lub kminu rzymskiego.

Przygotowanie tortilli zajmuję chwilę: wszystkie składniki łączymy i zagniatamy ciasto. Formujemy kulę i odstawiamy na 15 minut do lodówki. Z ciasta formujemy małą kulkę i rozgniatamy w formie placka (możemy ręcznie, bez konieczności użycia wałka). Placek rozkładamy na rozgrzanej, suchej patelni. Po około 30 sekundach smażenia, gdy tortilla wypełni się pęcherzami powietrza i pokryje się brązowymi plamkami, przewracamy na drugą stronę i smażymy przez kolejne 30 sekund.

Na końcu polecam położyć plaster sera.

Facebook

Domodi
Torebki>>
Torebki>>
Płaszcze>>
Płaszcze>>
Golfy>>
Golfy>>
Buty>>