If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Uzupełniamy kosmetyczki! Kilka super produktów w niższej cenie

   The price is increasingly more often not a determinant of the quality – concerns invest millions of dollars in marketing and they just need to find a way to get their money back. We will pay a lot of money for beautifully packed cosmetics created by luxury brands even if they are on par with a simple drugstore Vaseline when it comes to the used ingredients. Before you start the shopping remember about the following rule: EXPENSIVE DOESN'T ALWAYS MEAN BETTER. And even when something is more expensive, it doesn't mean that you can't find it at a more affordable price. Drugstores have different margins (the prices of the same product can vary even up to 40% of the original price), and online stores often offer time-limited discounts.

   Today, you can read about four cosmetics that I can't live without. I've found places where you can buy them at a lower price.

***

  Cena coraz częściej nie jest wyznacznikiem jakości – koncerny inwestują miliony dolarów w marketing i gdzieś muszą to sobie odbić. Dużo zapłacimy za kosmetyk od ekskluzywnej marki i w ładnym opakowaniu, nawet jeśli składem nie różni się zbytnio od zwykłej wazeliny z apteki.
Zanim wybierzesz się na zakupy pamiętaj o tej zasadzie: DROGIE NIE ZAWSZE ZNACZY LEPSZE. A nawet jeśli coś jest droższe, to wcale nie znaczy, że nie można tego znaleźć w bardziej przystępnej cenie. Drogerie dają różne marże (ceny tego samego produktu mogą się wahać nawet o czterdzieści procent), a sklepy internetowe często oferują czasowe rabaty. 

   Dzisiaj przeczytacie o czterech kosmetykach, bez których nie mogę się obyć. Wyszukałam miejsca, gdzie można je kupić najtaniej.

1. OMG! 2 in 1 Face Mask (PLN 30, PLN 25 after the discount)

   Recently, sheet face masks have become incredibly popular – they are easy to use, hygienic, and relatively inexpensive. The cost of a disposable sheet is considerably lower in comparison to a traditional packaging, in case of which I've been rarely able to reach the bottom. Instead of buying a jar with one type of mask, you can buy a couple of different sheet face masks for an equal amount of money. In such a way, you can always choose the one that is most appropriate for your skin at a given time. Before you decide which mask to choose, read about them online and check their ingredients thoroughly. Avoid parabens and alcohol like the plague.
   When it comes to my favourite masks, these are Korean masks by OMG. Now, I'm using 2in1 version and I'm really pleased with the effects. Before you apply the main mask, it's best to use the cleansing mask (it can be found in the set). You apply the first mask literally for three minutes and you have the certainty that the cosmetic will permeate inside the skin. The second mask has to be applied for fifteen minutes and you don't have to wash your face afterwards. I even had the occasion to test it before applying makeup and the experience was great – the foundation stayed in place and didn't roll on my face. During the purchase, use the following code: OMG, and you will receive a 15 % discount.

***

1. Maseczka do twarzy OMG! 2W1 (cena 30 złotych, po użyciu rabatu 25)

W tej chwili bardzo popularne stały się maski w płatach – są łatwe w użyciu, higieniczne i stosunkowo niedrogie. Koszt jednorazowej maski jest znacznie mniejszy niż tradycyjne opakowanie, które rzadko zdarzało mi się dokończyć. Zamiast kupować słoik jednej maski, za tyle samo pieniędzy możemy kupić kilka rodzajów masek w płacie i używać tej, która nasza skóra akurat potrzebuje. Zanim zdecydujesz, którą maskę wybrać poczytaj o niej w internecie i sprawdź dokładnie skład. Unikaj jak ognia parabenów i alkoholu.
Jeśli chodzi o mojego faworyta są nimi koreańskie maski OMG. Teraz używałam wersji 2w1 i z efektów jestem bardzo zadowolona. Przed nałożeniem głównej maski, należy nałożyć maskę oczyszczającą (znajduje się w zestawie). Dosłownie na trzy minuty nakładasz maseczkę „numer jeden” i masz pewność, że kosmetyk przeniknie w głąb skóry. Maskę „numer dwa” nakładasz na piętnaście minut i nie musisz myć po niej twarzy. Miałam nawet okazję przetestować ją przed nałożeniem makijażu i wyszło super – podkład trzymał się bardzo dobrze i co najważniejsze nie zrolował się. Podczas zakupów masek użyj hasła: OMG, a otrzymasz 15 procent rabatu.

2. Raspberry Night Hand Cream by Balneokosmetyki (PLN 30, PLN 21 after the discount)

   We are willing to pay more money for face care or makeup products, but there is one type of cosmetic for which we don't want to overpay – hand cream. We go through up to a few tubes during one season, and we usually buy the first product that falls into our hands. I have to admit that, regardless of the price, I haven't come across a cosmetic that would be moisturising enough and, at the same time, wouldn't leave a greasy layer on my hands. Fortunately, there are other ways to care for your hands. You can buy a raspberry nigh hand cream in the online shop of a Polish brand Balneokosmetyki. During a few hour's sleep when we aren't washing our hands, the hand cream has the time to permeate into the thin layer of our epidermis and regenerate it. It is also great when it comes to moisturisation, and it alleviates irritations. If you have the occasion to test it, you should definitely wear gloves for the night. The result is amazing – I hadn't had such smooth hands even when I applied baby oil seven times a day during the changing of my daughter's diapers. You will receive a 30 % discount on all products with the code "pazdziernik".

***

2. Malinowy krem do rąk na noc od Balneokosmetyki (cena 30 złotych, , po użyciu rabatu 21)

Jesteśmy w stanie zapłacić więcej pieniędzy za produkty do pielęgnacji twarzy czy makijażu, ale jest jeden kosmetyk, za który naprawdę nie chcemy przepłacać – krem do rąk. W ciągu sezonu zużywamy nawet kilka tubek i zwykle sięgamy po pierwszy lepszy krem w drogerii. Przyznam, że niezależnie od ceny produktu jeszcze nie trafiłam na taki kosmetyk, który byłby wystarczająco nawilżający i jednocześnie nie zostawiał na skórze tłustego filmu. Na szczęście są już inne możliwości pielęgnacji dłoni. W internetowym sklepie polskiej marki Balneokosmetyki można kupić malinowy krem do rąk, który używa się na noc. Podczas kilku godzin snu, kiedy nie myjemy dłoni, krem ma dużo czasu, aby dokładnie przeniknąć w cienką warstwę naskórka i zregenerować go. Świetnie też nawilża i zmniejsza podrażnienia skóry. Jeśli będziecie miały okazję go testować, to koniecznie po jego użyciu nałóżcie rękawiczki. Efekt jest niesamowity – tak gładkich rąk nie miałam nawet w czasach, gdy siedem razy dziennie oblewałam swoje ręce oliwką w trakcie przewijania córeczki. Teraz w sklepie Balnokosmetyki otrzymacie 30 procent zniżki na cały asortyment  (podczas zakupów wystarczy użyć hasła: pazdziernik). W sklepie Balenokosmetyki znajdziecie też bardzo dobry krem pod oczy –  ma delikatną konsystencję i szybko niweluje oznaki zmęczenia.

3. Cleansing Face Foam by HelloBody (PLN 99,  PLN 84 after the discount)

   Luxury brands want us to pay exorbitant prices for products that are essential in body care. Did you know that Guerlain cleansing face foam costs almost PLN 230? And that Sisley makeup removing lotion costs almost PLN 400? However, these won't beat La Prairie face toner whose price is really exorbitant – PLN 450. If we were to compare the ingredients used in these cosmetics with their cheaper counterparts, there would be no difference whatsoever (at least I didn't notice any). In case of makeup removal cosmetics, it's not worth going for those produced by luxury brands. It's better to scrutinise the composition and the reviews of cheaper cosmetics. I'm currently using a face cleansing foam by HelloBody. The foam is light and great for makeup removal. It leaves the skin extremely smooth and fresh. Besides, it has a beautiful fragrance. I need to draw your attention to the whole cleansing line as these products are really great. Now, the product is 15% cheaper – you just need to use the code: MAKELIFE15 (the code can be used also when it comes to discounted products).

***

3. Pianka do mycia twarzy od HelloBody (99 złotych,  po użyciu rabatu 84)

Ekskluzywne marki każą sobie słono płacić za produkty, które są niezbędne w pielęgnacji. Czy wiecie, że pianka oczyszczająca do twarzy marki Guerlain kosztuje prawie dwieście trzydzieści złotych? A mleczko do demakijażu marki Sisley niecałe czterysta? Chyba i tak nic nie przebije toniku do twarzy marki La Prairie, którego cena jest naprawdę kosmiczna – czterysta pięćdziesiąt złotych. Gdyby porównać skład tych kosmetyków z ich tańszymi zamiennikami nie byłoby między nimi znaczących różnic (przynajmniej ja się ich nie dopatrzyłam). W przypadku kosmetyków do demakijażu nie warto sięgać do najwyższych półek. Lepiej przyjrzeć się składom i recenzjom tańszym kosmetykom. Ja używam teraz pianki oczyszczającej od HelloBody. Pianka jest lekka, dokładnie zmywa makijaż i pozostawia skórę jedwabiście świeżą, do tego przepięknie pachnie. Zresztą muszę zwrócić uwagę na całą serię ich kosmetyków do oczyszczania twarzy, u mnie sprawdzają się świetnie. Teraz produkt jest tańszy o piętnaście procent – podczas zakupów wpisz hasło: MAKELIFE15 (kod obejmuje nawet przecenione produkty).

4. Argan Oil for Hair by Moroccanoil (PLN 79, PLN 56 after the discount)

   It often happens that we've got a favourite cosmetic that isn't the cheapest. However, if we intend to spend more money, we should make sure that it really isn't available at a cheaper price (of course, we are talking about the very same product – copycats of cosmetics are a really bad idea and it's not worth spending a penny on them). Did you know that the same product – Rene Furterer Karite Mask – costs PLN 169 in Douglas, and PLN 95 in the online pharmacy Ziko? The price gap is gigantic, and that's the same product (it is a fully-fledged distributor of Furterer brand). My beloved cosmetic is argan oil by Moroccanoil. I bought it for PLN 95 at a hairdresser's and my cat smashed the bottle after three days. I couldn't imagine combing out my hair without it so I decided to look online. I found it at a price of PLN 56.

***

4. Olejek arganowy Moroccanoil do włosów (79 złotych, po użyciu rabatu 56)

Wiadomo, że zdarza nam się mieć swój ulubiony kosmetyk, który nie należy do najtańszych. Jeśli jesteśmy zdecydowane, aby jednak wydać więcej pieniędzy, to upewnijmy się, że nie można kupić go taniej (oczywiście nadal mówimy o tym samym produkcie – podróbki kosmetyków są naprawdę złym pomysłem i nie warto wydawać na nie nawet złotówki). Czy wiecie, że ten sam produkt Rene Furterer Karite Mask kosztuje w Douglasie sto sześćdziesiąt dziewięć złotych, a w internetowej aptece Ziko – tylko dziewięćdziesiąt pięć? Różnica jest kosmiczna, a produkt dokładnie ten sam (to pełnoprawny dystrybutor marki Furterer). Moim ukochanym kosmetykiem jest olejek arganowy marki Moroccanoil. Kupiłam go za dziewięćdziesiąt pięć złotych u fryzjera i po trzech dniach zbił go mój kot. Bez niego nie wyobrażam sobie rozczesywania włosów, postanowiłam poszukać go w internecie. Znalazłam go w cenie pięćdziesięciu sześciu złotych.

Duński przepis na szczęście już znamy, teraz czas poznać Japońskie triki na lepsze życie

   A common saying says that happiness elongates life – if it is really true, we can envy the Japanese. Did you know that there are thirty three centenarians among every one hundred thousand citizens on the island of Okinawa? The studies that lasted for twenty five years showed that the population living on the island doesn't stand out with any special gene in comparison to the rest of the world. Therefore, the secret of their longevity has to lie somewhere else. According to some of the researchers, this is a result of a low-calorie diet, daily relaxation rituals, and the magical "ikigai" – having great passion that brings you satisfaction and allows your life to acquire sense. Maybe these three elements are a far eastern variation of the Danish "hygge," which helps Danish people to win the first place in the ranking of the happiest nation in the world each year. 

   Japan is located at a distance of approximately nine thousand kilometres from us. Thus, it comes as no surprise that we are different from these people in many aspects – starting from our appearance or religious convictions and finishing with eating preferences. Despite all of that, are there any elements that we could borrow from such a distant culture that would benefit the quality of our lives? Of course! Below, you will find a couple of my examples.

***

Mówi się, że szczęście wydłuża życie – jeśli faktycznie tak jest, to mamy czego zazdrościć Japończykom. Czy wiecie, że na wyspie Okinawa, na każde sto tysięcy mieszkańców przypada aż trzydziestu trzech stulatków? Badania trwające dwadzieścia pięć lat wykazały, że populacja żyjąca na Okinawie nie wyróżnia się żadnym szczególnym genem, a więc sekret ich długowieczności musi tkwić w czymś innym. Według niektórych uczonych jest to niskokaloryczna dieta, codzienne relaksacyjne rytuały i magiczne „ikigai", czyli posiadanie wielkiej pasji, która dostarcza satysfakcji oraz nadaje życiu sens. Być może te trzy elementy to dalekowschodnia odmiana duńskiego „hygge”, które co roku pomaga Duńczykom zdobyć pierwsze miejsce w rankingu na najszczęśliwszy naród świata.

  Japonia jest oddalona od nas o dziewięć tysięcy kilometrów. Nic więc dziwnego, że różnimy się pod wieloma względami – począwszy od wyglądu czy wyznania, a kończąc na preferencjach żywieniowych. Czy mimo wszystko, w tak dalekiej kulturze istnieją rzeczy, które możemy zapożyczyć, z korzyścią dla jakości życia? Oczywiście! Poniżej kilka moich przykładów.

– Yoga, that is the tradition of self-improvement and internal development, is extremely important in Japan. Thanks to exercises, Japanese people introduce harmony between their bodies and minds. Regular workouts also help to fight stress and depression. When you ask a Japanese man about the time of his workouts – he will most often say that he does them in the morning. Morning exercises are done while listening to music flowing from the loudspeakers – never in front of a TV screen. The whole process takes from ten to fifteen minutes. It isn't long because physical activity should be about regularity and not intensity. Meditation is yet another step to well-being. The basic principles of meditation are really simple, and each of us can introduce them into their life even starting today. It is enough to sit cross-legged; close your eyes, and focus on your breathing – so that it is even and not too deep. If we execute this task correctly, we will feel better in a blink of an eye.

– Japanese people assure us that it is thanks to "ikigai" that we can have a happy life. But what is this magical word all about? It can be translated as the "happiness coming from being constantly occupied." People living in the Country of Cherry Blossom never really retire (what's interesting, there is no such word in their language). They do what they like until their death. How to recognise our "ikigai"? If you know your passion, what makes you happy, and motivates you to get up from your bed on a daily basis, you've already got your "ikigai."

***

– W Japonii bardzo popularna jest „joga”, czyli tradycja samodoskonalenia i wewnętrznego rozwoju. Dzięki ćwiczeniom Japończycy wprowadzają harmonię pomiędzy ciałem a umysłem. Regularne wykonywanie gimnastyki pomaga też walczyć ze stresem i depresją. Gdy zapytasz Japończyka kiedy ćwiczy, najczęściej odpowie, że rano. Poranny rozruch wykonuje przy akompaniamencie muzyki płynącej z głośników – nigdy przed telewizorem. Wysiłek zajmuje od dziesięciu do piętnastu minut. Nie jest długi, ponieważ aktywność fizyczna powinna odbywać się regularnie, a nie intensywnie. Medytacja jest kolejnym krokiem do dobrego samopoczucia. Podstawowe zasady medytowania są bardzo proste i każda z nas może je wprowadzić w życie nawet od dziś. Wystarczy usiąść po turecku, zamknąć oczy i skupić się na oddechu – tak, aby był równy i nie za głęboki. Jeśli dobrze przyłożymy się do zadania, już po chwili poczujemy się lepiej. 
– Japończycy zapewniają, że to dzięki „ikigai” możemy zapewnić sobie szczęśliwe życie. Czym więc jest to magicznie brzmiące słowo? Można je przetłumaczyć jako „szczęście płynące z bycia stale zajętym”. Ludzie Kraju Kwitnącej Wiśni tak naprawdę nigdy nie przechodzą na emeryturę (co ciekawe w języku japońskim nawet nie istnieje słowo „emerytura”). Robią to, co lubią, aż do dnia swojej śmierci. Jak rozpoznać nasze „ikigai"? Jeśli wiesz co jest Twoją pasją, co sprawia ci przyjemność i codziennie motywuje do tego, aby rano wstawać z łóżka to już je znalazłaś.

– For us, taking care of our complexion is a duty. We treat it on par with flossing our teeth or doing our hair when it comes to importance. Japanese women get pleasure out of taking care of their appearance. In order to attain the best effect, they invest in massages, diet, and, of course, cosmetics. Did you know that Japan is the second country selling the greatest number of cosmetics right after the USA? It tells a lot about the topic of Japanese women's approach to skincare. Japan took the 9th place among the hardest working countries in the world, and despite that, women are able to find some time to take care of their appearance. It's hard to believe! For the time being, I'm testing Japanese cosmetics. Poland also has a brand that takes inspiration from Japanese products. It has been doing well for the past fourteen years. Yasumi products include such ingredients as macha (powdered green tea), algae, and bamboo oil. My favourite product is face cream based on rye bran – it is delicate in texture and is characterised by a fresh fragrance.

***

– Dla nas dbanie o cerę jest obowiązkiem. Traktujemy je na równi z nitkowaniem zębów, czy układaniem włosów. Japonki dbając o swój wygląd czerpią z tego przyjemność. W osiągnięciu najlepszego efektu mają im pomóc masaże, dieta i oczywiście kosmetyki. Czy wiecie, że Japonia jest drugim po USA krajem, w którym sprzedaje się najwięcej kosmetyków? To dużo mówi na temat podejścia Japonek do pielęgnacji. Japonia zajęła dziewiąte miejsce wśród najciężej pracujących krajów na świcie, a mimo to kobiety znajdują czas, aby dbać o swój wygląd. Aż ciężko w to uwierzyć! Ja póki co testuję japońskie kosmetyki. W Polsce możemy pochwalić się marką, która czerpie inspirację z japońskich produktów i już od czternastu lat dobrze radzi sobie na naszym rynku. W produktach Yasumi znajdziemy takie składniki jak macha (sproszkowana zielona herbata), algi, czy olejek z bambusa. Mój ulubiony produkt to krem do twarzy na bazie otrębów ryżowych – ma delikatną konsystencję i świeży zapach.

– Imagine a Japanese house – there is order inside, there aren't too many items, and each of them has its designated place. For Japanese people, space that they occupy is of great importance. Of course, it doesn't mean that they don't struggle with disorder – they do, just like any other nation. But their love of order and simplicity made them the precursors of minimalism. Japanese people are fascinated with the subject which led them to work out some proven ways to deal with it. Therefore, it's worth emulating them and drawing from their experience. There is even a shop that has its subsidiary in Warsaw (3 Mysia Street) which specialises in items that will help you to clean and organise the space around you. Even though I wouldn't furnish my house in Muji style (I like cosy ambience), I eagerly make use of some of the gadgets. If you are searching for some advice connected with cleaning and minimalism, I recommend „Stuffocation: Living More with Less” by James Wallman. The author advises, among other things, to pack everything that you own into bags and boxes. You can take out all you want and whenever you want. At the end of the month, you will see what you really use and what is expendable. The method of turning hangers also seems interesting. It helps to clear our wardrobe – order you hangers facing the same direction. If on a given day you choose a certain article of clothing, put it back with the hanger facing the opposite way. At the end of the month, you will know which clothes you actually wear. Those who are interested in this book can find it here.

***

– Wyobraź sobie japoński dom – panuje tam porządek, jest niewiele przedmiotów i każdy z nich ma swoje wyznaczone miejsce. Dla Japończyków przestrzeń, w której żyją ma ogromne znaczenie. Oczywiście, to nie oznacza że nie mają problemu z bałaganem – mają ogromny, tak jak każdy naród. Ale to właśnie ich umiłowanie do ładu i prostoty sprawiło, że Japonia stała się prekursorem minimalizmu. Japończycy są zafascynowani tym tematem, a tym samym wypracowali sobie sprawdzone sposoby. Warto więc czerpać z ich doświadczenia jak najwięcej. Powstał nawet sklep, który ma swoja filię w Warszawie (ulica Mysia 3), który specjalizuje się w rzeczach ułatwiających oczyszczenie i uporządkowanie przestrzeni. Chociaż nie urządziłabym mieszkania w stylu Muji (lubię przytulny klimat), to chętnie korzystam z niektórych gadżetów. Jeśli szukacie porad dotyczących porządków i minimalizmu to polecam Wam książkę „Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej” Jamesa Wallmana. Autor radzi między innymi, aby włożyć wszystko co posiadacie do worków i pudełek. Wolno wam wyjąć, co tylko chcecie i kiedy tylko tego potrzebujecie. Pod koniec miesiąca będziecie wiedzieć, czego używacie, a czego nie. Ciekawie też brzmi metoda odwracania wieszaków, która pomaga oczyścić szafę – ustawcie wszystkie wieszaki w jednym kierunku. Jeśli danego dnia nosicie jakieś ubranie, odwieście je do szafy na wieszaku odwróconym w przeciwną stronę. Pod koniec miesiąca będziecie widzieć, które rzeczy faktycznie nosicie. Zainteresowanych lekturą odsyłam tutaj.

– Why tea culture plays such an important role in Japanese people's lives? By participating in the ceremony of tea brewing, we cleanse not only our bodies, but also our minds – we achieve a piece of mind and introduce harmony into our lives. During the celebration, green powdered matcha tea is brewed. It is already available in Poland. Tea is one of the best antioxidants in the world, and even if we don't drink it during a traditional Japanese ceremony, we can expect an improvement of our well-being. L-theanine that can be found in the tea stimulates the production of dopamine and serotonin in the body. These two hormones influence our mood, owing to which we are relaxed, pleased, and happy. What's important, we shouldn't use boiling water in the brewing process – the water should have the temperature of 70ºC. It is also worth taking a moment to stir the tea thoroughly.

***

– Dlaczego tak ważną rolę w życiu Japończyków odgrywa picie herbaty? Biorąc udział w ceremonii jej parzenia oczyszczamy nie tylko ciało, ale i umysł – osiągamy spokój ducha i wprowadzamy harmonię do naszego życia. Podczas uroczystości parzy się zieloną, sproszkowaną herbatę matcha, którą bez większego problemu można już kupić w Polsce. Herbata jest jednym z najlepszych na świecie antyoksydantów i nawet jeśli nie wypijemy jej w trakcie tradycyjnego japońskiego obrządku możemy spodziewać się poprawy samopoczucia. Zawarta w niej L-teanins produkuje w organizmie dopaminę i serotoninę. Te dwa hormony wpływają na nasz nastrój, dzięki nim jesteśmy odprężeni, zadowoleni i szczęśliwi. Co ważne, proszku nie wolno zalewać wrzątkiem – woda powinna mieć około 70 stopni. Warto też poświęcić chwilę, aby dokładnie wymieszać herbatę.

Jeśli szukacie dobrej jakościowo herbaty matcha, to polecam Moya Matcha. Założycielką tej marki jest japonka Hitomi Saito, która ukończyła takie szkoły gastronomiczne jak Tokyo Seika Gakko oraz paryskie Le Cordon Bleu. Od 2013 roku popularyzuje zastosowanie matchy w kuchni europejskiej.

Dlaczego profile wysportowanych dziewczyn na Instagramie wzbudzają w nas takie zainteresowanie?

bluza, spodnie, buty, stanik sportowy – Nike

   According to a report of "The Global Power of Influencers," the most visited service among women is Instagram. Since the beginning of this application, it has been used by 700 million people – it is important to remember that the number is still on the rise. Greatest popularity has been gained by athletic girls who show their bodies and spark motivation among their followers on a daily basis. Did you know that – Ewelina Budzyńska (Lelcia) and Siwa_Oliwia – unknown to most users of Instagram – have more viewers than Alicja Bachleda-Curuś? At first glance, all sport and fitness photos look fairly similar – so why are athletic girls so interesting for us?

***

   Według raportu przeprowadzonego przez „The Global Power of Influencers” najczęściej odwiedzaną przez kobiety platformą internetową jest Instagram. Od początku istnienia tej aplikacji skorzystało z niej 700 milionów osób – trzeba przyznać, że ta liczba robi wrażenie. Niezwykłą popularnością cieszą się przede wszystkim wysportowane dziewczyny, które każdego dnia pokazują, jak poprawiają swoją formę, czy podtrzymują motywację do ćwiczeń. Czy wiecie, że nieznane szerszej publiczności blogerki fitness – Ewelina Budzyńska (Lelcia) i Siwa_Oliwia – mają więcej obserwujących niż Alicja Bachleda-Curuś? Przecież na pierwszy rzut oka wszystkie sportowo-fitnessowe zdjęcia wyglądają bardzo podobnie, więc co sprawia, że profile wysportowanych dziewczyn wzbudzają w nas, aż takie zainteresowanie?

– Instagram girls willingly share their achievements. Even if they are more concerned with the fact that they pride themselves in their scores than with motivating their followers, the effect is the same – it's easier to believe in our own abilities because if Anna Skura (Whatannawears) was able to run more than fifty kilometres in the New York woods, why should I fail? I remember the times when I was preparing for my first marathon and I doubted in my abilities. Each of us is afraid of extreme challenges and is not sure if she is able to cope with them. In such situations, it's best to search for some support – for example online. When the stress was reaching its heights, I quickly recalled the fact that „Panna Anna Biega” or Kasia from „Wolska Trenuje,” and Andżelika from „Biegomania" were able to finish a marathon. Why should I be worse?

– Instagram profiles are full of information about products that are difficult to find in mainstream media. Probably a red light just went off in your head – "all right, but they are advertising these products" and there is a lot of truth in it. However, it's important that popular and authentic influencers rarely decide to show products that they haven't tested and haven't approved. The relationship between the Internet stars and their fans is a lot stronger than in case of magazines and their recipients. It is a lot more difficult for the bloggers to get rid of the responsibility for showing poor products. Of course, there are some exceptions – if a fitness influencer suddenly starts to encourage you to buy a car insurance, you should become more vigilant – she's not really bothered by the products that she endorses.

***

– Instagramowe dziewczyny chętnie dzielą się swoimi dokonaniami. Nawet jeśli bardziej zależy im na pochwaleniu się własnym wynikiem niż na zmotywowaniu czytelniczek, to efekt jest taki sam – łatwiej jest nam uwierzyć we własne siły, bo skoro Annie Skurze (Whatannawears) udało się przebiec ponad pięćdziesiąt kilometrów po nowojorskich lasach to dlaczego mi miałoby się nie udać? Doskonale pamiętam czas, kiedy przygotowywałam się do pierwszego maratonu i bardzo wątpiłam w swoje możliwości. Każda z nas boi się ekstremalnych wyzwań i nie jest pewna czy będzie umiała im sprostać, wtedy dobrze jest poszukać wsparcia, chociażby w internecie. Gdy tylko mój stres narastał szybko przypominałam sobie, że Ania z bloga „Panna Anna Biega”, czy Kasia z „Wolska Trenuje” i Andżelika z „Biegomani" poradziły sobie z maratonem. Dlaczego miałabym być gorsza?

– Na instagramowych profilach znajdziemy informację o produktach, o których ciężko byłoby nam usłyszeć w mainstreamowych mediach. Pewnie zapala Ci się w głowie czerwona lampka „no tak, ale przecież one je reklamują” i masz w tym sporo racji. Istotne jednak jest to, że popularne i autentyczne influencerki naprawdę rzadko decydują się na pokazywanie produktów, których nie przetestowały i nie uznały za godne polecenia. Więź między gwiazdami internetu a ich fankami jest znacznie większa, niż w przypadku magazynów i ich odbiorców. Blogerkom znacznie ciężej jest pozbyć się poczucia odpowiedzialności za pokazywanie kiepskich produktów. Oczywiście, istnieją wyjątki od tej reguły – jeśli fitnessowa influencerka nagle zaczyna namawiać Was do wykupienia ubezpieczenia na samochód to powinnyście stać się bardziej czujne – prawdopodobnie nie bardzo przejmuje się tym, co reklamuje.

Przeglądając instagramowe profile natrafiłam na wiele produktów, o których nigdy wcześnie nie słyszałam. Jednym z nich był proteinowa mieszanka marki Natural Mojo, która może posłużyć jako baza do owocowego śniadania. Świetnie sprawdzi się też po treningu, jako składnik napoju. Jeśli skusicie się na zakupy w Natural Mojo koniecznie wypróbujcie mieszanki do koktajli – pyszna jest Berry Boost i Pure Detox. Uwaga! Jeśli teraz użyjecie hasła: MLE20 otrzymacie 20 procent zniżki na cały asortyment.

– Returning to the report results that I mentioned at the beginning, one of the most popular response concerning the reason for following Instagram profiles was the fact that the photos and posts are inspiring for us – at the same time, the pieces of advice included in them can be easily put into practice. It seems that the authenticity of the profiles plays a key role in winning the viewers' hearts. Most women who have sport and fitness profiles are "simple girls" just like us – they work, raise children, and take care of their homes. They show their friends, cosmetics, worse days in their photos or they work out at gyms that are close to our own homes. It is easy to identify with them which, in turn, makes the content that they generate more motivating for us.

– Women who show their metamorphoses have gained great popularity. We are really fascinated by them – by their persistence, consistence, and endeavour to reach the goal. A great example is Eliza from „Fashionelka.pl„ – owing to a balanced diet and workouts on a trampoline she was able to lose more than ten kilogrammes. If you like looking at metamorphoses, you should see Kayla_itsines profile. Kayla shares metamorphoses of various women on a daily basis (she is followed by 7,2 million people).

***

– Wracając do wyników raportu, o którym pisałam we wstępie, jedną z najczęściej podawanych przyczyn obserwowania przez nas profili Instagramowych było to, że zdjęcia i wpisy są dla nas inspirujące, a jednocześnie rady w nich zawarte łatwo jest wdrożyć we własne życie. Podobno autentyczność profili to prawdziwy klucz do serca obserwatorów. Większość kobiet, które prowadzą profile o tematyce fitnessowo-sportowej to „zwykłe dziewczyny”, dokładnie takie jak my – pracują, wychowują dzieci, zajmują się domem. Na zdjęciach pokazują swoje przyjaciółki, kosmetyki, gorsze dni albo ćwiczą na siłownich, które znajdują się blisko naszego domu. Łatwo jest się z nimi identyfikować, a to z kolei sprawia, że treści ich wpisów bardziej nas motywują.

– Bardzo dużą popularność zyskują kobiety, które pokazują nam swoje metamorfozy. To one wzbudzają w nas podziw i prawdziwą fascynację. Imponuje nam ich wytrwałość, konsekwencja i dążenie do wyznaczonego celu. Dobrym przykładem takiej metamorfozy jest Eliza z bloga „Fashionelka.pl„ – dzięki zbilansowanej diecie i ćwiczeniom na trampolinie udało się jej pozbyć ponad dziesięciu kilogramów. Jeśli lubicie oglądać przemiany, koniecznie zobaczcie profil Kayla_itsines. Kayla codziennie udostępnia metamorfozy różnych kobiet (profil Kayli śledzi 7,2 miliona osób).

Jednym z moich ostatnich Instagramowych odkryć jest książka „Metaboliczne IQ – twój kod do zdrowia” autorstwa Agnieszki Pająk. Już z pierwszych stron dowiadujemy się, że nasze odżywianie powinno być dopasowane do typu metabolizmu. Czy wiedziałyście, że można wyróżnić aż pięć typów metabolizmu?! Pierwszy to typ węglowodanowy (organizm wolno rozkłada węglowodany), typ białkowy (są to osoby, które szybko trawią węglowodany i w diecie potrzebują więcej białka), typ mieszany zrównoważony (w takim przypadku trzeba zachować równowagę między białkiem, cukrami i tłuszczami), typ mieszano-węglowodanowy (organizm potrzebuje produktów węglowodanowych, które są wolno spalane) i ostatni typ mieszano-białkowy (szybko trawi węglowodany i w diecie potrzebuje więcej białka i tłuszczu). Jeśli chciałabyś sprawdzić, którym typem jesteś i jak powinnaś się odżywiać to zajrzyj koniecznie tutaj.

Miejsca, o których wiedzą tylko tubylcy. Czyli kolejna odsłona kulinarnej mapy Trójmiasta

   Each city has restaurants that are mainly visited by the natives. They aren't always located in the centre of the city, searching for them online is futile, and their owners don't really care about good marketing. If I asked a native about such places, they would snap their fingers at the question and would say that they don't really know what I'm talking about. Why? Because they are planning on visiting the place themselves, and they don't want their favourite spot to turn into a crowded tourist attraction. Today, I will give you a look behind the curtain, and I will show you four places that are worth recommending – places that will satisfy every gourmand.

***

  W każdym mieście są takie restauracje, które odwiedzają przede wszystkim tubylcy. Nie zawsze znajdują się w samym centrum, na próżno szukać o nich informacji w popularnych serwisach internetowych, a ich właściciele wcale nie zabiegają o specjalną reklamę. Jeśli zapytam miejscowego o takie lokale, on machnie ręką i powie, że nie wie o czym mowa. Dlaczego? Bo sam wybiera się tam za chwilę na obiad i nie chce, aby jego ulubiona miejscówka stała się zatłoczoną turystyczną atrakcją. Dzisiaj uchylę rąbka trójmiejskiej tajemnicy i przedstawię cztery godne polecenia miejsca, które zadowolą każdego łakomczucha.

Cup and Cakes, wejście na Molo w Orłowie (po lewej stronie)

   The Orłowo Pier is one of the most enchanting places in Tricity. It is less frequented than the famous Sopot Pier and that is precisely why it is so popular among the natives. The sea, the sun, coherent architecture, and greenery – what else do you need? The only thing that I missed during a walk in this vicinity was a simple delicious hot coffee that I could hold in my hand. Probably, I wasn't the only person with such feelings as the stand at which I can buy my favourite beverage soon became a must-see place among my friends and acquaintances.  
   Each year, the owners bring a fresh supply of coffee beans from Rome, and preparing cappuccino, latte, or espresso has always been their passion. The Cup and Cakes stand can be found at the entrance to the Orłowo Pier on your left-hand side. If you're not planning to spend your holidays by the Polish sea, you don't miss anything as you will get delicious coffee here in all seasons of the year. There is also one new refreshment: Cold Brew – cold-brewed coffee – is extremely delicate, refreshing, and simply delicious. What's best, is that it's fat, sugar, and lactose-free.

***

Molo w Orłowie to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Trójmieście. Cieszy się mniejszą popularnością niż to słynne w Sopocie i właśnie dlatego tutejsi odwiedzają je chętniej. Morze, słońce, spójna architektura i zieleń – czego chcieć więcej? W trakcie spaceru do szczęścia brakowało mi zwykle pysznej gorącej kawy, którą mogłabym trzymać w ręku. I chyba nie tylko ja miałam podobne odczucia, bo wózek, w którym można kupić mój ulubiony napój, w krótkim czasie stał się kultowym miejscem wśród moich bliższych i dalszych znajomych.
   Właściciele co roku przywożą zapas świeżego ziarna z Rzymu, a przygotowywanie cappuccino, latte czy espresso od zawsze było ich pasją. Wózek „Cup and Cakes" stoi zaraz przy wejściu na orłowskim Molo po lewej stronie. Jeśli nie macie w planach wakacji nad Polskim morzem, to nic straconego, bo pysznej kawy napijecie się w tym miejscu przez cały rok. Teraz w ofercie pojawiła się też nowość: Cold Brew, czyli kawa parzona na zimno – jest bardzo delikatna w smaku, orzeźwiająca, po prostu pyszna i, co najlepsze, bez tłuszczu, cukru i laktozy.

Śródmieście, Mściwoja 9 Gdynia

  „Śródmieście” is a small spot located almost in the very centre of Gdynia. However, it doesn't resemble a typical tourist noshery, where you wait for your order for hours and where the food is of dubious quality. At this place, you can be certain to eat a delicious burger made with exceptionally tender and juicy beef – I recommend trying the Mexican and the classic version (the menu also features vegetarian and vegan options). It's also worth asking about hot-dogs as they often become "today's special". And really, these are far from the ones that you can get at a petrol station. Śródmieście is an example of slow-style cuisine – meals that we associate with fast food acquire a totally different quality here. The place is also one of the few restaurants in Tricity where the kitchen is working even up until midnight. It's an ideal place for organising meetings with friends.

***

  „Śródmieście”, to niewielki lokal znajdujący się prawie w samym sercu Gdyni. W niczym jednak nie przypomina typowej turystycznej knajpy, gdzie na jedzenie czeka się godzinami, a potrawy są wątpliwej jakości. Tutaj mamy pewność, że zjemy pysznego burgera, z wyjątkowo kruchej i soczystej wołowiny – polecam meksykańską i klasyczną wersję (w menu są też burgery wegetariańskie i wegańskie). Warto zapytać też o hot-doga, bo pojawia się często w daniach dnia. I naprawdę nie ma on nic wspólnego z tymi ze stacji benzynowej. Śródmieście to przykład kuchni w stylu „slow” – dania, które kojarzą nam się z fast-foodem tu nabierają zupełnie innej jakości. Jest też jedną z niewielu restauracji w Trójmieście, gdzie kuchnia jest czynna nawet do północy. Idealne miejsce na spotkania ze znajomymi. 

Dancing Anchor, Stągiewna 26 Gdańsk

   "Dancing Anchor" is a total novelty on the culinary map of Tricity. The place was recommended to me by my brother who came back enthralled with the interior, food, and ambience created by DeSallesFlint, a design studio from London. When I entered the place, I really felt as if I moved straight to one of the luxury districts of the capital of Great Britain. The walls are full of beautiful art pieces – we will find there paintings by Łukasz Patelczyk, graphics by Aleksandra Prusinowska as well as minimalist photos by Sara Morris. The designers took inspiration from the industrial character of Gdańsk, including the famous shipyard. The interior looks exquisite, but how about the food? 
   After studying the menu, I wanted to try everything – from stone basse and baked avocado, to assiette of beef and potato and horseradish purée, to apple tart with cardamom and white chocolate chip. Finally, together with Kasia, we decided to try grilled sweetcorn with baked sweet potato, lemon olive oil, pomegranate, and herbs (goody!) as well as crispy pork belly with watermelon and herbs (it was a real paradise for the taste buds). For the main course, we ordered free-range chicken interlarded with butter. We also chose caramelised beetroot and potato and onion purée (the purée was a side dish to another main course, but they will fulfil all types of customers' fads at "Dancing Anchor"). Now, moving to desserts: I recommend cheesecake served cold with fruit mousses and almonds – soo delicious!

***

   Restauracja „Dancing Anchor" to zupełna nowość na mapie Trójmiasta. Miejsce te polecił mi mój brat, który wrócił oczarowany wnętrzem, jedzeniem i klimatem stworzonym przez londyńskie studio projektowe DeSallesFlint. Kiedy tam weszłam, faktycznie poczułam się jakbym przeniosła się prosto do którejś z ekskluzywnych dzielnic Londynu. Na ścianach wisi piękna kolekcja sztuki – znajdziemy w niej wyjątkowe obrazy Łukasza Patelczyka, grafiki Aleksandry Prusinowskiej, a także minimalistyczne fotografie Sary Morris. Projektanci inspirowali się industrialnym charakterem Gdańska, w tym słynnej stoczni. Wnętrze prezentuje się przepięknie, a jak jest z jedzeniem?
    Po przeczytaniu menu najchętniej zamówiłabym wszystko – od kulbinu i pieczonego awokado, przez assiette wieprzowe i puree ziemniaczano-chrzanowe, aż po tartę jabłkową z kardamonem i chipsem z białej czekolady. W końcu zdecydowałyśmy się z Kasią na grillowaną kukurydzę z pieczonym batatem, oliwą cytrynową, granatem i ziołami (pycha) oraz chrupiący brzuch wieprzowy z arbuzem i ziołami (to był prawdziwy raj dla kubków smakowych). Na drugie danie zamówiłyśmy kurczaka zagrodowego szpikowanego masłem, do tego wybrałyśmy karmelizowanego buraka i puree ziemniaczano-cebulowe (puree było dodatkiem do innego dania, ale w restauracji „Dancing Anchor" są spełniane niemal każde indywidualne fanaberie klienta). Przechodząc do deserów: polecam sernik na zimno z musami z owoców i migdałami – po prostu palce lizać!

Przystanek Orłowo, Aleja Zwycięstwa 237/3 Gdynia

  „Przystanek Orłowo” is one of my favourite spots in Tricity. You may say that I'm a regular there. You won't come across that restaurant while following any of the tourist trails; therefore, it is difficult to find it by chance – and that's a pity! Seemingly, it is fairly tough to spot the place on the ground floor of a modern building between decoration stores, but if you are lucky enough to get there once, I'm sure that you'll decide to come back on a regular basis.  
   The restaurant owes its greatest fame to the delicious pasta that is hand-made at Przystanek Orłowo. If you face any hesitation while ordering, I can recommend Aglio e olio with prawns, garlic, parsley, spinach, and pecorino – it is one of those meals that you'll never forget. The side dish is delicious as well – French steak tartare is, unfortunately, a winter meal and currently, you won't be able to find it in the menu. However, it is ranked among the three of my favourite meals. When it comes to desserts, my front-runner is apricots with crumble topping. The customers also order chocolate cake on a mass scale. „Przystanek” is a child-friendly place – the chef will prepare whatever our toddler wants – and we all know that children can be fussy. The menu features a couple of options, but all whims will be fulfilled. In the evenings, this place will be an ideal spot for a glass of wine and a romantic supper with a steak as the main course.

***

Restauracja „Przystanek Orłowo” to jeden z moich ulubionych lokali w Trójmieście. Można powiedzieć, że jestem jej stałym bywalcem. Lokal ten nie znajduje się na żadnym szlaku turystycznym, więc ciężko do niego trafić przez przypadek – a szkoda! Z pozoru trudno wyłapać lokal na parterze nowoczesnego budynku, między sklepami wnętrzarskimi, ale jeśli już raz Wam się to uda, jestem pewna, że będziecie tam wracać.
   Restauracja swoją największą sławę zawdzięcza pysznym makaronom, które są własnoręcznie wyrabiane na miejscu. Jeśli będziecie mieć wątpliwości przy składaniu zamówienia, to polecam makaron Aglio e olio z krewetkami, czosnkiem, natką pietruszki, szpinakiem i pecorino – to jedno z tych dań, o których nigdy się nie zapomina. Przepyszna jest też przystawka – tatar francuski, który niestety jest daniem zimowym i obecnie nie ma go w karcie, ale znajduje się w pierwszej trójce moich ulubionych potraw. Jeśli chodzi o desery, to do moich faworytów należą morele pod kruszonką, goście masowo zamawiają też ciastko czekoladowe. „Przystanek” to miejsce przyjazne dzieciom – szef kuchni zrobi dla naszego malucha to, na co właśnie będzie miał ochotę, bo wiadomo, że pociechy bywają kapryśne. W karcie menu jest kilka opcji do wyboru, ale każdy grymas jest zaspakajany indywidualnie. Wieczorami natomiast, to miejsce idealnie nadaje się na lampkę dobrego wina i nastrojową kolację ze stekiem w roli głównej.