If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

LOOK OF THE DAY

coat / płaszcz – MLE Collection

watch / zegarek – Daniel Wellington (model Classic Petite Melrose 32mm)

mohair sweater / moherowy sweter – Sezane

leather bag / skórzana torba – Tory Burch

shoes / botki – Gianvinto Rossi 

jeans / dżinsy – KappAhl

   Lately, I've read somewhere that wearing beige from head to toes makes us look like an adhesive bandage or a band-air dressing (see it here). Women either love that colour or hate it – I fall into the first category, even though it’s more suitable for brunettes with swarthy complexion.   

   I can't imagine autumn and winter without a camel coat – I love to combine it with everything that is black, but today I went for a sweater in warm toffee shade, a watch with a strap in the same colour, and blue jeans.   

   If you like my Daniel Wellington watch, I've got something interesting for you. Until the end of the month, you can use the code: makelifeeasier and get a 15% discount on all Daniel Wellington products. Additionally, if you choose a watch with a leather strap, you will receive a Valentine's adornment as a bonus! :)

***

   Ostatnio przeczytałam gdzieś, że nosząc beż od stóp do głów wyglądamy jak plaster albo opaska uciskowa (zobaczcie tutaj). Kobiety kochają ten kolor albo go nie znoszą – ja należę do tej pierwszej grupy, chociaż podobno lepiej prezentują się w nim brunetki o śniadej karnacji. 

   Bez camelowego płaszcza nie wyobrażam sobie jesieni ani zimy – uwielbiam łączyć go ze wszystkim co czarne, ale dziś postawiłam akurat na sweter w ciepłym odcieniu toffi, zegarek z paskiem w tym samym kolorze i niebieskie dżinsy. 

   Jeśli spodobał Wam się mój zegarek to mam dla Was coś ciekawego. Do końca miesiąca możecie skorzystać z hasła: makelifeeasier i otrzymać -15% na wszystkie produkty ze strony Daniel Wellington. Dodatkowo, jeśli wybierzecie zegarek ze skórzanym paskiem, to kupując go do 14 lutego dostaniecie walentynkową ozdobę gratis! :)

Follow The Red – Paris

   You've surely noticed that red is the main theme of today's post. That's a coincidence. I noticed the fact that black is more prominent in comparison to other colours only when I started to download the photos. However, Sì Passione by Giorgio Armani, the protagonist of the whole commotion, was also the culprit here. You don't need an excuse to travel to Paris because it works like a magnet itself – none of the bloggers or photographers will have any doubts about that. It's even more pleasant when you have been invited to travel to the city by the Seine on the occasion of the première of a new fragrance.   

   My each trip to Paris is a moment when my work inseparably becomes one with my passion. I can do what I like for two days straight. After the trip, I'm returning to the mundane and ordinary activities and even though the errands that are far from fascinating build up, the time that I spend on taking photos of the city is an invaluable pleasure for me. The more so if there is a companion who understands my states of euphoria with me.

   Apart from the shots of Parisian streets, I've also added a few snapshots from the event which took place on the occasion of the Sì Passione première. The fragrance will be available in Poland in February – the composition includes blackcurrant, pear, rose, and a pinch of pink pepper.

***

Zapewne zauważycie, że motyw czerwieni przoduje w dzisiejszej relacji. To poniekąd przypadek, bo dopiero w trakcie zgrywania zdjęć zorientowałam się, że tego koloru jest więcej niż zwykle, ale przyłożył się do tego również bohater całego zamieszania – zapach Sì Passione od Giorgio Armani. Nie potrzeba pretekstu, aby pojechać do Paryża, bo sam w sobie przyciąga jak magnes – co do tego żaden bloger czy fotograf nie ma wątpliwości. Ale tym milej, jeśli zostało się zaproszonym nad Sekwanę z okazji premiery nowych perfum. 

   Każdy mój wyjazd do Paryża to dla mnie taki moment, kiedy praca nierozerwalnie wiąże się z moją największą pasją. Przez dwa dni mogę robić to, co lubię. Do monotonnych i przyziemnych czynności wracam po powrocie i chociaż mało fascynujące sprawy do załatwienia zawsze się potem nawarstwiają, to czas, który spędzam na fotografowaniu miasta jest dla mnie nieocenioną przyjemnością. Tym bardziej jeśli mam ze sobą towarzyszkę, która rozumie moje napady euforii. 

  Poza ujęciami z paryskich ulic, dodałam także kilka zdjęć z imprezy, która odbyła się właśnie w związku z premierą Sì Passione. Zapach dostępny będzie w Polsce już w lutym – w kompozycji wyczuć można czarną porzeczkę, gruszkę, różę i szczyptę różowego pieprzu.

Right after the arrival and checking in the hotel. Parisian balconies are reportedly one of the most photogenic places around the world. A moment after that, the weather broke. My beret is from H&M and sweater from Sezane.

***

Tuż po przyjeździe i zameldowaniu się w hotelu. Paryskie balkony to podobno najbardziej fotogeniczne miejsca na świecie. Chwilę później pogoda zdążyła się zepsuć. Mój beret jest z H&M a sweter od SezaneBy the Seine. I'd be happy to take them all, but I decided to take an old edition of Oscar Wilde for five Euro. I will be translating it word for word or I will wait until my parents achieve a perfect level of French (there's nothing better than buying a book by an Irishman in French – sales have a strange impact on people… ;)).

***

Nad Sekwaną. Najchętniej zabrałabym je wszystkie ale zdecydowałam się tylko na stare wydanie Oscara Wilde'a za pięć euro. Będę tłumaczyć słowo po słowie, albo poczekam do momentu, gdy rodzice osiągną już perfekcyjny poziom francuskiego (nie ma to jak kupić dzieło irlandzkiego pisarza po francusku – co te wyprzedaże robią z ludzi…;)). 
 "Parisian Dates" by Florence Besson, Eva Amor, and Claire Steinlen arrived fresh from the printing house and right before my departure. It is not another book about the French chic and a stripped sweater – and that's great! In Paris, they know how to love, seduce, and take pleasure in a date with your significant other or in a meeting in a dense crowd. This book is a set of remarks on the topic of Parisian-style romance. Plus a lot of illustrations by Sophie Griotto.

***

Prosto z drukarni i tuż przed moim wylotem przybyły do mnie "Randki po parysku" autorstwa trzech kobiet: Florence Besson, Eva Amor i Claire Steinlen. To nie jest kolejna pozycja o francuskim szyku i swetrze w paski – i bardzo dobrze! W Paryżu wiedzą jak kochać, uwodzić, cieszyć się z randki tylko we dwoje lub ze spotkania w gęstym tłumie, a ta książka to właśnie zbiór uwag na temat romansu w paryskim stylu. Plus mnóstwo ilustracji od Sophie Griotto. On the following day, it was already foggy and rainy, but we went for the conquest of Paris withAnia nevertheless.

Następnego dnia było już mgliście i deszczowo ale i tak ruszyłyśmy z Anią na podbój Paryża. Straight from the metro station we arrived at The Season. I recommend that place for all lovers of breakfasts.

Prosto z metra dotarłyśmy do The Season. Polecam to miejsce każdemu miłośnikowi śniadań.  I discovered this photo gallery already two years ago when I visited Picasso Museum for the first time. I like visiting it and regretting that I haven't bought anything each time.

Tę galerię ze zdjęciami odkryłam już dwa lata temu, gdy po raz pierwszy odwiedziłam muzeum Picassa. Lubię do niej zaglądać i za każdym razem żałować, że nic nie kupiłam.sztuczny miś – Stradivarius // golf – Karen Millen (stara kolekcja, podobny tutaj) // spodnie – Topshop (model Jamie) // torebka – Chanel (mini flap bag) // buty – Gino Rossi (stara kolekcja, podobne tutaj)Cafe Charlot is probably the coolest Parisian restaurant I visited. Ania ordered a burger (according to Gosia, it's the best burger in the world), and I ordered fries, avocado, beans, and salmon.

Cafe Charlot to chyba najfajniejsza paryska restauracja w jakiej byłam. Ania zamówiła burgera (według Gosi to najlepszy burger na świecie), a ja frytki, avocado, fasolkę i łososia.  Ania's handbag is from Gucci, and sunglasses are from Fendi.

Torebka Ani to Gucci, a okulary są od Fendi. After returning to the hotel, I had several minutes to get ready for the evening event. I wore the prototype of this dress and a pair of over-knee boots that you could see in the Sunday post.

Po powrocie do hotelu zostało mi kilkanaście minut, aby przyszykować się do wieczornej imprezy. Włożyłam prototyp tej sukienki i kozaki, które widzieliście w niedzielnym wpisie. 

Dobranoc!

***

Look of The Day – parisian sun

high boots / wysokie kozaki – Eva Minge on eobuwie.pl

navy sweater / granatowy golf – Massimo Dutti

blue jeans / niebieskie dżinsy – Zara

beige trench / beżowy trencz – Burberry (kolor "honey")

leather bag / skórzana torebka – Chanel (model "flap mini")

   Each time I visit Paris, I try to see the largest possible number of new places. I'm not even near the end of the list, as there are constantly new venues appearing on it – found in an old guidebook or overheard during a conversation with my friends. However, there are a couple of such places which I revisit even when I really have little time. I'll enumerate at least four of them – the vicinity of Picasso Museum, Cafe Charlot on Rue de Bretagne, my beloved Galignani bookshop on Rue de Rivoli (how many times have I been compelled to pay additional charge for excess luggage) or Jardin du Palais-Royal (a peaceful oasis in the heart of the city).  

   The last place was precisely where I was able to catch first (and the last as it later turned out) sun rays during my trip. I came to Paris at the invitation of Armani brand, but I will tell you all about it later. In the meantime, check out a few of my photos from a short walk around Paris. I packed my suitcase with the classics of Parisian style (a trench coat and a handbag) and the best over-knee boots that I had (I was also considering a beige version). This time, I was able to decrease the number of things that I took to minimum and I think it was a successful attempt. You have to assess it for yourselves when I share the photos from my whole trip. Have a pleasant Sunday!

***

   Za każdym razem gdy odwiedzam Paryż staram się zobaczyć jak najwięcej nowych miejsc. Ich lista nawet nie zbliża się do końca, bo wciąż pojawiają się na niej nowe pozycje – znalezione w starym przewodniku albo podsłuchane od znajomych. Jest jednak kilka takich zakątków, do których wracam, nawet jeśli czasu mam naprawdę bardzo mało. Wymienię chociaż cztery z nich – okolice muzeum Picassa, Cafe Charlot na Rue de Bretagne, ukochana księgarnia Galignani na Rue de Rivoli (ile to już razy musiałam przez nią dopłacić za nadbagaż) czy Jardin du Palais-Royal (oaza spokoju w samym centrum miasta).

   Właśnie w tym ostatnim miejscu udało mi się złapać pierwsze (i jak się potem okazało ostatnie) promienie słońca w trakcie mojego wyjazdu. Do Paryża przybyłam na zaproszenie marki Armani, ale o tym opowiem Wam później. Póki co zapraszam na kilka zdjęć z krótkiego spaceru. Do walizki zapakowałam klasyki paryskiego stylu (trencz i torebkę) oraz najlepsze kozaki za kolano jakie miałam (zastanawiam się też nad wersją w kolorze beżowym). Tym razem postarałam sie ograniczyć liczbę rzeczy do minimum i chyba mi się to udało. Zresztą, ocenicie sami, gdy podzielę się z Wami zdjęciami z całego wyjazdu. Udanej niedzieli!

Kilka słów o ramonesce na kożuchu

   There appeared numerous questions about my suede jacket under the last "Look of the Day" post. I tried to respond to each of these questions; however, in case I missed some of the comments, I've prepared a short post. I bough this jacket during a sale in Zara (here you will find the link to the jacket). As one of the readers rightly spotted, the collar had been altered because in the original version it made my shoulders look wide and I looked pretty clumsy in it. The collar had to be cut off (approx. 3 cm), then it had to be cut at the back, where the cut resembled a reversed triangle, and then sewn anew. Afterwards, the collar was rolled up twice and sewn again – I know that this description is somewhat imprecise, but I think that all of you would have a problem with that type of collar – therefore, I hope that you won't really stick to the original design ;).   

   I'd been considering the purchase of this type of jacket for a long time. I didn't really want to waste money on the iconic model from Acne, and faux leather versions did not held their shape and were heavy. Therefore, I chose a couple of alternatives that may be of interest to you. Have a pleasant Saturday!

***

   Pod ostatnim wpisem z cyklu "Look of The Day" pojawiło się mnóstwo pytań o moją zamszową kurtkę. Starałam się każdej z Was odpisać, ale na wypadek, gdybym któryś z komentarzy pominęła, publikuję ten krótki wpis. Ramoneskę kupiłam na wyprzedaży w Zarze (tutaj znajdziecie do niej link). Jak słusznie spostrzegła jedna z Czytelniczek, kołnierz został przerobiony, bo w oryginalnej wersji poszerzał ramiona i wyglądałam w nim niezgrabnie. Kołnierz trzeba było uciąć (około trzy centymetry), następnie rozciąć z tyłu i wyciąć coś na kształt odwróconego trójkąta, aby później znów zszyć. Następnie kołnierz został podwinięty dwukrtonie i oczywiście przyszyty – wiem, że ten opis jest nieprecyzyjny, ale nie sądzę aby każdej z Was przeszkadzał taki kołnierz – mam więc nadzieję, że nie będziecie na nim zbytnio polegać ;). 

   Bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem tego rodzaju kurtki. Szkoda było mi pieniędzy na kultowy już model z Acne, a wersje ze sztucznej skóry brzydko się układały i były ciężkie. Wybrałam więc dziś kilka alternatyw, które może Was zainteresują. Udanej soboty!

1. Karen by Simonsen 1511zł 2. Mango 299zł 3. Shrimps 1300zł 4. Maze 899zł 5. Mango 699zł