KNOW HOW

  Wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom (:-D), postanowiłam napisać post o tym, jak układam włosy (dokładnie w taki sam sposób miałam je ułożone w stylizacji na -6 stopni). Moje włosy nie są zupełnie proste (na pewno też nie są kręcone!). Gdy pozostawiam je do wyschnięcia, to stają się lekko pofalowane (to słowo przywodzi na myśl, miękkie regularne fale, ale od razu wyjaśniam, że moje przypominają raczej zmokniętą sierść owczarka niemieckiego i są absolutnie niewyjściowe). W tym sposobie, naprawdę nie ma niczego odkrywczego ale w moim przypadku sprawdza się idealnie.

Przyrządy, które będą Wam potrzebne to dwa grzebienie

A oto co robię krok po kroku:

Gdy umyję włosy, nakładam na nie odżywkę, która ma mi ułatwić ich rozczesywanie. Teraz akurat mam taką:

Po nałożeniu odżywki, rozczesuję włosy grubym grzebieniem.

Następnie opuszczam głowę dynamicznym ruchem i bardzo dokładnie rozczesuje włosy gęstym grzebieniem. Włosy suszę z góry na dół, nigdy pod włos, dzięki temu powietrze prostuje końcówki (w trakcie suszenia cały czas rozczesuję włosy, do momentu aż nie będą całkiem suche).

I tu pojawia się moja tajna broń, czyli rzepowe wałki! Można je kupić w każdej drogerii, za naprawdę małe pieniądze. Szybko nakładam je, na wierzchnią część włosów, a potem robię makijaż albo zjadam śniadanie.

Tuż przed wyjściem, ściągam je, robie przedziałek na środku głowy i gotowe!

 

 

Po przerwie…

  Cześć Wam! Jak Wam mija Sobota? Mi bardzo dobrze:). Wczoraj, po raz pierwszy od dłuższego czasu, postanowiłam wybadać, co nowego pojawiło się w sklepach. Po 15 minutach dostałam oczopląsu i nie wiedziałam nawet, w którą stronę patrzeć. Było tyle rzeczy, które przykuło moją uwagę, że moje zasoby poznawcze wyczerpały się już w drugim sklepie. Wiedziałam, że w takim stanie, na pewno nie podejmę dobrej zakupowej decyzji:). W związku z czym, postanowiłam nie ryzykować i kupiłam coś, co uznałam za 100% trafny wybór. Otóż w H&M, znalazłam piękne lakiery, w pastelowych kolorach, za jedyne (UWAGA, UWAGA) 4,90! Były sprzedawane także w czteropaku, który kosztował 14,90 (czyli mniej niż przeciętny lakier w drogerii). To się nazywa: Zrobić udane zakupy! :)

Ten kremowy wygląda świetnie! Ale z lawendowym i żółtym chyba poczekam do wiosny:)

Nowy łuk…

   Cześć! Jak się macie? Ja umieram z powodu moich zębów. Niestety tak kończą się wizyty u ortodonty, za każdym razem, kiedy jest mi zmieniany łuk ( to ten drucik łączący cały aparat). Przez kilka dni, mogę zapomnieć o jedzeniu czegokolwiek co jest choć odrobinę twardsze od jogurtu (zakładając, że jogurt posiada jakikolwiek stopień twardości).

  Mimo wszystko żałuje, że nie założyłam go wcześniej! Niestety, jako 14-letnia dziewczyna, uważałam, że szpecący aparat na zębach zniszczy moje życie towarzyskie i zagroziłam ucieczką z domu, gdyby ktoś próbował mnie do tego zmusić . Gdybym wtedy uległa namowom mojej mamy, to teraz miałabym piękne równe zęby. Jeśli więc, któraś z was waha się czy skorzystać z usług ortodonty, to zróbcie to! Lepiej wcześniej niż później!

  Nie mogę jednak, ukryć przed Wami  swojego zadowolenia z tego, że zdecydowałam się założyć aparat . Tym bardziej, że poza prostowaniem zębów, ma jeszcze jedną zaletę. Aparat „wypycha” usta co powoduje, że wydają się większe :D (gorzej, że nie wiem jak będą wyglądać gdy już mi go zdejmą:\).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cóż, myślałam, że moje zęby są już prawie idealne, ale teraz widzę, że tak szybko się z aparatem nie pożegnam…(całe szczęście,że Wy nie widzicie zdjęcia w zbliżeniu;))