Dziś na blogu mała retrospekcja. Tym razem nie cofnę się z Wami aż do lat 60, ale do 2010 roku, w którym to wraz z Zosią (z okazji naszych urodzin) urządziłyśmy przyjęcie dla przyjaciół i znajomych. Jak się pewnie domyślacie, tematem przewodnim imprezy było "Śniadanie u Tiffany'ego".

Sprawę potraktowałyśmy wyjątkowo poważnie – każdy z gości otrzymał zaproszenie z dwutygodniowym wyprzedzeniem, na którym otrzymał dokładne wytyczne dotyczące stroju (obowiązywały stroje wieczorowe w stylu lat 50 i 60) i miejsca spotkania. Specjalnie na tę okazję przygotowałyśmy mnóstwo jedzenia (teraz już wiemy, że jeżeli goście mają opuścić lokal przed godziną 6 rano, to po godzinie 3 nie należy już podawać kolejnych przysmaków;)), a same przez wiele tygodni poszukiwałyśmy odpowiednich kreacji.

Moja sukienka miała nawiązywać do zasłony, którą Holly Golightly założyła na siebie w jedenj z kultowych scen "Śniadania." Znalazłam ją na brytyjskim ebay'u za jedyne 16 funtów:). Sukienkę Zosi znalazłyśmy w dziale clearance na asos.com (przyznajcie, że z tą fifką wyglądała naprawdę zabójczo:)). Z głośników do północy wydobywały się tylko kultowe przeboje Franka Sinatry i Elvisa Presley'a (dopiero póżniej postanowiłyśmy pójść z duchem czasu i potańczyć trochę przy Beatles'ach).

Cóż, w naszym codziennym życiu niewiele jest okazji, które pozwalają nam ubrać się w eleganckie sukienki i poczuć się jak gwiazdy – stwórzmy je więc sobie same!:)

Follow my blog with bloglovin!

Z góry wszystkich przepraszam za tak słabą jakość zdjęć! Nie zainwestowałam jeszcze wtedy w porządny aparat:).