If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Cupcakes.

   Babeczki, muffinki, ciasteczka- nazywać je możemy jak chcemy. Jednym słowem każdy wie o co chodzi, a przepisów na nie jest bez liku. Co więcej, ich motyw staje się coraz bardziej popularny w sztuce (plakaty pop-art) w modzie, biżuterii (zawieszki Pandory), tak naprawdę w każdych codziennych dodatkach, potrzebnych i tych mniej. Zastanawiam się, w czym tkwi popularność tych ,,wypieków'' i co sprawia, że doczekały się samodzielnych cukierni (Lola`s Cupcakes, Cupcake Corner Bakery)?

   Po przejrzeniu kilkunastu stron w sieci, przewertowaniu książek kucharskich, zdecydowałam się podsunąć Wam sprawdzony przepis. Za cel postawiłam sobie smak (by nie wyszły za suche) oraz zdecydowanie krótki czas przygotowywania… no może nie wspominając o dekorowaniu, które zawsze sprawia mi ogromną przyjemność :-)

Skład:

przepis na ok. 18 babeczek

300 g mąki

100 g masła

120 g cukru

200 ml kefiru

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki startej skórki z cytryny

1 torebka cukru wanilinowego

2 jajka

2 krople aromatu cytrynowego

A oto jak to zrobić:

  1. Do szerokiej miski przesiewam mąkę, dodaję proszek do pieczenia, cukier wanilinowy, skórkę cytrynową, cukier oraz krople aromatu cytrynowego. Wszystkie składniki mieszam,

  2. w oddzielnej misce ubijam jajka z kefirem oraz łączę z roztopionym masłem, przelewam do miski z mąką i pozostałymi produktami. Delikatnie mieszam. Wystarczy kilka razy zamieszać łyżką. W tym przepisie, masa nie powinna być jednolita, wręcz pożądane są tzw. grudki,

  3. przekładam ciasto do wysmarowanych masłem foremek (na potrzeby tego przepisu, użyłam pergaminowych wkładek do foremek- dostępne w dziale żywnościowym Marks&Spencer w Klifie w Trójmieście oraz w Złotych Tarasach w Warszawie- 60 szt. za ok 5,50zł),

  4. rozgrzewam piekarnik do 190 stopni i wkładam babeczki na 20 minut,

  5. wyjmuję z piekarnika i dekoruję zgodnie z tym, co mi wyobraźnia podpowiada :-)

Do momentu znalezienia przepisu, który Wam polecam, zaliczyłam kilka wpadek i wcale tak wesoło nie było.

Przy ostatecznym łączeniu wszystkich składników, nie przywiązujmy wagi do idealnego mieszania. Im bardziej zbijemy surowe ciasto, tym twardsze nam wyjdą babeczki, a w smaku mogą wypaść na równi z czerstwą bułeczką. Pomyślmy też o foremkach.

Niestety z całą sympatią do produktów z IKEA, nie polecam tej formy. Ma zbyt wąskie otwory, które utrudniają wyrośnięcie ciasta.

.. i w efekcie nie wyjdą najokazalej.

Treasure

   Zanim poważnie zastanowiłam się nad tym, co, z nowych kolekcji, powinno się znaleźć w szafie każdej z nas, zrobiłam drobny zakup w H&M. Ta bransoletka kosztowała 9,90 (!!!), ale i tak przyciągnęła wzrok wszystkich moich koleżanek:). Myślałam, że przeczeka do lata, ale teraz widzę, że pasuje do wszystkiego, nawet do grubych swetrów. I dostępne są też  inne kolory!

 

Tłusty Czwartek!

W odpowiedzi na Wasze pytania i zważywszy na dzisiejszą okazję (to chyba mój ulubiony dzień w roku!), przedstawiam Wam przepis na mój kawowy napój. Tak naprawdę, nie różni się on zbyt wiele od zwykłej latte, tyle tylko, że można go przyrządzić w domu, bez użycia specjalistycznego sprzętu:). A oto co jest Wam potrzebne:

 

 

  1. mleko,

  2. kawa rozpuszczalna,

  3. czekolada lub kakao ( ja mam akurat czekoladę o smaku pomarańczowym, ale może to być najzwyklejszy nesquik:)),

  4. pół łyżki cukru,

  5. starta czekolada,

  6. oraz pianki (można je dostać w dziale spożywczym w M&S)

 

 

Tak naprawdę, te dwie rzeczy nie są niezbędne, czekolady używam do dekoracji (albo do wyjadania jej łyżką prosto z puszki), a pianki jako smakowity dodatek (przestrzegam, że dla niektórych może to być zbyt słodkie, chociaż dla mnie jest w sam raz).

 

Niezbędny natomiast jest Wasz ulubiony kubek, polepsza smak o 100% :).

 

PPRZYGOTOWANIE:

 

Podgrzewamy mleko. W tym przepisie istotne jest to, aby było spienione. Ponieważ ja nie posiadam ani ekspresu do kawy, ani niczego czym mogłabym zrobić piankę, pilnuję mleka i czekam do momentu, w którym ma prawie wykipieć (wtedy piana na górze robi się samoistnie). Jest to zadanie o podwyższonym ryzyku, naprawdę nie możecie odstępować garnka na krok.

Gdybyście wiedzieli, ile sprzątania miałam po zrobieniu tego zdjęcia…

 

W międzyczasie (kiedy uważnie pilnujecie mleka), wsypcie do kubka tyle kawy, ile lubicie (dla mnie oznacza to czubatą łyżeczkę), łyżkę kakao lub czekolady i pół łyżki cukru.

 

 

 

Zalejcie kubek gorącym mlekiem. Wedle uznania posypcie napój startą czekoladą lub dodajcie słodkie pianki, upijcie łyk a potem zacznijcie czytać, to co lubicie najbardziej. SMACZNEGO!

 

Przy okazji, bardzo chciałybyśmy Was przeprosić za to, że strona była niedostępna wczoraj wieczorem i dziś rano. Strona była przeciążona, ponieważ w najśmielszych snach nie przewidziałyśmy takiej ilości odwiedzin – 57 060 odwiedzin i ponad 170 000 odsłon jednego dnia! Nic dziwnego, że biedny serwer dostał zadyszki:). Musimy Wam się jednak przyznać, że to przeciążenie, w gruncie rzeczy, bardzo nas ucieszyło, i STRASZNIE WAM ZA NIE DZIĘKUJEMY!

Teraz jesteśmy już na nowym serwerze, więc strona będzie działać o każdej porze dnia i nocy. Zapraszamy do obejrzenia następnego postu jeszcze dzisiaj!

 

-6…

     Witajcie! U mnie, jest dzisiaj niezwykle przyjemna temperatura. Najchętniej założyłabym na siebie trzy koce (i zrobiłabym to nie wychodząc spod kołdry!:)), ale niestety dzisiaj nie jest to możliwe:).

    Przedstawiam Wam strój dnia, który wczoraj całkiem nieźle sprawdził się, przy minusowych temperaturach. Oprócz okularów z Reserved, które już pewnie znacie na pamięć, mam na sobie kurtkę z ZARY, golf z Mango (w zeszłym roku udało mi się go wywęszyć na przecenach, bawełniany, dopasowany, czarny golf nie może być złym zakupem!), a także spodnie kupione na Allegro z Terranovy za 79 złotych.

    O takich spodniach marzyłam od dawna (tak naprawdę marzyłam o spodniach z prawdziwej skóry, ale po zorientowaniu się w cenach, stwierdziłam, że na marzeniach poprzestanę :), ale przyznaję, że względy ideologiczne także miały wpływ na moją decyzję). Gdy zajrzałam ostatnio do Terranovy (bodajże tydzień temu), widziałam jeszcze parę sztuk na wyprzedażach, więc jeśli przypadły Wam do gustu, to tam możecie je wyszukać.

 

 

 

 

 

 

 

A oto spodnie, w całej swojej okazałości:

Facebook

Domodi
Swetry>>
Swetry>>
Płaszcze>>
Płaszcze>>
Spodnie>>
Spodnie>>
Buty>>