LOOK OF THE DAY

dress / sukienka – COS 

leather sandals / skórzane sandały – SAGAN on eobuwie.pl

leather bag / skórzana torba – Marc'O Polo

hat / kapelusz – J.Crew (stara kolekcja)

  This thicket is an area belonging to a park located on the border of Sopot and Gdynia.Seemingly undeveloped, it provides the citizens with an ersatz of wild nature.Taking a flight of wooden stairs and then, turning right onto a sand path, you will reach a beach after only a few minutes of walking – it's an ideal spot if you are searching for a small sandy area off the beaten track just for yourself.What's more, this part of the beach allows dogs. That is why we're visiting the place almost every weekend.

   I would lie if I said that I'm a fan of the mid-calf, or 7/8, length.However, the summer time allows us for a greater leeway, and block-heel sandals really elongate our legs – I think that the whole outfit looks rather light.And what about your opinion?

***

   Ten zielony gąszcz, to fragment parku mieszczącego się na styku Sopotu i Gdyni. Pozornie niezagospodarowany daje mieszkańcom namiastkę dzikiej natury. Kierując się przez drewniane schody, następnie skręcając w prawo na piaszczystą scieżkę, po kilku minutach dojdziemy do plaży – to idealne miejsce jeśli szukamy kawałka piasku tylko dla siebie, z dala od turystycznego zgiełku. Co więcej, ta część plaży może być odwiedzana przez psy, a to sprawiło, że jesteśmy tam prawie w każdy weekend. 

   Skłamałabym mówiąc, że zawsze byłam zwolenniczką długości "do połowy łydki" czy inaczej ujmując "7/8". W lato można jednak więcej, poza tym, sandały na kwadratowym klocku naprawdę wydłużają nogi, więc całość wygląda według mnie lekko. A jakie jest Wasze zdanie?

Look Of The Day, czyli co ma zrobić blogerka, gdy coś pójdzie nie tak

Mój strój:

black dress / czarna sukienka – Revolve (podobna tutaj)

leather bag / skórzana torebka – Hollie Warsaw

sandals / sandały – Massimo Dutti (stara kolekcja, podobne tutaj)

watch / zegarek – Tissot (podobny tutaj)

sunglasses / okulary – Prism 

Strój mamy:

dress / sukienka – Orsay (podobna tutaj)

leather sandals / skórzane sandały – Navyboot

sunglasses / okulary – Chanel

   Right away, I must apologise that today's post looks different from what you're used to. I prepared the photos earlier and I went on a trip to Brussels in order to write as there are fewer distractions there. I took my SD card with the whole material and I was planning to spend yesterday's afternoon on preparing Look of The Day. Unfortunately, the card decided to stop working – when I placed it in the computer slot, it turned out that there are no photos on it and even if they are still there (well, they are on the card but the computer can't read them), I rather won't be able to recover the data without the help of people from NASA. And surely that wouldn't be possible on that day.   

   Out of desperation and lack of alternative, I’d like to show you yesterday's photos that I took during breakfast at out beloved Le Pain Quotidien. We also visited an exhibition with the works of the well-known Steve McCurry (you surely remember the famous photo of the girl with green eyes that could be seen on the cover of National Geographic).   

   Please, forgive me for the most boring outfit in the world and poor quality of photos. The only thing that I could use was my mobile phone as it was the first time when I'd decided to leave my camera at home (perverse fate!). Well, the original plan was that I would be locked in a room and my only companion would be my laptop.

   Small shopping to finish off – I'm going home with two beautiful books about photography. Have a pleasant Sunday!

***

   Z góry muszę Was bardzo przeprosić, że dzisiejszy wpis nie wygląda tak jak zwykle. Zdjęcia przygotowałam wcześniej i wyjechałam do Brukseli, żeby pisać, bo tutaj mniej rzeczy mnie rozprasza. Zabrałam ze sobą kartę SD z całym materiałem i wczorajsze popołudnie miałam poświęcić na przygotowanie Look of The Day. Niestety, karta wybrała sobie najmniej odpowiedni moment, aby się popsuć – po włożeniu jej do komputera okazało się, że nie ma na niej żadnych zdjęć, a nawet jeśli gdzieś tam jeszcze są (tylko ich nie widać), to bez pomocy ludzi z NASA raczej nie uda mi się ich odzyskać. A już na pewno nie uda mi się ich odzyskać dzisiaj. 

   Z desperacji i braku alternatywy, wrzucam Wam dziś zdjęcia z wczorajszego dnia, gdy wybraliśmy się na śniadanie do naszego ukochanego Le Pain Quotidien, a następnie zobaczyliśmy wystawę słynnego fotografa Steve'a McCurry'ego (na pewno kojarzycie jego słynne zdjęcie dziewczynki z zielonymi oczami, które trafiło na okładkę National Geographic). 

   Wybaczcie mi więc najnudniejszy strój na świecie i słabą jakość zdjęć. Miałam do dyspozycji tylko telefon, bo pierwszy raz w historii postanowiłam nie zabrać ze sobą aparatu (co za chichot losu!), w końcu przez dwa dni miałam być zamknięta w czterech ścianach, a oglądać mnie miał tylko mój komputer. 

I małe zakupy na koniec – wracam do domu z dwiema pięknymi książkami o fotografii. Udanej niedzieli!

LOOK OF THE DAY

leather sneakers  / skórzane trampki – Ryłko

sweatshirt / bluza w paski – COS

jeans / dżinsy – Topshop (model Jamie)

leather bag / skórzana torba – Marc O'Polo

Look of The Day

suede shoes / zamszowe buty – Eva Minge on eobuwie.pl

jeans / dżinsy z ekologicznej bawełny – KappAhl

 tencel coat / płaszcz z tencelu – MLE Collection

clutch / torebka – YSL

top / bluzka – MOYE

  Tencel, suede, denim are fabrics that I could wear for days on end.The first one is a fibre of the latest generation – its production is considerably more sustainable than, for example, the production of viscose.It pulls the moisture away from the body better than cotton and is extremely pleasant to the touch.The second fabric looks sophisticated – I could wear suede shoes at all times.Denim has almost no drawbacks. I choose the one that is vibrant blue.

***

   Tencel, zamsz i dżins to materiały, w których mogłabym teraz chodzić bez przerwy. Ten pierwszy, to włókno najnowszej generacji – jego produkcja jest o wiele bardziej przyjanza środowisku niż na przykład produkcja wiskozy. Odprowadza wilgoć lepiej niż bawełna i jest niebywale przyjemny w dotyku. Ten drugi, zawsze wygląda szlachetnie – mogłabym nosić zamszowe buty przez cały czas. Dżins właściwie nie ma wad, ja wybieram ten o mocnym nasyceniu niebieskiego koloru.