If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – Make trends smooth

hoodie / bluza z kapturem – H&M

white shoes / białe buty – Skechers on eobuwie.pl

wool coat / wełniany płaszcz – MLE Collection (prototyp)

black jeans / czarne dżinsy – Topshop (model Jamie)

sunglasses / okulary – Celine

bag / torebka – GUCCI

   For a few seasons, the romance between ready to wear clothes and sports fashion, which has not only gained popularity but mostly acquired a considerably more universal character, is clearly visible. We eagerly match even flowy dresses and elegant suites with flat shoes with rubber soles. First, the world of fashion embraced Converse sneakers anew, then the famous Stan Smith Adidas shoes, followed by AirMax by Nike, only to reign the fashion realm last year owing to Balenciaga. The famous ugly shoes have become a must-have piece for Instagram influencers and an inspiration for chain stores. 

   Even though still in November these sports shoes seemed a fashion lapse, over time I got used to their view and even considered them interesting. That’s what usually happens with the hottest season trends – first, they are worn by the boldest and only after some time, the fans of classic approach are trying to sneak them into their wardrobes in a slightly smoother version. I wrote “smoother” as fashion houses are endorsing trends in the most larger-than-life versions that are often difficult to digest for those who want to look good but aren’t really fighting to win the title of the biggest fashion freak in the neighbourhood.    

   Today’s post is, therefore, a delicate allusion to what’s hot right now, but in a slightly chastened version. Now, I especially appreciate the fact that fashionable and practical combinations can work out and actually look good.

* * *

   Od kilku sezonów wyraźnie widać romans, jaki zawiązał się między ubraniami „ready to wear” a modą sportową, która nie tylko zyskała na popularności, ale przede wszystkim nabrała znacznie bardziej uniwersalnego charakteru. Nawet zwiewne sukienki i eleganckie garnitury chętnie łączymy z butami na płaskiej gumowej podeszwie. Najpierw do łask wróciły Conversy, później adidasy ze słynnym modelem STAN SMITH, zaraz po nich AirMax'y od Nike, aby w minionym roku, dzięki Balenciaga, zabłysnąć najjaśniej i szturmem zdobyć świat mody. Słynne „brzydkie” buty" stały się obiektem westchnień instagramowych influencerek i inspiracją dla sieciówek.

  Chociaż jeszcze w listopadzie te sportowe buty wydawały mi się pomyłką, to z czasem przyzwyczaiłam się do ich widoku, a nawet uznałam je za interesujące. Tak zresztą zwykle bywa z najgorętszymi tendencjami sezonu – wpierw noszą je najodważniejsi, a dopiero po jakimś czasie fani klasyki próbują przemycić je do swojej garderoby w wygładzonej wersji. Napisałam w „wygładzonej”, bo domy mody lansują trendy zwykle w ich najostrzejszej, najbardziej przerysowanej wersji, którą ciężko przełknąć komuś, kto chce wyglądać dobrze, ale niekoniecznie walczy o status największego modowego świra w dzielnicy.  

   Dzisiejszy wpis jest więc delikatnym nawiązaniem do tego, co jest teraz na topie, ale w nieco utemperowanej wersji. Teraz szczególnie doceniam to, że modne i praktyczne połączenia mogą iść w parze i dobrze przy tym wyglądać. 

 

 

Przygotowania do sezonu bikini nie mają sensu, czyli dlaczego swoją metamorfozę powinnaś zaplanować już na majówkę

  When it’s still cold outside, we keep our bodies concealed under layers of jackets, scarves, and thick sweaters. That’s why it doesn't come as a surprised that the thought of hot summer is a remote concept. And since there’s so much time until the holidays, we think that we’ll manage to turn into a Polish version of Irina Shayk before we wear a bikini. The June perspective of hopping into a swimsuit with a body that is ten kilograms lighter doesn’t seem that impossible, even if currently we’re quite reluctant to show off our stomach. I won’t be wrong to say that most of us are planning on a small weight overhaul, but if we were to pinpoint what elements in our appearance we should improve before April to reach the halfway point of our metamorphosis, we would be unable to do that. We’ve got an idea of the finished product, and not the height of a ladder whose rungs we need to climb.  

   The problem is not about the aim itself, but the many toils that we need to bear. The obstacle is taking action itself or rather the lack of it – lack of initiative, decisiveness, determination, patience, and an appropriate detailed action plan. When we set a very remote goal, there’s some likelihood that we’ll fail, and that failure simply hurts resulting in low self-esteem and remorse. Before you start visualising yourself in a very skimpy bikini, think what you should do exactly so that you can feel great in jeans and a fashionable mid-calf length trench coat within three to four weeks.  

   For many years, Dove has been concerned with the relationship between one’s own perception, self-confidence, and self-acceptance. Even though I don’t use this brand’s cosmetics, I read their studies with much interest. The results of Dove Global Beauty & Confidence report show that women, regardless of their age and country of origin, are perceiving themselves as attractive less and less frequently. It has a negative impact on their self-confidence in various everyday situations.  

   Below, you’ll find a few tips on how to approach the topic of metamorphosis to succeed.

* * *

   Gdy na zewnątrz wciąż zimno, ciała trzymamy bezpiecznie ukryte pod warstwami kurtek, szalików i grubych swetrów. Nic dziwnego w tym, że wizja gorącego lata jest dla nas bardzo odległa. A skoro jest jeszcze tyyyyle czasu, myślimy, że zanim wskoczymy w bikini, spokojnie zdążymy przemienić się w polską wersję Iriny Shayk. Czerwcowa perspektywa wbicia się w kostium kąpielowy z chudszą o dziesięć kilogramów sylwetką nie wydaje nam się niczym niemożliwym, nawet jeśli obecnie niechętnie pokazałybyśmy się z odsłoniętym brzuchem. Nie pomylę się chyba, jeśli powiem, że większość z nas ma w planach mały kilogramowy remont, ale jeśli miałybyśmy powiedzieć, co planujemy w swoim wyglądzie poprawić do końca kwietnia, tak aby osiągnąć półmetek naszej metamorfozy, nie potrafimy tego precyzyjnie określić. Mamy wyobrażenie końcowego efektu, a nie wysokości drabiny, po której szczeblach musimy się przecież wspiąć.

   Problem nie dotyczy samego celu, ani tego, jak wiele trudów może kosztować. Przeszkodą jest samo działanie, a raczej jego brak – brak inicjatywy, decyzyjności, determinacji, cierpliwości i dokładnie ustalonego planu działania. Gdy za cel stawiamy sobie rzeczy wielkie w odległej perspektywie czasowej, narażamy się na porażkę, która boli, powoduje niską samoocenę i wyrzuty sumienia. Zanim zaczniesz wizualizować sobie swój obraz w wyciętym kostiumie kąpielowym, pomyśl o tym, co dokładnie powinnaś zrobić, aby za trzy, cztery tygodnie czuć się świetnie w dżinsach i modnym teraz trenczu do połowy łydki.

   Od wielu lat związkiem pomiędzy postrzeganiem własnej osoby, a pewnością siebie i samoakceptacją zajmuje się marka Dove. O ile kosmetyków tego producenta nie używam, to badania czytam z zaciekawieniem. Wyniki raportu Dove Global Beauty & Confidence pokazują, że kobiety, bez względu na wiek i kraj pochodzenia, w coraz mniejszym stopniu postrzegają siebie jako osoby atrakcyjne, co niekorzystnie przekłada się na ich pewność siebie w różnych sytuacjach życiowych.

   Poniżej znajdziecie kilka podpowiedzi w jaki sposób podejść do tematu metamorfozy, tak aby choć trochę nam się ona udała.

1. Don’t fall prey to manipulation!

Why it’s so difficult to say “start” and really bring a plan to attain better looks into existence? Because on all sides we’re attacked by information on what we should do, what we mustn’t eat, what’s harmful, and even lethal. Meanwhile, once you browse through “the whole Internet” and eliminate all forms of lactose and gluten, it turns out that nothing changed and that you’re feeling even worse. Such a chase after the screaming ever-present pieces of advice can be dangerous.

Instead of taking action, we waste time on searching – where to find the best calorie calculator, what diet matches what blood type, is it possible to lose weight by following a fat-rich diet? Pondering over those things is pointless as most of the described nutritional super hits will be urban legends within a year. That was exactly the case with the touted monodiets, Atkin’s Diet, Kwaśniewski’s Diet, “safe” cleansing fasts, and other wonders often recommended by celebrities. It seems that common sense should make an alarm sound go off in your head, but the masses dreaming about weight loss usually don’t notice it.

We needlessly waste our energy and motivation on searching for new “better” nutritional challenges, instead of focusing on choosing healthier ingredients and decreasing food intake. A decreased amount of food (not to be mistaken for a fast) and its positive influence on maintaining the desired weight, better health, and efficient metabolism have been corroborated by two-year clinical studies conducted in the USA. The study participants were divided into two groups – one ate without any limitations, and the other one had a diet decreased by 25 % volume-wise. Those who were eating less, apart from the afore-mentioned benefits, had an array of biochemical parameters improved. These were linked to cardiovascular risk and the phenomenon of oxidative stress that is perceived as the universal mechanism of ageing process by many scientists. More interesting pieces of information on the topic are available in the article „Eat less, heaven’s gate is narrow” in Polityka. In the article, you’ll also read on the influence of hunger on health and about the history of nutrition (why obesity is the disease of our times). As far as miraculous diets are usually harmful (or ineffective), healthy eating is no baloney. A range of universal ways to slightly decrease the intake of food in a healthy way and without dedicating oneself to harmful diets can be found in my older posts here and here.

The situation is similar with eco, bio, fit, and organic products flooding the market. Lack of legitimisation of nomenclature is overused by companies which want to sell us as much as they can at the highest possible price. In reality, most of these products aren’t eco-friendly and green at all. That’s why we should check whether they can boast an appropriate certification before we pay a considerable amount of money for an allegedly organic product. In accordance with the EU law, eco food is the one that consist of 95 % genetically non-modified ingredients cultivated without the use of artificial fertilisers. A really small amount of additional substances is allowed. The packaging should feature the green “euro-leaf”. The symbol has to be present at every eco product in the EU. If you can’t find such a symbol on the packaging, you have no grounds to think that it is really “eco” (link to the graphics).

Before we allow ourselves to be fooled into various phony PR slogans, we should check whether a given product is worth our money and whether it’s genuinely harmless. If you are searching for information on the topic, „Shopping IQ” by Agnieszka Pająk will provide you with answers on how to shop mindfully without harming yourself. The author explains many notions, for example, what the terms eco, bio, organic, and GMO-free really mean. She also answers questions whether wheat can get us addicted, enumerates in detail and describes fats that are most suitable for thermal processing as well as enumerates all synthetic additions, neurotoxins, and allergens. The book also features a few very interesting recipes, for example for pancakes with ricotta, honey, and cardamom, chickpea brownie, courgette and maturing cheese bread, or risotto with pears. Agnieszka is also the owner of slowfoodlife.com, where you can find interesting tests connected with nutrition.

* * *

1. Nie daj się zmanipulować!

Dlaczego tak trudno powiedzieć „start” i faktycznie wprowadzić w życie plan walki o lepszy wygląd? Bo z każdej strony atakują nas informacje o tym, czego nie powinniśmy robić, czego nie wolno nam jeść, co szkodzi, a co wręcz zabija. Tymczasem, gdy przeczytamy już „cały internet” i wyeliminujemy wszystkie postacie laktozy i glutenu okazuje się, że nic się nie zmieniło, a nawet czujemy się gorzej. Taki pęd za krzyczącymi zewsząd radami może być niebezpieczny.

Zamiast działać marnujemy czas na poszukiwania – gdzie znaleźć najlepszy kalkulator kalorii, jaka dieta pasuje do typu krwi, czy można schudnąć jedząc tłusto? Nie ma się co zastanawiać, bo większość opisywanych dietetycznych superhitów za rok okaże się mitami. Tak było z zachwalanymi monodietami, dietą Atkinsa, Kwaśniewskiego, „bezpiecznymi” głodówkami oczyszczającymi i innymi często polecanymi przez celebrytów cudami. Niby zdrowy rozsądek powinien uruchomić światełko alarmowe, ale żądne chudnięcia tłumy zwykle tego ostrzeżenia nie zauważają.

Niepotrzebnie naszą energię i motywację tracimy na poszukiwaniu nowych, „lepszych” dietetycznych wyzwań, zamiast skupić się dobieraniu zdrowszych składników i po prostu ograniczeniu jedzenia. Niedosyt pożywienia (nie mylić z głodówką) i jego pozytywny wpływ na utrzymanie pożądanej wagi, lepsze samopoczucie i sprawny metabolizm potwierdziły dwuletnie badania kliniczne przeprowadzone w USA. Uczestników podzielono na dwie grupy – jedna jadła bez ograniczeń, druga stosowała dietę obniżoną o 25%. U osób jedzących mniej, poza wspomnianymi korzyściami, zaobserwowano polepszenie „szeregu parametrów biochemicznych związanych z ryzykiem sercowo-naczyniowym i zjawiskiem stresu oksydacyjnego, które wielu badaczy uważa za uniwersalny mechanizm procesów starzenia.” Więcej ciekawych informacji na ten temat znajdziecie w artykule „Jedz mniej, bramy raju są wąskie” Polityki. Przeczytacie tam też o wpływie głodu na zdrowie i jak to z żywieniem bywało dawniej (dlaczego otyłość jest chorobą naszych czasów).O ile diety cud są zwykle szkodliwe (lub nieskuteczne), o tyle zdrowe odżywianie to żadna ściema. Uniwersalne sposoby na to jak odrobinę ograniczyć jedzenie w zdrowy sposób i bez wikłania się w diety cud znajdziecie w moich starszych wpisach tutaj i tutaj.

Podobnie jest z zalewającymi rynek produktami „eko", „bio", „fit” czy „organic". Nieusankcjonowane nazewnictwo wykorzystują firmy, które chcą sprzedać nam jak najwięcej i jak najdrożej. W rzeczywistości większość z tych rzeczy nawet w najmniejszym stopniu nie zasługuje na miano ekologicznych. Dlatego zanim wydamy często niemałe pieniądze, na produkt rzekomo organiczny sprawdźmy, czy na opakowaniu znajduje się odpowiedni certyfikat. Zgodnie z unijnym prawem ekologiczna żywność to ta, która zawiera przynajmniej 95 procent składników niemodyfikowanych genetycznie oraz uprawianych bez sztucznych nawozów. Dopuszczalna jest niewielka liczba substancji dodatkowych. Na opakowaniu musicie szukać zielonego „euro-liścia”. Ten symbol musi być na każdym, pakowanym, ekologicznym produkcie w Unii Europejskiej. Jeśli na opakowaniu nie ma tego znaku, to nie mamy żadnych podstaw, aby sądzić, że jest on „eko” (link to grafiki).

Nim damy się wmanewrować w różnego rodzaju PR-owe hasła sprawdźmy czy dany produkt jest wart naszych pieniędzy i faktycznie nas nie podtruwa. Jeśli szukacie rzetelnych informacji na ten temat to w książce „Shopping IQ” Agnieszki Pająk znajdziecie odpowiedz na to, jak świadomie robić zakupy i sobie nie szkodzić. Autorka tłumaczy wiele zagadnień, na przykład czym są oznaczenia „eko”, „bio”, „organic” czy „bez gmo”. Odpowiada też na takie zagadnienia jak to, czy pszenica może uzależniać, dokładnie wymienia i opisuje tłuszcze, które najbardziej nadają się do obróbki termicznej, wylicza wszystkie syntetyczne dodatki do potraw, neurotoksyny i alergeny. W książce znajdziemy też kilka bardzo ciekawych przepisów, na przykład na naleśniki z ricottą, miodem i kardamonem, brownie z ciecierzycy, bochenek z cukinii i dojrzewającego sera czy risotto z gruszkami. Pani Agnieszka prowadzi też stronę slowfoodlife.com, na której znajdziecie ciekawe testy związane z żywieniem.

2. It’s better to accomplish a less spectacular metamorphosis – only in that way can we succeed

The aim that I usually set for holidays in the past was getting rid of five kilograms. The feasible aim that I’ll be trying to attain until the end of April is minus two and a half kilograms.

The key to everything is motivation. For some, motivation is some great endeavour. Then, the “I won’t do it ?” rule applies. People try to prove to themselves and to the whole world that they’ll manage to accomplish something. In real life, our motivation, however, is the everyday life – our motivation is obscured by everyday errands and duties, and since the objective is a remote one, we easily switch to the mode “I’ve still got time, I’ll get back to it later”. Setting a feasible intention is the first step to success.

But why is it considerably difficult to maintain your motivation whenever you set an unattainable goal? The authors of “Change Anything” conducted studies in which they proved that 95 % of us fail to follow the resolutions connected with bad habits. It can be easily spotted by looking at the New Year’s Eve resolutions and crowds rushing into the gym in January and February. Group classes are attended by 50 % more people. After a few weeks the phenomenon known as short-lived enthusiasm starts to kick in. We stop feeling the motivation and the positive emotions connected with morning jogging, a visit at the pool, or zumba classes disappear somewhere amidst everydayness.

How to avoid it? First and foremost, you need to realise that more exercises don’t really guarantee better results. Especially at the beginning of our journey for better appearance, we often have a false impression that the more we exercise, the faster we lose weight. However, we need to realise that too long and too intensive exercises can bring more hand than good. A workout has to be good, short, and, what’s most important, diverse. Changing activity type won’t leave us bored, and activating various muscles will improve our overall stamina and increase our metabolism quicker. Instead of reaching for running shoes (because everyone is running), check out the nearest trampoline park (for example, jumpcity), try spinning or aerobics – you’ll burn a similar amount of calories while having plenty of fun. Maybe you’ll try to take your friend along – mutual motivation is another way to get a head start.

* * *

2. Lepiej postawić na mniej spektakularną metamorfozę – tylko dzięki temu mamy szansę na sukces

Cel, który zwykle wyznaczałam sobie na wakacje, to zrzucenie pięciu kilogramów. Realny cel, o który będę walczyć do końca kwietnia to minus dwa i pół kilograma.

Kluczem do wszystkiego jest motywacja. Dla niektórych motywacją jest jakieś ogromne przedsięwzięcie. Działa wtedy zasada „ja nie dam rady?” i chęć pokazania sobie i całemu światu, że tę radę damy. W prawdziwym życiu naszą motywację zjada jednak proza życia – z każdym dniem naszą determinację przysłaniają bieżące sprawy, a ponieważ cel jest bardzo odległy to z łatwością przechodzimy do trybu „mam jeszcze czas, zajmę się tym później”. Postawienie sobie realnego zamiaru, jest pierwszym krokiem do zwycięstwa.

Ale dlaczego o wiele trudniej jest podtrzymać motywację, gdy wyznaczymy utopijny cel? Twórcy książki „Change Anything” przeprowadzili badania, w których udowadniają, że 95% z nas nie daje rady dotrzymać postanowień związanych ze złymi przyzwyczajeniami. Najlepiej obrazują to słynne noworoczne postanowienia i szturm na obiekty sportowe w styczniu i lutym. Na zajęcia grupowe przychodzi nawet o połowę więcej ludzi. Po kilku tygodniach zaczyna się zjawisko nazywane „słomianym zapałem”. Przestaje nam się chcieć, a pozytywne emocje związane z porannym joggingiem, wizytą na basenie lub zajęciami zumby gdzieś znikają.

Jak tego uniknąć? Przede wszystkim zdać sobie sprawę, że więcej ćwiczeń wcale nie oznacza lepszych efektów. Szczególnie na początku przygody z walką o lepszy wygląd często mamy mylne wrażenie, że im więcej będziemy ćwiczyć, tym szybciej zrzucimy kilogramy. Jednak codzienne, zbyt długie i intensywne ćwiczenia mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Trening ma być dobry, krótki i koniecznie urozmaicony. Zmiana typu aktywności nie zamęczy nas nudą, a pobudzanie różnych partii mięśni szybciej poprawi naszą ogólną kondycję i przyspieszy metabolizm. Zamiast od razu sięgać po buty do biegania (bo wszyscy biegają), sprawdź najbliższy park trampolin (na przykład jumpcity), wybierz się na spinning czy aerobik – spalisz podobną liczbę kalorii podczas doskonałej zabawy. Może uda ci się wyciągnąć koleżankę – wzajemna motywacja to kolejne ułatwienie.

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet przez cały marzec marka Natural Mojo zorganizowała specjalną akcję charytatywną – z każdego sprzedanego zestawu Skin Routine (w którego skład wchodzą „nutrikosmetyki", czyli Aqua Splash, Pure Glow oraz Glow Protect) oddaje 4 złote na rzecz organizacji CAMFED, wspierającej edukację i rozwój kobiet z krajów afrykańskich. Link do akcji tutaj. Teraz z kodem: MLE40 otrzymacie 40% zniżki na cały asortyment (z wyjątkiem produktów z działu „wyprzedaż”), przy minimalnej wartości zamówienia 249 złotych.

3. Appearance is not only about the figure. Improve your self-esteem in another way.

Most of us (with me in the forefront, I won’t deny it) feel more attractive when they’re slimmer. We focus on losing weight, while other ways of caring about oneself can bring more visible effects. Tinting brows with henna “will have a more spectacular” effect than losing two kilograms.The studies conducted by GFK in 2016 on a group of nine thousand people showed that for 65 % of women caring about their appearance means better mood (GFK is one of the world’s biggest research companies employing more than 11 000 experts who are trying to discover a new way of looking on how people live, think, and buy across more than one hundred markets). In order to feel prettier, 69 % of studied participants answered that they visit beauty salons and spa. Women feel better owing to facials (21%), henna brows (20%), hybrid manicure (18%), classic manicure (16%), and massage (11%).

These are a few of my favourite treatments that will immediately improve your appearance:

a. Dermapen – the treatment is a facial conducted at a beauty salon (only those that are reliable – for example, Balola in Tricity). Microinjuries appearing on the skin during the treatment use the natural capacity of the organism to self-heal and rebuild tissues. As a result of this process, the levels of collagen and elastin are increased which improves the density of your skin. Already after the first treatment, the skin is tight, nourished, and smooth. The skin doesn't peel, so you look better already on the following day. It will be perfect for individuals with skin problems as well.

b. Refreshing your hair colour – over the last two years, I visited four different hair salons. Only for the past year, I’ve been visiting a salon in Gdańsk (D&D on Wajdeloty Street) and I’m really satisfied with the services. First and foremost, the hairdressers listen to what I say and to my descriptions of a new hairstyle, and don't approach each client in the same way. I never wait for the visit more than one week and what’s even more important the prices are regular – now, I pay PLN 300 for cutting, refreshing the colour, and a moisturising treatment.

c. Spray tanning – this treatment takes no more than ten minutes (that’s the amount of time needed to spray tan the body, dry, and dress). The tan lasts for almost two weeks. If you exfoliate the skin thoroughly before the treatment, you won't get any streaks. A good salon provides the clients with disposable underwear and special caps for the feet soles. The staff will match the appropriate colour to your skin. The cost of such a treatment is around PLN 90.

d. Everyday ritual – our appearance is influenced mostly by the overall state of our body. Even though it sounds trivial, stronger nails which are a result of taking appropriate dietary supplement are a very measurable effect. Only a few seconds each day are enough to see that we look better after four weeks. Once a week I swallow vitamin D3, curcuma in pills, and one Aqua Splash pill (coconut water and hyaluronic acid extract) by Natural Mojo which improves the state of my skin. By taking these nutricosmetics we nourish it from the inside. Remembering about this duty is not that demanding. I don’t need to set any appointment to improve my appearance and well-being.

   So why is it worth rescheduling your metamorphosis to an earlier date? Because we’ll feel better quicker. Caring for one’s appearance is all about the good mood and well-being. To finish off, I’d like to encourage you to finish the following sentence: “I’ll manage to . . . until the end of March” in the comments.

* * *

3. Wygląd to nie tylko sylwetka. Popraw swoją samoocenę inaczej.

Większość z nas (ze mną na czele, nie będę ukrywać) czuję się atrakcyjniej, gdy jest szczuplejsza. Skupiamy się na utracie kilogramów, podczas gdy inne sposoby dbania o siebie mogą przynieść bardziej widoczne efekty. Henna na brwiach „zrobi większą robotę” niż utrata dwóch kilogramów.
Z badań przeprowadzonych w 2016 roku przez GFK na próbie ponad dziewięciu tysięcy osób, wynika, że dla 65% kobiet dbanie o swój wygląd oznacza lepsze samopoczucie (GFK to jedna z największych firm badawczych na świecie, zatrudniająca ponad 11 000 ekspertów, którzy codziennie starają się odkryć nowy sposób patrzenia na to, jak żyją, myślą i kupują ludzie na ponad stu rynkach.) By poczuć się piękniej 69% badanych odpowiedziało, że odwiedza salony kosmetyczne oraz spa. Kobiety lepiej czują się dzięki zabiegom na twarz (21%), hennie brwi (20%), sytuację poprawia także manicure hybrydowy (18%), manicure klasyczny (16%) i masaż (11%).

Oto kilka moich ulubionych zabiegów, które błyskawicznie poprawiają wygląd:

a. Dermapen – zabieg wykonywany na twarz w salonie kosmetycznym (tylko takim godnym polecenia, w Trójmieście to na przykład Balola). Mikrourazy powstałe na skórze w trakcie wykonywania zabiegu wykorzystują naturalną zdolność organizmu do samoleczenia oraz przebudowy tkanek. W wyniku tego procesu wzrastają poziomy kolagenu i elastyny, co powoduje zagęszczenie skóry. Już po pierwszym zabiegu skóra jest naciągnięta, odżywiona i gładka. Po wszystkim skóra nie schodzi, więc już na następny dzień wyglądamy ładniej. Świetnie sprawdzi się również u osób z problemami skórnymi.

b. Odświeżenie koloru włosów – przez ostatnie dwa lata byłam w przynajmniej czerech salonach fryzjerskich. Dopiero od roku chodzę do Gdańska (salonu D&D na Wajdeloty) i naprawdę jestem zadowolona. Przede wszystkim Panie słuchają, gdy mówię, jak wyobrażam sobie nową fryzurę, a nie taśmowo każdą Klientkę traktują tak samo. Na wizytę nigdy nie czekałam dłużej niż tydzień i co ważne, ceny są normalne – teraz płacę za ścięcie, farbowanie odrostu i zabieg nawilżający 300 złotych.

c. Natryskowe opalanie – ten zabieg trwa maksymalnie dziesięć minut (tyle zajmuje przygotowanie się, opryskanie ciała z suszeniem plus ubieranie się). Opalenizna utrzymuje się prawie dwa tygodnie. Jeśli przed zabiegiem dokładnie złuszczymy skórę, nie powstają żadne zacieki. Dobry salon poznamy po tym, że dostaniemy jednorazową bieliznę i nakładki na spody stóp, a personel dobierze odpowiedni dla naszej skóry kolor. Kosz to około dziewięćdziesiąt złotych.

d. Codzienny rytuał – na nasz wygląd wpływ ma przede wszystkim ogólny stan naszego ciała, i o ile brzmi to dość banalnie i mało konkretnie, to mocniejsze paznokcie po regularnym stosowaniu suplementów jest już bardzo wymiernym efekt. Wystarczy kilka sekund każdego dnia, aby po czterech tygodniach zobaczyć, że wyglądamy lepiej. Raz dziennie łykam witaminę D3, kurkumę w tabletkach i jedną kapsułkę Aqua Spash (ekstrakt z wody kokosowej i kwasu hialuronowego) od Natural Mojo, która wspomaga stan mojej skóry. Spożywając „nutrikosmetyki” odżywiamy ją od wewnątrz. Pamiętanie o tym obowiązku nie jest dla mnie żadnym wysiłkiem. Nie muszę się nigdzie umawiać, aby poprawić swój wygląd i samopoczucie.

   Dlaczego jeszcze warto przełożyć datę swojej metamorfozy na wcześniejszą? Bo po prostu szybciej poczujemy się lepiej. A w dbaniu o wygląd przede wszystkim chodzi o dobre samopoczucie. Na koniec proponuję, abyście w komentarzach dokończyły zdanie „do końca marca uda mi się zrobić …”.

Top5: Najlepsze stylizacje polskich blogerek z Instagrama z lutego

    Most bloggers have already started to forestall the seasons, and when looking at their profiles, you may even thing that it’s already April. It’s probably a little too early for airy dresses paired with flats and thin blazers without sweaters, but it’s nice to look at the spring sets. Let’s use this opportunity to plan our wardrobe for the upcoming season. Check out the outfits that I chose for today’s post.

* * *

   Większość blogerek wyprzedza już pory roku i przeglądając ich profile można by pomyśleć, że mamy już kwiecień. Na zwiewne sukienki do pantofli, cienkie marynarki bez swetra czy mokasyny jest chyba jeszcze za wcześnie, ale miło popatrzeć na takie wiosenne zestawy. Skorzystajmy i zaplanujmy naszą garderobę na nadchodzący sezon. Zobaczcie jakie stylizacje znalazły się w dzisiejszym rankingu.

MIEJSCE PIĄTE

@karolina_maras

Karolina has her debut in the ranking. The outfits are kept in the realm of vintage, but owing to being frugal in choosing colours, she is able to avoid the “grandmother's effect”.

Karolina pojawiła się w dzisiejszym zestawieniu po raz pierwszy. Stroje zachowane są w klimacie vintage, ale dzięki oszczędności w kolorach Karolinie udaje się uniknąć efektu "babci". 

MIEJSCE CZWARTE

@life_of_boheme

As usual, Marta has gone for one of the hottest trends! I really like sets with a simple blazer and a mid-thigh skirt – it’s best when it’s checked. Marta decided to go for a strong red colour that she highlighter with even bolder shoes. An almost over-the-top outfit, and yet a very stylish one.

Marta jak zwykle wyłapała jeden z wiodących trendów! Bardzo podobają mi się komplety z prostą marynarką i spódnicą do połowy uda – koniecznie w kratkę. Marta postawiła na mocny czerwony kolor, który podbiła jeszcze odważnymi butami. O włos od przesady, a jednak bardzo stylowo. 

MIEJSCE TRZECIE

@styleon_bykinga

Kinga also went for a long beige coat. I really have a soft spot for striped sweatshirts and sweaters so this outfit immediately caught my attention. Accessories in the form of heavy shoes and a hat break this classic outfit. 

Kinga również zdecydowała się na długi beżowy płaszcz. Mam słabość do bluz i swetrów w paski więc od razu zwróciłam uwagę na ten zestaw. Dodatki w postaci ciężkich butów i kapelusza przełamują ten klasyczny strój. 

MIEJSCE DRUGIE

@cgrabowska

White trousers with wide legs, a black turtleneck, and a blazer in the same colour are a combination that I would eagerly choose myself. As accessories, the outfit features: brown pointed moccasins, a black original clutch, and fashionable sunglasses.

Białe spodnie z szerokimi nogawkami, czarny golf i marynarka w tym samym kolorze to połączenie, w które sama chętnie bym wskoczyła. W roli dodatków: brązowe mokasyny w szpic, czarna oryginalna torebka do ręki oraz modne okulary.

MIEJSCE PIERWSZE

@dagmarajarzynka

Today’s number one. The whole outfit is in the most fashionable colours of beige and white, but you can see that Dagmara wasn’t trying to chase trends at all costs – many of us would see such an outfit as suitable for work or university.

Dzisiejszy numer jeden. Całość zachowana jest w najmodniejszej kolorystyce beżu i bieli, ale widać, że Dagmara nie próbowała ścigać trendów za wszelką cenę – w takim stroju wiele z nas mogłoby wybrać się do pracy czy na uczelnię.

Look of The Day

sunglasses / okulary – vintage Celine

navy coat & silk skirt / granatowy płaszcz i jedwabna spódnica – MLE Collection

cashmere sweater & bag / kaszmirowy sweter i torebka – ZARA

high boots / wysokie kozaki – Pretty Ballerinas

   When all fashion fans’ eyes are turned towards New York, London, Milan, and Paris, I am barely able to focus my attention on the coverage from the fashion shows (and “from before the fashion shows” if you know what I mean). However, I’m looking at the shots from Parisian streets with nostalgia-filled eyes – I’m quietly dreaming about travelling to these places together with the rest of my family this year, and that apart from cafés, designer boutiques, and museums, we’ll pay a visit at one of the playgrounds located on the banks of the Seine.

   The spring weather that reached us at the beginning of the week compelled me to change my everyday “uniform”. A lighter coat, suede shoes and… a skirt instead of leggings ;).

* * *

   Podczas gdy oczy wszystkich pasjonatów mody zwrócone są teraz w stronę Nowego Jorku, Londynu, Mediolanu i Paryża, ja z trudem skupiam swoją uwagę na relacjach z pokazów (i "sprzed pokazów", jeśli wiecie, co mam na myśli). Z nostalgią patrzę jednak na ujęcia z paryskich ulic – po cichu marzę, że jeszcze w tym roku wybierzemy się tam wszyscy razem i poza kawiarniami, markowymi butikami i muzeami odwiedzimy też jakiś nadsekwański plac zabaw. 

   Wiosenna pogoda, która zawitała do nas na początku tygodnia wymusiła zmianę mojego codziennego "uniformu". Lżejszy płaszcz, zamszowe buty i… spódnica zamiast legginsów ;).