If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Tarta cytrynowa.

    Kruchy, delikatny spód ciasta, zwiewny, prawie przezroczysty mus cytrynowy i to wszystko w jednym kawałku posypane mgiełką pudrową. Trochę się rozmarzyłam, ale rzeczywiście efekt rewelacyjny. Drodzy Państwo, przedstawiam bohatera dzisiejszego dnia – Tartę Cytrynową.

(Przepis pochodzi z ,,Kuchennej półeczki- 120 wypieków” Emma Patmore).

Skład:

150 g mąki

25 g cukru

125 g masła

150 ml śmietanki (30% lub 36%)

łyżka wody

4 jajka

100 cukru

5 łyżek soku z cytryny

starta skórka cytrynowa z 5 cytryn

3 kropelki esencji cytrynowej

bułka tarta do posypania formy do pieczenia

A oto jak to zrobić:

  1. Do szerokiej miski przesiewamy mąkę, dodajemy pokrojone na kawałki masło, cukier i skraplamy łyżką wody. Zdecydowanym ruchem zagniatamy ciasto i odkładamy na 30 minut do zamrażalnika,

  2. włączamy piekarnik, nastawiając temperaturę na 190 stopni,

  3. płaską formę do ciasta smarujemy od wewnątrz masłem, posypujemy bułką tartą i wykładamy nią ciastem. Na koniec ciasto nakłuwamy widelcem (nawyk, którego nie mogę się pozbyć, ale podobno ma on ukryty cel m.in. lepiej dostaje się ciepłe powietrze) i wkładamy do piekarnika na 20 minut,

  4. w mikserze ubijamy śmietankę (nie musi być zupełnie zbita) dodajemy jajka, cukier, skórkę cytrynową, sok z cytryny i esencję cytrynową. Wszystko miksujemy na jednolitą masę,

  5. ciasto wyjmujemy z piekarnika i ostrożnie nalewamy naszą masę cytrynową na kruchy spód. Efekt jest trochę zaskakujący, bo na upieczony spód nalewamy tak naprawdę wodnistą masę. Ale tak ma być :) Wkładamy do piekarnika na ok 20 minut. Po wyjęciu posypujemy cukrem pudrem.

A cup of chocolate…

   Cześć Wam! Za mną pracowity dzień, ale teraz mam odrobinę czasu tylko dla siebie, więc zajmę się tym co lubię najbardziej, czyli podjadaniem, w trakcie czytania miłej książki! Jeśli podobał wam się klimat „Śniadania u Tiffaniego”, to „Witaj na świecie maleńka” jest dla was.

    Autorka tej powieści, Fannie Flag zasłynęła głównie dzięki książce „Smażone zielone pomidory”, ale szczerze mówiąc, ta o wiele bardziej przypadła mi do gustu. Opowiada o młodej dziennikarce mieszkającej w Nowym Jorku. Czytając tę powieść można się aż zakrztusić latami 60 (na dodatek dowiadujemy się co nieco o historii Stanów Zjednoczonych!:)). 

 

To coś pysznego w tym kubku, to moje własne dzieło, jest idealne na poprawę humoru. A książka jest naprawdę super!

 

Made by Zosia!

    Dzisiaj Zosia przygotowała dla Was śniadaniowy przepis! Oczywiście musiałam najpierw sprawdzić (jako osobisty smakosz Zosieńki) czy dane danie jest zjadliwe. Jeśli mam być szczera to brak mi klawiszy na klawiaturze, do opisania tego jak bardzo mi smakowało!:) (swoją drogą polecam Wam jej blog o gotowaniu)

… Podano śniadanie!

     Najprzyjemniejsza chwila dnia- najlepiej jeszcze, żeby była to sobota, a ja lecieć nigdzie nie muszę. Cisza za oknem, w radio szum złotych przebojów – nie muszę dosłuchiwać się, gdzie tym razem korki w Trójmieście- cudo! O bosych nogach, spokojnym, dostojnym krokiem zmierzam do kuchni. Dziś będę łakomczuchem. Chałka z truskawkami dopełni mojego porannego szczęścia.

 

 A oto przepis:

 

 

SKŁAD:

1 chałka

0,5l mleka

3 jajka

2 łyżki masła i 5 kropli oliwy

50 dag cukru pudru

SOS:

1 paczka mrożonych truskawek,

2 łyżki miodu,

3 łyżeczki cukru waniliowego

 

 

Przygotowanie:

  1. W zwykłym garnku roztrzepuję 3 jajka (w okresie większego zachorowania, warto sparzyć wrzątkiem) z mlekiem i z 3 łyżkami cukru waniliowego,

  2. równocześnie, podgrzewam zmrożone truskawki i dodaję 2 porządne łyżki miodu, po 3 minutach blenderem miksuje zawartość,

  3. pokrojone kawałki chałki, zamaczam oddzielnie z dwóch stron w mojej masie jajecznej i przypiekam na oczekującej już, rozgrzanej z 2 łyżkami masła i kropelką oliwy patelni,

  4. usmażone kromki, solidnie posypuje cukrem pudrem, oblewam ciepłą masą truskawek i JEM!