If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Kapelusz

Nigdy nie byłam fanką kapeluszy. Oczywiście dopóki nie znalazłam tego modelu:). Po zsumowaniu wszystkich Asosowych zniżek  stałam się jego posiadaczką za jedyne 15 funtów. Wiem, że wygląda niepozornie i może się wydawać, że nie różni się zbytnio od wszystkich innych kapeluszy dostępnych w sieciówkach. A jednak jest to jedyny kapelusz, w którym wyglądam na tyle normalnie, że nie wstydzę się wyjść w nim na ulicę. Do tej pory we wszystkich, które przymierzałam, wyglądałam albo jak Włóczykij albo jak Jennifer Lopez w trakcie kręcenia teledysku, z tą różnicą, że wielkie rondo zdecydowanie nie dodawało mi seksapilu (gigantyczna dysproporcja między wielkim kapeluszem a małym ciałkiem nie wyglądała przekonująco). Dla mnie będzie on świetną alternatywą dla przeciwsłonecznych okularów:).

kapelusz – Asos.com

kurtka – Bershka, około 80 złotych (z przeceny)

bluzka – Dorothy Perkins, 129 złotych

spodnie – Cubus, około 130 złotych

torebka – New Look 59 złotych

Buty – Zara, około 250 złotych

 

TV!

   Skłamałabym mówiąc, że oglądanie telewizji to moje ulubione zajęcie. Wolny czas lubię spędzać aktywnie, najlepiej w gronie najbliższych, a jeśli dopisuje pogoda to koniecznie na świeżym powietrzu. Dzisiaj jednak jestem tak zmęczona, że marzę o wieczorze na kanapie i z pilotem w ręku. Całkiem dobrze się składa, bo dziś będę mogła obejrzeć „Usta, usta”, a zaraz potem „Kubę Wojewódzkiego”. Oczywiście jeśli do tej pory nie zasnę:). Miłego wieczoru!

Dzisiaj popcorn sobie odpuszczę i zamienię na gorącą czekoladę, ale w dresy wskoczę obowiązkowo!

Moje drugie śniadanie, czyli kanapka z pesto, pomidorami i mozzarellą.

 …nie ma lepszego sposobu w ciągu dnia na zaspokojenie głodu, niż własnoręcznie przygotowywana kanapka z pesto, wsuniętymi pomidorami i kilkoma plastrami sera mozzarella. Mieszkając spory okres poza domem, pomidory z mozzarellą były wpisane na stałe w moje codziene menu. Prawie do znudzenia! Aż w pewnym momencie, w biegu wpadłam na małą restauracyjkę i pozazdrościłam im ogromnych kanapek z różnymi pysznościami. Jedną z nich, była właśnie świeża bagietka z pesto. Szybko czmychnęłam do domu i sama spróbowałam dorównać temu cudu.

Moim zdaniem, świeże pesto i bagietka jest dostatecznie sycące, że można od czasu do czasu urozmaicić sobie nimi drugie śniadanie w pracy. Sami spróbujcie :-)

 

Skład:

1 mała bagietka 

3 garście świeżej bazylii (1 bazylia w doniczce)

1 ząbek czosnku

garść świeżo startego parmezanu, albo 1 torebka 

1-2 łyżki oliwy z oliwek

szczypta soli

garść orzechów włoskich lub pinii

1 mozzarella

1 świeży pomidor

A oto jak to zrobić:

1.Miksujemy czosnek, swieże liście bazylii ze szczyptą soli. Dodajemy orzechy, 1 łyżkę oliwy i miksujemy dalej. Przekładamy do miski i wsypujemy parmezam. Delikatnie mieszamy i wlewamy tyle oliwy, żeby składniki się połączyły i stworzyły gęsty sos (mniej więcej jeszcze 1 łyżkę).

2.Bagietkę smarujemy pesto i nakładamy pokrojoną w plastry mozzarellę i pomidor. Przed podaniem, możemy na 5 minut włożyć do piekarnika, rogrzanego do 160 stopni. 

.. obrywamy swieże liście bazylii

..dodaję orzechy 

.. i starty parmezan (koszt 1 paczuszki, ok 2,80 zł).

Kroję ser mozzarellę i pomidory w plastry.

 

..smaruje bagietkę sporą ilością pesto.

 

.. przed podaniem, możemy włożyć do piekarnika (w pracy proponuję do mikrofalówki) na dosłownie kilka minut. Pycha!

Party

   Witajcie! Przedstawiam Wam zdjęcia z piątkowego przyjęcia. Muszę przyznać, że ciężka praca się opłaciła, nikt nie narzekał na niesmaczne jedzenie i brudną podłogę:). A najważniejsze, że solenizant do końca  niczego nie podejrzewał, więc niespodzianka była udana. Tak jak się spodziewałam, w gołych nogach było mi za zimno i postanowiłam założyć rajstopy.

   Gdybym miała trochę więcej wolnego czasu, (i gdyby Zosia, Ela i Karolinka zawsze tak bardzo mi pomagały:)) chciałabym zapraszać gości co tydzień, ale na dzień dzisiejszy nacieszę się tym minionym, piątkowym wieczorem.

W środku imprezy, postanowiliśmy puszczać lampiony. Ten piękny zwyczaj wywodzi się z Chin. Gdy zapalasz świeczkę w lampionie i puszczasz go na wiatr, możesz wypowiedzieć życzenie.