Gdy 12 grudnia 2024 roku Chanel ogłosiło, że jej nowym dyrektorem kreatywnym zostaje Matthieu Blazy, branża mody potraktowała tę decyzję jak jeden z najważniejszych ruchów personalnych ostatnich lat. Po odejściu Virginie Viard w czerwcu 2024 roku marka weszła bowiem w okres wyczekiwania, spekulacji i nerwowego sprawdzania, kto odważy się dotknąć świętości przy Rue Cambon.

  Krytycy mody szybko zauważyli, że Blazy wydaje się doskonale rozumieć paradoks, na którym Gabrielle Chanel zbudowała swoją legendę. Ubrania mają być jednocześnie funkcjonalne i zmysłowe. Powinny działać w codziennym życiu, ale jednocześnie pozwalać na transformację.

  „Chanel jest funkcją i fikcją. Dniem i nocą” – mówi Blazy i patrząc na najnowszą kolekcję na sezon jesień/zima 2026/27 ciężko się z tym nie zgodzić. Klasyczny tweedowy kostium Chanel stał się bardziej miękki, luźniejszy i mniej „muzealny”, jakby projektant chciał sprawdzić, co się stanie, gdy zdejmie z niego całą ceremonialną powagę. Całość kolekcji to prawdziwe balansowanie między zabawą, a szacunkiem do historii marki. Ciekawa jestem, czy według Was jest to udany eksperyment?