If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

5 wyjątkowych polskich sklepów internetowych, w których zrobisz fajne zakupy.

   

   In the past, online shopping meant mostly access to foreign brands that weren’t available at shopping malls. I did my first online shopping on the Asos British website – I didn’t have full access to Wi-Fi at home so everything was happening in a pretty restless atmosphere (I wonder, how many of you remember the times when you had to reconnect the cable from the stationary telephone to your computer in order to connect to GaduGadu ;)), and when the parcel finally arrived, I felt sick whenever I thought about the return process. Today, I don’t need a cable or a computer as I can do the shopping on my mobile phone in all possible places. Things that I buy have changed as well – online, I search mostly for ideally selected products, and it’s best if they are Polish. I avoid wasting time on large online stores that have everything in their offer. I prefer smaller ones run by people who are passionate about what they do and today, I’d like to share a few of my favourites with you. Were you familiar with any of them?

* * *

   Kiedyś zakupy w sieci oznaczały przede wszystkim dostęp do zagranicznych marek, których nie sposób było znaleźć w centrach handlowych. Moje pierwsze wirtualne zakupy zrobiłam na brytyjskiej stronie Asos – nie miałam jeszcze wtedy stałego dostępu do Internetu w domu, więc wszystko odbywało się w dosyć nerwowej atmosferze (ciekawa jestem kto z Was pamięta czasy, gdy trzeba było przepiąć kabel ze stacjonarnego telefonu do komputera, aby połączyć się z GaduGadu ;)), a gdy paczka w końcu doszła, to na myśl o procedurze zwrotu robiło mi się niedobrze. Dziś nie potrzebuję już ani kabla, ani komputera, bo zakupy mogę robić przez telefon w każdym możliwym miejscu. Zmieniło się też to, co kupuję – w sieci szukam przede wszystkim idealnie wyselekcjonowanych produktów, najlepiej polskich. Szkoda mi czasu na wielkie sklepy internetowe, które mają w swojej ofercie wszystko. Wolę te mniejsze, prowadzone przez pasjonatów i dziś chciałabym się podzielić z Wami kilkoma ulubieńcami. Znaliście któryś z nich?

Fridge by yDe to krok dalej niż kosmetyki ekologiczne. Międzynarodowe certyfikaty kosmetyków naturalnych są dosyć liberalne (dopuszczają użycie wielu substancji syntetycznych, w tym konserwantów, jak również alkoholu etylowego). Fridge nie stosuje żadnych konserwantów ani alkoholu etylowego. 

 

1. Fridge by yDe

When I first read an article on fresh cosmetics, I quickly took the bait and forked over 1.9 bomb serum by Fridge. Since then some time has passed, but the products of this brand are always welcome in my fridge. There exist a few reasons why Fridge by yDe found its place on today’s list – it’s Polish, the products are known around the world, the brand doesn’t test on animals, and the ingredients are pure and top-quality. The cosmetics don’t contain preservatives, synthetic substances, and ethyl alcohol (in order for them to maintain their properties, they need to be kept in a fridge, and for most of their products the freshness is guaranteed for 2.5 months from the date of their production. Additionally, the compositions are simple and short, owing to which the concentration of each active substance is high translating into their effectiveness. 

* * *

1. Sklep Fridge by yDe

Gdy pierwszy raz przeczytałam artykuł o świeżych kosmetykach szybko połknęłam haczyk i szarpnęłam się na 1.9 serum bomb od marki Fridge. Od tego czasu minęło już sporo lat, ale produkty od tej marki są w mojej lodówce zawsze mile widziane. Istnieje kilka powodów dla których sklep Fridge by yDe trafił na dzisiejszą listę – jest polski, produkty znane są na całym świecie, marka nie przeprowadza testów na zwierzętach, a do składów nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Kosmetyki nie zawierają konserwantów, substancji syntetycznych i alkoholu etylowego (by zachowały swoje właściwości, należy trzymać je w lodówce, a gwarancja ich świeżości to dla większości kosmetyków Fridge by yDe 2,5 miesiąca od daty produkcji). Dodatkowo, składy kosmetyków są proste i krótkie, dzięki temu stężenie każdej substancji aktywnej w kremie jest wysokie, co przekłada się na działanie. 

pigwoniada z miodem od Świat Pigwowca // konfitura z pomarańczy i dynii marki Ogródek Dziadunia  // marokańska pasta orzechowa od  Le Papu // pasta z wędzoną papryką od Le Papu // bulion lubczykowy Visana // przyprawa do chleba z masłem Visana

2. Jadłosfera

Probably many of you think that stores with local and natural food products should be stationary by principle as contact with the seller is of essence here. In case of Jadłosfera, I think that it’s worth changing your opinion. I remember how I sent an inquiry about the availability of honey – it was May, and my larder was almost empty. Ms. Agnieszka responded that the honey at her store comes from really environmentally-friendly and reliable apiaries so if the honey on her site is unavailable, it’s impossible to make an additional order – you need to wait at least a few months as bees need some time to produce it. Therefore, I probably committed some kind of apiarian faux pas, but Ms. Agnieszka (who is the owner of a blog with healthy and quick recipes) wasn’t repulsed by my question and recommended rose preserve as consolation. Then, my shopping accelerated – a revelation are surely pasta sauces (Moroccan with nutswith smoked paprika) that require only frying some onion and adding a few things from the bottom of your fridge to cook delicious pasta for dinner. I also recommend lovage bouillonspice for bread with butter and a wide choice of eco olive oils and other oils. 

* * *

2. Jadłosfera

Pewnie wiele z Was uważa, że sklepy z lokalną i naturalną żywnością powinny być stacjonarne z założenia, bo w takich przypadku kontakt ze sprzedawca jest naprawdę ważny. W przypadku Jadłosfery myślę, że warto zmienić zdanie. Pamiętam, jak wysłałam zapytanie o dostępność miodów – był maj, a moja spiżarka świeciła pustkami. Pani Agnieszka napisała mi jednak, że miody w jej sklepie pochodzą z  n a p r a w d ę  ekologicznych i sprawdzonych pasiek więc jeśli miód na jej stronie jest niedostępny, to niemożna go domówić – trzeba poczekać co najmniej kilka tygodni, bo przecież pszczoły muszą mieć czas, aby go zrobić. Popełniłam więc chyba jakieś pszczelarskie faux pas, ale pani Agnieszka (która na co dzień prowadzi bloga ze zdrowymi i szybkimi przepisami) nijak się do mnie nie zraziła i na pocieszenie poleciła konfiturę z płatków róży. Potem już rozpędziłam się w zakupach – odkryciem są pasty (marokańska z orzechamiz wędzoną papryką) do których wystarczy podsmażyć cebulkę i dodać trochę rzeczy leżących na dnie lodówki, aby ugotować pyszny makaron na obiad. Polecam też bulion lubczykowyprzyprawę do chleba z masłem i szeroki wybór ekologicznych oliw i olei. 

Spinka "łapacz" Turtle Story // Torebka kubełek Balagan // Okulary przeciwsłoneczne Meller // Kapelusz Paris+Hendzel Handcrafted Goods

3. SHOWROOM

For quite some time, Polish brands have been offering a few more products than only a jersey dress or a T-shirt with a hamburger printed on it. Today, buying products with the “made in Poland” label is not only a form of patriotism – much more frequently, our native brands create items that become a real seasonal “must have” (even for many upcoming seasons). Really well-made, exceptional, and mostly difficult to get – these are the traits of such products in comparison to those available at chain stores. SHOWROOM promotes independent designers from all over Europe, but you will find there a wide gamut of Polish products. The store’s motto is “Wear it first” and even though I’m trying to avoid competing against anyone, I found a few gems that I’ve already saw at the profiles of a few of my favourite niche influencers. There’s a sale going on, so you should definitely check out their website.

 * * *

3. SHOWROOM

Od dłuższego czasu polskie marki mają do zaoferowania znacznie więcej niż sukienkę z dreso-podobnego materiału czy bluzę z nadrukowanym hamburgerem. Dziś kupowanie produktów z metką "made in Poland" nie jest już tyko formą patriotyzmu – coraz częściej nasze rodzime marki tworzą rzeczy, które stają się prawdziwymi "must have" sezonu (albo sezonÓW). Świetnie wykonane, wyjątkowe i przede wszystkim trudno dostępne – tymi cechami wyróżniają się na tle sieciówkego asortymentu. Sklep internetowy SHOWROOM promuje niezależnych projektantów z całej Europy, ale znajdziecie tam przede wszystkim całą gamę produktów od polskich marek. Motto sklepu to "Wear it first" i chociaż ja staram się z nikim nie ścigać, to w ofercie znalazłam kilka perełek, które widziałam już wcześniej u moich ulubionych niszowych influencerek. Właśnie trwa wyprzedaż, więc zajrzyjcie koniecznie na tę stronę.

Idealna sukienka na plażę od Muuv. Dostępna właśnie w SHOWROOM. 

 

4. Insignis Publishing House

This choice is a consequence of my culinary experiments. Recently, for obvious reasons we’ve been avoid eating out. That’s why I’m digging out old cookbooks and purchase new ones to broaden the home menu. I love those with beautiful photos and sophisticated traditional French cuisine, but when it comes to the actual cooking, it turns out that only Jamie’s recipes remain within my skill range ;). That’s why I have enriched my home library with “Jamie's Ministry of Food”, and I also bought “Chasing the Sun” and “The Diary of a Bookseller” by Shaun Bythell. The last book starts with the following excerpt:

* * *

4. Wydawnictwo Insignis

Ten wybór to konsekwencja moich kulinarnych eksperymentów. W ostatnim czasie z oczywistych względów staramy się nie jeść w knajpach, więc odkopuję stare książki kulinarne i kupuję nowe, aby poszerzyć domowe menu. Uwielbiam te z pięknymi zdjęciami i wyszukaną tradycyjną kuchnią francuską, ale gdy przychodzi co do czego, to okazuje się, że tylko przepisy Jamie'go jestem w stanie ogarnąć ;). uzupełniłam więc swoję biblioteczke o "Każdy może gotować", a przy okazji zakupiłam też "W pogoni za słońcem" i "Pamiętnik Księgarza" autorstwa Shaun Bythell. Ta ostatnia książka zaczyna się tak:

Would I like to be a bookseller de métier? On the whole—in spite of my employer’s kindness to me, and some happy days I spent in the shop—no. George Orwell, “Bookshop Memories,” London, November 1936

Orwell’s reluctance to commit to bookselling is understandable. There is a stereotype of the impatient, intolerant, antisocial proprietor—played so perfectly by Dylan Moran in Black Books—and it seems (on the whole) to be true. There are exceptions of course, and many booksellers do not conform to this type. Sadly, I do. 

It may seem that the book about a bookseller will be equally sad as the bookseller himself, but I hadn’t read something equally funny for a long time. To the extent that I often catch myself thinking: I wonder what comment my favourite grouty Scot would have. 

* * *

"Czy chciałbym wykonywać zawód księgarza? Ogólnie rzecz biorąc, choć pracodawca traktuje mnie dobrze, a w księgarni spędziłem sporo miłych chwil – nie." George Orwell, Bookshop Memories, Londyn, listopad 1936

Niechęć Orwella do księgarskiego fachu jest zrozumiała. Funkcjonuje stereotyp niecierpliwego, nietolerancyjnego i aspołecznego właściciela księgarni – taką wspaniałą kreację stworzył Dylan Moran w serialu "Księgarnia Black Books" – która (zasadniczo) wiernie oddaje rzeczywistość. Można oczywiście wskazać wyjątki i wielu księgarzy pewnie nie zachowuje się stereotypowo. Ja, niestety, tak. 

Chociaż mogłoby się wydawać, że książka o księgarzu będzie równie smętna jak on sam, to dawno nie czytałam czegoś równie zabawnego. Do tego stopnia, że często łapię się teraz na myśli: ciekawe jak skomentowałby to mój ulubiony gburliwy Szkot. 

Portos w oczekiwaniu na kuriera. Nie czeka bynajmniej na swoje zamówienie – Portos, niczym prawdziwy pies z kreskówki, nienawidzi kurierów i pana listonosza. W każdym innym przypadku jest niczym ciepły kisiel.

pluszowa Lama od Jellycat // książeczka "Do kąpieli, króliczku" ,Dwie siostry // książeczka "Gdzie jest moja czapeczka" ,Dwie siostry // prążkowane body kimono od MarMar // perfumowane mydło do prania od KERZON X MINOIS // pianka do kąpieli od MINOIS PARIS // myszka Maileg

5. Bebespace

If you aren't familiar with this store, beware – it's really difficult not to click on “add to card” button featured on each open webpage after going through all the products. Before you can even notice, you’ll become the owners of a fluffy lama, books that your child can only read in four years, clothes that would fulfil the needs of quintuplets, and many other items that are so beautiful that you can’t resist. And speaking dead serious now – if you are searching for something for your toddler, and you are fed up with the flamboyant, plastic, and unaesthetic children’s products, you can breathe again – here, you’ll be welcomed only by meticulously selected brands. I finally found there my dream (and nice) scarf, which saved my aching shoulders. The assortment is mostly dedicated to newborns, toddlers, and children, but there is also a section for mothers with organic teas, cosmetics, and useful accessories.

* * *

5. Bebespace

Jeśli wcześniej nie znałyście tego sklepu, to uważajcie – po przejrzeniu asortymentu niezwykle ciężko jest ominąć opcję "dodaj do koszyka" przy każdej otwartej podstronie. Nim się obejrzycie, staniecie się właścicielami futrzastej lamy, książeczek, które Wasze dziecko będzie w stanie przeczytać dopiero za cztery lata, ubranek które zaspokoiłyby potrzeby pięcioraczków i wielu wielu innych rzeczy, które są tak piękne, że nie sposób im się oprzeć. A tak na serio – jeśli szukacie czegoś dla Waszego malucha, a dosyć macie krzykliwych, plastikowych i nieestetycznych artykułów dziecięcych to teraz możecie odetchnąć – tu czekają na Was tylko pieczołowicie wyselekcjonowane marki. Ja znalazłam tam w końcu wymarzoną (i ładną) chustę, która uratowało moje zbolałe ramiona. Asortyment przeznaczony jest głównie dla noworodków, niemowląt i dzieci ale nie mogło zabraknąć również sekcji dla mam z organicznymi herbatami, kosmetykami oraz przydatnymi akcesoriami.

By the way, you can use my recipe for the pasta that you can see above. It is a loose adaptation on Jamie’s pasta (I don’t remember in which book I found it). It is quick and delicious. 

Pasta in five minutes. 

Ingredients:

2 finely chopped white onions

4 slices of Parma ham

3 cloves of garlic

1 small tomato concentrate

2 tomatoes 

1 can of smoked paprika spread

1 large glass of white or red wine

hot olive oil

grated parmesan, almonds, pecan nuts

salt and pepper

favourite pasta

Directions:

Fry finely chopped onion and garlic in a pan with olive oil until transparent. Add finely sliced Parma ham. Fry everything. Put pasta into boiling water. Add tomato concentrate, paprika spread, and fry. Add finely chopped tomatoes and a glass of wine. Wait until it becomes thicker in texture. After stirring everything, add parmesan, almonds, and nuts. 

 

* * *

Przy okazji, podaję Wam przepis na makaron, który widzicie powyżej. To luźna adaptacja makaronu z przepisu Jamie'go (niestety nie pamiętam już, z której książki). Robi się go błyskawicznie i jest pyszny. 

Makaron w pięć minut. 

Skład:

2 drobno posiekane białe cebule

4 plasterki szynki parmeńskiej

3 ząbki czosnku

1 mały koncentrat pomidorowy

2 pomidory 

1 słoiczek pasty z wędzonej papryki

1 duży kieliszek białego lub czerwonego wina

pikantna oliwa

starty parmezan, migdały i orzeszki pekan

sól i pieprz

ulubiony makaron

Sposób przygotowania:

Drobno posiekane cebulę i czosnek podsmażam na patelni z oliwą do czasu aż się zeszkli. Dodaję szynkę pokrojoną w drobne paski. Podsmażam. Wstawiam makaron do gotującej się wody. Dodaję przecier pomidorowy, pastę z papryki, podsmażam. Dodaję drobno pokrojone pomidory i kieliszek wina. Czekam aż sos zgęstnieje. Po wymieszaniu z makaronem dodaję parmezan, migdały i orzeszki. 

 

* * *

 

4 moje koleżanki wybierają najlepsze kosmetyki tego lata

   “Always regarding women’s needs, close to their joys and problems”, “independence and endurance comes from ideally red lips”, “sweets that don’t give extra weight”. You may think that these are phrases taken out of poor motivational handbooks, but no – these are quotes taken from newspapers and cosmetic advertisements. And even though few of us think that hair spray can replace our friend and that an appropriate lipstick can help you to attain professional success, marketing agencies still base their moves on strange and awkward slogans instead of tangible benefits resulting from using a given product.The leaflet phrases are often catchy, but mostly these are only empty promises. They usually refer to our self-assessment, lack of confidence, and the need for quick pleasure. And we’re searching for specific results – information on what and in what time a given cosmetic will do to our body.  

   If you prefer reading about real attainable effects, you will surely like today’s post. I asked my friends to write a review of their favourite cosmetics – simple and to the point, without the needless adjectives. That was how I created a list of the four highly recommended cosmetic products. I tested these as well, so you can find my comments under each of the photos as well.

* * *

   „Zawsze blisko kobiet, ich radości, problemów i potrzeb”, „niezależność i wytrwałość bierze się z idealnie czerwonych ust”, „słodkości, które nie tuczą”. Być może wydaje Wam się, że to sentencje z kiepskich poradników motywujących, ale nie – to cytaty z notatek prasowych i reklam kosmetyków. I chociaż mało która z nas myśli, że lakier do włosów zastąpi przyjaciółkę, a odpowiednia szminka pomoże w osiągnięciu zawodowego sukcesu, to agencje marketingowe wciąż opierają swoje działania na sloganach dziwnej treści zamiast na namacalnych korzyściach płynących ze stosowania danego produktu.
Hasła z ulotek bywają chwytliwe, ale w większości to tylko puste obietnice. Zwykle odnoszą się do naszej samooceny, braku pewności siebie i potrzeby szybkiej przyjemności. A przecież nam chodzi o konkrety – informacje co i w jakim czasie kosmetyk zrobi z naszym ciałem.
   Jeśli wolicie czytać o realnych efektach, dzisiejszy post powinien się Wam spodobać. Poprosiłam swoje koleżanki o napisanie recenzji ulubionych kosmetyków – prosto i na temat, bez zbędnych przymiotników. W ten sposób stworzyłam listę czterech godnych polecenia artykułów pielęgnacyjnych. Sama również je przetestowałam, więc pod każdym zdjęciem znajdziecie kilka słów także ode mnie.

Serum polecone przez Monikę odczarowało moje zdanie na temat tego rodzaju kosmetyków. Teraz nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez niego. Faktycznie po jego użyciu trochę piecze skóra, ale w moim przypadku na pierwsze efekty nawet nie trzeba czekać do rana. Tuż po nałożeniu wydawało mi się, że skóra wygląda na bardziej rozświetloną i promienną (wyglądała „zdrowo”). I co dla manie jest bardzo ważne, wchłania się od razu – nie zostawia śliskiej powłoki. Prawdopodobnie nigdy bym się o tych dobrodziejstwach nie przekonała, gdyby nie koleżanka – żadna reklama nie przekonałaby mnie do poszerzenie swojej kosmetyczki o taki właśnie produkt. A ten, mam, używam i jestem zadowolona z tego jak wygląda po nim moja skóra. W wolnej chwili warto też obejrzeć asortyment ze sklepu Cosibella.pl mają bardzo dużo fajnych niszowych marek.

Monika, 26, works at a marketing company.  

Timeless – Skin Care Serum – 20% Vitamin C + E Ferulic Acid is my greatest cosmetic skincare discovery. Already after the first use, I noticed that my skin is visibly brightened (the cosmetic should be used at night, and you’ll notice the first effects already in the morning). I even had the impression that the fine discolouration spots (that were the leftovers of imperfections) were also slightly less visible. The serum has light and liquidy texture. You can really feel that it’s working – right after the application, your skin becomes slightly itchy – it’s the effect of high vitamin C concentration. The serum has almost no traceable fragrance so it will be ideal for people who aren’t into intense smells. I now recommend it to all of my friends.

* * *

Monika, 26 lat, pracuje w firmie marketingowej.

   Moim największym pielęgnacyjnym odkryciem jest serum Timeless – Skin Care – 20% Vitamin C + E Ferulic Acid. Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że moja skóra jest wyraźnie rozświetlona (kosmetyku używamy na noc, a pierwsze efekty możemy zobaczyć następnego dnia rano). Miałam nawet wrażenie, że moje drobne przebarwienia (powstałych pod zagojeniu się niedoskonałości) również „zgasły” i stały się mniej widoczne. Serum ma bardzo lekką płynną konsystencję. I naprawdę czuć, że działa – zaraz po aplikacji delikatnie piecze skóra – jest to efekt dużego stężenia witaminy C. Serum jest praktycznie bezwonne, więc dla osób, które nie przepadają za intensywnymi zapachami, będzie idealne. Polecam go teraz każdej mojej koleżance.

    W mojej łazience mam w tym momencie malinowy peeling i krem pod oczy od Balneokosmetyki i powiem szczerze, że żelu jeszcze nie testowałam, ale jestem pewna ze będzie świetny – te kosmetyki nigdy mnie nie zawodzą. I faktycznie na promocje w tym sklepie można często liczyć – teraz na kod rabatowy LIPIEC można uzyskać 20% zniżki na cały asortyment w sklepie Balneokosmetyki.pl

Helena, 34, a maths teacher.  

   I  became familiar with Balneokosmetyki thanks to Gosia and her skincare posts. I love their biosulphide mineral bath, and now I fell in love with their face cleansing gel also with biosulphide water and vitamins – especially C. It is very pleasant in use, it doesn’t foam too much, and it refreshes and cleanses your skin. It doesn’t, however, dry it (I don’t like the effect of “drawn” skin). Thanks to a 200-mililitre package, it will last for a very long time. It’s also very affordable, and there are often attractive discounts and promotion on Balneokosmetyki website so it isn’t that difficult to get a discount.

* * *

Helena, 34 lata, nauczycielka matematyki.

   Markę Balneokosmetyki poznałam dzięki Gosi i jej pielęgnacyjnym wpisom. Uwielbiam ich biosiarczkową kąpiel mineralną, a teraz pokochałam żel do mycia twarzy również z biosiarczkową wodą i witaminami – zwłaszcza C, jest bardzo przyjemny w użyciu, nie pieni się za mocno, szybko odświeża i dobrze oczyszcza skórę, ale jej nie wysusza (bardzo nie lubię efektu „ściągniętej" buzi). Dzięki opakowaniu o pojemności 200 ml, wystarcza na długi czas. Jest też niedrogi, a na stronie Balneokosmetyki bardzo często są atrakcyjne promocje, więc nie jest trudno załapać się na zniżkę.

Ola już od dawna namawiała mnie na kupno samoopalacza Get Brush Tan. Teraz mogę mieć jedynie do siebie pretensje, że tak długo zwlekałam. To zdecydowanie najlepszy kosmetyk samoopalający, jaki kiedykolwiek miałam (a uwierzcie mi, że jako właścicielka jasnej karnacji wypróbowałam ich hektolitry). Warto podkreślić, że butelka nadaje się do wielokrotnego napełniania, a kolory można wybierać spośród 3 różnych odcieni – uniwersalny (złote opakowanie), ciemny i wyjątkowo ciemny. Get Brush Ten jest wolny od parabenów i formaldehydów, nie jest testowany na zwierzętach i pasuje do wszystkich rodzajów skóry. Dobry efekt utrzymuje się przez 3 do 5 dni.

Ola, 36, mom of three kids.  

   My opinion on self-tanners had been adamant for many years – self-tanners give you an orange tan, leave stains, have unpleasant smell, stain clothes, and I’d never come round to any of them. It was only recently that I discovered Get Brush Tan by Crissa. I call it a special task cosmetic as owing to the simple application, you can quickly and easily apply it almost anywhere. It also has a small capacity, owing to which it is ideal to fit into carry-on baggage or even your purse. However, getting to the crux of the matter – it is a cosmetic that guarantees attaining a really dark tan. In my opinion, its application gives the same results as professional spray tanning.

* * *

Ola, lat 36, wychowuje trójkę dzieci.

   Moja opinia o samoopalaczach była od wielu lat niezmienna – samoopalacze opalają na pomarańczowo, plamią, nie najlepiej pachną, brudzą ubrania i do żadnego się nigdy nie przekonam. Dopiero niedawno odkryłam samoopalacz Get Brush Tan marki Crissa. Nazywam go kosmetykiem do zadań specjalnych, bo dzięki łatwej aplikacji, szybko i naprawdę równomiernie można go nałożyć dosłownie wszędzie. Ma też małą pojemność, więc mieści się do bagażu podręcznego, a nawet torebki. Ale przechodząc do meritum – jest to kosmetyk, który gwarantuje uzyskanie naprawdę ciemnej opalenizny. Według mnie po jego użyciu skóra wygląda tak samo, jak po profesjonalnym opalaniu natryskowym.

Ja i Justyna jesteśmy całkowitymi przeciwieństwami, jeśli chodzi o to, czym natura obdarzyła nasze głowy. Jeśli mogłaby oddać mi choć 1/5 swoich włosów, cieszyłabym się z naprawdę grubego warkocza. Ale mimo tego, że nasze kosmyki są tak różne i wymagają zupełnie innej techniki pielęgnacji, to sprej ANTI.GRAVITY.SPRAY Kevina Murphy rozwiązuje większość codziennych problemów.

Justyna, 33, works at a real estate development company.  

   I’ve got long and very thick hair. I live in friendship with the natural waves, but I hate the colour. That’s why I’ve been dying my hair to attain a deep brown shade. In order to tame it a little but, I highlight the curl (as my hair is susceptible to all types of curling ) – that’s why I use curling irons, thermo rollers, and other, most often very hot, devices. I’ve got a real shock of hair, but it is heavy, and it quickly loses its freshness (what can you do about gravity?). That’s why my favourite cosmetics are those that increase the volume, especially down at the roots. Some time ago, I went crazy for the products by Kevin Murphy – ANTI.GRAVITY.SPRAY adds hair volume without burdening it. It also strengthens its glow.

* * *

Justyna, lat 33, pracuje w firmie deweloperskiej.

   Mam długie i bardzo grube włosy. Z naturalnymi falami żyję w przyjaźni, ale koloru nie znoszę, dlatego od dawna farbuję je na odcienie głębokiego brązu. By je odrobinę ujarzmić, podkreślam ich skręt (a na wszelkie kręcenie są bardzo podatne) – dlatego często używam lokówek, termoloków i innych najczęściej mocno rozgrzanych urządzeń. Włosów mam bardzo dużo, ale są tak ciężkie, że szybko tracą swoją świeżość (cóż zrobić, grawitacja), dlatego moimi ulubionymi kosmetykami są te, zwiększające objętość, głównie u nasady. Jakiś czas temu oszalałam na punkcie produktów Kevina Murphy – sprej ANTI.GRAVITY.SPRAY dodaje włosom objętości przy czym ich nie obciąża i wzmacnia. ich blask.