If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – Zmiana proporcji, nim będzie za (zimno) późno.

trousers and ajcket / spodnie i kurtka – NA-KD

cashmere sweter / sweter z kaszmiru – MLE Collection

leather bag / skórzana torebka – Balagan

shoes / buty – Bianca Di

   Przed nami ostatnie dni, no może tygodnie, kiedy możemy nosić nasze przejściowe ubrania i inspirować się stylem z paryskich pokazów. Niebawem zrobi się na tyle zimno, że tylko propozycje skandynawskich influencerek będa dla nas pomocne. Ja testuję więc nowe proporcje, które pewnie zostaną z nami na kilka sezonów. Co myślicie o tych spodniach z prostą nogawką i botkach z dopasowaną cholewką?

 Jeśli podobają Wam się moje spodnie (wybrałam rozmiar 32) i kurtka, to mam dla Was kod zniżkowy na nieprzecenione produkty w sklepie NA-KD. Wystarczy, że w podsumowaniu zakupów wpiszecie MLE15 a otrzymacie 15% rabatu. Udanych zakupów i przede wszystkim spokojnej niedzieli!

Sztuka Tworzenia Wspomnień, czyli fikcyjny Instagram, ścieżka dźwiękowa naszego życia i ukryty “look”.

   Nowadays, we feel the need to share our memories with people from outside of the circle of our nearest and dearest – the snapshots from our life are released to the world and we want as many people as possible to see them.  And since – which is totally natural – it is difficult to give up to strangers your weak points, disorderly house, or your worse profile, what we publish is really polished and smooth, not to say: staged. Instagram is filled to the brim with images that are supposed to convince others that our life is ideal. Bending under the pressure, we are starting to create perfect “pseudo-memories”, sometimes forgetting to really live through a given moment and engrave it in our mind as something exceptional.  

   What if we started a profile that would be invisible to others that would involve content that is important, and not necessarily nicely looking, to us. Later when looking at such photos, we would be surely filled with many more positive emotions than when we were filling the on-line space with images that were supposed to gather as many likes as possible. That was precisely the suggestion made by the author of  “The Art of Making Memories: How to Create and Remember Happy Moments”. Meik Wiking, as I’m talking about him, is a Danish writer and the CEO of the Happiness Research Institute in Copenhagen. Maybe you recall his first book – “The Little Book of Hygge: Danish Secrets to Happy Living”, which, in my opinion, is the best book created in reference to this famous cosy word. Probably because of the fact that Meik Wiking approached the topic in a scientific manner, but still he’s got great sense of humour and that’s why his work is so captivating.

* * *

   W dzisiejszych czasach mamy potrzebę dzielenia się wspomnieniami nie tylko z najbliższymi – kadry z naszego życia puszczamy w świat i chcemy, aby zobaczyło je jak najwięcej ludzi.  A ponieważ – co naturalne – ciężko jest pokazywać obcym swoje słabe punkty, bałagan w domu, czy gorszy profil, to nasze publikacje są zwykle wygłaskane, żeby nie powiedzieć: wyreżyserowane. Instagram wypełniony jest po brzegi obrazami, które mają zapewnić innych o tym, że nasze życie jest idealne. Uginając się pod presją, zaczynamy tworzyć perfekcyjne „pseudo-wspomnienia” czasem zapominając o tym, aby daną chwilę po prostu przeżyć i zapamiętać jako coś wyjątkowego.

   A gdyby tak założyć profil, którego nikt nie widzi i dodawać tam treści, które są dla nas ważne, a niekoniecznie ładne? Zerkając później na takie zestawienie z pewnością ogarnęłoby nas o wiele więcej pozytywnych emocji niż wtedy, gdy wrzucaliśmy coś po to, aby zgarnąć jak najwięcej lajków. Właśnie z taką propozycją wyszedł autor książki „Sztuka Tworzenia Wspomnień”. Meik Wiking, bo o nim mowa, to duński pisarz i dyrektor Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze. Być może pamiętacie jego pierwszą książkę – „Hygge. Klucz do szczęścia”, która w moim przekonaniu jest najlepszą pozycją o tym słynnym przytulnym słówku. Pewnie dlatego, że Meik Viking podchodzi do tematu w sposób naukowy, ale ponieważ obdarzony jest dużym poczuciem humoru, czyta się to wszystko z wielką przyjemnością.

Z pewnością zapamiętałabym spotkanie z autorem książki na bardzo długo, jednak do Warszawy wciąż daleko, a w tym momencie najważniejsze są dla mnie inne wspomnienia – ten kto widzi, jak szybko rosną nasze pociechy na pewno mnie zrozumie :). Jeśli jednak będzie Wam po drodze, to już jutro (14 listopada) o godzinie 18:00 w warszawskim Empiku w Arkadii możecie poznać Meike'a Vikinga we własnej osobie – będą pytania do autora, podpisywanie książek i zdjęcia. 

   What is the book about? Each year, we live through a certain number of days. Some of them pass just like that without leaving any trace in our minds. Other days will be remembered forever. How come? And is there any way to recall beautiful moments from the past easier? Or – even better – be able to plan your time so that you can create as many stunning memories as possible? I remember when we were creating the playlist for our wedding reception – I was searching for songs as I wanted the playlist to be flawless. Right before the big day, we had been listening to it again and again and adding next songs pondering over their sequence. Each strategic moment of the wedding reception had its own selected song combinations. I don’t need to tell you that whenever we hear “Unforgettable” by Nat King Cole or “What the World Needs Now” or “Bye Bye Baby” on the radio we look at each other knowingly and we travel to the happy moments inside of our minds – my father’s speech, first dance, and Portos eating Zosia’s chocolate cake from the plate.

* * *

   Ale o czym w ogóle jest ta książka? Każdego roku przeżywamy określoną liczbę dni. Niektóre z nich miną, nie pozostawiając śladu w pamięci. Inne zapamiętamy na zawsze. Od czego to zależy? I czy jest jakiś sposób, aby łatwiej przywoływać piękne chwile z przeszłości? Albo – jeszcze lepiej – umieć zaplanować swój czas tak, aby tych wyjątkowych wspomnień było jak najwięcej? Pamiętam jak układaliśmy playlistę na nasze wesele – kilka tygodni wyszukiwałam piosenek, bo chciałam, żeby była idealna. Tuż przed wielkim dniem słuchaliśmy jej w kółko, dodawaliśmy kolejne kawałki i zastanawialiśmy się nad ich kolejnością. Do każdego strategicznego momentu imprezy mieliśmy dopasowane odpowiednie kombinacje piosenek. Nie muszę więc Wam mówić, że gdy dziś w radiu usłyszymy „Unforgettable” Nat King Cole'a, „What the World Needs Now” czy „Bye Bye Baby” od razu rzucamy sobie porozumiewawcze spojrzenia i momentalnie przenosimy się do szczęśliwych chwil – przemowy taty, pierwszego tańca i Portosa wyjadającego Zosi czekoladowe ciasto z talerza.

Kto woli szukać ubrań dla swoich dzieci niż dla siebie ręka w górę! Szara sukienka w delikatną kratkę pochodzi od marki Roe&Joe, która tworzy klasyczne ubranka dla dzieci z wielką dbałością o środowisko i ekologię, za co dostaje ode mnie wielkiego plusa. W asortymencie znajdziemy między innymi ubranka z lnu i bawełny organicznej, a kolekcja "Close to nature" wyprodukowana jest w 30% z nici z recyclingu. Marka stawia zatem na decyzje, które niosą długofalowe korzyści dla kondycji planety, a do tego tworzy unikatowe ubranka, które będą wyglądały pięknie na naszych pociechach. Zjarzyjcie koniecznie na ich stronę!

    Each happy event deserves a soundtrack, but the music that momentarily triggers emotions from the past is only the first of many Meik Wiking’s tricks. Surely, you are able to name the perfume name and brand that you will always associate with one person, or the smell of certain meals that allows you to see the most wonderful moments from your family home – our memory is the result of many complex processes, but some mechanisms are as simple like as two times two. Owing to the diverse stimuli engaging the senses, our memories become more intense and lasting. Usually, events land in our head based on a coincidence, but in the book, you’ll get a tested (and scientifically proven) way on how to create and remember the happy moments. And since it has been proven that the level of our satisfaction with life depends to an extent on whether we’re creating an optimistic narration about the past, I think that it’s worth testing the instructions provided by the Danish author.

* * *

    Każde szczęśliwe zdarzenie zasługuje na ścieżkę dźwiękową, ale muzyka, która na chwilę ożywia uczucia z przeszłości to tylko pierwsza z wielu sztuczek Meike'a Vikinga. Na pewno jesteście w stanie podać nazwę perfum, które na zawsze będą się Wam kojarzyć z jedną osobą, albo zapachy potraw, które sprawiają, że przed oczami stają Wam najcudowniejsze chwile z rodzinnego domu – nasza pamięć jest składową wielu skomplikowanych procesów, ale niektóre mechanizmy są proste, jak dwa razy dwa. Dzięki zróżnicowanym bodźcom, angażującym zmysły, nasze wspomnienia stają się intensywniejsze i trwalsze.  Zazwyczaj zdarzenia lądują w naszej głowie na zasadzie przypadku, ale w książce dostajemy sprawdzony (i udowodniony naukowo) sposób na to, jak kreować i zapamiętywać szczęśliwe chwile. A ponieważ udowodniono, że nasz poziom zadowolenia z życia zależy po części od tego, czy mamy lub tworzymy optymistyczną narrację o przeszłości, to myślę, że warto  przetestować instrukcje Duńczyka.

Co tu robią te kubki? Pamiątki, których często używamy, to podobno świetny sposób na to, aby szczęśliwe wspomnienia wracały do nas częściej. Każdy z tych kubków przywiozłam z innej podróży. 

    How, according to the author, to plan a simple, yet beautiful, day that we will remember for long? I used all of the possible mechanisms and last weekend, we went to the beach to fly a kite ("do something for the first time”), I took a thermos flask filled with tea accompanied by a great deal of extras (cinnamon, rosemary sprig, raspberry preserve) and my camera (photos are indispensable when it comes to recalling happy moments as looking at them allows us to sharpen the outlines of the blurred images). Despite the fact that it was the least windy day in Sopot’s history and the kite didn’t want to fly in the least, I’m sure that the rickety aerial tests, the photos, and the tea helped us, at least to some degree, to fulfil the task.

* * *

   Jak, według autora, zaplanować zwykły, ale piękny dzień, który zapamiętamy na długo? Ja wykorzystałam wszystkie możliwe mechanizmy i w ostatni weekend poszliśmy na plażę puszczać latawiec („zrób coś po raz pierwszy”), wzięłam do termosu herbatę z całą masą dodatków (cynamon, gałązka rozmarynu, konfitura malinowa”) i aparat (zdjęcia, jak nic innego, pomagają nam przywołać szczęśliwe chwilę, bo ich oglądanie poprawia kontur zatartych obrazów). Chociaż był to najmniej wietrzny dzień w historii Sopotu i latawiec nie chciał się wzbić nawet na pół metra, to jestem pewna, że dzięki tym koślawym testom powietrznym, zdjęciom i herbacie po trosze udało nam się wykonać zadanie.

A tu taki ukryty "Look of The Day" dla tych z Was, do których tematy lifestylowe nie przemawiają :). Płaszcz to prototyp MLE ale wciąż szukamy idealnego materiału (nie pojawi się wcześniej niż w 2020 roku), golf – MLE, spodnie – Mango (stara kolekcja), buty – Inuikii, chusta Moon Sling, czapka królik jest stąd. Moja czapka z kolei jest od polskiej marki Wool So Cool, która ma do zaoferowania przepiękne rzeczy wykonane na drutach. Dawno temu znalazłam Wool So Cool na Instagramie i zakochałam się w tych wełnianych skarpetach, czapkach i rękawiczkach. Jeśli Wy też kochacie warkoczowe sploty, pomponiki i naturalne przędze to mam dla Was 10% kod rabatowy na wszystkie czapki. Wystarczy, że użyjecie kodu MLE w podsumowaniu zakupów – śpieszcie się, bo czas macie tylko do 15 listopada! :)

  Apart from learning about how to create a positive autobiography in our heads, the book will also tell us on what weekdays people are the happiest, whether good memory fosters marital quarrels, and how Mcdonald’s uses our memories to sell more nuggets. I really liked the last chapter about how to plan a year that will bring us plenty of wonderful memories. As by coming back to the good moments and happy places, we are learning how to plan our further happy life path.

* * *

   Poza nauką kształtowania pozytywnej autobiografii w naszej głowie, z książki dowiemy się, w które dni tygodnia ludzie są najszczęśliwsi, czy dobra pamięć sprzyja małżeńskim kłótniom i w jaki sposób McDonald's wykorzystuje nasze wspomnienia, aby sprzedać więcej nuggetsów. Bardzo przypadł mi do gustu ostatni rozdział o tym, jak zaplanować rok z którego będziemy mieć masę cudownych retrospekcji. Bo wracając do szczęśliwych momentów i w szczęśliwe miejsca uczymy się planować dalszą, szczęśliwszą drogę przez życie.  

* * *

 

 

 

 

 

  

 

LOOK OF THE DAY

shoes / buty – Vagabond on eobuwie.pl

merino sweater / golf z wełny merynosowej – MLE Collection

blazer & coat / marynarka i płaszcz – MLE Collection (kolekcja 2020)

trousers / spodnie – Topshop (model Jamie)

bag / torebka – Theory

   It seems to me that today’s outfit would be equally practical for Tricity and Warsaw. It would be appropriate for the busy “freelancer” and a mother with a stroller. A student and a woman who is 50+. The world of fashion has lost its mind over egalitarianism and even top brands want their customers to look like everyone. You don’t believe me? Look at the Balenciaga bag that was inspired by the blue IKEA bag (the first, however, costs more than 8 thousand zlotys). Arket, Uniqlo, or COS are only a few chain stores that transformed the “boring” and bland clothes into their identification mark and are doing pretty well. After years of endorsing luxury that is visible from afar, it’s time to go for the opposite of ostentation. Do you like such a change?

* * *

   Wydaje mi się, że dzisiejszy strój sprawdziłby się i w Trójmieście i w Warszawie. Pasowałby zapracowanej "freelancerce" i mamie z wózkiem. Studentce i kobiecie po pięćdziesiątce. Świat mody oszalał na punkcie egalitaryzmu i nawet marki z najwyższej półki chcą, aby ich klienci wyglądali tak jak wszyscy. Nie wierzycie? To spójrzcie na torbę od Balenciagi, dla której inspiracją była niebieska siatka z Ikea (ta pierwsza kosztuje jednak ponad 8 tysięcy złotych). Arket, Uniqlo czy COS to tylko kilka sieciówek, które z "nudnych" i mało charakterystycznych ubrań zrobiło swój znak rozpoznawczy i dobrze na tym wyszło. Po latach lansowania luksusu, który widać z daleka, nadszedł czas na przeciwieństwo ostentacji. Podoba się Wam ta zmiana?