If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Look of The Day

suede shoes / zamszowe buty – RYŁKO

cotton shirt / biała koszula – MLE Collection (wkrótce dostępna)

 blue jeans / niebieskie dżinsy – Reformation

basket / koszyk – RobotyRęczne

earrings / kolczyki – Mango

   To był szalony tydzień, a mijająca właśnie niedziela była jego godnym finałem. Pędziliśmy z miejsca do miejsca, aby zdążyć zagłosować, odwiedzić z kwiatami obydwie mamy, wybiegać Portosa, zjeść obiad z całą rodziną, ogarnąć dom po weekendzie, a na koniec usiąść do komputera i skrobnąć do Was parę słów. Teraz przed nami już tylko wieczorna rutyna, którą uwielbiam – jak dobrze pójdzie, o 21.00 będę już smacznie chrapała. 

   Czy wspominałam Wam, że pokochałam koszule zapinane na guziki? Coś czuję, że teraz, gdy w końcu zaczyna robić się cieplej, nie będę się z nimi rozstawać. Dobrze pasują do spodni, które kupiłam w zeszłym roku – marzą mi się jednak dżinsy z jeszcze wyższym stanem – polecacie jakiś model? 

FAQ – moje włosy, czyli ich pielęgnacja, rozjaśnianie i układanie.

   Dzisiejszy wpis, to mały zbiór odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące moich włosów. Co prawda, starałam się na nie odpowiadać w komentarzach, ale zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma ciekawsze rzeczy do roboty niż przeszukiwanie setek dygresji i uwag pod każdym wpisem, tylko po to, aby dowiedzieć się jakiej farby do włosów używam. Teraz wszystko będziecie mogły znaleźć w tym artykule :). 

Przez większą część dorosłego życia nie decydowałam się na drastyczne zmiany fryzury. Ostatnim szaleństwem (żeby nie powiedzieć „puszczeniem wszelkich hamulców” ;)) było ścięcie grzywki dwa lata temu, której większość z Was nawet nie zauważyła. W przypadku włosów jestem tradycjonalistką – nie eksperymentuję z długością ani kolorem, a do fryzjerów podchodzę z nieufnością. W przypadku pielęgnacji jestem bardziej otwarta na nowości, ale ponieważ mój codzienny grafik jest mocno napięty, zwłaszcza w ostatnim czasie, to nie podchodzę do tego tematu z jakąś szczególną pieczołowitością. Tak jak chyba większość kobiet, podpytuję koleżanki, które mogą poszczycić się piękną bujną czupryną, o to, co robią, aby tak wyglądać, chociaż podświadomie wiem, że pewnie urodziły się z innym typem włosów niż ja i ich sposoby mogą się u mnie nie sprawdzić. 

Ta ostatnia uwaga, to również przestroga dla Was – to że coś sprawdza się na moich włosach, nie musi oznaczać, że sprawdzi się u Was. 

1. Jak często podcinasz końcówki?

Według większości moich koleżanek – za rzadko. Niestety, w moim przypadku kompletnie nie sprawdza się zasada: „im częściej podcinam włosy, tym szybciej rosną” – ja powiedziałabym raczej, że im częściej je podcinam tym są krótsze. Wiem, że będziecie mnie przekonywać, że nie mam racji, ale naprawdę to sprawdziłam. Miałam taki czas w życiu, w którym co trzy miesiące podcinałam same końcówki – po dwóch latach włosy sięgały mi ledwo za uszy ;)). Bardzo lubię swoje długie włosy więc unikam fryzjerów, jak ognia – staram się nie odwiedzać ich częściej niż raz na pół roku.

2. Czy polecasz jakiegoś fryzjera w Trójmieście?

To pytanie zadajecie mi naprawdę często – znajduję je tutaj pod wpisami, w prywatnych wiadomościach na Instagramie, a nawet na mojej służbowej skrzynce pocztowej. Musicie uwierzyć mi na słowo, że naprawdę nie traktuję tej informacji jako wielkiej tajemnicy, której muszę strzec niczym wynalazków NASA – gdybym miała fryzjera, którego mogłabym polecić, to zrobiłabym to bez mrugnięcia okiem. Prawda wygląda tak, że jestem jedną z tych osób, które do salonu trafiają spontanicznie, w trakcie zakupów w galerii handlowej. Pytam po prostu, czy w tym momencie któraś z pań ma czas aby minimalnie (m-i-n-i-m-a-l-n-i-e) podciąć końcówki i tyle. Nie zapisuję imion, ani nie umawiam się telefonicznie do konkretnej osoby. Jeśli jednak będziecie kiedyś w potrzasku, to możecie skorzystać z polecenia Gosi (nie biorę jednak za nie odpowiedzialności – wszystkie ewentualne skargi musicie kierować do niej ;)). Gosia chodzi do pani Oliwii z salonu D&D na Wajdeloty w Gdańsku. 

3. Czego używasz do mycia włosów? Czy masz jeden ulubiony szampon?

Używam kilku szamponów na zmianę. Dwa razy w tygodniu myję głowę niebieskim szamponem, który ma neutralizować żółty kolor (najczęściej wybieram ten bo jest tani), raz w tygodniu używam tego szamponu (chociaż to chyba nie jest do końca szampon), a w pozostałe dni wybieram delikatny szampon o zapachu cynamonowym, który moja mama przywiozła mi z Kanady. 

Jeśli chodzi o pielęgnację, to po myciu zawsze nakładam na włosy odżywkę do spłukiwania. Jeśli mam czas (czyli raz na miesiąc) zostawiam ją na dłużej, owijam głowę ręcznikiem, idę zapakować zmywarkę, przewinąć maleństwo, umyć zęby i dopiero wtedy wracam do łazienki, aby zmyć produkt. Po spłukaniu odżywki przez pewien czas nakładałam na włosy olejek Gisou. Byłam z niego bardzo zadowolona – niestety, jakiś czas temu roztrzaskał się o kafelki w mojej łazience, a jakoś nie potrafię się zebrać, aby znów go zamówić. 

Opakowanie kosmetyku oczywiście nie jest dla mnie priorytetem, ale fajnie, że można znaleźć produkty które spełniają wszystkie ważne kryteria, czyli po pierwsze – działa, po drugie – nie ma w swoim składzie zbyt wielu sztucznych substancji i po trzecie – ładnie wygląda na półce w łazience. Odżywkę do włosów Lavender & Avocado Intensive Conditioner marki John Masters Organics z pewnością mogę zaliczyć do tej grupy. Marka specjalizuje się w produkcji organicznych i naturalnych produktów do pielęgnacji ciała i włosów.

Mam dla Was 20% zniżki na zakupy kosmetyków John Masters Organics w sklepie internetowym topestetic.pl. Wystarczy, że przy zamówieniu na stronie sklepu wpiszecie: JOHNMAJ kod ważny jest do 31 maja (promocje nie łączą się). Pamiętajcie, że na topestetic.pl możecie skorzystać z bezpłatnej porady kosmetologa, który poleci najlepszy produkt dla Waszej skóry, a wysyłka jest zawsze darmowa.

4. Masz jakieś pielęgnacyjne rytuały?

W dzieciństwie kochałam baśnie o królewnach z włosami do pasa, które czekając na rycerza, spędzały całe wieczory na czesaniu swoich złotych pukli. Ja nie mam włosów do pasa, a wieczory wolę spędzać na oglądaniu Netflixa, ale sam rytuał czesania traktuję poważnie. Nie położę się do łóżka jeśli wcześniej dokładnie nie wyczeszę włosów. Zaczynam od końcówek – dopiero gdy są już dobrze rozczesane to zabieram się za szczotkowanie włosów u nasady – robię to zawsze bardzo delikatnie, jeśli napotykam najmniejszy opór szczotki to, zamiast nią szarpać, rozdzielam palcami splątane kosmyki. Tak samo postepuję rano – jeszcze przed prysznicem. 

Na noc związuję włosy w luźny kok, ale nigdy nie używam do tego zwykłej gumki – samo jej ściąganie połamałoby mi połowę końcówek. Te jedwabne naprawdę lepiej zdadzą egzamin – zainwestujcie chociaż w jedną, a same przekonacie się jak delikatnie potraktują Wasze włosy. 

Moje gumki są ze sklepu MOYE. Marzy mi się jeszcze ten model w czarnej wersji, który nadawałby się nawet do eleganckich strojów. 

5. Jak układasz włosy na co dzień?

Najpierw stosuję spray chroniący włosy przed gorącym powietrzem i jednocześnie nadający im objętości (polecałam go w tym wpisie). Następnie spuszczam głowę w dół i suszę je czesząc jednocześnie gęstą szczotką (Tangle Teezer). Gdy włosy są już suche, sięgam po szczotkę z włosa i nadal trzymając głowę w dole wyczesuję same końcówki jednocześnie kierując na nie strumień ciepłego powietrza. Na koniec robię przedziałek na środku głowy i gotowe. 

6. Czy przed zdjęciami układasz włosy inaczej niż na co dzień?

Bardzo rzadko. Na większości zdjęć widzicie mnie w prostych włosach (tu i tu) i tak właśnie wyglądają po standardowym wysuszeniu. Czasem nakręcam włosy na grubą lokówkę (efekt zobaczycie w tym wpisie). 

7. Co robisz, aby włosy były puszyste?

Poza spray'em, o którym pisałam w punkcie piątym? Jeśli zależy mi na uniesieniu włosów u nasady, to po suszeniu nakładam na włosy szerokie rzepowe wałki (wystarczy użyć kilku na wierzchnich partiach). Bardzo mocny efekt daje też pianka, którą pokazuję ja zdjęciu poniżej (Body Builder od Kevin Murphy). 

Stosuję jeszcze jeden patent – co kilka miesięcy przerzedzam włosy (mniej więcej 4 centymetry od nasady) nożyczkami z ząbkami. Te krótsze włosy bardziej odstają od głowy i dzięki temu unoszą odrobinę całą fryzruę (oczywiście przerzedzam tylko niewielką ilość włosów!). 

8. W jaki sposób rozjaśniasz włosy?

Mam ogromną nadzieję, że zrozumiecie mój mały opór w nakręceniu na ten temat filmu. Nie bardzo mam ochotę pokazywać się światu w farbie do włosów, bo dla mnie ten zabieg jest równie intymny, jak depilacja czy oczyszczanie twarzy – wiadomo, że to robię, ale to nie znaczy, że chcę, aby wszyscy mnie w trakcie tej czynności widzieli ;). Postaram się to jednak opisać jak najbardziej precyzyjnie. Po przygotowaniu farby i włożeniu rękawiczek, spinam 3/4 włosów na górze głowy spinką, zostawiają jedynie dolną warstwę (dokładnie tak samo, jak robią to fryzjerzy, gdy zabierają się za farbowanie). Wybieram palcami bardzo wąskie pasma włosów (gdybym miała określić ich grubość to nie miałyby nawet pół centymetra) i nakładam minimalną ilość farby od nasady do końca (bardzo dokładnie rozcieram farbę na paśmie, tak aby usunąć cały jej nadmiar). Gdybym miała określić proporcję kierując się matematyczną precyzją, to powiedziałabym, że farbę nakładam maksymalnie na jedną czwartą włosów (na jednym "piętrze" robię maksymalnie 6 cienkich pasemek). Następnie przechodzę do kolejnej, wyższej partii włosów. Farbę trzymam zawsze pięć minut krócej niż zaleca producent. 

UWAGA! Mój naturalny kolor jest może o ton ciemniejszy niż ten, który mam obecnie (tutaj możecie zobaczyć mój naturalny kolor). W rzeczywistości sporo moich włosów w ogóle nie jest pokryte farbą – naturalny kolor przenika się z tym rozjaśnionym. Nie radzę więc używać mojego sposobu do diametralnych zmian.

9. Czy kiedykolwiek rozjaśniałaś włosy u fryzjera?

Tak. Zdecydowałam się na to dwa razy w życiu i już nigdy nie popełnię tego błędu. Za pierwszym razem fryzjer zupełnie nie zrozumiał (albo nie chciał zrozumieć) co miałam na myśli, mówiąc o bardzo delikatnych refleksach. Efekt tego eksperymentu nie spotkał się z moją akceptacją i na drugi dzień szukałam ratunku u kogokolwiek, kto podjąłby się przyciemnienia moich włosów. To doświadczenie jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że nakładanie farby na całe włosy nie jest dobrym pomysłem i zawsze będzie wyglądało nienaturalnie. Za drugim razem poszłam już oczywiście do kogoś innego, ale i tak nie byłam zadowolona – refleksy zostały wykonane ze zbyt dużą precyzją, no i było ich zbyt wiele. 

Poza tym, rozjaśnianie we własnej łazience trwa łącznie może z 40 minut. Jeśli porównam to z trzema godzinami siedzenia na fotelu, dostosowaniem grafiku do innej osoby i jeszcze wyciągnięcia z portfela trzystu złotych, to wolę zostać przy moim kompletnie nieprofesjonalnym podejściu do włosów. 

10. Jakiej farby do włosów używasz?

Nie mam ani ulubionej marki, ani ulubionego koloru. Farbę wybieram "na czuja" przy okazji zakupów w drogerii. Ostatnio wybrałam , ale wcześniej używałam też i . Jedno opakowanie farby, przy moich długich włosach, starcza mi na trzy farbowania. 

* * *

   Jeśli nie wyczerpałam Waszym zdaniem tematu i chciałybyście podpytać o coś jeszcze, to (tak jak zawsze) czekam na Wasze komentarze. Dajcie też znać czy istnieje jakiś temat, któremu mogłabym poświęcić kolejny wpis z cyklu FAQ :). 

scarf / apaszka – NAKD // shirt / koszula – Seaside Tones // trousers & earrings / spodnie i kolczyki – Mango

 

Look of The Day- czy można nosić garnitur i nie wyglądać jak wszyscy inni?

jacket & t-shirt / marynarka i top – NA-KD

black trousers with belt / czarne spodnie z paskiem – Zara 

basket / koszyk – RobotyRęczne

shoes / buty – CHANEL

   My relationship with women’s suits can be described as “complicated”. First and foremost, I love this part of wardrobe when I see it on another girl, but when I’m supposed to wear it myself, I can’t get rid of the feeling that I’m having a job interview soon. Last year, I came around to this model, and I slowly started to understand why it’s such a great solution for women who want to look elegant and, at the same time, casual. A women’s suit can be considerably more comfortable from a dress – you don’t have to be an owner of ideal legs to pair it with flat shoes, and it’s ideal for changing weather conditions (which has been a common phenomenon in Tricity lately).   

    A suit is a quintessence of formal outfit, but owing to appropriate accessories, it will also be perfect for freelancers, absorbed students, entrepreneurs with a child under their arm (that’s me), or even a housewife who also has the right to sometimes feel like on Wall Street. Loafers and moccasins will be equally good as my block-heel pumps (or even better). In order to break the classic approach, I added two casual items – a T-shirt with graphics and a basket that is able to store plenty of things. If you can’t pursue such variations owing to a demanding dress code, play with the form and texture of the blazer. The close-fitting cigarette trousers can be paired with an oversize double-breasted box-cut blazer, or you can invest in a leather vintage belt. Search for fabrics with untypical texture, slightly shiny, or with an addition of linen. Even such kerchief in your hair will slightly break the office routine.   

   If you like my blazer and blouse, I’ve got a discount code on all non-discounted products at NA-KD – use the code “MLEKTxx15” to get a 15% discount.

* * * 

   Moją relację z garniturami mogłabym opisać jako "skomplikowaną". Przede wszystkim uwielbiam tę część garderoby wtedy, gdy widzę ją na kimś innym, a kiedy sama mam włożyć garnitur nie mogę pozbyć się wrażenia, że czeka mnie zaraz rozmowa rekrutacyjna. W zeszłym roku przekonałam się do tego modelu i powoli zaczęłam rozumieć, dlaczego to takie świetne rozwiązanie dla kobiet, które chcą wyglądać elegancko, a jednocześnie czuć się swobodnie. Garnitur może być bowiem znacznie wygodniejszy od sukienki – nie trzeba mieć idealnych nóg, aby nosić do niego płaskie buty, no i lepiej sprawdzi się w przypadku zmiennych warunków atmosferycznych (a tego ostatnio w Trójmieście nie brakuje). 

   Garnitur to kwintesencja formalnego stroju, ale dzięki odpowiednim dodatkom sprawdzi się również dla przedstawicielki wolnego zawodu, zabieganej studentki, przedsiębiorczyni z dzieckiem pod pachą (to ja), a nawet gospodyni domowej, która przecież też ma prawo od czasu do czasu poczuć się jak na Wall Street. Loaffersy i mokasyny sprawdzą się równie dobrze, co moje pantofle na niskim kwadratowym obcasie (a może nawet lepiej). Aby przełamać sztampę dodałam dwie, zupełnie nieformalne rzeczy – t-shirt z grafiką i koszyk, do którego zmieszczę całkiem sporo rzeczy. Jeśli w związku z wymagającym "dresscodem" nie możecie pozwolić sobie na takie wariacje, to pobawcie się formą i strukturą marynarki. Do dopasowanych cygaretek wybierzcie oversizową marynarkę bez wciącia w talii z dwoma rzędami guzików, zainwestujcie w skórzany pasek w stylu "retro", szukajcie materiałów o nietypowej strukturze, z delikatnym połyskiem, albo domieszką lnu. Nawet taka chustka we włosach przełamie odrobinę biurową rutynę. 

   Jeśli podobaja Wam się moja marynarka i bluzka to mam dla Was kod rabatowy na cały nieprzeceniony asortyment w sklepie NA-KD – użyjcie kodu MLEKTxx15 aby otrzymać 15% rabatu.

Trochę inny sposób na kalafiora czyli pieczony z kminem rzymskim i duszonymi pomidorami

Hmmm, you know the situation. Sometimes, you are hooked on some tastes and, for some unknown reasons, you fancy only food of that kind. Thus, a baked cauliflower is present on our table for the third time in a row and I still am not fed up with it. It takes only a few minutes in the oven (with convection mode on) and it acquires a wonderful nutty aroma. Mixed with slightly fried tomatoes with garlic and onion may become a perfect snack or an alternative to the traditional salad.

 * * *

 Hmmmm, wiecie, jak to jest. Czasem człowiekowi wpadną jakieś smaki i z bliżej nieokreślonych powodów ma ochotę tylko to jeść. Tak więc pieczony kalafior króluje u nas już trzeci dzień i nadal nie mam go dość. Wystarczy kilka minut w piekarniku (sprawdzona opcja termoobieg) i nabiera wspaniałego orzechowego aromatu. Wymieszany z lekko podsmażonymi pomidorkami z czosnkiem i cebulą może służyć jako doskonała przekąską lub alternatywa dla tradycyjnej sałatki.

Ingredients:

(recipe for 4 persons)

2 cauliflower heads

1 tablespoon of cumin

handful of cherry tomatoes

1 onion + 3-4 garlic cloves

1 bunch of parsley

sea salt and freshly ground pepper

sauce: Greek yoghurt + lemon juice + olive oil + tahini paste

clarified butter for frying

* * *

Skład:

(przepis na 4 osoby)

2 główki kalafiora

1 łyżka kminu rzymskiego

garść pomidorków koktajlowych

1 cebula + 3-4 ząbki czosnku

1 pęczek pietruszki

sól morska i świeżo zmielony pieprz

sos: jogurt grecki + sok z cytryny + oliwa z oliwek + pasta tahini

do smażenia: masło sklarowane

Directions:

  1. Separate the washed and dried cauliflower into tiny florets. Spread them in a heat-resistant dish, sprinkle them with olive oil and cumin, and bake them in an oven pre-heated to 180ºC (use convection mode) for 15 minutes or until they become brownish.
  2. In a hot pan with melted butter, fry chopped garlic and onion slices. Then, add cherry tomatoes halves. Season everything with salt and freshly ground pepper. Fry for a moment.
  3. Mix the baked cauliflower with fried tomatoes, and season (if needed) with an additional portion of cumin and chopped parsley. Serve with yoghurt sauce.
  4. To prepare the sauce: mix the yoghurt with a tablespoon of tahini paste, olive oil.

* * *

A oto jak to zrobić:

  1. Umyty i osuszony kalafior dzielimy na drobne różyczki. Rozkładamy w żaroodpornym naczyniu, skraplamy oliwą, posypujemy kminem i pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C (opcja: termoobieg) przez 15 minut, lub do momentu aż nabierze brązowej skórki.
  2. Na rozgrzanej patelni z masłem delikatnie podsmażamy posiekany czosnek i plastry cebuli. Następnie dodajemy połówki pomidorków. Doprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem. Smażymy przez chwilkę.
  3. Upieczony kalafior mieszamy z podsmażonymi pomidorkami, doprawiamy (jeżeli trzeba) dodatkową porcją kminu i posiekaną pietruszką. Tak przygotowany kalafior podajemy z sosem jogurtowym.
  4. Aby zrobić sos: jogurt mieszamy z łyżką pasty tahini, oliwą i sokiem z cytryny.

Mix the baked cauliflower with fried tomatoes, and season (if needed) with an additional portion of cumin and chopped parsley.

Upieczony kalafior mieszamy z podsmażonymi pomidorkami, doprawiamy (jeżeli trzeba) dodatkową porcją kminu i posiekaną pietruszką.

Serve with yoghurt sauce.

Tak przygotowany kalafior podajemy z sosem jogurtowym.