If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

5 naturalnych beauty trendów, które widzimy wszędzie

    Naturalne piękno nie wychodzi z mody. A właściwie w końcu do niej wraca. Wydaje się, że wierzchołek góry zwanej wygładzaniem, maskowaniem i ujednolicaniem został osiągnięty i teraz powoli z niego schodzimy odkrywając na nowo, jak piękne jest to, co pod spodem – piegi, pieprzyki, mysie kosmyki i blada cera. Wielkie kariery robią modelki, które przestały się ukrywać i podbijają świat mody swoimi wyjątkowymi ozdobami. Słynne aktorki, między innymi Penelope Cruz, Lucy Liu i Emma Watson, także coraz częściej pokazują swoje naturalne, obsypane delikatnymi piegami oblicza.

   Ostatnie trendy bardzo mnie cieszą, bo na nowo interpretują to, co naturalne. Zebrałam dla Was pięć, moim zdaniem, najciekawszych beauty hitów tego sezonu.

Po otwarciu tego słoika cały pokój pachnie malinami. Widoczny na zdjęciu peeling oraz inne produkty możecie teraz zamówić w sklepie www.balneokosmetyki.pl -20% taniej używając kod: czerwiec

Usta w odcieniu nude

Kolor nude obecny jest na wybiegach od dekad. Projektanci już dawno odkryli, że to idealne tło dla wyeksponowania detali i tekstur. Kreacje oparte na cielistych materiałach modelują sylwetkę, zacierając granicę między ciałem a tkaniną. Buty o barwie nude wydłużają nogi, a lakiery do paznokci sprawiają, że dłonie i stopy wydają się smuklejsze.

 W tym sezonie nude króluje także na ustach – prawdziwym hitem jest szminka w tym kolorze. W porządku, ale jaki to właściwie kolor „nude” i jaki odcień wybrać? Paleta barw Pantone, z której korzystają między innymi projektanci ubrań i kosmetyków, ma ponad 100 kolorów skóry. Jaki będzie perfekcyjny dla Ciebie? Najbezpieczniej zacząć od beżu lub różu o dwa tony ciemniejszego niż cera. Należy też pamiętać o odpowiednim przygotowaniu warg i skóry wokół ust, bo cielisty kolor bardziej niż inne, „nie wybacza” zrogowaciałego naskórka. Ja do tego używam ekologicznego peelingu do ciała. Ostatnio powrócił do mnie ten od polskiej marki Balneokosmetyki. Niewielkie pestki malin idealnie nadają się do oczyszczania skóry twarzy, a dodatkowo peeling wspomaga regenerację naskórka, zmiękcza i nawilża.  
W towarzystwie beżu włoski nad górną wargą stają się naprawdę widoczne – o ile nie zaangażowałaś się w ruch „body hair movement” to poświęć chwilę na depilację. I jeszcze jedno – nude pięknie eksponuje uśmiech, ale w modnej matowej wersji mogą go stosować tylko posiadaczki nieskazitelnie białych zębów.

Piegi prześwitujące przez podkład

Czasy, kiedy pieguski chowały się pod grubą warstwą podkładu na szczęście dawno minęły. Instagramowy #freckles odsyła do bez mała trzech milionów zdjęć. Swoje piegowate nosy z dumą prezentują celebrytki, aktorki i modelki w tym Emma Stone, a ostatnio także Meghan Markle, która podczas własnego ślubu złożyła prawdziwy hołd naturalnemu pięknu. Panna młoda zaskoczyła wszystkich bardzo skromnym wizerunkiem – piegi przebijające się przez delikatny makijaż i naturalna, lekko niedbała fryzura podzieliły komentatorów. Jedni byli zachwyceni, inni zarzucali Meghan brak „efektu wow”. Moim zdaniem księżna pokazała ogromną klasę, a z piegami po prostu jej do twarzy.

Jaki makijaż będzie perfekcyjny dla kobiet, które z czułością myślą o swoich piegach i chcą się nimi pochwalić? Dobierz podkład do naturalnego koloru twojej skóry, kluczowa w tym wypadku będzie konsystencja – najlepiej postawić na płynną lub delikatnie kremową, która nie zamaskuje piegów, ale stworzy dla nich piękne tło. Doskonały efekt daje mieszanie ciężkich podkładów z lekkimi – takie rozcieńczanie pozwala stworzyć kosmetyk idealnie pasujący do naszej cery. Jeśli w swojej kosmetyczce nie macie tego drugiego, to śmiało polecam wam podkład, za który zapłacicie około 27 złotych (link).

Jeśli chodzi o pielęgnację, to koniecznie musimy zaleźć produkt, który będzie dobrą bazą pod podkład. Skóra powinna być wypoczęta i nawilżona, ale nie natłuszczona. Ja polecam booster Vichy Mineral 89, którego używam od kilku tygodni. Dobrze się wchłania, świetnie nawilża i w mojej letniej kosmetyczce z powodzeniem zastępuje tradycyjny krem.

Dla niektórych piegi są tak intrygujące, że pojawiła się nawet moda na ich dorysowywanie (a nawet tatuowanie). Moim zdaniem to niebezpieczna skrajność – kolejne sztuczne oszukiwanie natury. Jeśli żałujesz, że nie masz piegów to może gdzieś na Twojej twarzy jest uroczy pieprzyk, który można podkreślić? Podkręcone rzęsy

Moda na przyklejane sztuczne rzęsy powoli przemija, ustępując miejsca tym naturalnie podkręconym. Nie da się ukryć, że te umiejętnie doklejone w salonie kosmetycznym były wybawieniem dla dziewczyn, którym zależało na wyrazistym spojrzeniu bez konieczności codziennego stania przed lustrem, nakładania i zmywania makijażu. Niestety, kobiety często zamiast cieszyć się z efektów, dążą do ich zmaksymalizowania. I tak z pięknie podkreślonych oczu potrafimy stworzyć ich karykaturę, dodając nowe kępki i pogrubiając je do granic możliwości. Jaka grubość jest dyskwalifikująca? Dostępne grubości rzęs zaczynają się od 0,10 do nawet 0,30 mm. Naturalnie wyglądają jedynie 0,10 oraz 0,15  (przy czym te drugie powinny doczepiać kobiety z wyrazistą oprawą oczu). Pozostałe dają efekt teatralny i lepiej ich unikać.

Jeśli jednak szukasz innego rozwiązania niż przedłużanie, a samo tuszowanie Ci nie wystarcza, to ostatnio pojawiła się jeszcze jedna opcja. W łatwy sposób uzyskasz naturalnie podkręcone i przede wszystkim dalekie od przerysowania rzęsy. Wszystko dzięki nowej metodzie LVL czyli liftingowi. LVL to skrótowiec angielskich słów: lenght, volume, lift (długość, objętość, podkręcenie). Zabieg trwa około 15 minut, wykonuje się go w salonach kosmetycznych z użyciem bardzo delikatnych, niepodrażniających oczu kosmetyków. Coraz więcej salonów w Polsce wykonuje taki zabieg, a jego koszt to około 100-150 zł. Efekt utrzymuje się przez około 3 tygodnie. Jeśli jesteście z Trójmiasta lub planujecie tu wakacje, na lifting rzęs możecie udać się do salonu Balola, który znajduje się w samym sercu Sopotu. Salon jest niewielki, ślicznie wykończony, a panie kosmetolożki chętnie dzielą się swoją wiedzą – gorąco polecam.  

Naturalne włosy

Która z nas nie marzy o tym, by wstać z łózka, przeczesać włosy palcami i po prostu wyjść z domu. Takich szczęściar jest niestety niewiele, a „fryzura prosto z łóżka” wymaga jednak pewnych zabiegów.

Królową naturalnej fryzury została ostatnio Kinga Rusin, która postanowiła nie ukrywać swoich delikatnie siwiejących kosmyków. Srebrne pasemka zamieniła w przykuwający uwagę atut. Naturalny kolor wcale nie dodaje jej lat, ale dziennikarka zawsze pilnuje, by fryzura była świeża i zadbana. Niestety tego efektu nie da się uzyskać dzięki farbowaniu. Tak samo jak można przesadzić z doklejaniem rzęs, tak samo ryzykowna jest zabawa z kolorami. Choć farbowane szare warkocze znalazły swoje miejsce w popularnych trendach, tak naprawdę wyglądają dobrze głównie na wystylizowanych zdjęciach. Na co dzień dużo lepiej sprawdzają się odcienie bliskie naturze, a te kojarzą się z rozświetlonymi słońcem pasemkami.

Ważniejsze niż kolor, jest to, by włosy zawsze wyglądały na świeże i czyste, dlatego tak istotna jest pielęgnacja i odpowiednie modelowanie. Mam nadzieję, że ciężkie, przygniecione lakierem fryzury już nie wrócą. Włosy powinny poruszać się razem z nami, być lekkie i sprężyste. Włosy nakręcony w tradycyjny sposób na lokówkę zawsze będą wyglądać zbyt perfekcyjnie. Falę trzeba „złamać”. Taki efekt uzyskamy nakręcając na lokówkę dość szerokie pasma od nasady do połowy długości kosmyku, a następnie kręcąc pozostałą część kosmyka w drugą stronę. Moje włosy kręcą się szybko, więc na lokówce staram się nie trzymać ich dłużej niż 5 sekund. Mocne i grube włosy będą potrzebowały więcej czasu.

Ładne loki wychodzą też dzięki specjalnym sprejom, samo ich użycie to jednak za mało. Najlepiej delikatnie podsuszyć włosy i spryskać dokładnie głowę w pozycji do dołu. Potem ugnieść, potargać fryzurę i zostawić do wyschnięcia. Podobno słona woda morska w spreju działa podobnie, ale nie miałam okazji jeszcze tego rozwiązania przetestować. Wypróbowałam za to ten i ten kosmetyk i jeśli zastosujecie powyższą instrukcję, naturalne loki macie zagwarantowane. Pamiętajcie tylko by nie przesadzić z ilością – nadmiar spowoduje, że włosy będą posklejane i zamienią się w tłustą skorupę.błyszczyk (najbardziej z tyłu) – Chanel Coco Lip Blush / szminka – Chanel Allure Ink matowa / woda toaletowa Chanel Paris-Venise

Modelowanie błyskiem

Szał na konturowanie twarzy ciężkimi podkładami powoli mija. Makijaż, który powinien być stosowany tylko w wyjątkowych sytuacjach – wielkich wyjściach i sesjach zdjęciowych, wdarł się na ulice przykrywając piękne buzie warstwami korektora i fluidu. Zwróćcie uwagę, że twarz po konturowaniu przypomina efekt wygładzania w photoshopie, a to nie ma nic wspólnego z naturą. Co innego wydobywanie kształtu twarzy błyskiem, czyli rozświetlaczem.

Jeszcze do niedawna makijażystki przekonywały, że aby dobrze rozświetlić twarz, trzeba używać kilku rozświetlaczy o różnej tonacji barw. Można było pogubić się w tych mapach twarzy, na których zaznaczone były miejsca potrzebujące rozświetlenia. W tym sezonie ten trend również zdominowała naturalność – im mniej, tym lepiej. Zamiast wyliczać, gdzie powinnyśmy nałożyć kosmetyki, obserwujmy twarz i same oceniajmy, co najlepiej jest w niej podkreślić. W drogeriach mamy prawdziwy wysyp uniwersalnych, delikatnych i lekkich kosmetyków. Prawdziwym hitem jest malutka tubka od NYX (stosujemy niewiele produktu, bo jest bardzo błyszczący). Innym godnym polecenia rozświetlaczem jest Becca – łatwy w obsłudze roświetlacz w kompakcie, który możemy mieć zawsze przy sobie, dodając twarzy promiennego blasku. Aby uzyskać naturalny efekt wystarczy jedynie musnąć nos i policzki.

Jak widzicie, natura potrzebuje odrobiny wsparcia. Ważne jest, by we wszystkich zabiegach zachować umiar. To cenna rada zwłaszcza latem, kiedy nasza skóra ma okazję odpocząć i cieszyć się słońcem łapiąc witaminę D3. A jeśli czujecie niedosyt w temacie pielęgnacji, to właśnie do księgarni trafiło małe kompendium wiedzy – „Rytuały Gejszy” Victorii Tsai. Książka udowadnia, że nawet jeśli masz problemy z cerą wcale nie jesteś skazana na wieczne stosowanie maskujących podkładów i korektorów. Dzięki radom autorki dowiesz się jak określić swój typ skóry i nauczysz się japońskiego rytuału piękna. Znajdziesz także kilka cennych wskazówek dotyczących diety, ćwiczeń i makijażu.

Na pewno nie wymieniłam wszystkich obecnych tendencji w makijażu czy układaniu włosów,  które inspirowane są naturalnymi atutami naszego ciała. Może Wy znacie ich więcej i chciałybyście podzielić się swoją wiedzą z pozostałymi Czytelniczkami? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

„Rytuały Gejszy” Victorii Tsai to idealna pozycja dla tych z nas, które lubią ciekawostki pielęgnacyjne. Jest naprawdę ładnie wydana, a na dodatek teraz można ją kupić w lepszej cenie  (tutaj link).

Look of the Day

white jeans / białe dżinsy – Levi's 501 slim

watch / zegarek – Karl Lagerfeld on eobuwie.pl

jacket / marynarka – MLE Collection (stara kolekcja)

leather mules & sunglasses / skórzane klapki i okulary – Mango

black body / czarne body – New Look

basket / koszyk – Zara

      The fashion of the 90s is currently undergoing a renaissance – whether we like it or not. We need to accept that even if we don't want to pursue trends, we should grasp at least some minutiae nuances as they will probably stay with us for the next few upcoming seasons.Remember that a total boycott of fashion changes is not the same as "staying true to classic trends".Fortunately, no one forces us to take the tendencies from earlier years literally – we can turn a blind eye to terrycloth calf-length tennis socks and belts with gigantic buckles, but it's worth paying attention to the changes in proportions. What does it mean in practice? First and foremost, higher waists in trousers that we match with close-fitting blouses or T-shirt (trousers shouldn't be made from too thin a fabric). It's easiest to start from the details because when we put them on we don't have to get used to the new cuts which initially always seem mismatching out figure.

   I've decided to choose earrings in the style of Lady D and a watch with a rectangular face.

* * *

   Moda lat 90 przechodzi obecnie renesans – czy nam się to podoba czy nie. Musimy nastawić się na to, że nawet jeśli nie chcemy gonić za trendami pewne drobne niuanse powinnyśmy wychwycić, bo prawdopodobnie zostaną z nami przez kilka najbliższych sezonów. Pamiętajmy, że całkowite bojkotowanie zmian w modzie to nie to samo co "wierność klasyce". Na szczęście, nikt nie każe nam interpretować tendencji sprzed lat dosłownie – frotowe skarpety do tenisa za kostkę i paski z gigantycznymi klamrami możemy sobie podarować, ale warto zwrócić uwagę na zmianę w proporcjach. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim podwyższenie talii w spodniach do których nosimy dopasowane bluzki lub koszulki (spodnie nie powinny być ze zbyt cienkiego dżinsu). 

Najłatwiej jest zacząć od detali, bo zakładając je nie musimy przyzwyczajać się do nowych krojów, które z początku zawsze wydają się nie pasować do naszej sylwetki. Ja postawiłam na kolczyki w stylu Ladi Di i zegarku o tarczy w kształcie prostokąta. 

it’s all about white summer dress

1. Pull&bear (139 zł) // 2. Pull&bear (99 zł) // 3. New Look (19,99 £) // 4. Othes&stories ( €69) // 55. Pull&bear (99 zł) // 6. Zara (99 zł) // 7. H&M (149,90) // 8. Stradivarius (99 zł) // 9. Pull&Bear (139 zł) //

Domowy hummus z pieczoną papryką i chili

    Propagating healthy food is an idea close to my heart. Regardless of my habits, in everyday life I try to choose products that are the least processed. All of us have a soft spot for hummus – even my five-year-old daughter came round to it. Admittedly, she avoids the upper part of it sprinkled with cumin when she dips a carrot in it, but I see that she likes it. Today, I'll show you such a recipe. Simple, good, and with a drop of rapeseed oil.

   You can read plenty of things about rapeseed oil online, but the fact that it’s healthy doesn't surprise anybody. However, it's important to pay attention to how to use it in everyday cooking. Rapeseed oil is a fat that keeps its freshness for the longest period of time. Owing to its stability, rapeseed oil is resistant to rancidification and high temperature.

   When it comes to the oil available at stores, there are two basic categories – refined and cold pressed. Refined oil is ideal for frying. It maintains precious omega-3 and omega-6 fatty acids despite high temperature and stays neutral in taste. For lighter meals e. g. raw vegetable and fruit salads or even slices tomatoes I use cold pressed. It is perfect as a base for vegan mayonnaise. When added to vegetable and groats chops, it will work as a glue replacing an egg in the recipe.

* * *

   Propagowanie zdrowego jedzenia to idea, która jest mi bliska. Niezależnie od przyzwyczajeń w życiu codziennym, staram się wybierać te produkty o możliwie najmniej przetworzonych właściwościach. W naszym domu, do hummusu mamy wszyscy słabość – nawet pięcioletnia córka się do niego przekonała. Co prawda, zanurzając skrawek marchewki omija górną warstwę posypaną kuminem, ale widzę że jej smakuje. Dziś proponuję właśnie taki przepis. Prosty, dobry i z dodatkiem oleju rzepakowego.

 O oleju rzepakowym można poczytać w internecie na różne sposoby i fakt, że jest zdrowy to nie odkrycie. Ważne jest jednak, żeby zwracać uwagę jak go używać w codziennej kuchni. Olej rzepakowy jest tłuszczem najdłużej utrzymującym świeżość pośród dostępnych na rynku tłuszczów kuchennych. A dzięki stabilności, rzepakowy jest odporny na jełczenie i wysoką temperaturę.

 W sprzedaży podzielić można na dwie zasadnicze kategorie – rafinowane i tłoczone na zimno. Do smażenia lub pieczenia nadaje się olej rafinowany. Zachowuje cenne kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, i pomimo wysokiej temperatury pozostaje w smaku neutralny. Do lżejszych potraw np. surówek, sałat czy nawet samych pomidorów pokrojonych w plastry używam nierafinowanego. Jest świetny jako baza wegańskich majonezów, a dodany do kotletów warzywno-kaszowych sprawnie zlepi masę, zastępując w przepisie jajko.

Ingredients:

1 can of cooked chickpea or approx. 200 g of dry (you need to soak it in water beforehand – it's best to leave it for a whole night)

3-4 tablespoons of rapeseed oil

approx. 2 tablespoons of icy water

1 tablespoon of tahini

1 teaspoon of hot ground chilli

2 red bell peppers

2-3 cloves of garlic

1 teaspoon of ground cuminsea salt

served with: red onion, naan bread / home-made tortillas (here you'll find the recipe)

* * *

Skład:

1 puszka ugotowanej ciecierzycy lub ok. 200 g suchej (trzeba ją wcześniej namoczyć – najlepiej na noc)

3-4 łyżki oleju rzepakowego

ok. 2 łyżki lodowatej wody

1 łyżka pasty tahini

1 łyżeczka ostrego chili w proszku

2 czerwone papryki

2-3 ząbki czosnku

1 łyżeczka mielonego kuminu

sól morska

do podania: czerwona cebula, placki typu naan / domowe tortille (tutaj przepis)

Directions:

1. Place the bell pepper (get rid of the seeds) and garlic (you can leave them in husks) in a heat-resistant dish. Sprinkle everything with rapeseed oil. Bake in the oven preheated to 200ºC (use the grill oven function) for approx. 8-10 minutes until they become brownish. Take them out carefully and get rid of the peel.

2. Place the cooked and strained chickpea in a blender, add water, sea salt, cumin, and mix until evenly blended. Then, add peeled pepper, garlic, and oil left after baking. Mix everything until evenly blended. Add with warm naan bread.

* * *

A oto jak to zrobić:

  1. W żaroodpornym naczyniu rozkładamy paprykę (środek usuwamy) i czosnek (możemy pozostawić w łupinach). Całość skrapiamy olejem rzepakowym. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C (opcja: grill) przez ok. 8-10 minut, lub do momentu, aż zbrązowieje skórka. Ostrożnie wyjmujemy z piekarnika i usuwamy skórkę.
  2. Ugotowaną i odsączoną ciecierzycę przekładamy do blendera, dodajemy wodę, sól morską, kumin i miksujemy na gładką masę. Następnie dodajemy obraną paprykę, czosnek i olej, który pozostał po pieczeniu. Całość ponownie miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Podajemy z ciepłymi plackami naan.

Komentarz: Przed podaniem hummus dobrze jest posypać ziołami – np. czarnuszką, albo czosnkiem niedźwiedzim, kuminem, ostrą papryką chili, kolendrą.