If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – NADCHODZI NOWE.

kolczyki z wygodnym zapięciem – Biżuteria YES

lniane szorty – MLE Collection (prototyp na kolejny sezon)

lniana koszula z krótkim rękawem – COS

okulary przeciwsłoneczne – Luvlou

wiklinowy kosz – Zara Home

skórzany pasek – KAZAR

   Bieganie z wielkim białym balonem po piaszczystych wydmach może wyglądać jak dziwny pastisz powieści "Diuna", ale na tego rodzaju akcję brak mi chyba odpowiedniego poczucia humoru. Fak faktem – spoglądając na bezkresną przestrzeń miałam z tyłu głowy obraz przerażającego "czerwa pustyni" z planety Arrakis, ale zbyt wiele czasu na rozważania o fantastycznym świecie Franka Herberta nie miałam. Po wielu miesiącach powoli dochodzę do finału dużego projektu, który – mam nadzieję – jest odpowiedzią na zmiany, które dotyczą właściwie każdej z nas. Niestety, nie zwlekam ze szczegółami, bo cynicznie próbuję podkręcać Waszą ciekawość ;). Chciałabym wszystkim się pochwalić, ale jak to zwykle bywa w moim świecie – wiele rzeczy wymyka się spod kontroli i każe na siebie dłużej czekać. 

   Sporo myślałam ostatnio o zasadności niedzielnych wpisów – od początku miały to być zdjęcia robione "przy okazji" i ta formuła bardzo mi pasowała. Nie wiem jednak czy pokazywanie strojów jest tym, na co chcę nadal poświęcać swój czas. Na co dzień ubrania (oczywiście mówię o tych, które znajdują się w mojej szafie, a nie o samej idei mody czy zmieniającym się rynku odzieżowym) niewiele mnie zajmują. Przez lata stworzyłam sobie praktyczną bazę, modyfikowaną nieznacznie wraz ze zmianą trendów i nie chciałabym dawać Czytelniczkom błędnego wrażenia, że jest to temat, którym powinnyśmy żyć i w kółko analizować. Dajcie znać co o tym myślicie, bo tak naprawdę władzę na tej stronie macie przede wszystkim Wy :). Tymczasem zostawiam Was z paroma zdjęciami zwykłego, ale bardzo użytecznego zestawu – krótsze rękawy koszuli, to nie tylko ulga w upalny dzień – dzięki temu lepiej odcina się sylwetka na wysokości pasa. Dla ciekawskich – na nogach miałam tego dnia czarne japonki, ale tuż po wejściu na piasek wylądowały w koszu. 

Pieczone bakłażany. Jak sprawić, żeby w smaku nie były gąbczaste i zbyt suche ale aromatyczne i apetyczne

*     *    *

Jeżeli uda się to danie zrobić zgodnie ze wskazówkami, to zapewniam Was, że efekt będzie bardzo apetyczny. Orzechowy smak i mięsista konsystencja pieczonego bakłażana doskonale harmonizuje z sosem. Dobry skład, bez konserwantów i ulepszaczy, za to z przyprawami dla delikatnie pikantnego smaku – z słodką papryką mieloną i chili. Gęstość sosu wynika z jego naturalności i doskonale sprawdza się przy zapiekaniu.

Skład:

(przepis na 4 osoby)

2 duże bakłażany

1 słoik sosu węgierskiego z papryką

ok. 100 g ugotowanej kaszy gryczanej (1 woreczek)

1 pęczek świeżej pietruszki

1 czerwona cebula

3-4 ząbki czosnku

oliwa z oliwek

1 mozzarella

sól morska i świeżo zmielony pieprz

A oto jak to zrobić:

  1. Umyte połówki bakłażanów nacinamy na tzw. kratkę (zobacz na zdjęciu). Skrapiamy oliwą, posypujemy solą. Umieszczamy w żaroodpornym naczyniu i pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C przez 12-15 minut.
  2. Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy posiekany czosnek, a następnie cebulę pokrojoną w kostkę. Dodajemy ugotowaną kaszę gryczaną i posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy solą, świeżo zmielonym pieprzem i mieszamy.
  3. Miąższ upieczonych bakłażanów delikatnie wzruszamy (patrz na zdjęciu) tak by powstało delikatne żłobienie. W to miejsce rozkładamy wymieszaną kaszę gryczaną, dodajemy sos węgierski i na wierzchu rozkładamy plaster sera mozzarella. Faszerowane bakłażany umieszczamy ponownie w rozgrzanym piekarniku i pierzemy 8-10 minut, aż ser się rozpuści. Podajemy na ciepło z posiekaną natką pietruszki.

Wskazówki: Bakłażana możemy nieco inaczej potraktować, a mianowicie przekroić wzdłuż na pół, ułożyć na blasze i zrobić nacięcia nożem. Następnie posypać solą, oregano i w każde nacięcie włożyć pokrojone ząbki czosnku. Polać oliwą i zapiekać bakłażana przez 12-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C.

Umyte połówki bakłażanów nacinamy na tzw. kratkę (zdjęcie powyżej). Skrapiamy oliwą, posypujemy solą. Umieszczamy w żaroodpornym naczyniu i pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C przez 12-15 minut.

Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy posiekany czosnek, a następnie cebulę pokrojoną w kostkę. Dodajemy ugotowaną kaszę gryczaną i posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy solą, świeżo zmielonym pieprzem i mieszamy.

Faszerowane bakłażany umieszczamy ponownie w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C i pierzemy 8-10 minut, aż ser się rozpuści. Podajemy na ciepło z posiekaną natką pietruszki.

LOOK OF THE DAY – step by step

biały kostium i klapki – Simple

książka – "Księga gaju laurowego i inne eseje"

wiklinowy kosz – ZARA HOME

skórzany pasek – H&M

   „Oj Kochanie, za dużo to Ty się dziś nie nachodziłaś" słyszę za uchem, gdy przeglądam swoją aplikację do mierzenia kroków. Oczywiście w mgnieniu oka odbijam piłeczkę i wystrzeliwuję w stronę męża kilkunastoma argumentami, które w skrócie mówią o tym, że jestem zbyt zajęta aby chodzić w kółko dla rozrywki i, że tak w ogóle, to ja i tak bardzo dużo się ruszam. Ale prawda jest taka, że (chociaż nie powiedziałam tego na głos) sama byłam rozczarowana faktem, że liczby, które pojawiają się na ekranie mojego telefonu w ostatnich dniach są tak skromne.

  Wszystko do nadrobienia! Zwłaszcza, że moja letnia garderoba już od dłuższego czasu wpisuje się w styl życia klasycznego chodziarza. Płaskich butów mam nieporównywalnie więcej od tych na obcasie (a jeśli chodzi o letnie obuwie to już w ogóle), a moda w ostatnich kilku sezonach naprawdę staje na wysokości zadania, bo nie dość, że rzadziej promuje szpilki (mam nadzieję, że ten rodzaj obuwia z czasem pożegnamy tak samo jak sto lat temu gorsety), no i wciąż uznaje kroje niekrępujące ruchów, które mają miękko opływać sylwetkę, a nie ją krępować. Nie mam też wymówek dotyczących „dresscode'u" – ziś bez problemu można stworzyć zestawy, które są eleganckie, nadają się nawet na oficjalne spotkania, a jednocześnie są bardzo wygodne i spokojnie można nich pospacerować do urzędu, warzywniaka czy logopedy. No właśnie! Do tego ostatniego pójdziemy dziś pieszo. No właśnie – jak myślicie? Czy moda odpowiada na zapotrzebowanie dzisiejszego świata i wie, że coraz częściej będziemy poruszać się o własnych siłach?

   Aplikacja, o które wspomniałam na samym początku nazywa się STEPLER (tu możecie pobrać aplikacje) ma ona zachęcać do ruchu i zdrowych nawyków. Liczy Twoje codzienne kroki i przelicza je na punkty, a te można później wymienić na jakieś nagrody (produkty, zniżki lub usługi). Namacalne gratyfikacje to jedno, ale z mojego punktu widzenia najważniejszym zadaniem (które zresztą błyskawicznie aplikacja realizuje) jest wykształcenie w nas wewnętrznej motywacji do tego aby chodzić więcej. 

Last Month

   Zbliża się północ, a ja nasłuchuję odgłosów, które wdzierają się do mojej sypialni przez uchylone okno. Nie pamiętam drugiej tak upalnej nocy w Trójmieście. Chciałoby się aż zacytować sformułowanie z „Gry o tron” i powiedzieć, że my – ludzie z północy –  nie przywykliśmy do prawdziwego żaru po zmroku. Jednych pewnie gorące lato nad morzem cieszy, ale we mnie wywołuje dziwny niepokój. A może to wcale nie jest wina pogody?

   Lipiec – miesiąc wakacji, kąpieli w Bałtyku, lodów na patyku – był dla mnie pełen ostrych i niespodziewanych zakrętów, których na dzisiejszych zdjęciach nie widać. Z łatwością można za to na nich dostrzec to, co po bolesnych lekcjach docenia się najbardziej. Sierpień witam z otwartymi rękoma, szukam dawnej beztroski w prostych rzeczach i uśmiechach bliskich, przewracam kartkę i zaczynam nowy rozdział… tfu, to znaczy miesiąc! 

Kopytka na słodko, czyli temat, który rozgrzał instagramowe towarzystwo do czerwoności. Bo przecież "na słodko to tylko leniwe". Też tak myślałam przez całe życie, ale na szczęście mąż wyprowadził mnie z błędu. Dziś kopytka (żadnych złudzeń – kupne) obsmażone w masełku, bułce i cynamonie, z borówkami, jogurtem, kroplą (albo dziewięcioma) miodu spadziowego i rozmarynem, to moje ulubione resztkowe śniadanie na niedzielę. 

Tęsknota za domowymi kątami była w lipcu ogromna. A w sierpniu – z innych przyczyn na szczęście – rozhula się na dobre. 

1. Gdy prognoza pogody pokazuje, że będzie pochmurnie i deszczowo… // 2. Fangor w Sopocie? // 3. Tak! W Państwowej Galerii Sztuki możecie teraz obejrzeć wystawę zatytułowaną "Na tropie doskonałości". // 4. Rodzinne zdjęcie. Dzieci pojawią się, gdy osiągną wzrost metr dwadzieścia ;).// Perełki Sopotu, których nie znajduje się przypadkiem. Wystawa dostępna jest jeszcze do 18 września. Prezentowane są tu prace najwybitniejszych polskich artystów, m.in. Magdaleny Abakanowicz, Tadeusza Kantora oraz Jerzego Nowosielskiego.Geometryczne przestrzenie i widok z innej perspektywy na sopocki "Monciak". 1. Peruwiański bóg wyryty na ścianie przez starodawny lud kawoszy. Nie, Kasia. To po prostu ekspres do kawy. // 2. Kolejny podcast już się tworzy! Wyczekujcie go w przyszłym tygodniu na Spotify. // 3. Więcej zdjęć z tego wpisu znajdziecie tutaj. // 4. Urocze chociaż niepachnące. Końce łodyg trzeba sparzyć, jeśli mają pozostać świeże przez kilka dni. // Lniany komplet od Kornelii Rataj i sweter w paski, czyli mój ulubiony zestaw na lato. Od tej marki mam też tę sukienkę, którą możecie pamiętać z zeszłego roku. Z czystym sumieniem polecam obydwa projekty. Piątek, piąteczek, piątunio. Smacznego pross… to znaczy kawusi. Moje kieliszki, które nadal wyglądają jak nowe są od Krosno Glass. 1. Zdjęcia kontra rzeczywistość. Ciasto z jagodami i biel to idealne połączenie. // 2. Jeść dalej czy jednak mu oddać skoro liznął? // 3. W drodze na plażę. Ale przez biuto. Może znajdzie się po południu jeszcze kawałek piasku dla spragnionych wędrowiczów. // 4. Mój ukochany zakątek. Pa pa! // Prostsza i szybsza alternatywa dla jagodzianek. Cały przepis znajdziecie na blogu w tym wpisie. 1. W oczekiwaniu na najbliższych. Gdy mieszkanie z dnia na dzień zamienia się w plac budowy ogród staje się wybawieniem i pozwala cieszyć się codziennością. // 2. Na zdjęciu stylizacja z jedwabną sukienką MLE Collection, która jest aktualnie przeceniona. Został tylko jeden rozmiar, ale może jeszcze coś wróci, więc polecam użyć opcji "powiadom dostępności". // 3. Zazdroszczę wszystkim, którzy mogli być na otwarciu nowego kampusu Marvel Avengers w Disneylandzie! Od marca park świętuje swoje 30 urodziny i przy tej okazji ożywia najpotężniejszych bohaterów na Ziemi. // 4. A gdy kopytka i jagodzianki się skończą… // Wypady z najbliższymi – to lubię najbardziej!1. Drzwi do Pałacu Ciekocinko zawsze otwarte dla gości. // 2. My dwie zawsze śpimy dłużej niż reszta. Za to zarywamy noce w mlecznym ciągu ;).  // 3. Kółko plastyczne. // 4. Ruszamy na kolację! // Trochę elegancji a trochę wakacyjnego rozmemłania. Torebka, którą widzicie na zdjęciu jest od marki Lobos. To co wyróżnia model Napoli to piękny pasek z rafii i szampański odcień beżu. Z kodem KASIA10 otrzymacie 10% zniżki na torebki w sklepie Lobos i możecie z niego korzystać do 7 sierpnia. Z daleka przykuwa wzrok. No dobra, to idziemy szukać taty, bo komuś trzeba Was podrzucić, gdy ja wsiądę na wierzchowca.1. Wieczorne światło zaprasza do stołu. // 2. Niby zamówiliśmy własne dania, ale wiadomo, że te z dziecięcego menu smakują najlepiej. // 3. Na mleku owsianym. Dawno temu próbowałam przerzucić się na sojowe – nie wyszło. Może teraz się uda. // 4. Życie bez żelazka. // Trzecie opakowanie tego samego produktu musi o czymś świadczyć. Krem BB od Sensum Mare to ostatnio podstawa mojego makijażu. Wiem, że czekacie na kod rabatowy od marki, więc mam cudowne wieści! Z kodem MLE możecie korzystać z 20% zniżki na zakupy w sklepie Sensum Mare do 10 sierpnia. "Dark", "medium", "light". Tutaj widać jak różnią się od siebie te odcienie.1. Czy to mała Alicja z Krainy Czarów? // 2. Dwa silne charaktery, które docierają się ze sobą, gdy tylko rodzice nie patrzą. // 3. Planujesz dziś galopować? // 4. Nie można odmówić, gdy małe rączki proszą o dokładkę. // Udało się! No i na zdjęciu zrobionym znienacka mam pięty w dół więc nie jest źle!To kiedy powtórka?

Niewiele rzeczy zostało już z naszej wiosenno-letniej kolekcji MLE, ale ostatki są za to mocno przecenione. 

Kompletuję zawartość torebki na wieczór ;). Bransoletkę, którą widzicie na zdjęciu znajdziecie w Lile Things. W dalszej części podaję Wam atrakcyjny kod rabatowy, więc nie poddawajcie się i przewijajcie w dół. ;) "Mamo, ale nim wyjdziesz z tatą, to musisz mi przeczytać na dobranoc wszystkie te książeczki." 1. Mówisz – masz. // 2. Gotowa do wyjścia, jeszcze tylko kolczyki Estell. Te będą ponownie dostępne w Lile Things w połowie sierpnia, więc warto poczekać. // 3. Randka bez dzieci?! // 4. Bransoletka również jest od Lile Things (to inny model niż ten wyżej). Dla czujnych łasic mam kod rabatowy na biżuterię – kod MLE15 (upoważnia do 15% zniżki na wszystkie produkty do 15 sierpnia). //To już zaraz rok?! 1. "Żyj pięknie". W poszukiwaniu wnętrzarskich inspiracji. // 2. Kwiaty do lodów? Ciekawe kto za tym stoi? // 3 i 4. To nasza mała blogerka kulinarna! //

Kadr, który nie jest warty uwiecznienia, bo przedstawia mało atrakcyjną rutynę dnia. A może tak właśnie powinni robić influencerzy? Pokazując zarówno przyjęcie w ogrodzie, jak i wystawianie faktur, pisanie umów, odpisywanie na mejle czy inne monotonne czynności miałybyście przed sobą mniej zakłamaną rzeczywistość. Ale z drugiej strony – czy tak samo chętnie byście to oglądały?1. Spotkania kryzysowe. // 2. Jagodowy sorbet i kokosowy raj. Na szczęście lodziarnia "Słony karmel" jest na mojej codziennej trasie. // 3. Zagubiona paczka Vogue'a znaleziona u sąsiada. // 4. Za wolna klatka, za niskie ISO.  // Staramy się i staramy, ale ta trawa coś opornie rośnie ;). Dobrze, że chociaż kwiaty w doniczkach ratują sytuację (od ulubionej kwiaciarni Narcyz w Gdyni). 1. Gdy "dizajn" staje się sztuką.  // 2 i 3. Cisza przed burzą. // 4. Przez ostatnie dni było tak upalnie, że aż mnie wzdryga na widok tego wełnianego swetra i gorącej kawy. Ale poczekajmy do września…  // Swetry – element garderoby, który lubię tworzyć najbardziej… chyba, że w pokoju są 34 stopnie. 1. Po co komu blenda, lampy i studio? // 2. Ciężki wybór – przecież tak się różnią! // 3. Walka z grafikami, informatykami i htmlem. // 4. Cztery lata? Pięć lat? Ile czasu już tutaj mieszkamy?Czy przyjaźń w pracy jest możliwa? Portos udowadnia, że tak! ;). Jeśli się przyjrzycie zdjęciu nad moją głową zobaczycie ten sam skład, tyle, że dziesięć lat temu.  Nowości od Chanel, o których wspominałam między innymi w tym wpisie."Co jadłaś na śniadanie, kochanie?""Dzieeeeciii! Obiad!" – na to wezwanie przybiega zawsze tylko Portos.1. Pozdrawiamy fotografa! // 2. Przed śniadaniem. Tak się cieszę z tego zamiłowania do malowania, tylko trochę mniej ściennych fresków by się przydało. // 3. Zakupy dla córeczek, bo ja i tak mam za dużo ciuchów.  // 4. Co roku w telefonie te same zdjęcia. Mogłabym w sumie nie robić nowych, tylko wrzucać te stare… ciekawe czy ktoś by się zorientował? :) // 

3,2,1 … Sto lat,  sto lat. I jak po takim wwyśpiewaniu wytłumaczyć, że nie każda świeczka jest tą urodzinową?
Jeszcze pusto, a to już po dziesiątej!No i stało się. Czas przygotować nasz salon na remontowe szaleństwo. Pakowanie całego naszego dobytku sprawiło, że poczułam się jak niewolnik własnych rzeczy. Czas na OLX ;). Ostatnie spojrzenie nim przyjdzie pan z młotkiem…… albo raczej młotem! Zdjęcie pod tytułem "widać światełko w tunelu". 

"Ale, że niby chce Pani skończyć przed Gwiazdką?"

Sama jestem ciekawa, co ja Wam pokażę w kolejnym wpisie z tego cyklu :). Spokojnej (i chłodnej) nocy!

*  *  *