Look of The Day – minus dwanaście na horyzoncie

Wpis powstał we współpracy z marką YES. 

 

kolczyki – YES 

etola ze sztucznego futra – Le Brand 

płaszcz sweter – MLE (stara kolekcja)

torebka – Bottega Veneta

legginsy – Oysho

rękawiczki – COS

buty – Inuikii

 

  To, że w taki mróz zrezygnowałam z puchówki i założyłam coś bardziej eleganckiego, może oznaczać tylko dwie rzeczy. Albo w moim życiu pojawiła się jakaś niecodzienna okazja, albo — po dokładnie dwóch minutach spędzonych na Pintereście — doszłam do wniosku, że muszę natychmiast zrobić remont, kupić nowy dywan do salonu, rozjaśnić włosy, wymienić połowę garderoby i odświeżyć swój styl.

  Jak łatwo się domyślić, moja motywacja okazała się równie intensywna, co krótkotrwała. Energii starczyło mi więc jedynie na wyciągnięcie z szafy płaszcza i podkręcenie go szalem ze sztucznego futra. (A może to wcale nie lenistwo, tylko dojrzałość — ten moment w życiu, w którym człowiek zaczyna podejrzewać, że nowy dywan jednak nie rozwiąże żadnego fundamentalnego problemu?)

  W każdym razie, ten futrzasty akcent wokół mojej szyi może zwrócić Waszą uwagę na coś znacznie ważniejszego. Mrozy, które przyszły do Polski, są wyzwaniem nie tylko dla naszych stylizacyjnych ambicji, ale przede wszystkim dla zwierząt. Dla nich skrajnie niskie temperatury nie są estetycznym nastrojem z Instagrama, który karmi naszą nostalgię za dawną zimą, tylko realnym zagrożeniem.

  Warto więc zrobić kilka prostych rzeczy: zostawić uchylone okienko do piwnicy, dorzucić tam stary wełniany koc albo prowizoryczne posłanie, zgłaszać przypadki zaniedbanych i przemarzniętych zwierząt odpowiednim służbom, wystawiać poidełka z niezamarzniętą wodą. To drobiazgi, które nas nic nie kosztują, a dla kogoś mogą oznaczać przetrwanie.

  Zima jest nam potrzebna — porządkuje rytm świata, uczy cierpliwości,  zabija też kleszcze (co bardzo mnie cieszy). Dla nas oznacza warstwy i ciepłe ubrania, dla innych — brak schronienia i wody. Nie ma w tym wielkiej filozofii, są tylko bardzo konkretne sytuacje i równie konkretne rzeczy, które można zrobić.  Jeśli to dziwne lokowanie pomocy dla zwierząt przy okazji dzisiejszego wpisu, wydaje Wam się nieco krindżowe, to tym lepiej. To co budzi w naszej głowie dysonans podobno zostaje w niej na dłużej ;). Trzymajcie się ciepło!

  Psst… jeśli dojrzałyście u mnie nowe kolczyki, to pewnie wiecie z jakiej są marki. Na stronie YES wciąż trwają promocje i niektóre modele przecenione są nawet o 50%! Zajrzyjcie do tej zakładki, żeby zobaczyć czy któreś przecenione modele wpadły Wam w oko. 

 

Looks of The Year – co ten rok mówi o moim stylu?

  Kiedy przeglądam zdjęcia moich stylizacji z minionego roku, najbardziej uderza mnie to, jak konsekwentnie powracałam do rzeczy prostych: czarne marynarki, szerokie białe spodnie Ossie, wełniane swetry, ulubione dżinsy. Podobno styl to opowieść o nas samych, a jeśli tak właśnie jest, to moja opowieść brzmiała mniej więcej tak: „Masz dużo na głowie, ale przynajmniej wyglądasz, jakbyś wiedziała, co robisz.”

  Czasem stylizacje były wyraźnie dopracowane, a czasem składały się z rzeczy, które można włożyć bez zastanowienia (co uważam za najbardziej luksusowy wynalazek XXI wieku). Nie wdawałam się w eksperymenty z trendami, które wymagałyby ode mnie więcej energii, niż byłam gotowa oddać. I nie odczułam przez to modowej straty. Wręcz przeciwnie — poczułam ulgę.

  Jeśli coś nazwałabym modowym sukcesem, to fakt, że udało mi się przeżyć rok w stylu, który był mój – znalazłam balans między komfortem a ambicją, między tym, kim jestem, a tym, kim świat oczekuje, że będę. Mam nadzieję, że Wy macie podobne odczucia.

1. // 2. // 3. // 4. //

5. // 6. //

7. // 8. // 9. // 10. //

11. // 12. // 13. // 14. //

15. // 16. // 17. // 18. //

19. // 20. // 21. // 22. //

23. // 24. // 25. // 26. //