
Już tylko do 31 sierpnia można odwiedzać wystawę Davida Hockney'a w Fundacji Louis Vuitton w Paryżu. To od lat mój ukochany artysta. Nie tylko dlatego, że z odwagą łamał reguły, ani dlatego, że śmiał się z nadętej powagi świata sztuki. Hockney po prostu nie czekał, aż ktoś go zaakceptuje.
Marzyłam o tej wystawie od wielu miesięcy. Pod pretekstem "bardzo ważnych rzeczy związanych z pracą" znalazłam powód, aby przyjechać do Paryża i ją odwiedzić. Z dziećmi. I chociaż niczego na świecie nie lubię tak bardzo, jak spędzanie czasu z moimi dziećmi, to miałam wątpliwości, czy moja uwaga nie będzie zbyt rozproszona. Bo z jednej strony, chciałabym się przyjrzeć „The Bigger Splash”, ale jednocześnie wolałabym, aby dzieci nie udawały, że wskakują na główkę do namalowanego basenu. Rodzicielskie doświadczenia w muzeum to mniej więcej 30% sztuki, a 70% szeptania „nie dotykaj ramy”, i to z taką intensywnością, że czujesz się jak ochroniarz-wolontariusz.
W każdym razie – to nie była wystawa „pod dzieci”, ale Hockney sam jest trochę takim wiecznym dzieckiem (i tego chciałabym się od niego uczyć). Skończyło się tak, że to moje córki, wbrew wszelkim oczekiwaniom, chciały tam zostać najdłużej. Może to przez interaktywne zabawy, dzięki którym każdy z nas mógł malować jak słynny artysta? Albo dzięki wspaniałej animowanej operze, którą można podziwiać na leżąco? Pierwszy raz tak wyraźnie zauważyłam, że ciąganie ich po muzeach i galeriach jeszcze nim zaczęły chodzić, wykształciło w nich wrażliwość na sztukę, której ja w tym wieku zdecydowanie jeszcze nie miałam.
Czy Paryż jest idealny? Oj, z całą pewnością nie jest. Czy można dzięki niemu wprowadzić dziecko w świat architektury i sztuki? Myślę, że mało jest wspanialszych miejsc, aby spróbować to zrobić. Cała ta wyprawa, pokazała mi, że musimy wierzyć w nasze dzieci. Pokazujmy im to, co nas zachwyca, a nie tylko to, co wydaje nam się „wystarczająco proste dla maluchów”. Psi Patrol naprawdę nie wykształci w nich estetycznych standardów. (A jeśli wydaje się Wam, że to bzdury, to polecam zapoznać się z badaniami, które mówią o korelacji między otaczającą nas estetyką, a szczęściem.)
Chociaż minęło już trochę czasu od mojej wizyty w Paryżu, to chciałam przypomnieć Wam właśnie o tej wystawie – być może ktoś z Was wybiera się do Francji i będzie mógł skorzystać z tej polecajki? Zapraszam na mini relację z tej artystycznej części wycieczki.
Miejsce:
Fondation Louis Vuitton, Bois de Boulogne, 8 avenue du Mahatma Gandhi, 75116 Paryż
Czas trwania:
9 kwietnia – 31 sierpnia 2025 r.
Godziny otwarcia:
codziennie oprócz wtorków
Bilety: 16 € (cena ulgowa – 10 €, a bilet rodzinny 32 €, lepiej wcześniej zarezerwować online)

skórzana marynarka – Meotine (z drugiej ręki) // legginsy – Oysho // baletki – Kazar //

Wszyscy kochamy to, jak ten najznakomitszy żyjący "jajcarz" świata sztuki dobiera kolory (i to piszę ja: fanka czerni i bieli, która potrafi bez końca gapić się w jego seledynowo-zielono-pomarańczowe obrazy), ale czemu tu się dziwić, skoro Hockney ma tak zwaną synestezję (to nie choroba, ale zjawisko neurologiczne), które powoduje, że pobudzenie jednego zmysłu automatycznie wywołuje doświadczenia w innym zmyśle. U Hockney'a przejawia się to widzeniem kolorów w trakcie słuchania muzyki.
Słynny obraz, na którym Hockney namalował swojego przyjaciela, Johna Kasmina, i „uwięził” go za szybą plexi (na żywo jest bardziej widoczna). Kasmin wyciąga dłonie tak, jakby przyciskał je do szyby, próbując „przebić” się i wyjść do nas z obrazu.

Zasłużona ta sława? Hockney przez całe swoje życie mierzy się z krytyką świata sztuki.

Twórczość Hockney'a to nie tylko technologia i kolory. To też niezwykła wrażliwość. Czułość, z którą portretuje ludzi, światło, naturę — i życie jako takie. Czasem bardzo zwykłe, czasem zaskakująco melancholijne. Był i jest zdolnym, bardzo uważnym obserwatorem rzeczy, które większość z nas traktuje jak tło.


Daleko w tyle widzicie słynny portret Harry'ego Stylesa. Na ścianie wiszą także portrety jego pielęgniarzy (lewy górny róg), które malował na kilka tygodni przed otwarciem tej wystawy, bo stwierdził, że na tym etapie życia to dla niego jedne z najważniejszych osób w życiu i nie może ich zabraknąć.

Animowana opera, którą można oglądać na leżąco.

Jak wybitnym trzeba być artystą, aby tworzyć dzieła, które fascynują dorosłych, a jednocześnie szczerze ciekawią dzieci? Hockney malował na iPadzie, gdy inni artyści wciąż debatowali, czy obrazy oparte o piksele w ogóle są coś warte. Kiedy krytycy pukali się w głowę, on przesuwał palcem po ekranie, tworząc dzieła, na które dziś ludzie przylatują z drugiego końca świata.


"Less is known than people think" – trudno się nie zgodzić, prawda?

Na zdjęciu tego nie widać, ale ten albym był olbrzymi. W bagażu podręcznym zdecydowanie by się nie zmieścił.

Aby już nie nadużywać cierpliwości naszych dzieci, na drugi dzień wybraliśmy malutkie, ale oszałamiające Musée de l'Orangerie. Jeśli chcecie zobaczyć dzieła największych artystów na świecie, ale macie na to tylko godzinę, to właśnie znalazłyście idealne miejsce.

Nenufary. Monet miał obsesję na punkcie wody i światła. Przez 30 lat artysta wciąż wracał do tego motywu. Stworzył łącznie około 250 prac o tym temacie. Te najbardziej monumantalne znajdują się właśnie tu: w owalnych salach paryskiego Musée de l'Orangerie.

Wszystko to było bardzo romantyczne, a że od lat marzyłam o tym aby zobaczyć te obrazy, to cieszyłam się, że jesteśmy razem z dziećmi, które ciągną mnie za nogę i pytają gdzie jest wata cukrowa. Limit artystycznego zainteresowania został chyba już wykorzystany.

Żakiet, który mi towarzyszył jest już w sprzedaży. Idealny do muzeum i na spacer po parku ;).

W tle Babcia próbuje dyskutować o pociągnięciach pędzla z wujkiem Kamilem, ale wnuczki próbują ją przekonać, że ona namalują jej coś ładniejszego JAK TYLKO STĄD WYJDZIEMY.

I ten moment gdy znajdujemy polski akcent na ścianach najwspanialszych muzeów świata.

Sztuka, która przyciąga próżnych, a potem pozostawia ich z uczuciem niedosytu.

W drodze powrotnej czekały na mnie kolejne paryskie niespodzianki. Henri Cartier-Bresson to jeden z moich ukochanych fotografów. Tutaj same możecie ocenić jego twórczość.

Paryż – jakby to delikatnie ująć w słowa – nie jest miastem skoncentrowanym na małych dzieciach. W czasach moich panieńskich wyjazdów nad Sekwanę częściej widziałam w restauracjach psa siedzącego dumnie na własnym krześle niż niemowlę w wózku. Podobno Francuzi wychodzą z założenia, że to dziecko ma przystosować się do stylu życia rodziców, a nie na odwrót (tak przynajmniej przeczytałam kiedyś w książce "W Paryżu dzieci nie grymaszą"). Napiszę lakonicznie, że sama się z takim podejściem nie utożsamiam, ale odwiedzając ich stolicę staram się szanować reguły gry. Zaryzykowałabym tezę, że dzieci w Paryżu są jak najbardziej mile widziane, ale to Twój (czyli w tym przypadku: mój) problem, aby nikomu nie przeszkadzały. Trochę jak z turystami – "wcale Was nie zapraszaliśmy, więc nie liczcie na szczególne względy".
A tak serio. Napisałam kiedyś artykuł o podróży z dziećmi do Paryża i chociaż sporo się od tego czasu zmieniło (dzieci starsze, ale czasu na pisanie coraz mniej), to wciąż bym się pod nim podpisała. Łapcie link, jeśli chcecie przeczytać.

Jak znaleźć balans między twórczym działaniem, a brakiem granic? Dlaczego kreatywność dziecka trzeba ukierunkowywać? Czy można zmarnować talent? „21 kluczy do twórczego życia dziecka” to kolejna genialna książka od Polskiego Wydawnictwa Naukowego. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nauka z pewnością pomaga popełniać mniej błędów. Szukajcie mądrych książek, popartych rzetelnymi badaniami!

"Twórcza zupa"

I moja ulubiona panorama na koniec. Czy wiecie, że ta słynna, romantyczna panorama Paryża z mansardowymi dachami, powstała z przyczyn czysto pragmatycznych? W XIX-wiecznym Paryżu prawo budowlane było tak skonstruowane, że podatek od nieruchomości był naliczany, tylko od podstawy dachu. Sprytni paryżanie postanowili to wykorzystać – architekt Francois Mansart, wyspecjalizował się w projektowaniu poddaszy, czasem nawet dwu-kondygnacyjnych, które przykrywał dwupołaciowy dach. Ładne te "dobudówki na nielegalu", prawda?
Dajcie znać, jeśli macie jakieś organizacyjne pytania dotyczące wystawy, rodzicielskich problemów w Paryżu, albo czegokolwiek innego! Postaram się udzielić jak najlepszych odpowiedzi :).
















1.Początek zimnego maja. // 2. Jeśli któraś z Was jest posiadaczką
Buszująca w zbożu…
1. Pisałam już o tej książce na blogu. Ale powtórzę, bo warto.
Razem z owocami zapiekanymi pod koglem moglem wracam do dzieciństwa. Wiem, to żaden przepis, ale właśnie to ten deser najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem. Jako mała dziewczynka nie mogłam jeść wielu rzeczy, a tu mamy tylko jajka, cukier i owoce. (Mój sweter i spódnicę znajdziecie w
Przepis na owoce zapiekane pod koglem-moglem. 
Wiemy, kto dostanie białka jajek.
A tu kilka niepublikowanych zdjęć z wyjazdu naszego zespołu do Florencji.
1. Gotowa na randkę z Leonardo. W sensie, że z Leonardo da Vinci :D. Uffizi to najsłynniejsze florenckie muzeum sztuki i trzeba je odwiedzić! // 2. A w naszym hotelu mieszka chyba prawdziwy malarz. //
Wiem, że wiele z Was czeka na tę sukienkę – premiera już na początku czerwca!
Ekhm… przepraszam, czy ja właśnie trafiłam do jakiejś powieści?
"Tylko zostawcie w magazynie jedną dla mnie!"
Po powrocie z podróży wpadłam na diabelski pomysł, aby spróbować odtworzyć najsłynniejsze danie z Florencji (które przed wiekami wymyślił ktoś, kto chciał chyba utrudnić życie kucharzom na dworze). Moje wnioski po pieczeniu własnych bułeczek na śniadanie? Mam bana na program Meghan Markle na minimum pół roku. Jeśli kogoś ominął przepis na jajka po florencku, to zapraszam do
"Kulane bułeczki"
"Kasia! Szybka kawa i ogarniamy dalej treści dla MLE z Florencji". Monika. Osoba, bez której śmiałabym się w pracy o połowę mniej. 

Miód z matchą od
Nie mogę patrzeć na to zdjęcie, bo zaraz będę musiała to znów przyrządzić!
Wymarzone drugie śniadanie.
Pierwsza tura z głowy! Ale nerwy przed drugą sięgają zenitu.
Niektórzy, poza dowodem, przynieśli też piórniki z własnymi długopisami… oraz własnoręcznie narysowaną kartę wyborczą z kotem.
Uwaga! Kurier z rzeczami na sesję!
1. Co prawda w nerwach i z całym zespołem, z którym wspólnie walczymy o to, aby ten dzień zakończył się w MLE dobrze, ale i tak doceniam tę niecodzienną przyjemność – późne śniadanie w knajpie. Dziękuję
Powiedzcie mi, co wydarzyło się z moją millenialsową duszą, że zaczęły mi się podobać takie wzory na paznokciach?
Gdyby ktoś twierdził, że w mojej garderobie nie ma koloru, to chciałabym uspokoić, że kto inny w moim domu nadrabia te braki z nawiązką.
A tu fragment materiałów, które przygotowałam z nowym zapachem od CHANEL – Chance Splendide.
Ależ te piosenki Angele wpadają w ucho!
Dzień Mamy. Wyobrażam sobie ten moment, w którym staję przed 465 tysięcznym tłumem (czyli tyle, ile mam tu obserwujących mnie osób) i mogę na takim forum podziękować komuś bardzo dla mnie ważnemu. Trochę jak możliwość przekazania pozdrowień, gdy wygra się finał Familiady ;). No więc powiedziałabym: „Dziękuję Mamo. Jesteś najlepsza!
1. Napiszę o tym raz, bo to sekret wszystkich mieszkańców Sopotu – ulubiona restauracja tubylców to oczywiście Familia Marco Polo. // 2. Każdej mamie życzę, aby chociaż przez chwilę mogła poleżeć, jak ta kapibara. // 3. Kilka miłych chwil z moją mamą z okazji Dnia Mamy.
Taka złota myśl od Kapibary dla Was wszystkich. 
Już wiem, co włożę na rocznicę ślubu! I komunię! I chrzciny!
Czas, aby z tego stosiku wybrać kolejną książkę na dobranoc. Padnie chyba na "Nieznajomą z portretu".
Dziewczyny! Tak wiele z Was pisze mi, że nie wie co myśleć o tych wyborach. Że Wasz mąż/partner/znajomi/rodzina planują głosować na Nawrockiego, ale w Was pojawia się jednak ziarenko niepewności w związku z jego życiorysem i ostatnimi doniesieniami. Przede wszystkim bardzo Wam dziękuję za kulturalne wiadomości od tych z Was, które widzą świat inaczej (niestety – chcąc być szczerą – muszę przyznać, że są też takie wiadomości, które trudno byłoby mi zacytować – pamiętajcie, że sami sobie wyznaczacie świadectwo, pisząc komuś najobrzydliwsze rzeczy na świecie). Mówicie, że mężczyźni, którzy w Waszym domu bardziej interesują się polityką, przekonują Was, że kobiece prawa to temat zastępczy – dla nich być może tak, ale przecież to normalne, że każdego dnia zdarzają się momenty, kiedy para myśli inaczej. Ile razy coś, co było dla Ciebie bardzo ważne, dla Twojego mężczyzny było błahostką albo "czepianiem się"? To my same musimy zadbać o nasze sprawy, bo nasze priorytety różnią się często od priorytetów mężczyzn. Głosowanie jest anonimowe!
Mamo, a co to jest "głosowanie"? Ostatnio przerabiamy w dziecięcym języku coraz więcej abstrakcyjnych i złożonych tematów.
Gdy w piątkowy wieczór, po tygodniu chodzenia w dresach i wyciągniętych ubraniach, przypominam sobie, że mam w szafie coś jeszcze.
Moja przygoda z konturowaniem rozpoczyna się właśnie teraz. Rozświetlacz (TIME TO SHINE), bronzer (TIME TO BRONZE) i róż (TIME TO BLUSH) od Veoli Botanica w mojej ocenie zdały egzamin. 
Nie jestem makijażową wyjadaczką, ale to jest super proste w użyciu! Teraz (to znaczy do 1 czerwca) na stronie
To gdzie idziemy? Do paczkomatu? Do Lidla? Przecież wiadomo, że właśnie w takich sytuacjach spotykamy najwięcej znajomych!





Sukienkę znajdziecie 








Wpis powstał we współpracy z marką Polemika, Newby Teas, Muduko, HIBOU oraz z wydawnictwem PWN oraz zawiera lokowanie marki własnej.
Początek kwietnia. Podczas gdy w innych częściach Polski już przekwitały magnolie, my dopiero zaczęliśmy cieszyć się z kwitnących krzewów mirabelki i forsycji. Czy ktoś z Was wybrał Trójmiasto jako majówkowy cel? Jeśli tak, to zamiast sopockiego molo wybierzcie jednego dnia to orłowskie. Nie pożałujecie!
1. Mój poniedziałkowy "glam" zależy tylko od tego. // 2. Co w ostatnich tygodniach szczerze mnie ucieszyło? Pierwsze spontaniczne granie w zgodzie z nutami. // 3. Ulubiony tekst przedszkolaka, czyli: "Mamo, popilnuj!" // 4. Zapach narcyzy przy łóżku to kwintesencja wiosny. //
Cóż to za niesamowite uczucie, gdy Twoje dzieci są w czymś lepsze od Ciebie i to one tłumaczą Tobie półnuty.
1. Kto z Was zna kartoflankę? Idealna na rozgrzanie po wiosennym spacerze, na który wyszłaś w dżinsowej kurtce, bo wydawało Ci się, że jest ciepło, a tu jednak 4 stopnie ;). 2. Klucz to dostrzec piękno nawet wtedy, gdy mocno przysłaniają je drzewa.
Tak wyglądamy, gdy już odprowadzimy dzieci do przedszkola.
Wiem, że Was zaskoczę: spodnie i bluzka to
Po czym poznać prawdziwą jesieniarę? W kwietniu na śniadanie nadal królują u niej jabłka duszone w cynamonie.
1. Co roku znajduję w telefonie prawie takie same zdjęcia kwitnących krzewów i drzew. I mimo tej świadomości, wiem doskonale, że za rok będę robić to samo! // 2. Cudowna książka, która sprowadza na ziemię, a jednocześnie pozwala zrozumieć i zaakceptować fakt, że śmierć spotka nas wszystkich. "
Już po pracy. Chciałam ogarniać tego dnia rzeczy na mieście na rowerze, ale nie udało mi się to z dwóch powodów. Po pierwsze: miałam flaka. Po drugie: właśnie zaczęło grzmieć. 
Teleportacja do Paryża! Obszerną relację z wyjazdu możecie zobaczyć
Co z wyjazdu CHANEL podobało mi się najbardziej? Możliwość poznania takich świetnych dziewczyn!
Cafe de la PAIX to miejsce, które funkcjonuje od 1862 roku. Jej renowacja trwała 20 lat (!!!), a odwiedzali ją Oscar Wilde, Emile Zola, Ernest Hemingway czy Marlene Dietrich.
Doszły mnie słuchy, że wiele z Was też ma już swój flakon. Zapach Chance Eau Splendide jest już dostępny w
Nie butiki najsłynniejszych marek modowych, a sklep baletowy. To tu chciałam zrobić paryskie zakupy!
Repetto to francuska marka założona w 1947 roku. Do dziś dostarcza baletki i stroje do paryskiej opery.
Marzenie każdej małej (i nie tylko) baletnicy.
Warszawa i malutkie bistro, które otworzyło przed nami drzwi, gdy złapał nas najprawdziwszy kwietniowy śnieg.
To nie białe płatki kwiatów spadające z drzew, tylko najprawdziwsza zamieć!
Zaległy prezent urodziny – garnitur na miarę od
1. "A tak, tak. To ja zamawiałem tego schabowego." // 2. "Parc Cafe" na Mokotowie. //
Gdy mówisz, że nie bierzesz deseru, ale i tak poprosisz menu, a potem zamawiasz wszystko z karty.
W moim domu praca i rodzinne sprawy to ciągła przeplatanka. Z jednej strony, bardzo to doceniam. Z drugiej: często mam poczucie, że każdą z rzeczy mogłabym zrobić lepiej, gdybym miała więcej czasu. Tym razem, przedświąteczne przygotowania przyćmiły nieco nasze organizowanie kolejnej akcji marketingowej MLE.
Gdy Ola zaplanuje plan marketingowy, to nagle wszyscy chcą jechać na wyjazd służbowy ;).
Wiecie, że do życia i wielu jego aspektów podchodzę w bardzo pragmatyczny sposób. Dlatego, aby przekonać się do różnego rodzaju masaży twarzy, kobido czy kamienia gua sha, potrzebowałam sporo czasu. Trochę przekonała mnie do tego bliska mi 
Cykliczne wykonywanie masażu jadeitową płytką gua sha ma działanie przeciwzmarszczkowe, wygładzające i ujędrniające.
Szukam w codzienności chwil, jak ze starych powieści. Tym razem znalazłyśmy zapomniany fragment gdańskiego parku.
Powietrze po burzy.
Natura to najwspanialsza detalistka na świecie.
Poczucie szczęścia to statystyka. Szukaj radości od poniedziałku do piątku, bo z takich dni składa się większość naszego życia.
1. Gotowanie dla dwudziestu osób czas zacząć! To przywilej i wyzwanie organizować święta dla całej rodziny, ale uwielbiam to! // 2. To mógłby mieszkać Piotruś Królik.
Jedyne ozdoby wielkanocne, które kupiłam w tym roku.
Przedświąteczne wpisy na blogu zawsze były dla mnie okazją do łapania oddechu. Czasem mam wrażenie, że piszę je bardziej dla siebie niż dla Was. Tym bardziej, gdy przytłaczają mnie słowa krytyki – człowiek z wiekiem nabiera odporności, ale wystarczy gorszy dzień, aby coś dotknęło nas bardziej niż zwykle. Tym bardziej mi miło, że ten artykuł wzbudził w Was tyle pozytywnej energii (ale Wasze mniej pochlebne komentarze też biorę sobie do serca i czerpię z nich lekcję).
Domowe biuro, w którym wszystko się miesza.
Ten moment, gdy w końcu zabrałaś się za malowanie obdrapanych drzwi i po chwili uświadamiasz sobie, że nie wypłukałaś pędza po tym, jak malowały nim dzieci.
Nie żebym wskazywała winnego. Te przybliżenia są całkowicie przypadkowe.
1. Niedziela, przespana noc, kawa i ten nos. Rymuje się! // 2. Takie proste, a takie ładne! Ozdoby od Ingridberg.
Rzeżucha zasiana w przedszkolu, ulubiona bułeczka, czekoladowy zając… a co Wasze dzieci chciały włożyć do święconki?
Czy można być nowoczesną tradycjonalistką? Kocham święta i jestem bardzo wdzięczna za ten czas, który spędziliśmy przy stole.
A po dziewiątym kawałku sernika, czas na spacer!
"Mamo, tylko nie mów nikomu! Widziałam pierwszego motyla!"
Ależ natura to wymyśliła.
Park Oliwski i Aleja Magnolii.
Pierwsze!
Ależ ciepła była ta wielkanoc! Pod każdym możliwym względem!
Jest niedziela, dzieci jakimś cudem zaczęły same grać w grę, wiec ja wracam do tematu remontowanego mieszkania. Moja wstępna koncepcja jest już nieaktualna, bo stropy wymagały wzmocnienia, bo podciągi są finalnie niższe, bo rury z gazem nie sposób usunąć ze środka przedpokoju… Architekci ze Studio Loud na pewno bardzo się ucieszą, że wszystkie wymiary z pierwszej inwentaryzacji się zmieniły :D.
1. Herbata Desert Chai Matthew Williamson od
Desert Chai to chyba moja ulubiona mieszanka czarnej herbaty (połączenie Assam, cynamonu, kardamonu i korzenia lukrecji – bije Earl Grey na głowę!). Dodatek słodkiej wanilii i migdałów nadaje tej herbacie głębokiego, a jednocześnie delikatnego smaku. Herbaty od
Polecam Wam też ziołową herbatę
To będzie długi dzień… Grubość przędzy, stopień skrętu, gramatura… Projektowanie swetrów na pewnym etapie to bardziej matematyka niż ekspresja twórcza.


1. "
Zamiast smartfonów :).
Nie przepowiem przyszłości. Mogę się tylko cieszyć z tego, co mam teraz.
Zrywamy miętę na herbatę z naszego ziołowego kącika.
Pamiętam, jak
Najwspanialsza niespodzianka ostatnich tygodni. Jeszcze niezszyta książka
Sprawdzam, czy któreś z dzieł będę mogła zobaczyć w trakcie najbliższej podróży.
Zbieram te cenne kartki, układam w odpowiedniej kolejności, spinam gumką… i pakuję do walizki!

Wpis powstał we współpracy z marką Sensum Mare, Basic Lab, Awesome Cosmetics, wydawnictwem PWN oraz zawiera lokowanie marki własnej. 






Im starsza jestem, tym bardziej szkoda mi czasu. Zwłaszcza na nieskuteczną pielęgnację. Wybieram tylko te kosmetyki, które zawierają składniki mające realny wpływ na wygląd mojej skóry. Marka BASIC LAB na przykład, podaje w składzie procent „czystych peptydów miedzi", a nie „kompleksu z peptydem miedzi”, bo to bardzo drogi składnik i sporo marek próbuje zakamuflować jego faktyczną ilość. Ja polecam Wam przede wszystkim dwa produkty na noc: krem do twarzy, szyi i dekoltu oraz krem pod oczy z tej samej serii Copperis. Aktywnie liftingujący krem na noc został opracowany z myślą o skórze potrzebującej zaawansowanej pielęgnacji. Widocznie napina opadający kontur twarzy, zmniejsza widoczność zmarszczek i bruzd nosowo-wargowych. W jego skład wchodzą czyste peptydy miedziowe, peptydy elafinowane, ornityna, DMAE, które mają mocne działanie stymulujące i regenerujące skórę.






