
Wpis zawiera lokowanie marki własnej.
„Ale po co właściwie jest nam sprzedaż stacjonarna?” — zastanawiałyśmy się z Asią za każdym razem, gdy ktoś pytał, gdzie można zobaczyć ubrania MLE na żywo. Nasz wewnętrzny głos — nazwijmy go roboczo „rekinem biznesu” — był w tej kwestii wyjątkowo stanowczy. Przy niewielkiej skali produkcji i marżach, które nie mają w sobie nic z sieciówkowych standardów, odpowiedź wydawała się oczywista: to się po prostu nie spina.
Zresztą, czy nie właśnie to robiły największe marki? Zamykane sklepy, redukcje powierzchni, przenoszenie ciężaru do internetu. Wszyscy wydawali się wiedzieć, dokąd to zmierza. A jednak coś zaczęło się nie zgadzać. Pytań o możliwość zobaczenia rzeczy na żywo było z każdym miesiącem więcej. Od klientek, od znajomych, od osób spotkanych przypadkiem, które zaczynały rozmowę od: „przepraszam, a gdzie mogę przymierzyć MLE?”. W pewnym momencie zaczęło to przypominać coś na kształt zorganizowanej akcji. Ale to nie był żaden spisek, tylko realna, zbiorowa potrzeba, która ewidentnie zaczęła zarażać coraz więcej osób.

Jeszcze kilka lat temu rozmowy o przyszłości zakupów dało się streścić w jednym zdaniu: kierunek będzie jeden — ekran. Pandemia tylko przyspieszyła coś, co i tak było w toku. Marki, które wcześniej traktowały sprzedaż online jako dodatek, zaczęły opierać na niej cały biznes. Klientki — nawet te najbardziej przywiązane do sklepów stacjonarnych — nauczyły się kupować ubrania bez mierzenia. Kartony pod drzwiami przestały być wydarzeniem. Stały się codziennością.
Internet miał wszystko po swojej stronie. Dostęp do marek z drugiego końca świata — od Australii, przez Norwegię, po Stany Zjednoczone. Zakupy o dowolnej porze, bez konieczności wychodzenia z domu. Możliwość porównywania, odkładania decyzji i wracania do niej po kilku dniach. Z punktu widzenia logiki — system idealny.
Po pandemii szturm na sklepy stacjonarne był traktowany raczej jako chwilowe odbicie — potrzeba „wyjścia do ludzi” po miesiącach izolacji, ale myli się ten, kto uważa, że to po prostu powrót do starych nawyków. Zakupy online wygrały wygodą. Te offline w wersji 2.0 zaspokajają zupełnie inną potrzebę.

Wnętrze Moodstore, jednego z czterech miejsc, w których możecie kupić rzeczy MLE stacjonarnie.
No bo nie wszystkie czynności chcemy wykonywać jak najszybciej — zwłaszcza te, które sprawiają przyjemność. Zgodzicie się chyba ze mną, że zakupy w internecie są trochę jak jedzenie batona kupionego na stacji benzynowej: szybkie, skuteczne, czasem nawet potrzebne. Ale raczej nie opowiada się o tym zdarzeniu przy kolacji.
Zakupy w dobrym sklepie stacjonarnym bliżej mają do wizyty w ulubionej cukierni. Takiej, w której chwilę się stoi, patrzy, wybiera. Może nawet zmienia zdanie w połowie. A potem siada i naprawdę czuje, co się wybrało — bez pośpiechu i bez papierków upychanych później między siedzeniami.
Poza tym, są rzeczy, których nie da się przekazać przez ekran. Zdjęcie — nawet najlepsze — zawsze coś upraszcza. Wie to każda z nas, która chociaż raz poczuła się rozczarowana po wyciągnięciu z paczki wymarzonego swetra czy marynarki, które w internecie wyglądały zdecydowanie lepiej.

Zanim nauczymy się nazywać rzeczy, najpierw je czujemy. I choć z pozoru wydaje nam się, że w dobie wszechobecnej cyfryzacji coraz rzadziej potrzebujemy kontaktu fizycznego, jest dokładnie odwrotnie. Dotyk wciąż pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi do oceny rzeczywistości — nawet jeśli jesteśmy tego całkowicie nieświadomi. Faktura, gęstość tkaniny, a nawet jej kolor to cechy, których nigdy nie poczujemy przez ekran, a przecież to od nich zależy, czy dana rzecz będzie miła w noszeniu.

Może właśnie dlatego widzimy w MLE pewną zaskakującą rozbieżność — rzeczy, które w internecie sprzedają się poprawnie, ale jednak gorzej niż nasze bestsellery (sweter Senez, golf Molveno, kurtka Carnac czy spódnica Valbonne), w sklepach stacjonarnych dosłownie ledwo co zawisną na wieszaku, a już znajdują właścicielkę. Czy odpowiedzią na tę zagadkę jest właśnie różnica w odbiorze ubrania?
A teraz spójrzmy przez chwilę na mapę: Gdańsk, Poznań, Warszawa, Kraków — niezbity dowód na to, że nawet uparte blondynki czasem zmieniają zdanie.
Poniżej znajdziecie dokładne adresy wszystkich miejsc w Polsce, w których możecie kupić rzeczy MLE stacjonarnie (i podejrzewam, że ta lista będzie się wydłużać). Te butiki wybrałyśmy nieprzypadkowo — chciałyśmy, żeby Wasze pierwsze spotkanie z MLE, w prawdziwym życiu, mogło być od początku do końca czystą przyjemnością. To co? Zajrzycie i same ocenicie?
Poniżej znajdziecie dokładne adresy wszystkich miejsc w Polsce, w których możecie kupić rzeczy MLE stacjonarnie (i podejrzewam, że ta lista będzie się wydłużać). Te butiki wybrałyśmy nieprzypadkowo — chciałyśmy, żeby Wasze pierwsze spotkanie z MLE, w prawdziwym życiu, mogło być od początku do końca czystą przyjemnością. To co? Zajrzycie i same ocenicie?

* * *




komentarze 42
Witam, Kasiu prosimy bardzo o sklep na wschodzie kraju :-)
dodany przez Weronika @ 10 kwietnia 2026 o 14:15. #
Przyłączam się do apelu :)
Sklepy stacjonarne mają w sobie możliwość dotknięcia materiału, a to jest nie do przecenienia:)
dodany przez Joanna @ 18 kwietnia 2026 o 08:09. #
Czekam na Łódź. Bardzo się ucieszę i środek mapy nie będzie taki pusty;-) Serdecznie Pozdrawiam.
dodany przez Marlena @ 10 kwietnia 2026 o 14:43. #
Tak tak!
dodany przez Lodzianka @ 10 kwietnia 2026 o 18:59. #
Popieram! Wiem, że często się mówi, że to tak blisko Warszawy. Ale naprawdę nie tak łatwo dotrzeć z Łodzi do Warszawy (nawet mimo szybkiej kolei), zwłaszcza jeśli pracuje się od poniedziałku do piątku, w sobotę ogarnia zakupy spożywcze, dom, w którym w końcu można pobyć, a nie tylko się przespać, a niedziele nie są handlowe. Czekamy na Łódź.
dodany przez Lidka @ 10 kwietnia 2026 o 22:01. #
Serio całą sobotę czynisz zakupy spożywcze? 🤦
dodany przez Anonim @ 13 kwietnia 2026 o 11:49. #
PRAWDA! Potrzebujemy dotknac, przylozyc do siebie, do twarzy, przymierzyc… Zakupy to „fast food’ a stacjonarne to „slow food”… idac twoim jezykiem. To delektowanie sie, danie sobie czasu… To cala ceremonia zakupow… Nie chcemy szybko i byle jak z komputerem na kolanach albo telefonem w rece… Poza tym sklepy internetowe zabijaja handel… Jestem goraca zwolenniczka zakipow stacjonarnych :-)
dodany przez Iwona @ 10 kwietnia 2026 o 14:46. #
A mnie juz nikt nie namówi na zakupy stacjonarne ciuchów czy butów. Zakupy on line mogę zrobić o każdej porze dnia i nocy, bez tłumów, bez przymierzania wypapranych podkładem bluzek i ciemnych koszulek z białymi śladami od dezodorantu pod pachami. Często tez rozmiarówka na wieszakach nie jest pełna więc zwykle taka wyprawa i tak kończyła się w internecie a co stracone czasu na dojazd i nerwów to przepadło. Poza tym w sieci mam dostęp do platform, które oferują wiele marek niedostępnych czy to w Polsce czy wlasnie stacjonarnie. To ta przewaga. A najlepsze jest to, ze moge wziąć dwa rozmiary jeśli sugerowany jest inny niż zwykle noszę a później odesłać w większości przypadków za darmo spod drzwi bo kurier zabierze paczkę. A przymierzanie i dotykanie wcale mnie nie omija. Odbywa sie w bardziej komfortowych warunkach w domu w naturalnym swietle z dodatkami, które mam w głowie dopasować do danej rzeczy. Wtedy widzę czy to co sobie wymyśliłam ma rece i nogi i po prostu pasuje do reszty garderoby bez konieczności wybierania sie w kolejna wycieczkę by zwrócić rzecz. To nie pieczywo, ktorego zapach czy sam widok tekstury jest niezwykle istotny przy zakupie czy tez swieze owoce, warzywa etc., ktorych pozniej oddac nie moge ;)
Nie przekonacie mnie zatem do zakupów stacjonarnych:) ale życzę powodzenia :)
dodany przez Anonim @ 10 kwietnia 2026 o 14:49. #
Mam tak samo. Z czasów zakupów stacjonarnych pamiętam tylko przebodźcowanie tłumami, wkurzające muzyczki w każdym sklepie i frustrację w przymierzalni, gdzie w tym okropnym świetle wcale nie wyglądałam tak fajnie, ja mi się wydawało, biorąc dany ciuch z wieszaka. Zgodzę się też z niepełną rozmiarówką, często zostawały same skrajne rozmiary, a te standardowe były wyprzedane. Kolejna sprawa to przy zakupach stacjonarnych trzeba mieć sporo wolnego czasu, żeby tak sobie chodzić po sklepach, szukać i przymierzać, zdecydowanie wygodniej jest mi zamówić ubrania online, odebrać je przy okazji z paczkomatu i przymierzyć w wolnej chwili. W przypadku sklepów internetowych mamy też okazję do wykorzystania kodów rabatowych i cashbacków, czesto nawet bez tego ceny online są niższe niż stacjonarnie. Naprawdę nie wiem, co by się musiało stać, żebym wróciła do tradycyjnych zakupów :D Ładne wnętrze butiku i kawka to oczywiście fajny dodatek i przyjemność, ale to raczej utopijna wizja zakupów dalece odbiegająca od codzienności w galerii handlowej ;)
dodany przez Magda @ 10 kwietnia 2026 o 19:46. #
Mam to samo! Jeszcze przed pandemia kupowałam w 90% w sieci. Mam ulubione marki, których rozmiarówke znam. Wystarczy mi przeczytać skład by wiedzieć jaka jest tkanina w dotyku. W razie ewentualnej 'wpadki'( naliczyłam może z 5 w ciągu ostatnich kilku lat) towar zwracam. Nie znoszę galerii handlowych- czuje się w nich przytłoczona i przebodzcowana- za dużo ludzi,dźwięków i zapachów. W sklepach stacjonarnych irytuje mnie też obsługa- mam wrażenie, chodząca za mną i śledzącą każdy mój ruch. Szkoda mi czasu na chodzenie po sklepach, wole go spędzić na spacerach, w kinie lub czytając książkę🤷
dodany przez Mimi @ 10 kwietnia 2026 o 21:33. #
I super. A mnie nikt nie przekona do zakupów online- jak widzę produkt na żywo, od razu mogę ocenić, czy mi się podoba, wybrać rozmiar (totalna loteria online). Przymierzam, widzę jak leży. Nienawidzę zamawiania, ledwo zobaczę na żywo, wiem że zupełnie nie to czego oczekiwałam, potem zabawa że zwrotami, brrr.
dodany przez Ana @ 12 kwietnia 2026 o 20:59. #
Stacjonarnie, czy online i tak ta droga szwalnia zdechnie – co widać po malejącej ilości komentarzy.
dodany przez Anonim @ 10 kwietnia 2026 o 14:59. #
A ja wolę wspierać tę „drogą” szwalnię niż tanią chińszczyznę i ciuchy co nie nadają się do ubrania po 2 praniach. Nie martw się, klientek MLE jest sporo, możesz zdjąć z siebie ten słodki ciężar zamartwiania się
dodany przez Marta @ 10 kwietnia 2026 o 23:21. #
zawsze mnie zastanawia w jaki sposób ludzie robią pranie skoro po 2 praniach z ubrania robi się szmata? Serio, nie miałam takiego przypadku przez cale dorosłe życie. Stosuję się o zaleceń z metek producenta, choć najczęściej piorę na 30+wirowanie na 800. Nie „udało” mi się zniszczyć żadnego ubrania a mam i takie z Sinsay i takie z H&M
dodany przez mimi @ 12 kwietnia 2026 o 08:04. #
Odkąd weszła opcja paypo rzadziej chodzę stacjonarnie do wybranych butików, ale faktycznie na żywo więcej ubrań zachwyca :) Np z zakupem melanzowego swetra poczekałam aż pojawi się w mood, by zrobić sobie większą przyjemność z samego zakupu – podotykac, zobaczyć inne rzeczy przy okazji. Wcześniej chodziłam w Sopocie do Iconic i to też była piękna przestrzeń, choć trochę za cicho i trochę się czuło „osaczonym” ze nikogo więcej w sklepie poza sprzedawcą nie ma :)
Jedyny mankament Mood to to, że przebieralnia jest w łazience.. Troszke to odbiera przyjemność :)
dodany przez Justyna @ 10 kwietnia 2026 o 17:55. #
O matko! W toalecie?’ 🥴Dobrze, że o tym wspominasz …
dodany przez Xoxo @ 13 kwietnia 2026 o 21:06. #
Czekam na Katowice :)) nie chcialam nic kupowac z obecnej kolekcji ale wasze ubrania sa cudowne. mysle ze gdy produktow jest na tyle duzo jak w sieciówkach np. Zarze , to trudno sie odnalezc i to pomieścić, ale jak pokazuje przyklad Sezane , warto przyjść i przymierzyć produkt i poczuc sie jak w Paryzu 🤣 ps. Czasem przyjaciolka mi mowi ze sama by nie kupila waszych ubran, ale na mnie super wygladaja🤣 i lepiej niz na zdjęciach. Wiec jest to spojne z artykulem :)
dodany przez Katarzyna @ 10 kwietnia 2026 o 19:34. #
Czekamy na Katowice!
dodany przez Kato @ 14 kwietnia 2026 o 09:47. #
Ja też czekam na Śląsk:)
dodany przez Mary @ 15 kwietnia 2026 o 10:21. #
Wrocław czeka na MLE na żywo! i kibicuje dalszemu rozwojowi marki! 🩷
dodany przez Kasia @ 10 kwietnia 2026 o 19:54. #
Kasia, piszesz, że urodziłaś się i wrosłaś w Pomeranii….że gdzie, proszę?! Co za absurd
dodany przez Anonim @ 10 kwietnia 2026 o 20:51. #
Po prostu Pomorze…
dodany przez Dorota @ 15 kwietnia 2026 o 19:59. #
To nie można napisać „Pomorze”….czy Pomerania to jest oficjalna nazwa? Bo ja się z taką nigdy w atlasie nie spotkałam…ale oczywiście rozumiem, że nazwy: Pomorze czy Polska są zbyt infantyle i balans dla pomerańskiej elyyyty urojonej….I całkowicie odklejonej. Strasznie to żałosne, jak się patrzy na boku na ę i ą odklejeńców
dodany przez Anonim @ 16 kwietnia 2026 o 12:40. #
Ale Pomerania brzmi tak parysko 😂
dodany przez Iwona @ 17 kwietnia 2026 o 10:35. #
Paryż to obecnie syf – ciapacze, asfalty, bandera itp. śmiecie zalegają ulice i skwery Paryża…
dodany przez Anonim @ 18 kwietnia 2026 o 10:15. #
Zakupy stacjonarne pozwalają szybko odrzuć to co jest złej jakości, w złym fasonie ( nie pasującym do nas), ale i tak wolę zakupy internetowe. Mogę pobyć z tą rzeczą 14 dni. Przymierzyć z rzeczami, które mam i sprawdzić czy do nich pasuje – żeby nie musieć potrzebować nowych rzeczy do tej jednej nowej rzeczy :)
Ps. A może by tak doszyć trochę marynarek visby, Trenczy Leiden czy koszul Imatra dla tych, co przegapili te cuda :)
dodany przez Eve @ 10 kwietnia 2026 o 21:42. #
Wolę zakupy on-line, głównie dlatego, że nie lubię szukać składów na ukrytych metkach. Choć przy okazji można sobie posprawdzać szwy i jakość materiału.
Ps. Ostatnio upolowałam na vinted marynarkę MLE i faktycznie na żywo wygląda jeszcze lepiej:-)
dodany przez Gosia @ 10 kwietnia 2026 o 22:21. #
Czekamy na Łódź :)
dodany przez Adriana @ 11 kwietnia 2026 o 10:31. #
Dzień dobry, mam kilka rzeczy MLE. Ze względu na cenę dla mnie to zawsze bardzo przemyślany zakup. Możliwość sprawdzenia modelu w sklepie jest bezcenna. Od zeszłego roku zaglądam do Lui w Warszawie i przepadłam. Internet tak bardzo nie kusił. Wspaniała jakość, dziękuję.
dodany przez Małgosia @ 11 kwietnia 2026 o 14:54. #
Czy będzie w najbliższym czasie jakiś kod rabatowy MLE?
dodany przez Ela @ 12 kwietnia 2026 o 17:06. #
Ale żeby o zakupach, choćby i w najlepszym butiku, opowiadać przy kolacji? To już nie ma ciekawszych tematów?
dodany przez Gog&Magog @ 12 kwietnia 2026 o 18:55. #
Widzę, że MLE ma nową strategię – albo nie akceptuje negatywnych komentarzy pod postem, albo zatrudnia je z kilkudniowym opóźnieniem, po ustaniu zainteresowania artykułem.
dodany przez Megi @ 12 kwietnia 2026 o 23:07. #
To już od dawna było.
dodany przez Anonim @ 17 kwietnia 2026 o 15:26. #
Czekamy na Wrocław :)
dodany przez Magdalena @ 13 kwietnia 2026 o 09:47. #
U mnie zasada jest prosta: jak potrzebuję jakąś szczególną rzecz, np. sukienkę na wesele – kupuję stacjonarnie, natomiast gdy są to „zwyklasy” w stylu: crocsy do ogródka lub koszulki na fitness – kupuję w sieci. PS Oj, znowu te długie myślniki w tekście ;)
dodany przez Magdalena @ 13 kwietnia 2026 o 10:05. #
Na co dzień zajmuję się strategią i rozwojem produktów. Na podstawie moich obserwacji i doświadczeń sądzę, że marki dóbr luksusowych, ale też takich, które będą chciały rozwijać się w tym kierunku będą odróżniać się od pozostałych właśnie tym, że są stacjonarne. Będzie liczyć się to, że ktoś nas obsłuży, doradzi, poświęci nam czas.
Sieciowki przejdą do internetu. Obsługa digital będzie standardem. To samo będzie w usługach ( doradztwo etc.)
dodany przez Justyna @ 14 kwietnia 2026 o 07:01. #
Trafne spostrzezenie :-)
dodany przez Iwona @ 14 kwietnia 2026 o 08:39. #
Czekam na Katowice! :)
dodany przez Patrycja @ 14 kwietnia 2026 o 23:15. #
Pani Kasiu, uwielbiam Pani bloga i to, z jaką lekkością, a zarazem konsekwencją, tworzy Pani swoje projekty. Pani styl, zarówno ten modowy, jak i życiowy, jest dla mnie definicją inteligencji i prostoty w najlepszym wydaniu.
Niestety mam jedno „ale” i proszę mi wybaczyć szczerość. To są tylko spostrzeżenia wiernej czytelniczki. Te liczne myślniki w tekście kojarzą mi się bardzo z treściami generowanymi przez AI. Bardzo wybija to z rytmu podczas czytania i powoli staje się językową alergią.
Przesyłam moc serdeczności i dziękuję za to, co Pani robi!
dodany przez Malwina @ 15 kwietnia 2026 o 09:41. #
Otóż to, wspomniałam o tym powyżej, nota bene również używając myślników, ale „moje” są jednak krótsze ;)
dodany przez Magdalena @ 15 kwietnia 2026 o 18:48. #
Robię zakupy w 80% stacjonarnie. Online tylko rzeczy typu miody, oleje i jakieś kosmetyki, których nie znajdę na półce sklepowej. Kraków odwiedzę wkrótce i na pewno do Waszego sklepu zajrzę 🤩
dodany przez Karolina @ 17 kwietnia 2026 o 12:25. #
Ale skoro te ciuchy są takie super, to dlaczego w sekcji komentarzy prawie nikt tych ciuchów nie chwali? To est podejrzane
dodany przez Anonim @ 17 kwietnia 2026 o 15:45. #