
Wpis zawiera lokowanie marki własnej i marki Sensum Mare.
To nie wydarzyło się w liceum, kiedy niedoskonałości na skórze są właściwie jednym z obowiązkowych punktów programu. Nie wydarzyło się też w czasie, gdy szczególnie eksperymentowałam z pielęgnacją czy makijażem. Miałam grubo po trzydziestce, swoją sprawdzoną kosmetyczkę, dwie ciąże za sobą (czyli największe hormonalne huśtawki w życiu) i mniej więcej wiedziałam już, co mojej skórze służy, a czego lepiej nie stawiać nawet na półce w łazience. I dokładnie w chwili, w której powinnam raczej zacząć interesować się utratą kolagenu i kremami przeciwzmarszczkowymi, moja skóra postanowiła cofnąć się do okresu dojrzewania. Najpierw pojawiło się kilka drobnych stanów zapalnych. Potem kolejne. Wypryski przestały znikać po dwóch czy trzech dniach. Zamiast tego zostawiały po sobie czerwone ślady, a zanim jeden zdążył się zagoić, obok pojawiał się następny. „Nie dramatyzuj, zaraz minie” — powtarzałam sobie. Nie mijało. Wręcz przeciwnie.
Kto nigdy nie miał poważniejszych problemów z cerą, może mieć trudność z wyobrażeniem sobie, jak bardzo kilka małych czerwonych punktów potrafi zdemolować pewność siebie. To nie jest złamana noga ani życiowa tragedia. A jednak nagle zaczynasz myśleć o swoim wyglądzie inaczej. W samochodzie odruchowo opuszczasz lusterko i sprawdzasz, czy „to” nadal widać (oczywiście, że tak). Zaczynasz tłumaczyć się przed znajomymi ze swojego wyglądu, chociaż nikt o żadne wyjaśnienia nie prosił. Ba, dochodzisz nawet do absurdalnego wniosku, że powinnaś przeprosić innych za to, że muszą patrzeć na stany zapalne na twojej twarzy. Jakbyś przyniosła je na spotkanie w ramach jakiegoś niezbyt apetycznego performansu artystycznego.

top z trenem – MLE // dżinsy – Zara // klapki – Ancient Greek Sandals // torebka – Bottega Veneta // okulary – Shevoke
Wydawało mi się, że etap analizowania każdego centymetra swojej twarzy zostawiłam gdzieś dalekooo, dalekooo za sobą. Nigdy też nie należałam do osób, dla których wygląd był najważniejszą sprawą na świecie. Mam dzieci, pracę, firmę, terminy, rachunki i wystarczająco dużo prawdziwych powodów do zmartwień. A jednak rano stałam przed lustrem i chociaż rozsądek mówił jedno, to własne odbicie sugerowało mi, że jednak mam problem. Najgorsze było chyba to, że kompletnie nie wiedziałam, dlaczego nagle się to dzieje. Zaczęłam więc robić to, co robi prawdopodobnie każda osoba, która chce odzyskać choć odrobinę kontroli nad sytuacją: szukać winnego. Kosmetyki? Hormony? Stres? Jelita? Za mało snu? Dieta? Merkury w retrogradacji? Przez kolejne miesiące sprawdziłam chyba każdy z tych tropów. No dobrze, poza Merkurym.
Pragmatycznie podeszłam do tematu i zaczęłam od badań krwi, które nie przyniosły żadnej odpowiedzi. Wizyty i zabiegi u dermatologa pomagały, ale zwykle przez chwilę: tydzień skóra się goiła, a po trzech problem wracał. I chociaż dziś wiem, że w przypadku trądziku dorosłych rzadko istnieje jeden prosty winowajca, to jedna zmiana okazała się u mnie zaskakująco istotna. Tyle że przez długi czas w ogóle nie brałam jej pod uwagę. Albo — co chyba bliższe prawdy — bardzo nie chciałam brać. Bo trop prowadził prosto do mojej szuflady ze słodyczami.
A ja ze słodyczami zawsze miałam bardzo emocjonalną relację. Uwielbiam je. Są dla mnie nagrodą za trudy dnia, drobną ulgą w stresujących momentach i chwilą dla siebie, najlepiej wtedy, gdy nikt nie patrzy (nie piszę o tym, aby usłyszeć, że to nie jest dobre, piszę o tym, bo wiem, że są osoby, które też mają złe nawyki i ciężko im znaleźć motywacje do zmiany). Co ciekawe, jeśli chodzi o własne dzieci, bez najmniejszego problemu potrafię wygłosić wykład o tym, dlaczego słodycze nie są najlepszym pomysłem. Jak widać, kompetencje rodzicielskie i umiejętność stosowania własnych rad w praktyce to dwie zupełnie odrębne specjalizacje.
Nie było tak, że pewnego dnia wyrzuciłam cały cukier z domu i rozpoczęłam nowe życie z selerem naciowym w dłoni. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że ciastko owsiane, które upiekłam z dziewczynkami w domu, to jednak trochę inna historia niż trójpak Kinder Bueno zjedzony po cichu między kolacją a myciem zębów.
Poczytałam badania i postanowiłam zacząć od rzeczy, która wydawała mi się wykonalna: rezygnuję z kupnych słodyczy. Knoppersy, Schoko-Bonsy, czekolada z orzechami, Kinder Cards, wafelki, a nawet orzechowe cukierki Geisha — wszystko poszło w odstawkę. To znaczy, najpierw zjadłam wszystkie zapasy, bo przecież nie będziemy marnować jedzenia, a dopiero potem przestałam kupować nowe ;).
Nie zobaczyłam różnicy następnego ranka. I byłoby zresztą mocno podejrzane, gdybym zobaczyła. W tym samym czasie wprowadziłam też kilka innych zmian: wróciłam do nakładania makijażu palcami zamiast gąbeczką, zupełnie zrezygnowałam z ciężkich podkładów, zaczęłam bardzo dokładnie, dwuetapowo oczyszczać twarz wieczorem. Dlatego nie zamierzam dziś twierdzić, że odkryłam jedną cudowną metodę leczenia trądziku i wystarczy ominąć alejkę ze słodyczami w supermarkecie. Ale po mniej więcej trzech tygodniach zaczęłam zauważać poprawę. Najpierw przestały pojawiać się nowe stany zapalne. Potem stare zaczęły się wreszcie goić. Po kolejnych tygodniach różnica była już na tyle duża, że trudno było ją zignorować. Sama trochę nie chciałam w to wierzyć — głównie dlatego, że dużo wygodniej byłoby mi odkryć, że winny jest na przykład konkretny składnik kremu, który mogę po prostu wyrzucić do kosza i nadal spokojnie kupować Kinder Bueno.
Od tego skórnego kryzysu minął już prawie rok. Oczywiście od czasu do czasu coś na mojej twarzy się pojawia. Nie mam skóry z reklamy podkładu i chyba już pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę jej miała. Jem też czasem deser, piekę z dziewczynkami ciastka i nie zamierzam spędzić reszty życia, uciekając przed kawałkiem tortu na urodzinach. Do kupnych słodyczy boję się jednak wrócić bo moja skóra bardzo wyraźnie zareagowała na tę zmianę. Zaczęłam się też zastanawiać, czy to, co zobaczyłam we własnym lustrze, ma jakiekolwiek potwierdzenie w badaniach.
I tu zaczyna się ciekawsza część tej historii. Bo okazuje się, że nauka nie mówi wcale: „zjesz czekoladę, dostaniesz pryszcza”. Związek między dietą a skórą jest znacznie bardziej skomplikowany — i właśnie dlatego dużo ciekawszy. Chodzi między innymi o indeks i ładunek glikemiczny, insulinę, IGF-1, stany zapalne, a nawet proces, który może wpływać na kolagen i elastynę. Domyślam się, że większość z Was ma silniejszy charakter ode mnie i w Żabce nigdy nie zagląda do działu ze słodyczami, ale gdyby jednak na blogu pojawiła się jakaś zbłąkana fanka Raffaello albo Kasztanków, to przygotowałam dla Was zestawienie badań, które najbardziej przemówiły mi do rozsądku.
1. Mniej zmian trądzikowych po 12 tygodniach diety.
W randomizowanym badaniu 43 osoby z trądzikiem przez 12 tygodni stosowały dietę o niskim lub wysokim ładunku glikemicznym. W grupie low-GL liczba zmian spadła średnio o 23,5, a w kontrolnej o 12. Poprawiła się też wrażliwość na insulinę. Ważne: grupa low-GL również schudła, więc nie można przypisać całego efektu wyłącznie zmianie ładunku glikemicznego.
Źródło: Smith R.N. i wsp., A low-glycemic-load diet improves symptoms in acne vulgaris patients: a randomized controlled trial, American Journal of Clinical Nutrition, 2007. PubMed.
2. Mniej stanu zapalnego — i to nie tylko „na oko”.
32 osoby z trądzikiem przez 10 tygodni stosowały dietę low-GL lub zwykłą dietę. W grupie low-GL zmniejszyła się liczba zapalnych zmian trądzikowych, ale naukowcy zbadali też próbki skóry. Stwierdzili mniejszy stan zapalny, mniejsze gruczoły łojowe i niższą ekspresję prozapalnej IL-8.
Źródło: Kwon H.H. i wsp., Clinical and histological effect of a low glycaemic load diet in treatment of acne vulgaris in Korean patients, Acta Dermato-Venereologica, 2012. PubMed.
3. Słodzone napoje i wzrost markera stanu zapalnego.
Już po trzech tygodniach 29 zdrowych mężczyzn piło przez trzytygodniowe okresy napoje zawierające różne ilości glukozy, fruktozy lub sacharozy. Po interwencjach poziom hs-CRP — markera ogólnoustrojowego stanu zapalnego — wzrósł o 60–109% względem wartości początkowych. To małe badanie i dotyczy napojów słodzonych, więc nie oznacza, że jedno ciastko wywołuje stan zapalny. Ale wynik jest zdecydowanie wart uwagi.
Źródło: Aeberli I. i wsp., Low to moderate sugar-sweetened beverage consumption impairs glucose and lipid metabolism and promotes inflammation in healthy young men, American Journal of Clinical Nutrition, 2011. PubMed.
4. A na koniec: czy to wszystko nie jest przypadkiem zbiegiem okoliczności?
W 2022 roku opublikowano systematyczny przegląd 34 badań dotyczących diety i trądziku. Wniosek? Wysoki indeks glikemiczny, wysoki ładunek glikemiczny i większe spożycie węglowodanów mają niewielki, ale istotny efekt sprzyjający trądzikowi, a związek ten potwierdzały również badania randomizowane.
Źródło: Meixiong J. i wsp., Diet and acne: A systematic review, JAAD International, 2022. PubMed.

Dietę zmieniłam. Ulubione marki kosmetyczne zostały. Pielęgnacja wróciła wreszcie do problemów odpowiednich dla mojego PESEL-u, zamiast ciągłego gaszenia kolejnych stanów zapalnych. Moja skóra od dawna nie podobała mi się tak bardzo. I chyba właśnie dlatego znów mam ochotę myśleć o pielęgnacji nie jak o akcji ratunkowej, tylko o czymś, co ma sprawić, że ten stan utrzyma się jak najdłużej. A skoro zmarszczki ponownie awansowały na pierwsze miejsce mojej listy problemów, to mogę oficjalnie uznać ostatni rok za sukces ;).
Sensum Mare to specjalista w tym temacie i polecam Wam serum z egzosomami, peptydami i adenozyną ukierunkowane na jędrność, nawilżenie i zmarszczki, kojąco-regenerujący krem z egzosomami, który wspiera barierę hydrolipidową i łagodzi zaczerwienienia, oraz antyglikacyjny krem-maskę pod oczy z egzosomami i peptydem, ukierunkowany na wygładzenie i oznaki starzenia. Kod MLE30 daje 30% zniżki na wszystkie produkty Sensum Mare i jest ważny do 31 sierpnia.
Jeśli dotarłyście aż tutaj, to mam świadomość, że tekst o ograniczeniu słodyczy zakończony przepisem na lody może wyglądać jak pewna niekonsekwencja. Pozwólcie więc, że się wytłumaczę. Te domowe lody kokosowe mają kilka składników, robi się je chwilę, a ponieważ ostatnio znikają u nas szybciej niż Schoko-Bonsy w moim poprzednim życiu, uznałam, że przepis powinien trafić również tutaj.
PRZEPIS NA DOMOWE LODY KOKOSOWE
Skład:
– 3/4 szklanki jogurtu naturalnego
– 3/4 szklanki mleczka kokosowego
– pół szklanki wiórków kokosowych
– 3 łyżki syropu klonowego
– pół szklanki śmietanki 36%

A oto jak to zrobiłam:
Do miski wlałam pół szklanki śmietanki 36% i ubiłam ją za pomocą miksera. Do ubitej śmietany dodałam jogurt naturalny, mleczko kokosowe, wiórki kokosowe i syrop klonowy (możecie użyć również innego słodzika typu syrop daktylowy). Wszystko delikatnie wymieszałam łyżką, a następnie przelałam do gotowych foremek na lody i umieściłam w zamrażalniku. Po około 3 godzinach lody były gotowe.

Na koniec pozwolę sobie na dość śmiałe połączenie Pascala z alejką ze słodyczami w Żabce. Jego słynny „zakład” można bardzo swobodnie sprowadzić do pewnej logiki: jeśli podejmujesz decyzję, która w jednym scenariuszu może przynieść ci dużą korzyść, a w drugim właściwie niczego ważnego nie tracisz, to może warto zaryzykować.
I trochę tak zaczęłam patrzeć na swoją decyzję o ograniczeniu kupnych słodyczy. Jeśli rzeczywiście mają wpływ na moją cerę — świetnie, właśnie znalazłam jeden ze sposobów, żeby jej pomóc. Jeśli za rok okaże się, że cała poprawa była dziełem przypadku, hormonów, zmiany pielęgnacji albo Merkurego, którego jednak zbyt pochopnie wykreśliłam z listy podejrzanych — też nic straconego. Bo niezależnie od tego, co zobaczę w lustrze, ograniczenie wysokoprzetworzonych produktów pełnych cukrów jest jedną z tych rzeczy, za które reszta organizmu raczej nie będzie miała do mnie pretensji. Pascal prawdopodobnie nie dokładnie to miał na myśli. Ale podejrzewam, że nie miał też w szufladzie Schoko-Bonsów.





komentarzy 71
Jakbym czytała o sobie !!! Kropka w kropkę, nawet wiek praktycznie ten sam :)
No namęczyłam sie z tym trądzikiem strasznie. Nadal czassm cos wyskoczy, ale potwierdzam – dieta ma ogromny wpływ na nasze jelita oraz skórę. Ja również zrezygnowałam z batonów, przerzuciłam sie tez na gorzką czekoladę. Wiadomo, czasem wciągnę jagodziankę a nawet – o zgrozo! – paczkę chipsów. Ale umiar naprawdę robi różnicę :)
dodany przez Joanna @ 21 sierpnia 2026 o 13:35. #
No dooobra to już nie mam wymówek 🙈
dodany przez Sławomira @ 22 sierpnia 2026 o 18:45. #
U mnie wiek ten sam a zero problemów z cerą, przez całe życie smaruje się tylko kremem Nivea, bo najbardziej go lubię, słodyczy jem tony więc wszystko zależy od człowieka🤷♀️
dodany przez Anonim @ 30 sierpnia 2026 o 06:15. #
Kasiu, kod rabatowy nie działa. Może można coś z tym zrobić?
A w temacie: z powodów zdrowotnych niemal całkowicie odstawiłam słodycze, cukier ( ten oczywisty), wszystkie napoje słodkie i w dużej mierze węgle. Efekt ( prócz lekko poprawionych wyników badań), to ładniejsza, bardziej świetlista cera. Tak, ze tak : )
Pozdrawiam,
Asia
dodany przez Joanna @ 21 sierpnia 2026 o 13:49. #
Już pytam o co chodzi z kodem :*. Czy ktoś jeszcze z Czytelników ma taki problem?
dodany przez Katarzyna @ 21 sierpnia 2026 o 20:32. #
Kod działa poprawnie Mle30. Bez spacji.
dodany przez Dominika @ 21 sierpnia 2026 o 22:04. #
Kasiu, dziewczyny,
u mnie było podobne odkrycie, tyle że z krowim mlekiem. Zanim doszłam do tego wniosku, to minęło mnóstwo czasu, zdążyłam przetestować niezliczone ilości kosmetyków i leków na trądzik (w tym Izotek, oczywiście z polecenia dermatologa). Nie twierdzę,że to jest przyczyną trądziku u wszystkich osób borykających się z tym problemem,ale daję znać,że jest taka opcja i warto się poobserwować i pod tym kątem,zanim człowiek zdecyduje się na takie radykalne środki jak chociażby wspomniany Izotek.
Trzymam kciuki za wszystkie osoby borykające się z problemami z cerą – oby poprawa nastąpiła szybko i była trwała!
dodany przez Kasia @ 21 sierpnia 2026 o 13:55. #
No niestety, ale nabiał to jedna z najczęstszych przyczyn problemów z cerą. Dlatego tak jak piszesz, warto brać to również pod uwagę w przypadku problemów skórnych. Alergie pokarmowe mogą objawiać się wysypką również w innych miejscach na ciele np. po wewnętrznej stronie kolan.
dodany przez Agnieszka @ 22 sierpnia 2026 o 22:33. #
u mnie riwniez winowajcą okazał się nabiał – po sugestii kosmetolog ( o zgrozo nie dermatologów na których wydałam fortunę )w odstawienie poszło mleko krowie, sery, jogurty, kefiry, maślanki, sery a nawet jajka itd. a juz po tygodniu była ogromna różnica, nie wyskakiwało nic nowego, bo zniknął czynnik uczulający. Odstawienie tych produktów nic nie kosztuje więc warto spróbować. Perspektywa braku zmian zapalnych jest warta każdego poświęcenia i zmiany stylu życia
dodany przez Natalia @ 26 sierpnia 2026 o 21:45. #
Izotek to największe zło! Też stosowałam, ponieważ w latach 20. życia miała OGROMNE problemy trądzikowe (dodam, że w ogóle nie miałam trądziku jako nastolatka), do tego na twarzy zaczęły pojawiać się wrzody. Izotek nie tylko w ogóle mi nie pomógł (podobno reaguje na niego 85% stosujących), ale do dziś (dobiłam w tym roku do 40-stki) borykam się z takimi problemami jak wysuszenie skóry, suchość oka, pękające pięty, łamliwość włosów itd – wszystko pojawiło się podczas stosowania Izoteku. Nie pomogły też inne leki wcześniej stosowane: Epiduo, Tetralysal (na który się uczuliłam), Retinol. Żaden dermatolog nie wyszedł poza ten schemat. Dopiero sama zainteresowałam się tradycyjną chińską medycyną i zmianami w diecie, cera zaczęła się poprawiać. Niestety zostały blizny, szczególnie po tych nieszczęsnych, bardzo bolesnych wrzodach, ale od dziesięciu lat nie mam nowych zmian. Do dziś nie jem nabiału, po słodycze sięgam sporadycznie, często robię sobie okresy zupełnie bez cukru (w tym roku był to marzec, czerwiec i teraz sierpień, rozważam przedłużenie na wrzesień).
Odniosę się jeszcze do Sensum Mare – odkryłam tę markę dzięki MLE i od lat kupuję krem-maskę na noc – to jedyny krem, który pomaga mi na tę nadmierną suchość skóry, próbowałam wcześniej chyba wszystkie kremy na świecie! A jeśli chodzi o podkłady, to też stosuję wyłącznie ich krem BB (lub z domieszką transparentnego kremu BB z L’Oreal, dzięki czemu kolor jest idealni dopasowany do mojej karnacji).
Powodzenia wszystkim zmagającym się z trądzikiem, to nierówna walka, ale można ją wygrać!
dodany przez Ania @ 28 sierpnia 2026 o 08:15. #
Kasiu bardzo przydatny artykuł i informacje 😊 Mam problemy z trądzikiem różowatym, a okres nastoletni dawno za.sobą 😊 Wykorzystam rady i poddam obserwacji. Dziękuję i Miłego weekendu!
dodany przez BeataF @ 21 sierpnia 2026 o 14:36. #
tradzik rozowaty to choroba nacyn krwionosnych!
dodany przez zzz @ 23 sierpnia 2026 o 10:40. #
Odnoszę nieodparte wrażenie, że duża część tego tekstu została wygenerowana przez sztuczną inteligencję.
Co do słodyczy ze sklepów – zostawmy je właśnie tam, ale dla swojego zdrowia, a nie przez czucie się zakłopotaną lub zawstydzona stanem swojej cery.
Mamy wyprane mózgi obrazkami z SM idealnych cer, a w życiu rzadko jest tak, że nic nam nie wyskakuje – to żaden powód do wstydu lub niechęci do siebie. Polecam ciałoneutralność.
dodany przez Leonia @ 21 sierpnia 2026 o 14:42. #
Czytuję tego bloga od piętnastu lat i wierz mi, że ten tekst jest autorstwa Kasi: napisany w jej stylu, okraszony humorem, który Kasia niejednokrotnie tu prezentowała. Może przytoczenie badań wywołało w Tobie takie wrażenie? Kasia jest dyplomowanym psychologiem, więc ma wprawę w wyszukiwaniu i podsumowywaniu badań naukowych.
dodany przez Ilona @ 21 sierpnia 2026 o 21:18. #
Wiesz że wystarczy napisać odpowiedni prompt „napisz tekst, w stylu K. Tusk”? :p
dodany przez S. @ 22 sierpnia 2026 o 21:57. #
Ilona, jesteś naprawdę naiwna :P
dodany przez Anonim @ 22 sierpnia 2026 o 22:44. #
Ja też wlasnie mam takie wrażenie. Nie wiem, czy po prostu tak przesiąkliśmy tymi typowymi dla AI strukturami i jesteśmy na nie aż za bardzo wyczuleni nawet czytając „ludzki” tekst, ale trudno zaprzeczyc, że ten artykuł brzmi bardzo jak sztuczna inteligencja…
dodany przez Magda @ 21 sierpnia 2026 o 21:56. #
Napisałaś osobie która żyje ze swojego wyglądu
dodany przez Anonim @ 21 sierpnia 2026 o 22:44. #
Trądzik różowaty jest chorobą i się ją leczy oraz, tak jak Kasia, stara zapobiegać. Tutaj ciałoneutralność i fakt że „każdemu czasem coś wyskoczy” się jakby nie wpisuje…
dodany przez Magdalena @ 22 sierpnia 2026 o 08:50. #
Poproszę link do spodni z Zary… Slicznie dziękuję…
dodany przez Ania @ 21 sierpnia 2026 o 15:23. #
Czytałam z zaciekawieniem i nie ukrywam też mam z tym problem, więc będziesz moją inspiracją. Dziękuję!
dodany przez Monika @ 21 sierpnia 2026 o 15:47. #
Kasiu, bardzo ciekawy tekst !
Masz cudowną figurę jak na sympatyka słodyczy :)
dodany przez Kamila @ 21 sierpnia 2026 o 15:50. #
Super dzieki za przepis. Jako osoba ktora mierzy sie z IbS i nietolerancja fruktozy, ktorej naukowo nieudowodniono niby ale w praktyce kazda zjedzona słodycz odbija sie na jelitach. Bardzo chetnie przyjme kazdy przepis donowy :) lody wygladaja bardzo apetycznie!
dodany przez Kasia @ 21 sierpnia 2026 o 15:50. #
Świetny tekst. Kasiu, pisz więcej 😁
dodany przez Paulina @ 21 sierpnia 2026 o 16:44. #
Ale wiesz, że to AI napisała?
dodany przez Anonim @ 22 sierpnia 2026 o 22:42. #
Tak, cukier jest niezdrowy – to wiemy wszyscy. Z drugiej strony, niemal każdy jest od niego w większym czy mniejszym wymiarze uzależniony. Ciągnie nas do tych wszystkich czekoladek i ciasteczek, oj ciągnie… ;) Tym bardziej brawo Kasiu za stanowczość i konsekwencje – bo tak, rezygnacja ze słodyczy to jest pewnego rodzaju wyczyn, z żadnego uzależnienia nie wychodzi się przecież łatwo. Ja ciągle próbuję, niestety jeszcze nie mam się czym pochwalić. U mnie to jest chyba uzależnione od fazy cyklu – zauważyłam, że są dni, że słodycze mogłyby nie istnieć, ale są też takie, że czekolada to mój główny składnik diety ;)
Natomiast w kwestii pielęgnacji jestem zupełnie przeciwnego zdania – jako osoba, która też doświadczyła problemów z cerą w dorosłym wieku uważam, że „mniej znaczy więcej”. Im więcej różnych „cudownych” kremów nakładałam na twarz, tym wyglądała ona gorzej :( Dlatego nie stosuję codziennej wypasionej pielęgnacji, raczej daję skórze odpoczywać – i wydaje mi się, że z dobrym skutkiem :)
Pozdrawiam! :)
dodany przez Agata B. @ 21 sierpnia 2026 o 16:49. #
Pięknie dziękujemy. Nie wiem, czy będę miała tyle konsekwencji co Pani, ale też spróbuję. Jak zawsze brzmi logicznie i zachęcająco.
dodany przez Kasia @ 21 sierpnia 2026 o 17:45. #
Mam cukrzycę typu drugiego, żywię się głównie bardzo słodkimi cukierkami typu landrynki i nigdy nie miałam problemów z z cerą, zwłaszcza z trądzikiem, więc to raczej nie to…
dodany przez Anonim @ 21 sierpnia 2026 o 18:25. #
Cukier – jak udowodniono – zaognia stan zapalny w organizmie, więc jak najbardziej to mogło być to. To, że u Ciebie jest inaczej, nie znaczy, że u każdego będzie tak samo.
dodany przez Magda @ 21 sierpnia 2026 o 22:00. #
To prawda, stąd odniesienie do zakładu Pascala :).
dodany przez Katarzyna @ 22 sierpnia 2026 o 19:30. #
Tu bardziej może chodzić o kakao i wszystko związane z mlekiem niż sam cukier, to one mogą nasilać trądzik.
dodany przez Agnieszka @ 22 sierpnia 2026 o 22:37. #
I jeszcze pewnie masz znakomite wyniki glikemii i hemoglobiny glikozylowanej, a Twój diabetolog chwali Twoją dietę
dodany przez Alina @ 22 sierpnia 2026 o 13:14. #
cukier na czczo w przedziale 108 – 118 mg/dl, hemoglobina 12,7 – 13,2 g/dl, a diabetolog mówi, że za mało ważę… łykam po 500mg Metformaxu 3 razy dziennie i to wszystko.
dodany przez Anonim @ 23 sierpnia 2026 o 17:35. #
No wiesz, 2 lata temu pewnie Kasia mogłaby tak samo powiedzieć;) ale Twoje dotychczasowe doświadczenie to nie jest pełna wiedza;)
dodany przez Kasia @ 23 sierpnia 2026 o 11:32. #
„Nigdy też nie należałam do osób, dla których wygląd był najważniejszą sprawą na świecie” – brzmi to trochę hipokrytycznie, biorąc pod uwagę charakter Twojego contentu. Tworzysz treści mocno związane z urodą, modą i lifestyle’em, więc trudno powiedzieć, że wygląd nie jest dla Ciebie bardzo istotny. Własna marka, wybór konkretnych perfum.np. Chanel – to również pokazuje, że jakość i sposób, w jaki się prezentujesz, mają dla Ciebie znaczenie. Gdyby rzeczywiście wygląd nie był dla Ciebie bardzooo ważny, prawdopodobnie nie przywiązywałabyś takiej wagi do tych rzeczy i wybierała po prostu najzwyklejsze perfumy z Rossmanna. A jednak tego nie robisz. I właśnie dlatego ten fragment wydaje mi się niespójny z tym, co pokazujesz w swojej komunikacji…
dodany przez No trudno @ 21 sierpnia 2026 o 19:08. #
Pewnie każdy z nas inaczej określa skrajności i normę w różnych dziedzinach i do czego innego się porównuje. Jeśli, na przykład, mam poczucie, że nigdy nie wykonałabym operacji plastycznej, mogącej mieć wpływ na moje zdrowie, bo wygląd nie jest dla mnie tak ważny, a wiele osób nie ma z tym problemu (chociaż w mojej ocenie i bez tej operacji wyglądają dużo lepiej ode mnie) to jest to dla mnie jakiś wskaźnik tego, jak plasuję się na jakimś kontinuum pod tytułem „waga wyglądu”.
Być może taka ocena wynika z tego, że pracując w branży mody spotykam na swojej drodze dużo osób, dla których ten wygląd ma ogromne znaczenie i to do nich się porównuję. Punkt widzenia jak zawsze zależy od punktu siedzenia – na tym blogu przedstawiam akurat to, jak ja to widzę :).
Pozdrowienia!
dodany przez Katarzyna @ 21 sierpnia 2026 o 20:32. #
Zdecydowanie Kasiu żyjesz w bańce :)
dodany przez Anonim @ 21 sierpnia 2026 o 22:46. #
A ja myślę, że ten komentarz jest niesprawiedliwy i w sumie nie za miły. Przecież to co czytamy w tym poście, to racjonalny, fajny tekst osoby, która jest ogarnięta i dobrze pisze. I mnie Kasia przekonała, że nie warto faktycznie kupować słodyczy. Sama mam z tym problem i potem mam problem z cerą. I też robiłam badania i zmieniałam kosmetyki, a ten tekst mi uświadomił coś, o czym wolałam nie myśleć, że jest ważne.
Ps. Bądźmy dla siebie nawzajem życzliwi i mili, tak się lepiej żyje;)
dodany przez Ana @ 22 sierpnia 2026 o 21:11. #
E tam, bardzo rozsądnie Kasia napisała. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak samo zresztą możnaby napisać o czytelniczkach bloga – czytujecie bloga tego typu więc wygląd jest dla Was ważny. Może i przesadnie, z punktu widzenia wszystkich, dla których pisze się tu o niczym;)
dodany przez Kasia @ 23 sierpnia 2026 o 11:36. #
Nie ma znaczenia, ale… Usta zrobione (wystarczy porównać ze zdjęciami z Tańca z gwiazdami, rzęsy doklejane o czym sama wspominałaś, zęby wg mnie również zrobione (prostowanie swoją drogą, ale aktywnie są znacznie większe i żaden aparat by ich aż tak nie zmienił). Wybacz więc proszę, ale upieranie się przy tym, że wygląd nie ma dla Ciebie znaczenia jest po prostu śmietany.
Ach i jesteś przeciwniczką operacji plastycznej, ale tylko gdyby miała wpływ na Twoje zdrowie, gdyby jednak była gwarancja że wpływu mieć nie będzie, to? ☺️
dodany przez Hmmm @ 22 sierpnia 2026 o 21:31. #
Uwazam, ze niechec do operacji plastycznych spowodowana jest pewnoscia siebie- czuje sie sobrze w swojej skorze i nie musze „na sile” tego zmieniac. Jednak, jak napisala poprzedniczka w komentarzu, to co prezentujesz na blogu i w mediach spolecznosciowych swiadczy o tym, ze wyglad jest jednak dla Ciebie wazny, i wszystko kreci sie wokol tego (masz firme odziezowa, sic!).
dodany przez Karolina @ 22 sierpnia 2026 o 22:11. #
Chyba rozumiem co co ci chodzi. Ja tez dbam o siebie, lubie markowe i porządne produkty, ale np jestem w stanie wyjść z domu do ludzi saute bez grama makijażu i totalnie nie mam z tym problemu. Gdzie wiele dziewczyn zostając dniami w domu czy jadąc na działkę czy plażę itp nie wyobraża sobie nie nałożyć podkładu itp. Nie mówiąc już o zabiegach medycyny estetycznej które mocno ingerują w ciało.
dodany przez Pati @ 23 sierpnia 2026 o 08:23. #
Mam wrażenie, że problem ze słodyczami jest też taki, że ich składy stają się z roku na rok coraz gorsze i zaczynają przypominać tablicę Mendelejewa… nie tylko cukier, ale i tłuszcz palmowy, shea i inne wynalazki. Do tego jeszcze różne dziwne substancje słodzące. A ostatnio prawie każda czekolada mleczna ma dodatek pasty z orzechów laskowych (zapewne oszczędność na kakao) – zwróciłam uwagę, bo mam w domu osobę z alergią na orzechy. Także wystarczy czytać składy i naprawdę się odechciewa jeść jakiekolwiek gotowe słodycze…
dodany przez Marta @ 21 sierpnia 2026 o 22:56. #
Tak! Zgadzam się! Nie odmawiam sobie słodyczy, które robię sama (ok, nie często mam czas i ochotę na ich przygotowanie, ale trzy razy w tygodniu coś tam jem) i jakoś problemy nie wracają.
dodany przez Katarzyna @ 22 sierpnia 2026 o 19:29. #
Ciekawe przemyślenia dla mnie, zwłaszcza, że właśnie dermatolożka pomogła mi antybiotykiem po 3 ciąży i chciałabym cieszyć się efektem przez długi czas (dzień po porodzie objadłam się słodyczami i cera mi za to „podziękowała”)! Ja 10 lat temu odkryłam, że np jedzenie Nutelli powoduje u mnie bolesne, podskórne wypryski. Podejrzewam jakąś diabelską proporcję cukru i oleju palmowego akurat w tym produkcie, bo nie po każdym kremie czekoladowym tak mam, ale już np po Milce też (a ona też zawiera olej palmowy). Nie zdziwiłabym się, gdyby Twoje ulubione Kinderki, Kasiu, również go zawierały :) Musiałam też wyeliminować masło orzechowe, bo mnie po nim wysypywało (a dużo przepisów na zdrowe słodycze zaczyna się od „wymieszaj masło orzechowe ze słodziwem..”).
Teraz podjadam batony proteinowe bez cukru, ale też muszę uważać z białkiem z mleka krowiego.
Jak nie urok to wiadomo co ;)
Długi komentarz, ale może którejś czytelniczce się przyda. Uczmy się na cudzych próbach i błędach! Uściski!
dodany przez Ania @ 21 sierpnia 2026 o 23:45. #
Każdy jest inny, ale może to to. Będzie ciężko, ale spróbuję, dziękuję ❤️
dodany przez Kasia Gola @ 22 sierpnia 2026 o 02:00. #
Witaj Blogmenko Z punktu widzenia pięknych lodów i wyrzeczeń słodkości warto posiadać asertywność. Nie to nie. Tak to tak. Jednak dla Psychologii to energia, która decyduje w ilu procentach jest się materialnym, a w ilu procentach duchowym. Piękny przepis na lody. Prosty i szybki. Pozdrawiam.
dodany przez Krzysztof @ 22 sierpnia 2026 o 02:32. #
Kasiu, super artykul! Mysle ze slodycze to strzal w dziesiatke!! Mialam podobne problemy i odstawilam (prawie, bo czasem ciezko zrezygnowac z kawalka tortu;) wszystkie slodycze i rowniez ograniczylam owoce bo jadlam ich duzo za duzo! Pomoglo nie tylko na cere ale rowniez na “wzdete podbrzusze”. Pomysl z domkwymi loday swietny i jaki szybki i prosty! Sprobuje napewno:) Jezeli przy okqzji moge zapytac skad taki subtelny pojemniczek na lody?:) Pozdrawiam serdecznie i dziekuje!
dodany przez Magda @ 22 sierpnia 2026 o 08:25. #
Hmm, to jak nie owoce, to co? Masło nie, owoce nie, mąka nie, mleko nie – to co mamy jeść? Tak pytam nawet z ciekawości Twojego jadłospisu, bo takie szukanie pomysłu na obiad choćby z analizowaniem „co mogę a co nie mogę zjeść” po prostu wykańcza…
dodany przez Hmm @ 23 sierpnia 2026 o 00:39. #
Ja nie jem wcale owoców bo nie lubię, za to słodycze codziennie bo uwielbiam 😊
dodany przez Marta @ 30 sierpnia 2026 o 06:32. #
Miałam bardzo podobne doświadczenie z odstawieniem/ ograniczeniem słodyczy i wpływem na – cerę naczynkową – akurat trądziku dużego nie miałam ale problemy naczynkowe tak.
Po kilku tygodniach okazało się że cera zrobiła się jasna i skończyły się różowe policzki.
Na pewno warto – ale dla kogoś kto kocha ciasta do kawy i słodycze – tak jak Kasia napisała jako odskocznię i chwile dla siebie – nie jest to łatwa przeprawa!
dodany przez Asia @ 22 sierpnia 2026 o 10:20. #
Ciekawy artykuł. Miałam podobny problem z cerą nawet w wieku 40+. Zauważyłam ogromną poprawę cery, jak zrezygnowałam z picia kawy z kofeiną. Teraz piję kawę bezkofeinową i problemy skórne zniknęły. Pozdrawiam
dodany przez Monika @ 22 sierpnia 2026 o 11:19. #
Kawa byłaby następna do odstrzału, gdyby odstawienie słodyczy nie pomogło :).
dodany przez Katarzyna @ 22 sierpnia 2026 o 19:28. #
A skąd takie ładne foremki do lodów? :)
dodany przez Berenika @ 22 sierpnia 2026 o 14:52. #
Ojejkuu chyba lata temu kupione na allegro :).
dodany przez Katarzyna @ 22 sierpnia 2026 o 19:27. #
Ale świetny wpis Kasiu !! <3
Ale widzę że gust słodyczowy to my mamy taki sam ….
Ja mam okresy. Raz jem na potęgę a raz wcale :)
dodany przez Natalia @ 22 sierpnia 2026 o 19:25. #
Dziękuję za miłe słowa :*.
dodany przez Katarzyna @ 22 sierpnia 2026 o 19:26. #
Kasiu, opisany krok nie zaszkodzi to pewne. Miałam podobne doświadczenie. Trądzik w wieku nastoletnim nie spędział mi snu z powiek. Jakie było moje zdziwienie kiedy po dwudziestym roku życia pojawił się z natężeniem, które mogę porównać do tsunami. Wstydziłam się wychodzić z domu i pokazywać na oczy innym. Zaczęłam szukać pomocy u specjalistów. Nic nie dawało efektów. Dopiero jak trafiłam na dr Chlebus, która zdiagnozowana trądzik różowaty wiedziałam z jakim przeciwnikiem mam do czynienia. Zaczęłyśmy walkę, którą wygrałyśmy. Obecnie jestem kobietą po czterdziestce z promienną cerą i często dostaję komplementy z nią związane. Była to długa, uciążliwa praca ale jaka skuteczna. Gorąco poleca przy wizycie w stolicy.
Pozdrawiam
dodany przez Ania @ 22 sierpnia 2026 o 22:29. #
Mialam podobne problemy 10 lat temu; po poczatkowym calkowitym odstawieniu nabialu i cukru, a pozniejszym – trwajacym do dzisiaj – solidnym ograniczaniu tych produktow, tradzik juz nigdy nie wrocil. Warto poczytac jakie zlo pustoszeje cukier w naszym organizmie i jaki sklad – ogromnie szkodliwy, zwlaszcza dla kobiet – ma nabial z krow z intensywnej hodowli (ok.90% wszystkich sprzedawanych produktow pochodzi wlasnie stamtad). Trzymajcie sie!
dodany przez Aga @ 22 sierpnia 2026 o 23:55. #
ta sukienko-bluzka do spodnii jest paskudna. chyba stracilas swoj dobry gust i smak. coraz gorsze stylizacje , wymyslane jak by na siłe….
dodany przez zzz @ 23 sierpnia 2026 o 00:51. #
Również zrezygnowałam z słodyczy – powodem są jednak ich rosnące ceny… 🤷🏻♀️😓
dodany przez Ja @ 23 sierpnia 2026 o 10:00. #
Ja się męczę z trądzikiem po lekach(in vitro), także ogromne dawki hormonów zrobiły wiele szkód na mojej twarzy. I chociaż mam 38 lat, to wyglądam jak nastolatka z tą ilością stanów zapalnych na twarzy,….
dodany przez Magdalena @ 23 sierpnia 2026 o 15:54. #
Ciężki temat Kasiu. Niby się sporo o szkodliwości cukru wie ale i tak się po słodycze sięga. Ostatnio obejrzałam jakiś filmik na którym lekarz tłumaczy co cukier robi nam w organiźmie, z żyłami, z narządami i jestem bardziej świadoma i też staram się ograniczać. No nic dziewczyny, walczmy dla swojego zdrowia, dla zdrowia naszych bliskich. Przez chwilę jest fajnie i błogo ale nie warto. Mamy tylko jedno życie i tylko jedno nasze ciałko kochane. Dbajmy o siebie🤗
dodany przez Jola @ 23 sierpnia 2026 o 16:52. #
Słodycze (kupne) odstawiłam już prawie 10 lat temu (jem tylko gorzką czekoladę, na ogół 80-90%, ale oczywiście też nie w ilości tabliczka na dzień). Najlepsza decyzja- dla cery, dla portfela, pewnie też dla zdrowia. Myślę, że to nie tylko kwestia cukru, choć ten nasila stan zapalny, ale też tych dodatków, które tam lądują. Dlatego dla ciasta swojej Mamy potrafię zrobić wyjątek i je zjesc, ale już za paczkowane specjały stanowczo dziękuję. Co ciekawe z czasem coraz mniej smakują takie słodycze.
dodany przez Anna @ 23 sierpnia 2026 o 21:11. #
Właśnie taki tekst potrzebowałam dziś przeczytać. Dzięki Kasiu!
dodany przez martyna @ 24 sierpnia 2026 o 00:21. #
Jestem w szoku po przeczytaniu tego wpisu oraz komentarzy pod nim. Wydawało mi się, że edukacja i świadomość, zwłaszcza na takim „wysublimowanym” blogu są na wysokim poziomie. Od wielu lat nie jem cukru, powiedzmy że w 90%, ponieważ nie we wszystkich ciastach domowych da się zastąpić cukier bananem czy miodem, a radykałem też nie chcę być. Dziwi mnie jednak, że tyle osób ma problem z ograniczeniem cukru. Jak przechodząc alejkami ze słodyczami w sklepach wyobrażę sobie cukier + olej palmowy podczas produkcji tych słodyczy a następnie w moim ciele to jest to tak obrzydliwe, że absolutnie nie mam problemu aby nic nie wziąć z tych półek. Natomiast domowe słodycze to przyjemność raz na trzy miesiące a nie trzy razy w tygodniu. Chyba jednak ja żyję w bańce, skoro tak niewiele osób ma podobne podejście do życia co ja. Pozdrawiam i zdrowia życzę.
dodany przez Małgorzata @ 24 sierpnia 2026 o 09:24. #
Zdecydowanie żyjesz w bańce. Poza tym naprawdę nietrudno sobie wyobrazić, że zdecydowana większość osób robi zakupy spożywcze nie analizując każdego składu od góry do dołu, a cukrowa pułapka polega też na tym, że cukier dodawany jest wszędzie. Wydaje się, że kupujesz sos pomidorowy do makaronu, a w rzeczywisctosci to pomidory z cukrem. Niestety, trochę trzeba się nagimnastykować, zeby w 100% go unikać, ale też czy o to chodzi? Moim zdaniem zrezygnowanie z kupnych słodyczy jest już super decyzją, a jedzenie domowych słodyczy raz na trzy miesiące to znowu skrajność.
dodany przez Anonim @ 24 sierpnia 2026 o 19:25. #
Dzięki Kasiu za ten wpis! U mnie, choć nie mam trądziku, problem który też mocno odbił się na pewności siebie to przebarwienia na twarzy. Kremy na przebarwienia, nawet laser nic nie dały. Oj na początku było ciężko się z tym pogodzić. Teraz wyjście do pracy, na spotkania tylko w makijażu, choć wcześniej miałam piękną cerę i wystarczyło umyć buzię, nałożyć krem i gotowe. Chociaż wrzuciłam na luz i nieraz wychodzę z domu bez malowania, dobrze wiem, jak niedoskonałości na twarzy potrafią negatywnie wpłynąć na pewność siebie. Pozdrawiam Cię Kasiu i Was czytelniczki!
dodany przez Marta @ 24 sierpnia 2026 o 10:28. #
Toczka w toczkę to samo. Człowiek myślał, że skoro je słodycze i nie tyje, to można szaleć. Cera miała inny pomysł 🙃
dodany przez B. @ 26 sierpnia 2026 o 20:49. #
Jaki super artykuł ! Zabawny i bardzo prawdziwy. Niestety problem cery również mnie nie ominął.
dodany przez Dorota @ 31 sierpnia 2026 o 13:44. #
U mnie również przyczyną był cukier. Do tego kazeina. Zawsze byłam szczupła/normalnej budowy, z badań nie wychodziły żadne alergie ani nieprawidłowości. Gdy po ponad 20 latach trądziku, zupełnie nieskutecznym leczeniu zalecanym przez wieeelu dermatologów (które pomagało na chwilę, a potem organizm się uodparniał) i w stanie wielkiej rezygnacji oraz fatalnej kondycji skóry trafiłam do cudownej kosmetolożki, która naprowadziła mnie na ten trop, zmieniłam dietę radykalnie, a efekt był niemal od razu. Nie uwierzyłabym w taką historię, gdyby nie dotyczyło to mnie samej. Jeśli jest motywacja, by nigdy więcej nie płakać z bólu przez bolące krosty, gdy przykładasz twarz do poduszki, to całkowite odstawienie cukru, kazeiny i w dużej mierze pszenicy z dnia na dzień jest możliwe i warte wypróbowania. Jem warzywa, dobrej jakości pieczywo żytnie, jajka (nie mają kazeiny, która wywoływała u mnie stan zapalny), owoce, kasze, ryż, sporadycznie mięso (bo nie przepadam…), suplementuję dużo omega 3 (bardzo polecam, skóra jest po tym piękna) i innych zaleconych supli. Wreszcie nie czuję się naciągnięta na kasę, coraz to inne antybiotyki lub niedobrane zabiegi kosmetyczne. Dobry kosmetolog, sprawdzenie kondycji jelit, odpowiednie nawilżenie i przyjrzenie się diecie u mnie sprawiły cud. A do tego dużo lepsze samopoczucie fizyczne i psychiczne. Brak alergii nie oznacza braku nietolerancji. Badania nie wszystko pokazują, a normy są uśrednione. Każdy organizm jest inny.
dodany przez N. @ 1 września 2026 o 09:44. #