Wpis powstał dzięki zaproszeniu marki CHANEL. 

 

  Jaśmin, nazywany przez perfumiarzy „białym złotem”, uprawiany jest w wielu zakątkach świata. Jednak kwiaty z Indii czy Tunezji, mimo że należą do jednej botanicznej rodziny, nie posiadają tych samych walorów zapachowych, co te pochodzące z pewnego magicznego regionu we Francji (przekonałam się o tym zresztą osobiście, gdy porównywałam ekstrakty z różnych krajów). Położony w głębi lądu od Francuskiej Riwiery, Grasse cieszy się mikroklimatem, który sprawia, że rosnące tu kwiaty pachną inaczej. To dokładnie tak, jak przy produkcji wina – wiemy przecież doskonale, że te same szczepy winorośli dają inny smak w zależności od miejsca ich uprawy.

  A co jeśli właśnie ten jeden gatunek kwiatu, rosnący dokładnie w tym miejscu, jest niezbędnym składnikiem najsłynniejszych perfum na świecie? Czy nie staje się on wówczas prawdziwym skarbem?

  Sama znalazłam odpowiedź na to pytanie. Gdy pojawiło się zaproszenie od marki CHANEL, aby zobaczyć pola jaśminu i napisać na ten temat artykuł, nie trzeba było mnie namawiać. Zapakowałam walizkę i ruszyłam w drogę. Przywitał mnie deszcz i ziąb, więc oczywiście czułam się jak w domu :). Myślałam, że nad Lazurowe Wybrzeże jesienna nostalgia nie dociera, a okazuje się, że ma się ona tutaj świetnie. I stwierdzam bez wątpienia, że jej sopocka odsłona jest mi zdecydowanie bliższa – niby mniej u nas słońca, dzień krótszy, ale atmosfera jednak radośniejsza. Nie przyjechałam tam jednak, aby kontemplować na leżaku o pogodzie – miałam za zadanie spisać i uwiecznić magiczny proces powstawania CHANEL No5, a plan wyjazdu był napięty. Wczesnym rankiem, tuż po wschodzie słońca, byliśmy już na polach jaśminu. W strugach deszczu poznawaliśmy tajniki jego uprawy. Uzbrojeni w kalosze, peleryny przeciwdeszczowe i koszyki mieliśmy za zadanie zebrać jak najwięcej kwiatów, które miały być później zważone, a potem czym prędzej wykorzystane do stworzenia „absolutu”.

  Fabryka, w której jest wytwarzany, znajduje się w pobliżu. Produkcja absolutu to prawdziwy wyścig z czasem, ponieważ zapachy występujące w naturze, zwłaszcza kwiatowe, są niezwykle ulotne. Aby je uchwycić i wydłużyć ich trwałość, niezbędny jest proces destylacji. Świeże kwiaty umieszczane są w specjalnym zbiorniku destylującym. Po kilku godzinach powstaje czysta esencja o bardzo intensywnej woni. Proporcje w jakich łączone są później wszystkie składniki (między innymi ekstrakt z kwiatów jaśminu) należą do najbardziej strzeżonych tajemnic marki – podobno dokładną recepturę zapachu znają jedynie trzy osoby na świecie. Jedną z nich jest Oliver Polge – słynny nos CHANEL, którego miałam okazję spotkać tuż po wizycie w fabryce. Mówił nam nie tylko o tym, jak wygląda cykl życia zapachu, jak skomplikowanym procesem jest jego uchwycenie, ale także o tym, przed jakim wyzwaniem musiał stanąć perfumiarz starej szkoły, by móc uchronić swoje dziedzictwo przed zapomnieniem.

   Jaśmin z Grasse to jedna z wielu ofiar dzisiejszego świata. W drugiej połowie XX wieku wraz ze zmianą charakterystyki regionu, wyprzedawania ziemi rolnej pod nieruchomości i odchodzenia od lokalnej produkcji, wielowiekowa kultura perfumiarstwa była bliska całkowitej zapaści. Większość producentów zapachów postanowiło ułatwić sobie zadanie i zaczęło stosować znacznie tańsze syntetyczne zamienniki, bo naturalne ekstrakty kwiatowe to od zawsze najdroższy składnik perfum. Obszar pól na których uprawiany był jaśmin kurczył się więc z roku na rok.

  W 1987 roku marka CHANEL postanowiła wejść w bezprecedensową umowę z rodziną Mul, która od pięciu pokoleń zajmowała się uprawą kwiatów w Grasse. Marka zadeklarowała, że będzie ona skupować cały zbiór jaśminu z ich ziem. Każdy kwiat, który tam wyrósł, od Pegomas do La Roquette-sur-Siagne, zostanie wykorzystany do stworzenia perfum słynnego domu mody. W zamian za to, rodzina Mul miała kontynuować swoją pracę i dbać o utrzymanie wysokiej jakości kwiatów. I tak jest do dzisiaj. Na 30 hektarowych ziemiach uprawiane są jaśmin, tuberoza i róża stulistna. Kwiaty zbiera się tam tak, jak przed wiekami – ręcznie i bardzo ostrożnie. Marka CHANEL, mimo trudności z tym związanych, postanowiła przede wszystkim pozostać oryginalna. Głęboko wierzy, że podobny do gwiazdy drobny kwiat pomoże jej spełnić to marzenie.

*  *  *

  Ostatni rzut oka na pola jaśminu. Olivier Polge stoi przy bramie i czeka na skrzynie wypełnione białym złotem. Uśmiecham się pod nosem, gdy jego pomocnik dorzuca do jednej ze skrzynek mój skromny zbiór. Jeśli więc zdarzy Wam się w przyszłości kupić flakon CHANEL No5 to istnieje szansa, że znajdzie się w nim esencja z kwiatów jaśminu zerwanych przeze mnie. 

Joseph Mul od pokoleń zajmuje się uprawą kwiatów. Wyruszamy na pola CHANEL, aby na własne oczy zobaczyć proces powstawania najważniejszych esencji zapachowych ich słynnych perfum.Kto by się spodziewał, że to na Lazurowym Wybrzeżu ogarnie mnie silny jesienny nastrój? Od rana padał deszcz, ale marka CHANEL pomyślała o wszystkim. 
Minęliśmy już pola róży stulistnej i tuberozy. Jeszcze kilkaset metrów i dojedziemy do pola z niezebranymi kwiatami. 
Polna droga na francuskiej prowincji i ja pędząca na rowerze. W powietrzu czuć zapach mokrej ziemi i kwiatów. Zapamiętuję tę chwilę jako mój osobisty "Juliette Binoche moment".Deszcz to ostatnio nieodłączny element moich wyjazdów prasowych :). Jestem dumna ze swojego zbioru! Jeszcze tylko 1000 kwiatów i będę mogła skończyć ;). Monsieur Mul, którego rodzina od pokoleń uprawiała kwiaty na tych polach, pokazał nam jak poprawnie je zrywać. Musimy się spieszyć, bo kwiaty jeszcze dziś muszą trafić do wielkich kadzi, które wyciągną z nich esencję zapachu.Jaśmin w Grasse uprawiany jest według zrównoważonych wytycznych, tak aby w jak najmniejszym stopniu wpływać na ekosystem. 
Ten egzemplarz trafi między kartki mojego zeszytu. Jedziemy dalej!Tak nie pachną żadne inne kwiaty tego gatunku. Aby powstał ekstrakt, kwiaty muszą przejść przez proces destylacji​. Tuberoza, Geranium, Irys, Róża stulistna i Jaśmin z Grasse. A do porównania – jaśmin egzotyczny, który pachniał zupełnie inaczej.  W pośpiechu zapisuję liczby. "Aby uzyskać 1 kg absolutu jaśminu potrzebnych jest 350kg kwiatów".Olivier Polge. Zbiory to dla niego najważniejszy okres w roku. 

Po zaledwie 28 godzinach w Grasse byłam już w drodze powrotnej, ale zapach jaśminu przywędrował za mną do domu. 

 

*  *  *