Wpis zawiera lokowanie marki własnej. 

  Tego nie było w moim bingo na ten rok. Tłusty Czwartek nie jest świętem o wysokiej randze duchowej, ani momentem, w którym dochodzi do jakichś szczególnych wzruszeń (chyba, że do łez doprowadza nas naprawdę pyszny pączek), a mimo to, ja na długo zapamiętam ten słodki dzień.  

  Od dłuższego czasu chciałyśmy zrobić z Asią coś dla Was, coś co sprawi, że poczujecie się wyróżnione, ale wczoraj to my, dzięki Wam, unosiłyśmy się nad ziemią. Do teraz wspominamy wszystkie te chwilę, gdy podchodziłyście do nas i pokazywałyście, co macie na sobie z MLE, jak długo to nosicie, jak wiele komplementów słyszałyście na temat swoich ubrań i w ogóle jak fajnie, że mogłyśmy tego dnia spotkać się chociaż na chwilę. Było mi strasznie zimno, ale dzięki Wam moje serce naprawdę rozgrzało się do czerwoności. No i wydałyśmy wszystkie 200 pączków!

  Mam nadzieję, że to dopiero początek naszej gastronomicznej MLE-kariery i za rok wrócimy do Was w kilku miastach! 

Punkt godzina dziesiąta ruszyłyśmy. Udało się zgodnie z planem, chociaż jeszcze godzinę wcześniej nic tego nie zapowiadało ;). 

Moja dieta pudełkowa. 

Nasz pączko-van stanął koło butiku Moodstore, jedynym miejscu w Trójmieście, w którym można kupić rzeczy MLE stacjonarnie. 

Chociaż rekordowe opady śniegu sprawiły, że ledwo dotarłyśmy na czas, to chyba nie mogłyśmy sobie wymarzyć bardziej nastrojowej aury, prawda?

Chwila przerwy na ogrzanie w Moodstore i wracamy ze świeżutką porcją pączków.  I ostatnia godzina otwarcia naszej pączkarni. Jak coś zostanie, to zabieramy do domu!

Po dzisiejszym dniu wiem jedno: AI nie wygeneruje ciepła pączka w Twojej dłoni. A wyjście zza ekranu bywa czasem naprawdę fajną przygodą. Dziękujemy za Waszą obecność!

 

*  *  *