If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Top 5: Najlepsze stylizacje polskich blogerek z grudnia

    After returning home from a skiing trip, I was slightly overwhelmed by the professional duties (and laundry duties) so before I come back with a new post from the stunning Val di Fiemme, I’m publishing this article ad hoc for you. Maybe carnival parties are only a thing of the past and January is not really associated with crazy events anymore, but you should admit yourselves that it would be nice to break the dull weather aura with a crazy meeting with friends. Today’s summary is thus full of evening options – you’ll see dresses, sequins, and classic little black dresses in a refreshed edition.

* * *

   Po powrocie z nart przytłoczyły mnie trochę zaległości w pracy (i w praniu), więc nim wrócę do Was z kolejnym artykułem z pięknej doliny Val di Fiemme na szybko publikuję ten o wpis. Być może karnawałowe imprezy są już reliktem z przeszłości i styczeń mało komu kojarzy się teraz z imprezami, ale same przyznajcie, że miło byłoby przełamać tę ponurą aurę jakimś szalonym spotkaniem ze znajomymi. Dzisiejsze zestawienie zawiera więc wieczorowe propozycje – pojawią się sukienki, cekiny i klasyczne "małe czarne" w odświeżonym wydaniu.

 

MIEJSCE PIĄTE

@jestem_kasia

This month, Kasia presented a timeless outfit that will be ideal for all complexion types and for many events (even though I’m curious what’s the relevance of the unordinary hairdo interplaying with the outfit). A close-fitting black dress with a rounded neckline will be perfect when matched with delicate sandals, minimalistic jewellery, and, of course, red lips.

* * *

Kasia zaprezentowała nam w tym miesiącu ponadczasową propozycję, która będzie pasowała do każdego typu urody i na wiele okazji (chociaż ciekawa jestem na ile istotna jest tutaj niebanalna fryzura Kasi). Obcisła czarna sukienka z okrągłym dekoltem będzie świetnie wyglądać w zestawieniu z delikatnymi sandałkami, minimalistyczną biżuterią i obowiązkowo – z czerwoną szminką.

 

MIEJSCE CZWARTE

@lifeofboheme

Now, it’s time for a braver option. I’d eagerly put on this navy blue jersey dress with long sleeves and a turtleneck, but I’d choose a pair of more toned down shoes. Leather tight-fitting boots reaching over the knee are not really my kind of thing.

* * *

A teraz czas na odważniejszą propozycję.Chętnie włożyłabym tę dzianinową granatową sukienkę z długim rękawem i golfem, ale dopasowałabym bardziej stonowane buty. Skórzane dopasowane kozaki za kolana akurat do mnie nie przemawiają. 

 

MIEJSCE TRZECIE

@oliviakijo

Olivia proves that a little black dress doesn’t have to be tedious. She paired a silken strappy dress with slightly flared trousers with cuts. To top that up, she wore original pumps and a massive bracelet. I’d copy the top of this outfit without a blink.

* * *

Olivia udowadnia, że "mała czarna" nie musi być nudna. Jedwabną sukienkę na ramiączkach zestawiła ze spodniami z lekko rozszerzanymi nogawkami i rozcięciami. Do tego założyła oryginalne czółenka i masywną bransoletkę. Górę tego stroju skopiowałabym bez wahania. 

 

MIEJSCE DRUGIE

@_constance_d

What would be the carnival period without sparkly fabrics and sequins? Konstancja opted for a very chic set – a midi skirt and an airy long-sleeved top. A pair of black pumps and burgundy lipstick are ideal for this set.

* * *

Czymże byłby karnawał bez cekinów i błysku? Konstancja postawiła na bardzo szykowny komplet – spódnicę za kolano i luźną górę z długim rękawem. Idealnie do tego zestawienia pasują czarne czółenka oraz burgundowa szminka.

 

MIEJSCE PIERWSZE

@agatataner

A white nicely cut women’s suit is something that I’ve been trying to find unsuccessfully for a few seasons. Agata chose a top-quality one – by Magda Butrym. Such “ total look” doesn’t require many accessories – you just need confidence.

* * *

Biały, dobrze skrojony garnitur to coś, czego bezskutecznie szukam od kilku sezonów. Agata wybrała ten z najwyższej półki – od Magdy Butrym. Taki "total look" nie potrzebuje już wielu dodatków – wystarczy pewność siebie. 

 

 

 

Look of the Day – Family Trip on Passo Rolle

Ugg shoes / buty Ugg on eobuwie.pl

cashmere sweater, gloves & cap / kaszmirowy sweter, rękawiczki i czapka – H&M Premium

high waisted washed jeans / grafitowe dżinsy z wysokim stanem – Nakd

white jacket / biała kurtka – Nelly 

   A few days after Christmas, together with my whole family, I departed for the Italian mountains. Last year, I missed this pleasure – since I was pregnant, we stayed with my husband in Tricity and we could admire Dolomites only thanks to the hundreds of photos that were sent by my mother and sister-in-law. This year, we were even happier for this opportunity as, first of all, we really misted our beloved Val Di Fiemme and, secondly, we couldn’t wait to show this place to the new family member. A spell of relaxation in the mountains with a small baby (and a crazy Springer Spaniel) is characterised by its own rights so we focused on trails that we can do on foot. Only thanks to the grandparents’ courtesy were we able to ski. But already on the second day of the trip we knew that trips with the baby and the dog bring the greatest pleasure, even if crazy snow rallies need to wait for another time.   

   Covering Passo Rolle trail on the first day of the new year is already a family tradition. It wasn’t different this time. Equipped with sledge (found under the Christmas tree), we departed through the pass that is overlooked by Pale Di San Martino creating probably the most scenic view in the whole Dolomites. At the end of the trail, you’ll find a mountain chalet that is available for walkers – skiers won’t get here. Those who enjoy Tyrolean kitchen will surely be pleased with the local menu – you’ll find here, among others, Canederli with sage (something like potato dumplings) or the famous strudel. The walk, because it certainly wasn’t a hiking trip, lasts around an hour, even if you take into account the multiple stops for taking photos. I should already get used to the hospitality of Italians towards dogs, but I’m still surprised by the thoughtfulness with which they approach our pet friends. Even in the “dining room”, the hosts see no problem if the pets want to warm up and take pleasure in spending time by their owners. There was a German Shepherd lying under another table, Neapolitan Mastiff two tables away, and our Portos was silently waiting under a children’s chair (here, he could get the largest number of treats). Outside, there was a black Cocker Spaniel basking in the sun, a Golden Retriever, a white dog named Arizona, and one sweet mongrel that reached the summit under his owner’s down jacket.  

   What can I tell you about my outfit? My white down jacket was great, even though I wasn’t expecting that this seemingly light and pleasant walk will warm us up to such an extent. Under the down jacket, I had a thin cashmere turtleneck with a cotton undershirt. In the backpack, I had winter hats (when the sun starts to set, it quickly become cold), and I put on the only shoes that are ideal in a winter town and during such winter trips (it’s the first time I’ve had Uggs in brown and I’m really happy with this choice).  

   If any of you dream about a trip to Val di Fiemme, I’ll be pleased to write a separate post about why this region is so exceptional in my opinion. And since on Instagram, numerous questions appeared concerning a trip with a dog, you can check out the most popular post in the history of this blog – "Travelling with a dog around Europe".

* * *

   Kilka dni po Świętach Bożego Narodzenia, wraz z całą moją ferajną, wyruszyłam we włoskie góry. W zeszłym roku ominęła mnie ta przyjemność – ze względu na ciążę zostaliśmy z mężem w Trójmieście i Dolomity mogliśmy podziwiać tylko dzięki setkom zdjęć wysyłanych przez moją mamę i bratową. W tym roku cieszyliśmy się więc podwójnie na ten wyjazd, bo, po pierwsze, jak nigdy byliśmy stęsknieni za naszą ukochaną doliną Val Di Fiemme, a po drugie, nie mogliśmy się doczekać, aby pokazać to miejsce nowemu członkowi rodziny. Wypoczynek w górach z małym dzieckiem (i szalonym spanielem) rządzi się oczywiście swoimi prawami, więc skupiliśmy się na szlakach, które można pokonać pieszo. Na narty wybraliśmy się tylko dzięki uprzejmości dziadków, ale już drugiego dnia wyjazdu wiedzieliśmy, że wycieczki w czwórkę dają nam najwięcej radości, nawet jeśli szalone zjazdy muszą przez to zostać odłożone na kiedy indziej.

    Rodzinną tradycją jest już pokonanie szlaku na Passo Rolle w pierwszy dzień nowego roku. Nie inaczej było tym razem. Uzbrojeni w sanki (znalezione pod choinką) ruszyliśmy przełęczą, nad którą królują szczyty Pale Di San Martino tworząc chyba najbardziej malowniczy widok w całych Dolomitach. Na końcu szlaku znajdziemy schronisko, dostępne tylko dla pieszych turystów – narciarze tutaj nie dotrą. Ten kto ceni sobie tyrolską kuchnię z pewnością ucieszy się z tutejszego menu – znajdziemy w nim między innymi Canederli z szałwią (coś w rodzaju pyz) czy słynnego Strudla. Spacer, bo wspinaczką nazwać tego nie można, trwa około godziny, nawet jeśli zakładamy liczne przystanki na zdjęcia. Powinnam być już przyzwyczajona do gościnności Włochów wobec psów, ale wciąż zaskakuje mnie to, z jak niezwykłą troskliwością są tutaj traktowani czworonożni przyjaciele. Nawet w „sali restauracyjnej” gospodarze nie widzą problemu aby psiaki mogły się ogrzać i cieszyć obecnością swoich właścicieli. Przy stoliku obok warował więc owczarek niemiecki, dwa stoliki obok mastif neapolitański, a nasz Portos czekał grzecznie pod dziecięcym krzesełkiem (w tym miejscu spada z nieba najwięcej). Na zewnątrz w słońcu wygrzewał się jeszcze czarny cocker spaniel, golden retriver, biały pies o imieniu Arizona oraz jeden słodki kundelek, który na górę dotarł pod kurtką swojej pani.

   Co mogę napisać Wam o stroju? Moja biała kurtka sprawdziła się super, chociaż nie spodziewałam się, że ten pozornie lekki spacerek aż tak nas rozgrzeje. Pod kurtką miałam cieniutki kaszmirowy golf i bawełnianą podkoszulkę. W plecaku na powrót naszykowałam czapki (gdy słońce zaczyna chylić się ku zachodowi bardzo szybko robi się zimno), a na nogi włożyłam chyba jedyne buty, które świetnie sprawdzają się w zimowym miasteczku i w trakcie takich właśnie eskapad (po raz pierwszy mam Ugg'i w kolorze brązowym i jestem z nich bardzo zadowolona).

   Jeśli ktoś z Was marzy o wyjeździe do doliny Val di Fiemme to chętnie napiszę dla Was osobny artykuł o tym, dlaczego ten region jest w moim przekonaniu taki wyjątkowy. A ponieważ już teraz na Instagramie pojawiło się mnóstwo pytań o organizację wyjazdu z psem, to odsyłam do najpopularniejszego wpisu w historii bloga "Z psem przed Europę". 

*  *  *

 

Najlepsze kosmetyczne hity roku 2019

  Before I’ll get to the main topic of today’s post, I’d like to explain myself a little bit. Some of you when they saw my previous posts noticed that I slightly gained weight (it’s really hard to hide something from you). Each of you probably understands that sometimes we want to wait a little bit before announcing the “good news”, but it would be really difficult to stay silent for longer. This is our 23rd week, and the whole family can’t wait to meet the dream baby boy. That’s why my presence on the blog has been kept to minimum recently. Doctors agreeably said that I need to slow down a notch. I spend the last three months mostly at home, so I was able to catch up on all of the books that had been waiting for ages to be read and I finally found some time to watch TV series (I recommend “Succession” and the incredible “Sharp Objects”). I also have a lot of time to rest and indulge in trivial pleasures, such as body care. I’d like to treat today’s post as a springboard for boredom, as I know that you really like those post and writing reviews doesn’t exceed doctors’ recommendations. The more so that each year, I receive hundreds of comments and messages about cosmetic discoveries that found their place on your bathroom shelves.

    Even though I shouldn’t boast about the fact that there’ve been tons of body care products in my bathroom, a good excuse will be that I use them until I reach the very bottom. In the previous year, I had a few hits that I wanted to share with you.

   My criterion number one when it comes to cosmetic products is their effectiveness – on numerous occasions I had come across products that didn’t work in the least and that even had a damaging effect on my skin. The second criterion is price – I hate overpaying and I’m a classic discounts hunter. When I look at the summary below, the only item that I bought without a discount code was the face mask, but that was a necessity recommended by my cosmetologist so I wasn’t even contesting that. For quite some time, I’ve learnt how to pay attention to the environmentally-friendly aspects (I really regret that it happened so late) and I think that Polish brands aren’t inferior in comparison to foreign companies. Of course, the winners are cosmetics that haven’t been tested on animals!

   You can check out the list of 10 best cosmetics of the previous year. SURPRISE! As I was preparing this post, I contacted most of the brands and asked for a discount code (as I already mentioned, I really had a lot of time to spam others’ e-mail boxes).

* * *

   Zanim przejdę do głównego tematu dzisiejszego posta, chciałabym się odrobinę wytłumaczyć. Część z Was już przy okazji moich poprzednich artykułów zauważyła, że trochę się zaokrągliłam (przed Wami naprawdę ciężko jest coś ukryć). Każda z Was pewnie zrozumie, że czasem chcemy trochę poczekać przed ogłoszeniem „szczęśliwej nowiny”, ale dziś ciężko byłoby dłużej milczeć na ten temat. To nasz 23 tydzień i cała rodzina nie może doczekać się wymarzonego chłopczyka. Stąd właśnie wynika moja minimalna obecność na blogu w ostatnim czasie. Lekarze zgodnie powiedzieli, że muszę przystopować. Ostatnie trzy miesiące spędziłam głównie w domu, nadrobiłam za to sporo czekających od wieków książek i pierwszy raz od bardzo dawna mam czas na oglądanie seriali (polecam „Sukcesję” i niesamowite „Ostre Przedmioty”). Mam też naprawdę sporo czasu na wypoczynek i trywialne przyjemności, takie jak pielęgnacja. Dzisiejszy wpis chciałam potraktować jako odskocznie od nudy, bo wiem że Wy te wpisy naprawdę lubicie, a pisanie recenzji kosmetyków nie wykracza jeszcze poza lekarskie zalecenia. Tym bardziej, że każdego roku otrzymuję setki komentarzy i wiadomości o kosmetycznych odkryciach, które znalazły swoje stałe miejsce na Waszych łazienkowych półkach.

   Choć nie do końca godne pochwały jest to, że przez moją łazienkę przelewają się hektolitry produktów do pielęgnacji, drobnym usprawiedliwieniem może być fakt, że wykorzystuję je do ostatniej kropli. W minionym roku kilka razy trafiły mi się złote strzały, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

   Moim kryterium numer jeden przy wyborze produktów jest ich skuteczność – wiele razy miałam w rękach specyfiki nie tylko niedziałające wcale, ale i szkodzące mojej skórze. Na drugim miejscu jest cena – nie lubię przepłacać i jestem klasyczną łowczynią promocji. Z niżej prezentowanego zestawu bez kodu zniżkowego kupiłam tylko maskę do twarzy, ale to była konieczność polecona przez moją panią kosmetolog, więc nawet nie dyskutowałam. Od jakiegoś czasu nauczyłam się zwracać uwagę na aspekty ekologiczne (bardzo żałuję, że tak późno) i uważam, że polskie marki w niczym nie ustępują zagranicznym. Oczywiście wygrywają kosmetyki, których nie testowano na zwierzętach!

   Przed Wami lista 10 niepodważalnie najlepszych kosmetyków minionego roku. UWAGA! W związku z tym artykułem odezwałam się do większości marek i poprosiłam o kod zniżkowy dla Was (jak już wspominałam miałam naprawdę sporo czasu na spamowanie skrzynek mejlowych innych ludzi).

1. Best face cream  

   The choice of the best face cream wasn’t simple – in the previous year, I went through a ton of such products and I wouldn’t even like to reveal the great number of cosmetics that I tried. Some of them were all right, but the “one” fulfils all of the criteria that are important to me – it doesn’t come at an exorbitant price, it is produced by a Polish brand, it is not tested on animals, and you can see the effect already after first use. Additionally, it has a pleasant texture, absorbs quickly, and, taking into consideration my current state, it’s easy to get. +30 day cream by Pause with Zaffiro effect is based on a modern technology, owing to which you can get rid of the first delicate signs of skin ageing. After applying it, you’ll notice that your face is more tightened and appropriately moisturised. It costs PLN 119 for 50 ml – it’s a fair price, especially taking into consideration the fact that the product is efficient and offers immediate effects. I have a 30% discount for you on all products by Pause – use the code „TOPPAUSE19” (the discount is valid from today until 19.01.2020).

* * *

1. Najlepszy krem do twarzy

   Wybór najlepszego kremu do twarzy nie był łatwy – w minionym roku wypróbowałam ich naprawdę sporo, aż głupio się przyznać do konkretnej liczby. Kilka z nich było w porządku, ale ten „jedyny” spełnia wszystkie ważne dla mnie kryteria  – nie ma wygórowanej ceny, jest rodzimej produkcji, nie testowano go na zwierzętach, a po jego zastosowaniu od razu widać efekt. Dodatkowo ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i, co w obecnej sytuacji dla mnie ważne, jest łatwo dostępny. Krem na dzień +30 marki Pause z efektem Zaffiro oparty jest na nowoczesnej technologii, dzięki której można pozbyć się pierwszych delikatnych oznak starzenia się skóry. Po jego nałożeniu zauważycie, że twarz jest bardziej ściągnięta, a przy tym odpowiednio mocno nawilżona. Kosztuje 119 zł za 50 ml – to uczciwa cena, zwłaszcza przy dobrej wydajności i błyskawicznych efektach. Mam dla Was, aż 30% zniżki na wszystkie kosmetyki marki Pause – użyjcie kodu „TOPPAUSE19” (promocja będzie ważny od dzisiaj do 19.01.2020).

2. Best task-specific cosmeticIn

   this case, it comes down to tackling discolouration. For me, the greatest problem is inflammation spots that appear with zits. A cosmetic that will battle this problem has to stand out with high concentration of active ingredients that give great effect in a short amount of time – for example, it can be vitamin C. However, that’s not all – it needs to penetrate the deeper layers of skin and increase the effect. It should also quickly absorb into the skin and have light texture to shorten the time before the application of another substance – face cream. My favourite product turned out to be brightening ampoules with vitamins and nutrients by Balneokosmetyki. Among its ingredients, you’ll find vitamin C, restructuring complex, active complex of liquorice, water lily, bearberry, lemon, mulberry, and Japanese tangerine extracts. The effect is concentrated on brightening the complexion and bringing back its lustre. The ampoules owe their place in the ranking due to the fact that they can be used throughout the year (similar products can be use only during the autumn-winter season). For a package that has five ampoules, and each will be enough for up to three uses, you’ll pay less than PLN 60. A 15-day treatment will help you to get rid of sun, hormonal, and acne discolouration (unfortunately, it can’t be used while pregnant). Now, you can use a discount code “styczeń” to get all products for 20% less.

* * *

2. Najlepszy kosmetyk do zadań specjalnych
   W tym przypadku chodzi o rozprawienie się z przebarwieniami. U mnie największym problemem są stany zapalne, które powstają wraz z wypryskami. Kosmetyk, który sprosta temu wyzwaniu, musi wyróżniać się wysokim nasyceniem składników aktywnych, dających zauważalny efekt w krótkim czasie – na przykład może być to witamina C. Ale to nie wszystko – musi przenikać do głębszych warstw skóry i potęgować ich działanie. Powinien też szybko się wchłaniać i mieć lekką konsystencję, by umożliwić jak najszybsze nałożenie kolejnego specyfiku – kremu do twarzy. Moimi faworytami okazały się rozjaśniające ampułki witaminowo-odżywcze od Balneokosmetyki. W ich składzie znajdziemy witaminę C, kompleks restrukturyzujący, aktywny kompleks ekstraktów z lukrecji, lilii wodnej, mącznicy lekarskiej, cytryny, morwy i mandarynki japońskiej. Działanie skoncentrowane jest na rozjaśnieniu cery i nadaniu jej blasku. Pierwsze miejsce na podium ampułki zajęły przede wszystkim dzięki możliwości stosowania ich przez cały rok (podobne preparaty najczęściej mogą być używane jedynie w okresie jesienno-zimowym). Za opakowanie, w którym znajdziemy pięć ampułek, z czego każda wystarcza na trzy użycia, zapłacimy niecałe 60 zł. Piętnastodniowa kuracja pozwoli nam pozbyć się przebarwień zarówno tych posłonecznych, hormonalnych jak i potrądzikowych (niestety, nie można używać go w ciąży). Teraz warto skorzystać z promocji, aby kupić je oraz cały asortyment o 20% taniej – wystarczy użyć kodu rabatowego: „styczeń”.

3. Best face cleansing gel 

   This is my third bottle of  „Purifying Facial Cleanser" by D’Alchemy  – I love it and I’ll still use it for a very long time. I don’t want to bore you with commendation for a company, but this company can be really praised for hours on end. I’ll enumerate a few advantages that convinced me to reach for consecutive packages of this product.   First of all the fragrance – the brand’s philosophy is creating the fragrance so that we immediately feel better (like at-home aromatherapy). The gel, which contains, among others, apple, pear, pomegranate, and papaya extracts as well as essential oils extracted from grapefruit, tangerine, and orange, provides you with a blend of fresh and slightly citrus nose – really, for me it’s an ideal blend.  

   Secondly, it’s not only a product for cleansing residual make-up (this is attained by almost all gels). The reason why it stands out is that it doesn’t disrupt the hydrolipid balance and that it protects our natural pH – it’s extremely important as it is rarely found in cosmetics of this type (if we don’t remember about restoring the appropriate pH of our skin, the makeup won’t stay and it may crease and roll).  

   Thirdly, D’Alchemy has an exceptional way of storing all of its products – the black colour of the bottles does matter (the colour of the bottle decides about the amount of the light radiation that gets inside), D’Alchemy uses special biophonic glass that helps to maintain valuable properties of plant-derived ingredients (their gel is the only D’Alchemy product that doesn’t come in a glass container – that’s due to the risk of breaking and for safety reasons).  

   If you were wondering what else to order, they’ve got a really great under eye cream (AgeDelay Eye Concentrate), face mist/toner with a wonderful fragrance (Hydrating Dew Toner), and regenerating face oil (Intense Skin Repair Oil). Specially for you, the brand has prepared a discount code. If you use “MLE20”, you’ll get a 20% discount on all products (the discount is valid from today until the end of January).

* * *

3. Najlepszy żel do mycia twarzy
   To moja trzecia butelka żelu „Purifying Facial Cleanser" od D’Alchemy  – uwielbiam go i nie zamierzam z niego rezygnować jeszcze przez długi czas. Nie chcę Was zamęczać wyrazami uznania, ale tę markę można wychwalać i wychwalać. Wymienię za to kilka zalet, które mnie przekonały do sięgania po kolejne opakowania.

   Po pierwsze zapach – filozofią marki jest kreowanie jego w taki sposób, że od razu czujemy się lepiej (taka domowa aromaterapia). Żel, w którego skład wchodzą między innymi ekstrakty z jabłek, brzoskwini, granatu, papai oraz olejki eteryczne z grapefruita, mandarynki i pomarańczy, tworzą kompozycję świeżego, lekko cytrusowego bukietu – naprawdę dla mnie jest to miks idealny.

   Po drugie jest to nie tylko produkt do zmywania resztek makijażu (tę rolę właściwie spełnia każdy żel). Jego przewaga polega na tym, że nie zaburza równowagi hydrolipidowej skóry, czyli chroni jej naturalne pH – to jest bardzo ważne i rzadko spotykane przy tego typu specyfikach (jeśli nie zadbamy po umyciu twarzy o przywrócenie pH, gorzej będzie trzymał się makijaż, może się także zważyć).

   Po trzecie D’Alchemy ma wyjątkowy sposób przechowywania wszystkich produktów – nie bez znaczenia jest czarny kolor butelek (od barwy szkła zależy długość fal promieniowania świetlnego, przedostających się do wnętrza), D’Alchemy korzysta ze specjalnego szkła biofotonicznego, które pomaga zachować cenne właściwości składników roślinnych (żel to jedyny produkt w ofercie D’Alchemy, który nie jest w szkle – z uwagi na bezpieczeństwo i ryzyko stłuczenia).

   Gdybyście zastanawiały się jaki jeszcze zmówić produkt od tej marki to naprawdę świetny jest krem pod oczy (Age‑Delay Eye Concentrate), pięknie pachnąca mgiełka/ tonik do twarzy (Hydrating Dew Toner) oraz regenerujący olejek do twarzy (Intense Skin Repair Oil). Specjalnie dla Was marka przygotowała kod promocyjny na hasło „MLE20” otrzymacie 20% zniżki na cały asortyment (promocja trwa do dzisiaj do końca stycznia).

4. Best under eye cream

   The so-called “must have” of every woman that is tackling dark under eye circles. Previous months weren’t too merciful for me – this serum allowed me to get rid of the fatigue visible on my face.  A good under eye cream should have three traits – it should be moisturising, regenerating, and nourishing. Basiclab is an ideal mix and that’s why it found its way to “Top cosmetic hits of 2019”. Additionally, the formula was created to minimise the risk of allergic reactions – the serum is recommended for the most sensitive skin. I also need to add that this cosmetic never ends – it’s really efficient and it will last for a few months. Basiclab has prepared a special promotion for you – when buying this under eye cream, you’ll also receive a micellar lotion – grab the link  here.

5. Best face mask

   It’s the already mentioned face mask that was recommended by my cosmetologist. "Purifying Probiotic Masque" by Image – it is a face mask containing a probiotic and prebiotic intended for problematic, seborrhoeic, and zit-prone skin. It works wonders when it comes to acne and black heads. It seems to me that there are multiple products of this type on the market, and yet it's still difficult to find an ideal face mask. I’m glad that despite its high price, I bought the product and it went straight to this list. This face mask can be used by pregnant women. It is perfect for attenuating inflammation and decreasing swelling. It also disinfects post-acne wounds, gets rid of bacteria, and brightens complexity, and it is also easy to rinse off – it doesn’t solidify to stone (I hate that effect).

* * *

4. Najlepszy krem pod oczy
   Tak zwany „must have” każdej kobiety borykającej się z cieniami pod oczami. Ostatnie miesiące nie były dla mnie łaskawe – to serum pomógł mi „zdjąć” zmęczenie widoczne na mojej twarzy.  Dobry krem pod oczy musi posiadać trzy cechy – powinien być nawilżający, regenerujący i odżywczy. Basiclab to idealny miks dlatego dziś ląduje w „Kosmetycznych hitach 2019 roku”. Dodatkowo, formuła została stworzona tak, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia reakcji alergicznych – serum jest polecany nawet do najbardziej wrażliwej skóry. Muszę także napisać, że ten kosmetyk się nie kończy – jest super wydajny i opakowanie spokojnie wystarcza na kilka miesięcy. Basiclab specjalnie dla Was przygotowało promocję – kupując serum pod oczy otrzymacie płyn micelarny gratis – link tutaj.

5. Najlepsza maska do twarzy
   To właśnie wspomniana wcześniej maska, polecona przez panią kosmetolog. "Purifying Probiotic Masque" marki Image- czyli maska z probiotykiem i prebiotykiem przeznaczona dla skóry problematycznej, łojotokowej, z tendencją do wyprysków. Prawdziwe zbawienie przy trądziku i zaskórnikach. Mam wrażenie, że na rynku jest dostępnych naprawdę wiele rodzai i wciąż przybywa nowych, a i tak ciężko jest znaleźć tę idealną. Cieszę się, że mimo dość wysokiej ceny, dałam się przekonać do tego produktu, bo teraz trafił na moją listę. Tej maski mogą używać kobiety w ciąży, bardzo skutecznie łagodzi stany zapalne i zmniejsza obrzęki. Odkaża także rany po trądziku, usuwa bakterie i rozświetla cerę, no i łatwo się zmywa – nie zastyga na twarzy jak kamień (nie znoszę tego efektu).

6. Best BB cream

   When I do my everyday makeup, I like using BB cream and avoid burdening the skin with heavy foundations – I haven’t found a foundation that wouldn’t lead to black heads. This year, I tested BB cream by Bioderma, Vichy, and Miya – and I recommend the last one. As the only one from the three, it concealed the imperfections and cared for the skin at the same time (by moisturising it). It also protected against the sun (SPF30). The colour is very important for me – I’ve got a fair complexion and if I choose a wrong shade, everyone can immediately spot the dark lines. Miya offers two options – light and dark. It may seem that the shade doesn’t match, but after a moment it will blend with your natural skin tone. You can see this effect on today’s photos (I have nothing on apart from this BB cream). What’s important, it comes at half of the price of Bioderma and Vichy. If that’s not enough, Miya BB is the only product that is not tested on animals. Miya has also prepared a code for you: with “mle25”, you will receive a 25% discount on all products.

* * *

6. Najlepszy krem BB
   W codziennym makijażu wolę sięgać po kremy BB i nie obciążać skóry ciężkimi podkładami – jeszcze nie znalazłam takiego, który nie powodowałby u mnie zaskórników. W tym roku wypróbowałam kremy marek Bioderma, Vichy i Miya – polecam ten ostatni. Jako jedyny z tej trójki maskował niedoskonałości, jednocześnie pielęgnując cerę (dobrze ją nawilżając) i chronił przed słońcem (SPF30). Bardzo ważny jest dla mnie kolor – mam dość jasną karnację i jeśli nieodpowiednio dobiorę barwę, od razu widać wyraźne odcięcia. Miya ma do wyboru dwie opcje – jasną i ciemną. Może nam się wydawać, że kolor nie pasuje, ale wystarczy chwila, by stopił się z naszą naturalną tonacją. Efekt możecie zauważyć na dzisiejszych zdjęciach (nie mam nic poza BB). Co ważne, jest też o połowę tańszy od Biodermy i Vichy. Jakby zalet było mało, Miya BB jako jedyna z wymienionych nie jest testowana na zwierzętach. Miya również przygotowała dla Was kod: „mle25” , z nim otrzymacie 25% zniżki na cały asortyment.

7. The best body scrub – Love me green

   A perfect body scrub has to be based on natural ingredients (plastic beads are a profanation and a joke – they should be banned), be non-irritant to the skin on our hands, and not leave a greasy layer. There’s only one winner in this category – Love Me Green scrub. I won’t hide that I’ve been very attached to this brand since the discovery of their body balm (I’ve already used a million litres of it). While pregnant, a body scrub and body balm are the basics. Love Me Green is the only brand that is based only on plant-derived active ingredients like oils and plant extracts. It is paraben, silicone, and mineral oil-free. You won’t find there phenoxyethanol or EDTA. It’s not tested on animals, it has an eco-friendly packaging, and it’s safe for pregnant women. With “Green2020”, you’ll receive a 20% discount on all products in your shopping card (the code is valid from today until the end of January).

8. Best hair product

   In my opinion, it’s Kevin Murphy. There’s a chance that you don’t know – it was the first company to introduce fully eco-friendly packaging – all products are packed with the use of recycled plastic from ocean rubbish. I tested a few cosmetic lines: purple Blonde.Angel (it delicately washes off the yellow hue, pink Rose.Rinse (for thin and dyed hair – it’s a great set), but the best product for me is blue Rapair-Me with regenerative properties. I need to admit that since I started using these cosmetics regularly, I can wash my hair less often. That’s an advantage that gets an A+.

* * *

7. Najlepszy peeling do ciała – Love me green
   Idealny peeling do ciała musi być naturalny (plastikowe kuleczki to profanacja i jakiś żart – powinny być zakazane), nie podrażniać naskórka dłoni i nie pozostawiać tłustej powłoki na skórze. W tej konkurencji zwycięzca może być tylko jeden – peeling Love Me Green. Nie będę ukrywać, że jestem przywiązana do tej marki od czasu odkrycia ich balsamu do ciała (zużyłam milion litrów). Będąc w ciąży peeling i balsam to dla mnie podstawa. Love Me Green jest marką, która bazuje wyłącznie na roślinnych składnikach aktywnych jak olejki i wyciągi roślinne. Nie posiada parabenów, silikonów, pochodnych olei mineralnych z przemysłu petrochemicznego, Phenoxyethanolu, czy EDTA. Nie jest testowany na zwierzętach, ma ekologiczne opakowania i jest bezpieczna dla kobiet w ciąży. Z kodem „Green2020” otrzymacie 20% zniżki na wszystko z koszyka (kod obowiązuje od dziś do końca stycznia).

8. Najlepsze kosmetyki do włosów
   Według mnie bezkonkurencyjny jest Kevin Murphy. Możliwe, że o tym nie wiecie – to on jako pierwszy zadbał o całkowicie ekologiczne opakowania – wszystkie jego produkty są wykonane z plastiku recyklowanego z oceanicznych śmieci. Przetestowałam kilka serii: fioletową Blonde.Angel (delikatnie zmywa żółty odcień), różową Angel.Rinse (do włosów cienkich i farbowanych – bardzo fajny zestaw), natomiast najbardziej przypasowała mi linia niebieska Repair-Me do regeneracji. Muszę też przyznać, że od kiedy zaczęłam regularnie używać tych kosmetyków, mogę rzadziej myć włosy, a to zaleta, która zasługuje na ocenę celującą.

emolientowy płyn oczyszczający marki NIOD (jest delikatny i nie napina skóry po umyciu twarzy) / „Voicemail Masque” marki NIOD, to całonocna maska do twarzy (działa odmładzająco – już po pierwszym użyciu widać różnicę) / olejek arganowy 100% marki Timeless (doskonale nawilża skórę – używam go codziennie) /  serum z witaminą C (20%) i E oraz kwasem ferulowym marki Timeless (przeczytacie o nim w moim starszym wpisie) / „Shine Stopper” marki Paula's Choice, to baza matująco-wygładzająca (jeśli Wasza cera ma tendencję do błyszczenia się to koniecznie kupcie ten krem – problem zniknie) / „Resist – Youth-Extending Daily Hydrating Fluid SPF 50” marki  Paula's Choice – nawilżająca emulsja przeciwsłoneczna SPF 50 (obowiązkowy kosmetyk nie tylko w lecie) /  „Skin Perfecting 8% AHA Gel Exfoliant” marki  Paula's Choice – żel złuszczający z 8 % kwasem glikolowym (złuszcza i działa przeciwzapalnie, przy tym wpływa na skórę kojąco i łagodząco – super kosmetyk)

9. The best cosmetic on-line store

   I shop most frequently at Cosibella.pl. They have plenty of great brands, and there are some that are available only at their store – A.Florence, Timeless, NIOD, or Paula’s Choice. Cosibella is the first known store which sends the following message immediately after you place an order: “We’ve just started packing your order in accordance with the Zero Waste philosophy. You won’t find plastic among the materials that we use for packing products. There are only: – paper Scotch tape; – biodegradable filler; – cardboard made of recycled materials; Your order will be safely and environmentally-friendly packed and delivered.” That’s a great move, won’t you agree?

10. Makeup cosmetics that

I used until I reached the very bottom.- Liquid blush by Bobbi Brown – it was a limited edition so I can’t give you the link – since this brand tests their cosmetics on animals, I’d rather buy something different. Can you recommend me any liquid blush?

– Brow pencil by Eveline – it costs PLN 24 and is available in Rossmann. Before, I used a brow pencil by Benefit and I don’t see a reason for overpaying.

– Fenty Beauty Foundation (by Rihanna) – I wrote that I use a BB cream on a daily basis, but if I have a night out with my friends, a date with my husband, or a family event, I like to put on something “stronger”. Fenty is another product that was recommended by my cosmetologist. It’s great as it doesn’t stain the clothes and stays on for long. When choosing the shade take a one-tone lighter shade than the one that blends perfectly with your skin during the test. All of the products by this brand become darker over the day.

   I wish you a swinging party for New Year's Eve and see you in a few month's time. I’ll try to get back as soon as possible. Aha! Everyone who wants to leave a comment should add the name of their favourite cosmetic at the end of it.

* * *

9. Najlepszy sklep internetowy z kosmetykami
   W Cosibella.pl najczęściej robię internetowe zakupy. Mają mnóstwo świetnych marek, kilka z nich można dostać tylko u nich, między innymi A.Florence, Timeless, NIOD czy Paula's Choice. Cosibella jest też pierwszym znanym mi sklepem, który po zamówieniu kosmetyków wysyła maila o takiej treści: „ Właśnie rozpoczęliśmy pakowanie Twojej paczki w zgodzie z ideą Zero Waste. Wśród materiałów, z których korzystamy nie znajdziesz plastiku, a jedynie: – papierową taśmę klejącą; – biodegradowalny Skropak; – karton z materiałów pochodzących z recyklingu; Twoja przesyłka będzie bezpiecznie zapakowana i jednocześnie przyjazna środowisku.” Same przyznajcie, że to fajny ruch.

10. Kosmetyki do makijażu, które zużyłam do ostatniej kropli i maźnięcia.
– Róż do policzków w płynie Bobbi Brown – była to limitowana edycja, więc go nie podlinkuję – ponieważ ta marka testuje kosmetyki na zwierzętach, wolałabym teraz kupić coś innego. Czy możecie polecić mi jakiś róż w płynie?
Kredka do brwi Eveline – kosztuje 24 złote i można kupić ją w Rossmannie. Wcześniej  używałam kredki z marki Benefit i nie widzę potrzeby przepłacania.
– Podkład Fenty Beauty (marka Rihanny) – pisałam, że na co dzień używam BB, ale jak mam jakieś wyjście z przyjaciółkami, randkę z mężem lub imprezę rodziną, wolę nałożyć coś „mocniejszego”. Fenty to kolejny produkt polecony przez panią kosmetolog. Jest świetny, bo nie brudzi ubrań i bardzo długo się trzyma. Przy doborze barwy weźcie o ton jaśniejszą niż idealnie zlewająca się z cerą podczas testu. Wszystkie podkłady tej marki po jakimś czasie ciemnieją na twarzy.

   Życzę Wam wspaniałej zabawy sylwestrowej i do zobaczenia za kilka miesięcy. Postaram się do Was wrócić najszybciej, jak to będzie możliwe. Aha! Każda z Was, która chce zostawić komentarz niech doda na końcu nazwę ulubionego kosmetyku tego roku.