If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Last Month

Rutyna dnia codziennego to coraz trudniejszy temat do fotografowania – tygodnie mijają, a nasze otoczenie nie bardzo się zmienia. Czasem zastanawiam się, czy te moje urywki codzienności będą ciekawe dla obserwatora z zewnątrz, który głodny jest teraz podróży i innych niedostępnych przez epidemię atrakcji. Wierzę jednak, że odnalezienie szczęścia w prostych czynnościach, to klucz do udanego życia, a kiedy się tego nauczyć jak nie teraz? 

Dzisiejszy wpis to także kolejna okazja do polecenia kilku polskich firm, które zasługują na nasze wsparcie. Chociaż od lat starałam się zachęcać Was do patriotycznej konsumpcji, to w obecnej sytuacji jest to jeszcze ważniejsze.

Żegnamy więc kwiecień i witamy maj, a z wiosny uczymy się korzystać inaczej niż kiedykolwiek wcześniej.  

Nasze ogrodowe poczynania, czyli obdrapane kolana, hamak i szum liści. Mogłabym mieszkać w Bullerbyn.1. Widok który budzi mnie każdego poranka. Z dnia na dzień coraz więcej zieleni. // 2.  Portos pozuje do portretu. // 3. Efekt mojej pisankowej współpracy z Portosem. // 4. Zostań w domu, zostań w łóżku. //

Nasi goście. To nie były typowe Święta Wielkanocne, ale na szczęście w dobie internetu mogliśmy wirtualnie spędzić wspólnie czas przy stole.Gdy nie zamkniesz na noc drzwi do ogrodu i rano orientujesz się, że po mieszkaniu kica jakiś słodki gryzoń.

To była ciężka noc ;).

Jestem pewna, że znajdą się jakieś okazje aby włożyć każdą z tych pięknych sukienek. Polska marka Little Vintage tworzy ubrania dla dzieci jak z bajki. Jeśli w dzieciństwie kochałyście książki o Martynce, "Tajemniczy Ogród" czy "Anię z Zielonego Wzgórza" to zakochacie się w tych rzeczach. Na dodatek, to ten typ dziecięcych ubranek, które są nie do zdarcia i śmiało można je przekazywać kolejnym pociechom. 1. Pierwsze wiosenne spacery – nigdy tak nie doceniałam wiosny jak podczas tych krótkich wyjść. Tu jeszcze przed wprowadzeniem nakazu noszenia maseczek. // 2. To chyba mój ulubiony model, chociaż ciężko mi się zdecydować (uprzedzę Wasze pytania – to model Grace) // 3. A to już model Hope. // 4. Biurowo-domowy zamęt. //

A oto dowód zbrodni. Z uwagi na epidemię nie oddaję rzeczy do pralni. Chciałam wyprać w pralce mój ukochany sweter z MLE Collection sprzed dwóch sezonów, bo  już raz uszło mi to na sucho. Niestety, bęben zafarbował sweter na niebiesko. Mimo wielu prób plamy nie udało się wywabić. Jakieś pomysły?Tak. Znów leżę w łóżku. 1. Cały ten "look" zobaczycie tutaj. // 2. Zostajemy w domu. // 3. Mój ulubiony (nie tylko domowy) towarzysz czyli ten sweter z szylkretowymi guzikami. // 4. Pierwsze piwonie od kochanego Narcyza w Gdyni. //Nie takie ładne i popularne jak bakłażany i egzotyczne awokado. Warzywa korzeniowe. Ostatnio podstawa naszej diety, bo staramy się jeść to, co rośnie lokalnie. 
Najpiękniejsza kreacja na domową randkę jaką miałam. Dziękuję Lovli Silk za tę cudną jedwabną sukienkę (kolejna polska marka w tym wpisie!) 1. Sukienka z poprzedniego zdjęcia z innego ujęcia. Jeśli ktoś z Was ma zacięcie krawieckie na pewno bardzo doceni fakt, że sukienka szyta jest ze skosu. Dzięki temu ubranie zawsze lepiej leży, taki sposób szycia oznacza jednak większe zużycie materiału, w tym przypadku nie byle jakiego (jedwab mulberry). // 2. Kawa, duża – poproszę! // 3. To był zdecydowanie najpyszniejszy (i chyba najbardziej tłusty) przepis miesiąca! Kto już go wypróbował? // 4. Z maskami nie rozstaniemy się pewnie jeszcze bardzo długo… //

A gdy projektowaliśmy ten stół myślałam, że będzie za duży :D.

Słońce wyszło i atakuje zakurzone półki. Mamy dobrą wymówkę aby odpuścić sobie w tym roku wiosenne porządki, ale z niej nie skorzystamy. Chyba.Jestem za utrzymaniem obowiązującego kompromisu. Sweter, w którym uwielbiam chodzić po domu (i bardzo podoba się też mężowi) i w którym mogłam też pójść na imprezę (w czasach gdy było to dozwolone :D). Zostało nam kilkanaście sztuk tej tuniki – jeśli szukacie czegoś na letnie wieczory, to będziecie żałować, że go nie macie ;). Krem od Kire Skin Sfermentowany Granat & Kwas Salicylowy dla skóry wrażliwej i ze skłonnością do trądziku. Ta marka zakłada, że podstawą odpowiedniej pielęgnacji jest wyrównanie pH skóry i usunięcie zanieczyszczeń. Marka bardzo podkreśla, że jej produkty są wegańskie i nietestowane na zwierzętach. Zerknijcie też na pozostałe produkty – mi bardzo przypadł do gustu wygląda opakowań. Weekendowe leniuchowanie. Wichura za oknem. Wiosna na stole. Gdy na zewnątrz jest brzydko trochę łatwiej udawać, że wcale nie chce nam się wychodzić.1. Czekamy, aby można w nich wychodzić!  // 2. Lampa z listami do nieba. Ostatnio sporo na nią patrzę. Mieszkanie nie musi być nafaszerowane „dizajnerskimi” przedmiotami – wystarczy czasem jeden gadżet, aby wszystko wyglądało o klasę lepiej. Jeśli szukacie miejsca, gdzie można znaleźć prawdziwie ikony wzornictwa to polecam Mesmetric. W salonie w Gdyni spotkacie dziewczyny, które nie gryzą i chętnie pomogą coś dobrać według zaplanowanego budżetu (tutaj też możecie pytać o ceny konkretnych produktów).  // 3. i 4. Jest i nasz bestseller! Tutaj możecie zobaczyć więcej zdjęć. 

Gdy brzdąc dorwie się do aparatu w twoim telefonie…

I gdy łapiesz się na tym, że zaczynasz jeść to samo co piętnastomiesięczny człowiek. W trudnych czasach na ratunek przyszło nam Capuccino Cafe, które swoje ciasta oferuje nie tylko na wynos, ale i na dowóz! :) To kolejna polska firma, której koronawirus bardzo skomplikował pracę. Do tej pory odwiedzaliśmy Capuccino Cafe aby zjeść coś słodkiego na świeżym powietrzu. Teraz od czasu do czasu zafundujemy sobie domowe lody lub ciasta. Ta tarta cytrynowa jest naprawdę przepyszna!Herbata. Do tej pory piłam ją głównie z mamą, która jest jej wielką amatorką. Teraz nasze spotkania wyglądają inaczej. Albo wpadam do mamy do ogrodu, ona otwiera okno i tak sobie rozmawiamy, albo wybieramy się na spacer w maseczkach. Tęsknie za czasem, kiedy spędzałyśmy u mnie długie godziny, wspólnie cieszyłyśmy się z postępów jej wnuczki i nadrabiałyśmy tematy, które nagromadziły się w czasie jej nieobecności (moja mama spędzała większość czasu z tatą w Brukseli). Ze zdziwieniem widzę jednak, że chociaż mama mnie nie odwiedza, to ulubionej herbaty w puszce wciąż ubywa. Chyba jednak geny to potęga ;). To nie przypadek, że polecę Wam teraz herbatę od NewByTea (Almond Calm). Pani Barbara napisała do mnie dawno temu, a  ponieważ nigdy wcześniej nie piłam pyszniejszych herbat (na dodatek woreczki nie posiadają żadnych plastikowych domieszek) to w tym trudnym czasie chciałam wesprzeć jej projekt. Puszka inspirowana jest twórczością Van Gogh'a i będzie z pewnością miłym prezentem dla miłośników sztuki… a zbliża się Dzień Mamy. ;)Nowości z MLE ciąg dalszy. A to mała zapowiedź słodkiej paczki od Apimanii o której kiedyś Wam już wspominałam (polska firma numer 1432211 ;)). W zeszłym miesiącu, poza najlepszymi miodami na świecie, dostałam też drewniane szczoteczki do mycia naczyń i woreczki na owoce i warzywa. Tym razem w ekologicznym kartoniku czekały na mnie też pięknie pachnące świeczki z pszczelego wosku i siatka sznurkowa, która bardzo mi się przyda. 
Słodką paczkę można kupić w promocyjnej cenie 149 zł (promocja jest ważna do 3 maja, od 4 maja cena będzie wynosić 159 zł). Idea paczki to cykliczna dostawa zdrowych i słodkich produktów – idealnych na obecne klimaty. Słodka paczka ukazuje się co dwa miesiące.I oczywiście w paczkach z Apimanii nie ma grama plastiku.Powrót na Kaszuby. Doceniamy teraz nasz letniskowy domek na odludziu jak nigdy wcześniej. 
1. Pierwsze promienie słońca na bladych nogach. // 2. Pomelo. Najstarszy cytrus na świecie. // 3. Kumkanie żab. // 4. Wiatr we włosach. //

Portos umorusany błotem jest w swoim żywiole. Nie wiem czy pamiętacie tego pana – to Dres. Sędziwy kocur, który w walce z lisem stracił tylną nóżkę. Dzielny weteran. Nadchodzący czas ma być podobno rozkwitem mikroturystuki, czyli podróży nie dalszych niż 100 kilometrów od domu. Dla nas żaden problem – od zawsze kochamy kaszubskie pustkowia.

Takie widoki działają jak antidotum. Naturo! Przepraszamy za wszystko i dziękujemy!

*  *  *

 

LOOK OF THE DAY

leather shoes / skórzane buty – Ryłko

white jeans / białe spodnie – Mango (stara kolekcja, przerabiane u krawcowej)

oversize jacket / oversizowa marynarka – CalvinKlein (z outletu)

top / bluzka bez rękawów – Edited

   Z tegorocznej wiosny korzystamy bardzo ostrożnie, więc miło jest poczuć zapach zieleni i powiew ciepłego wiatru po otwarciu okna – od razu jakoś milej siedzi się przed ekranem komputera. Ostatnie kilka dni to czas trudnych decyzji w MLE Collection – z części projektów musiałyśmy zrezygnować, bo opóźnienia w produkcji byłyby tak duże, że część letnich sukienek weszłaby do sprzedaży w październiku. Dokładamy jednak wszelkich starań, aby mimo tych zmian w każdy piątek wchodziło do sklepu coś nowego. Za to z blogiem na szczęście nie mam problemów – po dziewięciu latach jest Was wciąż więcej i więcej, a w kwietniu i w marcu zostawiłyście tutaj rekordową liczbę komentarzy. Dziś, trochę z braku inspiracji, zajrzałam na kilka blogów, które kiedyś śledziłam i zrobiło mi się ciut smutno, że u zdecydowanej większości poczytnych niegdyś blogerek pojawiają się maksymalnie dwa wpisy w miesiącu, a u niektórych nie pojawiło się nic od początku roku. Swoje działania dziewczyny przeniosły na Instagram, medium typowo obrazkowego. Gdyby nie Wy, myślałabym, że era dłuższych tekstów odchodzi do lamusa, a ja jestem jedną z ostatnich osób mojego pokolenia, które wykupiły internetową prenumeratę Polityki i regularnie zamawia książki w internecie. Od kilku tygodni mam jednak wrażenie, że szala przechyla się na drugą stronę – okazuje się, że nieznośnie długie siedzenie w domu wymusza na nas poszukiwania przyjemności bardziej angażujących niż bezrefleksyjne przewijanie zdjęć w telefonie. A skoro już wspominam o czytaniu – zgodnie z życzeniem Czytelniczek wpis o moich książkowych poleceniach pojawi się tu lada dzień. 

Czy branża kosmetyczna zmieni się po koronawirusie? Plus 4 moje ulubione kremy do twarzy, które możecie zamówić przez internet.

   Bez wątpienia pielęgnacja skóry nie jest teraz naszym największym zmartwieniem, ale skoro mężczyźni bez skrępowania narzekają na to, że odwołano im rozgrywki ekstraklasy, to my nie powinnyśmy mieć wyrzutów sumienia, jeśli przez chwilę porozmawiamy o kremach do twarzy.

    Tym bardziej, że branża kosmetyczna w ciągu kilku tygodni zmieniła się o 180 stopni. To nie tylko osobista tragedia właścicieli salonów kosmetycznych (trzymam kciuki za cały zespół sopockiej Baloli!) ale także gruntowne zmiany dla gospodarki.

   Internet jest pełen prognoz (choć może trzeba użyć słowa „wróżb”) dotyczących przyszłości branży kosmetycznej. Na pewno firmy, które w swoim portfolio miały produkty czysto higieniczne mogą liczyć na spore wzrosty. Powiedzmy jednak uczciwie – to jest mała i do tego ta „mniej przyjemna” część omawianego segmentu gospodarki. Odkładając na bok mydła i płyny dezynfekujące, wnioski dla producentów nie są zbyt optymistyczne. Przepytywani w branżowych mediach przedstawiciele największych firm mówią wprost – zwiększony popyt na artykuły higieniczne utrzyma się przez wiele lat, ale na całą resztę spadnie. Zmieni się również sposób dotarcia do potencjalnych klientek. Przyczyn dla których do tych transformacji dojdzie jest co najmniej kilka.

    Po pierwsze, wywołany światową kwarantanną kryzys gospodarczy, to mniej pieniędzy w naszych portfelach. Kosmetyki pielęgnacyjne nie są produktem pierwszej potrzeby. Abstrahując od wspomnianych mydeł, dezodorantów czy szamponów, które traktujemy praktycznie na równi z jedzeniem, bardziej wyszukane produkty kosmetyczne (i przede wszystkim droższe) nie znajdą tylu nabywców co dotychczas.

   Po drugie, nie wiadomo jak zmniejszenie liczby kontaktów społecznych wpłynie na naszą pielęgnację. Nawet jeśli dla własnego zdrowia psychicznego zachęcałam Was do podtrzymania rutyny codziennych przygotowań (nie siedzimy w pidżamie przez cały dzień, nie przestawajmy układać włosów, robić makijażu i nosić ładnych ubrań, jeśli robiłyśmy to do tej pory) to przecież w dużym stopniu chcemy być piękne, pachnące i czarujące nie tylko dla siebie, ale także dla innych ludzi. Od miesiąca w życiu dużej części kobiet na całym świecie nie ma po prostu okazji, by skorzystać z aż tylu kosmetyków czy zrobić perfekcyjny makijaż. Do tej pory wiele z nas podejmowało różne pielęgnacyjne działania w oparciu o cel lub wielkie wydarzenie – wyjazd na wakacje, wesele, perspektywa odsłonięcia ciała na plaży i tak dalej. Nie będę tu wnikać czy jest to słuszne czy nie – tak po prostu większość z nas ma, a ponieważ nasze plany na najbliższe miesiące uległy zmianie, to motywacja miała prawo osłabnąć.

    Po trzecie – duża część produkcji przemysłu kosmetycznego jest przeznaczona dla odbiorców profesjonalnych.  Co jednak istotniejsze, w wyniku odgórnych restrykcji, od kilku tygodni salony kosmetyczne przestały funkcjonować. Mniejszy popyt na ich usługi to mniejszy popyt na profesjonalne produkty przez nie używane.  

   Na szczęście każda opinia, którą znalazłam na ten temat, zawiera bezpieczniki w stylu słowa „nieprzewidywalne”. Tak naprawdę nie wiemy, czy nadchodząca rzeczywistość okaże się gorsza czy lepsza niż przedstawiają to teraz różne prognozy (które swoją drogą różnią się od siebie). A co z drugą stroną medalu czyli odbiorczyniami wszystkich mazideł? Perfumerie zostały zamknięte, a umówmy się – znalezienie naprawdę dobrego kremu w typowej drogerii nie jest takie proste. Wąski asortyment to zresztą nie jedyny problem – teraz w ogóle niechętnie robimy zakupy w sklepach stacjonarnych. W kosmetyki zaopatrujemy się więc w internecie. W naszym koszyku lądują przede wszystkim produkty, które już znamy i do których mamy zaufanie. Zakupów dokonujemy rozsądniej, nie chcemy więc ryzykować, że wydamy pieniądze na coś, co się nie sprawdzi.

    Krem do twarzy to (przynajmniej według mnie) najważniejszy kosmetyk w mojej szafce. Domyślam się, że dla większości z Was stanowi on taką podstawę pielęgnacji jak pasta do zębów czy balsam od ust. Przygotowałam więc recenzję czterech moich ulubionych produktów, które z powodzeniem kupicie w internecie. Każdy z nich działa nieco inaczej, dlatego warto doczytać opisy do końca, aby wybrać ten, który faktycznie się u Was sprawdzi.

1. Krem do twarzy ALGOLIGHT od Sensum Mare

   Dobrze by było, gdybyśmy przy okazji zakupów postarali się wybierać też takie produkty, które nie należą do oferty gigantycznych koncernów kosmetycznych. Jeszcze lepiej, jeśli będzą one z oferty polskiej firmy, na dodatek traktującej swoją pracę odpowiedzialnie. Nie skłamię chyba jeśli napiszę, że markę Sensum Mare poznałam tuż po jej powstaniu, gdy jeszcze mało kto o niej słyszał. Na początku używałam serum, o którym pisałam tutaj (i tutaj też), a ponieważ zużyłam je do ostatniej kropli to przy kolejnych zakupach zamówiłam też krem. W międzyczasie, trochę przypadkiem, dowiedziałam się że właściciele marki to w ogóle fajni ludzie, którzy chętnie pomagają innym nie licząc w związku z tym na żadne profity. Ale nie o ludziach jest ta recenzja, a o kremie. Jeśli więc szukacie takiego, który spełnia właściwie wszystkie wymagania, to jest: dobrze nawilża, nie zapycha porów ani trochę, nadaje się pod makijaż, ma niedrażniący przyjemny zapach, ładne opakowanie i (bardzo) odpowiedni stosunek ceny do jakości, to na pewno będziecie z niego zadowolone. Możecie skorzystać z mojej zniżki -15% na hasło MLE na cały asortyment w sklepie (puszczam w tym momencie oko do wszystkich Czytelniczek, które o ten kod prosiło ;)). 

2. Intensywny krem anti-aging marki Biologique Recherche

   Paznokcie, a nawet rozjaśnienie włosów w domu nie stanowią dla mnie najmniejszego problemu, ale niektórych zabiegów kosmetycznych nie wykonam sama. Nawet gdybym wydała wór pieniędzy i kupiła specjalistyczne narzędzia. „Zaffiro” czy „Dermapen” to usługa zarezerwowana dla profesjonalnych gabinetów kosmetycznych. Na szczęście możemy chociaż zaopatrzyć się w kosmetyki o takim silnym działaniu, jak te stosowane w trakcie zabiegów. Kluczem do sukcesu jest dopasowanie produktu odpowiednio do potrzeb i kondycji naszej skóry. Zawsze korzystałam z uprzejmości pani kosmetolog w moim ulubionym gabinecie kosmetycznym i podpytywałam, które kosmetyki dopasowałaby do mojej skóry. Tak odkryłam markę Biologique Recherche. Profesjonalne produkty działają mocniej, ale jednocześnie trzeba używać ich z rozwagą, zgodnie z zaleceniami. Jeśli obawiacie się zainwestować w kosmetyk profesjonalny to wcześniej zasięgnijcie porady. Nie wiecie gdzie? W sklepie internetowym topestetic.pl możecie skorzystać z bezpłatnej porady kosmetologa, który pomoże Wam dobrać odpowiedni kosmetyk dla siebie lub pomoże uporządkować aktualną pielęgnację, aby osiągnąć porządane efekty. Ja wielokrotnie korzystałam już z takiej konsultacji.

   Tym razem szukałam produktu, który będzie działał jak domowy zabieg przeciwzmarszczkowy. Pani kosmetolog z topestetic poleciła mi krem marki Biologique Recherche Creme ADN (wcześniej stosowałam już m.in. ich kultowy Lotion P50W). Jest to Intensywny krem anti-aging z aktywnym DNA o działaniu odmładzającym i poprawiającym jędrność i elastyczność skóry. Stosuję go jako intensywną kurację, czyli zużywam jedno opakowanie i koniec (kobiety z cerą dojrzałą mogą stosować go częściej). Krem nakładam dosyć grubą warstwą na twarz, szyję i dekolt.

3. Serum MyPowerElixir od Miya Cosmetics

   Ten produkt pokazywałam i polecałam Wam już wiele razy. Nie powinno go więc zabraknąć w tym zestawieniu. I chociaż producent zakwalifikował go do kategorii serum, to dla mnie spełnia on wiele innych ról.  Małe opakowanie mam zawsze w samochodzie – służy mi jako balsam do ust i krem do rąk w kryzysowych sytuacjach. Duży słoik leży sobie w szafce w łazience i służy mi jako odżywczy i mocno nawilżający krem na noc. Świetnie sprawdził się u mnie także w lecie po opalaniu i w zimie jako krem ochronny. Na zdjęciu krem wydaje się być tłusty ale po zetknięciu ze skórą zmienia się w lekki, jedwabisty olejek. Zawiera kompozycję jedenastu skoncentrowanych, składników – kwasów Omega 3+6, olejki ze skórki słodkiej pomarańczy, słodkich migdałów, masło mango, olejki chia, jojoba, kokosowy, ryżowy oraz witaminy E i F. Tylko ze względu na zawartość wosku pszczelego (który ma zbawienne działanie dla podrażnionej skóry) kosmetyk nie jest wegański. Jeśli chciałybyście przetestować ten produkt (lub kupić go jeszcze raz, bo wiem, że wiele z Was już go miało) to mam dla Was kod rabatowy dający aż 25% rabatu na zakupy w sklepie Miya Cosmetics. Wystarczy, że w koszyku wpiszecie kod MLExMIYA25 (kod ważny jest do końca kwietnia).

4. Krem z serii "Black Rose" od Sisley Paris

   Krem do twarzy Black Rose widzicie na poniższym zdjęciu w lewym dolnym rogu. Pisałam już o nim w tym artykule i być może jest to psychologiczny efekt świeżości, ale z wielką przyjemnością używam tego kremu – na pewno spełnia on kryteria luksusowego kosmetyku. 

 (od góry) Intensywny krem anti-aging z aktywnym DNA Biologique Recherche // krem do twarzy ALGOLIGHT Sensum Mare // serum MyPowerElixir od Miya Cosmetics // krem Sisley Paris

   Portale dla kobiet pękają w szwach od artykułów pod tytułem „Jak zadbać o paznokcie w domu”, „Zabiegi odmładzające w czterech ścianach”, „Perfekcyjny pedicure we własnej łazience”, „Najlepsze treningi online”, „Zanurz się w relaksie w domowym zaciszu” (cokolwiek ma to oznaczać) i tym podobne. Wysyp takich rad oznacza przede wszystkim to, że wiele z nas kupuje kosmetyki, bo są one częścią różnych kobiecych rytuałów. I to się w czasach zarazy na pewno nie zmieni. Epidemia pokazała nam, że potrafimy się zmobilizować do zrobienia czegoś, czego wcześniej nie potrafiłyśmy – na przykład do strzyżenia męża we własnej łazience (zaliczone!), ale wcale nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji z przyjemności. 

*  *  *