If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Look of The Day – na styku lata i jesieni.

sunglasses / okulary –  Le Specs

espadrilles / espadryle na koturnie – MANEBI

jacket & body / marynarka i body – MLE Collection

blue jeans / dżinsy – Zara (kupione na początku roku)

basket / koszyk – RobotyRęczne

   Jeszcze przez krótki czas mogę przemycać do mojego ubioru wakacyjne akcenty i chcę to wykorzystać. Espadryle i koszyki towarzyszyły mi na wakacjach i w upałach, a teraz przełamują trochę biznesowy charakter mojej czarnej marynarki. Dzisiejszy zestaw idealnie wpisują się w moją codzieność – jest na tyle wygodny, że mogę w nim pchać wózek i wyskoczyć na spacer z psem, a jednocześnie na tyle elegancki, aby czuć się dobrze na służbowym spotkaniu. 

Na ratunek Mamom: jak upiec domowe meatballsy w 20 minut?

*    *    *

Dziś coś dla wielbicieli meatballsów czyli potocznie mówiąc domowych klopsików. W rozmowach towarzyskich często przewijają się prośby, żebym poleciła coś nowego, bo klasyczne spaghetti bolognese już się znudziło. Ten przepis nie wymaga czasu ani dodatkowych umiejętności – wystarczy połączyć mieloną wołowinę z podanymi poniżej składnikami, ulepić kształtne kulki i upiec w piekarniku. Całość z pieczeniem wychodzi naprawdę szybko i sprawnie. A gdybyście przy okazji poszukiwali przepisu na domową passatę, która doskonale sprawdzi się w połączeniu z pieczonym mięsem, to tutaj polecam mój stary wpis, który właśnie teraz przeżywa prawdziwe oblężenie :).

Skład:

(przepis na 4 osoby)

1 duży por

ok. 400 g mielonej wołowiny

4-5 ząbków czosnku

1 jajko

sól morska / świeżo zmielony pieprz / suszony tymianek

garść liście bazylii (opcjonalnie)

ok. 120 g tartego parmezanu

do podania: domowa passata + spaghetti

A oto jak to zrobić:

Na rozgrzanej patelni z masłem podsmażamy posiekany por. W dużym naczyniu łączymy mielone mięso, jajko, tarty parmezan, podduszony na por i posiekane liście bazylii. Całość doprawiamy tymiankiem, świeżo zmielonym pieprzem i solą. Z mięsa ulepiamy kulki w wielkości orzecha włoskiego i rozkładamy na blasze. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C przez 20 minut. Podajemy na ciepło z domową passatą i ugotowanym al dente spaghetti.

W dużym naczyniu łączymy mielone mięso, jajko, tarty parmezan, podduszony na por i posiekane liście bazylii. Całość doprawiamy tymiankiem, świeżo zmielonym pieprzem i solą. Z mięsa ulepiamy kulki w wielkości orzecha włoskiego i rozkładamy na blasze.

Meatballsy pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C przez 20 minut. Podajemy na ciepło z domową passatą i ugotowanym al dente spaghetti oraz liśćmi rukoli.

 

Look of The Day i kilka par białych trampek, które się u mnie sprawdziły.

white sneakers / białe trampki – Vagabond on eobuwie.pl

wool coat / wełniany płaszcz – MLE Collection (w sprzedaży w październiku)

leather bag / skórzana torebka "wiaderko" – Balagn 

silk hairband / jedwabna gumka – Moye

sunglasses / okulary – Specs

   W nadchodzącym sezonie białe tenisówki będą w dalszym ciągu ulubioną bazą streestylowej mody. Zresztą, kogo interesują trendy – białe tenisówki to po prostu najlepsze buty na świecie. Pod różnymi postaciami, towarzyszą mi prawie codziennie od dobrych paru lat. Noszę je do sukienek, legginsów, spodni, szortów, długich płaszczy i dżinsowych kurtek, do koszuli i do bluzy, gdy idę z psem na spacer albo chodzę po ulicach Paryża. Gdy pracuję albo gdy mam dzień wolny i śmigam z wózkiem po mieście. Słowem – wkładam je naprawdę często i sporo już par w swoim życiu wynosiłam. Wiem więc, że niektóre z nich piorą się lepiej od innych, część wygląda słabo po tygodniu noszenia, a jeszcze inne wcale nie pasują do wszystkiego. W dzisiejszym wpisie chciałabym w telegraficznym skrócie opisać kilka moich ulubionych modeli, które miałam (lub mam nadal) i które uważam za dobrą inwestycję.

1. Converse.

Klasyczne Conversy to buty, które są wyjątkowo oporne na modę. Właściwie nie przypominam sobie okresu, w którym te trampki były „passé”. Dla równowagi, nie są one również nigdy „hitem sezonu”, ale jeśli macie je w szafie, to na pewno nie żałujecie tego zakupu. Conversy bardzo dobrze znoszą pranie i są wyjątkowo wytrzymałe (moją parę mam już od prawie pięciu lat i nadal wygląda bardzo dobrze). Jaki jest minus tego modelu? Według mnie nie zawsze pasuje do minimalistycznych i nowoczesnych stylizacji. Nie widzę ich na przykład w połączeniu z uwielbianymi przeze mnie kolarkami. Kolorowe paski przy podeszwie mogą też zaburzyć monochromatyczny zestaw, no i średnio prezentują się w towarzystwie późno-jesiennych ubrań.Tutaj, tutaj i tutaj możecie zobaczyć moje propozycje strojów z wykorzystaniem tych butów. 

2. Superga.

   Marka Superga ma już ponad sto lat i to właśnie ona, jako pierwsza wpadła na pomysł, aby podeszwę butów zrobić z gumy. Nie wybrałam jednak jej kultowego modelu. Na początku minionej wiosny szukałam trampek z nieco wyższą podeszwą, które dobrze sprawdzą się w zestawieniu sukienkami i letnimi zestawami. Wyższa podeszwa jest nie tylko modna – oprócz tego wydłuża nogi i sprawia, że buty dłużej pozostają czyste (bo samą podeszwę bardzo łatwo umyć). Nie oznacza to jednak, że te buty się nie brudzą. Wyściółka i materiał wierzchni to bawełna – ma to swoje zalety bo buty są dzięki temu przewiewne i dobrze sprawdzą się w upałach, ale plamy wywabić przez to znacznie trudniej. Trampki są wytrzymałe i pierwsze pranie zniosły dobrze. Tutaj i tuaj możecie zobaczyć moje propozycje z wykorzystaniem tych butów. 

3. Vans.

   Można powiedzieć, że bardzo lubię ten model Vansów, bo kupowałam go już trzy razy, ale to jednocześnie wiele mówi o trwałości tych butów. Niestety, po praniu żółkną, deformują się i nie wyglądają już jak nowe. Gdyby nie to, byłyby to trampki idealne – są wygodne, mają ładnie wycięty materiał przy kostce, pasują naprawdę do wszystkiego i mają smukły kształt. Tutaj, tutaj i tutaj możecie zobaczyć moje propozycje strojów z wykorzystaniem tych butów. 

4. Vagabond.

   Buty od tej marki mam na dzisiejszych zdjęciach. Nie prałam ich jeszcze, ale w przeciwieństwie do modeli wymienionych powyżej, które są z bawełny, te buty czyści się o wiele łatwiej – jeśli je poplamimy to wystarczy zetrzeć plamę mokrą szmatką. W przypadku materiałowych trampek nie jest to już takie proste i po wdepnięciu w kałużę buty właściwie zawsze lądują w praniu. Mają lekko podwyższoną podeszwę, co sprawia, że chłód „nie ciągnie” aż tak bardzo od dołu. Myślę, że bedą dobrze wyglądać z moimi jesiennymi kurtkami i płaszczami.