If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Look of The Day – Sopot Style

trousers & body / spodnie i body – NA-KD

leather shoes / skórzane klapki – Saint Laurent

leather nude bag / beżowa torba skórzana – Polene Paris

sunglasses / okulary – Komono

   It’s nice to feel in your own city as if you were in the French Riviera. The vicinity of the famous Grand Hotel and Sheraton went through quite a renovation and it is slowly becoming the showcase of Sopot. Today’s outfit was supposed to be characteristic of the urban style, but the surroundings made it slightly more beach-like ;). Earth colours and light beiges are definitely my favourite way to create a summer set.

* * *

   Miło poczuć się we własnym mieście, jak na Rivierze Francuskiej. Okolice słynnego Grand Hotelu i Sheratonu przeszły w ostatnim czasie sporą rewitalizację i powoli stają się wizytówką Sopotu. Dzisiejszy zestaw miał być w klimacie miejskim, ale otoczenie sprawiło, że wyszło jakoś tak plażowo ;). Kolory ziemi i jasne beże to zdecydowanie mój ulubiony sposób na letni strój. 

   Jeśli podobają Wam się moje spodnie i body, które mam z NA-KD, to mam dla Was kod rabatowy dający 15% zniżki. Wystarczy, że użyjecie kodu MLEx15PL (na nieprzecenione produkty). Udanych zakupów! :) 

  

Last Month

  “Bla bla bla“ – that was precisely the text that this post was published with yesterday as a result  of my confusion.  Over the course of the existence of this blog, numerous bloopers have occurred (my worse nightmare from the past is the constantly crushing server) allowing me to approach my work with a pinch of salt – when I was tearing my hair out because there was “error 501” occurring for the 4th hour in a row, there was someone by my side who resolutely reminded me that real problems look totally different.   

   In general, yesterday was slightly strange – apart from publishing an unfinished post, I mistaken Portofino for Positano in an Instagram post, and my nephews took over my father’s Twitter account as a result of a moment of inattention. In a nutshell – h o l i d a y s. So, I’m sending you all my regards from the Italian Liguria and encourage you to check out my photo summary of last month.  

* * *

   "Bla bla bla" – dokładnie z takim tekstem, w wyniku mojego zamotania, opublikował się wczoraj ten wpis. Przez lata prowadzenia bloga zdarzały mi się różne draki (najgorzej wspominam padający regularnie serwer), które pozwoliły mi podchodzić do pracy z dystansem – gdy rwałam włosy z głowy, bo czwartą godzinę wyskakiwał na stronie "błąd 501" ktoś obok zawsze rezolutnie przypominał, że prawdziwe kłopoty wyglądają zgoła inaczej.

   W ogóle, wczorajszy dzień był trochę dziwny – poza opublikowaniem niegotowego wpisu, w rozpędzie pomyliłam na Instagramie Positano z Portofino, a moi bratankowie w chwili naszej nieuwagi przejęli twitterowe konto mojego taty. Jednym słowem –  w a k a c j e. Przesyłam Wam więc pozdrowienia z włoskiej Ligurii i zapraszam na fotorelację z minionego miesiąca. 

Moja kuchnia jest maleńka, bo mieści się w werandzie (uroki starych, podzielonych po wojnie mieszkań w kamienicach). Gdy wracam z sopockiego rynku wkorzystuję więc każdą przestrzeń na rozłożenie zakupów. 

"Zrobisz mi tego puszystego naleśnika? Błagaaaaam!". To zdanie słyszę co weekend i czasem się uginam.

Lipiec rozpoczęłam z przytupem. Wraz z najbliższą rodziną i przyjaciółmi pojechałam do Paryża. Na kilka godzin musiałam się urwać – na zaproszenie CHANEL. 1. The real voyage of discovery consists not in seeking new landscapes, but in having new eyes.” – Proust. // 2. Prawie jak Portos! // 3. Francuzi to królowie deserów. // 4. // Moje ukochane Jardin du Palais Royal. //

Ogrody Luksemburskie. Najpiękniejsze na Lewym Brzegu. 

Paryż moim okiem. 

Ryba z frytkami. 1. Nie obyło się bez małej kontuzji ;) // 2. Restauracja w Grand Palais. // 4. Widok z naszego pokoju hotelowego. //

1. Ciężkie życie blogerki! A tak serio – z Jessicą zawsze raźniej. // 2. Pod paryskim niebem. // 3. Wpis z eventu CHANEL znajdziecie tutaj. // 4. Ślimaki i ziemniaki, czyli trochę Paryża i trochę Kaszub ;). //

Paryż tętni życiem. Wolę to miasto poza sezonem. 

Może być gorzej ;). 

Cafe Charlot to jedno z moich ulubionych paryskich miejsc. Wracam tu za każdym razem. 

Od kulis. 

Tu był kiedyś deser. 

Dla kogo wino, dla tego wino – dla kogo woda, dla tego woda.

Pokój w hotelu Demantin.

1. Zwiedzaliście kiedyś Paryż rowerem? // 2. Typowy paryski poranek. // 3. W drodze na prezentację Chanel, bateria w aparacie pełna! // 

Ach, ta słynna zazdrość między blogerkami ;). 

Dział sortowni mojej firmy mieści się w przedpokoju. Właśnie rozpakowuję lampę od Muppetshop. Być może kojarzycie ten sklep z akcesoriami dla dzieci, ale jest tam też świetny dział "dom". 

1. Małe wprowadzenie do włoskich wakacji. // 2. Mój wisiorek pochodzi z YES. // 3. Przy moim łóżku. // 4. To nie są kwiaty zerwane na łące – to bukiety z pracowni florystycznej Narcyz w Gdyni. //

Moja ostatnia miłość – kopytka. Niech pierwszy rzuci widelcem ten kto nie lubi!

Kulisy sesji do tego wpisu. Uwierzcie mi, bez tego spaniela zdjęcia po prostu nie wyjdą.

Czereśnie.

1. Razem ze świeżo upieczoną mamą – Jestem Kasia. // 2. Dobrze, że jestem fanką naturalnego makijażu, bo i tak nie mam czasu go robić. // 3. W drodze do Warszawy. // 4. Ciotki.

Gorączka sobotniej nocy. Nasza przyjaciółka wychodzi za mąż!

W drodze na nasze pierwsze wakacje. Ciao!

* * *

 

 

Wiśniowe clafoutis czyli jeden z moich ulubionych francuskich deserów, który zawsze wychodzi!

*    *    *

Myślę, że każdy ma smaki, które potrafią w cudowny sposób przywołać najpiękniejsze wspomnienia. Czasami wystarczy zapach albo pierwszy kęs, który uruchamia cały szereg obrazów i związanych z nimi emocji. To pewien rodzaj wrażliwości z którą człowiek się rodzi albo rozwija w trakcie swojego życia. Do francuskich deserów mam ogromną  słabość, bo budzą we mnie nostalgię i przywołują elegancki i dekadencki świat.

Skład:

(forma o średnicy 23/26 cm)

120 g mąki pszennej

80 g cukru + 20 g cukru waniliowego

1 laska wanilii

250 ml mleka 3,2%

4 jajka

80 g masła

szczypta soli

ok. 600/700 g wydrylowanych wiśni lub czereśni

do podania: cukier puder lub bita śmietana / domowe lody

A oto jak to zrobić:

  1. Wydrylowane wiśnie umieszczamy w żaroodpornej i natłuszczonej formie do pieczenia.
  2. W dużej misce mieszamy przesianą mąkę, cukier (waniliowy, też) ziarenka wanilii i szczyptę soli. Delikatnie mieszając dodajemy mleko, następnie jajka i roztopione masło. Całość mieszamy, aż masa będzie jednolita i zalewamy wiśnie. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C przez 15 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni C i pieczemy przez 30 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

Clafoutis można również przygotować z czereśniami lub jagodami. Przepis na ciasto jest wyjątkowo prosty – wręcz niektórzy przyrównują go do ciasta na naleśniki :)

Clafoutis smakuje trochę jak pudding, trochę jak flan. Niech się nie zniechęcą osoby, które będą piekły po raz pierwszy ten deser – ciasto po wyjęciu z piekarnika może sprawiać wrażenie niedopieczonego lub przypominać słynnego zaklaca. Otóż tak nie jest i o to w tym chodzi :)

Clafoutis możemy podać z lodami, bitą śmietaną lub cukrem pudrem – ale koniecznie lekko ciepły :)

Francuzi używają do niego czereśni z pestkami, moja wersja jest z wydrylowanymi wiśniami.

LOOK OF THE DAY

earrings and ring / kolczyki i obrączka – YES

black cotton top / czarna bawełniana bluzka – H&M

leather bag / skórzana torba – Balagan

trousers / spodnie – Mango

shoes / buty – Chanel

   Even though my presence at the premiere of CHANEL’s fall-winter novelties in Warsaw is for me an element of professional duties, I had a totally different impression – everyone warmly greeted also the baby on my shoulder, and the conversations with aunts-bloggers and another fledgling mother (JestemKasia) was pure pleasure. Olivia Kijo whom you can remember from TOP5 posts and whom I hadn’t had the occasion to meet before, amused us to tears with her anecdotes from the online world. She cited, for example, a comment that she read concerning her outfit that was left on the blog – someone assumed that her pointy shoes were suitable for killing spiders on the wall at most ;).

* * *

Chociaż obecność na premierze jesienno-zimowych nowości od CHANEL w Warszawie jest dla mnie jakimś elementem zawodowych obowiązków, to wrażenie miałam zgoła odmienne – z dużą serdecznością powitano również maleństwo na moim ramieniu, a pogawędki z ciotkami-blogerkami i inną świeżo upieczoną mamą (JestemKasia) były czystą przyjemnością. Olivia Kijo, którą kojarzycie pewnie z wpisów TOP5, a której wcześniej nie miałam okazji poznać osobiście, rozbawiała nas do łez swoimi internetowymi anegdotami. Przytoczyła na przykład komentarz, przeczytany kiedyś na moim blogu na temat swojej stylizacji – ktoś uznał, że jej buty z dużym czubkiem nadają się co najwyżej do zabijania pająków przy ścianie ;).