If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Last Month

   Ostatnie (chyba) śniegi za nami więc żegnam się też z mroźnymi kadrami. Będę trochę tęsknić za tymi bajkowymi sceneriami, chociaż po cichu liczę na to, że słońce zostanie już z nami na dobre. Cieszę się na porządki w ogrodzie, spacery w trampkach, a nawet na remont, który powinien w końcu przyspieszyć. Nie czekam już za to na poprawę pandemicznej sytuacji – chronię siebie i najbliższych tak jak potrafię najlepiej, a rzeczami, na które nie mam wpływu staram się nie przejmować. Jeśli też szukacie odrobiny wytchnienia to zapraszam Was do obejrzenia kilku ujęć z najkrótszego miesiąca w roku.

1 i 2. Poranki w lutym zaczynały się powoli, ale kończyły bardzo szybko. // 3. Czy ktoś z Was biegł w dzieciństwie do salonu, aby oglądać na Jedynce o dziewiętnastej te urocze białe stworzonka? // 4.  Poniedziałek. Zabieram się za uprzątnięcie mojego domowego biura, bo zaraz ruszamy z pracą, a wszędzie leżą jeszcze grafiki, które planowałam powiesić w niedzielę… //Po drugiej stronie obiektywu nic nie wygląda już tak jak powinno. W lutym wróciłyśmy w końcu do pracy nad zdjęciami dla MLE i w marcu nie zamierzamy zwolnić :). 1. Prezent od mamy. Wie co lubię. // 2. Jedyne zdjęcie, na którym nie wcinam popcornu. Wszystkie trzy kolory tych dresów, wykonanych ze 100% wełny merynosowej, są już dostępne na stronie i szczerze mówiąc nie wiem w czym chodziłam, gdy jeszcze ich nie miałam! // 3. Modelki w wersji niskobudżetowej – fakt, że same z Asią prezentujemy nasze ubrania jest dla nas naprawdę niesamowitą oszczędnością  czasu i pieniędzy. // 4. Te spodnie z rozcięciem to zdecydowanie jeden z moich największych faworytów tej kolekcji. Świetnie prezentuje się zarówno z czarnym golfem (tak jak w ostatnim Look of The Day) jak i ze swetrem w paski. //W takim wnętrzu zdjęcia same się robią.  Być może w lutym nie miałyście czasu zajrzeć na moje stories, więc chciałabym Wam szybko przypomnieć ekspresowy przepis na Kaiserschmarrn. Składniki na pewno macie w domu (duża szklanka mleka, szklanka mąki pszennej, 3 jajka, 3 łyżeczki cukru, pół łyżeczki wanilii lub esencji, szczypta soli, łyżka masła, konfitura do podania). Białka oddzielamy od żółtek, dodajemy szczyptę soli i ubijamy z nich pianę. Żółtka mieszamy trzepaczką z resztą składników (mleko, mąka, cukier, wanilia). Delikatnie dodajemy ubitą wcześniej pianę. Całość wylewamy na dużą patelnię, na której wcześniej rozgrzałyśmy masło. Po kilku minutach odwracamy omlet i czekamy aż delikatnie zarumieni się też z drugiej strony. Po chwili dzielimy ciasto łopatką na nieduże kawałki. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. (wkradło się do tego kolażu też jedno zdjęcie chałki – ona też jest dobra!).

Tradycyjnie Kaiserschmarrn (inaczej "omlet cesarski") podaje się z gorącymi powidłami śliwkowymi, ale można dodać do niego też inne owoce (ja polecam konfitury z tej firmy). W tym przepisie wszystko robię już "na oko" i zawsze wychodzi dobrze. 1. Tak prezentuje się już gotowe danie. Jeszcze tylko kilka zdjęć i kilka głodomorów będzie mogło rzucić się do konsumpcji. // 2. Poszukiwania idealnej klamry do naszego trencza. // 3. Luty był miesiącem wypieków.// 4. Kto powiedział, że nie można grillować w środku zimy? //Takie zestawy lubię najbardziej. Trochę śniegu jeszcze nikomu nie zaszkodziło! 1. Miesiąc cudownych spacerów, wywrotek, zjeżdżania na sankach – oj, będzie nam tego bardzo brakowało. // 2. Domowa zupa warzywna – pokazuję tylko dlatego, że prosiłyście o zdjęcia teco "co naprawdę" jem w ciągu dnia ;). // 3. Techno dinozaur i pan Prosiak – a Wasze dzieci kogo lulają do snu? // 4. Zdrowe zupy też są fajne, ale nie oszukujmy się – kto nie ma czasami ochoty poszaleć? //Wydeptana ścieżka. Nie zbłądzimy. W lutym na blogu pojawił się artykuł, gdzie mogłyście znaleźć kilka inspirujących linków, nową składankę, okrutną recenzję popularnego teraz dokumentu (dla równowagi pisałam także o tym, co warto obejrzeć) i mogłyście poznać największy niewypał w historii MLE… Czytałyście?1. Zimowe spacery. Jednym z niezastąpionych modeli okazały się śniegowce marki Bogner. // 2. Face to face. // 3. Co roku liczyłam, w tym przestałam – po piątym… // 4. Z taką koroną mi do twarzy!A tu nasze poniedziałkowe centrum dowodzenia. Monika z początku była kimś w rodzaju asystentki, ale teraz pomaga mi właściwie we wszystkim. Razem planujemy i realizujemy sesje produktowe dla MLE, pomaga mi tworzyć oferty reklamowe, jak trzeba to zrobi zdjęcia i ogarnia całą masę firmowych problemów życia codziennego. Do tego jest super skromną i mega kochaną osobą. No i uwielbia zwierzęta, a to tak jakby istotne u mnie w pracy ;).Pucia w naszym domu nigdy za wiele. Książeczki z tej serii mają w sobie jakąś niezwykłą moc przyciągania maluchów (i ich rodziców też!) więc każdy nowy "odcinek" od razu ląduje u nas na regale. Z "PUCIEM w mieście" zajrzymy na plac budowy, do supermarketu, na dworzec kolejowy, do parku, gabinetu taty i na wystawę cioci Igi. Szósta część przygód Pucia może służyć zarówno dzieciom młodszym, jak i starszym przedszkolakom. Jej celem jest wzbogacenie słownika dziecka o nazwy nowych obiektów i czynności oraz rozwinięcie umiejętności opowiadania.1. I kolejne popisy domowej piekarni. // 2. Tę stronę chyba lubimy najbardziej. // 3. Szykujemy wiosenną garderobę. // 4. Najprostszy sposób na odświeżenie wystroju mieszkania. //Z tęsknoty za prawdziwym latem. Już widzę jak biały obłoczek biega sobie w czerwcowym słońcu, a ja nie mogę go dogonić. Kto wie? Może weźmiemy tę sukienkę na pierwsze od dawna prawdziwe wakacje? A nawet jeśli nie, to w Sopocie też będzie dobrze wyglądać. Tę piękną sukienkę znalazłam w sklepiku marki Mille Miracles. Jest wykonana z wysokogatunkowej mieszanki wiskozy z lnem, dzięki czemu oddycha, jest miękka w dotyku, przewiewna a jednocześnie wygląda elegancko. Pod spodem została podszyta delikatnym batystem bawełnianym, który zapobiega prześwitywaniu. Na ubraniu nie znajdziecie wszytej metki przy karku, bo jak wiadomo mamy i tak je potem muszą odpruwać ;). 1.  Smak konfitur – to naprawdę miły sposób, aby przypomnieć sobie ulubione letnie owoce w czasie, gdy jedyny krzaczek malin w ogrodzie posłużył jako stelaż do bałwana. // 2 i 3. Niezwykłe róże z polskiego ogrodu w Łańcucie stały się inspiracją do stworzenia wyjątkowego zapachu Izia la Nuit od Sisley Paris. Całą historię przeczytacie w tym wpisie. // 4. Póki co – mrożona… ale z niecierpliwością oczekuję sezonu na fasolkę szparagową. Gotowane warzywa z kroplą oliwy to kolejne danie, które ratuje mnie do "porządnej obiado-kolacji" którą zawsze jemy wszyscy razem.  //

Konfitura o smaku mango z jabłkiem. Pochodzi ze sklepu Jadłosfera. Gorąco polecam też tę malinową z migdałami!Śniadanie na życzenie męża. 1. Las zimą zachwyca najbardziej. // 2. A ty, mała królewno, dasz dziś trochę popracować mamie? // 3. Gdy tak długo decydujesz się, które plakaty masz wybrać, że aż jesz z nimi śniadanie. // 4. Borówka, śmietana, konfitura, masło = niebo. //Odkopałam stare UGG'i, szary dres i puchową kurtkę. Czyżby (nie)idealna stylizacja na Look of The Day? ;)Macie wrażenie, że już gdzieś to widziałyście? :D Ale tym razem zamiast jogurtu jest zielone smoothie! Czy to nie zmienia postaci rzeczy?1. Gotowa na wiosnę! // 2. Po takie paczki mogłabym ścigać kurierów codziennie. // 3. Oj nie! To wcale nie jest smoothie z poprzedniego zdjęcia tylko krem z groszku! // 4. Jak dobrze, że ktoś jednak postanowił zawrócić…//

Włączamy piąty bieg, aby móc więcej czasu spędzić na spacerze z tym wariatem. Jest i słynne "wurstel mit patate"! Zosia pewnie spadnie z krzesła, jak zobaczy tę niezwykle wyszukaną potrawę, ale co zrobić – kochamy frytki z parówką, a w marcu już nie wypada jeść tego schroniskowego dania. 

Lada moment będzie tu zielono! Dziękuję za uwagę!

 

*  *  *

 

 

 

LOOK OF THE DAY – GETTING READY TO GO NOWHERE

black sweater / sweter z golfem – H&M (dział męski)

black trousers with cut-out / spodnie z rozcięciem – MLE Collection (dostępne w drugiej połowie marca)

leather sandals / skórzane sandały – Guess (stara kolekcja)

leather bag / skórzana torebka – Arket

   W każdą niedzielę, przy okazji pisania wpisów, temat ciuchów powraca do mnie jak bumerang. Ciekawa jestem jak ostatnie dwanaście miesięcy wpłynęły na Wasze podejście do ubrań. Ile kompletów dresów kupiłyście? Ile razy miałyście na nogach szpilki? Czy przed szafą spędzacie mniej czasu, bo w ciągu dnia i tak widzi Was mniej osób i po prostu szkoda Wam wysiłku na komponowanie idealnego stroju? Śledzicie jeszcze relacje z tygodni mody? A może zdecydowanie bardziej interesują Was artykuły o wpływie przemysłu odzieżowego na środowisko? Czy w czasach zarazy stwierdziłyście, że cała ta moda to jedna wielka wydmuszka i nie chcecie mieć z nią nic wspólnego?

   Ciężko mi samej jednoznacznie odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Wiem natomiast, że tej wiosny chciałabym móc wykorzystać dzisiejszy zestaw  w normalnych okolicznościach. Mam na sobie sweter męża z H&M-u, buty sprzed kilku sezonów i jedyną torebkę, którą kupiłam w zeszłym roku. Spodnie to taki pstryczek w nos dla tej części mnie, która obraziła się na nowe trendy. 

Przepis na przedwiośnie, czyli pomysł na babkę ziemniaczaną z fetą, szpinakiem i cukinią

*     *    *

Ostatnio na orłowskiej plaży spotkałam znajomą mojej Mamy, która nieśmiało podeszła do mnie (nie chciała nam przeszkadzać, widząc moje próby usypania młodego kawalera) zachwalając babkę ziemniaczaną. To jej ulubiony przepis, który robi – jak sama przyznała, już z zamkniętymi oczami. Co więcej, reszta rodziny też za nim przepada. Nawet jej jedenastoletnia wnuczka dąży w nim do perfekcji. Takie przypadkowe spotkania sprawiają, że jeszcze bardziej widzę sens mojej pracy. Świadomość, że gdzieś w czeluściach internetu nadal zaglądacie tu do mnie, motywuje. Gdybyście zatem mieli ochotę na modyfikacje babki ziemniaczanej z 2014 roku z mojej pierwszej książki, to z przyjemnością Wam dzisiaj polecam. Wzbogaciłam go o duszony szpinak, kminek i fetę. Ciekawa jestem czy ona również wpadnie Wam w oko?

Skład:

(ilość przeznaczona na tradycyjną formę tzw. keksówkę)

800 g ugotowanych ziemniaków

3 opakowania szpinaku (ok. 600 g)

2 opakowania fety

1 główka czosnku

1 średnia cukinia

2 jajka (oddzielnie żółtka i białka)

1 łyżka kminku (jeżeli nie lubisz, możesz zamienić na oregano lub tymianek)

szczypta gałki muszkatołowej

sól morska i świeżo zmielony pieprz

A oto jak to zrobić:

1. Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy wyciśnięty czosnek, a następnie partiami dodajemy szpinak. Całość dusimy, aż objętość trzykrotnie się zmniejszy. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, gałką muszkatołową i solą (uwaga, soli nie za dużo, bo w przepisie mamy fetę). Odstawiamy. Gdy szpinak ostygnie, mieszamy go z ubitą pianą z białek.

2. Ugotowane ziemniaki ugniatamy w dużym garnku na puree. Dodajemy żółtka, startą na dużych oczkach cukinię, kminek i pokrojoną fetę. Mieszamy, a następnie dodajemy wymieszany szpinak. Gdy składniki się wymieszają, masę przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Babkę pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C przez 60 minut. Po upieczeniu studzimy. Możemy podać z płatkami chili.

Ugotowane ziemniaki ugniatamy w dużym garnku na puree. Dodajemy żółtka, startą na dużych oczkach cukinię, kminek i pokrojoną fetę.

Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy wyciśnięty czosnek, a następnie partiami dodajemy szpinak. Całość dusimy, aż objętość trzykrotnie się zmniejszy. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, gałką muszkatołową i solą (uwaga, soli nie za dużo, bo w przepisie mamy fetę). Odstawiamy. Gdy szpinak ostygnie, mieszamy go z ubitą pianą z białek.

Gdy składniki się wymieszają, masę przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.

Babkę pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C przez 60 minut. Po upieczeniu studzimy. Możemy podać z płatkami chili.

Top 5: Najlepsze stylizacje polskich blogerek, które w końcu ciepło się ubrały

   Można by powiedzieć "lepiej późno niż wcale", ale w tym przypadku raczej Was taki komentarz nie udobrucha. Polskie influencerki spóźniły się nieco z zimowymi propozycjami – z dnia na dzień zaskoczyła nas odwilż stulecia i zamiast wybierać śniegowce zaczynamy czyścić białe trampki. No może trochę przesadzam – znając przewrotność Matki Natury w marcu jeszcze nie raz zmarzniemy. Jeśli więc zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, to dzisiejsze zestawienie może okazać się przydatną inspiracją.  

 

MIEJSCE PIĄTE

@knaji

Z przyjemnością przedstawiam Wam Karolinę, która pojawia się w tym cyklu po raz pierwszy. Jej dzisiejsza stylizacja z pewnością wpisze się w gusta osób, które poszukują w modowych zestawach koloru. Sztuka łączenia mocnych printów i weselszych barw to coś, co mi samej chyba nigdy nie wychodziło (wystarczyło aby minęło kilka tygodni, a ja już nie mogłam patrzeć na zdjęcia stworzonego przez siebie zestawu), Karolina wygląda super, a oryginalna fryzura (na którą również bym się nie odważyła chociaż bardzo mi się podoba) tylko dodaje uroku. 

 

MIEJSCE CZWARTE

@adriannakruszewska

Nie ma nic cieplejszego niż długi, puchowy płaszcz, a ten który wybrała Adrianna dodatkowo ma pasek i podkreśla jej zgrabną talię. Wełniana czapka i czarne śniegowce na pewno sprawdziłe się podczas srogich mrozów. Niby monochromatycznie i zwyczajnie, a jednak fajnie. 

MIEJSCE TRZECIE

@horkruks

Podoba mi się kolorystyka tego zestawienia –  pod czarną kurtkę Laura włożyła ubrania w jasnym, kremowym odcieniu. Chętnie bym go włożyła w trakcie wypadu w Alpy. Niedawno pokazywałam stylizację z podobnymi śniegowcami i wspominałam o tym, jak cenię sobie moon bootsy (zimą są niezastąpione!), a patrząc na to zdjęcie od razu żałuję, że nie mam białego modelu!

MIEJSCE DRUGIE

@styleonbykinga

Długie płaszcze to coś z czym nie rozstaję się zimą. Pozwalają ubrać się na cebulkę, chronią nas przed mroźnym wiatrem i śniegiem, a jednocześnie wyglądają stylowo. Ten, który włożyła Kinga jest w kratę i fajnie wygląda w zestawieniu z oliwkową czapką i wełnianym swetrem.

MIEJSCE PIERWSZE

@igawysocka

Dziś na miejscu pierwszym znalazła się Iga – pewnie dlatego, że sama jestem dziś podobnie ubrana. Masywne botki (idealne na ukrycie grubej skarpety), długi płaszcz, czarna czapka i sweter w paski to niezadowna i jednocześnie modna kompozycja. A Wam które miejsce najbardziej przypadło do gustu?