If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Last Month

   Czasem to uczucie trwa tylko kilka chwil, czasem rozciąga się na tygodnie. I chociaż dotyczy przemijania, to przynosi przyjemną świadomość bycia częścią czegoś większego, wiarę w niezmienność świata, która – nawet jeśli bezwzględna – daje poczucie bezpieczeństwa. Mowa o tych dniach na styku lata i jesieni, kiedy poranki są już rześkie, ale dni nadal ciepłe i słoneczne. Myślę sobie wtedy o tym, jaka natura jest piękna w pełnym rozkwicie życia. Niby jej młodość już przeminęła, niebawem przyjdzie zimowy kres, a ona błyszczy jak nigdy, powoli obsypując się złotem. Słyszałam już pierwsze marudzenie w otoczeniu, że koniec wakacji, że zaraz przyjdzie ochłodzenie, że ledwo się obejrzeli, a tu już wrzesień. W Sopocie ten stan jest bardziej namacalny – z dnia na dzień ulice stają się puste, budki z goframi znikają, a znajomi już nie dzwonią co drugi wieczór, że czekają na nas na plaży. 

   Mimo wszystko uwielbiam ten moment. W tym roku przeżywam go bardziej z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że w ostatnich tygodniach świat mediów społecznościowych pozostawał mocno z boku mojego życia i pracy. Nie gniewam się na nowe zasady rządzące Instagramem i próbuję się do nich dopasować będąc dalej w zgodzie z sobą, jednocześnie doceniam o wiele bardziej to nasze wspólne miejsce – blog – gdzie mogę publikować co chcę nie myśląc o algorytmach. Brakuje mi w sieci stron, które sama mogłabym poczytać, pooglądać i nie czuć się jednocześnie bombardowana treściami. Chciałabym z tego coś zapamiętać, zatrzymać dla siebie, przemyśleć, a nie zostać jedynie z bólem kciuka od scrolowania ;). W każdym razie, ostatnich kilka tygodni było cudownych. To znaczy, nie obyło się oczywiście bez przeszkód, ale w porównaniu do problemów, o których nie chcę już pamiętać, sierpień był pełen – nazwijmy to – perypetii. Teraz z uśmiechem na ustach patrzę na pranie suszące się na werandzie (i z nieco mniejszym uśmiechem na górę prania do zrobienia – powroty z wyjazdów z dziećmi kojarzą mi się przede wszystkim z zapachem proszku do prania ;)) i zabieram się za pierwsze kompletowanie plecaka dla przedszkolaka. 

   Nie zapominajcie o tym co najważniejsze, wszystko inne samo się ułoży. A jeśli macie teraz chwilę dla siebie to gorąco zapraszam na długą fotorelację z ostatnich tygodni lata. 

 

1. "Księga gaju laurowego i inne eseje." Autor tej powieści największe dzieła napisał pracując jako robotnik i magazynier na wielkich budowach socjalistycznych. Ciekawiło go niemal wszystko, co ważne, bez względu na czas i miejsce. Można przeczytać stronę, odłożyć na leżak i wrócić do niej po paru godzinach. // 2 i 3. Biel to dla mnie kolor letniego sezonu. Mam nadzieję, że jesienią też uda mi się go dobrze wykorzystać (caly opis stroju znajdziecie tutaj). // 4. Wakacje służą sztuce, a sztuka służy tym, którzy potrzebują ukojenia. Mój Sopot chyba o tym wie. W "Grandzie" każdy mógł zobaczyć wystawę zorganizowaną przez Desę. //No powiedz coś. Piękna kompozycja i oprawa rycin rodziny Kossaków. Wracamy z wernisażu. Tuż koło domu zwalniamy kroku, aby ten wieczór trwał jeszcze chwilę dłużej. Kto dojrzy tęczę?A tu już słoneczny poranek w Warszawie. Tym razem zatrzymaliśmy się w hotelu Puro i wyskoczyliśmy z pokoju tuż po świcie. 1. Ja się rozpływam w upale jak jej lody w wafelku, a jej z gracji nic nie ubywa. // 2. Dla tych co wstali o 11 to dopiero śniadanie. Ale ci którzy wstali przed szóstą chcą już obiadu, czyli miks jajka na twardo z frytkami.  // 3. Oglądaliście "Nie lubię poniedziałku"? Jeśli tak to z pewnością kojarzycie ten fragment wiersza Antoniego Słonimskiego "W Warszawie" // 4. Dla stęsknionych Paryża –  Łazienki. // 

Czasowa wystawa malarzy włoskich na Zamku Królewskim. Prawdziwą gwiazdą tego wydarzenia niewątpliwie było dzieło Sandro Botticelli'ego "Historia Wirginii" – obraz pierwotnie pełniący funkcję reprezentacyjną w jednej z siedzib rodu Vespuccich. Tę wystawę możecie oglądać jeszcze do 18 września w Zamku Królewskim w Warszawie a więcej informacji o niej znajdziecie tutaj

1. Szybkie zakupy… dorwałam wypatrzone skórzane spodenki, które mogliście zobaczyć w tym wpisie. // 2. Pędzlem malowany. // 3. Uczta, czyli zaaranżowana przez nas martwa natura. ;)  // 4. Znalazłam cień na schodach i mam zamiar z niego skorzystać. // Czyżby ta sama farba z Rossmanna? ;)
Same dobre wspomnienia z tego miejsca. Po Łazienkach biegałam, gdy miałam w Warszawie pierwsze praktyki (jeszcze jako niedoszła pani psycholog), a później odwiedziałam je od czasu do czasu, ale raczej w pośpiechu. Odkąd jestem mamą, a mój tata znów mieszka w Warszawie, Łazienki stały się dla nas ulubionym miejscem spotkań. "Cichnący słychać w oddali

Jęk zamykanych bram

I otośmy z sobą zostali

Tej nocy znów sam na sam.

 

W tę jedną godzinę przed świtem, 

Gdy w sennej martwocie trwasz, 

Odkrywam zasnutą błękitem 

Twą młodą, Warszawo, twarz."Wódka na widelcu. Polecam truskawki w zabajone!Czas w Warszawie upłynął nam zdecydowanie za szybko!Ptysie we włoskiej wersji. W końcu zawitaliśmy do "Lupo". 

Niby zatwardziała ze mnie fanka klasyki, ale taką lampę (?) chętnie bym przygarnęła. Wystrój restauracji Lupo miał nawiązywać do kultowych mediolańskich lokali. 

1. Moje alterego o imieniu "Kim" nosiłoby ten zestaw codziennie. // 2. Jeśli będziecie mieli jakieś wahania co wybrać to mogę Wam polecić makaron ze skórką cytrynową, burratę i liście szałwi w panierce. // Różowy jednorożec z kontrolą na budowie. Wyraźnie dał do zrozumienia, że wszędzie jest za mało brokatu. 1. Półka poświęcona architekturze i urbanistyce w wyjątkowym miejscu w Gdańsku – Sztuce Wyboru. // 2. Niby żal, że koniec lata, ale za tymi rekordowymi upałami nie będę tęsknić. // Babki z piasku i te łapki jak z obrazu. 1. To nie kadr z tunezyjskiej pustyni, tylko piękna polska Łeba. A cały wpis z tego dnia znajdziecie tutaj. // 2. Próby eliminacji kawy z diety ciąg dalszy. Ta niestety nie zakończyła się sukcesem.  // 

Gdy otwierasz trzecią firmę w życiu, myślisz, że jesteś już bardzo ważna i zajęta, a potem okazuje się, że początki zawsze wyglądają tak samo. 

Tego dnia catering zapewnił nam osiedlowy sklepik. Taką laktozową rozpustę może usprawiedliwić tylko żar z nieba.Moje zadania w pracy ostatnio mnie trochę zaskakują, ale od września niektórze rzeczy wrócą do normy… a niektóre nie :D.

W horoskopy zupełnie nie wierzę, ale z herbatą akurat gwiazdy trafiły ;). Puszka jest z kolekcji ZODIAC od Newbytea. Ja mam tę ze znakiem WAGA, któremu przyporządkowana jest herbata Earl Grey. Od lat piję herbaty właśnie od tej marki i inne już mi jakoś nie smakują ;). 

Tym razem herbata na wynos zamiast kawy.

Earl grey to teraz moja popołudniowa alternatywa dla kofeiny. Jedna mała kawa rano wystarczy. 

Spakowani, gotowi i punktualni. Ruszamy do Chorwacji. Najpierw zwiedzanie wyspy Hvar, aby na koniec zawitać na dwa dni do miejsca, które spokojnie może zyskać miano koszmaru influencerki. Mowa o Valamarze i krainie ślimaka Maro. Dużo kolorowych zjeżdżalni, dmuchanych żółwi, campingowego życia i parówek na kolację. I tego właśnie było mi trzeba. 1. Tradycyjnie zrobiłam tylko parę (no może więcej…) zdjęć drzwi, ale Wam pokażę te ulubione. // 2. To podobno jest gazpacho…// 3. Podglądam Adriatyk. // 4. Kot kameleon. // 

Pobudka! I widok jak ze snu na śniadanie. 

1. Po godzinach spędzonych na basenie pierwszy raz nie trzeba było namawiać do drzemki. // 2. Ale że z wózkiem mam wejść po tych schodach? Renesansowi architekci za nic sobie mieli udogodnienia dla mam z dziećmi ;). // 3. Ulubione śniadanie również na wakacjach. // 4. Żadnych złudzeń. Plaże w Chorwacji są kamieniste (nawet jeśli z daleka wydają się piaszczyste). Na pewno jest wiele miejsc w Europie, których ukształtowanie terenu jest przyjaźniejsze dzieciom, ale pojechaliśmy większą grupą, której zależało właśnie na tym kierunku. Dostosowaliśmy się więc do ich wyboru – i to bez żalu.  // Trzy stylizacje schnące na słońcu. Na szczęście na czarnym plam tak nie widać ;). 

1. Szwedzki stół i ona. // 2. Uwaga na jeżowce! // 

Weszłyśmy!

… ale wózek wniósł dziadek. 

Wakacje pełną gębą.  

Trzy pokolenia na jednym zdjęciu. Też bym chciała jeździć na wakacje z wnukami. Ale żeby to się udało trzeba być super babcią. Taką jak moja mama <3.

Wszystkie zmysły na kilku ujęciach. Smak potraw, obrazy, które zachwycają i szum fal.1. Skradzione z Instagrama Negin Mirsalehi. // 2. A tu w miasteczku Stari Grad. // Głodni? Coraz wyższe to towarzystwo. Jeden babcię już przerósł. Takie kąty tutaj1. Moje ulubione buty na lato. Sprawdziły się też na kamienistych plażach. // 2. Widok z okna Adriana Hotel. Na moim Instagramie dodawałam w ostatnich dniach sporo poleceń – znajdziecie je teraz w zapisanych relacjach. // 

1. Babcia i mała podróżniczka ze swoją najmodniejszą torebką od bardzo popularnej wśród przedszkolaków projektantki – Świni Peppy. // 2. Pierwsze skojarzenie? Gorące słońce czy Fangor? // Ani jedno, ani drugie. To opakowanie od Skoncentrowanego Serum Rozświetlającego do Twarzy od Oio Lab. Dodaje blasku, zawiera naturalne ekstrakty z Tremella Fuciformis*, nasion glediczji trójcierniowej, otrzymywany przyjazną dla środowiska metodą ekstrakt z kowniatka morskiego** oraz składniki nawilżające i stymulujące syntezę elastyny – zapewniając widoczne efekty już po 1 godzinie od pierwszego użycia. Pięknie rozświetla skórę, nawet po nałożeniu makijażu. Serum jest dosyć gęste, dzięki czemu nie spływa i łatwo je nałożyć. Zobaczcie poniżej jaką ma niespotykaną konsystencję. Z kodem MLE15 otrzymacie zniżkę 15%  na całą ofertę marki dostępną na www.oiolab.co. Kod ważny jest do 11 września (do końca dnia). 

Płynna delikatna diamentowa konsystencja nadaje skórze zdrowego blasku. 

1. Starsza idzie do przedszkola. Będziemy za nią codziennie tęsknić. // 2. Gdy ścigasz kuriera po całym mieście w poszukiwaniu paczki, na którą czeka cała rodzina… // 

Miodowa paczka od Apimelium! W końcu herbata znów będzie słodka! Jeśli ktoś z Was nie wie o co chodzi to już wyjasniam – Apimelium to coś w rodzaju miodowej prenumeraty – co dwa miesiące dostajecie przesyłkę z wyjątkowymi słodkościami wyprodukowanymi w ulu. Wprost z pasieki do Twojego domu. Co dwa miesiące otrzymacie najzdrowszą i najsmaczniejszą przesyłkę jaką można sobie wymarzyć. Jeśli Wy też chcielibyście zdobyć takie słodkości to mam dla Was kod rabatowy na Miodową Paczkę. Z kodem MLE22 otrzymacie do 11 września 5% zniżki. Nie. To nie jest kolejny zamiennik kawy ;). Te słoiki jadą już ze mną z wizytą do mamy.  Praca wre. A efektów nie widać ;).

1. "Tak jak mówiłem. Pod koniec sierpnia wszystko będzie skończone."  // 2. Stara szkoła. // 3. i 4. Wczesne poranki po burzy to był jedyny moment aby nacieszyć się chłodem. // 

W niedzielę można. Gdyby każdy z nas jadł mięso raz w tygodniu, to… dokończcie zdanie w komentarzu! :)Nasz najdzielniejszy skarb skończył roczek. Kuzyni i starsza siostra dzielnie pomagali w rozpakowywaniu prezentów. 
1. "Miałaś na głowie tysiąc trosk, a rozkochałaś w sobie cały świat" – życzenia od dziadków, po których mama chlipie. // 2. Widzimy się w Sempre o siedemnastej! // A Ciebie chyba nikt na to przyjęcie nie zapraszał ;)Tym kadrem z pierwszymi złocistymi liśćmi żegnam się dziś z Wami! Dobranoc!

*  *  *

 

 

Look of The Day – Dolce far niente

bag / torba – Longchamp

linen shirt / lniana koszula – Seaside Tones

leather shoes / skórzane czarne klapki – Simple

sunglasses / okulary przeciwsłoneczne – specs

shorts / skórzane szorty – 303 Avenue

   Ciepłe odcienie wapienia, z którego w Chorwacji budowało się całe miasta, bielejący na słońcu kamień, zgaszone zielenie i beże oliwnych drzew, a to wszystko na tle wody w której migoczą wszystkie najpiękniejsze odsłony błękitu – od lazurowego bliżej brzegu, aż po atramentowy tuż poniżej linii horyzontu – wszystkie te obrazy zapisuję w głowie i utwierdzam się w przekonaniu, że piękniejszych kolaży niż natura nikt z nas nie wymyśli. Tuż po zimnym prysznicu i ostatniej tego dnia filiżance kawy, wkładam na siebie najmilsze dla muśniętego słońcem ciała materiały – len i skórę, a do tego grubo tkane płótno na torebce.

   Być może to pewien nietakt, że będąc w Chorwacji, tytułuję ten wpis włoskim zwrotem, ale nie będę silić się na zwroty przetłumaczone z translatora, skoro z chorwackiego znam póki co niewiele ponad „hvala”, „dobar dan” i „jagoda” (która oznacza o dziwo truskawkę). W ostatnim czasie napotkałam sporo „heheszków” na temat tego, że ten kierunek stał się dla nas aż nazbyt popularny, ale ja skwituję to tak: niech ktoś spróbuję powiedzieć złe słowo o dalmatyńskim wybrzeżu, a będzie miał ze mną do czynienia. Wyspa Hvar to z pewnością jedno z piękniejszych miejsc, jakie widziałam i nie dziwię się tym wszystkim, którzy chcą tutaj wracać i pokazywać ją innym.

Jak z apetytem rozpocząć dzień? Upieczmy razem maślane drożdżówki z twarożkiem, śliwkami i dużą ilością kruszonki

*    *    *

  Ten przepis jest magiczny i bardzo prosty, ale zależy od dwóch kwestii: świeżych drożdży i wesołej aury roztaczanej przez domowych cukierników. Im więcej ugniatania, rozsypywania, podjadania (mam na myśli oczywiście surową kruszonkę ;-)) tym lepszy efekt. Śliwki możemy zastąpić brzoskwiniami lub morelami. A najlepiej niech zadecydują mali szefowie kuchni, na jakie owoce mają ochotę!

Skład:

Przepis na ciasto:

400 g mąki + garść do podsypania

150 ml ciepłego mleka, najlepiej 3,2 %

30 g świeżych drożdży

50 ml oleju roślinnego

2 jajka

50 g cukru

100 g masła

10-12 śliwek węgierek lub brzoskwinie/morele

farsz:

ok. 200 twarogu

1 żółtko

4 czubate łyżki cukru

kruszonka:

50 g mąki pszennej

50 g cukru pudru

30 g schłodzonego masła

do posypania: cynamon, cukier puder

A oto jak to zrobić:

  1. Świeże drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku z łyżką cukru i 2 łyżkami mąki. Zaczyn odstawiamy w ciepłe miejsce (najlepiej przykrywając lnianą serwetą). Po 15 minutach powinien podrosnąć.
  2. Do oddzielnej miski przesiewamy pozostałą mąkę, cukier i jajka. Dodajemy wyrośnięty zaczyn i jednocześnie mieszamy. Następnie dodajmy rozpuszczone i ostudzone (nie gorące!) masło i wyrabiamy ciasto (korzystam z pomocy haka). Po kilku minutach wyrabiania ciasta dolewamy cienkim strumieniem olej i ponownie ugniatamy ciasto. W efekcie końcowym ciasto dość mocno przykleja się do rąk – zamierzony efekt. Gotowe ciasto wkładamy do szerokiego naczynia i przykrywamy lnianą serwetką. Pozostawiamy w ciepłym miejscu na ok. 1,5 godziny do wyrośnięcia (ja stawiam przy otwartych drzwiczkach piekarnika).
  3. Aby przygotować farsz: żółtko ubijamy z cukrem na kogel mogel, gdy masa podwoi swoją objętość, dodajemy twaróg i miksujemy, do uzyskania jednolitej konsystencji.
  4. Aby przygotować kruszonkę: wszystkie składniki zagniatamy i formujemy kulę, schładzamy w zamrażarce max. 20 minut.
  5. Wyrośnięte ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na kilka części. Z jednej części formujemy kulkę, lekko spłaszczamy i umieszczamy na niej twarożek oraz kawałki śliwek. Posypujemy cynamonem i ścieramy na grubych oczkach schłodzone kruche ciasto. Drożdżówki pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C przez 15 minut. Przed podaniem możemy posypać cukrem pudrem.

Look of The Day

leather bag / skórzany worek – Balagan (poniżej kod, o który pytałyście)

sandals / sandały – Porte&Paire (nie wiem czy polecam, bo po roku rzemyki prawie przetarte)

linen shirt / lniana biała koszula (którą noszę od kilku lat) – Seaside Tones

sweater / sweter w paski – Massimo Dutti (dział męski)

linen shorts / lniane szorty – Kornelia Rataj

   Słusznie pewnie zauważycie, że podobny strój miałam na sobie jakiś czas temu. Z dobrych pomysłów warto jednak korzystać częściej niż jeden raz na sezon, dlatego zmodyfikowałam ostatnią wersję (top i spódnicę zastąpiłam szortami i koszulą). Liczba upalnych dni w tym miesięcy zdecydowanie wykroczyła poza standardowe możliwości mojej szafy. Ulubione letnie sukienki nie nadążały z wyschnięciem na suszarce, stąd potrzeba szukania nowych połączeń, ale z użyciem rzeczy, które już mam. 

   Marka Balagan ma miniakcję BACK TO DRESSCODE. Z tej okazji stworzono zakładkę o tej właśnie nazwie, która obejmuje klasyczne modele butów i toreb, idealnych na powrót do biura/szkoły po wakacjach. Zakładka jest dostepna tutaj. Skórzany worek, który widzicie na zdjęciach też jest w tej selekcji. Zakładka jest objęta 20% rabatem po wpisaniu tego kodu do koszyka. Wystarczy, że posłużycie się kodem backtodresscode.