
Wpis powstał we współpracy z marą Olini i Francine&Mat, a także zawiera lokowanie marki własnej i linki afiliacyjne.
Fajny był ten styczeń. Taki nie za krótki. Właściwie to był jak wielka zimowa epopeja. Miesiąc, który zwykle jest czasem wyciszenia, tym razem był niekończącą się mroźną opowieścią, w której wszyscy graliśmy podobne postacie. Każdy spacer stał się małą (i nieco ryzykowną) przygodą, a spadające temperatury grały pierwsze skrzypce we wszystkich programach informacyjnych ostatnich dni.
Przy tych niecodziennych okolicznościach działo się u mnie wszystko to, co dziać się powinno. Codzienne obowiązki, praca, szukanie pomysłu na obiad, podróże, ferie, problemy i małe radości. Nic nie staje się wolniejsze ani szybsze w związku z tym, że za oknem zawierucha i temperatury jak na księżycu. Z jedną małą różnicą – przy wszystkich niedogodnościach i trudach, które przyniosła ze sobą ta zima, jedno trzeba jej przyznać. Będzie niezapomniana.
Zaparzcie więc sobie herbaty, zaciągnijcie koc aż po pachy. Spróbuję Was przekonać, że styczeń był jak serial, którego nikt nie wybrał, ale wszyscy oglądali go z ciekawością.

Ten moment, gdy widzisz siebie sprzed 32 lat :).
Najlepsze prezenty przychodzą na koniec. Dziękuję Chanel za odrobinę mroźnego blasku na mojej skórze.
Gdy chcesz być idealną mamą, więc zabierasz dzieci na drugi w tym dniu zimowy spacer, na który one nie chcą iść jeszcze bardziej, niż na ten pierwszy (za karę musiałam nosić ich „bałwanka” przez 3 kilometry, bo przecież trzeba go zabrać do domu).
Pierwsza herbata na mrozie zawsze smakuje wyjątkowo!
Kroniki Makelifeeasier – Ciekocinko. Rok 2026.
1. Sprawdzam na ekranie telefonu, czy moje włosy nadal wyglądają idealnie ;). // 2. Niech to się tu wysuszy, a my idziemy grać w Jengę. //
To ten produkt – zima w płynie. Pięknie rozświetla i pachnie No5.
1,2 i 4. Kocham święta i ciężko mi się z nimi żegnać, a jednocześnie odczuwam wielką ulgę, gdy udaje mi się uporać z choinką i toną ozdób w mieszkaniu. I gdy w pewne styczniowe popołudnie, z bólem serca, zakończyłam ten świąteczny pogrzeb i opłakałam każdą chowaną do pudełka bombkę, mój mąż powiedział, że według ChataGPT kolędy można śpiewać aż do 2 lutego, czyli do Święta Ofiarowania Pańskiego. I on, wraz z naszymi dziećmi, zamierza skorzystać z tej możliwości. Także czekał mnie wieczór z "Lulajże Jezuniu". Doprawdy, W S P A N I A L E. // 3. Kolejny rozdział pod tytułem "w MLE nie korzystamy z AI". W spadku po nagrywkach została mi ta góra masła. Nie zmarnowała się ani odrobina, bo w moim domu masło zawsze znika podejrzanie szybko.
Idealny zimowy dzień w Trójmieście.
1. Jak dobrze, że w tym roku zrobiłyśmy w MLE najcudowniejsze rękawiczki (a ja nie ograniczyłam się do zostawienia sobie tylko jednego koloru). // 2. Jeśli jest Wam zimno, to idźcie z dwójką dzieci na lodowisko i próbujcie je uczyć jeździć na łyżwach. Gwarantuję saunę parową pod własną kurtką. Nie dziękujcie. //
Przyjechałam do gdańskiego schroniska w Alpach. Czy jakoś tak. Zapiszcie sobie to nowe miejsce na Garnizonie: SLOW.
1. Świetnie zaprojektowana przestrzeń. Surowa i przytulna jednocześnie. No i spotkałam moją Obserwatorkę! // 2. To nie jest oszroniona elewacja. To sufit, który wygląda niczym pokryty delikatną warstwą śniegu. // 3. Nasz masełkowy Graz wciąż dostępny w MLE, ale w ostatnich sztukach. Gotowi na bardziej wiosenne kolory? // 4. Nawet zwykły omlet był naprawdę wyjątkowy. //
"Asia, to moje rękawiczki, prawda?"
Jeśli nie jadasz śniadań, to w SLOW zaczniesz.
Wrócimy tu!
1. Praca z domu oznacza mniej więcej tyle, że przygotowujesz sobie biurko, ale prawie w ogóle przy nim nie siadasz. // 2. Moja pierwsza książka w 2026 roku to…. ta książka jest jak namiastka prawdziwej podróży. Uwielbiam koncepcję tej serii przewodników, a Wenecja to chyba mój ulubiony (mam jeszcze Paryż i Tokio). // 3. Pogoda sprzyja tworzeniu kolejnej zimowej kolekcji :). // 4. Chyba czas o Ciebie zadbać, bo jesteś jakaś taka potargana. Ta lampa to jedna z tych rzeczy, która chyba nigdy mi się nie znudzi. //
Wracam do moich nierozwiązanych problemów.
Frędzle, które miały być hitem MLE w kolejnej kolekcji FW 2026, wychodzą w produkcji tak drogo, że nikt by ich nie kupił. Nie ma to, jak ponieść pierwszą porażkę, jeszcze nim wyszło się z domu.
Na co nie wydam pieniędzy w 2026 roku? Na śliczne dziecięce ubranka wykonane w 100% z poliestru i akrylu. Na zabiegi medycyny estetycznej, których nie przetestowały wcześniej moje przyjaciółki :D. Na kosmetyki od influencerek, o których nie wiem nic poza tym, że są zbyt idealne, aby mogły być prawdziwe. Na jedzenie, które nie jest albo „mega zdrowe” albo „mega pyszne”. I na swetry. Za dużo o nich wiem, aby wybierać coś innego niż MLE.
1. Mokro, zimno, zapachy trochę jak przy weneckim kanale. Widoki równie oszałamiające. // 2. Mam stosik zaplanowanych lektur na każdy miesiąc roku i dopóki ich nie przeczytam, nie kupuję nic nowego. (Chyba, że dacie mi znać, czy któraś z tych nie jest przypadkiem beznadziejna.) // 
Sopot o 16:30. Za dwa miesiące będziemy tu podziwiać pierwsze tulipany.
Pamiętam, jak lata temu po raz pierwszy odwiedziłam Cortinę d’Ampezzo we włoskich Dolomitach. I jak bardzo byłam zachwycona tamtejszym stylem. Mieszkańcy tego miasteczka pięknie łączyli modę z regionalnym rzemiosłem (a przyjezdni próbowali to podłapać). W oczy rzuciły mi się tam też białe dżinsy noszone dosłownie przez wszystkich. Przy minus dziesięć. Cóż to była za ekstrawagancja te piętnaście lat temu! A że lecę na imprezę Après-ski (to nic, że w Gdańsku) wskoczyłam właśnie w białe dżinsy. A co! Całe zamieszanie wynika oczywiście z nowej książki Zosi o Tyrolu. 
Ja: Och, dziękuję bardzo, ale ograniczam słodycze.
Obsługa: Ok. Następny!
Również ja: To w takim razie poproszę podwójną porcję.
Fikka i tyrolskie klimaty to naprawdę świetne połączenie.
A skoro już mowa o Tyrolu…
Móc raz w roku, przez kilka dni, zobaczyć te widoki, to dla mnie zawsze największa nagroda. Nawet jeśli sporo czasu spędzałam pod kocem w swetrze, bo jak każda zapracowana mama, najbardziej lubię chorować na urlopie.
Nie mogę uwierzyć w to, co Włosi umieją wyczarować z pomidora, czosnku i kilku listków bazylii. I to zajmuje im 3 minuty. I jedzą to nawet moje dzieci. Czary.
Val di Fiemme. Region, który traktuję trochę jak drugi dom.
Każdy ma już swoje plany na tydzień. Chociaż naprawdę nie wiem, co oznacza plan na niedzielę.
Mała przypominajka, że na blogu pojawił się cały artykuł o Cortinie w przeddzień Igrzysk. 
Gdy wydaje Ci się, że wyjeżdżasz z zimowej krainy i żegnasz się ze śniegiem, a okazuje się, że w domu czeka na Ciebie pogodowy kataklizm.
1. "Kasia, gdzie Ty poszłaś? Miałyśmy usiąść do ogarniania KSEF-u!" // 2. Nie wiem, czy to jakiś rodzaj psychologii krańców świata, ale ludzie znad morza wyjątkowo często mają słabość do gór. Jakby samo dotarcie do miejsca, gdzie coś się kończy – woda albo skała – pomagało poczuć się lepiej. A nasze Zakopane od ponad stu lat działa jak magnes, nie tylko jako miejscowość, lecz także jako obietnica intensywności. Wystawa "Pociąg do Zakopanego" dobrze łapała tę atmosferę i bardzo chciałam ją zobaczyć. Marzenia jednak mają to do siebie, że świetnie radzą sobie w teorii, a codzienność wciąż upiera się przy swoim. Zamiast pociągu – album. Zamiast wernisażu – kanapa. Dobre i to. Dziękuję DESA za tę namiastkę góralskiego życia. //
Miłe zadanie w pracy, czyli szukanie inspiracji do nowej kampanii MLE. Uwierzcie mi, że tym razem będzie to coś wyjątkowego.
Poniedziałek na hołmofisie. Jak myślicie, Portos bardziej pomaga czy jednak przeszkadza?
"Witkacy" Michała Zaborowskiego. Czy ten obraz nie jest rewelacyjny? Wystawa "Zakopane, Zakopane" do obejrzenia na ulicy Pięknej 1 w Warszawie do 12 lutego.
1. Wigilia, wigilii, wigilii […] wigilii Tłustego Czwartku to jeden z moich ulubionych dni w roku. // 2. Przepraszam, coś przerywa, muszę kończyć. //
Nie pamiętam takiej zimy w Sopocie. Wiecie, że coraz więcej badań udowadnia, że chłód (niekoniecznie w wersji ekstremalnej) jest dla nas zdrowy, wzmacnia odporność, spowalnia procesy starzenia, zwiększa wydolność i możliwości regeneracyjne, a jego ciągłe unikanie może mieć negatywny wpływ na nasze ciało?
Ok. Nie poddajemy się i próbujemy dalej.
1. Toteme. Marka założona przez jedną z pierwszych skandynawskich ifluencerek. // 2. Ostatni rzut oka, bo dziś ma przyjść odwilż. Moje cele na dziś? Nie zrujnować efektów wczorajszej pracy i wrócić do domu z suchymi skarpetkami. //
Podobno w moim Gdańsku pierwszy raz od 16 lat wydarzyło się to…
Czyli jednak to nie AI. (A chodzenia po Motławie i innych zamarzniętych rzekach nie polecam).
Temperatura w kuchni wynosi 15.5 stopnia. Chyba wyciągamy świeczki z pieca kaflowego…
Utwór „Zima” Vivaldiego tak idealnie pasuje do tego, co teraz dzieje się w Sopocie, że aż przechodzą mnie ciarki (albo to ta śnieżka, która właśnie rozbiła się o mój kark).
"Sopotarktyda" i kilka zamarzniętych kadrów.
Obita kość ogonowa za 3…2…1.
Nie pamiętam takiej zimy. A Wy?
1. Ostatnie zdjęcie i… telefon zamarzł. // 2. Do truskawek i szparagów, jeszcze trochę czasu, ale robimy, co możemy, aby w tej styczniowej diecie było "trochę zielonego". Uprzedzając Wasze pytania – sweter pojawi się w najbliższy piątek. //
Bo w taką pogodę nawet sałatka musi mieć w sobie gorące składniki. Brukselka i ziemniaki to może nie jest szczyt naszych marzeń, ale wystarczy chwila, aby zrobić z nich zdrowy posiłek.
Składniki:
świeża brukselka (jedno z niewielu zielonych warzyw, które można teraz kupić w warzywniaku)
ziemniaki (tu również nie więcej niż pół kilo wystarczy, łącznie mamy już kilogram)
szpinak
rukola
orzechy pekan
oliwa
koperek
sól i pierz do smaku
pasta miso
tran z Olinii o ulubionym smaku (ja tutaj polecam cytrynowy – pasuje do warzyw)
Warzywa dokładnie myjemy. Brukselkę obieramy i kroimy na pół. Ziemniaki porządnie szorujemy i kroimy na kawałki. Zaczynamy od ziemniaków, które obtaczamy w oliwie, paście Miso, soli i odrobinie przypraw. Najpierw wrzucamy na blachę ziemniaki na 20 minut (w 180 stopniach) a po upływie tego czasu, dodajemy brukselkę skropioną oliwą i doprawioną solą i pieprzem. Gorące warzywa wrzucamy na talerz razem ze szpinakiem i rukolą. Doprawiamy solą, pieprzem, dorzucamy koperek oraz ulubione orzechy, a na koniec polewamy wszystko tranem od Olini (w ogóle nie ma zapachu ryby, a cytrynowy posmak, świetnie podbija smak dania).

Przemycam zdrowe oleje do naszejd diety, jak tylko potrafię. Ten tran o smaku cytrynowym od Olini naprawdę świetnie pasuje do warzyw (danie nie może być bardzo gorące). Moje dzieci niechętnie jadłyby taki olej z łyżki, ale fasolkę szparagową z takim dodatkiem, to jak najbardziej (polecam też spróbować z tostem z awokado). (jak klikniecie w link, to od razu nalicza się na niego mój rabat). :)
A tu kilka bardzo ważnych faktów o tranie Olini: producent ma certyfikat Marine Stewardship Council (MSC), który potwierdza, że ryby, z których jest tworzony, łowione są zgodnie z rygorystycznymi Standardami Zrównoważonego Rybołówstwa. MSC przyznaje się na 5 lat konkretnym rybakom, którzy prowadzą połowy określonego stada. Co roku muszą oni poddawać się audytowi i stale usprawniać swoje działania. Zrównoważone połowy w mniejszym stopniu wpływają na ekosystem morski. Zapewniają też bezpieczną przyszłość rybackim społecznościom i ludziom z branży rybackiej. Jego TOTOX wynosi 5*. Tran cytrynowy ma także korzystny stosunek omega-3, omega-6 i omega-9 – 12,1:1:14. Dlaczego to ważne? Kwasy tłuszczowe pełnią różne role w organizmie, więc należy dostarczać je we właściwych proporcjach. Olej z wątroby dorsza jest poddany delikatnemu oczyszczaniu, dzięki czemu nie zawiera zanieczyszczeń – w tym metali ciężkich (np. rtęci, ołowiu), dioksyn i pestycydów (PCB).
Nie lubię drastycznych zmian i nie uważam siebie za zeschizowaną fanatyczkę zdrowej diety, ale obstawienie się w kuchni takim zestawem sprawia, że małymi krokami i niewielkim wysiłkiem mogę dbać o zdrowie całej rodziny. Jeśli chciałybyście zacząć, ale nie wiecie jak, to Olini naprawdę zna się na rzeczy.
Na mojej tacy z olejami znajdziecie też olej z wiesiołka (świetny do sałatek albo smoothie), olej z czarnuszki (ten piję w formie shota, bo ma bardzo intensywny smak, ale uważam, że warto – jego udowodnione właściwości prozdrowotne naprawdę robią wrażenie) i tran o smaku pomarańczowym (do owsianek i innych słodkich śniadań, pasuje nawet do naleśników).
Jak widać afirmowanie plaży i wakacji niektórym wystarcza, aby się rozgrzać.
Ale mi z całą pewnością afirmacje nie wystarczają. Po ostatnim spacerze na mrozie, byłam tak skostniała, że pierwszy raz od roku postanowiłam zrobić sobie gorącą kąpiel we własnej wannie. Tym bardziej, że dotarła do mnie taka paczka. Wydawało mi się, że kosmetyki, sposób ich zapakowania, zapach i tak dalej, nie mogą już na mnie zrobić wrażenia. A jednak produkty Francine&Mat sprawiły, że od razu miałam ochotę je otworzyć i użyć. 
Dobra. Na pierwszy rzut biorę puder do kąpieli i ten olejek. Marka Francine & Mat jest nowa na polskim rynku, ale myślę, że lada moment stanie się bardzo popularna. Z kodem MLE10 otrzymacie rabat na wszystko do 18 lutego (z wyłączeniem zestawu 3 mgiełek, bo jest on już w obniżonej cenie na stronie).
Wszystko gotowe, trudno uwierzyć, że czeka mnie taki relaks, aż tu nagle…
Pająk wyłowiony garnkiem. Kąpiel uratowana.
Polecam takie odmrażanie każdej mamie, babci i prababci :).
Czy może być bardziej trafiony film na dzisiaj niż "Pojutrze", w którym zamarza pół kuli ziemskiej? Chyba nie, prawda? A jeśli nie chcecie wracać do starych klasyków, to polecam film "Jedna bitwa po drugiej", który jest już dostępny na różnych platformach streamingowych.

No i witamy luty! Pamiętajcie o blogu, bo będzie się tu dużo działo w najbliższym czasie. A trzeba jakoś zapełnić czas do wiosny, prawda? Dziękuję Wam bardzo za uwagę i idę się jakoś rozgrzać!
* * *




komentarze 43
czekalam na ten wpis. lubię odkrywac u Ciebie coś nowego! pieknie wyglada ta nowa marka – kocham to co polskie
dodany przez marta @ 4 lutego 2026 o 17:34. #
Dziękuję za miłe słowa i niezmiennie do siebie zapraszam!
dodany przez Katarzyna @ 4 lutego 2026 o 18:12. #
Piekna Mademoiselle! I Madam 😀 nie sadzilam ze kapturek z MLE posluzy mi tak bardzo w Madrycie.
dodany przez Kasia @ 4 lutego 2026 o 17:55. #
Ale się cieszę, że produkty MLE umilają Wam codzienność!
dodany przez Katarzyna @ 4 lutego 2026 o 18:11. #
Cześć Kasiu! Pozdrowienia z mroźnej Warszawy :) Proszę napisz, że w sezonie jesień/zima 2026 wrócą kapturki 🙏
dodany przez Marta @ 4 lutego 2026 o 19:07. #
olini stosuje od dluzszego czasu i tez bardzo polecam. Dziękuję za przepis na pewno skorzystam ! Pierwszy raz slysze o Francine & Mat i dziekuje tez za te polecajke. Jestem pod wrazeniem, ze umiemy w Polsce robic takie swiatowej jakosci produkty fashion i beauty jak MLE i te kosmetyki!!! o
dodany przez eliza @ 4 lutego 2026 o 19:32. #
Piękna zimowa relacja! Dobrze słyszeć, że będzie się działo na blogu w lutym, to jedno z moich ulubionych miejsc w internecie :) Pozdrawiam ciepło!
dodany przez Magda @ 4 lutego 2026 o 19:52. #
Last month piękny jak zwykle!
Widzę tu mój ulubiony dowcip:
– Jak sie nazywa pociąg do Zakopanego?
– Nekrofilia
dodany przez Kasia @ 4 lutego 2026 o 21:19. #
Jakie ciepełko z tego posta bije. Mam ochotę na te rękawiczki i cieplutka wannę ! I szarlotkę poproszę. Prawie wszystko z tego wpisu kocham i używam. Milo poznać taką piękną markę Fransin and Mat – wygląda very expensive ! Zgadzam się z przedmówczynią że to świetne newsy zawsze że Polskie produkty mają taki styl ! Wow wow ! Czekam aż ta kurtka wróci na MLE!!! Marzę o niej dosłownie ❤️❤️❤️
dodany przez Iza @ 4 lutego 2026 o 21:39. #
Ja także najbardziej lubię ten cykl na blogu. Oprócz ładnych zdjęć przypomina nam ( świadomie, bądź nie- tego nie wiem) o czymś bardzo ważnym: o poczuciu wdzięczności za to, co przydarzyło nam się dobrego. O uważności i zatrzymaniu się na chwilę w tym pędzącym świecie. Każdy z nas powinien to praktykować, tylko nie każdy potrafi tak sfotografować :)
dodany przez Magdalena @ 5 lutego 2026 o 07:46. #
Magdo, jak pięknie to ujęłaś! :) Dziękuję Ci za komentarz.
dodany przez Katarzyna @ 5 lutego 2026 o 14:54. #
O SLOW słyszałam już wcześniej i na pewno zajrzę tam przy najbliższej wizycie w Gdańsku, choć mam podobnie jak mieszkańcy nadmorskich miejscowości (mimo, że mieszkam w Poznaniu) – zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do polskich gór. :)
PS Jak możesz wątpić w to, że Portos pomaga?! :D
dodany przez Paulina z simplistic.pl @ 5 lutego 2026 o 08:07. #
Ta lampa to koszmarek…
dodany przez Anonim @ 5 lutego 2026 o 08:17. #
Dziękuję bardzo
dodany przez Ewa @ 5 lutego 2026 o 10:01. #
Zaborowski jest super. Mnie ujęła „Dziewanna” :)
dodany przez Patrycja @ 5 lutego 2026 o 11:05. #
Jeden z najfajniejszych wpisów LM, jakie ostatnio czytałam na tym blogu. Odrobina humoru na wstępie dobrze nastraja. I mimo chłodnej tonacji zdjęć, ile tu ciepła!. Dziękuję :)
dodany przez MegL @ 5 lutego 2026 o 12:03. #
Proszę podać kod zniżkowy do Olini, w linku niestety się nie załącza. Pozdrawiam
dodany przez MARZENA @ 5 lutego 2026 o 12:30. #
Marzeno, kod do Olini brzmi MLE :)
dodany przez Katarzyna @ 5 lutego 2026 o 14:54. #
wybacz, mogłem się domyślić, pozdrawiam
dodany przez MARZENA @ 6 lutego 2026 o 14:32. #
Kasiu a co z jeansami od MLE? Czy zrezygnowałyście z ich produkcji?
dodany przez Anonim @ 5 lutego 2026 o 15:16. #
Kasia, zmieniam się i starzeje się razem z tym blogiem, od wielu lat Cie obserwuje i słucham podkastow, lubię Twoją estetykę- widać tu luksus ale bez przepychu w dobrym stylu, a ten blog to jeden nieliczny już który nadal przyciąga do wejścia stronę :) Napisałam ten wstęp bo również widzę jak Ty się zmieniłaś, dorosłaś, jak zmieniasz się, noi właśnie ostatnio zauważyłam zmianę na Twojej buzi, a raczej ustach i w ich okolicy, ale jest to bardzo dobra zmiana, a ponieważ ostatnio wspomniałaś, że korzystasz tylko z zabiegów medycyny estetycznej, które poleciły Ci Twoje przyjaciółki to może podzielisz się co dokładnie robiłaś i jakie masz wskazówki lub polecane miejsca aby to wyglądało naturalnie, wręcz naturalnie? Nie wiem czy odpowiesz, nie wydaje mi się, że są to intymne tematy :)
dodany przez Inga @ 5 lutego 2026 o 19:54. #
Kasiu uwielbiam Twoje kadry 😍. Zawsze mówię, że chciałabym być „jak Kasia”, a mam 35 lat 🙋♀️😅.
Chciałam zapytać o obrączkę – jeśli nie jest to prywatne pytanie – jaki rozmiar masz obrączki i kształt? Ilekroć widzę ją na zdjęciu to myślę, że wygląda bardzo elegancko, a że jestem na etapie wyboru obrączek, to pytam ☺️
dodany przez Monika @ 5 lutego 2026 o 20:01. #
Bardzo ciekawy i inspirujący wpis, dziękuję 🤍. W opisie Twojego zimowego wyjazdu do Cortiny poruszyłaś temat białych jeansów; czy mogę prosić o informację, gdzie najczęściej takie znajdujesz oraz które marki są Twoimi ulubionymi? Wszystkiego dobrego.
dodany przez Natalia @ 5 lutego 2026 o 20:45. #
Piękna fotorelacja zimowej scenerii 😊 Uczta dla zmysłów. Swetry Mle bardzo się teraz przydają. Uwielbiam.
dodany przez BeataF @ 5 lutego 2026 o 21:20. #
Przepiękny wpis! Zawsze wypatruję. Mam pytanie odnośnie baterii wannowej czy pamięta Pani może markę tej baterii? Gdzie była kupiona ? Jest boska! Czy poleca Pani?
dodany przez Katarzyna @ 5 lutego 2026 o 21:41. #
Jeśli ktoś obchodzi Swięta Bożego Nsrodzebia, to powinien i bez Chata wiedzieć, że okres Świąt trwa do 2 lutego. Druga sprawa: jak sprawdziły się nowe łańcuchy na koła do auta? A ile kosztowały i gdzie kupione?- dla sąsiada pytam
dodany przez Monia @ 5 lutego 2026 o 22:11. #
Do 2 lutego śpiewa się kolędy, okres Bożego Narodzenia trwa krócej
dodany przez Anonim @ 12 lutego 2026 o 09:37. #
Mój ukochany comiesięczny wpis w końcu się pojawił 🤍 nowa marka wygląda tak zachęcająco, że muszę się skusić aż. No i muszę pomyśleć nad tranem dla mojego maluszka (chyba zdecyduję się właśnie na Olini). I Kasiu ta twoja lampa jest przeboska! Zawsze się nią zachwycam gdy ją widzę
dodany przez Marta @ 6 lutego 2026 o 01:44. #
Proszę o informację skąd masażer? Rewelacyjny blog ❤️
dodany przez Patrycja @ 6 lutego 2026 o 10:59. #
Patrycjo, dziękuję Ci za komentarz. :* Masażer jest z Francine&Mat.
dodany przez Katarzyna @ 6 lutego 2026 o 14:42. #
Super za polecenie Olini – koniecznie muszę wypróbować ich produkty, tym bardziej, że uwielbiam tran.
dodany przez Martyna @ 6 lutego 2026 o 16:10. #
Proszę przyciąć przekwitły kwiat storczyka z łazienki, zaraz wyjdzie nowy.
dodany przez Małgorzata @ 6 lutego 2026 o 16:41. #
Kasiu gdzie można kupić taki talerz nakrapiany do sałatki ? 🙏
dodany przez Kasia @ 7 lutego 2026 o 14:08. #
Cudownie, mój ukochany wpis! Jak zawsze od razu mi przytulniej!
dodany przez Magdalena @ 8 lutego 2026 o 10:01. #
Piękne zimowe kadry 😍 Kasiu zdradzisz co to za seria przewodników, min ten o Wenecji?
dodany przez Ania @ 8 lutego 2026 o 18:35. #
Wydaje mi się, że „śnieg” na suficie to może być natrysk ogniochronny. Wygląda identycznie.
dodany przez Małgorzata @ 9 lutego 2026 o 12:46. #
Kasiu, wspominałaś kiedyś, ze robisz i masz bardzo dobry przepis na makaron Spaghetii . Zrobisz kiedyś post kulinarny i podzielisz się swoim przepisem ? to tak w ramach Inspiracji dla Ciebie
dodany przez Agnieszka @ 9 lutego 2026 o 19:16. #
Prosze szanowac ksiazki i nie klasc ich do gory nogami na otwartej stronie….mozna przeciez uzyc zakladki…? u mnie jako zakladki sluza bilety z podrozy,pocztowki,bilety wstepu do muzeum itp.
Przyjemniej tak.
dodany przez anna @ 10 lutego 2026 o 04:55. #
Kiedy będą jakieś zdjęcia nowej kolekcji MLE?
dodany przez mika @ 10 lutego 2026 o 15:17. #
Kasiu, nie wiem jam poruszyć ten temat kulturalnie i z szacunkiem dla Twojej prywatności, a z drugiej strony stając po stronie zdrowia.
Wiesz, zauważyłam, że masz bardzo, ale to BARDZO szczupłą sylwetkę. Z własnego doświadczenia wiem, że to może być konsekwencja choroby lub leków. Raczej nie diety masłem, ciastem i pączkami, które często pokazujesz na blogu. Jako osoba doświadczona zaburzeniami odżywiania mam ogromną prośbę – poświęć choć zdanie swojej bardzo szczupłej sylwetce lub choć raz wspomnij transparentnie o diecie, zabiegach i kondycji zdrowotnej. Nawet nie wiesz ile kobiet się porównuje i ponosi poważne konsekwencje zdrowotne.
Wszystkiego dobrego, robisz wspaniałą robotę, a ten temat jest mi bardzo bliski i jeśli rani Twoje uczucia – nie tym się kieruję. Zdrowia dziewczyny!
dodany przez Em @ 14 lutego 2026 o 11:39. #
Dzień dobry:) Niezmiennie uwielbiam to miejsce za piękne zdjęcia, estetykę, mnóstwo inspiracji do urządzania wnętrz i nie tylko:) Kocham też Wenecję, stąd moje pytanie – jaki tytuł ma książka, którą przeglądasz na jednym ze zdjęć?:)
dodany przez Ewa @ 15 lutego 2026 o 08:11. #
Wenecja. Mały atlas hedonistyczny.
dodany przez Ewa @ 22 lutego 2026 o 20:24. #
Ale kojący to jest wpis <3 Dziękuję <3
dodany przez Natalia @ 18 lutego 2026 o 09:16. #