Wpis powstał we współpracy z marką Wild Hill Coffee, wydawnictwem Media Rodzina, marką Francine&Mat oraz zawiera lokowanie marki własnej.
Właśnie wróciłam z mojego ogrodu. Narwałam chyba ostatnie już kwitnące gałązki bzu – z większości sypią się już fioletowe płatki, które na trawie wyglądają jak confetti. Gdy położę dzieci, skończę zaległości w pracy i pisanie tego wpisu, to wrócę do oglądania „Nocy i dni” – nie wiem, jak to się mogło stać, że przez 38 lat omijała mnie ta ekranizacja, ale nie ma chyba lepszego momentu aby ją zobaczyć, niż przełom maja i czerwca. Trudno o piękniejszy obraz polskiej wiosny – rozkwitającej, pachnącej i nostalgicznej.
Lada moment jedne pejzaże ustąpią miejsca kolejnym. Bez odejdzie w zapomnienie, a w zamian na jeziorach zakwitną nenufary. Być może problemy, które zaprzątały mi głowę w maju, stracą na znaczeniu (choć zapewne pojawią się nowe). A może któreś ze wspomnień ostatnich tygodni szczególnie zapadnie mi w pamięć i będzie wracało każdej kolejnej wiosny? Zaraz przejrzę razem z Wami majowe kadry i sprawdzę, które z nich mają na to największą szansę.
Na początku maja ropoczęłam swoją najdalszą podróż w życiu. Japonia marzyła mi się od lat i powiem Wam, że już trochę za nią tęsknię – tutaj pierwszy przystanek, czyli Nikko.
Po prostu typowy dzień w Japonii. 
Nara Park, niedaleko Kioto. Jelonki (w teorii bardzo łagodne) zamieszkują jego teren i czekają na specjalne przekąski.
1. Nigdy nie czułam się jednocześnie tak spokojna i tak zagubiona, jak tu – w Japonii. // 2. Mój ulubiony zestaw w tym sezonie (pomijając oczywiście siedem innych). Linkuję dla Was kurtkę i dżinsy. // 3. Kupiłam w słynnym parku Nara specjalne przekąski dla tych niewinnych jelonków i prawie zostałam przez nie pożarta żywcem. // 4. Spokojnie, czekają nas tylko cztery przesiadki Szinkansenem :). //
– Jaką chcesz herbatę?
– Obojętnie jaką.
Tymczasem „obojętnie jaka herbata” w Japonii.
Dla wszystkich, którzy kochają drewno.
Co pokochałam w Japonii? I dlaczego tak łatwo romantyzować ten kraj z perspektywy Europejki? Swoje wyliczanie rozpoczynam od…

1. Japandi i estetyczny reset.
Czy właśnie przyszedł ten moment, kiedy po latach życia w miękkim, przytulnym „hygge wnętrzu” człowiek zaczyna potrzebować już nie tylko ukojenia, ale też ciszy wizualnej i porządku? Japońskie wnętrza były dla mnie zawsze czymś w rodzaju „podziwiam, ale nie zamieszkam”.
Jednak zetknięcie ze stylem „Japandi” w jego bardzo dopracowanej wersji sprawiło, że całkowicie przewartościowałam to myślenie. Spotkanie dwóch porządków – skandynawskiego hygge i japońskiego wabi-sabi okazuje się być idealną syntezą.
2. Wytwórnia Ghibli i „Mój sąsiad Totoro”.
O filmach wytwórni Ghibli pisze się dziś prace akademickie i eseje kulturoznawcze – i trudno się dziwić. To piękne opowieści, na czele z „Moim sąsiadem Totoro”, w których dzieci nie dostają pełnej kontroli nad sytuacją, nie „ratują” dorosłych i nie sprawiają magicznie, że cierpienie znika. Widzą natomiast, że mimo różnych trudności, wciąż można czuć się bezpiecznie i uczyć się być szczęśliwym. Dla mnie, to świetna alternatywa dla bajek zachodniego świata, które w ostatnim czasie stały się pobudzającą, dopaminową sieczką.
3. Matcha.
Faktycznie nie smakuje jak "trawa po deszczu". Ta w Japonii jest kremowa, lekko umami, wręcz maślana.
4. Styl, w którym każdemu jest wygodnie, a jednocześnie, jest w nim coś wyrazistego.
Japoński styl ma w sobie coś uwalniającego psychicznie. Tam nikt nie wygląda, jakby panicznie próbował być młodszy, sexy albo bardziej modny od innych. Trochę jakby moda przestała służyć ocenianiu, a raczej tworzyła własną, komfortową, przestrzeń wokół siebie.
5. Spokój, harmonię, szanowanie granic innych.
Japonia działa tak, jakby ktoś ściszył świat o 40%. Przestrzeń publiczna opiera się na niepisanej zasadzie: „nie utrudniaj życia innym”. Co ciekawe – ten system działa dzięki społecznej świadomości, a nie ciągłym zakazom. Szacunek widać w drobiazgach. W nieprzepychaniu się, nawet, gdy jest tłum. W tym, że kierowca autobusu przeprasza za 30 sekund opóźnienia. Albo że nawet w zatłoczonym Tokio człowiek ma poczucie mniejszego przebodźcowania niż w europejskim sklepie w sobotę o 15:00.
Ten porządek bywa momentami komicznie doprowadzony do perfekcji. Istnieją instrukcje dotyczące ustawiania walizek w pociągu, odpowiednie kąty ukłonu i cała kultura „czy przypadkiem nie zajmuję za dużo przestrzeni swoim istnieniem”. Europejczyk początkowo jest zachwycony, a potem zaczyna się zastanawiać, czy właśnie nie przeprosił automatu z napojami za to, że za długo wybierał herbatę. Ale im więcej czytam o Japonii, tym bardziej widzę też drugą stronę…
Tak wygląda wnętrze torebki, gdy wyruszam na lotnisko. Kilka godzin później, okazuje się, że w ciągu dnia moja torebka pełniła funkcję śmietnika do odpadów zmieszanych.
Spódnicę znajdziecie tutaj, natomiast sweterek wraca czasami w pojedynczych sztukach i jest jeszcze do dorwania.
Wygląda pięknie. Kuchnia japońska jest zaskakująca, ale na dłuższą metę wolę chybą naszą polską ;).
Niestety, tylko replika. Oryginał schowany dla bezpieczeństwa. W prawie całym muzeum nie można robić zdjęć z obawy o flesz, który może uszkodzić dzieła, a sale są tak ciemne, że czasem trudno jest odnaleźć drzwi.
Nieco dziwna instalacja przedstawiająca starego Hokusaia pracującego nad rysunkiem obok jego córki, Katsushika Ōi. Wokół panował chaos — porozrzucane narzędzia, papiery, nieład. Podobno naprawdę tak żył i tworzył. Do późnej starości pracował niemal bez wytchnienia, a pod koniec życia mówił, że dopiero zaczyna rozumieć sztukę. Patrząc na tę scenę, myślę o tych wszystkich współczesnych opiniach, że „kiedyś nie było ADHD” albo innych neuroatypowości. Kiedy czyta się biografie wielkich artystów, wynalazców czy twórców, bardzo często widać ludzi bezgranicznie skupionych na swojej pasji, niepasujących do społecznych norm swoich czasów. Często byli samotni i niezrozumiani. Ich życie bywało trudne, ale właśnie ta inność mogła popychać ich do tworzenia rzeczy, których świat początkowo nie umiał pojąć.
Czasem to właśnie z tej nieoczywistej wrażliwości, z chaosu i nadmiaru myśli rodzi się coś wyjątkowego. I może najważniejsze jest nie to, żeby je na siłę dopasować, ale żeby pomóc im odnaleźć miejsce, w którym ich sposób istnienia stanie się siłą, a nie ciężarem.
Jeśli chcecie zobaczyć twórczość tego słynnego artysty to wybierzcie się do Muzeum Sumidy Hokusai. Przybijam sobie sama piątkę, że mimo głośnych protestów, postawiłam na swoim i udało mi się przywlec tu moją rodzinę, przeciągając ją przez całe Tokio (jedyne 14 milionów mieszkańców). I myślę, że nasi milczący współpasażerowie w metrze też są ze mnie dumni. 
Wymarzona marynarka do Japonii, ściągnięta prosto z maszyny do szycia, tuż przed wyjazdem. To taka moja europejska wersja geishy. ;)
Specjalnie dla tych wszystkich, którzy pytali o marynarkę – dodałyśmy już produkt jako "cooming soon", abyście mogły się zapisać na listę oczekujących – dostaniecie mejla, gdy tylko pojawi się w sprzedaży. Ten materiał jest wyjątkowy i bardzo trudno go było zdobyć, więc podejrzewam, że doszywek nie będzie.

Przyjeżdżając z Europy, bardzo łatwo można dać się uwieść elementom japońskiej kultury. Ale kraj ciszy, matchy, Hello Kitty i porządku ma też swoją drugą stronę. Od ponad 30 lat mierzy się ze stagnacją ekonomiczną, samotnością, nierównościami płciowymi i narastającą frustracją swoich obywateli. To kraj, który przeżył bomby atomowe, katastrofy naturalne, atak terrorystyczny i utratę poczucia stabilności, na którym zbudowano powojenny sukces.
Poza zbiorem pięknych nostalgicznych obrazów, zaskakującego jedzenia i postaci anime, jest też opowieścią o cenie, jaką płaci się za społeczną harmonię i nieustanny wymóg dostosowania się. Japonia działa dziś trochę jak lustro dla Zachodu — pokazuje nie tylko to, czym chcielibyśmy się stać, ale też to, czego najbardziej się boimy: samotność mimo dobrobytu, kryzys więzi i zmęczenie społeczeństwa, które przez dekady próbowało spełniać narzucone sobie standardy.
Po powrocie rzuciłam się w wir pracy i rodzicielskich zajęć. Przez dobrych kilka dni nie włączyłam nawet aparatu w telefonie (co najwyżej po to, aby sfotografować lekarskie zalecenia czy plan przedszkolnej wycieczki wywieszony w szatni). Tempo codziennego życia było naprawdę bardzo szybkie… aż nagle zwolniło. Na lotnisku. Podróże to momenty, w których znów czuję tę młodzieńczą potrzebę fotografowania. Tyle że piętnaście lat temu za Chiny nie pojechałabym w takim stroju do miejsca, w którym właśnie wylądowałam.
1. Uznajcie tę kamienicę za podpowiedź. // 2. "Bardzo się cieszymy, że Pani przyjechała. Pokój będzie gotowy za 6 godzin, czy chce Pani w tym czasie napić się wody?" // 3. "Za sześć godzin, Madame, to ja będę mieć w aplikacji Zdrowie szesnaście tysięcy kroków. 4. Delikatne jak kamień. Rzeźby w Muzeum Orsay zawsze zatrzymują wzrok na dłużej. //
To oczywiście Van Gogh a nie Renoir, ale gdyby wystawa, którą polecałam Wam się nie spodobała, to na innych piętrach Muzeum Orsay znajdziecie tak nieprawdopodobne zbiory najsłynniejszych artystów w historii, że nikt nie wyjdzie stamtąd zawiedziony. A jeśli wybieracie się do Paryża, to zachęcam jeszcze raz do lektury tego wpisu, gdzie znajdziecie trzy aktualne i najlepsze moim zdaniem wystawy nad Sekwaną.
No i jestem. Świeżutka jak bułka z Żabki o godzinie 20:00.
Chlebek bananowy czy jednak ciasteczko z Matchą w ramach wspominania Japonii?
Moje ukochane spodnie, które noszę już trzeci rok wróciły do sprzedaży. Model Ossie to nasz absolutny bestseller (jeśli wahacie się między rozmiarami, to wybierzcie ten mniejszy).
Wnętrze Grand Palais, które można też podejrzeć przy okazji wystawy Matisse'a.
Ok, czy mam w walizce jeszcze jakieś buty, które mnie nie obtarły?
Milion bezsensownych zdjęć Paryża i wyładowana bateria, gdy w końca chciałaś sfotografować coś ważnego.
Znalazłam w Paryżu idealny lokal dla MLE.
Ten trochę gorszy, ale od biedy może być.
Nie wiem czy można czuć większe „fomo” niż wtedy, gdy cały Paryż czeka na Ciebie, a Ty musisz usiąść do laptopa i odbębnić kolejne dwie godziny na szkoleniu. Chyba te wszystkie rolki na Instagramie o samorozwoju weszły trochę za mocno ;).
A skoro już mowa o obtartych stopach, to czas na pierwsze obcasy na tym wyjeździe.
Brasserie l’Emil. Idealna opcja, gdy w Paryżu pada. Tuż obok słynnej paryskiej opery.
Gdy od lat nie potrafisz zrobić czegoś dla siebie samej, ale Twoja przyjaciółka wręcz przeciwnie, wiec podłączasz się pod jej „dla siebie samej” i tym sposobem wchodzisz z nią teraz do Opery Paryskiej na Damę Kameliową.
Piękna i smutna historia o nieszczęśliwej miłości, chociaż jak dla mnie, to przede wszystkim opowieść o tym, że za błędy serca największą cenę na tym świecie zawsze płaci kobieta.
Au revoir, Paris!
Kolejny dzień mamy w Sopocie piękną pogodę. A przynajmniej tak słyszałam ;). Wczoraj wróciłam z Paryża, a dziś znów jesteśmy w naszym MLE Mordorze i robimy zdjęcia produktowe. Ale obiecałam sobie, że wieczór spędzę na hamaku! :)
1. Gdy bardzo chcesz coś pokazać, ale naprawdę nie możesz tego zrobić. Jesień będzie piękna! // 2. Oj, jak dobrze wiem, że można wyglądać tak, jakby się skrolowało Tiktoka, a tak naprawdę właśnie ogarnia się logistyczną machinę. Prawda, Monika? //
Patrzę na te wszystkie nasze zestawy i myślę sobie, że ja już naprawdę nic poza MLE w szafie nie potrzebuję.
A w studio jest tak zimno, że aż miło omawiać swetry na sezon jesień/zima 2026/27.
Gdy wszyscy znajomi są na plaży ;).
Wszystkie w MLE jesteśmy znad morza. I powiem Wam, że klimat spacerów po plaży, to my naprawdę rozumiemy, jak nikt inny. Ten sweter, piasek pod stopami i zapach opalonej skóry, to dla mnie kwintesencja eleganckiego (ale nadal "cool"), letniego stylu.
Szklanka do połowy pełna czy do połowy pusta? Jakim typem osobowości jesteście?
Ten moment, gdy nadal zapominasz ze Dzień Mamy to też Twoje święto, więc na żadne niespodzianki nie czekasz, tylko wstajesz i jedziesz do swojej mamy. A tu możecie zobaczyć moją mamę w jej zestawach od MLE.
Gdy cała Polska rusza w moje strony, ja jadę dokładnie w przeciwnym kierunku.
Czy zastanę kogoś w Krakowie i Wrocławiu?
Boję się turbulencji, ale dzięki nim czytam więcej niż przez resztę roku.
Trochę żartuję, a trochę nie. Samolot to jedno z niewielu miejsc, w którym nie mam wyrzutów sumienia, że czytam dla przyjemności.
Ale zapeszyłam z tymi turbulencjami.
Książka "Theo z Golden" Levi Allen. Myślałam, że dostanę książkę o sztuce. Dostałam książkę o tym, że ludzie też są dziełami sztuki. Cała historia kręci się wokół 92 portretów mieszkańców Golden, które wiszą w kawiarni. Tutułowy Theo wykupuje je, jeden po drugim. Ale to nie jest książka o obrazach. To książka o tym, jak bardzo wszyscy chcemy być przez kogoś zobaczeni.
Dzień dobry. Nie, nie jesteśmy akwizytorkami, a ja nie mam w walizce nieoryginalnych części do Termomixa.
Jeśli wydaje się Wam, że przedkładamy z Asią nasze potrzeby nad Wasze, to chciałam tylko dać, że po Dniu Mamy zabrakło dla nas tych ortalionowych kurtek. Przed tym wyjazdem została w magazynie jedna sztuka i uznałyśmy, że dopóki któraś z Was jakiejś nie zwróci to musimy się nią dzielić ;).
MLE jest już teraz także w Krakowie!
Jeśli jesteście z okolic, to teraz możecie przymierzyć i kupić nasze rzeczy w LA'ANA (Tadeusza Kościuszki 27, 30-105 Kraków).
A tuż obok… Zaczyn.
To danie zamówiłam dwa razy. I to nie w ciągu jednego dnia. W ciągu godziny.
Może to miejsce Was naprowadzi, gdy będziecie poszukiwały kolejnego showroomu z MLE – dawny, średniowieczny klasztor, w którym obecnie znajduje się Muzeum Architektury. Mini Bebe jest dosłownie tuż obok!
MLE jest teraz także w Mini Bebe we Wrocławiu – zapiszcie sobie adres: Bernardyńska 4B, Wrocław.
Czy dorosła kobieta może mieć taką torebkę? Nie odpowiadajcie. Chcę wierzyć, że tak.
1. Wiemy, że zakupy na żywo, to coś, czego Wam czasami brakowało. // 2. Są jeszcze miejsca, gdzie można kupić nasze dżinsowie kurtki ;). //
Jaka to przyjemność chodzić, patrzeć i dotykać!
Nic nie kupuj… nic nie kupuj… nic nie kupuj…
Co kupiłam.
Co miałam kupić.
Zapomniałam już jak miło podróżuje się pociągami (oczywiście, tylko pod warunkiem, że wykupiliście siedzącą miejscówkę i zdążyliście na pociąg).
O nie, nie, nie. Jeśli faktycznie mam ogarnąć te porządki i wrzucić coś na Vinted, to najpierw potrzebuję drugiej kawy. 
Na szczęście w kuchni czeka na mnie dostawa moich dwóch ulubionych kaw. „Pocałunek Słońca w Jaen" (karmel, mleczna czekolada, mandarynka) i „Tajemnica Sierra Madre" (głębokie nuty czekolady i prażonych orzechów przełamane słodyczą maliny) od Wild Will Coffee.
Lubię produkty, za którymi stoi nie tylko dobry smak, ale też konkretna jakość. Kawy Wild Hill Coffee pochodzą z certyfikowanych upraw organicznych, a każda partia ziaren przechodzi szczegółowe badania laboratoryjne pod kątem obecności pleśni, mykotoksyn i akrylamidu. To właśnie dzięki temu mam pewność, że w filiżance znajduje się wyłącznie wysokiej jakości kawa – czysta, bezpieczna i wolna od niepożądanych substancji, które niestety mogą pojawiać się w źle przechowywanych lub niskiej jakości ziarnach.
Kod "MAJ" daje 10% rabaty na nieprzecenione kawy Wild Hill Coffee (działa do końca czerwca).
Dzisiaj wszystko idzie jak po maśle.
U mnie od naprawdę długiego czasu, jak kawa to Wild Hill Coffee. Jest organiczna, uprawiana bez pestycydów, z poszanowaniem ekosystemu oraz zdrowia ludzi pracujących na plantacjach. Najważniejszym powodem, dla którego powinnaś kupować kawę "specialty" nie jest smak, a ochrona Twojego zdrowia.
No dobra, to ruszamy! Tej sukienki jednak nie oddaję! Pamiętacie ją z zeszłorocznych wpisów?
Wszystkie wystawione przeze mnie rzeczy na Vinted znajdziecie tutaj.
To był tak stresujący dzień, że gdy w końcu weszłam do pociągu, gapiłam się w ten widok przez dłuższy czas, aby uspokoić nerwy. Są takie momenty, że chciałabym ponarzekać na rolę córki premiera i powiedzieć trochę więcej z czym to się wiążę ;). Ale na szczęście, szybko wracam na ziemię i przypominam sobie, że naprawdę może być gorzej, a uzewnętrznianie się jeszcze nigdy nie przyniosło mi nic dobrego. Dygresja, która nic nie wniosła, ale wiem, że mam tu wiele życzliwych osób, które rozumieją więcej niż mi się wydaje.
Jeszcze przez te kilka dni mogę cieszyć się zapachem bzu… Mecz tenisa tak mnie stresuje, że na chwilę uciekam do ogrodu, żeby ochłonąć.
To będzie długi wieczór… widzę, że z wiekiem nabyłam pewną umiejętność. Nawet, gdy moją głowę zaprzątają niemiłe myśli, albo wiem, że kolejny dzień będzie ciężki, to coraz łatwiej przychodzi mi nie tyle zapominanie o złych emocjach, co zamykanie ich w osobnej szufladzie. To że mamy cięższy czas, wcale nie oznacza, że nie możemy przeżywać miłych chwil, śiac się z dziecmi, pozwalać sobie na przyjemności. Perfekcyjne okresy zdarzają się rzadko (a mam wrażenie, że wraz z upływem lat zdarzają się coraz rzadziej) więc trzeba nauczyć się żonglerki trudami i radościami, bo zawsze będą się one przeplatać ze sobą. Nie wiem, czy w ogóle potrafię wytłumaczyć o co mi chodzi ;).
A co to za piękna paczuszka do mnie dotarła?
Little Pleasure Set to nowość w Francine&Mat – zestaw trzech mgiełek pielęgnacyjnych do ciała po 10 ml – po jednej z każdej kolekcji Francine & Mat: świeży Monterey Matcha Bay to mój ulubieniec. Zabieram jedną z tych buteleczek w kolejną podróż!
Wymarzona kompozycja szlachetnych olejów roślinnych dla mojej skóry – migdał słodki, morela, makadamia, dzika róża. Olejek Marrakesh wygrał Glammies 2026 magazynu Glamour w kategorii ciało. Dla marki Francine&Mat to wielkie wyróżnienie i na pewno motywacja do dalszej pracy. I z tej okazji wyjątkowo chcą zachęcić Czytelniczki MLE, aby same sprawdziły czy wart jest tych nagród: kod MLE15 da Wam -15 % (ważny do 12 czerwca).
1. Gdy do końca blefuję, że będziemy mogły spać w ogrodzie, bo wiem, że lada moment powiedzą, że jednak nie chcą. // 2. Nikt w MLE nie spodziewał się, aż tylu zamówień z okazji Dnia Mamy. Nie było więc żadnych wyjątków i przez Wasze zakupy wszystkie musiałyśmy pakować paczki. Jeśli więc ktoś z Was dostał pomylone zamówienie – no cóż, to może być dosłownie moja wina.
Leci na Ciebie, gdy przychodzi wieczór. Wiecie kogo mam na myśli? 
Ślę do Was najszczersze pozdrowienia o zapachu bzu, licząc na to, że nie zanudziłam Was na śmierć tym wpisem. Czekam na Wasze komentarze, na które (mam nadzieję) w związku z długim weekendem będę mogła odpisać.
Mam nadzieję, że czerwiec przyniesie Wam jak najwięcej zwyczajnych dni, które po czasie okazują się wyjątkowe.
* * *




komentarzy 130
Kasia, całkowicie rozumiem i zgadzam się z komentarzem o żonglerce 😄 Samo życie (zwłaszcza życie mamy 😅) (taty zresztą też). Pozdrowienia :)
dodany przez Hala @ 5 czerwca 2026 o 01:12. #
Jak zwykle świetny klimat, czuję już zapach tych olejów do ciała ..
dodany przez Ewqa @ 7 czerwca 2026 o 23:05. #
Piękny wpis i cudownie się go czytało. Myślę, że zawsze widzimy pierwszy kadr i nie zdajemy sobie sprawy co jest w tle – więc tak, rozumiemy wszystko. Super, że w natłoku zajęć znajdujesz jeszcze czas na bloga 🥰
dodany przez Joanna @ 5 czerwca 2026 o 06:57. #
Och dziękuję Joasiu za miłe słowo :*.
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:47. #
Kasiu piękny wpis jak zawsze .skad spodnie białe z obciętą nogawką ?
dodany przez Dagmara @ 5 czerwca 2026 o 07:00. #
To stary model z Massimo Dutti :).
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:47. #
Pani Kasiu, po raz kolejny prosimy (w imieniu wszystkich zainteresowanych czytelniczek) dokładny namiar do odżywki bądź lakieru do paznokci, której/ którego Pani używa. Od pewnego czasu pazurki wyglądają inaczej.
dodany przez Izabela @ 5 czerwca 2026 o 07:22. #
Oo, a wczoraj rano sprawdzałam czy pojawił się już Last month, a tu proszę! :) Piękna podróż do Japonii! I tak, ten mecz tenisa był mocno stresujący, ale teraz trzymamy kciuki w sobotę! :)
dodany przez Patrycja @ 5 czerwca 2026 o 08:10. #
Oj trzymamy! :)
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:47. #
Nie jestem córką premiera , ale potrafię sobie wyobrazić konsekwencje tej sytuacji . Niestety nie potrafimy się różnić , nie dajemy przestrzeni na to aby ktoś miał inne poglądy , każdy czuje potrzebę przekonania cię do swoich racji , zaciekle i do ostatniego tchu .
Życzę sobie abyśmy potrafili wypowiadać swoje zdanie ze spokojem , z takim samym spokojem przyjmować odmienne zdania i abyśmy po tej wymianie ze spokojem wracali do swoich spraw .
dodany przez Mop @ 5 czerwca 2026 o 08:11. #
Ona tego nie kuma.
dodany przez Tamara @ 16 czerwca 2026 o 22:39. #
Piękne kadry, a tekst o żonglerce trudnościami i radościami w punkt. Zawsze czekam na te podsumowania 🙂🙂🙂
Pozdrawiam Justyna
dodany przez Justyna @ 5 czerwca 2026 o 08:36. #
:*
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:46. #
Pani Kasiu ja chciałam zapytać skąd ma Pani te piękne futerały na iPhone’a?
dodany przez Karolina @ 5 czerwca 2026 o 08:39. #
Piękny maj! Miło się patrzy na tyle cudownych wspomnień!
dodany przez Magdalena @ 5 czerwca 2026 o 08:42. #
Kasiu, mój ulubiony wpis. Tylko to jest Wild Hill coffe a nie Wild bean coffe:) pozdrawiam serdecznie
dodany przez Kasia @ 5 czerwca 2026 o 09:02. #
„To będzie długi wieczór… widzę, że z wiekiem nabyłam pewną umiejętność. Nawet, gdy moją głowę zaprzątają niemiłe myśli, albo wiem, że kolejny dzień będzie ciężki, to coraz łatwiej przychodzi mi nie tyle zapominanie o złych emocjach, co zamykanie ich w osobnej szufladzie. To że mamy cięższy czas, wcale nie oznacza, że nie możemy przeżywać miłych chwil, śiac się z dziecmi, pozwalać sobie na przyjemności. Perfekcyjne okresy zdarzają się rzadko (a mam wrażenie, że wraz z upływem lat zdarzają się coraz rzadziej) więc trzeba nauczyć się żonglerki trudami i radościami, bo zawsze będą się one przeplatać ze sobą. Nie wiem, czy w ogóle potrafię wytłumaczyć o co mi chodzi ;)” pięknie napisane. Nic dodać nic ująć, właśnie to jest zaletą wieku, gdy nabywamy taka umiejętność, gdy z wiekiem przychodzi ta mądrość. Pozdrawiam serdecznie raz jeszcze
dodany przez Kasia @ 5 czerwca 2026 o 09:09. #
Hej Kasiu, dziękuję za komentarz, cieszę się bardzo, że wyczułaś o co mi chodzi :).
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:45. #
Japonia to również moje marzenie i mam nadzieję je spełnić.
U nas maj również podróżniczy. Teraz z utęsknieniem wypatruje gdzie to lato w Polsce :)
dodany przez Magda @ 5 czerwca 2026 o 09:34. #
U mnie za oknem leje jak z cebra :).
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:43. #
Stylizacja z czarnym asymetrycznym topem i białymi spodniami typu barrel – rewelacja! I to jest ten kierunek stylu! Brawo!
dodany przez Anonim @ 5 czerwca 2026 o 10:29. #
Dziękuję :)
dodany przez Katarzyna @ 5 czerwca 2026 o 10:43. #
Dokładnie pięknie pani w tym wygląda sexy i z klasą, cudownie i te piękne wysportowane ręce 🥰
dodany przez Marta o. @ 7 czerwca 2026 o 08:25. #
Ach ta Japonia oczami pierwszorazowej turystki… A tam wcale nie jest tak hygge, mindful itd. Japończycy są wobec gaijinów pasywno-agresywni, a czasem wręcz fizycznie agresywni (częste np w tokijskim metrze). Nieznajomość języka również sprawia, że pobyt może być przyjemniejszy niż w rzeczywistości – Japończycy często myśląc, że ich nie rozumiemy, wypowiadają się w okropny sposób na temat „obcych”. Ale tego wam nie powie żaden blog czy poradnik. ;)
dodany przez Anonim @ 5 czerwca 2026 o 10:46. #
Też nie rozumiem tych zachwytów, ich kultura jest mi równie obca, co potencjalna kultura ewentualnych mieszkańców Księżyca. No ale ta „egzotyka”…siedzę teraz mocno w historii II WS i dla mnie Japończycy to podli, mali, mściwi ludzie.
dodany przez Mimi @ 5 czerwca 2026 o 11:32. #
Ale co właściwie chciała Pani wnieść tą niemiłą opinią? Popsuć Pani Kasi i nam wrażenia z jej wyjazdu? Jacy niektórzy są jednak małostkowi…
dodany przez Anonim @ 5 czerwca 2026 o 16:19. #
ale przecież napisała prawdę, wolisz żyć w nieświadomości?
dodany przez Anonim @ 6 czerwca 2026 o 16:40. #
Czyją prawdę? Może lepiej zostawić innym to, czego chcą doświadczyć, zamiast dyktować im swoje prawdy i przekonywać, że tak właśnie jest i koniec? Każdy ma swoją perspektywę i jednym przeszkadza małostkowość, a inni jej nie zauważą. Szkoda, że te komentarze świadczą o zawistnych Polakach, o tym już się nie mówi bo te osoby od razu stają się w swoich oczach ofiarami, chociaż same pierwsze przypuściły atak nieprowokowane, prosząc tym samym o ripostę. Paradoks.
dodany przez Justyna @ 12 czerwca 2026 o 14:36. #
Prawda to prawda. Nie ma czyjejś prawdy.
dodany przez Anonim @ 16 czerwca 2026 o 14:31. #
Tak, na blogu lifestylowym wolę.
dodany przez Anonim @ 13 czerwca 2026 o 20:16. #
To ciekawa perspektywa, podobne opinie słyszałam o Korei Południowej. Co nie zmienia faktu, że chciałabym niedługo zostać tam pierwszorazową turystką 😀
dodany przez Gosia @ 6 czerwca 2026 o 22:47. #
Ojj……. To zupełnie jak Polacy 😂😂😂
dodany przez Shani @ 6 czerwca 2026 o 23:30. #
Co w tym komentarzu jest niemiłego? Że pęka przez niego turystyczna bańka? Że przeczytałaś nieco inną perspektywę, o której blogerki nie mówią? Chyba lepiej wiedzieć, że możesz dostać z przysłowiowego „bara” w metrze od sfrustrowanego Japończyka, a groping to codzienność. Chyba lepiej wiedzieć jakie panuje tam nastawienie do turystów. Albo można dalej żyć w słodkiej bańce. Twój wybór.
@Shani Nie, wcale nie jak Polacy.
dodany przez Anonim @ 8 czerwca 2026 o 14:06. #
Byłam w Japonii 2 razy (raz 3 tygodnie, za drugim razem 10 dni), w Korei Południowej też 2 razy (nieco krótsze pobyty) Ani razu nie spotkałam się z agresją ani fizyczną przemocą, ani w metrze ani w żadnym innym miejscu…. Podróżując trzymam się jednak jednej zasady….. staram się obserwować i dostosowac swoje zachowanie w miejscach publicznych do miejscowych reguł…. Nie gadam głośno w metrze, nie wpycham się do kolejki, tam gdzie miejscowi czekają… pamiętam że w Tokyo i Osace na schodach ruchomych staje sie po przeciwnych stronach….. i takie tam drobiazgi ;-) Wierzcie mi to, plus kultura bycia naprawdę pomaga… Od Japonczyków słyszałam że wkurzają ich chałaśliwi, panoszący się wszędzie i nie szanujący Japonii obcokrajowcy…. i to może wobec nich kierowana jest ta agresja :-/….
Co do obgadywania za plecami…. hmmm, wiem że to się zdarza…. podobnie jak w Polsce ;-) Sami zresztą żartobliwie mówiliśmy tam o sobie „białe małpy” ;-)
dodany przez Shani @ 9 czerwca 2026 o 13:36. #
Japonia to długowieczni ludzie na spokojnych wyspach, piękna przyroda i jednocześnie karoshi – śmierć z przepracowania, ogromna konkurencja, samotność, minimalistyczne nie tylko wnętrza, ale i urlopy, wysoki poziom stresu, samobójstwa dzieci i nastolatków… to złożona kultura. Każdy kraj można odbierać z perspektywy turysty (zabytki, hotele, dobre restauracje) i perspektywy podróżnika (życie mieszkańców, uroda kraju ale i jego problemy).
dodany przez Elżbieta @ 8 czerwca 2026 o 11:05. #
Pewnie jedni sa gościnni, a inni niechętni turystom. Tak jak w każdym kraju i w Polsce , i w Hiszpanii…
dodany przez Beata @ 8 czerwca 2026 o 20:38. #
a ja tam wierzę w komentarz, który „przebija” bańkę zachwytu. Wystarczy znać historię- i to wcale nie tak daleką (II WŚ) bo mieć pojęcie jak zawistną jest rasa azjatycka. I to wynik kultury właśnie, więc nadal trwa choć inne formy przybiera.
dodany przez mimi @ 10 czerwca 2026 o 05:27. #
Mimi, zgadzam się z tym, co piszesz. Japonia to nie tylko kawaii, sushi, hello kitty, pokemony czy sallarymani. To naród mocno sfrustrowany, ale głęboko tę frustrację ukrywający. Objawia się ona właśnie np. tymi niby „przypadkowymi” popchnięciami w metrze. Mam wrażenie, że echo tego, czego Japończycy dopuszczali się w trakcie II wojny światowej nadal w nich tkwi i tylko czeka na podatny grunt, żeby się ocknąć.
dodany przez Anonim @ 10 czerwca 2026 o 15:09. #
Jak sie nie może (nie chce) samemu pojechać, najlepiej obrzydzić tym co mogą i chcą…. zdaje się że to taka metoda na poprawę samopoczucia ;-) …. Taaa wiem, jestem złośliwa…. :-)
dodany przez Shani @ 11 czerwca 2026 o 13:53. #
jaka tam jesteś to wiesz ty. Nigdy nie chciałam podróżowac po Azji – jak napisałam wyżej – to totalnie obca mi kultura. W sumie to ja w ogóle podrózowac nie lubię, więc „obrzdzanie” Japonii kompletnie nie jest objawem zazrości. Wolałabym dożywotnie bezpłatne wejście do studyjnego kina niz podróż dookoła świata.
dodany przez mimi @ 11 czerwca 2026 o 19:15. #
Ojej, Shani, tak się składa, że Katarzyna nie opublikowała mojego poprzedniego komentarza odpowiadającego na twój, więc spróbuję kolejny raz – dlaczego zakładasz, że nie byłam w Japonii? Bo ty byłaś i miałaś inne doświadczenie? Może to być dla ciebie szokujące, wiem, ale potrzymam cię za rękę, gdy ci to powiem – spędziłam w Japonii znacznie więcej czasu od ciebie. Wiem, jestem złośliwa. ;)
dodany przez Anonim @ 12 czerwca 2026 o 12:24. #
Raczej prawdziwe. Ktoś, kto się wywyższa nie ma poczucia, że jest złośliwy, ale od razu staje się ofiarą, kiedy przytrzemy mu nosa. Paradoks.
dodany przez Justyna @ 12 czerwca 2026 o 14:32. #
Shani-biała małpa wie wszystko:)
dodany przez Anonim @ 12 czerwca 2026 o 23:41. #
Gdybym wiedziała kto wygra Mundial 2026….. obstawiłabym u 'buków” ;-) więc jednak nie wszystko ;-)
dodany przez Shani - Biała Małpa ;-) @ 16 czerwca 2026 o 12:55. #
Nie ma ras.
dodany przez Asia @ 16 czerwca 2026 o 08:51. #
Tak się składa, że każdy z nas jest pierwszorazowym turystą w ogromie miejsc, do których przybywamy i silenie się na taką ironię jest kompletnie nie na miejscu. Rozumiem, że doświadczenie może komuś dodawać odwagi czy nawet wywyższania się, ale ani to eleganckie, ani miłe. Czasami naprawdę lepiej zachować dla siebie te „najswojsze”, bo przecież bardziej doświadczone, uwagi…
dodany przez Justyna @ 12 czerwca 2026 o 14:31. #
Ide o zakład, że te osoby piszące „o zachwytach pierwszorazowych turystów”, doświadczenie to mają.. .ale w podróżowaniu palcem po mapie ;-) Nikt kto realnie podróżuje, ma głowę otwartą na świat, takich „pseudo mądrości” wypisywać nie będzie….
dodany przez Shani @ 16 czerwca 2026 o 13:10. #
Anonimie, nie ekscytuj się – nikt nie prześcignie naszej Zochy, która nie znając francuskiego i Paryż jedynie z kilku parodniowych pobytów – napisała i sama wydała książeczkę o Paryżu.
dodany przez Agata @ 24 czerwca 2026 o 02:35. #
Cześć Kasiu, jak zawsze miło przeczytać Twój wpis – zawsze na nie czekam, bo to jedyny blog który dalej czytam w takiej wersji a nie jako rolki na insta! :) czy mogę podpytać skąd masz biełe spodnie barrel? Wydają się mieć idealny którj! :) Pozdrawiam Asia
dodany przez Asia @ 5 czerwca 2026 o 14:03. #
Hmm, tyle tych wzmianek o podróży do Japonii przewijających się od miesięcy na blogu, a tu zaledwie kilka zdjęć i krótkich podpisów. Czuje duży niedosyt! Mam wrażenie, że dużo dłuższa jest relacja z Paryża plus dodatkowy wpis, szkoda!
Japonia to bardzo ciekawy kraj, z odmienną kulturą, kuchnią i obyczajami, ma swoje blaski i cienie jak każdy kraj zresztą. Niestety, mam wrażenie, że robi się coraz bardziej komercyjną i trzeba udać się na mniej utarte szlaki niż Nikko, Tokio, Kioto czy Nara. Trochę mniej pobieżnymi wrażeniami dzieli się po podróży Ola Kwaśniewska . Liczyłam, że Kasia też nieco bardziej się zanurzy w tamtejszym świecie, ale cóż first time, więc pewnie starczyło czasu na największe turystyczne klasyki.
dodany przez Gabrielle @ 5 czerwca 2026 o 15:04. #
Kasiu, bardzo lubię Twoje wpisy. Są zawsze estetyczne, spokojne ale czuję też Twoje poczucie humoru :) Pozdrawiam Cie serdecznie i życzę pięknego czerwca.
P.s. Myślę ze wiem o czym piszesz z tą „corka premiera”, trzymaj się!! Mądry zrozumie, pieniacz będzie zawsze się ekscytował;))
dodany przez Karo @ 5 czerwca 2026 o 15:12. #
Ale super, że taki długi Last Month! Cudownie się czytało, jak zwykle była to okazja do zatrzymania się z herbatą w pędzie dnia. Bardzo lubię Twoje relacje z podróży. Nie mogę się również doczekać kolejnych podsumowań, bo najbardziej lubię Twoje letnie kadry :)
dodany przez Magda @ 5 czerwca 2026 o 15:42. #
Piękny lakier do paznokci. Poprosze o namiary
dodany przez La Ninia @ 5 czerwca 2026 o 17:59. #
Skąd ta czarna shopperka?
dodany przez Mi @ 5 czerwca 2026 o 19:24. #
od marki l37 :)
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:59. #
Super wpis! Ja również w maju spełniłam swoje japońskie marzenie 🙂. A teraz się cieszę początkiem polskiego lata.
dodany przez Kasia @ 5 czerwca 2026 o 19:40. #
Pani Kasiu ja podziwiam Panią od lat ,uwielbiam te miesięczne podsumowania i doskonale wiem jak trudno czasami byc córką Tego Premieta w tym kraju.Wielki szacunek dla Taty i wielki szacunek dla Pani .Pozdrawiam najserdeczniej.
dodany przez Jolanta @ 5 czerwca 2026 o 20:24. #
Dziękuję :*
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:55. #
💜
dodany przez Monkia12 @ 5 czerwca 2026 o 20:47. #
Uśmiechnęłam się przy tym „dosłownie moja wina”
Uwielbiam ten dystans. Wpisz jak zawsze piękny ♥️
dodany przez N. @ 5 czerwca 2026 o 21:20. #
A ja bym chciała więcej kadrów i opowieści z Japoni;)
dodany przez Iza @ 5 czerwca 2026 o 21:43. #
Uwielbiam ten comiesięczny cykl. Jak zawsze łapię inspiracje, pomysły się kształtują a przeświadczenie o ważności samej w sobie uważności pozostaje aktualne.
Uściski.
dodany przez Kasia @ 5 czerwca 2026 o 21:57. #
Model Ossie czyli spodnie z poliestru za ponad 400 zł!!!
dodany przez ola @ 5 czerwca 2026 o 23:03. #
Twoje wpisy są zawsze tak kojace, uwielbiam I pozdrawiam z odległych Indii :))
dodany przez Alicja @ 6 czerwca 2026 o 12:50. #
bo ten blog to taka terapia dla frustratek które wierzą, że to co publikuje Kaśka, to jej prawdziwe życie…
dodany przez Anonim @ 12 czerwca 2026 o 04:27. #
Japonia, Paryż, Kraków, Wrocław… tylko Trójmiasta zabrakło, morza i tego czego tu wsztscy szukamy
dodany przez Anonim @ 6 czerwca 2026 o 13:11. #
Dziękuję za polecenie cudownej książki, a przede wszystkim dziękuję za pokazanie Przecudownej Mamy (dwóch Przecudownych Mam).
dodany przez aśka @ 6 czerwca 2026 o 13:24. #
Piękny wpis ❤️ Pani Kasiu skąd pleciona czarna torba? Pozdrawiam serdecznie 😘
dodany przez Barbara @ 6 czerwca 2026 o 20:38. #
L37 :). Mam nadzieję, że pod koniec miesiąca będę mieć na nią kod :).
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:55. #
Piekna ta czarna torebka do reki, skad ona? 😃
dodany przez Aleksandra @ 6 czerwca 2026 o 23:17. #
Jestem team szklanka zawsze do połowy pusta :/ ciężko mi jest, mam jedno dziecko autystyczne, które całymi dniami się krzyczy, Biega, rzuca wszystkim, normalnie jestem wykończona psychicznie i fizycznie, z zazdrością patrzę na spokojne dzieci i rodziców uśmiechniętych, ja jestem wykończona, nie mam na nic sił, zazdroszczę wszystkim tego spokoju :( pozdrawiam was serdecznie, doceniajcie, to co macie :)
dodany przez Marta o. @ 7 czerwca 2026 o 08:23. #
Poruszający jest Pani wpis. Nie czuję się w żadnym stopniu upoważniona, aby dawać jakiekolwiek rady, ale mam nadzieję, że zrobi się Pani miło jeśli Pani przeczyta, że ktoś zupełnie obcy myśli o Pani ciepło. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
dodany przez Małgosia @ 10 czerwca 2026 o 10:48. #
Immienniczko moja, wiem jak jest ci trudno. Ja mam kilkoro nieneuro w domu… Jedyne co mogę podpowiedzieć, to znaleźć kogoś, kto mierzy się z tym samym. Kogoś z przedszkola, szkoły, fb kto tylko pokiwa głową i powie, że doskonale rozumie o co ci chodzi. Niestety nikt, kto nie był w naszych butach nie zrozumie, że to nie brak klasy, wychowania czy czego tam jeszcze…
dodany przez Bla @ 10 czerwca 2026 o 11:04. #
Przytulam mocno. Nikt nie jest w stanie zrozumieć jak wiele musi znieść mama, gdy pojawiają się jakiekolwiek problemy.
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:48. #
Chętnie poczytałabym więcej o podróży do Japonii i pooglądała więcej kadrów. Bardzo ciekawią mnie wrażenia, historie z wyjazdu, a także praktyczna strona takiej podróży. 😊
Paryż, który jest już dobrze znanym bohaterem bloga, doczekał się w tym miesiącu osobnego wpisu, a tak odległy i fascynujący kierunek jak Japonia jeszcze nie? 😉
dodany przez Kaya @ 7 czerwca 2026 o 10:35. #
Hej, masz sto procent racji :). Ale prawda jest taka, że wyprawa do Japonii miała być dla mnie oddechem, a poza tym miałam tam kilka spraw do załatwienia z pracą (a potem wiele spraw do załatwienia z pracą miał mój mąż) i aby pogodzić to wszystko z dziećmi i przeżywaniem tego, co działo się wokół mnie… no cóż, nie zawsze wychodzi nam wszystko tak jakbyśmy chcieli :).
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:58. #
A co takiego działo się wokół Pani?
dodany przez Anonim @ 11 czerwca 2026 o 23:10. #
Zdecydowanie brąz to Pani kolor włosów! Blond wg mnie Panią postarza.
dodany przez Lessie @ 7 czerwca 2026 o 11:29. #
to nie kolor, to wiek ją postarza. Niedługo menopauza a udaje nastolatkę…
dodany przez Anonim @ 10 czerwca 2026 o 03:51. #
to dwie różne osoby…
dodany przez prussian_blue @ 10 czerwca 2026 o 15:21. #
Ależ przecież to ciemny blond. :)
dodany przez Syl @ 14 czerwca 2026 o 10:30. #
Z niecierpliwością czekam co miesiąc na wpis „last month”. Nawet zgodnie z sugestią, robię sobie wcześniej kawę lub herbatę i siadam do czytania. Taka chwila dla mnie (też jestem mamą). Warto zapisywać wspomnienia, bo tak szybko uciekają. Tworzy się Pani piękny pamiętnik, a do tego ze zdjęciami.
Celebrowania drobnych rzeczy i chwil nauczyłam się od mojej mamy. Myślę o niej zawsze, gdy czytam Pani comiesięczne wpisy. Dziękuję!
dodany przez Katarzyna @ 7 czerwca 2026 o 12:28. #
Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Za to, że zasłużyłam na to, aby stać się częścią Twojej rutyny :).
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:54. #
Kasiu, co tam szabrowałaś w tych wielkich walizach? …bo przecież chyba nie ciuchy na sprzedaż z własnego lumpexu…
dodany przez Anonim @ 7 czerwca 2026 o 13:16. #
Alfabet filmowy każdego Polaka: Noce i dnie, Rodzina Polanieckich, Lalka , Karieraa Nikodema Dyzmy, Panny z Wilka, Ziemia obiecana i wiele innych. Dziela filmowe. Doskonała reżyseria scenariusz gra aktorska scenografia kostiumy muzyka. Kto nie oglądał…. no cóż. Nie ma o czym mówić.
dodany przez Ava @ 7 czerwca 2026 o 19:38. #
szczerze nie oglądałam nic z tych rzeczy :D a jestem w wieku Kasi hehe
dodany przez marta @ 16 czerwca 2026 o 12:43. #
Nic dziwnego, pustaków z kurzymi móżdżkami nie brakuje…
dodany przez Anonim @ 18 czerwca 2026 o 15:33. #
Zawsze czekam na Pani wpisy. Uwielbiam , czytam, jestem w innym świecie i odpływam…..Buziaki
dodany przez Aneta @ 7 czerwca 2026 o 20:10. #
Trochę zabrakło w tym miesiącu czegoś czego nie ma na Instagramie. Większość to kopiuj wklej z insta, zdjęcia, opisy.
Ciężko uwierzyć, że faktycznie tak wyglądał Twój miesiąc. Brakuje w nim spacerów, dzieci, domu, męża, pieska a jest za dużo tego, co wiąże się z promocją czegoś bądź autopromocją.
Natomiast przesyłam moc życzeń, by kolejny miesiąc był Kasiu dla Ciebie łaskawy, przyniósł Ci dużo spokoju ducha i radości z pierdółek ❤️
Zuzia
dodany przez Zuzanna @ 8 czerwca 2026 o 08:52. #
Oj nie będzię łaskawy, już nigdy, żywot w szklanej bańce – odklejona od rzeczywistości – nie ochroni jej.
dodany przez Anonim @ 10 czerwca 2026 o 13:14. #
Co masz na paznokciach na zdjęciu z mgiełką?
dodany przez Anonim @ 8 czerwca 2026 o 14:12. #
Ach, ależ to był piękny i bardzo prawdziwy wpis!
Każdy z nas niesie swoją własną historię, złożoną z innych doświadczeń, wyborów i okoliczności. A jednak, gdzieś pod tym wszystkim, jesteśmy po prostu ludźmi – przeżywamy radość, smutek, tęsknotę, strach i nadzieję w bardzo podobny sposób. To chyba właśnie ta wspólnota emocji sprawia, że tak łatwo odnaleźć cząstkę siebie w opowieściach innych. Dziękuję za podzielenie się swoimi wspomnieniami, dobrze jest na coś jeszcze czekać w tym cyfrowym świecie 🖤
Przy okazji zapytam – gdzie można znaleźć taką obłędną, stalową marynarkę?
Ściskam!
dodany przez Kasia @ 9 czerwca 2026 o 09:11. #
Kasiu, dziękuję za tyle miłych słów. Marynarka to MLE sprzed kilku sezonów ;). Widzę, że kochacie te nasze marynarki – musimy robić więcej modeli, tak abyście miały w czym wybierać :).
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:53. #
Oj tak, kochamy marynarki MLE!
Osobiście, wyczekuję nowych fasonów i… oczywiście powrotu do klasyki <3
Ściskam! xx
dodany przez Kasia @ 16 czerwca 2026 o 09:00. #
Zdecydowanie brakuje więcej treści z Japonii! Kraj ma swoje wady i zalety jak każdy zresztą ;) Warto dać jej szansę i udać się też poza mniej utarte szlaki, które robią się z roku na rok coraz bardziej komercyjne. Mniej presji i zmęczenia ciągłą poprawnością można doświadczyć na Hokkaido i Kiusiu, klimatyczne dzielnice gejsz i samurajów z mniej narzucającą się komercją w Kanazawie, w Kioto warto udać się do mniej znanych świątyń wśród podmiejskich wzgórz, które są bardzo klimatyczne. Polecam też nieco bardziej odległe od cywilizacji świątynię na Koyasan. Poza tym jest wiele pięknych mniejszych miasteczek z lokalnym rękodziełem, onseny w regionie Akita, gdzie więcej jest turystów japońskich, itd. Japonia ciągle oferuje wiele autentycznych doświadczeń, i warto wyjść poza kanon Tokio, Kioto, Osaka czy Nara, chociaż te miasta też oferują bardzo wiele, warto wybrać jednak mniej znane atrakcje bez tłumów i przytłaczającej komercji ;)
dodany przez Culture Geek @ 9 czerwca 2026 o 10:39. #
Dziękuję za wszystkie polecenia :)
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:52. #
nie polecam zakupów Francine&Mat – paczka już powinna u mnie być a nie została nawet wysłana. nie lubię milczenia zamiast przesyłek
dodany przez Anonim @ 9 czerwca 2026 o 16:16. #
zgodnie z informacją na stronie oraz na instagramie marki w dniach 4-9 czerwca była planowana przerwa logistyczna wynikajaca z przerwy w pracy magazynu w okresie długiego weekendu. Paczki wyszły od razu po niej ;) w kazdym innym przypadku paczki opuszczają nasz magazyn do 24 h i nigdy nie otrzymalismy z tego tytulu zastrzezen.
dodany przez Francine&Mat @ 15 czerwca 2026 o 14:54. #
Państwa odpowiedź mija się z prawdą, moja paczka nie została nadana w ciągu 24h. Oceniałam czas dostawy, a teraz oceniam produkt i Państwa „transparentność”. Ręcznik za 239 zł przyszedł z metką „Made in China”. Na stronie – pełnej haseł o „królewskiej jakości”, „luksusie” i z polskim adresem firmy – dziwnym trafem nie ma o tym ani słowa. Ukrywanie azjatyckiej produkcji przy jednoczesnym budowaniu wizerunku ekskluzywnej, polskiej marki to kreowanie sztucznej wartości i wprowadzanie klienta w błąd.
dodany przez Anonim @ 15 czerwca 2026 o 17:48. #
ja dostałam swoje zamówienie nastepnego dnia! i potwerdzam ze na stornie widzialam info – i tez Monterey to moj ulubiony! mega <3
dodany przez Marta Sz. @ 15 czerwca 2026 o 19:43. #
przykre jest zawsze to jak sie widzi takie zachowania konsumenckie. bardzo bym chciala zebysmy zczeli byc dla siebie lepszymi ludzmi a nie smarujacymi na mlode marki komenatrze dlatego ze zamowienie nie bylo na drugi dzien. ja jestem klientka marki wiec smielej sie wypowiadam bo jest naprawde fajna polska marka tak jak MLE i to jest piekne ze mamy takie rzeczy rodzime. wspieram zawsze calym sercem. a Anonimowi zycze troche wiecej ludzkiego podejscia bo widze ze nauczylismy sie wszyscy miec wszstko na tu i teraz n ajuz natychmiast inaczej jestesmy oburzeni i zlorzeczymy co jest okropne. badzmy dla siebie po prostu lepsi. trzymam kciuki za MLE Pani Kasiu – kolekcja przepiekna.
dodany przez Iga @ 16 czerwca 2026 o 11:56. #
Rzeczywistość luksusowej, rodzimej marki to tygodniowe czekanie na luksus importowany prosto z Chin. To, że Marta dostała paczkę szybko (albo tak twierdzi), w żaden sposób nie niweluje faktu, że moja przesyłka utknęła. Przerzucanie odpowiedzialności na klienta, który po prostu oczekuje transparentności i realizacji usługi, za którą zapłacił, jest niesamowicie bezczelne. Dziękuję za wszystkie komentarze od PR :) mój poprzedni komentarz nie został opublikowany więc nie liczę na cud, rozumiem że przechodzą tylko późniejsze wypowiedzi koleżanki pani Kasi
dodany przez OLKA @ 19 czerwca 2026 o 16:06. #
Chętnie pogawędzę ze wszystkimi osobami piszącymi w imieniu marki. Jeżeli marka buduje całą komunikację na tym, że jest „polską, rodzimą marką”, a w rzeczywistości sprzedaje towar wyprodukowany w Chinach bez jasnego oznaczenia kraju pochodzenia, mamy do czynienia z wprowadzeniem konsumenta w błąd. To dopiero jest PRZYKRE
dodany przez OLKA @ 19 czerwca 2026 o 16:25. #
Proszę o informację co rodzimego jest w ręczniku made in china?
dodany przez Aleksandra @ 21 czerwca 2026 o 16:30. #
Kasiu,
Dziękuję Ci za taki długi, tekstowy wpis z wieloma pięknymi zdjęciami, refleksjami i przemyśleniami. Kilka zdań zatrzymało mnie na dłużej. Ciesze się, że taka pełna treść pojawiła się na blogu. Na insta już nie zaglądam. Chyba potrzebuję więcej spokoju Blog daje jakieś ukojenie w czytaniu. Dobroci na czerwiec :)
dodany przez Ewa @ 9 czerwca 2026 o 20:49. #
Ewo, zawsze serdecznie zapraszam :*,
dodany przez Katarzyna @ 10 czerwca 2026 o 11:51. #
Kasiu zdradzisz, co masz na paznokciach ? ;-))
dodany przez sandraa @ 10 czerwca 2026 o 09:09. #
i co masz za paznokciami…
dodany przez Anonim @ 10 czerwca 2026 o 13:23. #
Ale dowcip … ciężki takie docinki z podstawówki
dodany przez Dorota @ 11 czerwca 2026 o 14:24. #
to nie dowcip, tylko zwykła ciekawość…
dodany przez Anonim @ 19 czerwca 2026 o 11:54. #
Czy ta czarna pleciona torba to YSL? Jesli TAK/NIE jaki to model? Pozdrawiam
dodany przez A @ 10 czerwca 2026 o 12:55. #
Hejka, jak nazywa się ten hotel w Paryżu? tam gdzie czekałas na pokój?
Ktoś wie?
dodany przez Kasia @ 10 czerwca 2026 o 18:04. #
Pani Kasiu chciałam zapytać skąd ma Pani tą sukienkę czarna bez pleców. Pozdrawiam serdecznie
dodany przez Małgorzata @ 11 czerwca 2026 o 09:10. #
Pani Małgorzato, to sukienka Caorle z MLE. :)
dodany przez Katarzyna @ 11 czerwca 2026 o 13:35. #
Oj tak, jestem na wakacjach i ciągle czuję różne emocje, a to coś martwi, a tu jakiś lęk o dziecko, a tu praca, a tu palmy, słońce i kawa. Aż się wkurzam na siebie że nie umiem się tym cieszyć, więc tekst o żonglerce jak dla mnie genialny. A taka umiejętność to skarb ☺️ pozdrawiam wszystkich którzy to potrafią i zdradźcie swoją tajemnicę ;)
dodany przez Alicja @ 11 czerwca 2026 o 15:32. #
tez tak zawsze mam hehe nie umiem sie zrelaksowac w pelni nigdy :)
dodany przez Marta o. @ 16 czerwca 2026 o 12:23. #
Piekny wpisy i cudownie sie go czyta :)
dodany przez Beata @ 12 czerwca 2026 o 18:14. #
Pani Katarzyno, jest Pani wsapaniala kobieta z wielu powodow ale znika Pani w oczach….strasznie Pani traci na wadze. Tak czy inaczej pieke kadry, malo o Japoni…
dodany przez Joanna @ 13 czerwca 2026 o 03:19. #
Czas się przybliża.
10 czerwca Anthropic wypuścił Claude Fable 5 – publiczną wersję swojego wcześniej ograniczonego modelu Mythos. Teraz, najpotężniejsza AI do znajdowania luk bezpieczeństwa, tworzenia jailbreaków, exploitów 0-dey i wiele więcej, jaką kiedykolwiek stworzono, stała się dostępna praktycznie dla każdego.
Ta wersja już znalazła ponad 10 000 krytycznych luk w najważniejszym oprogramowaniu używanym na świecie.
Właśnie miałam bardzo długą rozmowę z niesamowicie utalentowanym hackerem na temat Anthropic…
Obecnie nie audytowane protokoły stają się naprawdę łatwym celem. Znane exploity mogą być powtarzane na forkach przez całą dobę. Nawet małe projekty stają się warte ataku, po prostu dlatego, że próby są praktycznie bezkosztowe.
Anthropic samo ostrzegło w zeszłym tygodniu, że systemy AI rozwijają się tak szybko, że wkrótce mogą osiągnąć rekursywną samoświadomość i zdolność samodoskonalenia – autonomicznie poprawiając się bez interwencji człowieka…
Pozdrawiam Kasiu.
dodany przez Anonim @ 14 czerwca 2026 o 04:43. #
Dzień Dobry Pani Kasiu,
Pani konto na instagramie oraz miesięczne podsumowania z pięknymi zdjeciami oraz z jeszcze piękniejszymi, mądrymi przemyśleniami, tez momentami dowcipnymi; do tego napisanymi piękną polszczyzna na miarę NAJWYŻSZEJ NAGRODY LITERACKIEJ (poważnie) – wnoszą do mojego życia PIĘKNO, harmonię i spokój (chociaz na chwile) od tego plastikowego, sztucznego zgiełku swiata. Bardzo lubie Pani bloga za cudowne zdjęcia i sposób, w jaki Pani pokazuje swój swiat: dyskretnie i nienachalnie. Czysta przyjemność obserwować Pani konto, bez wrazenia podglądania każdego szczególu zycia. Czasem własnie to MNIEJ, ale z dobrą puentą znaczy WIĘCEJ! Bardzo wiec dziękuje za Pani pracę i gratuluje stalego wysokuegibi jednolutego stylu.. nie tylko w ubiorze😉. Niech MOC będzie z Panią – zawsze. Ludzi dobrej Woli jest więcej! I tego będę sie trzymać. Do końca świata i jeden dzien dłużej. WSZYSTKIEGO NAJ.. dla Pani🍀💐🌹. Pozdrawiam Aneta
dodany przez Aneta @ 14 czerwca 2026 o 11:12. #
To jest na poważnie?
dodany przez Gog&Magog @ 15 czerwca 2026 o 16:02. #
Jeden wpis w miesiącu :(
dodany przez Anonim @ 14 czerwca 2026 o 16:54. #
o jeden za dużo…
dodany przez Anonim @ 19 czerwca 2026 o 11:55. #
Cześć! Stylizacja ze spodniami barrel😍 świetna Czy mogę zapytać, z jakiego są sklepu?”
dodany przez Kasia @ 16 czerwca 2026 o 09:28. #
Oryginał „Wielkiej fali” można w każdej chwili zobaczyć w… Płocku! 🤫
dodany przez a. @ 16 czerwca 2026 o 13:34. #
Kasiu może jakaś aktualizacja włosów? Farby, pielęgnacja? dawno nie było :-)
dodany przez Sandra @ 17 czerwca 2026 o 09:15. #
Ogromnie polecam książkę Japonia utracona Alexander Kerr. Piękne wydanie i fascynująca opowieść o japońskiej kulturze oraz historii napisana z perspektywy człowieka zachodu wychowującego się w Japonii. Trudno ją znaleźć, używana osiąga wysokie ceny, ale WARTO.
Na turbulencje polecam książkę Szczygieł Donny Tartt. Czytadło do łyknięcia w dwa wieczory, ale z pięknym wątkiem historii sztuki. Niech nie zmyli nikogo wymyślna oprawa oraz zniechęcające mnie osobiście hasełka ,,najważniejsza powieść XXI w” – jest dobra. Doskonała i lekka na wakacje. A po lekturze na pewno zarezerwujesz bilet do Hagi :))
dodany przez Nati @ 18 czerwca 2026 o 09:02. #
„szczygla’ przeczytałam jak tylko się ukazał. Biletu do Hagi nie zarezerwowałam do dziś. Skończmy może z tą pretensjonalnością 🤦
dodany przez Mimi @ 21 czerwca 2026 o 17:55. #
Mega look 😍 skąd są te spodnie barrel? pozdrawiam
dodany przez Kasia @ 18 czerwca 2026 o 14:12. #
Pani Kasiu, poproszę o namiar na białe bąbelki:)
dodany przez Ewelina @ 20 czerwca 2026 o 21:09. #