
Wpis powstał we współpracy z marką Desenio, Sensum Mare i platformą do nauki angielskiego Akcent, a także zawiera lokowanie marki własnej.
Lato się skończyło. Jeszcze chwilę temu zastanawiałam się, czy zdążymy na plażę przed zachodem słońca, czy dzieci zjedzą kolację przed dziewiątą i dlaczego znowu wniosły pół kilo piasku do domu.
Zapomniałam już, jakie to uczucie, kiedy wraz z wrześniem zaczyna się nie tylko jesień, ale też szkoła. Podejrzewam nawet, że właśnie dlatego przez większość dorosłego życia tak bardzo lubiłam tę porę roku. Mogłam wreszcie doceniać złote światło, pierwsze swetry i chłodne poranki bez tego ukłucia gdzieś w środku, że w tle czeka kartkówka z fizyki.
Szkoły podstawowej nie wspominam najlepiej, ale długo wydawało mi się, że ten temat mam już ze sobą przepracowany. A potem zostałam mamą i okazało się, że psychika ma swoje małe archiwum, do którego bardzo chętnie zagląda przy okazji pierwszego września. Dowodem na to jest chociażby fakt, że ostatnio znów śniła mi się pani od matematyki z podstawówki, aby przypomnieć mi przy tablicy, dlaczego nic mi nie wychodzi.
Oczywiście wiem, że moje dzieci mają przed sobą własną historię i że ich szkoła wcale nie musi przypominać mojej. Mimo to przełom sierpnia i września uruchomił we mnie dziwną mieszankę nostalgii, lekkiego napięcia i irracjonalnej potrzeby sprawdzania, czy na pewno wszyscy mają dobrze spakowany piórnik.
Odkrywam więc jesień na nowo. Tylko tym razem trochę trudniej odnaleźć w niej to całe „hygge”, którego przecież przez lata byłam gorliwą propagatorką. Kiedyś wystarczały mi świeca, koc i kubek czegoś ciepłego. Teraz mam wrażenie, że niezbędnym i właściwie jedynym liczącym się warunkiem jest niezachwiane poczucie, że wszyscy są zaopiekowani tak, jak powinni. To dużo trudniejsze niż zamówienie „pumpkin spice latte”.
Jeśli więc macie swoje sprawdzone sposoby na odzyskanie jesiennego spokoju pomiędzy szkolnymi planami, budzikami a pytaniem samej siebie, co jeszcze można było zrobić lepiej, to bardzo chętnie je poznam.
A póki co, wracam do Was z dowodami na to, że życie jest piękne, nawet jeśli beztroska to tylko przerywnik. Na szczęście to właśnie ją najczęściej fotografujemy. Dzięki temu, po czasie można odnieść całkiem przyjemne wrażenie, że wakacje były dłuższe, dzieci mniej się kłóciły, a my naprawdę przez chwilę niczym się nie martwiłyśmy.

To tylko ja, nosząca ubrania od mojej własnej marki, w moim własnym mieście. Nie udało mi się być na sopockiej plaży tak często, jak planowałam. Ale podejrzewam, że nie tylko ja oceniam swoją wydajność tego lata na takie mocne trzy na dziesięć ;).
Plaża – i to nie zawsze ta sopocka – kojarzy mi się zawsze z najpiękniejszymi wspomnieniami. I nie mam tu na myśli momentów, w których działo się coś niezwykłego. Nikt nie miał urodzin, nie byliśmy na drugim końcu świata, nie wydarzyło się nic, co "trzeba" sfotografować. A potem mijają długie lata i okazuje się, że właśnie do tych chwil najbardziej chcemy wrócić.
Nasza pamięć nie jest jak archiwum, w którym wszystko czeka na nas w niezmienionej formie. Z czasem jedne rzeczy blakną, inne nabierają znaczenia, a jeszcze inne zupełnie nam umykają. A skoro moja pamięć i tak zamierza z czasem trochę poprzekręcać fakty, to wolę podsuwać jej dobre materiały źródłowe. W jakiś listopadowy poniedziałek chciałabym mieć niezbity dowód na to, że życie jest pełne pięknych chwil – nawet jeśli nie zawsze potrafimy je docenić, gdy jesteśmy w samym centrum wydarzeń. Ta mała galeria ze zdjęciami z poprzednich wakacji będzie moim materiałem dowodowym ;).
Jeśli chcecie, aby galeria nie wyglądała infantylnie, pamiętajcie, aby ramki były tej samej wielkości i koloru (moje mają wymiar 30x40cm), żeby były cienkie, z szerokim passe-partout. Czarno-białe fotografie to niezawodny sposób, aby całość była spójna. Ja dodałam jeszcze cytaty, które kojarzą mi się z daną osobą/miejscem/chwilą.
Oprawianie zdjęcia w ramki od Desenio trwa kilka sekund. 
A tak wygląda gotowy efekt. Zostawić na parapecie czy powiesić w równym rzędzie na ścianie? Mam dla Was kod rabatowy – MAKELIFEEASIER, który daje 45% zniżki na plakaty, 25% na obrazy na płótnie, 20% zniżki na ramki oraz plakaty personalizowane w Desenio. Kod jest ważny do 30 września.
Myślicie, że jestem po prostu sentymentalnym mięczakiem? No to czytajcie:
1. Wracanie do dobrych wspomnień po stresie zmniejszało wzrost kortyzolu i negatywne emocje (Speer & Delgado, Nature Human Behaviour, 2017).
2. Oglądanie zdjęć związanych z dobrymi wspomnieniami poprawiało nastrój po negatywnym doświadczeniu (Current Psychology, 2023).
3. Osoby oglądające własne zdjęcia ze szczęśliwych chwil odczuwały więcej pozytywnych emocji niż te, którym pokazywano po prostu pozytywne, ale obce obrazy (Carretero et al., Frontiers in Psychology, 2020).
1. Cały rok czekałam na ten moment. // 2. Mamulek :*. // 3. Obraz w kolorach lata. Jak to teraz zjeść? // 4. Cykady gdzieś tam na górze właśnie urządzają koncert. //
Lubię odkrywać nowe miejsca, ale zdecydowanie bardziej lubię wracać do tych, które już pokochałam.
W przewodnikach po Prowansji częściej polecają lawendę, ale jeśli wolicie mniej oczywiste miejsca związane ze sztuką, to zabieram Was tam, gdzie Van Gogh spędził jeden z najtrudniejszych i najbardziej twórczych okresów swojego życia.

Monastère Saint-Paul de Mausole
2 VC des Carrières
13210 Saint-Rémy-de-Provence
Francja
To około piętnaście minut spacerem od centrum Saint-Rémy-de-Provence i dosłownie kilka kroków od ruin rzymskiego miasta Glanum.
1. Zwiedzając klasztor i starą część szpitala, można na chwilę poczuć się jak ktoś żyjący pod koniec XIX wieku, kto właśnie został przyjęty na oddział. Nie jest to szczególnie przyjemne uczucie, ale z pewnością trudno o nim zapomnieć. // 2. W miejscu, do którego trafił, bo jego psychika nie dawała już rady, stworzył jedne z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii sztuki. To właśnie tutaj powstały "Irysy" czy "Gwiaździsta noc". // 3. Nic tak nie napędza do zgłębiania wiedzy jak fakt, że można pokonać potem w jakimś quizie tę mistrzynię (nie udało się jeszcze nikomu nigdy). // 4. Instrument w pokoju to dosyć przyjazne warunki dla pacjentów, nawet jak na dzisiejsze czasy, prawda?//
Klasztor i część szpitalna zostały naprawdę dobrze odwzorowane. Poszliśmy tym razem z dziećmi, ale na szczęście nie udzieliła im się lekko mroczna atmosfera tego miejsca.
XIX-wieczna garderoba, ale "make it MLE".
To właśnie tutaj Vincent van Gogh dobrowolnie zgłosił się na leczenie psychiatryczne po kryzysie w Arles. Spędził w Saint-Paul-de-Mausole niemal rok.
Van Gogh miał niewielki pokój, farby i wąskie okno wychodzące na gaj oliwny. Patrzył na ten sam fragment krajobrazu przez wiele miesięcy, a mimo to potrafił zobaczyć w nim wystarczająco dużo, aby stworzyć obrazy, które ponad sto lat później nadal zachwycają cały świat. A jaki my mamy dziś dostęp do piękna? Możemy każdego dnia oglądać setki idealnych wnętrz, krajobrazów, twarzy i miejsc z całego świata. Mamy dostęp do większej ilości pięknych obrazów i miejsc niż jakiekolwiek wcześniej pokolenie, a jednak najczęściej nic konstruktywnego z tego nie wynika.
Mój osobisty propagator sztuki.
Prowansalski mix.
Zaprojektowane w Sopocie. Uszyte w Polsce. Noszone w Prowansji.
1. A dziś za oknem taka pogoda, że bez marynarki nie wyszłabym z domu. // 2. Mogłabym to jeść na śniadanie, obiad i kolację. // 3. Gdy architekt wnętrz ma nieco ułatwione zadanie, bo zieleń jest tak piękna, że właściwie wystarczy rozstawić stoły i stoliki. // 4. Gdy żyją w Tobie dwa demony: pierwszy chce nosić koszulki z Demon Hunters, a drugi mówi, że woli biel i czerń, żeby wyglądać jak mama. // 
Pilates: 0. Balans między wypoczynkiem a pracą: 0. Wymodelowanie włosów Dysonem: 0.
Kolejny dzień, kolejny żar. Mój top od MLE znajdziecie tutaj. 
Aż strach wchodzić w tę filmową inscenizację, aby jej nie zepsuć.

Nie pokazuję Wam tutaj, co spakowałam do walizki, tylko co faktycznie nosiłam. Jak wiadomo, jedno z drugim nie zawsze idzie w parze. Przy 37 stopniach wszystkie dopasowane, przemyślane i wysublimowane zestawy mogłyby równie dobrze zgubić się na lotnisku. Bo jest tak gorąco, że najchętniej nie zakładałabyś nic poza kostiumem kąpielowym, ale jednocześnie chciałabyś wyglądać jak osoba, która ma jakiś styl, a nie uciekła z basenu po alarmie przeciwpożarowym. Bo w hotelu nie ma żelazka. A nawet jeśli jest, trochę boisz się go użyć, bo nigdy nie wiadomo, czy wypuści parę, czy rdzawą wodę. Bo po prostu, życie szybko weryfikuje to, jak wyobrażałaś sobie wakacje, stojąc przed lustrem w swoim mieszkaniu, a jak wyglądają one naprawdę.
No więc nosiłam tylko MLE. Nie dlatego, że czuję obowiązek noszenia własnej marki, ale dlatego, że najwyraźniej ubrania szyte w Polsce mają w sobie tę samą cechę co Polki: muszą być przygotowane na wszystko.
A dziś wracamy do mojego ukochanego miejsca w Prowansji. W dawnych kamieniołomach wapienia w Les Baux-de-Provence oglądam Fridę Kahlo w giga-skali (i przy okazji chowam się w chłodnych murach, bo na zewnątrz jedyne trzydzieści osiem stopni).
W czasach Fridy kobiece ciało miało być przede wszystkim zdrowe, piękne i płodne. Jej ciało nie posiadało żadnej z tych cech. Ale my, patrząc dziś na jej talent, wiemy doskonale, że wartość kobiety – i człowieka w ogóle – zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się lista cudzych oczekiwań.
Byłaś niezwykle dzielna. Potrafiłaś zamienić cierpienie w sztukę, która do dziś daje siłę innym.
Uwielbiam prowadzić własną firmę, ale czasem chciałabym, żeby urlop był urlopem ;). Sierpień to w MLE czas wielkich przygotowań i nie można było odłożyć laptopa na bok.
"Mamo, dajemy Ci dokładnie jedenaście minut na obejrzenie wszystkich dzieł Joana Miró, Caldera czy Kandinsky'ego. Czas start! Wykorzystaj ten czas mądrze."
Fondation Maeght, czyli miejsce do którego bardzo chcę jeszcze wrócić.
I wyprawa dobiega końca. Zostawiam Was z rolką o polskich ubraniach w Prowansji, które zawsze są gotowe na wszystko. A ja ruszam dalej…
Mała podpowiedź od Sofonisby…
Florencja i okolice.
Odwiedzamy miejscówki znane z "Kaczych opowieści". Kto zna komiks o RaKWAelu Santi? ;)
Jakiś ojciec z córką piją kawę i chyba nie są stąd.
Żegnamy Florencję, Włochy i witamy szczyty górskie z prania.
Zieleń w różnych odsłonach. Im jej więcej w mojej codzienności tym lepiej.
Pokochałam ten sweter. W tym kolorze zostały nam ostatnie sztuki, ale mamy też już bardziej jesienną wersję.
1. Świat właśnie docenił estetykę, która od lat jest częścią naszego codziennego krajobrazu — i wpływa także na projekty MLE. Modernistyczne centrum Gdyni trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. I nie chodzi tu o jeden wyjątkowy budynek, ale o całe założenie miasta.// 2. Gorąco, w domu nie ma słodyczy, więc robimy lody kokosowe. //
"Pańcia powiedziała, że lody nie są dla psów".
A teraz ruszamy do prawdziwej pracy. Takiej bez komputera. W sierpniu zorganizowałyśmy w Gdańsku selekcję specjalną w MLE. Trzeba było przygotować lemoniadę dla stu osób, wyprasować niezliczoną liczbę ubrań i sprawić, aby Wasze pierwsze spotkanie z marką w prawdziwym świecie było idealne.
Od szklanek „Polka”, przez gruszki na stole, aż po ubrania — zależało nam, żeby wszystko, co tego dnia Was otaczało, było polskie. Jak się okazuje, całkiem sporo rzeczy można znaleźć blisko domu. Łącznie z najlepszymi Klientkami.
Lemoniada gruszkowa z tymiankiem to przepis naszej mistrzyni Oli. 
Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądało całe wydarzenie.
Myślałyśmy, że nikt nie przyjdzie, a okazało się, że kolejka była dłuższa niż do sopockiego kebaba ;).
Chyba muszę powiedzieć mamie, że spóźnię się na obiad.
To był szalony i piękny dzień! Nie będę się z nikim spierać o to, kto ma najlepsze Klientki. Zwłaszcza że sprawa dawno temu została ostatecznie rozstrzygnięta.
W Gdańsku zawsze natrafię na coś ciekawego. W Zbrojowni przy ulicy Piwnej trwa sprzedaż prac studentów Akademii Sztuk Pięknych.
Wstęp wolny :).
1. Nasz kotek miał w sierpniu swoje święto. Czy to normalne, że wzruszam się przy takich okazjach do łez? // 2. Dostawy świeżych prac zapewnione każdego dnia. // 3. W poszukiwaniu tęczy. // 4. Hamburgerowy torcik, a może koci hamburger? // 
Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o Gdyni i jej architekturze, to proponuję zajrzeć do budynku PLO.
1. Pytacie mnie, czy na spacer po gdyńskim bulwarze trzeba chodzić w swetrze, który przypomina sieć rybacką. No cóż. Projektując go, nie planowałyśmy aż tak daleko idącej spójności z lokalnym krajobrazem. Ale wyszło jak wyszło. 2. W roku 1920 mieszkało w Gdyni około 1200 osób. Niespełna dwie dekady później – już około 120 tysięcy (sto razy więcej mieszkańców w niecałe 20 lat!) Miasto budowano praktycznie od zera, według bardzo nowoczesnych, jak na tamte czasy, zasad. Szerokie ulice, dużo światła, funkcjonalność, modernistyczne kamienice – to znaki rozpoznawcze Gdyni.

W ostatni weekend sierpnia wiedziałam już, że w te wakacje nie dałam rady zrobić remontu kuchni. Po dwóch miesiącach odkładania go na później zrozumiałam, że nie chcę go robić. Polecam tę metodę. Ale za to udało mi się odnaleźć dziwną przyjemność w tym, że czasu nie da się zatrzymać. Natura jakoś nie boi się przemijania. Jej młodość już za nią, niebawem przyjdzie zimowy kres, a ona błyszczy jak nigdy, powoli obsypując się złotem.
Gdy pod koniec wakacji stwierdzasz, że zdecydowanie za rzadko korzystałaś z ogrodu, więc pomimo tego, że jest zimno i nie ma słońca, to drugiego dnia września przenosisz tam swoje domowe biuro.
Ale za pielęgnację w te wakacje stawiam sobie piątkę z plusem. Sama nie wierzę w to, jak moja cera się poprawiła w ciągu ostatniego roku! Przypominam Wam artykuł o tym, dlaczego postanowiłam zrezygnować z kupnych słodyczy.
Na szczęście tej jesieni nie chodzi już o naprawianie skóry po kolejnej serii stanów zapalnych, tylko o znacznie przyjemniejsze problemy: nawilżenie, jędrność i zmarszczki. Te dwa produkty z egzosomami od Sensum Mare (serum oraz krem regenerujący) zaraz mi się skończą, więc nim wyrzucę opakowania, przypominam Wam o nich. Egzosomy w tych formułach działają jak małe nośniki sygnałów między komórkami skóry – wspierają jej regenerację, wzmacniają barierę hydrolipidową i procesy związane z poprawą jędrności oraz wygładzeniem. Pamiętajcie, że z kodem MLE30 otrzymacie aż 30% rabatu w Sensum Mare (kod działa do 15 września).
A na temat tego swetra nie mogę nic powiedzieć, poza tym, żebyście oglądali w sobotę rano Dzień Dobry TVN albo zajrzeli tutaj :).
Ale do takiej szkoły to akurat mogę wracać! Kursy online to coś, w czym świetnie się odnajduję i właściwie nie ma miesiąca, abym nie zaczęła (i może, co ważniejsze: nie skończyła!) jakiegoś szkolenia. Najczęściej dotyczą one pracy (PR, marketing, social media manager, zarządzanie i tak dalej) ale niektóre robię dla przyjemności i poczucia, że po prostu poszerzam horyzonty. Jeśli chodzi o naukę angielskiego, to od kilku lat korzystam z Platformy Akcent i bardzo odpowiada mi to, że nie muszę sama układać sobie planu ani zastanawiać się, czego właściwie powinnam uczyć się dalej. Materiał prowadzi krok po kroku, od słownictwa i gramatyki po czytanie, powtórki i testy, a poziom można dopasować od A1 aż do C2. Są też kursy bardziej specjalistyczne, na przykład Business English.
Istnieje również możliwość zakupu e-booków do nauki angielskiego, jeśli ktoś woli uczyć się w ten sposób. Z kodem MLEnglish (działa przez dwa tygodnie od dzisiaj) otrzymacie 15% rabatu.
"Kasia, czy Ty trochę nie przesadzasz? I Ty mówisz, że masz problem z hygge? Jest trzeci września, a Ty już biegasz w wełnianych kapciach!"

Tak! Muszę przyznać, że samo pisanie tego tekstu dla Was poprawiło mi humor. Wygadałam się, trochę pomarudziłam i chyba właśnie tego było mi trzeba, żeby móc ruszyć dalej. Mam nadzieję, że dla Was to też była mała odskocznia od pierwszych wrześniowych dni i przypomnienie, że nie wszystko od razu musi wejść na właściwe tory. Do zobaczenia niebawem!
* * *




komentarzy 57
Czekałam <3
dodany przez Karolina @ 3 września 2026 o 19:33. #
Pocieszę Cię Kasiu ,że w każdym wrześniowym domu jest podobnie …
Wracam do domu ,nie wiem w co ręce włożyć ….
Totalny chaos…
Dopiero po kilku godzinach jestem pełna nadziei że ogarnęłam rzeczywistość ,wszystkie dodatkowe zajęcia ,obiad na dziś i jutro …
Ściskam 😘
dodany przez Asia @ 3 września 2026 o 21:08. #
Ufff! Nawet nie wiesz, jak dobrze to czytać ;).
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 09:08. #
Na szczęście nie w każdym domu tak wygląda wrzesień,pozdrawiam,
Childfree :)
dodany przez Joanna @ 5 września 2026 o 19:06. #
Childfree :) Dobre :)
Kocham wrzesień odkąd nie ma on nic wspólnego ze szkołą :)
Pozdrawiam Wszystkich gorąco!
dodany przez Anna @ 8 września 2026 o 09:49. #
Pani Kasiu, Ja również uwielbiam sweter EIRA. Mam ten model w obu kolorach. Pięknie się układa na ciele. Bardzo dziękuję za Pani działalność na blogu i w branży odzieżowej. Uważam, że odniosłyście Panie ogromny sukces w modzie, przede wszystkim dlatego, że jesteście autentyczne i szczere. Życzę sobie więcej takich kobiet „pięknych wewnątrz i na zewnątrz”. Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie kolekcji jesienno- zimowej. Dobranoc
dodany przez Dominika @ 3 września 2026 o 21:12. #
Dziękuję bardzo :).
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 09:34. #
Eira w obu kolorach?!?! A jest w trzech kolorach :)
dodany przez Elak @ 1 października 2026 o 19:40. #
Jak mnie cieszą nowe wpisy, jak ja na nie czekam🫠Nigdy mnie nie zawodzisz. Może to podobna wrażliwość, myślenie, postrzeganie świata, nie wiem. W każdym razie wygląda na to, że złagodziłaś moją rozpacz za odchodzącym latem w którą już naprawdę straszliwie popadałam,. Mądrze, miękko i spokojnie pomagasz mi radzić sobie z przemijaniem życia, młodości, nieuchronnymi zmianami,. Takie jest życie, dzieci rosną, związki się rozpadają, ludzie odchodzą, pory roku zmieniają się, czas tak pędzi… Dzieki Twoim słowom i spostrzeżeniom łatwiej odnaleźć spokój, piękno i pozytywy w codzienności. Koisz Kasiu moje serce. Lato było przeecudowne ale ok, pozachwycamy się teraz jesienią😉Powyciągamy z niej najlepsze co się da i też będzie dobrze. Może powoli przychodzić. Pozdrowienia dla taty, którego bardzo cenię i podziwiam.
dodany przez Jola @ 3 września 2026 o 21:32. #
Jejku Jolu, jakie to miłe co piszesz :*. Mi pisanie tych tekstów też mi pomaga :).
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 09:06. #
Dziękuję za przypomnienie, że
„wartość kobiety – i człowieka w ogóle – zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się lista cudzych oczekiwań”.
Takie to oczywiste, że aż dziw bierze, że ludzie zdają się o tym zapominać na potęgę.
dodany przez Anonim @ 3 września 2026 o 21:55. #
Dziękuję za: „(…) przypomnienie, że nie wszystko od razu musi wejść na właściwe tory” – z moim perfekcjonizmem, niestety, często o tym zapominam…
dodany przez Ja @ 3 września 2026 o 22:37. #
Kasiu, czego używasz do ust? Są takie naturalnie, ale nie przesadnie błyszczące :)
dodany przez Paulina @ 3 września 2026 o 22:39. #
Kasiu, czego używasz do ust?
dodany przez Paulina @ 3 września 2026 o 22:39. #
Oj przeróżnych rzeczy :). Lubię bardzo balsam z Gisou, mam też dwa błyszczyki z Chanel :). Czasem podkradam dzieciom ich pielęgnacyjne pomadki ;).
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 09:05. #
Jaki cudny ten post 😍😍 dziekuję za porady ramek! Kotek… mojego nie ma od ponad roku i strasznie tęsknie.
Arles jest pieknym miasteczkiem, z ciekawostek miałam kiedys okazje byc tam w lutym z zwiazku z podróża służbowa, i mam małą traume po tym doświadczeniu. W lutym w przeciwieństwie do wakacji to wymarle miejsce. A pracownik hotelu musial mnie odebrac ze stacji kolejowej, gdyz taxowek brak.
Widzimy sie w sobotę !😘
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 00:00. #
uwielbiam jak bardzo trafiasz w „nasze dylematy” i pozwalasz poczuć, że nie jesteśmy w tym same <3
pozdrawiam!
dodany przez Asia @ 4 września 2026 o 09:15. #
kurcze, to u mnie chyba infantylnie bo każda ramka inna i absolutnie nie wiszą symetrycznie :D
dodany przez Dorota @ 4 września 2026 o 09:57. #
Doroto, i bardzo dobrze, bo to co podoba się mi nie musi podobać się komuś innemu :). A poza tym jest wiele mieszkań, urządzonych w zupełnie innym stylu niż moje, które bardzo mi się podobają. Ja podałam najprostszy sposób dla takich leniuchów i asekurantów jak ja ;). Ucałowania!
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 10:33. #
Dzięki za ten komentarz. <3 Chodzilo mi o to, ze "infantylnie" zabrzmiało oceniająco a ja poczułam sie umiarkowanie zaatakowana. :D ale mimo wszystko bede bronić swoich różnorodnych niesymetryncznych ramek. A i Twoje wnętrza mi się bardzo podobają! Buziaki!
dodany przez Dorota @ 4 września 2026 o 11:58. #
Wpis fantastyczny… Nawet nie wiesz, droga Kasiu, jak bardzo potrzebowałam przeczytać dziś takie słowa. Gdzieś w komentarzach pod poprzednimi wpisami pojawiły się zarzuty o infantylność – ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Bo ten tekst napisała osoba niezwykle dojrzała, bogata emocjonalnie, dusza wrażliwa na sztukę i ludzi wokół. Mam podobne rozterki jak Ty: też przejmuję się szkołą i przedszkolem moich dzieci, tym, że nie wyrabiam z wieloma rzeczami, że czasami siły brak… I coraz częściej łapię się na myśleniu: „jakie trudne to dorosłe życie”. Ty pokazujesz inną perspektywę: bez zakłamywania i przeinaczania, a mianowicie, że mimo trudów życie nadal jest piękne, tylko że musimy się na to piękno otworzyć. Mam bardzo wiele myśli po przeczytaniu Twojego wpisu, nie będę ich tu przelewać na papier, bo to pewnie nikogo nie interesuje, ale kończąc chciałam zostawić tu ogromne DZIĘKUJĘ dla Ciebie!!!
dodany przez Agata B. @ 4 września 2026 o 10:02. #
Agato, mnie bardzo interesuje! Każda z nas ma całe morze poważniejszych problemów, niż te które opisuję na blogu, ale myślę, że nie trzeba zawsze mówić o wszystkim, aby wytłumaczyć komuś swoje emocje czy stan ducha. Bardzo dziękuję za odwiedziny :*.
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 10:32. #
Ja tylko chciałam sprostować pierwsze zdanie – Lato zdecydowanie się nie skończyło. Trwa do 22. września włącznie. Całe szczęście. Skończyły się tylko wakacje szkolne.
dodany przez Kasia @ 4 września 2026 o 10:22. #
Jak zawsze miła lektura do porannej kawy:)
dodany przez Sławka @ 4 września 2026 o 10:36. #
u nas zaczelo sie przedszkole, syn ma autyzm, jest bardzo ciężko, gryzie inne dzieci i siebie jak sie zdenerwuje, zeby odreagować ;( ma ataki agresji, cieżko mu tam, a mi też, że on sie tam musi męczyc….czas beztroski kiedys ehhhh…. czlowiek nie doceniał, a teraz już na to wszytsko za późno…..pozdrawiam wszystkie styrane mamy z wymagającymi dziećmi.
dodany przez Marta O. @ 4 września 2026 o 10:50. #
Marto, ściskam Cię mocno. Mam nadzieje, że spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy będą rozumieli trudności Twojego synka i otrzymacie wsparcie, na które zasługujecie.
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 11:34. #
Dziękuję Kasiu za miłe słowa i pozdrawiam :)
dodany przez Marta O. @ 8 września 2026 o 11:22. #
Przedszkole to nadal jest okres beztroski. Prawdziwe schody zaczynają się w szkole. Lekarka powiedziała mi kiedyś: „zobaczy pani, co będzie, gdy zacznie się okres dojrzewania”. Dziś już doskonale wiem, co miała na myśli. Nie rozumiem fikcji obowiązku szkolnego w tym kraju. Szkołę zmieniałam już trzy razy. Obecna ma autyzm w nazwie i astronomiczne czesne, a dzieci w klasie ledwo mówią. Mój syn ma wysokie IQ, ale nie zapewnię mu edukacji na miarę jego możliwości, bo dzieci na jego poziomie intelektualnym potrafią nad sobą panować. Do szkoły masowej go nie poślę – klasy są przepełnione, a dyrektorzy wprost przyznają, że szkoła publiczna to dla takiego dziecka najgorszy możliwy wybór. W praktyce szkoła służy głównie temu, by kontrolować, czy jeszcze żyjemy, albo profilaktycznie zgłosić do sądu wniosek o „wgląd w sytuację rodziny”. Zbyt dobrze pamiętam sprawę matki i syna ze StenaLine, by mieć złudzenia, jak ten system działa pod presją. Wsparcie? Zostałam cynicznie oszukana tą obietnicą. Wierzyłam, że z czasem będzie lżej. Nie ma wsparcia ani dla dzieci, ani tym bardziej dla matek. System diagnostyki i psychiatrii dziecięcej to maszynka do wyciągania pieniędzy. Pierwsza diagnoza – 3 tysiące. Wizyta u psychiatry na 20 minut za 700 zł z terminem na za trzy miesiące. Jestem świeżo po kolejnej próbie szukania pomocy: zapłaciłam 3,5 tysiąca złotych, żeby usłyszeć: „musi pani robić coś dla siebie”. Wiecie, co robię dla siebie? Zaspokajam potrzeby fizjologiczne. System orzecznictwa i poradni psychologiczno-pedagogicznych jest nie do naprawienia. Cały wysiłek rodziców w załatwianiu papierów służy tylko temu, by placówka dostała zwiększoną subwencję oświatową. Gdyby te publiczne pieniądze faktycznie szły za dzieckiem, mój syn miałby codziennie kilka godzin indywidualnej terapii. A skoro o pieniądzach mowa: żyję i trzymam to wszystko w ryzach wyłącznie dlatego, że mnie na to stać. Bez własnych środków nie byłoby nawet „samo-wsparcia”. Wchodzę na tego bloga z czystego masochizmu – popatrzeć, jak wygląda świat. Ja jestem więźniem (pielęgniarką, terapeutką i ochroniarzem). Mam dosyć słuchania o misji matek „wyjątkowych” dzieci. Jedynym pomysłem naszego państwa jest złożenie życia matki w ofierze i udawanie, że problem został rozwiązany.
dodany przez Aleksandra @ 5 września 2026 o 17:56. #
Droga Pani Katarzyno. Z prawdziwą przyjemnością czytam zawsze Last Month, doznając wówczas uczucia jakiejś błogości jak podczas lektury książek o Ani Shirley. Dziękuję!
dodany przez Karolina @ 4 września 2026 o 10:59. #
Pięknie napisany tekst, cudowne i klimatyczne zdjęcia. Odkąd zobaczyłam biały/ecru sweter w mojej głowie pojawia się pytanie, czy będzie on dostępny w jakimś innym kolorze?
dodany przez Magda @ 4 września 2026 o 11:34. #
Tak :)
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 14:03. #
Uwielbiam ten cykl! zawsze na niego czekam!
dodany przez Magdalena @ 4 września 2026 o 11:53. #
Kasiu, jesteś piękną duszą.
Zapisuję na przyszłe wakacje!
dodany przez Sonia @ 4 września 2026 o 12:08. #
To już taka moja mała tradycja – przeczytać Last Month i za każdym razem wracam, więc muszą mieć coś w sobie te wpisy :)
Kasiu, mam pytanie o MLE, kiedys jako prototyp pokazywałaś beżowy sweterek na jedno ramię, raczej z tych cieńszych. Czy pojawi się on w tym sezonie jesienno-zimowym?
Pozdrawiam
dodany przez ilona @ 4 września 2026 o 12:19. #
Tak, pojawi się :).
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 14:03. #
Kasiu, a czego używasz do paznokci? To jakaś odżywka? Zawsze wyglądają na zadbane
dodany przez Monika @ 4 września 2026 o 14:22. #
Niegdy się nie dowiesz
dodany przez Gog&Magog @ 6 września 2026 o 13:32. #
Kasiu dziękuję za ten Last Month. Jestem czytelniczką bloga praktycznie od samego początku, od zawsze cenię Twoje lekkie pióro i niesamowite wyczucie estetyki. Przez te wszystkie lata „trzymałam się z boku”, ale ten wpis poruszył we mnie jakieś takie struny, że postanowiłam zostawić po sobie tu jakiś ślad. Czytając o Twoim odbiorze tegorocznej końcówki wakacji, poczułam, że nie jestem sama w swoich obawach i rozterkach. Chwila z Twoim blogiem to najlepsza odskocznia i odpoczynek po pełnym nowych wyzwań tygodniu. Dziękuję!
dodany przez Weronika @ 4 września 2026 o 15:36. #
Weroniko, dziękuję, że postanowiłaś napisać coś pierwszy raz :). Fajnie, że nie jesteśmy same w tych naszych jesiennych smutkach.
dodany przez Katarzyna @ 4 września 2026 o 18:02. #
Jak zawsze piękne kadry i świetnie mi się czytało podsumowanie, uczta dla oka w sam raz do kawki ! Ażurowy sweterek jest super i ileż to razy mi towarzyszy na letnich wyjazdach. Natomiast sukienka z odkrytymi plecami mogłaby być również w wersji trochę dłuższej :)
dodany przez BeataF @ 4 września 2026 o 16:38. #
Piękny wpis, aż mi szkoda pomarudzić. Ale jednak pomarudzę, bo mnie — jako profesorkę fizyki — bodzie trochę taka narracja, że w szkole najgorsze są fizyka i matematyka. Oczywiście, każdy ma swoje przeżycia i preferencje i ja to rozumiem, ale nieodłącznie mam wrażenie, że pani od polskiego czy pan od historii też potrafią być zmorą, a jakoś się tak o nich w tym kontekście nie wspomina… A trudne wszystko jest tak samo. Napisanie dobrego opracowania lektury czy zrozumienie trybów historii jest takim samym wyzwaniem co równia pochyła z niezerowym współczynnikiem tarcia :-).
Nieodłącznie, gdy czytam te wpisy, obiecuję sobie więcej uważności i więcej zapamiętywania chwil! Czasem jest jak z tym remontem, ale czasem nie. :-)
dodany przez Agnieszka @ 4 września 2026 o 18:48. #
hehe ja jakos matematyke i fizyke umialam „wbić” do łba :D ale chemia ojjjjjjj to byl hardcore i pani tez za bardzo nie lubilismy :D
ale za to pani od matematyki była jakos wyjatkowo surowa, miałą ksywę „Ośka” hehe do dziś ją pamiętam brrrr :D
panie od polskiego i historii tez nie byly za cudowne :D chyba taki wiek młodzieńczy, że większość nam nie pasowała, bo ograniczała wolność i własne zdanie, przynajmniej tak było w moim przypadku :)
pozdrawiam cię :D
dodany przez Marta O. @ 9 września 2026 o 06:32. #
Kasiu, Ty pasujesz do tych francuskich klimatów, po co tutaj wracasz?
dodany przez Tola @ 4 września 2026 o 22:30. #
Jakos nigdy nie interesowaly mnie blogi a teraz czytam dwa od razu MLE i MCE :D jest cos w tym, ze piekno i sztuka uspokajaja, dzialaja kojaco na skolatane nerwy. Cieszmy sie tym, co mamy. Zyjemy w trudnych i niepewnych czasach. Nic nie jest dane raz na zawsze, wiec doceniajmy kazdy moment <3
dodany przez Ela @ 5 września 2026 o 10:37. #
Hej Kasiu, bardzo mi było miło zobaczyć cię na żywo, taką życzliwą, uśmiechniętą, nie wiem czy tak jest zawsze i na codzień ;) Akurat przyleciałam do Polski, do Gdańska i wpadłam do butiku, gdy była promocja. Fajnie było.
Mam pytanie odnośnie bluzki z tym pięknym dekoltem na plecach na pierwszym zdjęciu – zdradzisz proszę skąd jest? Pozdrawiam serdecznie 💛
dodany przez Kasia @ 5 września 2026 o 13:58. #
Dzień dobry,
Zapytam o fasolkę , jestem fanką . Jak smakuje dressing ?
Miło się czytało .
dodany przez Magdalena @ 6 września 2026 o 09:43. #
Kasiu gdzie można znaleźć taki rondel jak na pierwszym zdjeciu?
dodany przez Asia @ 6 września 2026 o 10:21. #
Kasiu jestem tak styrana wrześniem że wpis Last month przeczytałam dopiero dziś, a już czeka na mnie kolejny z czego się bardzo cieszę. Ostatni tydzień sierpnia odwiedziliśmy Sopot i na własne oczy widziałam kolejkę do kebaba na końcu monciaku, cieszę się że na wydarzenie MLE było jeszcze więcej osob! No i może głupio to zabrzmi, ale ciesze się że podzieliłaś się ze swoim spostrzerzeniem Twojego września kiedy to pierwszy raz zaczyna się szkołą u Was w domu. Nie ważne, kim jesteśmy i czym się zajmujemy te szkolne zmartwienia trafiają do każdego. Miło wiedzieć że nie jestem sama.
dodany przez Agnieszka @ 6 września 2026 o 16:45. #
Witam, chciałam zapytać czy zdjęcia na wydruku mają rozmiar 10×15? Pozdrawiam
dodany przez Asia @ 6 września 2026 o 17:12. #
„Zaprojektowane w Sopocie. Uszyte w Polsce” kompletnie nie nadaje się do noszenia w Prowansji. Na południu Francji ciało się zakrywa przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, a nie odkrywa. Francuzi przywiązują tez dużą wagę do własnego wyglądu. Lubią subtelność i zwykle trzymają się z daleka od jaskrawości. Odpowiednie ubrania na odpowiednią okazję – to credo Francuzów.
Promieniowanie UV jest szczególnie wysokie w południowej Francji. W regionach o dużym nasłonecznieniu jasna, przewiewna odzież najlepiej chroni, jeśli zakrywa również plecy i ramiona. Promienie UV nie tylko przyspieszają starzenie się skóry – powodują przebarwienia, zmarszczki i zwiotczenie skóry, ale każda opalenizna, a co dopiero poparzenie słoneczne pociąga za sobą szkodliwe skutki.
Oparzenie słoneczne zazwyczaj szybko się wyleczy, ale szkodliwe skutki pojawiają się po latach – powstanie czerniaka w przyszłości, najgroźniejszego nowotworu. Melanom powoduje przerzuty do wszystkich narządów, a za ten nowotwór odpowiada liczba oparzeń słonecznych na całym ciele.
Letniemu urlopowi na południu Francji powinna towarzyszyć odpowiednia ochrona przeciwsłoneczna. Jeśli połączy się odpowiednią kryjąca odzież, nakrycie głowy, okulary przeciwsłoneczne z optymalną pielęgnacją i ochroną skóry – spf 50 to absolutne minimum – nie tylko skóra pozostanie zdrowa.
Jak zwykle nawet same w sobie ładne zdjęcia z pobytu w Prowansji – niestety personifikują ulubione zdanie reżysera kultowego filmu „Seksmisja”.
Juliusz Machulski wywołał spore oburzenie w części społeczeństwa, gdy w wywiadzie zacytowal znajomego Bułgara – „Polacy to tacy Rosjanie, którzy myślą, że są Francuzami.” Jednak coś w tym jest. „Mamy wschodnią mentalność, żebyśmy nie wiem jakie zachodnie ciuchy nosili, to bliżej nam do Moskwy niż do Paryża.” – twierdzi Machulski.
We Francji zwraca się szczególną uwagę na przestrzeganie savoir vivre, zwłaszcza przy stole. Francja jest krajem, gdzie obowiązują jedne z najsurowszych manier. – nawet smażonego kurczaka i owoce je się wyłącznie nożem i widelcem. Zdjęcia dokumentują brak manier – nawet w Polsce łokcie na stole niNIE są wyrazem kulturalnego zachowania. Jedyne co wolno trzymać na stole to dłonie i nadgarstki. Łokcie tuż obok talerza to karygodny błąd, nie tylko we Francji.
dodany przez Anonim @ 7 września 2026 o 01:08. #
Kasiu, wnętrze Twojego domu jest tak kojące i spójne, mam pytanie: Czy kolor ścian to czysta biel ?
Pozdrawiam ciepło :-))
dodany przez AGNIESZKA @ 7 września 2026 o 07:49. #
Czytam wszystkie Twoje posty z zachwytem, natomiast ten bardzo ze mną rezonuje. Dla mnie wrzesien, to mini nowy rok,planowanie sprawia mi ogomną przyjemnośc,, ale wytrwanie w zaplanowanych aktywnościach to juz inna bajka ;) ps. tez mi sie wydawalo, ze tematy szkolne mam przepracowane, ale bycie mamą … ;)
dodany przez Marta @ 7 września 2026 o 08:54. #
Bardzo lubię Twoje posty z tego cyklu. W sierpniu w końcu udało mi się dotrzeć do Sopotu oraz Gdyni i nie dziwię się, że tak bardzo lubisz swoje rodzinne miasto. Ja wybrałam się ze względu na architekturę, nie plażę, choć i na nią zaglądałam. Chciałam przede wszystkim powłóczyć się urokliwymi uliczkami Sopotu (tymi mniej znanymi), zobaczyć słynny gdyński modernizm. Miło było od czasu do czasu rozpoznać miejsca, które znam z Twojego bloga. Wróciłam zachwycona zarówno Sopotem i zaciekawiona Gdynią. Na pamiątkę przywiozłam sobie książkę „Gdynia obiecana” Grzegorza Piątka. Fascynująca opowieść o tym, jak powstawała Gdynia, o jej architekturze, ówczesnych problemach i wiele więcej. Bardzo polecam.
dodany przez Agata @ 7 września 2026 o 10:19. #
Kasiu! Skąd czerpiecie inspirację nazywając ubrania? W te wakacje bardzo dużo mówiłaś o polskości Waszych ubrań, że są szyte w Polsce, więc z ciekawości sprawdziłam czy nadajecie im też polskie nazwy. Oczywiście kupując ubrania, nazwa to nie jest kwestia przesądzająca o zakupie, moje pytanie wynika z czystej ciekawości. Pozdrawiam serdecznie
dodany przez Małgorzata @ 7 września 2026 o 11:54. #
Piękne zdjęcia, nauczycielom też się ciężko wraca :)
dodany przez Karolina @ 8 września 2026 o 07:39. #
Moja córeczka jeszcze nie idzie do szkoły – ma 8 miesięcy, ale tak myślę, że szkoda, że szkoła nadal idzie takim przestarzałym trybem. Zamiast na wuefie latać za piłką można by przecież wprowadzić zumbę, jogę czy pilates i – w starszych klasach – w piątki zajęcia zdalne. Trochę też spojrzeć na lektury, bo uważam, że niestety sporo z nich nie zachęca do czytania uczniów słabszych. Uwielbiam czytać książki i zawsze mam minimum 10 do przodu przygotowanych na półkach, ale jak przypomnę sobie lektury szkolne… Ehh…
dodany przez Też Kasia @ 9 września 2026 o 23:00. #
Jak zwykle kojący wpis :) Czekam z niecierpliwością na jesienny! :)
dodany przez Natka @ 29 września 2026 o 15:17. #