Wpis powstał we współpracy z marką YES. 
 

kolczyki – YES
marynarka z szarfą i spodnie – MLE (obecna kolekcja)
buty na obcasie- YSL 
torebka – Bottega Veneta 

 

  Na co w tym wieku nadal nie szkoda mi pieniędzy? Nie wiem, czy to kwestia doświadczenia, czy po prostu coraz mniejszej wyrozumiałości wobec siebie w przypadku nietrafionych zakupów, ale z biegiem lat moja lista zachcianek wyraźnie się skróciła. Zrobiłam więc mały rachunek — tym razem całkiem dosłowny — i okazało się, że jest kilka rzeczy, na które wciąż chętnie bym się połasiła. Gdybym, rzecz jasna, nie kupiła ich już wcześniej.

  Na przykład wartościowe kursy. Kiedyś odliczałam minuty do końca lekcji, dziś dobrowolnie zapisuję się na kolejne. Najwyraźniej nauka staje się znacznie przyjemniejsza, kiedy nikt nas do niej nie zmusza. Nie będę jednak udawać, że wszystkie moje słabości mieszczą się w kategorii rozwoju osobistego. Nadal potrafię zachwycić się doskonale skrojoną czarną marynarką. Zwłaszcza taką, którą równie dobrze można założyć na elegancką kolację, jak i do New Balance'ów (zdecydowanie częściej wybieram tę drugą opcję).

   Podobnie mam z klasycznymi czarnymi szpilkami. Chociaż już dawno przestałam uważać, że elegancka kobieta powinna je nosić, wcale nie przestałam ich lubić. Być może właśnie dlatego, że dziś zakładam je wyłącznie wtedy, kiedy naprawdę mam na to ochotę. Zresztą mój stosunek do mody zmienił się chyba najbardziej w kwestii dodatków. Są rzeczy, które kupujemy, żeby nadążyć za modą. I takie, które kupujemy, bo nie mamy już na to ochoty. Do tej drugiej kategorii zaliczam klasyczne złote kolczyki.  

  Na mojej liście niezmiennie znajduje się też dobre jedzenie — świeże, sezonowe i możliwie najmniej przetworzone. Z wiekiem coraz większą przyjemność sprawiają mi proste rzeczy przygotowane z naprawdę dobrych składników. I chociaż nadal zdarza mi się zjeść na obiad coś, czego żaden dietetyk by nie pochwalił, to właśnie na jakości codziennych produktów najmniej mam ochotę oszczędzać.

  A gdybym mogła dopisać do tej listy jeszcze jedną pozycję, bez wahania wybrałabym zwykły, poczciwy… święty spokój. Ale tego, niestety, wciąż nie da się zamówić przez internet.

  Skoro już mowa o rzeczach, na które nie szkoda mi pieniędzy, to tylko dziś, 25 października, w YES trwa jednodniowa promocja na wybraną biżuterię w ramach YES Club: – 10% rabatu na złoto i diamenty przy zakupach od 699 zł, – 15% rabatu na srebro i stal przy zakupach od 299 zł. Złote kolczyki, które widzicie na zdjęciach, również biorą w niej udział.