If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Kosmetyki, które wciąż widzimy na Instagramie – czy są rzeczywiście skuteczne?

   Marketing industry has to change in order to attain its goal – what was effective ten years ago, won’t be that effective today. Advertisements that were essential in the past to take root in the consciousness of potential customers had become the same old story over time to the more inquisitive audience. Already a few year ago, advertisers noticed the loss of trust in the over-the-top 50+ ladies, like Andy McDowell, trying to convince us that their skin is an effect of a face cream. Marketing specialists have abandoned the prime time and started to search for new channels. Instagram app turned out to be a salvation – not only did the advertisements bear lower costs, the influencers were the ones creating content – advertisers no longer needed producers, directors, photographers, or well-known (and very expensive) models.  

   How are Instagram activities perceived by followers? Influencer Marketing Platform conducted research among women concerning the impact of influencers on their lives. 20 thousand ladies aged 18 to 49 said that Instagram is the most often chosen platform for following popular persons (61%). Women trust Instagram recommendations, whereas brands, owing to collaborations with Instagram users, can not only improve the sales of their products and services, but also build brand awareness. According to Bloglovin’s research, more than half of respondents (54%) decided to spend money on a product recommended by an influencer, whereas 45% of them admit that they click “follow” after reading a post.  

   Increasingly more often, we hear that Instagram is baloney, that we wouldn’t even pay attention for a second to girls who have millions of likes under each photo if we met them on the street, and that sponsored content has dominated the posts. It’s great that we’ve developed a critical approach towards what we find on-line, but, on the other hand, I won't hide that this medium is very helpful for me. I owe it, for example, finding a beautiful and affordable hotel in Paris, clothes that, apart from buying, I can also see on someone with a similar figure (and even what they look while moving – thanks to IS), I can also visit the recommended restaurants and shops. Instagram is also a source of inspiration and ideas for me as well as a real encyclopaedia when it comes to cosmetics. I discovered those most interesting ones precisely thanks to this app. Yet, how to avoid deception? How to check whether cosmetics recommended on Instagram are really effective?

* * *

   Branża reklamowa musi się zmieniać, aby osiągać wyznaczony cel – to, co było skuteczne dziesięć lat temu, dziś już się nie sprawdzi. Spoty reklamowe, które kiedyś były niezbędne, aby zakorzenić się w świadomości potencjalnych konsumentów z czasem opatrzyły się coraz bardziej podejrzliwej widowni. Reklamodawcy już kilka lat temu dostrzegli utratę zaufania do naciągniętych pań po 50., które, jak Andy McDowell próbują nas przekonać, że ich skóra, to efekt tygodniowej aplikacji kremu. Specjaliści od marketingu porzucili więc najlepszy czas antenowy i zaczęli szukać nowych kanałów. Aplikacja Instagram okazała się być wybawieniem, bo nie dość, że reklamy wiązały się z niższymi kosztami, to influencerki same tworzyły treści – niepotrzebny był już producent, reżyser czy fotograf, czy znana (ale bardzo droga) modelka.

   A jak działania na Instagramie są odbierane przez odbiorców? Platforma Influencer Marketing przeprowadziła badania wśród kobiet na temat wpływu influencerów na ich życie. 20 tyś pań w wieku 18-49 lat powiedziało, że Instagram jest najchętniej wybieraną platformą do śledzenia popularnych osób (61%). Kobiety ufają pojawiającym się tam rekomendacjom, a firmy dzięki współpracy z użytkownikami, mogą nie tylko wzmacniać sprzedaż swoich produktów i usług, ale również budować świadomość marki. Według badania Bloglovin ponad połowa respondentek (54%) decyduje się wydać pieniądze na rekomendowaną przez influencera rzecz. 45% z nich przyznaje, że po przeczytaniu posta klika „obserwuj”.

   Coraz częściej słyszy się, że „Instagram to ściema”, że na ulicy nawet nie zwrócilibyśmy uwagi na dziewczyny, które pod każdym „selfie” mają po sto tysięcy lajków, że treści sponsorowane zdominowały publikacje. Bardzo dobrze, że nauczyliśmy się patrzeć krytycznie na to, co znajdujemy w internecie, ale z drugiej strony nie będę ukrywać, że to medium jest dla mnie pomocne. Dzięki niemu udało mi się, na przykład, znaleźć piękny i niedrogi hotel w Paryżu, ubrania, które nie tylko od razu mogę kupić, ale przede wszystkim zobaczyć, jak leżą na kimś z podobną figurą do mojej (a nawet jak układają się podczas ruchu – dzięki IS), mogę też korzystać z poleconych przez influencerki restauracji czy sklepów. Instagram jest też dla mnie źródłem inspiracji i pomysłów oraz prawdziwą encyklopedią w temacie kosmetyków. Te najfajniejsze odkryłam właśnie dzięki tej aplikacji. Tylko jak nie dać się oszukać? W jaki sposób można sprawdzić, czy kosmetyki z Instagrama są naprawdę skuteczne?

Teraz jest idealny moment, aby wypróbować kosmetyki Hello Body, bo na hasło: Hello można uzyskać 30% zniżki na wszystkie zestawy.

Does a paid truth exist?  

   It’s obvious that you need to pay for advertisement and, often, these are big stakes that make many people say everything about a given product. However, it’s worth remembering that Instagram recommendations are different from those on the television as they are usually based on real use and testing of the advertised products. A great number of influencers won’t show a product that doesn’t live up to their expectations even if product placement entails remuneration. And the other way round – really there are girls on-line who show products (even if the product were paid for) that they like and really use.   An example of paid truth? I suspect that the two bloggers who I follow (Jessica Mercedes and Anna Skura) took up a collaboration with a cosmetic brand HelloBody, but because these are girls who spark my trust, I decided to test the products myself a long time ago. Since then, I’ve already had the moisturising night cream ALOÉ NIGHT, highlighting primer COCO PRIME, mattifying pore cleansing mask COCO WOW, and cleaning foam COCO FRESH – all cosmetics were effective and lived up to producers’ claims. I also really like them for the fragrance and light texture. My collection has been recently enriched with glow booster ALOE DROPS. It is supposed to brighten up the skin and moisturise it. It can be mixed with a face cream to enrich its formula.

   What should raise our vigilance? We shouldn’t trust too intrusive an advertisement – an influencer hugging a packaging or with her cheek plastered to a cosmetic is not that convincing to me. 64% of respondents indicates that the greatest problem is the lack of authenticity and originality in the sponsored posts – the readers immediately notice that the influencer is trying to befool them and we don’t like such things on-line. Other reasons are the feeling of excessive auto-promotion (48%) and the awareness that the author was paid for the advertisement (37%). Women also pay attention to such issues as non-aesthetic photos (25%) or their lack (35%), too long a description of the product (32%) or even too great a number of hashtags (31%). Few hashtags suggests that no one cares about promoting the post so it hasn’t been created for advertising purposes.  

   Going back to trust again – before you decide to try out a new cosmetic brand recommended on Instagram, check out the profiles of your influencers. If an Instagram “celebrity” has a few million followers, and it’s the first time you hear about her, check out the likes under her photos. It’s really easy to buy followers on Instagram. The second method for quick and artificial interest sparking is “like for like” – you’ll see that whenever Instagram users have a similar number of followers and people that they follow. If you make sure that the account is not fake, you can simply believe in the recommendations.

* * *

Czy istnieje opłacona prawda?

   Wiadomo, że za reklamę się płaci i to czasem naprawdę duże pieniądze, za które wiele osób skłonnych jest powiedzieć o produkcie wszystko. Warto jednak pamiętać, że Instagramowe polecanki różnią się od telewizyjnych reklam tym, że często opierają się na realnym używaniu i testowaniu produktów. Bardzo duża liczba influencerek nie pokaże czegoś, co nie spełnia ich wymogów, nawet jeśli za lokowanie produktu zaproponowano wynagrodzenie. I na odwrót – naprawdę są w sieci dziewczyny, które jeśli coś pokazują, to znaczy, że (nawet jeśli za samą reklamę zapłacono), że dany produkt lubią i go używają.

   Przykład opłaconej prawdy? Podejrzewam, że dwie blogerki które uważnie śledzę (Jessica Mercedes i Anna Skura) podjęły współpracę z kosmetyczną marką HelloBody, ale ponieważ są to dziewczyny, które wzbudzają moje zaufanie, to dawno temu sama postanowiłam je przetestować. Od tego momentu miałam już nawilżający krem na noc ALOÉ NIGHT, rozświetlającą bazę COCO PRIME, matującą maseczką oczyszczającą pory COCO WOW i oczyszczająca pianka COCO FRESH – wszystkie kosmetyki były skuteczne i zgodne z zapewnieniami producenta. Bardzo je lubię też za zapach i lekką konsystencje. Teraz do mojej kolekcji dołączył glow booster ALOE DROPS ma za zadanie rozświetlić i nawilżyć twarz. Można go mieszać z kremem do twarzy, aby wzbogacić jego formulę.

   Co powinno wzbudzić naszą czujność? Nie ufajmy zbyt nachalnej reklamie – influencerka przytulająca opakowanie lub z przyklejonym do kosmetyku policzkiem nie do końca mnie przekonuję. Według raportu 64% respondentek wskazuje, że największym problemem jest brak autentyczności i oryginalności w sponsorowanym wpisie – czyli czytelniczki od razu wyczuwają, że wszystko jest „naciągane”, a tego w internecie bardzo nie lubimy. Inne powody to uczucie przesadnej autopromocji (48%) i świadomość, że za „reklamę” autorowi zapłacono (37%). Kobiety zwracają też uwagę na takie kwestie jak nieestetyczne zdjęcia (25%) lub ich brak (35%), zbyt rozwlekły opis produktu (32%), a nawet zbyt dużą liczbę hasztagów (31%). Mało hasztagów od razu sugeruje, że nikomu nie zależy na wypromowaniu wpisu, czyli nie powstał w celach reklamowych.

   Wracając jeszcze do zaufania – zanim zdecydujecie się na wypróbowanie nowej marki kosmetycznej polecanej na Instagramie, sprawdźcie profile swoich influencerek. Jeśli jakaś „gwiazda” instagrama ma kilka milionów obserwatorów, a ty słyszysz o niej pierwszy raz, zerknij na liczbę lajków pod zdjęciami. Na instagramie bardzo łatwo kupić pustych obserwatorów. Drugą metodą na szybkie i sztuczne podbijanie zainteresowania jest „lajk za lajk” – poznasz to po wyrównanej liczbie obserwowanych i obserwujących. Jeśli upewnisz się, że konto nie jest fejkowe, możesz bez większych obaw wierzyć poleceniom.

A good influencer will tell you the truth  

   An increasing number of bloggers decides to create their own brands. Should we trust such products? The extensive network of followers and influential Instagram friends (that will eagerly show their friend’s product) makes advertising new brands easier. However, is that enough to be successful? No! Each active Instagram user knows how much effort it takes to implement such an idea that is most often the answer to the needs and questions of their followers. The sole act of creating a product is one thing, and making sure that the product is of the highest quality is another thing. Why? Bloggers are not anonymous CEOs with large companies behind them that don't really face hatred on-line (or only sometimes in reference to a bloop, such as plagiarism allegations or proving harmful product effects). Each day, influencers get hundreds of direct messages from real people and everyone can see their comments. If they allowed themselves to produce something that doesn’t work or is a dud that doesn’t follow quality standards, the information about flaws would immediately spread over the whole world of social media. That’s why you can trust popular bloggers – they simply have too much to lose to provide their name for the purpose of advertising something that is of poor quality.  

   An example here might be Gisou created by Negin Mirsalehi. Her brand produces hair cosmetics. Their main advertising strategy is based on photos of Negin’s shock of hair. You can’t really deny it – her hair looks fabulous, but the truth is that it’s mainly owing to Mother Nature. Mirsalehi was bestowed with exceptional hair and was perfect at selling that. But is it only about it? I had a pretty negative approach when I was testing her products (because instead of a lock of hair, I’ve hot only a few thin feathers) and I need to admit that once I finished the first package of her famous oil, I immediately ordered another one. The mask, in turn, is thick, has beautiful fragrance, and improved the condition of my hair already after the first use.

* * *

Dobra influencerka prawdę ci powie

   Coraz więcej blogerów decyduje się na stworzenie własnej marki. Czy takim produktom można ufać? Rozbudowana sieć obserwujących i wpływowych instagramowych znajomych (którzy chętnie pokażą towar przyjaciela) ułatwia rozreklamowanie nowych brandów. Jednak czy to wystarczy, by odnieść sukces? Nie! Każdy aktywny instagramowicz wie, ile wysiłku kosztuje zrealizowanie takiego pomysłu, który najczęściej jest odpowiedzią na potrzeby i zapytania grona obserwatorów. Samo stworzenie produktu to jedno, drugie to zadbanie, by był najwyższej jakości. Dlaczego? Blogerzy to nie „anonimowi” prezesi, za którymi stoją wielkie koncerny, które z hejtem nie spotykają się prawie w ogóle (albo od czasu do czasu przy okazji jakiejś wpadki, typu zarzuty plagiatu lub udowodnienie szkodliwości towarów). Influencerzy każdego dnia dostają setki wiadomości kierowanych bezpośrednio do nich od prawdziwych ludzi, a ich komentarze widzą wszyscy. Jeśli pozwoliliby sobie na produkowanie czegoś co nie działa, jest bublem, nie spełnia norm jakościowych, informacje o wadach rozniosłyby się po socjal mediach błyskawicznie. Dlatego  popularnym blogerkom można zaufać – po prostu mają za dużo do stracenia, aby firmować swoim imieniem coś, co jest słabe.

   Przykładem takiej marki jest Gisou stworzona przez Negin Mirsalehi. Jej firma produkuje kosmetyki do włosów, a główna strategia marketingowa opiera się na zdjęciach bujnej czupryny Negin. Z tym faktem nie da się dyskutować – jej włosy wyglądają bosko, ale przecież wiadomo, że to przede wszystkim zasługa matki natury. Mirsalehi została obdarzona wyjątkowym elementem urody i po mistrzowsku potrafiła to sprzedać. Ale czy tylko tyle? Z negatywnym nastawieniem testowałam jej produkty (bo ja zamiast gąszczu ciemnych włosów mam kilka jasnych piórek) i muszę przyznać, że jak tylko skończyłam pierwsze opakowanie jej słynnego olejku, od razu zamówiłam drugi. Maska z kolei jest gęsta, pięknie pachnie i już po pierwszym użyciu widziałam poprawę kondycji moich włosów.

Na dzisiejszych zdjęciach możecie zobaczyć kilka rzeczy z najnowszej kolekcji polskiej marki Hibou. Krótką koszulkę znajdziecie w sklepie Hibou Sleepwear, natomiast spodnie w Hibou Essentials.

They don’t need advertisements  

   Well, all right, what if half of the cosmetics that you’ve got in your cupboard have never appeared on any known influencer's Instagram profile? Does that mean that they don’t work?There are many brands that don’t spend a fortune on marketing, and still have great sales results. How is that possible? It turns out that “word of mouth” is still great for gaining many customers. There is only one condition – quality and effectiveness. If the product is working, we will be eager to recommend it to a friend, and she will recommend it to another friend, and so on. A good example here of such brands are hair cosmetics by Kevin Murphy, face products by Filorga, or those by the Polish brand of Balneokosmetyki, which has gained its popularity owing to the ratio between affordable price and quality. One of my favourite products is the raspberry body butter – it has thick texture, can be easily spread around the body, its composition is fully eco-friendly, and it will last for at least a few months. Currently, you can order all cosmetics by Balneokosmetyki for 20% cheaper with the code: “maj”.

* * *

Oni nie potrzebują reklamy

   No dobrze, a co jesli połowa kosmetyków, która masz w szafce nigdy nie pojawiła się u żadnej znanej influencerki? Czy to oznacza, że nie działają?
Jest wiele marek, które nie wydają fortuny na marketing, a i tak świetnie się sprzedają. Jakim cudem? Okazuje się, że „pocztą pantoflową” wciąż można dotrzeć do bardzo dużej liczby klientów. Warunek jest tylko jeden – jakość i skuteczność. Jeśli produkt działa, chętnie polecimy go koleżance, a ta kolejnej i kolejnej. Dobrym przykładem takich marek są kosmetyki do włosów Kevin Murphy, do twarzy Filorga czy te od polskiej rodzinnej marka Balneokosmetki, które swoją popularność zyskały dzięki bardzo dobrej cenie w stosunku do jakości. Jednym z moich ulubionych produktów jest malinowe masło do ciała – ma gęstą konsystencję, łatwo rozprowadza się na ciele, jego skład jest w pełni ekologiczny i wystarcza nawet na kilka miesięcy. Obecnie możecie zamówić wszystkie Balneokosmetyki 20% taniej na kod rabatowy: maj

Make some effort and check the composition 

   It is a habit that  is great in case of any cosmetic that we want to try out. Therefore, if you were awe-struck by an Instagram review and the decision to buy a product has already been made, visit the producer’s website and check the composition! Good brands take pride in what they’ve created. They don’t hide anything. That’s why you don’t have to take too much effort to read the fine print on the packaging. It’s enough to go to the website – everything will be provided in detail, often, with an explanation of properties regarding each ingredient. If not, then you’ve got an answer that the product is not really worth your attention. Such descriptions are especially important not only in case of cosmetics, but also in case of food of dietary supplements, whose advertisements have flooded Instagram.  

   The market is filled with various “magic” pills for everything so you need to take a little bit of effort to make a good choice, prevent yourself from doing your body any harm, and avoid ending up with pills “for nothing”. I use the ones that improve metabolism. FemiPharma offers only two products – you can read everything about them on the website. My  Fit Booster composition features such ingredients as: piperine, Chinese cinnamon (improves digestion), chilli pepper extract (improves weight loss), or Indian nettle, garcinia cambogia, and bitter orange (they will help to control body weight). Additionally, gurmar, green tea, and garcinia cambogia will decrease the appetite and help to control hunger. Caffeine, ginger, ginseng, and Paraguayan holly will increase your resilience during physical effort. After the first two weeks of taking the pills, I noticed that I’ve got fewer stomach aches and my sleep has improved. During the day, I’ve got more energy and fewer candy cravings. If you want to try out Fit Booster or Beauty Booster, use the code: makelifeeasier to get a 25% discount.

* * *

Wysil się i sprawdzaj składy

   To nawyk, który dobry jest w przypadku wszystkich kosmetyków, po które sięgamy. Dlatego jeśli zachwyciła cię instagramowa recenzja i decyzja o zakupie została już podjęta, to wejdź na stronę producenta i sprawdź skład! Dobre marki są dumne z tego, co stworzyły, niczego nie ukrywają, dlatego nie musisz wysilać się, by przeczytać drobny druczek na opakowaniu. Wystarczy wejść na stronę internetową – tam będzie wszystko wyszczególnione, często nawet z wyjaśnieniem właściwości każdego składnika. Jeśli nie, to masz odpowiedź, że produkt niekoniecznie jest warty twojej uwagi. Takie opisy są szczególnie ważne nie tylko w przypadku kosmetyków, ale także żywności czy suplementów diety, których reklamy zalały Instagram.

   Rynek jest tak przepełniony różnego typu „magicznymi” kapsułkami na wszystko, że potrzeba odrobiny wysiłku, żeby dobrze wybrać, nie zaszkodzić sobie ani nie skończyć z pigułkami „na nic”. Ja stosuję te, które poprawiają metabolizm. Marka FemiPharma ma w ofercie tylko dwa produkty – na stronie można przeczytać o nich wszystko. W skład mojej mieszanki Fit Booster wchodzą jakie składniki jak: piperyna i cynamonowiec wonny (wspomogą trawienie), ekstrakt z papryczek chilli (przyczyni się do redukcji wagi), czy pokrzywa indyjska, garcinia cambogia i pomarańcza gorzka (pomogą kontrolować masę ciała). Dodatkowo gurmar, zielona herbata oraz garcinia cambogia ograniczą apetyt i zapanują nad uczuciem głodu. Z kolei kofeina, imbir, żeń-szeń oraz ostrokrzew paragwajski przyczyniają się do zwiększenia wytrzymałości podczas wysiłku. Po pierwszych dwóch tygodniach stosowania kapsułek zauważyłam, że mniej boli mnie brzuch i dużo lepiej się wysypiam. W ciągu dnia mam więcej energii i mniejszą ochotę na jedzenie słodyczy. Jeśli chcecie wypróbować Fit Booster lub Beauty Booster skorzystajcie z kodu: makelifeeasier, aby otrzymać 25 zniżki.

Look of The Day

shoes / buty – Vagabond on eobuwie.pl

dress / sukienka – MLE Collection (wkrótce dostępna)

gray cashmere sweater / szary kaszmirowy sweter – H&M

basket / jasny koszyk ze skórzanymi uchwytami – Heidi Hawaii

picnic basket / piknikowy kosz – no name

   Trójmiasto zazieleniło się aż miło, wróciłam więc do starych polnych ścieżek, które na nowo trzeba wydeptać. W zeszłym tygodniu padło wiele pytań o trampki, które widzicie dziś na zdjęciach. Podaję więc do nich dokładny link. Na sukienkę musicie jeszcze chwilę poczekać, ale zapewniam Was, że warto – ja z pewnością będę ją często nosić w nadchodzących miesiącach. Miłej niedzieli!

 

 

Jak odczarowałam szpinak czyli drożdżowe placuszki z żółtym serem, kminkiem, fetą i duszoną cebulką

I know many people who avoided spinach like the devil in their early years. That doesn’t come as a surprise – it was probably watered downed and far from seasoned (flashbacks from the school canteen :P). I renounced the taste for many many years! Fortunately, tastes change and I simply adore  stewed onion with spinach, feta cheese, and a generous pinch of caraway seeds. It’s a slightly similar situation to potato and cheese dumplings – sometimes the dough is totally unnecessary. The recipe is slightly “at a guess” because the truth is that, regardless of the amount of cheese that we add to spinach, it’ll still be delicious. The dough is worth pinning out well so that it isn’t too heavy after frying. They are best served hot, sprinkled with caraway seeds and fresh basil!

*   *   *

Znam wiele osób, które w dzieciństwie unikały szpinaku jak ognia. Trudno się dziwić – pewnie był rozwodniony i zupełnie nieprzyprawiony (przebłyski ze szkolnej stołówki :P). Wyparłam ten smak na wiele, wiele lat! Na całe szczęście smaki się zmieniają i za duszoną cebulą ze szpinakiem, fetą i porządną szczyptą kminku wprost przepadam. To trochę jak z farszem do pierogów ruskich – czasami ciasto bywa zbędne. Przepis jest trochę ,,na oko”, bo prawda jest taka, że bez względu na to, ile sera dodamy do szpinaku i tak będzie dobre. Ciasto warto dobrze rozwałkować, żeby po usmażeniu nie było zbyt ciężkie. Najlepsze są na ciepło, posypane kminkiem i świeżą bazylią!

Ingredients:

yeast dough recipe:

250 ml of lukewarm water

25 g of fresh yeast + 1 tablespoon of sugar

400 g of wheat flour

30 g of natural yoghurt

1 tablespoon of olive oilpinch of sea salt

filling:

2 bunches of fresh spinach

generous handful of caraway seeds (I prefer seeds than the ground up version)

2 medium-sized onions

1/2 of a pack of feta cheese

approx. 200 g of grated cheese

1 teaspoon of grated nutmeg

sea salt and freshly ground herb pepper

* * *

Skład:

Przepis na ciasto drożdżowe:

250 ml letniej wody

25 g świeżych drożdży + 1 łyżka cukru

400 g mąki pszennej

30 g jogurtu naturalnego

1 łyżka oliwy z oliwek

szczypta soli morskiej

Farsz:

2 pęczki świeżego szpinaku

dużą garść kminku (wolę w ziarnach, niż mielony)

2 średnie cebule

1 opakowanie fety

ok. 200 g startego żółtego sera

1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej

sól morska i świeżo zmielony pieprz ziołowy

Directions:

1. To prepare the dough: In a wide bowl or on a pastry board, combine yeast with sugar. Wait until it starts to work and add sifted flour, salt, olive oil, yoghurt, and water. Knead the dough (I use the so-called dough hook) until it becomes smooth and bouncy. Cover the dough with a napkin and leave it in a warm place until it rises (it’s best to place it near an open oven).

2. To prepare the filling: cut the washed and dried spinach into pieces.

3. In a hot pan with butter, fry chopped onion with nutmeg and pepper. When the onion becomes brownish, add chopped spinach and fry it until it decreases in volume. When the spinach cools down, add feta cheese pieces, grated cheese, and caraway seeds. Stir everything until the ingredients combine and delicately season everything with salt (keeping in mind that feta cheese is already salty).

4. Again, knead the risen dough and divide it into tangerine-sized pieces. Form balls and roll them out into thin square-shaped pancakes. Place the filling in the middle of the pancake. Form the dough like croquettes preventing the filling from flowing out. In a hot pan with a little bit of grease (you can also use a dry pan), fry the pancakes until they become golden – on both sides. After frying, sprinkle them with caraway seeds and fresh herbs, e. g. basil.

* * *

A oto jak to zrobić:

  1. Aby przygotować ciasto: W szerokiej misce lub na stolnicy łączymy drożdże z cukrem, po chwili gdy zaczną pracować dodajemy przesianą mąkę, sól, oliwę, jogurt i wodę. Zagniatamy ciasto (korzystam z haka) do momentu, aż będzie gładkie i sprężyste. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aby wyrosło (najlepiej przy otwartym piekarniku).
  2. Aby przygotować farsz: umyty i osuszony szpinak kroimy na kawałki.
  3. Na rozgrzanej patelni z masłem podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę wraz z gałką muszkatołową i pieprzem. Gdy cebula się zarumieni dodajemy posiekany szpinak i smażymy, aż zmniejszy swoją objętość. Gdy szpinak wystygnie dodajemy kawałki fety, tarty ser i kminek. Całość mieszamy do połączenia się składników i doprawiamy delikatnie solą (pamiętając, że feta jest dość słona).
  4. Wyrośnięte ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na kawałki w wielkości mandarynek. Formujemy kulki i rozwałkowujemy na cienkie placki w kształcie kwadratu. Na środku placka kładziemy porcje farszu. Ciasto zawijamy jak krokiety, uważając, żeby nie wypłynął nam farsz.Na rozgrzanej patelni z odrobiną tłuszczu (można również na suchej) smażymy placki na złoty kolor – zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Po upieczeniu posypujemy kminkiem i świeżymi ziołami, np. bazylią.

Aby przygotować farsz: umyty i osuszony szpinak kroimy na kawałki. Na rozgrzanej patelni z masłem podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę wraz z gałką muszkatołową i pieprzem. Gdy cebula się zarumieni dodajemy posiekany szpinak i smażymy, aż zmniejszy swoją objętość. Gdy szpinak wystygnie dodajemy kawałki fety, tarty ser i kminek. Całość mieszamy do połączenia się składników i doprawiamy delikatnie solą (pamiętając, że feta jest dość słona).

Aby przygotować ciasto: W szerokiej misce lub na stolnicy łączymy drożdże z cukrem, po chwili gdy zaczną pracować dodajemy przesianą mąkę, sól, oliwę, jogurt i wodę. Zagniatamy ciasto (korzystam z haka) do momentu, aż będzie gładkie i sprężyste. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aby wyrosło (najlepiej przy otwartym piekarniku). Wyrośnięte ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na kawałki w wielkości mandarynek.

Formujemy kulki i rozwałkowujemy na cienkie placki w kształcie kwadratu. Na środku placka kładziemy porcje farszu. Ciasto zawijamy jak krokiety, uważając, żeby nie wypłynął nam farsz.

  Na rozgrzanej patelni z odrobiną tłuszczu (można również na suchej) smażymy placki na złoty kolor – zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Po upieczeniu posypujemy kminkiem i świeżymi ziołami, np. bazylią.

Bruksela, czyli psy i jeden kot.

   While uploading the photos from my trip to my laptop, I noticed a few of them featuring Brussels pets. In the Belgian capital, I often came across happy dogs. I especially liked the lovely Sussex spaniel that I met in a park near the Square of Petit Sablon. He reminded me of Portos because he wasn’t to obedient and he beslubbered my trousers when I was scratching him behind his ear.

* * *

   Zgrywając na komputer zdjęcia z wyjazdu, wyłapałam kilka tych, na których uwieczniłam brukselskie czworonogi. W stolicy Belgii często napotykałam na swojej drodze szczęśliwe psiaki. Do gustu przypadł mi szczególnie uroczy Sussex spaniel w parku niedaleko placu Sablon. Przypominał mi Portosa, bo nie bardzo słuchał swojego pana i obślinił mi spodnie, gdy drapałam go za uchem. 

* * *