„Tokimeki” czyli dlaczego znowu muszę sprzątać?

5e1a6751

   I am a "clean slob" by nature, which means that I have many things that I don't put back; therefore, they can be found everywhere around me, but on the other hand, I always feel that I'm about to get a seizure when my floor isn't clean or my mug sticks to the kitchen counter because a drop of honey has fallen on it. There is an apparent conflict here – I want my home to be squeaky clean, yet the number of things around me requires a significant amount of time and, as a result, nerves to attain this clean state. However, I proudly inform you that the present state of my home is really satisfying in comparison to what I struggled against a couple of years ago. Undoubtedly, it is thanks to the discipline that I've imposed on myself (buy less, give away more), but in the meantime, I received one more very helpful lesson. Straight from Japan.

   I clearly remember when the first book by Marie Kondo, "The Life-Changing Magic of Tidying Up," landed in my hands. I was having a conversation about the last details of the agreement concerning my book at one of the Warsaw restaurants when the CEO of Muza publishing house said that he had brought me a "new" release, and he took a small willow-green book from under his blazer. Having examined the cover, I thought that it's another handbook for perfect housewives – numerous pieces of advice that I wouldn't even have the time to bring into existence. But I was wrong, and from the moment I read it I started to recommend it to everyone.

 However, a couple of questions appeared in my head. What did the author have in mind while writing about organising clothes in "standing rectangles"? How am I supposed to organise my wardrobe so that each piece of clothing can be easily accessible? Do I really have to throw e v e r y t h i n g away?

   I got another energy boost and a decent portion of new guidelines after reading the second volume of the book which is being introduced into the bookshops now – "Tokimeki, the Life-Changing Magic of Tidying Up in Practice." Not only may it be used as a supplement to the first book, which is presenting the philosophy of "konmari," but also as a useful repertory of pieces of advice on how to, step by step, regain order in your own house.

   The process of change can be started from small things. For instance, from putting each coin that you find in your house into your wallet (even a penny hiding under the sofa), instead of putting it on the window sill and waiting until it falls again. I also started to clear up my handbag whenever I use it for a couple of days and I am planning to replace it with another handbag on the next day. When it came to my desk, I left only things that are useful.

   However, Marie Kondo convinces us that it is worth doing a thorough clearing up, and she discloses multifold practical and surprising solutions. Superficial tidying up is not sufficient. In fact, we need to follow her strictly defined rules to introduce a change and achieve order in our house and mind. For example, she advises her readers to avoid cleaning up room by room, which seems a little illogical. However, after reading the chapter on categories, I look at it from a totally different angle. As a result, the space around us will be more organised, even though we will be tidying up less frequently. Sounds unbelievable? No wonder, that's magic after all. The magic of tidying up. 

***

   Z natury jestem "czystym bałaganiarzem", to znaczy, że mam za dużo rzeczy, których nie odkładam na miejsce, przez co wszędzie się pałętają, ale z drugiej strony, dostaję drgawek, gdy podłoga jest nieumyta, albo kubek przykleja się do blatu kuchennego, bo kapnęła mi na niego kropla miodu. Pojawia się tu oczywisty konflikt – chcę, aby mój dom lśnił, ale ilość rzeczy sprawia, że doprowadzenie go do takiego stanu wymaga sporo czasu, a tym samym nerwów. Z dumą jednak informuję Was, że obecny stan jest naprawdę zadowalający, w porównaniu do tego, z czym borykałam się jeszcze kilka lat temu. Niewątpliwie jest to zasługa dyscypliny, którą sobie narzuciłam (mniej kupować, więcej oddawać), ale w międzyczasie otrzymałam jeszcze jedną, bardzo pomocną lekcję. Prosto z Japonii. 

   Pamiętam bardzo dobrze, kiedy w moje ręce trafiła pierwsza książka Marie Kondo "Magia sprzątania". W jednej z warszawskich restauracji ustalałam ostatnie szczegóły umowy dotyczącej mojego "Elementarza", kiedy Prezes wydawnictwa Muza powiedział, że ma dla mnie "nowość" i spod marynarki wyciągnął małą seledynową książeczkę. Po przyjrzeniu się okładce pomyślałam, że to kolejny poradnik w stylu perfekcyjnej pani domu – mnóstwo porad, których i tak nigdy nie będę miała czasu wykorzystać. Ale pomyliłam się i od momentu, gdy ją przeczytałam, polecam ją wszystkim. 

   W mojej głowie pojawiło się jednak kilka pytań. Co autorka miała na myśli pisząc o układaniu ubrań "w stojące prostokąty"? Jak mam układać rzeczy, aby każda z nich   była łatwo dostępna? Czy naprawdę muszę wyrzucić  w s z y s t k o? 

   Kolejny zastrzyk energii i porządną porcję nowych wskazówek dostałam po przeczytaniu drugiej części, która właśnie wchodzi do księgarni – "Tokimeki, magia sprzątania w praktyce", może służyć zarówno jako uzupełnienie do pierwszej książki, przedstawiającej filozofię "konmari", ale również jako przydatny zbiór porad o tym, w jaki sposób, krok po kroku, odzyskać porządek we własnym domu. 

    Proces zmiany można zacząć od drobnostek. Na przykład od wkładania każdej napotkanej w domu monety prosto do portfela (nawet jednogroszówki schowanej pod kanapą), zamiast kłaść ją na parapecie i czekać aż znów gdzieś spadnie, ja zaczęłam też czyścić torebkę, jeśli chodziłam w niej kilka dni i na następny dzień chciałam wziąć inną, z kolei na biurku zostawiłam tylko te rzeczy, które są użyteczne.

   Marie Kondo przekonuje jednak, że warto przeprowadzić gruntowne porządki. Powierzchowne sprzątanie nie jest wystarczające. Tak naprawdę, aby osiągnąć ład w naszym domu i umyśle, niezbędna jest zmiana według ściśle określonego przez nią planu, autorka zdradza więc wiele pomocnych i zaskakujących rozwiązań. Zaleca na przykład, aby porządku nigdy nie robić pokój po pokoju, co wydaje się trochę nielogiczne, ale po przeczytaniu rozdziału o kategoriach, patrzę na tę sprawę zupełnie inaczej. W efekcie przestrzeń wokół nas będzie bardziej uporządkowana, chociaż my będziemy sprzątać rzadziej. Brzmi niewiarygodnie? Nic dziwnego, w końcu to prawdziwa magia – magia sprzątania.  

5e1a6665trousels / spodnie – Wood Wood // sweater / sweter – Other&Stories (podobny tutaj) // top / top – Massimo Dutti (podobny tutaj)

5e1a6679 5e1a6683 5e1a6721 5e1a6740

Look of The Day

5e1a1013

coat & scarf / płaszcz i szalik – COS 

watch / zegarek – Michael Kors (symbol model MK2575)

sweater / sweter z golfem – MLE Collection

skirt & shoes / spódnica i buty – Zara 

bag / torba – Armani

   On Monday evening, which was particularly cold and rainy, I heard the weather forecast for the coming days with my one ear. The weather girl said that such weather will persist on the following day, whereas later, it will be much worse. I asked myself: "so the weather can be even worse?" and changed my plans – I wanted to take photos of an apple pie recipe – as I knew that I can only dream about proper lighting.

   Sombre autumn weather was instantly reflected in my outfits – dark blue and black, these are colours that I wear most often now. Only accessories, in the shape of a beige scarf and a watch with a purple strap break this monochromatic set. 

***

   W poniedziałkowy wieczór, który był wyjątkowo zimny i deszczowy, usłyszałam jednym uchem prognozę pogody na następne dni. Pogodynka zapowiedziała, że kolejnego dnia pogoda się utrzyma, za to później zdecydowanie się pogorszy. "To ta pogoda może być jeszcze gorsza?" spytałam sama siebie i zmieniłam plan zdjęć przepisu na szarlotkę, wiedząc, że mogę już tylko pomarzyć o odpowiednim świetle. 

   Ponura, jesienna aura natychmiast odbiła się na moich strojach – ciemny granat i czerń, to kolory, które noszę teraz najczęściej. Tylko dodatki, w postaci beżowego szalika i zegarka z fioletowym paskiem, przełamują monochromatyczny zestaw.  

5e1a0960 5e1a0966 5e1a1188 5e1a5249 5e1a1088 5e1a1166 5e1a53745e1a5184 5e1a5221

Le Rouge Collection N°1 by Lucia Pica

5e1a0314

   When it comes to red colour, we seldom stay indifferent. We either love it or hate it. Either we are sure that this is the colour that we want to wear today, or we perceived it as the last option that we would choose. Red is expressive, bold, and it is difficult to overlook it.

   This particular colour became the theme of Chanel's campaign promoting their new cosmetics. This time, it won't be visible only on the lips, but also on the eyes – Illusion d’Ombre Velvet 132 Rouge Contraste Eyeshadow Palette has a matte finish, and each colour possesses red accents (in my makeup, I used two brown shades). Initially, I was sceptical about it; however, I saw that the makeup that can be created with it is very modern, and owing to the creamy texture of the eyeshadows it can be applied very quickly.

   The collection simply had to include lipsticks: 56 Rouge Charnel, 57 Rouge Feu, 59 Rouge Audace, and my favourite one – 169 Rouge Tentation (used in the makeup that you can see in the pictures). From orange to carmine, burgundy, to blood-red shades. Chanel offers us a lip liner in a universal colour – Le Crayon Levres 98 Seduction – so that we can have a perfect lip contour.

***

   Gdy chodzi o czerwień, rzadko pojawia się w nas obojętność. Albo ją kochamy, albo nie znosimy. Albo jesteśmy pewne, że właśnie ją chcemy dziś nosić, albo jest ostatnim kolorem, który byśmy wybrały. Czerwień jest wyrazista, zdecydowana i nie sposób jej nie zauważyć. 

   To ona stała się motywem przewodnim nowej kolekcji kosmetyków Chanel. Tym razem z ust wędruje też na oczy – paleta cieni Illusion d’Ombre Velvet 132 Rouge Contraste ma matowe wykończenie, a każdy kolor posiada czerwone akcenty (w moim makijażu wykorzystałam dwa odcienie brązu). Z początku byłam do niej sceptycznie nastawiona, ale zobaczyłam, że makijaż wykonany przy jej użyciu jest bardzo nowoczesny, a dzięki kremowej konsystencji cieni wykonuje się go bardzo szybko.

   W kolekcji nie mogło zabraknąć pomadek: 56 Rouge Charnel, 57 Rouge Feu, 59 Rouge Audace i moja ulubiona 169 Rouge Tentation (wykorzystana w makijażu ze zdjęć). Od pomarańczy, przez karmin, burgund, aż po krwiste odcienie. Aby rysunek naszych ust był idealny marka Chanel proponuje nam konturówkę w uniwersalnym kolorze Le Crayon Levres 98 Seduction.

5e1a0225 5e1a0367

 Paleta cieni Illusion d’Ombre Velvet 132 Rouge Contraste, konturówka Le Crayon Levres 98 Seduction, pomadka 169 Rouge Tentation5e1a0415

Budowanie zimowej garderoby #1 szalik idealny

Even I – the greatest fan of winter – was surprised by the frost that I saw on the roofs of the neighbouring buildings this morning. This time last year, I was still wearing a thin blazer, and I used a scarf only in the early morning.

Scarf is the most important element of the autumn/winter accessories, as it is one of the most visible parts of our outfit. It fulfils an important practical function – owing to a scarf, we feel less cold.

Our collection should surely include at least one scarf in a neutral colour and with fine visible texture (a knitted scarf is beautiful; however, the plain one will be more universal). I mostly recommend grey colours. If we already have such a scarf, let's think about something that will brighten up our outfit – maybe go for a classic green and red plaid?

***

Szron, który zobaczyłam dziś rano na dachach sąsiadujących budynków zaskoczył nawet mnie – największą na świecie fankę zimy. W zeszłym roku, o tej porze, chodziłam jeszcze w cienkiej marynarce, a szalikiem opatulałam się tylko wczesnym rankiem. 

Szalik to najważniejszy z jesienno-zimowych akcesoriów, bo jest jednym z bardziej widocznych elementów naszego stroju i spełnia istotną funkcję użyteczną – dzięki niemu jest nam znacznie cieplej. 

W naszej kolekcji na pewno powinien znaleźć się chociaż jeden szalik w neutralnym kolorze i z małą widoczną fakturą (dziergany na drutach jest piękny, ale bardziej uniwersalny będzie ten gładki). Polecam przede wszystkim szarości. Jeśli mamy już takowy, to pomyślmy o czymś, co bardziej ożywi nasz strój – może krata w odcieniach klasycznej zieleni i czerwieni? 

 

collageok

1. TopShop 84zł 2. Barbour. 209zł 3. J. Lindeberg 339zł 4. Esprit 149zł 5. Hilfiger Denim 189zł 6. Even&Odd 69zł 7. Ichi 209zł 8. Miss Selfridge 109zł 9. Cheap Monday 189zł

LOOK OF THE DAY

5e1a0584

jeans / dżinsy – Topshop

flats / mokasyny – Pretty Ballerinas

leather bag / skórzana torebka – mint&berry on Zalando.pl

coat / płaszcz – Massimo Dutti (podobny tutaj)

sunglasses / okulary – Ray-Ban 

sweater / sweter – COS

   I really like light winter outfits of French and Italian women. The weather allows them to wear moccasins and ballet flats throughout the whole year, and even though they appreciate neutral colours, they deftly avoid black. They combine browns and beiges with jeans, and they often choose nude accessories. I was also tempted to try out this combination. Too bad, that soon I'll have to forget about those suede moccasins for a good few months. Have a nice Sunday (despite the cold weather)! :)

PS This time, I've got for you a discount code that you can use while shopping on Zalando. This 15% discount is valid from 16.10.2016 to 21.10.2016. It is enough to insert the code "ZAMLESALE" for all purchases over PLN 450. You can choose discounted products, which means that you've got an additional discount (some brands may be excluded from this offer).

***

    Bardzo podobają mi się lekkie, zimowe stroje Francuzek i Włoszek. Pogoda pozwala im nosić mokasyny i baletki przez cały rok i chociaż cenią sobie neutralne kolory, to zgrabnie unikają czerni. Brązy i beże łączą z dżinsem, dodatki często wybierają w naturalnym kolorze skóry. Ja też pokusiłam się o takie połączenie. Szkoda tylko, że o tych zamszowych mokasynach będę musiała już wkrótce zapomnieć na dobrych kilka miesięcy. Miłej (mimo chłodu) niedzieli! :)

PS. Tym razem mam dla Was kod rabatowy na zakupy w Zalando w wysokości 15%, ważny w dniach 16.10.2016 – 21.10.2016. Wystarczy wpisać kod ZAMLESALE przy zamówieniu powyżej 450 zł, do wyboru macie przecenione produkty, co oznacza, że macie dodatkową zniżkę (niektóre marki mogą być wyłączone z promocji).

5e1a0545 5e1a0633 5e1a0653 5e1a06665e1a0731 5e1a07415e1a0588 5e1a0772 5e1a0799

AT THE MOMENT

5e1a9887

   The October aura has washed over the whole Tricity – the sun hasn't come out for a week. I haven't published an "at the moment" post for a while, and because during the weekend, I finally had a moment to take a couple of pictures at home (especially that due to the weather, I felt pretty reluctant to leave it), I wanted to share a number of novelties with you.

***

   Październikowa aura ogarnęła całe Trójmiasto – od tygodnia nie zawitało do nas słońce. Dawno nie publikowałam wpisu z cyklu "At the moment", a ponieważ w weekend miałam w końcu chwilę, aby zrobić parę zdjęć w domu (zwłaszcza, że przez pogodę nie miałam najmniejszej ochoty z niego wychodzić), to chciałam podzielić się z Wami kilkoma nowościami. 

5e1a9847 5e1a9780

"Trochę inny dziennik. 52 listy na każdy tydzień roku"

   When I came across different types of "journals" in bookshops, I always wondered when people find the time to read such things – probably only when there is an Internet failure at their homes or there is a 12-hour flight to China ahead of them. It was… different with "The 52 Lists Project." I reached for it during a short break that I took from writing an article for one of the magazines. My brain already refused to work, and I needed a moment to catch my breath. I was surprised how much my mood and attitude towards work had improved when I filled literally a couple of pages with my writing. It is an unusual book that allows us to remember about all of our dreams, aims, or duties. The author, Moorei Seal, wanted to show how to live through each week in a more deliberate way, how to have some insight into ourselves and discover our inner strength.

   Kiedy natrafiałam w księgarniach na różnego rodzaju "dzienniki", zawsze zastanawiałam się, kiedy ludzie mają czas to czytać – chyba tylko wtedy, gdy mają w domu awarię internetu, albo czeka ich dwunastogodzinny lot do Chin. Z "Trochę innym dziennikiem" było… inaczej. Sięgnęłam po niego w przerwie między pisaniem artykułu do jednego z magazynu. Mój mózg odmawiał już posłuszeństwa i potrzebowałam chwili oddechu. Sama byłam zaskoczona, jak bardzo poprawił mi się humor i nastawienie do pracy, gdy zapisałam dosłownie kilka kartek. To nietypowa książka, która pozwala nam pamiętać o wszystkich naszych marzeniach, celach czy obowiązkach. Autorka, Moorei Seal chciała pokazać, jak przeżyć każdy tydzień w bardziej przemyślany sposób, jak zagłębić się w siebie i odkryć drzemiącą w nas siłę.

5e1a97975e1a9854

At-home fitting room

On-line shops are outdoing one other in providing amenities for their customers. MUSCAT, a Polish brand designing glasses frames, has opted for a real revolution in the sales system and has introduced the so-called at-home fitting room. Each of you has probably faced the difficult task of buying appropriate glasses frames – here we have the possibility to choose five pairs of glasses that we can freely try on at home. When we finally choose our favourite model, the courier will return the rest of the models at company's expense. I've chosen Parker Havana Mint.

Domowa przymierzalnia

   Sklepy internetowe prześcigają się już w udogodnieniach dla swoich klientów. Polska marka MUSCAT, projektująca oprawki do okularów, postawiła na prawdziwą rewolucję w systemie sprzedaży i wprowadziła tak zwaną domową przymierzalnię. Każda z Was z pewnością zmierzyła się z trudem znalezienia odpowiednich oprawek – tutaj mamy możliwość wybrania pięciu par okularów, które możemy do woli przymierzać w domu, a gdy już wybierzemy ulubiony model, to kurier zabierze je na koszt firmy. Ja zdecydowałam się na model Parker Havana Mint.

5e1a9775

okulary – Muscat // sweter – Gestuz (podobny tutaj) // legginsy – Mango // skarpetki – H&M // pościel – H&M5e1a99405e1a9957Sesderma

  I've already written about vitamin C on numerous occasions, and in my opinion, it is an ingredient that really has an impact on the appearance of our skin. I've even heard that there are face masks which are prepared from Rutinoscorbin – they are said to work splendidly. Now, I'm testing a serum and a cream by Sesderma. The serum is dedicated to all types of skin (also acne skin and skin with rosacea). It helps in the treatment of little scars, reduces wrinkles, increases firmness as well as improves skin colour and fosters the synthesis of collagen. I can definitely say that these cosmetics are on a par with the ones that I once bought in a professional beauty salon (Sesderma is, however, considerably less expensive).

   O witaminie C pisałam już parę razy i w moim przekonaniu jest to składnik, który faktycznie wpływa na wygląd skóry. Słyszałam nawet o maseczkach, które przygotowuje się z Rutinoscorbinu – podobno działają świetnie. Teraz testuję serum i krem marki Sesderma. Serum przeznaczone jest dla wszystkich rodzajów skóry (również trądzikowej i z trądzikiem różowatym). Pomaga w leczeniu drobnych blizn, redukuje zmarszczki, zwiększa jędrność i elastyczność skóry oraz poprawia jej koloryt, wspomaga syntezę kolagenu. Obydwa te produkty mogę śmiało porównać do tych, które kupiłam kiedyś w profesjonalnym gabinecie kosmetycznym (Sesderma jest jednak znacznie tańsza).

5e1a9859 5e1a9932

When your bed is already occupied…Have a nice evening!

Gdy twoje łóżko jest już zajęte… Miłego wieczoru!