ENOUGH IS ENOUGH – Skincare

Być może niektórym z Was udało się zauważyć drobne zmiany, które wprowadziłam do swojej szafy. Od dłuższego czasu staram się kupować mniej rzeczy, korzystać tylko z tych ubrań, w których wyglądam naprawdę dobrze i konskwentnie rozstawać się z nieudanymi nabytkami. Szafa w końcu zaczęła się domykać, nieużywane ubrania trafiły w dobre ręce, a mi jest znacznie łatwiej wybrać odpowiedni zestaw przed wyjściem z domu. Podobną taktykę stosuję w przypadku kosmetyków. Napoczęte balsamy, których konsystencja mi nie odpowiadała, kremy podrażniające moją cerę, pomadka niepasująca do karnacji – wszystkie te rzeczy i wiele wiele innych trafiły do kosza, uwalniając moją kosmetyczkę od zbędnego balastu. Oto co w niej zostało: 

To już moje drugie opakowanie Bump Eraiser. Tym razem zdecydowałam się na wersję w spray-u, bo szybciej się wchłania. Dzięki regularnemu stosowaniu tego kosmetyku można praktycznie zapomnieć o problemie wrastających włosków. Wystarczy spryskać nogi zaraz po kąpieli, przed nałożeniem ulubionego balsamu.

Odpowiednie nawilżanie i odżywianie skóry to podstawa mojej pielęgnacji. Krem do twarzy to według mnie najważniejszy kosmetyk, dlatego z ogromną ostrożnością podejmuję decyzję o jego zakupie. Jak wiecie, od bardzo długiego czasu, z krótkimi przerwami, stosuję serum Fridge. To idealne rozwiązanie dla tych osób, których skóra wymaga bardzo intensywnego nawilżenia. Nowością marki Fridge jest krem do młodej cery (widoczny na zdjęciu poniżej) z dodatkiem zimnotłoczonego oleju ryżowego. Piszę o nim z jeszcze jednego powodu – jego cena jest bardziej przystępna niż innych kosmetyków tej marki. 

Uwaga: Ważność kosmetyków Fridge to dwa i pół miesiąca. Wydaję się Wam, że to ich wada? Tak naprawdę świadczy to jedynie o stuprocentowej naturalności tych produktów.

Krem do ciała Różana esencja oraz krem do młodej cery Silky mist

Balsam powinien dobrze nawilżać, mieć piękny zapach i nie zawierać sztucznych substancji. Wszystkie te kryteria spełnia masło do ciała marki Zielone Laboratorium (55 złotych). Stosuję go po każdej kąpieli. Po jego nałożeniu skóra pachnie jabłkami i lawendą przez bardzo długi czas. 

Po zakończeniu etapu pielęgnacji sięgam już tylko po swój sprawdzony makijażowy zestaw: Mac Fix NC 20 w kompakcie, służący mi jako podkład i puder w jednym, róż Mac MOCHA MATTE i balsam do ust (w tym momencie używam pomarańczowego masełka Fridge). Jeśli moje paznokcie wymagają natychmiastowego ratunku, to zawsze wybieram lakier w delikatnym, naturalnym kolorze (wszelkiego rodzaju niedociągnięcia nie będą widoczne ;)). Kiedy dopada mnie słabszy dzień i mój standardowy makijaż nie spełnia oczekiwań, dodaję jeszcze czerwoną pomadkę na usta – to zawsze się sprawdza. Pozostałe kosmetyki (przecież nikt z Was nie uwierzyłby, że w mojej kosmetyczce nie ma żadnych cieni, kredek do oczu, czy tajemniczych rozświetlaczy:)) czekają na specjalne okazje. 

W myśl zasady "mniej znaczy więcej" powoli zmieniam swoje podejście do mody i kosmetyków. Z miesiąca na miesiąc, widzę, że stawianie na użyteczność konkretnych rzeczy wychodzi mi na dobre. Ciekawa jestem czy u Was również pojawiły się chęci do drobnych zmian :).

Miłego poniedziałku! 

 

LOOK OF THE DAY

jeans – Abercrombie & Fitch (podobne znajdziecie tutaj)

shoes / buty – Kazar

shirt / koszula – Zara

coat / płaszcz – Zara

bag / torebka – Zara (czy powinnam zacząć się martwić?)

How is your weekend going so far? The weather in Tricity is still great and I hope you are all enjoying sunny weather. I prepared the photos for today’s post during my stay in London. Besides jeans and nude high heels, I also packed into my suitcase the nude beige coat you might remember form the previous posts. What do you think of this outfit? I wish you all a great Sunday! 

Jak mija Wam weekend? W Trójmieście pogoda nadal dopisuje, mam nadzieję, że u Was jest równie słonecznie. Zdjęcia do dzisiejszego wpisu przygotowałam w trakcie pobytu w Londynie. Do walizki poza jeansami i cielistymi szpilkami, zapakowałam pudrowy płaszcz, który być może pamiętacie z wcześniejszych wpisów. Bardzo dobrze czułam się w tym niezobowiązującym stroju, ale ciekawa jestem co Wy o nim myslicie? :) 

Miłej niedzieli dla wszystkich Czytelników! :)

LONDON MOMENTS & TOPSHOP UNIQUE SHOW

In today’s post I am inviting you for a short trip to London.  It took us less than two days to see the collection of Topshop Unique and enjoy this beautiful English city. Unfortunately we weren’t lucky enough to meet the Duchess Catherine with little George, but I hope that you will be still pleased with my report on the event :). 

Dziś chciałam Was zaprosić na krótką podróż po Londynie. Niecałe dwa dni wystarczyły, aby zobaczyć pokaz kolekcji Topshop Unique i nacieszyć pięknym angielskim miastem. Niestety nie udało mi się spotkać księżnej Catherine z małym Georgem, ale mam nadzieję, że pomimo tego, ta mała relacja Wam się spodoba :).

Mała knajpka "The Detox Kitchen" w Soho to idealne miejsce dla tych, którzy kochają zdrowe jedzenie.

W trakcie spaceru do restauracji mieszczącej się niedaleko hotelu. Całą stylizację zobaczycie w niedzielę :).

Eaton place, czyli najpiękniejsze ganki na świecie. 

W trakcie podróży coraz częściej wybieram płaskie buty – jak widać na zdjęciu powyżej nie jestem w tym odosobniona.

jacket / kurtka – Zara // scarf / szalik – H&M (podobny tutaj) // trousers / spodnie – Abercrombie & Fitch // sweater / sweter – Massimo Dutti // shoes / buty – Converse

sweatshirt / bluza – Kenzo // trousers / spodnie – Nelly.com // shoes / buty – Converse

Tuż przed pokazem Topshop. Poniżej znajdziecie więcej ujęć mody ulicznej wykonanych przez Anię z Mammamija.

Wraz z Gosią otrzymałyśmy akredytację na backstage pokazu …

W pierwszym rzędzie siedziała między innymi Anna Wintour i Alexa Chung.

dress / sukienka – Topshop // shoes / buty – Saint Laurent

Na drugi dzień, po zapakowaniu walizek wybrałyśmy się na długi spacer ulicami Londynu. Trafiłyśmy między innymi do słynnego domu handlowego Liberty, w którym z przyjemnością wydałyśmy ostatnie funty na czekoladki.

Ostatnie zdjęcie zrobione! Teraz pędzimy na lotnisko! :)

leather jacket / ramoneska – Zara // t-shirt – River Island // trousers / spodnie – Mango // buty / shoes – Vans // bag / torebka – vintage

Miłego wieczoru!

 

25 rzeczy, które umilą nam jesienną aurę

Summer is turning into a distant memory but despite complaints about cooler mornings and evenings – I really enjoy fall. Even the rainy days have some magic charm. We should just keep in mind to not let the seasonal melancholy overtake us for too long. Watching leafs fall from the trees is not the only nice thing happening in September/October time. I love long evenings spent wrapped up in wool blanket, with a hot tea in my hand or discovering some new recipes in my cosy kitchen ( with the end of the season in Sopot I stop eating out). If you still associate fall with puddles and cold, I hope in today’s post you’ll find some things to make this season more delightful. Have a great day!

Lato staje się odległym wspomnieniem, ale mimo narzekania na chłodniejsze poranki i wieczory – lubię jesień. Nawet deszczowe dni mają w sobie jakiś urok. Ważne, by pojawiająca się o tej porze roku melancholia, nie zadomowiła się w nas zbyt długo. Widok spadających liści z drzew to nie jedyna miła rzecz, która może nas spotkać na przełomie wrzesnia i października. Uwielbiam długie wieczory spędzone pod wełnianym kocem z gorącą herbatą w ręku, czy odkrywanie nowych przepisów w swojej przytulnej kuchni (wraz z końcem sezonu w Sopocie przestaję jeść posiłki na mieście). Jeśli jesień wciąż kojarzy się Wam z kałużami i zimnem, to mam nadzieję, że w dzisiejszym wpisie znajdziecie coś, co umili tę jesienną aurę. Miłego dnia! :)

1. Kapcie – Oysho 99,90zł 2. Koc – Zara Home 279zł 3. Spodenki – Zara Home 139zł 4. Czekoladki – Milk Chocolate Truffles Charbonnel 5. Szlafrok – Zara Home (podobny tutaj)

Nie ma chyba nic lepszego niż weekendy spędzone na kursowaniu pomiędzy lodówką a łóżkiem. Szlafrok i pudełko czekoladek to idealny sposób na relaks (i dodatkowe kilogramy ;)). Może czas na nowy porywający serial?

1. Mokasynki (podobne tutaj) 2. Sweter (podobny tutaj) 3. Zegarek – Asos 600zł 4. Rękawiczki – COS 120zł 5. Spodnie (podobne tutaj i tutaj) 6. Torebka – Szafomania.pl

Powiedzmy sobie prawdę – wszystkie po cichu czekamy na zmianę sezonu bo oznacza to ….zmianę garderoby! Wreszcie wymieniamy topy na ramiączkach na ten upatrzony wełniany sweterek, a lekkie, letnie spodnie na ciemne jeansy. Gra w dobieranie ciepłych dodatków rozpoczęta. Pomyślmy poważnie o dużej torbie, która zniesie każdą niepogodę. 

PS: A propos przebieranek, już niedługo Halloween!

1. Czapka – Asos 50zł 2. Buty – Zalando.pl 349zł 3. Grafika 4. T-shirt – Zara Home 99zł (podobny tutaj) 5. Spodnie – H&M 80zł 6. Kardigan – (podobny tutaj)

Czy znalazłyście już jesienne nakrycie głowy? Jeśli znudziłyście się kapeluszami z dużym rondem typu Fedora, zaopatrzcie się w wełnianą czapkę z ciekawym splotem….. i może dużym pomponem? Możemy ją nosić ze sportowymi butami na spacery z psem. A gdy pogoda kaprysi.

1. Botki – River Island 350zł (podobne tutaj) 2. Biustonosz – COS 80zł ( podobny tutaj) 3. Spódnica – (podobna tutaj) 4. Torebka – (podobna tutaj) 5. Pomadka 6. Golf – Zara Home 279zł (podobny tutaj

Wszystkie zmarźlaki z przyjemnością powitają golfy. Zawsze gdy po nie sięgam myślę o nieoficjalnej ambasadorce tego kroju, aktorce Diane Keaton. Dobry pomysł to przełamanie nieco formalnego wyrazu golfu, figlarną spódnicą czy wyrazistym dodatkiem jak usta pomalowane czerwoną szminką. Do tego wysokie botki, a uniwersalny strój do biura i na randkę – gotowy. 

A jakie są Wasze sposoby na jesienną niepogodę? :)

Warm and Comfy

coat / płaszcz – Aryton 

bag & shoes – Zara

trousers / spodnie – Topshop

tshirt – Promod

sunglasses / okulary – Mango

This morning most willingly I would just wrap myself in blanket and stay in bed. Unfortunately I have to wait for this kind of indulgence for Saturday. I spend the weekend at the London Fashion Week, came back home just to repack and I hit the road again. After few days of traveling I found myself in sunny Warsaw. This soft, long coat and comfy shoes were a nice change from high heels and elegant jacket.

PS: Especially for my readers, Aryton prepared discount code for the fall/winter 2014/2015. All you need to do is use the code MLE15 while making a purchase to get 15% discount (valid till 28 September).

Dzisiejszego ranka najchętniej owinęłabym się kocem i nie wychylała nosa z sypialni, ale na ten luksus będę mogła pozwolić sobie dopiero w sobotę. Weekend spędziłam na londyńskim tygodniu mody, po powrocie przepakowałam walizki i znów ruszyłam w drogę. Po kilku dniach podróżowania wylądowałam w słonecznej Warszawie. Ten miękki długi płaszcz i wygodne buty to naprawdę miła alternatywa dla szpilek i eleganckiego żakietu. 

PS. Specjalnie dla Czytelników bloga, marka Aryton przygotowała kod rabatowy na kolekcję jesień /zima 2014 /2015. Wystarczy wpisać kod MLE15 w trakcie dokonywania zakupów aby otrzymać 15% zniżki (ważny do 28 września).

CHIC

Last week a thick fog covered Tricity and bone chilling weather didn’t encourage getting out of the house. Therefore I ensconced myself in my armchair with great pleasure and decided to read the next chapters of „You’re so French”. The book written by Frédérique Veysset and Isabelle Thomas about widely understood style have been finally published in Poland. I have bought an English version on my last trip to London and I really enjoyed it. 

Do you need to follow the fashion trends? Can clothes from fast fashion brands look chic? What is the “French touch”? What can we borrow from men’s closet? From the very beginning, in a clear approach, the authors are sharing some tips and tricks for fashion dilemmas, which most of us are struggling with. I really loved the part about excuses that we come up with to avoid clearing out our closets (“I looked good in this once”, “someday I will lose the weight”, “I will wear it for walking the dog” etc…) and other tips how to add elegance to your personal style. I could argue with authors’ opinion about adjusting your wardrobe to your age, but in other matters they hit the nail on the head pointing out many mistakes that I still happen to make. 

„You’re so French” can be our regular evening read that will help you establish your style. It will also work as a “coffee table book”. Not only it has the beautiful, minimalistic cover and cool photographs, but also– whichever chapter we open we will definitely find something interesting and we won’t lose the thread ( It’s a perfect rescue for the confused guests, who can grab it like the last safety net….and who wouldn’t – an interesting book like this!) .

Closet cleanout, selecting favorite garments and getting that critical view on small fashion faux pas of mine was almost painless thanks to “You’re so French”. Now it’s your time! :)

Kiedy w minionym tygodniu Trójmiasto opanowała gęsta mgła, a przenikające zimno nie zachęcało do wyjścia z domu, z przyjemnością zanurzyłam się w swoim fotelu i postanowiłam przeczytać kolejne rozdziały "Francuskiego szyku". Książka o szeroko pojętym stylu, autorstwa Frédérique Veysset i Isabelle Thomas doczekała się w końcu polskiego wydania. Angielskojęzyczną wersję znałam bowiem od dawna – udało mi się ją kupić w trakcie mojej ostatniej podróży do Londynu i już wtedy bardzo przypadła mi do gustu.

Czy trzeba podążać za modą? Czy ubrania z sieciówek mogą wyglądać szlachetnie? Co to jest "French touch"? Jakie rzeczy możemy pożyczyć z męskiej szafy? Od pierwszej strony, autorki w konkretny i prosty sposób starają się przekazać Czytelnikowi swoje wskazówki i sposoby na rozwiązanie modowych problemów, które pewnie większość z nas zna z autopsji. Bardzo przypadł mi do gustu podrozdział dotyczący wymówek, które wymyślamy aby nie pozbywać się nadmiaru ubrań z naszej szafy ("kiedyś dobrze w tym wyglądałam" "na pewno jeszcze schudnę" "będę w tym chodzić na spacery z psem" i tym podobne) oraz kilka rad na to, jak połączyć elegancję z własnym stylem. O ile mogłabym się sprzeczać z opinią autorek dotyczącą dostosowania ubioru do wieku, to w pozostałych kwestiach trafiały w samo sedno, uzmysławiając mi jak wiele błędów wciąż zdarza mi się popełniać.

"Francuski szyk" możemy potraktować jak tradycyjną lekturę na wieczór, która pomoże w uporządkowaniu naszego stylu. Świetnie sprawdzi się też jako mniejsza wersja coffee table book, bo poza ładną, minimalistyczną okładką i fajnymi fotografiami, ma jeszcze jedną zaletę – niezależnie od tego, na którym rozdziale ją otworzymy, z pewnością znajdziemy w nim coś ciekawego i nie będziemy musieli cofać się do początku, aby cokolwiek zrozumieć (to idealny ratunek dla zagubionych gości, którzy będą się chwytać każdej deski ratunku … a ciekawej książki, pozostawionej na stoliku, to już na pewno!). 

Przeprowadzenie gruntownych porządków w szafie, wyselekcjonowanie ulubionych ubrań i krytyczne spojrzenie na swoje modowe wpadki, było prawie bezbolesne dzięki wsparciu ze strony "Francuskiego szyku". Teraz czas na Was! :) 

 

sweatshirt / bluza – H&M (39 złotych) // trousers / spodnie – Zara (169 złotych) // scarf /szal – Zara (169 złotych)