If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – Stay at Home

long sweater / długi kardigan – RISK

joggers / dzianinowe spodnie – Stefanel

wool slippers / wełniane kapcie – RobotyRęczne

silk top / jedwabny top – MOYE

   I spent the last few days at home so I’ve decided that it’s a good occasion to show a typical home outfit this time. The more so that we can experience real homewear fashion these days. I enjoy combining clothes in similar hues, especially if these are made from soft jersey.

   I created today’s outfit using products by Polish brands (except for trousers) and made from natural fabrics.

* * *

   Ostatnie kilka dni spędziłam w domu, więc uznałam, że to dobra okazja, aby tym razem pokazać typowo domowy strój. Tym bardziej, że jesteśmy dziś świadkami prawdziwej mody na „homewear”. Ja najbardziej lubię łączyć ubrania w podobnej palecie barw, najlepiej z miękkich naturalnych dzianin.

   Dzisiejszy zestaw stworzyłam wykorzystując produkty polskich marek (wyjątkiem są spodnie) i z naturalnych materiałów.

Last Month

  I’ve never paid particular attention to the symbolism of January – the first month of the year. I always laughed under my breath at people who were meticulously creating lists of New Year’s resolutions or pompously claiming that the upcoming year would be a breakthrough as that’s exactly what their intuition told them. Fate is perverse as January has become an exceptional month for me. Since it’s slowly coming to an end, I encourage you to check out the photo summary of the last weeks as part of our monthly tradition.

* * * 

   Nigdy nie przywiązywałam szczególnej uwagi do symbolicznego znaczenia stycznia – pierwszego miesiąca w roku. Pod nosem śmiałam się z osób, które z pieczołowitością sporządzały listę noworocznych postanowień albo pompatycznie ogłaszały, że ten rok będzie dla nich przełomowy, bo intuicja im to podpowiada. Los bywa przewrotny, bo styczeń stał się dla mnie wyjątkowym miesiącem. A ponieważ zbliża się już ku końcowi to tradycyjnie zapraszam Was na zestawienie z ostatnich tygodni. 

Tuż po świętach, ale my nadal udajemy, że trwają w najlepsze. Rodzinnym spotkaniom nie było końca. Żegnamy choinkę ;). 1. To najpiękniejszy tort jaki widziałam! // 2. Niby huragany nie zdarzają się na tej części kontynentu… // 3. Sylwestrowe wspomnienia. // 4. Jagody, maliny, mus z białej czekolady… //Tortowa abstrakcja.1. Wiele z Was pytało mnie co to za marka zagościła w styczniu na jednym z Instastory, więc uprzedzając Wasze pytania – czapka i sweter są z Edited. // 2. Przepis na pyszne placuszki znajdziecie w ostatnim wpisie. // 3. Te szare dni na początku stycznia… // 4. W drodze z Warszawy… //Kilka kilometrów od Sopotu.Remont nie jest rzeczą, za którą przepadam, ale w tym jednym przypadku było!! Tu przygotowujemy się do położenia boazerii ściennej od FOGE (znajdziecie też w Castoramie).1. Francuskie śniadanie. // 2. Trzy godziny później i boazeria już jest! // 3. Moje piękne morze. // 4. W końcu śnieg i trochę mrozu. //Kokosowa nowość w mojej łazience czyli naturalna maska do włosów marki Botanicum. Przywraca blask i bardzo ułatwia rozczesywanie. No i ten super zapach!A tu inny kosmetyk do włosów – Negin, przepraszam! 1. Wystarczy cieszyć się z małych rzeczy. // 2. Wiele z Was uznało, że to właśnie ten sweter, jest zimowym ulubieńcem z MLE Collection. // 3. W końcu, po wielu pochmurnychi dniach, pojawiło się niebieskie niebo! I humor od razu lepszy. // 4. Przy kawie zawsze pracuje się najlepiej. //Książka, którą widzicie na zdjęciach powyżej to "Rok uważnego życia" autorstwa De Kwant Jocelyn, która jest prawdziwą biblią dla zabieganych. Jeśli w pośpiechu pędzicie przez każdy dzień, to ta książka pozwoli Wam na chwilę "stanąć w miejscu" i cieszyć się małymi rzeczami. 1. Mój codzienny makijaż. // 2. Lubię, gdy budzi mnie słońce.  // 3. Mój piękny Gdańsk… // 4. Portos musi wypróbować, czy nowy dywan nadaje się do spania.  //Sporo z Was prosiło, aby powtórzyć nazwy kosmetyków, których użyłam do makijażu przy tym stories. A więc: róż – CHANEL "Joues Contraste" odcień 430, żel do brwi – CHANEL "Le gel sourcils" transparent, tusz do rzęs – CHANEL "Le volume revolution", rozświetlacz CHANEL "Le lion"".
„Gdańsk dzieli się dobrem.” P.A.1. Kto nadmucha balony? // 2. Bo pozowanie leży w jego naturze. // 3. Spacer, czy to w ogrodzie, czy w lesie, zawsze jest dla Portosa największą radością. // 4. Zdrowo i smacznie. Nie zapomnijcie o wiórkach kokosowych, słonym karmelu i orzechach pekan! Brownie life. 

Czekając na powrót zimy.

Niby tak zimno, a tyle gorącej miłości wokół. Spokojnego wieczoru!

***

Rok w ogrodzie i przepis na placuszki z bananem i solonym karmelem

   In recent weeks, books have helped me to catch a breath (sometimes literally as shortness of breath after hanging the laundry is something normal for me now) and allowed me to forget for a moment about all the small things that aren’t ready yet. It’s great that winter is forcing us to slow down – whether I want it or not, I’ve started feeling the vegetative state of plants and animals. Owing to that, they can survive through frosty months, and I can get some perspective and prepare for the upcoming time.   

   After a few novels, one parenting handbook, and a volume of English poems from which I couldn’t understand much, I read something that has woken a longing for spring and flowers in me and, at the same time, confirmed my conviction that everything has its time to come – after all, it’s all nature’s creation.

* * *

   Książki pomagały mi w ostatnich tygodniach złapać oddech (czasem w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo zadyszka po rozwieszeniu prania to teraz u mnie norma) i przez chwilę nie myśleć o tym wszystkim, co jeszcze niegotowe. Dobrze, że zima sama narzuca nam wolniejsze tempo – chcę czy nie, udziela mi się trochę wegetacyjny stan roślin i zwierząt. One mogą dzięki temu przetrwać mroźne miesiące, a ja złapać dystans i przygotować się na nadchodzący czas. 

   Po kilku powieściach, jednym poradniku dla rodziców i tomiku wierszy po angielsku, z którego nie zrozumiałam zbyt wiele, sięgnęłam po coś, co obudziło we mnie tęsknotę za wiosną i widokiem kwiatów, a jednocześnie utwierdziło w przekonaniu, że na wszystko przyjdzie czas – natura tak to wymyśliła.

  “Natural Selection: A Year in the Garden” is a read not only for herbalists and gardeners. Dan Pearson, a renowned British architect and avid gardener, left his home garden in Southern London to start an eight-hectare farm in Somerset County and decided to share the knowledge on rhythms, pleasures, and rules prevailing in the garden throughout the whole year.  

   The book is not a typical gardening handbook – even though you’ll find there plenty of substantive pieces of information. What allows “Natural Selection: A Year in the Garden” to stand out from other books about gardening is the way in which Dan Pearson passes on his knowledge. The descriptions of his work, narration, or anecdotes, which are neatly interwoven between his pieces of advice, allow you to read the book like a novel and not a handbook on gardening activities.

* * * 

    „Rok w ogrodzie” to lektura nie tylko dla zielarzy i ogrodników. Dan Pearson, ceniony brytyjski architekt krajobrazu i zapalony ogrodnik, porzucił przydomowy ogródek w południowym Londynie na rzecz ośmiohektarowego gospodarstwa w hrabstwie Somerset i postanowił przekazać innym rytmy, przyjemności i zasady panujące w ogrodzie przez okrągły rok.

   Książka nie jest jednak typowym poradnikiem – choć znajdziemy w niej mnóstwo konkretnych informacji. Tym, co wyróżnia „Rok w ogrodzie” na tle innych książek poświęconych ogrodnictwu jest sposób w jaki Dan Pearson przekazuje nam swoją wiedzę. Opisy jego pracy, narracja czy anegdoty, które zgrabnie wplata między rady sprawiają, że książkę czyta się, jak opowiadania, a nie instruktaż czynności ogrodniczych.

Kubek kawy i kilka minut z książką. Czy w niedalekiej przyszłości będę miała na to czas? Uprzedzając Wasze pytania – moje okulary są od polskiej marki MUSCAT (model STEVE GOLD/ROSE) i są idealne dla tych, którzy nie lubią grubych oprawek.

   Today, the book helped me to gush over the beauty of winter skeletons covered in snow, but I’ll eagerly read a few pages about sprigs with strawberries, intense fragrance of flowers on July evenings, and September crops.

Recipe for pancakes with banana and salted caramel (I modified the original recipe of Eliza from WhitePlate)

Ingredients:

100 g of potato flour

50 g of gluten-free oat flour

70 g of melted and cooled butter

30 g of icing sugar

2 eggs

1/2 teaspoon of gluten-free baking powder

300 g of soured milk

1 tablespoon of vanilla extract

rapeseed oil for frying

banana

salted caramela

handful of pecan nuts

Directions:

Sift the flour and combine it with baking powder and icing sugar. In a bowl, mix eggs, soured milk, vanilla extract, and butter (soured milk shouldn’t be too cold). Carefully combine the dry ingredients with the wet ones and mix until evenly combined. Heat up a pan with some oil. Use a spoon to pour portions of batter and fry the pancakes on both sides until golden (approx. 1 minute on each side). Place them on a plate lined with a table napkin (it will absorb the excess of grease). Serve with sliced bananas, pekan nuts, and salted caramel.

* * *

   Dziś książka pomaga mi zachwycać się urodą zimowych szkieletów pokrytych śniegiem, ale z chęcią przeczytam jeszcze kilka stron o grządkach z truskawkami, intensywnym zapachu kwiatów w lipcowe wieczory i wrześniowych plonach.

Przepis na placuszki bezglutenowe z bananem i słonym karmelem (modyfikacja przepisu Elizy z WhitePlate)

Skład:

100 g mąki ziemniaczanej

50 g mąki owsianej bezglutenowej

70 g roztopionego i ostudzonego masła

30 g cukru pudru

2 jajka

1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia

300 g zsiadłego mleka

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

olej rzepakowy do smażenia

banan

słony karmel

garść orzechów pekan

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. W drugiej misce zmiksować jajka, zsiadłe mleko, wanilię i masło (zsiadłe mleko nie powinno być zbyt zimne). Powoli wsypywać suche składniki, miksować do całkowitego połączenia się wszystkich składników. Patelnię rozgrzać z odrobiną oleju. Łyżką wlewać porcje ciasta i smażyć na złoto z obu stron (ok. 1 minuty na stronę). Ułożyć na talerzu wyłożonym serwetką (wchłonie nadmiar tłuszczu). Podawać z bananami pokrojonymi w plasterki, orzechami pekan i solonym karmelem.

Look of The Day

tights / rajstopy – Wolford

dress & large necklace / sukienka i duży naszyjnik – NA-KD

black boots / czarne botki – Gianvinto Rossi 

bag / torebka – CHANEL (wielkość mini)

If you like my outfit, I’d like to remind you about the code to NA-KD, where you can find my dress and necklace. It’s enough to insert the code MLEX15KT during the purchase, and you’ll receive a 15% discount on all non-discounted products. Have a pleasant Sunday!

* * *

Jeśli podoba Wam się mój strój, to przypominam o kodzie do sklepu NA-KD, w którym znajdziecie sukienkę i naszyjnik. Wystarczy wpisać MLEX15KT w trakcie dokonywania zakupów, a otrzymacie 15% zniżki na wszystkie nieprzecenione artykuły. Udanej niedzieli!