
Wpis powstał we współpracy z marką Farmina, Noteka, Veoli Botanica, Tori, Apimelium oraz zawiera lokowanie marki własnej.
Zbieram wszystkie porozrzucane tematy z naszego stołu: listy z prezentami, umowy na grudniowe działania, moje chaotyczne zapiski, wstążki, które zamówiłam na Święta (ale już wiem, że skończą jako szaliki dla misiów), album o sztuce czekający na swój moment i cała masa spraw do załatwienia „jeszcze przed grudniem”. To ten czas w roku, który mija najszybciej, chociaż – bez żadnych wątpliwości – chciałabym, aby trwał jak najdłużej. Panika idzie za rękę z ekscytacją – ten duet towarzyszył mi w listopadzie wyjątkowo często.
Grunt to nie dać się wpleść w myślenie: „byleby było już po wszystkim”. O nie, nie, nie. Jeśli teraz odpuścimy, jeśli pozwolimy, by grudzień prześlizgnął się obok nas, to elfy nie będą zadowolone – one i tak mają już ręce pełne roboty i nie mają czasu zajmować się humorzastymi milenialsami przed czterdziestką, którym nie chce się piec pierników… Napisałam to, czy tylko pomyślałam?
Dałam sobie małego świątecznego kopniaka tym wstępem i… pomogło. Mam nadzieję, że Wy takiego nie potrzebujecie i z czystą przyjemnością spędzicie ze mną te kilka minut. Zapraszam na listopadowe podsumowanie.
1. To było moje najdłuższe Halloween w życiu! // 2. i 3. Jak tu się dziwić, że jesień stała się gwiazdą Instagrama? // 4. Nie sądziłam, że moja stara książka "Szkoła malowania" jeszcze kiedykolwiek kogoś zainteresuje. Ale akwarele to bym już mogła nowe kupić ;). //
Zmierzam w stronę największej przygody ostatnich tygodni. Podobno obrabowanie Luwru ożywiło rynek sztuki, ale… Nie jest to najlepszy sposób na pozyskanie wartościowego dzieła. Trudno potem pochwalić się nim przy kolacji bez uwag o Interpolu. Znacznie rozważniej jest zaufać renomowanemu domowi aukcyjnemu, a potem kierować się własną intuicją i gustem. Bo pod koniec to my będziemy codziennie patrzeć na to dzieło. Z ogromną przyjemnością zapraszam Was na wyjątkową aukcję Desy, którą współtworzę w roli kuratorki.
Magdalena Berbeka "Głowa meduzy" z 2025 roku. Ta rzeźba także znajdzie się na aukcji drugiego grudnia.
A tu widzicie obraz Nikodema Szpunara. Kto nie chciałby mieć czegoś takiego w domu?
Swoją drogą długo debatowałyśmy nad tym, jakim narzędziem operował artysta – macie jakieś pomysły?
Tutaj link do jego profilu.
Od lat pytacie mnie gdzie i jak zacząć kolekcjonować sztukę. Mam nadzieję, że ta aukcja będzie dla Was podpowiedzią.
Na zdjęciu jeden z moich wyborów: obraz Anny Szprynger (tutaj znajdziecie jej profil na Instagramie).
Jeśli macie coś w rodzaju zaufania do moich wyborów, to gorąco zapraszam Was do wizyty w Desa Unicum oraz do udziału w licytacji, która odbędzie się 2 grudnia, o godzinie 19:00 w Domu Aukcyjnym DESA Unicum na ulicy Pięknej 1A w Warszawie. Na licytację dzieł może przyjść każdy, kto ma ochotę. :)
Tak się kończy zbyt długie przesiadywanie na wystawach i w muzealnych salach. Wracasz do domu i od razu chcesz coś zmieniać, przestawiać, a w najgorszym wypadku – sama zaczynasz malować (na szczęście tylko z dziećmi).
1. To był ostatni moment na takie jesienne bukiety w domu. // 2. Deadline jest dzisiaj, a Ty w końcu osiągnęłaś odpowiedni poziom paniki, aby zacząć być produktywną. (Z wyrazami współczucia z powodu Black Week dla wszystkich firm.) // 3. Cafe Nero w Gdyni. Skąd fenomen tych kawiarni? Według założyciela tej sieciówki kluczową umiejętnością szefa jest zrozumienie, że warto zatrudniać ludzi mądrzejszych i lepszych w danej dziedzinie od siebie. Brzmi banalnie, prawda? // 4. Szarlotka Mojej Mamy. Podobno niektórym z Was wyszła ;). //
Czekam na ciasto i mogę pracować dalej.
Są ludzie, którzy czekają na piątek, aby wyjść z domu, spotkać się ze znajomymi, zrobić coś niezwykłego. Ja czekam na piątek, aby nie musieć spotykać się z nikim ;). Uwielbiam listopadowanie w domku!
1. Jeden silniejszy podmuch wiatru i to złoto zniknie. // 2. Wiele z nas miało tego dnia wolne (10 listopada), ale w MLE paczki wychodziły, bo wiemy, że zaczęłyście już marznąć i czekacie na nasze swetry, płaszcze i kurtki. Czy Świętomarcińskie przysmaki to wynagrodziły? Pewnie nie, ale to nie znaczy, że nie można zjeść trzech. //
Kiedy mówię listopad, myślę: gorący napar, spokojne wieczory w domu i zapach Portosa.
Portos, jak każdy spaniel, uważa, że to on jest najważniejszy w rodzinie i gdy czegoś mu nie pozwalamy, (na przykład porwania ze stołu naleśników dzieci) szczeka na nas i zachowuje tak, jakby chciał dać nam do zrozumienia, że to absolutny skandal. Ale są takie momenty, gdy staje się grzecznym i pokornym pieskiem. To dzień dostawy Farminy, która od lat dba o zdrowie Portosa i o to, aby nie musiał zjadać naszych naleśników.
Jeżeli nie możecie zdecydować się, jaka karma będzie dobra dla Waszego psa lub kota, to na stronie Farminy istnieje możliwość konsultacji z doradcą żywieniowym – gorąco polecam z niej skorzystać. Doradzi Wam także jak porcjować karmę, aby nie było jej za dużo albo za mało, uwzględni wszelkie alergie i podpowie w sprawie wyboru karmy. Wszystkiego dowiecie się po konsultacji.
Farmina przygotowała dla Was wyjątkowo duży rabat z okazj Black Friday. Kod BLACKMLE da aż -40% na jednorazowe zakupy. Maksymalna wartość zniżki to 250zł (kod jest ważny aż do 28.02.2026).
1. Ja dziś rano: nie zaczynam jeszcze żadnego przedświątecznego ogarniania. Jeszcze dużo czasu, bo przecież mamy dopiero połowę października (mamy, prawda?). // 2. Też ja, kilka godzin później, ciesząca się jak dziecko i wyciągająca wszystkie świąteczne ozdoby. //
Ten moment w roku, gdy walczą ze sobą dwa demony, czyli "to jeszcze za wcześnie" kontra… "W zeszłym roku o tej porze miałaś już ogarnięte połowę rzeczy, a i tak się nie wyrobiłaś!".
Nigdy, ale to N I G D Y nie rezygnujcie z tworzenia przedświątecznych wspomień, tylko dlatego, że efekty nie będą idealne.
Wiem, że gdybym narzuciła sobie stworzenie tych domków z piernika od zera, to istniałaby duża obawa, że w ogóle bym się za nie nie zabrała. (Ściany i dach z piernika kupiłam w Ikea.)
Ten jeden wyjątkowy wieczór, który wydarza się kompletnie przez przypadek.

I nawet po najdłuższym jesiennym dniu, ta krótka chwila dla siebie jest potrzebna. Nie zasnęłabym chyba bez dokładnego demakijażu, ale ten duet od Veoli Botanica sprawia, że ta krótka czynność nabiera innego wymiaru.
Tonik Touch of Balance i emulgujące masełko seboregulujące Melt with Balance do zmywania makijażu i SPF dla skóry z problemami to nowości od Veoli Botanica. Tonik łagodzi moją skórę i przygotowuje pod dalszą rutynę pielęgnacyjną. Wieczorem zmywam twarz masełkiem emulgującym. Działa ono w taki sposób, że pod wpływem ciepła dłoni masełko przekształca się w olejek, który bardzo dokładnie zmywa makijaż i SPF. Skóra pozostaje oczyszczona, świeża i matowa. Ponadto, produkt jest idealny do skór problematycznych, gdyż zawarte w nim składniki (m.in. kapsułkowany kwas salicylowy) regulują wytwarzanie sebum i nie zaburzają bariery hydrolipidowej.
Na Veoli Botanica trwa obecnie promocja z okazji Black Friday – tylko dzisiaj jest aż 40% rabatu na zakupy! Korzystajcie i róbcie zapasy (ja polecam też kropelki samoopalające, kremy BB czy olejek z płatkami róż).
Opakowanie masełka zostało tak przemyślane, że ani się nie ubrudzicie, ani nie nałożycie za dużo kosmetyku.
Bardziej gotowa do spania już nie mogę być! Jeszcze tylko siedem odcinków "Kulawych koni" i lulu!
Ten jeden dzień, gdy dzieci mają wolne od przedszkola i wyciągają Cię do Centrum Nauki Eksperyment, ale tego dnia jedyne eksperymenty na które masz ochotę to sprawdzenie, jak długo zajmie dzieciom znalezienie Ciebie w kawiarni obok.
Dorwałam! Myślę, że Zosia napisała tę książkę dla największej fanki Południowego Tyrolu – czyli dla mnie. Ale u Zosi na stronie też możecie ją zamówić.
Jest pięknie, zimno i wilgotno – ale to akurat nic nowego (witamy nad morzem). Podobno, gdy w VII wieku osiedlili się na Pomorzu pierwsi Słowianie, to od razu zamówili sobie w internecie czapki i rękawiczki od MLE (65% super kid mohair). Ale możliwe, że coś pokręciłam.
1. Jednego dnia złote liście mienią się w każdym kącie, kolejnego zalewa nas mgła. Gdyby ktoś szukał pleneru do drugiej części Heweliusza, to Gdynia chyba się nadaje. // 2. A skoro już mowa o książkach Zosi… //
To teraz jej przewodnik po Paryżu jest dołączony do prezentów TORI. I to z autografem autorki!
A jeśli nie wiecie, o czym mowa, to już tłumaczę. TORI to zestawy upominkowe, które można podarować na przykład z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Wyróżniają się jednak tym, że każdy drobiazg jest dobrze wyselekcjonowany i pochodzi z polskich manufaktur. W tym roku ma w swojej ofercie wyjątkowy upominek dla każdego, kto marzy o Paryżu. W eleganckim pudełku znajdziecie wspomnianą wcześniej książkę Zosi "Paris Brunch Travel" z autografem i całą masą przepisów inspirowanych Francją. Do tego pyszna herbata, świeca o zapachu cukrowych migdałów i pierniczki.
Znaleziony w IKEA i nie wiem, czy jest piękny, czy wręcz przeciwnie. Nadaje się do biura MLE, które właśnie urządzamy?
Czymże byłby listopad bez mojej ukochanej słodkiej paczki?
Moje ulubione miodowe bombki, czyli wielki słodki zapas od Apimelium. Każdy inny, każdy w pięknym słoiczku, z przepyszną i zdrową zawartością. Z kodem MLE możecie zakupić miodowy zapas dla siebie z 5% rabatem, ale tylko do 6 grudnia.
Dziś zaczynam pisać "Last Month" więc wyciągam największy dzbanek na herbatę!
Najpierw dam jedną łyżkę, a jak będą marudzić, to dopiero dam drugą.
Fabryka Elfów w Gdańsku. Najweselsza sobota listopada, nawet jeśli dorośli wiedzieli, że nie wszystko jest prawdziwe ;).
Gdy przeglądasz pinteresta i nagle widzisz swoje zdjęcie w… reklamie TEMU.
Tyle tylko, że płaszcz to MLE a torba COS. No i zdjęcie pochodzi z mojego bloga z 2020 roku :D.
Ruszamy z Black Week, no i szykujemy materiały na kolejne tygodnie w MLE. A do tego był nam potrzebny nasz sweter – idealny dla kogoś komu zawsze jest zimno, czyż nie?
A po świąteczno-sylwestrowe kreacje zajrzyjcie za dwa tygodnie.
1. i 2. Ktoś musi nosić szpilki, aby ktoś mógł nosić kapcie. Chociaż akurat w tym przypadku chętnie byśmy się z Pauliną zamieniły. // 3. A może toczki w MLE? // 2. Czy ktoś powiedział "Dziadek do orzechów"? //
Pióro Sailor z Noteki dostałam w prezencie. Dawno, dawno temu, miałam bardzo podobne pióro, które wiele dla mnie znaczyło. Zazwyczaj nie przywiązuję zbyt dużej wagi do materialnych rzeczy, ale to pióro to było akurat coś więcej. Pamiętam to ukłucie w sercu, gdy okazało się, że zostawiłam je na jednym ze spotkań autorskich mojej drugiej książki. Dzwoniłam i pytałam, czy gdzieś nie zostało, ale chyba ktoś się połakomił na tę błyskotkę. Jeśli szukacie wyjątkowego prezentu dla kogoś, kto wciąż sięga po tę staromodną metodę pisania "nie na klawiaturze", to dobre pióro będzie świetnym pomysłem :).
Jeśli chciałybyście sprawić w prezencie komuś bliskiemu takie pióro lub inną piękną rzecz ze sklepu Noteka (uwierzcie mi, tam niemal każdy produkt to małe dzieło sztuki), to do 6 grudnia możecie skorzystać z rabatu. Kod MLE2025 daje 15% zniżki na wszystko.
Nie wiem, czy czujecie już tę przedświąteczną presję, ale do Wigilii zostały niecałe cztery tygodnie (tak tylko przypominam). Mnie uspokaja robienie list, najróżniejszych: od planowanego menu, przez świąteczne aktywności na grudzień, prezenty dla bliskich czy imiona osób, które jeszcze muszę zaprosić. To daje mi złudne poczucie, że o niczym nie zapomnę.
Okej, wszystko fajnie, ale gdzie w menu są pierogi?!
Oblężenie magazynu MLE w czasie Black Week. To ten moment, w którym przez chwilę wychodzi się z magicznej krainy przygotowań świątecznych. Chociaż z drugiej strony można zrozumieć jak naprawdę czują się elfy Św. Mikołaja w grudniu.
Dziś nic nie popsuje mi humoru. MLE ma swoją urodzinową, jubileuszową imprezę. Jesteście z nami już dziesięć lat! PS. My też w tym tygodniu mamy dla Was coś ekstra! Do 30 listopada możecie korzystać z kodu BF30 i daje on 30% na wszystko w MLE.
Żeby dalej było nam tak wesoło! Mimo wszystko!
Brut Bistro to stosunkowo młode miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta, ale przetestowałyśmy i dajemy znać – warto zajrzeć!
Banana split. Po ten deser szczególnie warto tu przyjść.
To była naprawdę szalona dekada i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić. Dacie wiarę, że przez ten cały czas, mimo wielu niepowodzeń i kryzysów, nigdy się z Asią nie pokłóciłyśmy? I to na pewno nie jest moja zasługa :D.

Dziękuję Wam za uwagę. To co? Widzimy się w grudniu? ;)
* * *





























































Pustki. 
Noc w Arcachon. 



Sztuka Matisse’a, jak chyba żadna inna, pokazała niesamowitą moc koloru kobaltowego. 






Najlepsza terapia relaksacyjna, jaką pamiętam z dzieciństwa. I pierwsze oznaki prokrastynacji, kiedy nie można było zacząć się uczyć dopóki nie zrobiło się idealnego porządku w piórniku :D. 







Nie mieliśmy jeszcze zakończenia roku szkolnego z prawdziwego zdarzenia, ale i tak dostarczono mi cały pakiet wzruszeń. Chcieliśmy – po tych wszystkich łzach – piątkowy wieczór spędzić na wesoło i to się akurat udało, bo przecież nie ma nic śmieszniejszego niż…
… ognisko w czasie ulewy.
Ale, nawet przy tych szarych i jakże jesiennych okolicznościach, i tak dzieją się rzeczy wielkie (i jednocześnie zupełnie zwyczajne, takie jakie dziać się powinny). Cieszymy się bardzo, że Asia jest z nami w nowej roli.
Piękny ten listopad, jak na czerwiec.
"TRENTE-SIX REGARDS SUR LA TOUR EIFFEL" od Fabienne Delacroix. Wracam do tej książki z ilustracjami Paryża za każdym razem, gdy wiem, że wracam do tego miasta.
Czy coś może wywołać większą tęsknotę za przeszłością?
"Mamo! Tutaj jest zupełnie jak w twoich książkach!" – te słowa wykrzyknie moja córeczka tuż po tym, jak wyjdziemy przy Jardin du Palais Royal. Ta historia jest jednak nieco dłuższa i postaram się przygotować o tym dla Was osobny wpis. :)
Slogan turnieju Rolanda Garrosa brzmi „Zwycięstwo należy do tych najwytrwalszych” i obydwa tegoroczne finały były tego najlepszym dowodem. Brawa dla Alcaraza i Sinnera za rozegranie chyba najlepszego meczu Wielkiego Szlema w ostatniej dekadzie. I dla dzielnej Coco, której gra osłodziła nam trochę fakt, że pierwszy raz od trzech lat, finału Rolanda nie zwyciężyła nasza Iga (ale jeszcze wszystko przed nami, prawda?).
Tenisowy wzór na mecz tenisa. Ale wymyśliłam! ;)
Tak było!
Jeden z najbardziej nostalgicznych obrazów na świecie – Paryż w deszczu.
1. A tu już powrót do moich domowych kątów i codzienności, którą doceniam po każdym – nawet najpiękniejszym – wyjeździe. // 2. Piwonie, które niczym pierścionki moich córeczek, zmieniają kolory w zależności od temperatury. // 3. Jeśli wciąż porównujemy opaleniznę to znak, że wciąż został w nas ten gimnazjalny pierwiastek (ja w tych pojedynkach zawsze przegrywam!). // 4. Dzień packshotów. Odtwórcze i mozolne zajęcie, ale raz w miesiącu trzeba się za to zabrać. A dzień po powrocie z wyjazdu, to zawsze idealny moment na to, aby zamiast zająć się zaległościami, zrobić coś, czego nie lubisz. Czy jakoś tak. //
Mistrz pierwszego planu. Tak się zachowuje, gdy tylko widzi, że ktoś ma w ręku aparat. Czy coś zrobiłam źle? Jak mogłam wychować takiego narcyza? Przecież zawsze powtarzałam mu, że wygląd i sława się nie liczą… A może to zwykłe modelowanie?
Ależ słodko-gorzki był ten dzień…
Patriotyczny duch wszystkim nam się udzielał tego dnia – i lubię myśleć, że to nas akurat łączy. Na zdjęciach widzicie między innymi wnętrze Św. Jana – to tam odbywa się teraz wystawa, którą po prostu trzeba zobaczyć. Jeśli jesteście w Trójmieście, to koniecznie idźcie (Wystawa "Leśnia" w Centrum Św. Jana w Gdańsku).
Czerwiec. Czas komunii, nowych początków, wielkich wzruszeń, rodzinnych spotkań i… pięknych sukienek.
Okej, my chyba już wiemy, który ze swetrów, będzie największym ulubieńcem całego zespołu w MLE… Była kłótnia o to, kto bierze nawet te nieudane wzory, a to dla nas zawsze najlepszy przedyktor Waszych zakupów!
Gdy w kolejny pochmurny dzień, chcesz sobie zapewnić odrobinę blasku. Nie wiem czy widzicie ten delikatny "glow" na twarzy, ale nie jest to zasługa żadnego makijażu. To efekt tylko pielęgnacji, a konkretnie serum Glazed Skin od marki SayHi. 
Naprawdę świetny produkt i cieszę na tę moją (trzecią już) butelkę!
Halo, halo! Mieszkanki Trójmiasta! Słyszałyście już? 


Zaraz przychodzi kolejne grupa z prasy i internetu, ale nie da się nas wyprosić!
Idealny odcień pomadki nie istni….. istnieje!
Satynowy komplet od MLE w bardziej wieczorowym zestawieniu.
Ja siedzę tutaj. A kto siedzi koło mnie?
Z Agatą nie znamy się w sumie długo, ale od razu bardzo, bardzo ją polubiłam.
Arco na 33 piętrze jak zawsze zdało egzamin. Będzie dokładka?
O tam za wzgórzem na wprost, a potem po prawej! Właśnie tam mieszkam!
Ostatnie zadanie na dziś i weekend.
Pierwsze letnie burze za nami. Dzięki nim mamy nowe przeszkody dla młodej rowerzystki!
1. Kolory wieczornego nieba odbijają się w niezapominajkach. // 2. Za tę książkę jeszcze się nie zabrałam (co chyba widać po częstotliwości dodawania wpisów na blogu ;)). // 3. Nasza ulubiona wieczorna zabawa – biegamy z kołdrą i "zawijamy się w naleśniki". 4. Halo! Jest tam kto? Dolecieliście bezpiecznie? Pomachajcie nam ze stacji kosmicznej! //
Teraz już tylko dżem na górę i naleśnik gotowy!
Ostatnia strona.

Uwielbiam tę marynarkę!
Już wiemy, że kolejny dzień będzie upalny. Sprzątam ogród, by móc nadrobić majowe grillowanie.
No i mamy upał! Goście idą, a menu już gotowe!
Ta
Folwark Jackowo i kolejne nauki pod okiem Sary. Plan na ten sezon? Galop w terenie!
Wieziemy do wazonu odrobinę lata skradzionego z ogrodu mamy.
Nasze wspólne dziecko z
Dla mnie każda z tych rzeczy to godziny projektowania, poprawiania, dyskusji na temat tego, co zrobić, abyście właśnie te rzeczy chciały nosić bez przerwy (bo liczba „założeń” to najlepsze kryterium tęgo, czy zakup był udany). Czy cieszymy się, że nawet na niewielki ułamek naszej kolekcji sprzedajemy taniej? Nie. Czy wy powinnyście się z tego cieszyć? Tak. :D
"Mamusiu! Pościeliłam Wam łóżko!"
Pytacie mnie jak wygląda mój „stosik” do przeczytania, no więc… pokażcie swoim znajomym, co czytacie, a gwarantuję, że polubią Was jeszcze bardziej :D.
1. Najlepsze czerwcowe słodycze. // 2. Magazyn "Kosmos" dla dziewczynek i nasz ulubiony temat czyli nocowanki! // 3. Popołudnia w Sopocie. // 4. Gdy wszystkie moje kosmetyki do makijażu wyparowały z szuflady i wiem dokładnie, gdzie ich szukać. //
Występ na koniec roku. Zgadniecie kto płakał najgłośniej na widowni? Mama czy dziadek?
Już zapomniałam jakie ciekawe jest życie influencerki, czy jak to mawiają "kontent kreatora". Kiedyś plany zdjęciowe to była moja codzienność. Dziś praca przechyliła się nieco w inną stronę, której nie widać, ale wspaniale jest czasem mieć jakiś super pretekst, aby porobić zdjęcia. Ten pretekst zapewniła mi Manufaktura Rodziny Sadowskich i ich genialne produkty. 
Naoglądałam się rolek na instagramie z pieczoną granolą w wersji kokosowej i postanowiłam zrobić własną. Bez przepisu, ale z super składnikami. Wyszło to po prostu genialne i przysięgam, że od czasu, gdy ją zrobiłam przestałam myśleć o Raffaello :).
A wszystko dzięki temu składnikowi.
Bez żadnych cukrów ani sztucznych dodatków. 100% pasty z miąższu kokosowego. Jest delikatnie słodka w smaku chociaż nie ma dodatku cukru.
Sukienkę znajdziecie w 

To było tak dobre! Zniknęło w mgnieniu oka!
Pamiętacie, jak mówiłam Wam o zmianach, które mnie czekają i że w związku z nimi przyszedł czas na renowację mojego starego roweru? Oto on! Jak nowy i w innym kolorze! Dziękuję z całego serca temu chłopakowi z duszą do dwukołowych staruszków! Gdybyście kiedykolwiek potrzebowały namiarów na kogoś, kto odnowi każdy rower, to zgłaszajcie się do
Kawa "Sen o La Jacoba" i "Podróż do serca południa" to bynajmniej nie są tytuły książek przygodowych, a moje dwa ulubione gatunki kawy od 







