RUN THE WORLD

Kocham biegać. Zawsze gdy wybieramy się na wspólny wyjazd, to nim Kasia i Zosia zdążą się obudzić lub są zajęte swoimi sprawami, ja wymykam się z hotelu i idę biegać. To idealny sposób na zobaczenie miasta w najpiękniejszej porze dnia. Parę razy udało mi się jednak zmusić dziewczyny, abym ze swoich porannych eskapad miała małą pamiątkę. Gdzie biegało mi się najlepiej? Central Park w Nowym Jorku jest nie do pobicia :).

Moje nowe Nike w Central Parku :)

Paryż

Rzym

Londyn

Warszawa

Nowy Jork

Morning tricks

Czy Wam też notorycznie brakuje na wszystko czasu? Ostatnio zastanawiałam się, czy jeszcze kiedykolwiek będę miała okazję poświęcić cały poranek na pielęgnację, nieśpieszne zjedzenie śniadania i dokładny dobór stroju (z czym zawsze mam największy problem – nie wiem ile razy wyszłam z domu w spodniach przybrudzonych pastą do zębów). Często mam tak mało czasu, że muszę zapomnieć o jakimkolowiek makijażu, bo ważniejsze jest dla mnie zjedzenie chociaż minimalnego posiłku przed całym dniem pracy. Znacie to skądś? Jeśli tak to zapraszam na dzisiejszy post, w którym przedstawiam kilka trików – dzięki ich poznaniu i zastosowaniu jestem w stanie chociaż trochę zaoszczędzić czasu i wyjść z domu nie wyglądając jak ostatnia mysz.

Poranna pielęgnacja

– Nic tak nie pobudza umysłu i ciała, jak zimny prysznic. Na sam widok lodowatej wody jesteśmy w stanie odpalić nasze silniki na 100%. Będąc już w tej małej sali tortur, zwanej przysznicem, zawsze używam żelu do mycia z kremem nawilżającym. Dzięki temu oszczędzam dużo czasu – nie muszę dodatkowo wsmarowywać w siebie balsamu do ciała. To naprawdę działa! Polecam na przykład Talasso shower cream Collistara lub Vichy Nutriextra .

– Po prysznicu nakładam na końcówki włosów odżywkę bez spłukiwania. Następnie owijam je ręcznikiem (najlepiej wchłaniają te z dodatkiem mikrofibry) i zabieram się za mycie zębów. Produkty sprawdzone przeze mnie to odżywka przez spłukiwania firmy Nirhaj z olejkiem arganowym (dostępna w salonach fryzjerskich), polecam również olej z łopianu (około 30zł dostępne w internecie).

– Kiedy nie mogę poświęcić 10 minut na poranny prysznic, używam suchego szamponu (niezastąpiony element kobiecej kosmetyczki!) i delikatnie spryskuję włosy nabłyszczaczem (HE&SHE). Nasza fryzura będzie wyglądać prawie jak po umyciu i wysuszeniu (chociaż "prawie" robi dużą różnicę i radzę za bardzo nie przyzwyczajać się do tego zabiegu).

– Innym sposobem na ułożenie włosów jest splecenie warkocza na noc, po jego rozpuszczeniu włosy pięknie się falują, ale jest jeden szkopuł – musimy mieć włosy co najmniej za ramiona. Podczas ostatniego wyjazdu do Warszawy, Kasia przed wyjściem na zdjęcia stylizacji użyła termoloków. Muszę przyznać, że efekt był bardzo ładny i co najważniejsze przyspieszył nasze wyjście o 15 minut, ale na pewno ich stosowanie wymaga małej wprawy.

Makijaż  

– Mieszanie kremu z podkładem, to już dosyć stary patent ale naprawdę może nam zaoszczędzić czasu. 

– Gdy się śpieszę, to aby wykonać "perfekcyjny" makijaż korzystam ze swojej ulubionej palety cieni. Ma ona naturalne, eleganckie, pasujące do wszystkiego odcienie (koniecznie wybierzcie te matowe). Zazwyczaj nakładam niewielką ilość na powieki i tyle – żadnej kreski, żadnego cieniowania, żadnego przekombinowania. Moje są firmy Armani (bardzo udany prezent świąteczny :).

– Kiedy już naprawdę jestem spóźniona i nie mam na nic czasu, moim ulubionym trikiem jest pomalowanie ust czerwoną szminką – nikt po nas nie pozna, że nie mamy makijażu (Uwaga!!! Intensywny odcień szminki może postarzać i nie pasować do stroju). Szkła kontaktowe zastępuję okularami z czarnymi oprawkami – działają jak idealny makijaż oka! Jeśli nie macie wady wzroku, to po pierwsze jesteście szczęściarzami (ja mam -4), a po drugie możecie kupić tzw. zerówki (można je znaleźć nawet w popularnych sieciówkach).

– Nidy nie lubiłam tuszowania rzęs, dlatego dawno temu zaczęłam stosować doczepianie rzęs metodą 1+1 (jedna sztuczna rzęsa doklejana do jednej mojej). Efektem jestem zachwycona – mogę wstać o każdej porze i moje oczy są ładnie podkreślone. Jeśli zabieg zagęsczania rzęs jest wykonany poprawnie, to nasze naturalne rzęsy nie staną się słabsze. Nic i nikt nie odwiedzie mnie od tego sposobu delikatnej poprawy wyglądu ☺.

Szybkie śniadanie

– Chleb orkiszowy z żurawiną i jajkiem na twardo. Chleb kupuję w Almie albo u siebie w okolicy, w zwykłym sklepie, więc chyba nie jest trudno dostępny. Tuż przed prysznicem wstawiam jajko do gotowania. W ten oto sposób, gdy ja robię się na bóstwo równocześnie pichci mi się pyszne śniadano.

– Owsianka z owocami. Wieczorem  gotuję przez 3 minuty płatki owsiane górskie, po czym odstawiam je na całą noc do lodówki – lepiej przygotowywać je wcześniej, ponieważ świeżo ugotowane i zjedzone mogą zapychać jelita. Dodaję do nich owoce i śniadanie gotowe – jego przygotowanie nie zajmuje mi więcej niż 2 minuty. 

– Jeśli naprawdę jesteście spóźnieni i ogotwania jajka nie wchodzi w grę to po prostu chwyćcie za banana. Możemy go szybko schować do torebki i zjeść w samochodzie, autobusie czy nawet idąc na spotkanie. Najważniejsze jest to, żeby cokolwiek przekąsić!

Czytając powyższe porady możecie mieć wrażenie, że jestem lekko zwariowana, ale dzięki temu oszczędzam sporo czasu i nawet ostatnio nie spóźniam się na spotkania. Nie wyszłam z domu głodna ani bez makijażu – to dla mnie prawdziwy sukces. Teraz pora na Wasze poranne triki:). Chętnie poczytam Wasze sposoby i dorzucę do swoich.

 

Sun, Snow, Ski & Italy

Kochani, szczęśliwie udało mi się wyjechać na narty i nacieszyć się włoską zimą. Oczywiście na blogu nie zabraknie fotorelacji z wyjazdu – już jutro zapraszam na LOOK OF THE DAY, prosto z Dolomitów! :) 

CIAO! 

jacket & bacpack / kurtka i plecak – Napapijri

Find your limit and push further – RUN A MARATHON

shorts & sweatshirt / szorty i bluza z zamkiem – H&M Sport

shoes / buty – Nike

Wspominałam Wam o tym, że kiedy dołączyłam do zespołu Makelifeeasier moim największym sportowym marzeniem było przebiegnięcie maratonu – w tym roku może się ono ziścić. We wrześniu w Warszawie odbędzie się jeden z największych w Polsce biegów maratońskich i postanowiłam się tam zapisać :). W związku z tym przez okres lodu, śniegu i zasp będę wzmacniać się, ćwicząc na siłowni. Oczywiście nie odpuszczam biegania, tylko trochę zmniejszam częstotliwość – do dwóch treningów tygodniowo. W marcu w ramach przygotowań do maratonu ponownie chciałabym przebiec półmaraton. To będzie pierwsze tegoroczne wyzwanie, dzięki któremu sprawdzę swoje siły. Chciałabym uzyskać lepszy czas niż poprzednio, czyli zejść poniżej 2:02 minuty – lekko nie będzie, ale podobno do odważnych świat należy :). Ponieważ od dawna interesuję się sportowymi ciekawostkami, mam dla Was kilka wskazówek i rad, dzięki którym te dziewięć miesięcy przygotowań będzie czystą przyjemnością. Jeśli jednak ktoś z Was postanowi podjąć się wyzwyania i spróbować przebiec maraton, musi zasięgnąc profesjonalnej porady.

Odżywianie

– Odwiecznym pytaniem każdego sportowca amatora jest "czy powinno się jeść przed treningiem". Odpowiedz jest zawsze taka sama – TAK, powinno się jeść i koniec kropka! Nie wolno ćwiczyć na „głodniaka”, bo niby skąd mamy czerpać energię? Po sobie Wiem, że czasami rano ciężko jest się przemóc do jedzenia, ale wystarczy zjeść małego banana. Nie zabraknie nam wtedy glikogenu, czyli źródła energii pozyskiwanego z węglowodanów, potrzebnego do szybszego spalania tłuszczu. 

– Poranne espresso nie może nam zastąpić banana. Możemy jednaka zafundować sobie takiego kopniaka przed wysiłkiem, a na pewno doda nam skrzydeł. Proszę, nie zapominajcie po treningu o zjedzeniu normalnego śniadania (jajecznica, twarożek, owsianka – kto co lubi!)

– Napoje izotoniczne, przez zawarty w nich cukier, zostały trochę zniesławione. Moda na picie wszystkiego co jest light, też się do tego przyczyniła. Natomiast ja uważam, że już lepiej wlewać w siebie cukier niż solidną dawkę chemii. Jeżeli długo i intensywnie trenujemy, musimy uzupełniać to co wypocimy i według mnie najlepiej sprawdzi się napój izotoniczny! Jeżeli bardzo nie chcecie pić niczego z cukrem, to najlepiej zastąpić izotonik sokiem z buraków lub wiśni – podobno mają porównywalne działanie.

– Uwaga! Nie jedzcie owoców na pełny żołądek – jeżeli jest to nasza przekąska między posiłkami, to pozostanie w brzuchu bardzo krótko. Natomiast zjedzony po obiedzie zalega w nim długo i powoduje wzdęcia – nie ma nic gorszego niż obolały brzuch podczas treningu.

– Moja bliska koleżanka ostatnio zdradziła mi sekret na poprawę wydolności i wyrzeźbienie sylwetki. Kasia (zbieżność imion – nie nasza Kasia) 30 minut po obudzeniu je 30g białka (zazwyczaj jest to odżywka białkowa, którą miesza z wodą). Podobno postępując w ten sposób jesteśmy w stanie szybko stracić na wadzę i poprawić rezultaty w treningach. Osobiście tego jeszcze nie próbowałam, ale może ktoś z Was? 

Ekwipunek 

– Wygodne buty sportowe to bezwzględna podstawa udanego treningu. Pewnie większość z Was już doskonale o tym wie. Dlatego przytoczę tylko jedną zasadę: obuwie na siłownię powinno być lekkie. Jeżeli startujemy w biegach również nie powinno być ciężkie. Do treningu szosowego półciężkie, a na śniegi lepiej sprawdzi się solidny model. 

– Od dawna szukałam krótkich szortów z leginsami. W końcu znalazłam idealną propozycję w sieciówce H&M Sport. Jarzeniowo pomarańczowe spodenki są idealne i do tego super wygodne. Zastanawiam się nad zakupem jeszcze jednej pary, na wypadek gdybym te zgubiła lub co bardziej prawdopodobne, zniszczyła. Nie wiem czemu tak ciężko jest kupić spodenki z leginsami skoro wiadomo, że w nich dobrze wyglądamy. Biegnijcie zatem do sklepu, jestem pewna, że w mgnieniu oka znikną ze sklepowych półek!

– Do biegania idealnie nadają się obcisłe ciuchy. Bardzo nie lubię biegać w dresach. Dyndająca nogawka przy bucie doprowadza mnie do szału.

– Na siłownię staram się ubierać wygodnie w niezbyt obcisłe rzeczy. Lepiej mieć o numer za dużą bluzkę, bo naprawdę kiepsko się wygląda z odznaczającym stanikiem na plecach (wszystkie ubrania widoczne we wpisie pochodzą z H&M). 

– Ostatnio mój narzeczony powiedział, że osoby wystylizowane i umalowane na siłowni są postrzegane jako obiboki. Pewnie teraz pomyślicie sobie, że przecież sama na zdjęciach ćwiczę w rozpuszczonych włosach. Fakt, jednak w ogóle mi to nie przeszkadza i zawsze tak ćwiczę. Kto wie, może to właśnie ja jestem największym leniem ;).

Trening 

– Rano w pomieszczeniu potrzebujemy jak najwięcej światła dziennego. Odsuwajcie rolety i zasłony, dzięki promieniom słonecznym nasz organizm przestawi się na tryb żywszy, co zwiększy naszą ochotę do porannego treningu (a przy okazji poprawi przemianę materii).

– W końcu rozpoczęłam trening na siłowni, aby przed wielkim wysiłkiem jakim jest maraton, wzmocnić mięśnie nóg. Kilka lat temu po przebiegnięciu półmaratonu, moje kolana dostały taki wycisk, że przez dobre 3 tygodnie miałam problemy ze zmienianiem biegów w samochodzie. Teraz nie powtórzę tego błędu i jestem skłonna nawet podnosić ciężary, byle nie doświadczyć tego bólu nóg ponownie.

– Uważajcie na mit maści rozgrzewających. Kiedyś przeczytałam obszerny artykuł o tym, jak to dobrze jest wsmarować maść rozgrzewającą w kolana przed treningiem. O rany! Mówię Wam, to było coś strasznego! Skończyłam biegać i miałam wrażenie, że ta maść wyżera mi skórę. Przez 15minut polewałam kolana wodą (jak widać na obrazku powyżej)! Nigdy tego nie róbcie!

Zasad i doświadczeń sportowców jest masa. Podstawą każdej z nich jest wiara. Jeżeli coś wydaje nam się absurdalne, nie róbmy tego. Należy szukać takich ciekawostek i rad, które nam odpowiadają – tylko wtedy mamy większe szanse, że i u nas się sprawdzą. Dzisiaj zdradziłam Wam w co ja wierzę i do czego się stosuję. Mam nadzieję, że dzięki tej wiedzy na metę maratonu wbiegnę jako najszczęśliwszy człowiek na świecie, a nie wczołgam się jak żółw (w końcu nawet Pameli Anderson się udało :)).

Time to drink champagne and dance on the table

Większość z nas wybiera się jutro na zabawę do białego rana – będziemy tańczyć, śmiać się i pić wysoko procentowe trunki (najlepiej takie z bąbelkami). Rzadko piję alkohol, jednak w tę jedną noc robię wyjątek i pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa. Jak wiadomo imprezowanie niesie za sobą kilka negatywnych skutków. Obolałe stopy i parę malinek na szyi nie należą do tych najgorszych. Znacznie ciężej znosimy chorobę dnia następnego, potocznie zwaną kacem. Jak zapobiec poimprezowemu bólowi głowy, który towarzyszy nam przy każdej próbie ruchu? Czy pomimo picia dużej ilości alkoholu możemy uniknąć wariacji żołądkowych? Czy istnieją sposoby aby złe samopoczucie nas nie dopadło? Na te i na inne pytania znajdziecie odpowiedzi w dzisiejszym sylwestrowym poście :).

PRZED IMPREZĄ

– Pamiętajcie aby dobrze wyspać się przed imprezą. Wypoczęty organizm jest w stanie szybciej i skuteczniej "unieszkodliwić" alkohol płynący w naszych żyłach. Niestety, dzisiaj nie będę oglądała pięciu odcinków Homeland pod rząd :(.

– Nigdy nie pijcie alkoholu na pusty żołądek. Drogie Panie, sałatkę zostawmy na inny dzień, tym razem zjedzmy rosołek, bigos albo steka (w ten jeden dzień możemy sobie zrobić dyspensę). Duża ilość białka i tłuszczu zneutralizuje alkohol.

– Podobno Włosi na godzinę przed wyjściem z domu piją oliwę z oliwek. Rosjanie natomiast jedzą surowe jajko (przez co alkohol wolniej się wchłania), ale  chyba wolałabym zostać cały wieczór w domu i patrzeć na ścianę niż zjeść surowe jajko. 

W TRAKCIE IMPREZY

– Przysłowiowa "zagrycha" to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy postanowili mnie nie posłuchać i pójść na imprezę „na głodniaka”. Będąc już na miejscu skosztujcie mięsnych przekąsek, marynowanych grzybków (które osobiście uwielbiam) lub kwaszonych przysmaków. Powstrzymajcie się od „śmieciowego” jedzenia typu chipsy, solone paluszki i słodycze – sól zatrzymuję wodę w organizmie (a to może przedłużyć poimprezowe dolegliwości), a przetworzona żywność podrażnia żołądek (podobnie jak alkohol – chyba wiecie czym może się to skończyć:)). 

– Nie mieszajcie alkoholi i nie podkradajcie drinków znajomym – uwierzcie mi, że to się zawsze źle kończy! 

– Bardzo ważne (nie wiem czy nie najważniejsze) jest picie dużej ilości wody, najlepiej z cytryną. Pijąc alkohol wypłukujemy z organizmu witaminy i elektrolity, które koniecznie musimy uzupełniać. Cytryna zawiera witaminę C, która jest najlepszym wojownikiem w walce z kacem.   

– Ważne też jest, aby pić alkohol schłodzony albo z kostkami lodu – wtedy działa wolniej. 

–  Tańczcie ile sił będziecie mieli w nogach! Dzięki temu spalicie dużo kalorii, a alkohol będzie „uciekał gdzie pieprz rośnie” (czyli nie wiem gdzie).  

– Jeżeli planujcie imprezę w klubie, to będąc już po kliku godzinach tańca, zabawy i swawoli wyjdźcie na dwór i zaczerpnijcie świeżego powietrza. Niestety musicie się liczyć z tym, że przy wyjściu z klubu uderzy w Was chmura dymu papierosowego, przez co prawdopodobnie na chwilę odechce się Wam oddychać (najlepiej odejść kilka kroków od palaczy).

PO IMPREZIE

– Pamiętajcie żeby zmyć makijaż – gdy wstaję rano i w lustrze widzę siebie, a nie pierrota od razu czuję się lepiej.  

– Na wykładach z biochemii żywienia dowiedziałam się, że gdy pijemy czerwone wino wypłukujemy kwas foliowy z naszego organizmu, przez co rano możemy odczuwać ból głowy. Dlatego najlepiej przed pójściem spać połknijcie 3-4 tabletki brakującej suplementu (wypróbowałam i muszę przyznać, że ten sposób działa ale tylko pod jednym warunkiem – ilość wypitego wina nie może przekroczyć jednej butelki "na głowę":)).

– Przed pójściem spać koniecznie wypijcie szklankę, a nawet dwie wody. Aby uniknąć nocnych wojaży do kuchni, przy łóżku postawcie sobie kolejną szklankę wody – nie ma przyjemniejszego uczucia, niż to kiedy wstajesz w nocy i od razu zaspakajasz potworną suchość w ustach, zwykła woda smakuje wtedy jak ambrozja ;).

RANO

– Porządne śniadanie to podstawa regeneracji. Przygotujcie sobie pyszną jajecznicę, a do picia polecam napój izotoniczny. Możecie też napić się soku z pomidorów (bogaty w potas) lub soku z kapusty kiszonej (bogaty w witaminę C). Osobiście nie polecam picia herbaty, zawsze gorzej się po niej czuję.

– Zapewnijcie sobie spokój i ciszę. Jeżeli macie dzieci to proponuję podrzucić je do babci. Jeżeli męczą Was sąsiedzi, którzy postanowili przedłużyć imprezę sylwestrową dzwońcie na policję :). Możecie też wyjść na spacer z nadzieją, że jak wrócicie imprezowicze skończą się już balować. 

– Jeżeli będą Was męczyły potworne mdłości, to oznacza, że nie wzieliście sobie do serca moich rad. Teraz pozostaje Wam już tylko kołdra i dzień wolnego:).

Mam jednak nadzieję, że każdy z Was będzie znał swój limit, a impreza sylwestrowa okaże się wyjątkowo udana. Wszystkim Czytelnikom życzę Szczęśliwego Nowego Roku i wznoszę mój ulubiony toast – „za bezpieczny weekend, Władziu” (kto wie z jakiego filmu jest ten cyctat?).

LOOK OF THE DAY – Christmas time in the city

sweater / sweter z choinką – New Look

skirt / spódnica – Mosquito.pl (kolejny perfekcyjny model tej marki:)

shoes / szpilki – Topshop

coat / płaszcz – Zara

bag / torebka – Małgorzata Bartkowiak

Ostatni weekend przed dwudziestym czwartym grudnia to przede wszystkim pospieszne przygotowania. Słowa świątecznych piosenek, śpiewanych przez Franka Sinatre rozbrzmiewają w mojej głowie (i w radiu samochodowym również:)) i już nie mogę się doczekać śpiewania naszych pięknych polskich kolęd. Ogarnięta Bożonarodzeniowym szaleństwem zapominam o stonowanej czerni, minimaliźmie i monochromatycznych zestawach. Odrobina gwiazdkowego kiczu jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;).