If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Daily Care

Podstawowym błędem, który popełniamy w pielęgnacji naszego ciała jest brak systematyczności. Tyczy się to nie tylko dbania o skórę twarzy, ale i utrzymania wagi, kondycji czy diety. Zwykle jest tak, że raz na jakiś czas postanawiamy zmienić coś w naszym wyglądzie podejmując gwałtowne działania, takie jak zabiegi u kosmetyczki (chociaż na co dzień nawet nie używamy kremu odpowiedniego dla naszej cery), dwugodzinny trening na siłowni (nie wiedząc nawet jak korzystać z poszczególnych przyrządów do ćwiczeń), lub restrykcyjna dieta, w której naszym pierwszym posiłkiem w ciągu dnia staje się jabłko w porze obiadowej (popijane odchudzającą herbatką). Takie przedsięwzięcia są w pewnym sensie pocieszające – to znaczy, że mamy w sobie motywację, aby dobrze wyglądać, tylko nie potrafimy jej odpowiednio wykorzystać.

W gruncie rzeczy, liczą się drobiazgi, które robimy dla siebie w ciągu dnia bez względu na to, jak bardzo się spieszymy i jak bardzo jesteśmy zmęczone. Nie jestem specem w dziedzinie kometologii, ale pomimo upływających lat, mam wrażenie, że moja skóra trzyma się w miarę dobrze:). Od zawsze unikałam drastycznych form poprawienia swojego wyglądu, skupiając się na wytrwałości i prostych czynnościach. Jeśli więc chciałybyście się dowiedzieć, jak wygląda mój urodowy plan dnia, to zapraszam na dzisiejszy post. 

Po przebudzeniu biegnę pod prysznic i rozpoczynam pierwszy etap pielęgnacji. Żel do mycia ciała nie powinien się mocno pienić (to oznaka dużej ilości niepotrzebnych detergentów), więc najczęściej wybieram go spośród oferty marek ekologicznych lub do pielęgnacji niemowląt (:D). Obowiązkowo myję twarz innym kosmetykiem. Obecnie jest to Dauglas Beauty System, który wpadł mi w ręcę przez przypadek, ale nie mogę mieć do niego zastrzeżeń. 

(nie bez przyczyny ominęłam temat szamponu i odżywki – pielęgnacja włosów to dosyć obszerny temat i zasługuje na osobny post:))

Moja skóra jest bardzo sucha, więc zaraz po wytarciu się ręcznikiem czuję, że jest ściągnięta i potrzebuje natychmiastowego nawilżenia. Do tej pory jako krem do twarzy używałam Fridge'a, ale jego wysoka cena może naprawdę zaboleć, więc od dłuższego czasu starałam się znaleźć tańszy odpowiednik. Obecnie stosuję krem nawilżający jednej z moich ulubionych marek ekologicznych – Phenome. Kosztuje 126 złotych (dodatkowo w dniach 02 – 06 kwietnia możecie otrzymać rabat w sklepie internetowym wysokości 20% – wystarczy wpisać kod MLE) i jest bardzo wydajny, a co najważniejsze dobrze nawilża skórę. Wklepuję go od szyi w górę (podobno dzięki tej kolejności moja twarz na dłużej zachowa młody wygląd;)) i zabieram się za resztę …

Ponieważ balsam jest kosmetykiem, który ma największy kontakt z naszym ciałem, to powinien być wykonany z produktów ekologicznych. Spotkałam na swojej drodze wiele balsamów, w tym kilka naprawdę dobrych, które zasłużyły sobie nawet na kolejny zakup. Jednym z nich jest masło kokosowe (do kupienia w dziale spożywczym w Almie:)). Wsmarowuję go dokładnie w całe ciało (nim założę ubranie, które mogłoby się pobrudzić od jego tłustej konsystencji, suszę włosy), sięgam po dezodorant w sztyfcie (obecnie używam marki Dove Invisible, ale jeśli znacie lepszy produkt, który nie brudzi ubrań i jest skuteczny, to będę wdzięczna za informacje w komentarzach:)) i pędzę wybierać ubranie.

Gdy włosy mam już ułożone, a strój w pocie czoła wybrany, to zabieram się za makijaż. Pokazywałam już Wam jak wygląda mój makijaż na specjalne okazje, ale na codzień używam znacznie mniej kosmetyków. Na pierwszy ogień idzie krem CC, który ma delikatne krycie i wyrównuje koloryt cery (gdy zrobi się cieplej pewnie z niego zrezygnuję).

Następnie na całą twarz nakładam MAC Fix w kompakcie (to coś pomiędzy pudrem a podkładem, aplikuję go gąbeczką), dodaję odrobiny różu (to mój ulubiony kosmetyk kolorowy) i kropelkę błyszczyku w neutralnym kolorze lub balsamu do ust. Rozczesuję rzęsy i brwi, a na koniec spryskuję się perfumami (Viktor&Rolf). Wszystkie te rzeczy pakuję do małej kosmetyczki i wkładam do torebki, w której zawsze mam też krem do rąk i grzebień.

W ciągu całego dnia zdarza mi się poprawiać makijaż, staram się też aby skóra moich ust nigdy nie była sucha. Po każdym umyciu rąk nakładam krem. 

Podobno wieczorna pielęgnacja jest najważniejsza, bo to w ciągu nocy nasza skóra ma czas na regenerację. Przed pójściem spać nigdy (w tym przypadku "nigdy nie mów nigdy" nie ma zastosowania!) nie zapominam o demakijażu.  Myślę, że gdybym nie była w tej kwestii tak skrupulatna, to cała moja twarz byłaby usiana wypryskami (a mam tak tylko z połową twarzy;)).  Płyny micelarne sprawdzają sie u mnie najlepiej, obecnie używam Micellar cleansing water. Gdy na mojej twarzy nie ma już śladu makijażu, spłukuję resztki kosmetyku wodą i nakładam serum. Nigdy nie zapominam o balsamie do ust (mały słoiczek trzymam zawsze przy łóżku, aby mieć go pod ręką) i o skórkach przy paznokciach (używam specjalnego sztyftu z OPI, ale myślę, że zwykła oliwka, czy wspomniany wcześniej olej z kokosa też świetnie się sprawdzi) i mogę położyć się spać z czystym sumieniem :).

Ten post stworzyłam na życzenie jednej z Czytelniczek i jestem ciekawa czy był dla Was chociaż trochę pomocny :). Jakich kosmetyków używacie zaraz po przebudzeniu, a co wybieracie na wieczór?  Czy Wasze sposoby na pielęgnację różnią się od moich?

Perfect Spring Make Up

Od kilku dni w Sopocie świeci piękne słońce. Z początku, te niespodziewane promienie wytykały wszystkie niedociągnięcia mojego stroju i makijażu, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Mój czarny płaszcz wydawał się zakurzony, włosy układały się nie tak jak powinny, a zimowe buty z całą pewnością nie pasowały do panujących warunków pogodowych. Przytaczając coroczne sformułowanie kochanej Zosi, poczułam się jak szczur wyciągnięty z kanału :D. 

Nadszedł więc czas na małe odświeżenie swojego wyglądu. Nie jestem specjalistką w technice makijażu i moim codziennym eksperymentom daleko jest do profesjonalizmu, ale to nie znaczy, że nie korzystam z dobrodziejstw kolorowych kosmetyków. Odkąd do Polski przyszła przedwczesna wiosna, stawiam na świeży i naturalny make up w innej palecie kolorystycznej niż zwykle. Zimą używałam brązów, a w dzisiejszym makijażu znajdziecie róże, fiolety i brzoskwinię. 

Aby rozświetlić twarz i usunąć z niej ślady zmęczenia używam korektora o ton jaśniejszego od mojej cery. Rozprowadzam go pomiędzy nosem, a przestrzenią pod oczami tworząc coś na kształt trójkąta.

Korektor którego używam to Benefit Erase Paste numer 1.

Następnie na całą twarz i szyję wklepuję odrobinę podkładu. Podkład którego używam to HR Color Clone numer 13.

Używając gąbęczki z odrobiną MAC FIX (kolor NC 25), delikatnie matuję skórę twarzy. 

Aby cień, który będę nakładać na powiekę nie osypał się na policzki używam transparantnego pudru. Nakładam pędzlem sporą ilość produktu na przestrzeń pod oczami. Ten patent przydaje się przede wszystkim w przypadku bardzo ciemnych i mocnych makijaży, kiedy cień może mocno ubrudzić naszą twarz. Puder, którego używam pochodzi z SENSAI.

Do makijażu oka użyłam dwóch cieni z palety Estee Lauder Pure Color Enchanted Berries – w kolorze pudrowego różu i śliwki. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam jaśniejszy cień. Następnie w załamaniu dodałam ciemniejszy odcień.

Po nałożeniu cieni, narysowałam kreskę eye-linerem (Astor). Ponieważ makijaż miał być lekki to linia jest cienka i delikatnie pociągnięta do góry. 

Tak wyglądał gotowy makijaż oka.

Na policzki nakładam zwykle różowe kolory, ale ponieważ w przypadku tego makijażu zarówno oczy, jak i usta wpadają w różowe barwy, to postanowiłam użyć brzoskwiniowego różu CHANEL Le Blush Creme 62 Presage. Ma on konsystencję sprasowanego kremu, więc nakładam go palcem (rozcierając najpierw produkt na nadgarstku).

Najlepsze odkrycie jak zwykle zostawiłam na koniec. Wiele z Was pytało o pomadkę, którą miałam na ustach w ostatnim poście z NYFW, która pochodziła z firmy Golden Rose (około 10,90 złotych). Jestem prawdziwą fanką tych pomadek (możecie je znaleźć tutaj Golden Rose Velvet Matte Lipstick) , ponieważ jakością prześcigają nawet te z najwyższych półek. Mają matowe wykończenie, ale nie wysuszają ust, a kolor trzyma się wyjątkowo długo. Poza odcieniem 07, którego użyłam w dzisiejszym makijażu, to polecam Wam też wszystkie czerwienie z tej serii. Jestem przekonana, że będziecie z nich zadowolone. 

Ostatnie poprawki i gotowe! :)

Teraz pozostaje mi już tylko czekanie wiosnę! :)

CHristmas gifts

Problem świątecznych prezentów powraca niczym bumerang. Wraz z ropoczęciem się grudnia sklepy zaczynają atakować nas mniej lub bardziej sensownymi propozycjami na podarunki dla bliskich, a reklamy telewizyjne średnio co pięć minut przypominają nam, że święta są "już tak blisko, że bliżej być nie mogą". To wszystko tylko utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy na nie kompletnie nieprzygotowani. Warto wziąć wtedy głęboki oddech, wykonać kilka telefonów (do mamy, taty, babci, brata itd.), stworzyć roboczy list do świętego Mikołaja, w którym zapiszemy pomysły na prezenty dla wszystkich członków rodziny (najlepiej w małoromantycznej telefonicznej postaci, używając notatnika, tak aby móc do niego regularnie zaglądać i modyfikować w razie potrzeby). Wykonując go skrupulatnie, zwiększymy prawdopodobieństwo, że jedyne komplikacje związane z bożonarodzeniowymi podarunkami będą dotyczyły kończącej się taśmy klejącej w trakcie ich pakowania.

Jeśli jednak planowanie nie jest Waszą dobrą stroną, to przedstawiam Wam kilka pomysłów, które być może sprawdzą się w Waszym przypadku.:)

skarpetki – OYSHO 19 złotych

Wszystkie ich potrzebujemy i prawie zawsze mamy ich za mało :). Jeśli kupimy je siostrze, koleżance, czy mamie (dla mamy wybierzmy raczej model bez głowy misia:)), mamy pewność, że nasz prezent będzie używany. 

Kolejnym sprawdzonym prezentem dla płci pięknej będą kosmetyki. Te od marki Phenome spełnią wymagania nawet najbardziej zrzędliwej ciotki;). Do 10 grudnia możemy je zakupić po promocyjnych cenach (od 15% do nawet 40% rabatu) na stronie www.phenome.pl.

Cukrowy żel do mycia ciała, masło rozgrzewające i nawilżający olejek do twarzy to moje typy, ale dla odrobinę starszej osoby polecałabym na przykład te produkty:

 

REJUVANTING line minimizer

ANTI-AGING hand therapy 

Prezent dla taty i innych mężczyzn to najtwardszy orzech do zgryzienia. Jeśli Wasi ojcowie, bracia, mężowie, chłopaki uprawiają sport warto dopytać, czy jest jakikolwiek gadżet, którego im brakuje (ochraniaczy na nogi do piłki nożnej, rakiety do tenisa, stroju do biegania, kasku narciarskiego, czy – w ostateczności – karnetu na siłownię). 

Podejrzewam, że wiele z Was nie otrzyma jasnej odpowiedzi na pytania dotyczące upragnionych prezentów. W takiej sytuacji stawiam na własną inwencję – wybieram najpiękniejsze rodzinne zdjęcia i znajduję dla nich pasującą ramkę. Im bardziej zadbamy o to, aby fotografia była ładnie wykesponowana, tym większą mamy szansę ujrzeć wzruszony uśmiech na twarzach naszych mężczyzn :).

ramka – Zara HOME 89,90 złotych

Od czasu wpisu o książce mojej mamy, dostaję od Was mnóstwo przemiłych komentarzy o tym, że przeczytałyście, że bardzo Wam się podobała i nie spodziewałyście się, że tak pozytywnie Was zakoczy :). Każdą Waszą mini recenzję przekazuję mamie, która bardzo serdecznie Wam za nie dziękuje. U nas pod choinką z pewnością pojawi się kilka egzemplarzy "Między nami", a gdyby ktoś z Was uznał, że to dobry prezent również dla Waszych bliskich to zapraszam w najbliższy wtorek do Empiku na Marszałkowskiej w Warszawie po autograf autorki :).

A może na prezent wybierzecie oryginalny kubek?

Topshop – 8 funtów

H&M home 19,90 złotych

decorolka.pl 30 złotych

lifestory.pl 49 złotych

 

To kto z Was wybiera się w weekend na świąteczne zakupy? A może macie inne pomysły na sprawdzone prezenty? :) Znalazłyście rano niespodzianki w bucie?:) Czu u Was też spadło w nocy pół metra śniegu?!

Make up for December

Zbliżający się grudzień, to miesiąc nieskończonych spotkań i okazji, aby wyglądać odrobinę szykowniej niż zwykle. Pochłonięte codziennymi obowiązkami, nie mamy czasu zastanowić się nad tym co założyć, a co dopiero jak się umalować na wieczorne wyjście. Postanowiłam więc pokazać Wam mój ulubiony (i odrobinę świąteczny) makijaż wieczorowy.

Przygotowanie cery do makijażu wygląda dokładnie tak samo jak we wcześniejszych postach (polecam zajrzeć do działu "zdrowie i uroda"). Wykorzystałam swój ulubiony MAC Fix (NC25) podkład od HR COLOR CLONE nr 13 i korektor z BENEFIT 01. 

W kąciku oka i na łuk brwiowy naniosłam cień marki NECT nr 23913 w jasnym, delikatnie perłowym kolorze.

Ponieważ najmocniejszym akcentem makijażu miały być usta, to oczy postanowiłam podkreślić delikatnymi brązami, które umiejętnie wykorzystane, pasują do każdej karnacji i koloru oczu. 

Cienie z palety od Chanel (6703) to jeden z moich ulubionych kosmetyków. Łatwo je rozprowadzić, a kolory są idealnie skomponowane. W dzisiejszym makijażu wybrałam drugi (na ruchomą powiekę i załamanie) i czwarty (w zewnętrzych kącikach oka) kolor od lewej strony.

Narysowałam też delikatną kreskę eyelinerem. Teraz używam eyeliner marki Guerlain, ale tak samo dobrze (a może nawet lepiej) sprawdzał się u mnie eyeliner marki Astor do kupienia w Rossmanie (około 20 złotych).

Aby policzki pasowały do koloru ust musiałam zrezygnować z mojego ulubionego różu i zastąpić go takim, który nie kontrastuje z czerwienią (Le Blush Creme CHANEL 62 PRESAGE). Ponieważ ma on kremową konsystencją to delikatnie naniosłam go palcem (pamiętajcie, aby najpierw rozetrzeć pigment na nadgarstku, w przeciwnym razie nie uda nam się równomiernie rozprowadzić go na skórze).

Tak wygląda prawie gotowy makijaż :).

Na usta nałożyłam moje najnowsze odkrycie. Błyszczyk Golden Rose, którego używam zamiast pomadki (ma w sobie tyle pigmentu, że spokojnie może ją zastapić). W tym makijażju zdecydowałam się na czerwień nr 13. Jeśli ktoś z Was  chciałby sprawić komuś taki prezent na zbliżające się Mikołajki, to możecie go kupić wraz z zestawem tutaj. :)

Na koniec nałożyłam jeszcze odrobinę tuszu do rzęs i gotowe!