If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Nowe życie na śniadanie, czyli książka „Przepisy na szczęście. Qmam kasze 2”

   "I don't eat breakfasts." I was repeating this sentence almost with pride, even when all of the articles on diet were trying to convince me that proper eating habits are the only way to being healthy. After waking up, I didn't have much of appetite and a cup of coffee effectively delayed it for the next couple of hours. Even on the weekends, when I could easily mince to the kitchen and spend a longer period of time on my morning meal, my empty stomach wasn't really bothering me. Only before the noon was I able to recall that food exists.    

   But at one point something changed, I got bored with the old habit and my stomach rebelled against it as well. It made me introduce a slow revolution of eating habits into my life. It started pretty innocently – each time before I left home, I ate two tablespoons of linseed that was previously soaked in tepid water so that my stomach wasn't completely empty. After a couple of weeks, a little bit involuntarily, I started to get up ten minutes earlier so that I could add in a slice of gluten-free bread with hummus or a crushed banana with millet groats and raspberries. It seems to be nothing special, but because it is easy to get used to positive things, I felt as if I had been on the brink of starvation whenever I forgot about breakfast – every person that I met could become a potential victim because the sucking hunger led me to discover the hidden deposits of anger that I had. Just like in the commercial in which you turn into a diva when you're hungry – in this case snickers wouldn't have done the trick because a candy bar, even the best, isn't the same as home food.    

   What do I have for breakfast today? My favourite option is millet groats with wild berries, pineapple, a handful of nuts, a teaspoon of coconut oil and honey or other products that I am able to find in my fridge. I came around to millet groats mostly owing to the book "Qmam Kaszę" by Maia Sobczak who also has a blog with the same name. Her recipes helped me to look at some meals differently and treat groats not as a side dish to meat meals but rather as something like pasta, flour, or a healthier counterpart of rice.

***

   "Nie jem śniadań". To zdanie powtarzałam prawie z dumą, nawet gdy każdy tytuł artykułu o diecie, przekonywał, że to jedyny sposób na zdrowie. Budziłam się bez apetytu, a kawa skutecznie opóźniała go na kolejnych kilka godzin. Nawet w weekend, gdy spokojnie mogłam podreptać do kuchni i poświęcić dłuższą chwilę na poranny posiłek, zupełnie nie przejmowałam się pustym żołądkiem. Dopiero przed południem potrafiłam przypomnieć sobie o jego istnieniu. 

   Ale w którymś momencie coś pękło, coś się zmieniło, zły nawyk się znudził, a żołądek zbuntował i zmusił do powolnej ewolucji mojego odżywiania. Zaczęło się niewinnie – przed wyjściem z domu jadłam dwie łyżki namoczonego w letniej wodzie siemienia, tak aby żołądek nie był kompletnie pusty. Po kilku tygodniach trochę mimowolnie zaczęłam wstawać dziesięć minut wcześniej, aby do siemienia dodać jeszcze kromkę chleba bezglutenowego z hummusem, albo banana rozpaćkanego z kaszą jaglaną i malinami. Niby nic, ale ponieważ do dobrego łatwo jest się przyzwyczaić, to gdy raz wypadło mi śniadanie z głowy, myślałam, że jestem na skraju śmierci głodowej, a każda napotkana przeze mnie osoba mogła stać się potencjalną ofiarą, bo ssanie żołądka wzbudzało we mnie nieodkryte wcześniej pokłady złości. Dokładnie tak, jak w tej reklamie, w której za bardzo się gwiazdorzy, tyle że snickers raczej nie załatwiłby sprawy, bo baton, nawet najpyszniejszy, to nie to samo, co domowe jedzenie. 

   Co dziś na śniadanie? Moja ulubiona propozycja, to kasza jaglana z borówkami, ananasem, garścią orzechów, łyżką oleju kokosowego i miodu lub innych rzeczy, które akurat znalazłam w lodówce. Do kaszy jaglanej przekonałam się głównie dzięki książce "Qmam Kaszę" autorstwa Mai Sobczak, która prowadzi bloga o tej samej nazwie. Jej przepisy pomogły mi spojrzeć na niektóre potrawy inaczej i potraktować kaszę nie jako dodatek do dań mięsnych ale raczej coś w rodzaju makaronów, mąki, czy zdrowszego odpowiednika ryżu. 

    In order to maintain my motivation and expand my breakfast menu, I eagerly read Maia's second book: "Przepisy na szczęście, czyli powrót do korzeni" ("Recipes for Happiness – Return to the Roots").  It contains almost seventy recipes based on rice, quinoa, spelt flour, and Salvia hispanica. Maia Sobczak makes us recall moments that make us happy, she also highlights that an appropriate diet is critical when it comes to our well-being. She shows her readers new tastes, passes on her way of approaching food and the world, teaches how to combine ingredients and create our own compositions.   

   The message of this book is what I like the most about it: paying greater attention to whether our meals are healthy and tasty will improve the quality of our life and make us a little bit happier. A fragrant omelette with salmon, avocado, and coriander, pancakes prepared with four different types of flour and preserve that was made last summer from blueberries bought by the road, eggs on toast, or hot fruit under a buckwheat-buttery shortcrust with honey and natural yoghurt – it isn't difficult to imagine that such meals can change our everyday life.    

   Imperceptibly, I’ve been able to extend the period of time for breakfast, and when I open my eyes, I don't think that I haven’t got enough time to eat something anymore. I calmly execute the menu with which I came up with for that particular day. For a moment, I cherish the morning sun rays and leaning against the door frame, I look how sparrows ask one another when the spring comes.

   Aby podtrzymać moją motywację i poszerzyć śniadaniowe menu, chętnie sięgnęłam po drugą książkę Mai: "Przepisy na szczęście, czyli powrót do korzeni". Zawiera ona prawie siedemdziesiąt przepisów na bazie ryżu, komosy ryżowej, mąki orkiszowej i szałwii hiszpańskiej. Maia Sobczak przypomina momenty, które wywołują w nas uczucie szczęścia, zwraca uwagę na to, że odpowiednia dieta przyczynia się do dobrego samopoczucia. Otwiera na nowe smaki, zaraża swoim sposobem patrzenia na jedzenie i świat, uczy zestawiać składniki i budować własne kompozycje.

   Przesłanie książki podoba mi się najbardziej: zwracanie większej uwagi na to, aby posiłki były zdrowe i smaczne poprawi naszą jakość życia i sprawi, że będziemy nieco szczęśliwsi. Pachnący omlet z łososiem, avokado i kolendrą, placuszki z czterech mąk i konfiturą, którą zrobiłam minionego lata z jagód kupionych przy drodze, jajka na grzance, czy gorące owoce pod gryczano-maślaną kruszonką z miodem i jogurtem naturalnym – nietrudno sobie wyobrazić, że takie rzeczy mogą odmienić naszą codzienność. 

   Niepostrzeżenie czas rankiem się rozciągnął, a gdy otwieram oczy, nie myślę już o tym, że mam zbyt mało czasu, aby coś zjeść. Spokojnie realizuję wymyślone na dziś menu, jeszcze chwilę cieszę się porannym światłem i oparta o framugę drzwi, patrzę jak wróble pytają siebie nawzajem o to, kiedy w końcu przyjdzie wiosna. 

szal z certyfikowanej bawełny organicznej – polska marka CADO (można nosić jako szal lub, dzięki specjalnej skórzanej bransoletce, jako komin – gorąco polecam) // koszulka i spodnie – MOYE

Moje ulubione przepisy trafiają do specjalnego zeszytu, który trzymam w kuchni. Ten który widzicie na zdjęciu jest ze sklepu NOTEKA i został zaprojektowany przez utalentowany tercet polskich projektantek ÅOOMI (znajdziecie w tym sklepie też te urocze złote nożyczki i wiele innych pięknych rzeczy). Przy okazji mam dla Was 10% rabatu na cały asortyment NOTEKA. Wystarczy, że podczas zakupów wpiszecie kod MLE17, który będzie ważny jeszcze przez tydzień.

    I would be pleased to read about your healthy and, at the same time, simple breakfasts that make you feel better. Maybe someone would like to share with me their secret recipes in the comments?

   Z przyjemnością przeczytałabym o Waszych zdrowych i jednocześnie prostych w wykonaniu śniadaniach, które sprawiają, że czujecie się lepiej. Może ktoś zechce podzielić się ze mną swoimi sekretnymi przepisami w komentarzach? 

***

JO MALONE LONDON

   Since I can remember, my mum has always brought me souvenirs from her trips. Even if these were only knick-knacks, they were always well-thought-out and spot-on. When she moved together with my father to Brussels some time ago, she always had something special for me whenever she came back home. Once, I received a set of small home candles with a minimalist black and white etiquette. My mum chose for me the following fragrances: "blackberry and bay," "peony and blush suede" as well as "wood sage and sea salt."     

  When I was later searching for them on the Internet, I quickly noticed that the brand, Jo Malone London, isn't available in Poland, and I could only buy their products abroad.  But because the brand is entering our market in March, together with the editor of Twój Styl, Iza Nowakowska-Teofilak, we had the opportunity to familiarise ourselves with Jo Malone London in London.  

   Apart from discovering their fragrances and history, I just couldn't say no to the pleasure of sightseeing with my camera around the city. Therefore, I would like to show you a number of photos from London seen through my eyes.

***

   Odkąd pamiętam, moja mama zawsze przywoziła mi pamiątki z podróży. Nawet jeśli był to drobiazg, to przemyślany i w stu procentach trafiony. Gdy jakiś czas temu przeprowadziła się wraz z moim tatą do Brukseli, przy okazji każdego powrotu do domu miała dla mnie coś szczególnego. Pewnego razu zostałam obdarowana kompletem małych świeczek z minimalistyczną biało-czarną etykietą. Mama wybrała dla mnie zapachy: "jagody i mglisty poranek", "piwonie i zamsz" oraz "drewno i sól morska".  

   Szukając ich później w internecie szybko zauważyłam, że marka Jo Malone London nie jest dostępna w Polsce i jej produkty kupować mogłam jedynie za granicą. Ale ponieważ już w marcu wchodzi również na nasz rynek, to wraz z redaktorką Twojego Stylu, Izą Nowakowską-Teofilak miałyśmy przyjemność poznać Jo Malone London bliżej, w Londynie. 

   Poza odkrywaniem zapachów i historii marki nie mogłam oczywiście odmówić sobie przyjemności zwiedzania miasta z moim aparatem. Zapraszam więc do zobaczenia kilku zdjęć Londynu widzianego moimi oczami. 

Największą niespodzianką był nocleg w hotelu Claridge's – kultowym miejscu na mapie Londynu. Powstał nawet program, emitowany produkcji BBC Brit o jego historii i gościach. 

marynarka – Massimo Dutti // skórzane spodnie – Tallinder // torebka i koszula – &Otherstories // buty – Moliera2

Trochę przez przypadek, kolory mojego stroju mocno nawiązują do brytyjskiego stylu ;).

Kredens wypełniony zapachami Jo Malone London.

Wieczór to upragniona chwila oddechu po długim zwiedzaniu. Odhaczam z listy już zobaczone miejsca i zapisuję najważniejsze informacje w towarzystwie kawy i gorzkiej czekolady z soczystą pomarańczą i nutą wanilii od Lindt Excellence.W każdą podróż zabieram ze sobą coś do czytania. Nigdy nie oceniam książki po okładce, ale muszę przyznać, że właśnie subtelna oprawa zwróciła moją uwagę na "Dziewięć kobiet, jedna sukienka" autorstwa Jane L.Rosen. To historia perypetii kilku kobiet żyjących w niemal zupełnie odmiennych światach. Za sprawą nietypowych – lecz w żadnym stopniu nienaciąganych – zbiegów okoliczności, każda z bohaterek ma okazję założyć tytułową sukienkę i skorzystać z jej „magicznej” mocy. Przyjemna i lekka opowieść, którą czyta się jednym tchem.

Uwaga! Koń może kopnąć lub ugryźć!
Jednym z najciekawszych punktów wyjazdu była wystawa Davida Hockney'a w Tate Britain. Bardzo się cieszę, że udało mi się na nią dotrzeć – z okazji sześćdziesięciolecia twórczości artysty zebrano największą, jak do tej pory liczbę eksponatów. Ponieważ zainteresowanie wystawą jest ogromne, to trzeba uzbroić się w cierpliwość – bilety sprzedawane są na konkretną godzinę i czasem trzeba poczekać na wejście nawet dwie godziny. Mimo tego, uważam, że naprawdę warto. 

Pięć turystek próbuje uchwycić na zdjęciu swoją koleżankę i Big Bena stojącego w tle. Po siatkach, które trzymają w dłoniach zgaduję, że odwiedziły wcześniej sklep Harry'ego Pottera na peronie 9 i 3/4.

Last Month

   In February, the blog had its sixth birthday, and it was a great excuse to gather all my close friends in one place and to reminisce about our blog adventures for a while. The rumour has it that everyone in Sopot could hear us…Like each month, I would like to present you with a short summary in the form of photos!

***

   W lutym blog skończył sześć lat i był to świetny pretekst, aby zebrać wszystkie bliskie mi osoby w jednym miejscu i przez chwilę powspominać blogowe przygody. Podobno było nas słychać w całym Sopocie… Jak co miesiąc zapraszam Was na małe podsumowanie w fotograficznym skrócie!

1. One of the many walks along the seashore. // 2. Scarf clear-up. // 3. The morning on Valentine's Day and the rear window of my car. // 4. Dog's legs like stracciatella ice-cream. //

1. Jeden z niezliczonych spacerów nad morzem. // 2. Szalikowe porządki. // 3. Walentynkowy poranek i tylna szyba mojego samochodu. // 4. Psie nogi niczym lody straciatella. //

Spring sun in Sopot.

Wiosenne słońce w Sopocie. 

And to think that I'm the mother of this success :P.

I pomyśleć, że jestem matką tego suckesu :P.  

1. My February while-awayers, that is millet groats with fruit and agave syrup as well as my fluffy footrest. // 2. Asters and other spring accents in my bedroom. // 3. Last sledge run this year. // 4. Hard at work.

1. Moje lutowe umilacze, czyli kasza jaglana z owocami i syropem z agawy oraz włochaty podnóżek. // 2. Astry i inne wiosenne akcenty w mojej sypialni. // 3. Ostatni zjazd na sankach w tym roku. // 4. Praca wre. 

Morning in Brussels, that is flowers and coffee for breakfast.

Brukselski poranek, czyli kwiaty i kawa na śniadanie. 

1. New items in MLE Collection. // 2. Sunset over the Orłowo pier. // 3. Monday morning and a typical confusion in the city. // 4. Breakfasts in Brussels, that is Le Pain Quotidien.

1. Nowości w MLE Collection. // 2. Zachód słońca nad orłowskim molem. // 3. Poniedziałkowy poranek i typowe zamieszanie na mieście. // 4. Śniadania w Brukseli, czyli Le Pain Quotidien. 

That's not true that we use the same hair dye :|.

Wcale nie używamy tej samej farby do włosów  :|.

"Wow! This new dog bed from Maja&Suri is almost as comfortable as your bed!"

We are grateful for this hand-sewn dog bed! :)

"Wow! To nowe posłanie od Maja&Suri jest prawie tak wygodne jak twoje łóżko!"

Dziękujemy za to ręcznie szyte legowisko! :)

1. My place on Earth. // 2. Quite clumsy attempts to create a coat that would protect Portos from low temperatures. // My nephews' birthday party. // Hot coffee for everyone!

1. Moje miejsce na ziemi. // 2. Dosyć niezdarne próby uszycia Portosowi kubraczka na mrozy. // Urodziny bratanków. // Gorąca kawa dla wszystkich!

Interior of a London tenement house…

Wnętrze londyńskiej kamienicy…

A day almost without makeup, that is new stuff from CLINIQUE. In the above photo, you can see Clinique SUPERBALANCED SILK MAKEUP SPF 15 foundation and Chubby Stick Crayola limited edition lip balm

Dzień prawie bez makijażu, czyli nowości od CLINIQUE. Na zdjęciu powyżej widzicie Clinique SUPERBALANCED SILK MAKEUP SPF 15 foundation oraz Chubby Stick Crayola limited edition lip balm

   Fat Thursday wasn't the best day to start reading this book as I wanted to throw away all the sweets already after reaching the second page. "Eat Pretty: Nutrition for Beauty, Inside and Out " by Jolene Hart is a great read for every girl who is into natural body care. The book also includes some information on the diet that will get rid of particular beauty problems (you will find a discount code in the link – it will give you a 30% discount for "Eat Pretty" books; it is valid until the 31st of March).

 Tłusty czwartek nie był najlepszym dniem na rozpoczynanie tej książki, bo już po pierwszej stronie miałam ochotę wyrzucić z kuchni wszystkie słodycze. "EAT PRETTY Jedz i bądź piękna" autorstwa Jolene Hart to świetna pozycja dla każdej dziewczyny, która ceni sobie naturalne sposoby na pielegnację, podpowiada też, jaką dietę stosować, aby zniknęły konkretne urodowe problemy (w linku znajdziecie kod rabatowy dający 30% rabatu na książki "Eat Pretty" ważny do 31 marca).

1. Puppy kindergarten. // 2. A little bit of Hygge, that is additional candles at home. // 3. and 4. Waiting for spring.

1. Psie przedszkole. // 2. Odrobina Hygge, czyli kolejne świece do domu. // 3. i 4. Czekając na wiosnę. 

We're sending smiles from ear to ear. :) Have a quiet evening!

Przesyłamy uśmiechy od ucha do ucha! :) Spokojnego wieczoru!

 

Moja lista lutowych umilaczy

   After a longer break, I've prepared for you another post from the "while-awayers" series. There will be a little bit about eco fashion, Polish design from the times of the Polish People's Republic, and the beautiful Scandinavia. Check them out below! 

1. February is a month that is all about art. Tate Britain is now showing an exhibition of David Hockney's works. He is one of the most well-known and influential British artists of the 20th century. The exhibition will cover more than 60 years of his artistic activity. For a couple of weeks, I've been trying to find a way to travel to London and visit the exhibition because it really shouldn't be missed. You can see his works here.

***

   Po dłuższej przerwie przygotowałam dla Was kolejny wpis z cyklu "Umilacze". Będzie trochę o ekologicznej modzie, polskim wzornictwie z czasów PRL-u i pięknej Skandynawii. Zapraszam! 

1. Luty to miesiąc spod znaku sztuki. W Tate Britian będzie można teraz zobaczyć wystawę prac Davida Hockney’a. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych i wpływowych brytyjskich artystów XX wieku. Wystawa obejmować będzie ponad 60 lat działalności artysty. Od kilku tygodni kombinuję, jak znaleźć się w Londynie i odwiedzić wystawę, bo jest naprawdę nie do przeoczenia. Jego prace możecie zobaczyć tutaj.

2. In February, KappAhl introduced Sustainable Denim collection, which is sewn from sustainable cotton – 40% less water is used during the production process. Such types of initiatives are always worth the attention because a change in the production process results in great costs for the company. As mindful consumers, we should buy products that support innovative solutions protecting the environment. This is also our feedback for the brand that pursuing such activities actually makes sense.  

You can find many jeans models in the collection (boot cut, cropped, and slim fit). All of them in the most fashionable colours and cuts. The offer also includes Better Cotton tops – bow tie blouses, V-neck tops, and shirts. Sustainable denim collection is available at KappAhl stores from this month.

2. W lutym KappAhl wprowadził kolekcję Sustainable Denim, która uszyta jest z bawełny hodowanej w zrównoważony sposób – w produkcji wykorzystuje się o 40% mniej wody. Tego rodzaju inicjatywy są zawsze warte uwagi, bo zmiana sposobu produkcji, to dla marki ogromne koszty. Jako świadomi konsumenci powinniśmy kupować produkty wspierające innowacyjne rozwiązania chroniące środowisko. Tym samym, przekazujemy informację zwrotną marce, że takie działania mają sens.  

W kolekcji znajdziemy wiele modeli dżinsów (boot cut, cropped oraz slim fit), wszystkie w najmodniejszych kolorach i krojach. W ofercie są też topy Better Cotton – bluzki bow tie, z dekoltem w serek i koszule. Kolekcja sustainable denim jest dostępna w sklepach KappAhl od tego miesiąca.

boyfriend jeans / dżinsy boyfriend – KappAhl //  sweater / sweter – KappAhl // top / bluzka – KappAhl

3. As usual, I visited my favourite English bookstores during my last trip to Brussels. Also this time, I couldn't return to Poland empty-handed. I bought two great reads. The first one is "Photos That Changed The World" by Peter Stepan. The book includes more than one hundred incredible photos (among other ones, there is a photo of Lech Wałęsa with the strikers that was taken in 1980) that had a tremendous influence on and shaped today's world. The second is a collection of Instagram users' photos that depict the charms of Scandinavia. The author, Irene Schampaert, who works as a graphic designer and who additionally happens to be passionate about photography, is also a blogger. Those who are interested can visit the site here.

4. Tales from the city: the day before yesterday, there appeared a new luxury department at TK Maxx located in Park Handlowy Matarnia (Matarnia Shopping Park) in Gdańsk where you can find products with GOLD LABEL. We can find there clothes and accessories from the greatest fashion designers at prices that are up to 60% lower in comparison to the regular prices in Poland and worldwide. New items are available at the store a few times a week (in comparison to other stores that offer new items only a couple of times a year). You can find more information here. (TK Maxx in Park Handlowy Matarnia (Matarnia Shopping Park) on 26 Złota Karczma Street in Gdańsk)

3. W czasie mojej ostatniej podróży do Brukseli, jak zwykle odwiedziłam ulubione anglojęzyczne księgarnie. I tym razem nie mogłam wrócić do Polski z pustymi rękoma. Kupiłam dwie świetne pozycje. Pierwsza, to "Photos That Changed The World" Peter'a Stepan'a, która przedstawia ponad sto niezwykłych zdjęć (między innymi słynne zdjęcie Lecha Wałęsy ze strajkującymi, zrobione w roku 1980), które miały wielki wpływ na dzisiejszy świat. Druga, to zbiór zdjęć użytkowników Instagrama, przedstawiające uroki Skandynawii. Autorka, Irene Schampaert, która na co dzień jest graficzką, a przy okazji pasjonuje się fotografią, prowadzi również bloga. Ciekawych zapraszam tutaj.

4. Z życia Trójmiasta: przedwczoraj, w gdańskim sklepie TK Maxx w Parku Handlowym Matarnia, pojawił się nowy luksusowy dział produktów z metką GOLD LABEL. Możemy tam znaleźć ubrania i akcesoria od największych projektantów w cenach do 60% niższych od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie. Asortyment uzupełniany jest aż kilka razy w tygodniu (w porównaniu, do innych sklepów, które zaopatrują się w dostawy kilka razy do roku). Więcej informacji znajdziecie tutaj. (gdański sklep TK Maxx w Parku Handlowym Matarnia przy ulicy Złota Karczma 26)

Clinique SUPERBALANCED SILK MAKEUP SPF 15 foundation and Chubby Stick Crayola limited edition lip balm

5. Clinique foundation was one of my first makeup cosmetics (I still remember the time when I was trying to dig out the last drops of it from the bottle with an ear bud). Thus, I happily started the testing of Superbalanced Silk Makeup SPF 15, as I was curious whether the brand will be able to live up to my expectations after so many years. After several days of testing, I'm really happy with the results – it has a pleasant texture and you don't really feel it on your face. It moisturises the skin, doesn't gather in creases, and its coverage is fully satisfying (I chose the foundation in 03, there are as many as 13 shades in the brand's offer). 

6. Do you remember the iconic Crayola crayons from your childhood? Clinique has created a lip balm, Chubby Stick Crayola limited edition, which is inspired by the famous crayons (it will be available for sale in March – only at Clinique stores).

Podkład Clinique SUPERBALANCED SILK MAKEUP SPF 15 oraz balsam do ust Chubby Stick edycja limitowana Crayola kolor Mauvelous

5. Podkład od Clinique był jednym z moich pierwszych kosmetyków do makijażu (pamiętam jeszcze, jak z butelki wydłubywałam ostatnie krople patyczkiem do uszu). Z przyjemnością więc rozpoczęłam testowanie Superbalanced Silk Makeup SPF 15, bo byłam ciekawa, czy po tylu latach ta marka nadal będzie spełniać moje oczekiwania. Po kilkunastu dniach testowania jestem z niego bardzo zadowolona – ma przyjemną konsystencję i nie czuć go na twarzy, nawilża skórę, nie odkłada się w załamaniach, a jego krycie w pełni mnie zadowala (wybrałam kolor 03, w ofercie jest aż 13 odcieni). 

6. Pamiętacie kultowe kredki Crayola z dzieciństwa? Marka Clinique stworzyła balsam do ust Chubby Stick edycja limitowana Crayola, inspirowany właśnie słynnymi kredkami (dostępne w sprzedaży od marca, tylko w firmowych salonach Clinique).

You can see the makeup achieved with Clinique products in the photo above.

Na zdjęciu powyżej widzicie efekt makijażu produktami Clinique.

7. Items with history are always exceptionally valuable to us. I always admire people who are able to bring new life into forgotten items. I found Yestersen website while I was searching for an ideal armchair for my bedroom. The ad of the shop popped up when I was browsing OLX (which, by the way, I also recommend). In this on-line cabinet of curiosities, we can find refurbished items from the period between 1930 and 1990. I fell in love with a chair upholstered with yellow velvet. Produced in the 70s :).

7. Rzeczy z historią mają dla mnie szczególną wartość. Zawsze z podziwem patrzę na osoby, które potrafią dać drugie życie zapomnianym przedmiotom. Stronę Yestersen znalazłam w trakcie poszukiwań idealnego fotela do sypialni. Reklama sklepu pojawiła mi się w trakcie przeglądania OLX-a (którego swoją drogą też polecam). W tym internetowym gabinecie osobliwości znajdziemy odrestaurowane rzeczy z lat 1930-1990. Ja zakochałam się w krześle obitym żółtym aksamitem. Wyprodukowane w latach 70-tych :).